chminka 26.02.05, 19:36 od tygodnia( a mam byc 2 tygodnie w sumie) "spadlam z wagi" przez ten tydzien 4 kg., a podobno najbardziej sie leci z wagi w drugim tyg., czy ja to przezyje?..... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
chminka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 26.02.05, 19:40 www.twojadieta.info/dieta/kopenhaska/ nie biore odpowiedzialnosci za twoje zycie..)) Odpowiedz Link
chminka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 26.02.05, 19:44 zle napisalam w temacie nie KOPENHADSKIEJ, tylko KOPENHASKIEJ, a myslalam ze jak jestem w kopenhaDZE to tam mam diete kopenhaDZKA...widzac ze jest inaczej. Odpowiedz Link
chminka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 26.02.05, 20:06 od razu ostrzegam ze, nie mozna wrocic do OBZERANIA sie sprzed diety, trzeba ograniczyc przede wszystkim jedzenia pieczywa i slodyczy..ja w czasie tej diety powoli przestaje miec wogole ochote na jedzenie,zauwazylam tez mam bardziej wyczulony smak i wech..a najciekawasze ze ustapily bole nog i plecow, acha i cisnienie znacznie mi spadlo...to tyle informacji z 1 tygodnia . Odpowiedz Link
chminka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 26.02.05, 20:35 i jeszcze kilka porad do tej diety: chuda ryba: dorsz, pstrag, gruby plaster :100g wedlina ma byc chuda, wedzona lub gotowana przyprawy: tylko sol i pieprz kawa: rozpuszczalna lub z ekspresu owoce: tylko swieze jesli ktos nie slodzi to i tak kostka cukru obowiazuje. Odpowiedz Link
krista57 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 27.02.05, 13:46 czuje sie sprowokowana do jej stosowania.....skoro chminka moze.. Diete stosowalam 2 razy,za pierwszym schudłam 2,5 kg. Za drugim przerwałam po tygodniu. Jest ona bardzo rygorystyczna i faktycznie nalezy jesc tylko tyle i tylko to.... Wszelkie dowolności i minimalne odchylenia sa niedopuszczalne. Odpowiedz Link
toskania8 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 26.02.05, 21:24 straszne to jakieś ! Można to przeżyć w pracy ? Ten kubek kawy rano to oczywiście czarnej ?! a ja po pierwsze nie lubię czarnej kawy a po drugie dzień się musi zaczynać od mleka, choćby 0 % i choć trochę. To już nawet herbalife był mniej drstyczny od tego. Ale skoro mówisz, że da się przeżyć.. Odpowiedz Link
chminka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 26.02.05, 22:50 zyje...ale co to za zycie przy takim jedzeniu(((((((((((((((((((((((( Odpowiedz Link
ka-mil Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 27.02.05, 06:10 A tutaj jedna z diet , opis brzmi zachecajao - rotfl.pl/img.php?19b Odpowiedz Link
fifty.usa.pl Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 27.02.05, 17:50 Dobreee, rozpowszechnie! Odpowiedz Link
sioma1 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 27.02.05, 20:05 Pozwolisz że się wtrącę. Przeżyłem tę dietę w czerwcu zeszłego roku. Jest bardzo ciężko, ale mi się udało. Jedzenie, to chudy befsztyk, chudy kurczak, chuda ryba, szynka odtłuszczona, jajka, brokuły, pomidory, dużo,dużo sałaty zielonej, jakiś twarożek, kompocik i hektolitry wody niegazowanej. Wszystko na odpowiedni czas: rano tylko kawa plus jedna grzanka, ok. 13 obiad, o 17-18 kolacyjka i koniec, tylko woda. Jak mówiłem jest ciężko, ale warto, zrzuciłem niecałe 9 kilogramów w 2- tygodnie. Dziś trzymam sylwetkę, jem wszystko ale z umiarem. Odpowiedz Link
takanietaka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 27.02.05, 20:39 A pamietacie wierszyk Kerna --było jakos tak: Poniedziałek-ogórka kawałek,wtorek-pomidorek...środa -chleb i woda ..czwartek..i tak jakos dalej pamiętam puente ..i nakoniec zamawiamy -mała dziecinna trumienke!!! Odpowiedz Link
chminka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 27.02.05, 20:50 a ja myslalam ze znajdzie sie jakas bratnia dusza do tej diety, bo jak wiadomo w kupie razniej, a tutaj mnie jeszcze "taka" dobija...zamiast wspolczuc((( Odpowiedz Link
natla Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 27.02.05, 21:07 No dobra. Od jutra zaczynam. Tylko powiedz mi, co z tym 7 dniem! ) Odpowiedz Link
krista57 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 27.02.05, 21:09 cierpisz Chminko prawdziwe katusze....mam nadzieję,ze nie musisz dodatkowo gotowac....to jest dopiero charakter ! Nigdzie,nie wyczytałam ,ze sa specjalne diety dla naszego przedziału wiekowego mowi sie o 20,30,40. Zycze zdrowka i dotrwania do końca. Odpowiedz Link
chminka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 27.02.05, 21:18 nasz przedzial to jest ten po 40..i tak do konca mlode. natla, 7 dzien to STRRRRRRASZNY dzien bo tylko 2 marne posileczki, a na nastepny dzien na sniadanie KAWA, czy ty mnie rozumiesz?aaaaaaaaaaaaaaaaaaa(( Odpowiedz Link
natla Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 27.02.05, 22:08 Czy to akurat dzisiaj jest ten dzień??? ))) Nie strasz mnie, bo nie zacznę. Jem i pije dzisiaj na potege, aby zapamietac obzarstwo na 2 tyg. O zaraz nappiję sie portwainu, bo nawet tego mi zakazujesz. (( A co najwyzej sie upije. Mało tego, powinnam tak pożądnie sie spić, żeby mnie odrzuciło. )) I czrna kawa rano??? ((( Odpowiedz Link
takanietaka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 27.02.05, 21:26 To z zawiści i zazdrości!!!Ja mam juz kolekcje pieknych diet!!Nie wytrzymuje diet-wytrzymuje tylko głodówke ..jak juz ..to już !A ten pomidorka kawałek to mnie bo prostu doprowadza do rozpaczy! Odpowiedz Link
kla-ra Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 27.02.05, 22:29 Chminka, trzymaj sie w postanowieniu,warto sie pomeczyc. Dasz rade. Powodzenia! Odpowiedz Link
natla Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 28.02.05, 19:48 Chminka, melduję posłusznie, że jestem po pierwszym dniu. Właściwie nażarta, ale tyle dobrych rzeczy w zasięgu ręki(((((( Odpowiedz Link
chminka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 28.02.05, 21:02 po tygodniu tej diety stracilam calkiem apetyt na te przegryzki...natla, najgorszy dla mnie byl chyba 3-4 dzien..a teraz cieszy mnie ze 1 funt dziennie ubywa...trzymaj sie..ja sie nie dam, wytrzymam w koncu zostalo mi tylko 4 dni. Odpowiedz Link
hancza47 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 01.03.05, 19:54 podziwiam, podziwiam, podziwiam, mnie przez zimę urosło tak, że aż strasznie. Chociaż jest post, to w tym roku z przyczyny braku czasu na WSZYSTKO nie mogę się skupić i trochę przegłodzić. Chyba zdechłabym nie jedząc. Chociaż pewnie się zmuszę, jak w bieliźnie stanę przed lustrem to tak się przerażę własnego tłuszczu, że nie będzie wyjścia. Nie wspomnę już o garderobie, nie no przecież nie wymienię...Ale z drugiej strony nie mogę się głodzić w taki mróz. Nawet moje zwierzaki mają wilcze apetyty. I tak właśnie szukam wymówki. Może jutro zacznę??? Odpowiedz Link
chminka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 01.03.05, 21:24 ja przytylam, bo jadlam miedzy posilkami, podjadalam orzeszki czekoladki i wszytsko co bylo w zasiegu reki..dokladnie jak odkurzacz, a ta dieta jest nie tyle glodowka co regolowaniem ilosci posilkow i ograniczeniem kalorii, zwroc uwage ze w tej diecie nia ma potraw macznych , slodyczy..prawie wogole cukru. Pod koniec tej diety juz wiem ze nie wroce do jedzenia "na okraglo", bo to ciagle uczucie przejedzenia jest STRASZNE..teraz wiem ze zyje. Odpowiedz Link
mira54 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 01.03.05, 22:06 Gratuluje, masz silna wole, napewno uda Ci sie schudnac. Odpowiedz Link
natla Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 01.03.05, 22:37 A może by tak ktoś mnie pogratulował?!! )) Już 2 dzień i wcale nie jest źle, nawet wydaje mi się, że za dużo tego jedzenia. Trzymam sie i nie podjadam. Mam dodatkowy doping. Dzisiaj wlazłam na wagę - nigdy tyle nie ważyłam. Odpowiedz Link
krista57 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 01.03.05, 23:10 Gratuluje Ci natlo,ze przezylas na diecie 2 dni! Ja jestem po pierwszym dniu i czuje sie objedzona. Czy ktos mi poradzi jak zrobić befsztyk wołowy,zeby nie był twardy.Twardy był tak bardzo,ze pogryzienie jednego kęsa trwała wieczność.Szczescie,ze mam swoje wszystkie zęby ! Jutro kupie kawaleczek poledwicy wołowej/1 kg-57 zł/ Odpowiedz Link
chminka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 02.03.05, 00:26 natla gratuluje, ale ile wazysz?, krista ja tez na poczatku meczylam sie z miesem, a w tym tygodniu poledwice sobie pieklam . Odpowiedz Link
malwina52 Re: wielkie manewry... 02.03.05, 08:15 Wojny z tłuszczykiem toczy się na wszystkich frontach. Nie wystarczy rzucić do walki (się na) piechotę. Potrzebna jest jeszcze bateria kosmetyków, armia wspomagających odchudzanie tabletek i niskokaloryczna kuchnia polowa. Bitwy najczęś-ciej są na wodzie (mineralnej), rzadziej na lądzie (klubu ćwiczeń). Kreślimy jadłospisy. A w marzeniach i plany wielkich podbojów przeróżnych krain i płci przeciwnej – gdy już będziemy szczupli. Walka o kilogramy to walka z samym sobą. Ze swoimi przyzwyczajeniami, lenistwem, drobnymi przyjemnościami, które odkładają się w talii. Często przegrywamy te bitwy i godzimy się z tym, że musi to oznaczać także i przegraną całej tej wojny z tłuszczem, fałdami, zadyszką, problemami ze zdrowiem. Przyjmujemy je uważając, że jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, to takiego mnie masz. Tyle że dziś trzeba być wiecznie młodym, pełnym energii, ale przede wszystkim trzeba być chudym. Bo tego się wymaga, a kto nie pasuje do tego wzorca, na tego świat się wypina. I niczyja to wina. Bo szczuplejsze jest rzeczywiście ładniejsze i zdrowsze. Warto zawalczyć. Trzymam kciuki za Was mile panie! Odpowiedz Link
axsa Re: wielkie manewry... 02.03.05, 08:28 Przypominam tylko: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23923&w=20344379&a=20350104 )) Odpowiedz Link
natla Re: wielkie manewry... 02.03.05, 13:29 Axsiątko, ja sobie tę dietę czytam zawsze na drugie śniadanie (wydrukowałam i mam przy sobie). Tak się śmieję, za każdym razem, ze spalam kalorie. )) Odpowiedz Link
krista57 Re: dieta......... 03.03.05, 16:03 Jestem trzeci dzien na diecie kopenhaskiej i czuje sie najedzona...tylko troche sie stresuje....czekam kiedy dopodnie mnie prawdziwy glod. Chminka pisała o powaznym kryzysie w 3-4 dniu. Stanelam przed chwila na wadze...i nic ..waga taka sama. Dziewczyny a co z WAMI ? Ile i kiedy spadłam Wam waga ? Odpowiedz Link
natla Re: dieta......... 03.03.05, 18:36 Jak na razie (tu odpukuję w stół) idzie bez kryzysu i nadspodziewanie dobrze i spokojnie. Troszeczkę muszę walczyć w pracy, bo tam głównie miałam zwyczaj, szczególnie "w nerwach", podżerać nienormalnie. Ale wszystko mieści się w mózgu, gdzie sobie poukładałam. ) W kazdym razie nie cierpię. Na wagę wejdę dopiero po tygodniu i mam nadzieję, że przeżyję pozytywny szok.) Teraz sprawdzam tylko po ciuchach i ). Odpowiedz Link
chminka Re: dieta......... 03.03.05, 21:47 JUTRO OSTATNI DZIEN!! diety, najwiecej schudlam w pierwszym tygodniu, a teraz tak 1/2 kg. co 2 dzien..jutro koniec wiec ogolnie bedzie okolo 7 kg. za 2 tygodnie..przy moim wzroscie to widoczna roznica. Odpowiedz Link
natla Re: dieta......... 03.03.05, 22:11 Mam nadzeję, że przy moim wzroście to będzie 14kg. )) I co pojutrze? Wielka wyżerka?? Czy przemyslane jedzonko? )) Ale na pewno wino abo coś mocniejszego!)))) Odpowiedz Link
kla-ra Re: dieta......... 03.03.05, 22:40 Brawo chminka!!!! 6 kg w 2 tygodnie to bardzo duzo. Odpowiedz Link
chminka Re: dieta......... 03.03.05, 22:50 a jeszcze lepiej brzmi to w funtach.. 13 funtow zeszczuplalam ...czyz nie? ..przez cale 2 tygodnie myslalam co tez ja nie zjem jak tylko skonczy sie dieta, a teraz zastanawiam sie co ja mam jesc zeby znowu nie przytyc, wiec latam po stronkach zdrowego zywienia, kupuje ksiazki z przepisami.a tak naprawde to najwieksza mam ochote na moja zupe mleczna, czyli platki owsiane z orzechami i lyzeczka miodu i od tego pysznego danka zacznie sie ta sobota.(ale ile to ma kalorii?....hmmm) Odpowiedz Link
kla-ra Re: dieta......... 03.03.05, 22:53 Tak,teraz licz kalorie,bo do lata jeszcze raczej daleko. Odpowiedz Link
chminka Re: dieta......... 03.03.05, 22:59 ww4.dieta.pl/ tutaj jest tabelka z kaloriami... Odpowiedz Link
kla-ra Re: dieta......... 03.03.05, 23:09 Ciekawa stronka ogladne ja jutro na spokojnie. Ostatni wciska duzo chalwy. Zastanawiam sie czy to brak w org.cukru,czy tez zima dluzej potrzyma. Odpowiedz Link
krista57 Re: dieta......... 04.03.05, 09:13 Chminko gratuluje pozbycia sie 7 kg tłuszczyku. Nie piszesz ,czy schudłas ogólnie czy tylko w pewnych miejscach. Dlaczego ? Bo mi zawsze wszyscy mowia,ze po odchudzaniu gorzej wyglądam. Robia sie wieksze podkowy pod oczami,twarz szczupleje ,zmarszczki bardziej widoczne. Oh ! byłoby cudowne pozbycie sie wagi tylko w jednym miejscu ! Odpowiedz Link
natla Re: dieta......... 04.03.05, 09:39 Nie marudź, tylko chudnij! )) Ta marchewka na sniadanie.... beeee i kawy mi brak, beeeeeeeeeeeeee. ))) Odpowiedz Link
chminka Re: dieta......... 04.03.05, 20:40 jem ostatni posilek dietetyczny, 18 godzin przerwy w jedzeniu wedlug zalecen, a rano............ Odpowiedz Link
maladanka Re: dieta......... 05.03.05, 14:41 Tu pisze,że można jeść słodkie i chudnąć! Rety... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=21299147&v=2&s=0 Odpowiedz Link
natla Re: dieta......... 05.03.05, 15:41 Dobreś to wnalazła. Będzie na za tydzień jak znalazł. ) Odpowiedz Link
mada50 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 05.03.05, 17:27 jestem pełna podziwu dla waszych wysiłków, mnie brakuje silnej woli do odchudzania tak rygorystycznego i im więcej myślę o diecie tym bardziej jestem głodna, tak trzymajcie!!!!!!! Odpowiedz Link
natla Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 05.03.05, 18:05 Maduniu, mnie tez brak silnej woli w stos. do nałogów (papierosy i żarcie, jak na razie))A wierz mi, że z tą dietą nie mam najmniejszych problemów. Aż sama się dziwię. Nie szachruję, trudne chwile mnie nachodzą, zwłaszcza jak coś smakowitego widzę, ale nie męczy mnie to. Chyba Chminka znalazała świetna dietę. Odpowiedz Link
grared Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 05.03.05, 18:31 Pzepraszam, ale glowna niescisloscia w diecie ,ktora nazywa Pani "Kopenhadzka"( po polsku kopenhaska)jest SOLENIE!! Owszem mozna dodawac pieprzu i innych przypraw do mies i warzyw lub jajek na twardo, ale glowna idea tej diety jest brak soli! Inaczej to nie jest ta dieta i wcale nie wplywa ona na zmiane metabolizmu, a tylko straci Pani pare kilo jak na kazdej innej diecie(zycze zeby nie nastapil efekt "jojo" po paru dniach...)Mysle , ze nie dotarla Pani do "prawdziwej diety", ktora drukowala okolo rok temu np. "Super Linia". Odpowiedz Link
hania48 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 08.03.05, 02:05 Podziwiam wszystkie SZANOWNE PANIE(te duże litery to wyraz uznania i szacunku), które zastosowały i wytrwały! Śledzę Wasze perypetie dietowe od początku z zainteresowaniam i podziwem. Dotychczas od wszystkich diet odrzucała mnie perspektywa systematycznego gotowania, ale muszę przyznać, że w tej (mam wrażenie) niezbyt radosna twóczość kuchenna jest jakby mniej intensyna. Może się zdecyduję???? Gratuluję Wszystkim "dietującym" sukcesów! Na forum Humoru znalazłam krótkie rymowanki - zdrowieje - dwie z nich, na temat, wklejam: zdrowiej wsuwać kogel mogel mięsko i golonki tłuste niż przymierać wiecznie głodem sprawdzając tuszę przed lustrem Zdrowiej jest się nie obżerać I z umiarem jeść frykasy A kto chce się ze mną spierać Niech popatrzy na grubasy. Ja niestety jestem grubasem, który całkowicie pozbawiony jest zdolności rymowania. Odpowiedz Link
krista57 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 08.03.05, 12:06 Naprawde stosuje rygor ,nic nie podjadam i schudłam jedynie niecałe 3 kg w tydzien,gdy Chminka az 4 kg.Wniosek ;mamy całkowiecie inną przemianę materii. Haniu,jestem nieopanowana w jedzeniu,jem nawet gdy nie jestem głodna. Ta dieta o dziwo !nie jest trudna w stosowaniu,mam wyniki i w nadchodzacą Wielkanoc " zdrowiej jest się nie obżerać i z umiarem jeść frykasy.... " Odpowiedz Link
natla Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 08.03.05, 12:23 A ja troszeczke grzeszę, ale tylko mini, mini i wyszło mi po tyg. też 4 kilo. I nawet ten 7 dzień jakos przeżyłam, choć plasterek szynki wieczór wtranżoliłam. ) Najważniejsze, że skurczybyk się zrobił z mojego pojemnego żoładka i teraz muszę go pilegnować na stałe. ) I staram sie ograniczać sól, choć to niezbyt wychodzi, bo tatar gotowy jest solony, a nakupiłam go do końca diety. Odpowiedz Link
kla-ra Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 09.03.05, 12:45 Czytam i dalej podziwiam.Mam pytanie. 1.Czy oprocz wagi zrobilyscie pomiary "tu i tam" i w ktorych miejscach ubylo Wam najwiecej.Kazdy organizm jest inny,dlatego prosba o dokladniejsze informacje.Chminka unika tego rodzaju odpowiedzi.Dlaczego? 2.Czy nie uwazacie,ze szybko chudniecie? 3.Nie boicie sie po zakonczeniu diety zwisu tu i tam?,a jojo? Nie musze sie odchudzac,ale sporo na temat diet czytalam,a najwiekszym problemem jest odstarczenie org.potrzebnych witamin,jesli w trakcie nie dostanie,to pozniej upomni sie,no i jojo murowane. Napiszcie cos wiecej. Odpowiedz Link
natla Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 09.03.05, 13:11 W tej diecie jest wszystko co potrzeba, a nie ma nic, czego się niepowinno jesć. Trwa tylko 2 tyg, ale co dla mnie najważniesze, skuczyło mi żołądek i mam nadzieję, nauczyła właściwego jedzenia. Tak na prawdę ama zamiar powolutku chudnąć potem. Nie mierzę się z lenistwa, ale chudnę równomiernie i już widzę po szmatach mini reakcje. Nawet pierścionek mi zaczął dziś latać. Acha, i nic mi jeszcze nie wisi. Jak zacznie wrócę do żarcia. ))) Odpowiedz Link
kla-ra Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 09.03.05, 13:18 Natla nie wracaj do zarcia,tylko moze zwieksz gimnastyke,moze akurat po zakonczeniu diety trafisz na wiosne i rowerek zrobi swoje. Tego Ci bardzo,bardzo zycze. Odpowiedz Link
chminka Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 09.03.05, 21:03 mnie najbardziej wkurzaly "oponki" w pasie i wlasnie dzieki tej diecie juz ich nie mam ..rownomiernie zeszczuplalam czyli twarz, pupa, biodra, a najwazniejsze ze juz nie mam takiego wilczego apetytu sprzed diety..minal tydzien, a waga ta sama. Odpowiedz Link
toskania8 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 09.03.05, 22:45 jakoś siebie nie widzę z tym kubkiem kawy. Ale zbieram siły, żeby się zabrać, może od poniedziałku, mam parę swoich wypróbowanych - kapuściana, znana powszechnie , albo ryżowa (ryż i warzywa, dobra, bo ryż puchnie więc da się oszukać , z jednego kubeczka nagotować gar) albo jajeczna - rano i wieczorem po dwa jajka, na obiad porcja jakiegoś chudego mięsa albo ryby (wołowina, cielęcina, kuczak, pierś indyka) na suchej patelni albo gotowane. Żeby nie było twarde jak podeszew - któraś pytała - ja biorę mielone albo rozbity cienko zrazik , zawijam w niego kawałek ogórka i cebuli, podsypuję ziołami i duszę w odrobinie wody. Mnóstwo ogórków i sałaty, dopuszczalny czasem kalafior, brokuł, fasolka, czasem nawet pomidorek, ale to już reglamentować. Dobra dietka, chudnę na niej od 2 do nawet 4 kilo przez tydzień (to był rekord). Ale w ogóle to odchudzanie idzie lepiej, jak jest cieplej. Jednak sytuacja staje się nagląca. Na razie ne stję na wagę, po co mam się stresować. Odpowiedz Link
natla Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 09.03.05, 22:54 Ta dieta jest bdb, bo nie mecząca, człowik właściwie najedzony, a dla mnie szczególnie dobra, ponieważ śniadań nie jadam, więc wytrzymywałam do 4-tej popołudniu bez problemów o "suchym pysku" na 2 kawach, a kolacyjki za to lubię i ta dieta mi pozwala. Tylko nie mówcie, o tórej to je się jak żebrak i o której jak ksiąze. ) Acha i po tygodniu spadłam jednak 4 kg. No i ten "skurczybyk" jest najwazniejszy. Odpowiedz Link
malwina52 Re: prowokacja!... 10.03.05, 12:50 Sen mara, dieta wiara. Rano waga pokazuje jednak troszkę mniej. Od mniej do mało tak daleko. Do lodówki blisko... Odpowiedz Link
takanietaka Re: prowokacja!... 10.03.05, 12:59 JEZUS MARIA!!Juz mnie nie dręczcie !!przysyłajcie mi te dietę natychmiast!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link
chminka Re: prowokacja!... 10.03.05, 22:04 a tak powinnismy sie odzywiac prawidlowo: Zdrowa dieta Praktyczne zalecenia dotyczące sposobu odżywiania się zdrowych, dorosłych Polaków zostały zawarte w Złotej Karcie@, którą zaakceptowały instytucje zajmujące się racjonalnym żywieniem. Właściwe żywienie odgrywa ogromną rolę nie tylko w leczeniu niektórych chorób, ale również w ich profilaktyce. Od kiedy wiadomo, jak wiele schorzeń rozwija się na skutek wadliwego żywienia (cukrzyca typu II, osteoporoza, niektóre nowotwory, choroba niedokrwienna serca, nadciśnienie tętnicze), ważne stało się zaproponowanie uniwersalnych zasad żywienia, które pozwolą zachować zdrowie i kondycję fizyczną. W tym celu w 1998 r. z inicjatywy Rady Promocji Zdrowego Żywienia stworzono Złotą Kartę Prawidłowego Żywienia, która zawiera podstawowe, praktyczne zalecenia dotyczące odżywiania się wszystkich zdrowych, dorosłych Polaków. Jej treść została zaakceptowana przez wiele instytucji zajmujących się w Polsce racjonalnym odżywianiem: Polskie Towarzystwo Badań nad Miażdżycą, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Polskie Towarzystwo Nauk Żywieniowych, Narodowy Instytut Kardiologii, Narodowy Program Profilaktyki Cholesterolowej, Polska Fundacja Osteoporozy, Towarzystwo Internistów Polskich, Polski Komitet Zwalczania Raka oraz Polskie Towarzystwo Ginekologiczne. Kartę zatwierdził również minister zdrowia i opieki społecznej. Zgodnie ze Złotą Kartą, aby być zdrowym, należy przestrzegać odpowiednich zasad dotyczących codziennego żywienia. Co najmniej 3 posiłki umiarkowanej wielkości - w tym koniecznie śniadanie. Tryb życia większości z nas sprawia, że mamy coraz mniej czasu na jedzenie. Konsekwencją tego jest zmniejszenie liczby posiłków do 2 dziennie: śniadania i obiadokolacji, co z kolei zwiększa znacznie ryzyko nadwagi i otyłości. Dlatego należy jeść co najmniej 3 posiłki (lub więcej) na dobę. Ostatni posiłek nie powinien być zjadany bezpośrednio przed snem. W każdym posiłku produkty zbożowe, takie jak: pieczywo ciemne, płatki, kasze, makarony lub ziemniaki. Głównym źródłem energii w diecie powinny być węglowodany złożone. Najwięcej dostarczają ich produkty zbożowe. Zaleca się, aby w każdym posiłku znalazły się: pieczywo ciemne, płatki, kasze, makarony. Są one również doskonałym źródłem wartościowego białka oraz witaminy B1 (biorącej udział w przemianach węglowodanów), B6 (niezbędnej do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego oraz koniecznej do tworzenia krwinek czerwonych). Dostarczają też błonnika pokarmowego i składników mineralnych - żelaza, magnezu, miedzi i cynku. Istnieją znaczne różnice w wartości odżywczej pieczywa, w zależności od tego, z jakiej mąki zostało sporządzone. Pieczywo ciemne z mąk grubego przemiału zawiera więcej witamin, składników mineralnych i błonnika pokarmowego niż pieczywo białe; jest wiec zdrowsze. Warzywa i owoce (mogą być mrożone) do każdego posiłku, a także między posiłkami. Powinny być nie tylko składową każdego posiłku, ale trzeba je również spożywać między posiłkami. Warzywa i owoce są bowiem głównym źródłem większości witamin i składników mineralnych oraz dostarczają dużych ilości błonnika pokarmowego. Świeże warzywa i owoce pokrywają w dużym stopniu dzienne zapotrzebowanie na witaminę C i §-karoten, czyli przeciwutleniacze (zwalczające wolne rodniki) odgrywające ogromną rolę w zabezpieczeniu organizmu przed rozwojem miażdżycy i nowotworów. Owoce i warzywa są niskokaloryczne, a więc szczególnie polecane w dietach odchudzających. Co najmniej 2 pełne szklanki mleka (najlepiej chudego) lub tyle samo kefiru i jogurtu plus 1-2 plasterki serów. Produkty mleczne są niezastąpionym źródłem wapnia w naszej diecie. Dostarczają również wysokowartościowego białka, witaminy B2. Odpowiednia podaż wapnia i witaminy D w diecie może uchronić przed osteoporozą, zapobiec łamliwości kości w starszym wieku. Osobom dorosłym zaleca się wybieranie produktów mlecznych o obniżonej zawartości tłuszczu. Produkty pełnotłuste są bowiem źródłem nasyconych kwasów tłuszczowych mających niekorzystny wpływ na stężenie cholesterolu we krwi. Osoby z nietolerancją laktozy zamiast mleka powinny spożywać mleczne napoje fermentowane, takie jak jogurt, kefir, mleko ukwaszone. Porcja ryby, drobiu, grochu, fasoli lub mięsa (do wyboru) Wszystkie dostarczają białka o wysokiej wartości odżywczej. W ciągu dnia należy spożyć jedną z wymienionych porcji. O wysokiej wartości odżywczej mięsa decyduje zawartość pełnowartościowego białka (wszystkie niezbędne aminokwasy, które muszą być dostarczone organizmowi ludzkiemu wraz z pożywieniem), składników mineralnych, zwłaszcza żelaza oraz witamin, szczególnie z grupy B (B1, B2, B6, PP, B12). Z mięs należy wybierać chude gatunki - indyk, kurczak, cielęcina, królik. Z drobiu trzeba usunąć skórę. Ograniczenie tłuszczów zwierzęcych w naszej diecie znacznie zmniejsza ryzyko rozwoju wielu groźnych chorób, np. miażdżycy i niektórych nowotworów. W ciągu tygodnia należy przynajmniej 2-3 razy zastąpić mięso w posiłku obiadowym rybami. Ich białko jest równie wartościowe jak białko mięsa, a przy tym bardziej lekko strawne. Tłuszcz ryb morskich zawiera znaczną ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych, w tym także omega-3, które odgrywają istotną rolę w profilaktyce miażdżycy. Ryby są również bogate w składniki mineralne i witaminy, m.in. selen, fosfor, magnez, wapń, witaminę A, fluor, potas, witaminę D. Ryby morskie oraz owoce morza są ponadto wspaniałym źródłem jodu. Jedna łyżka stołowa oleju lub oliwy oraz nie więcej niż 2 łyżeczki margaryny miękkiej (bez tłuszczów trans). Wymienione produkty są źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT) zawartych w tłuszczach roślinnych. NNKT nie są syntetyzowane przez organizm i dlatego muszą być dostarczane wraz z pożywieniem. Oleje roślinne są ponadto źródłem witaminy E, która również należy do przeciwutleniaczy. W ostatnich latach stwierdzono antymiażdżycowe działanie nienasyconych kwasów tłuszczowych, zarówno jedno-, jak i wielonienasyconych. Woda mineralna oraz naturalne soki warzywne i owocowe (nie mniej niż 1 litr). Przy dużym wysiłku fizycznym oraz w czasie letnich upałów należy zwiększyć tę ilość wypijanych płynów nawet do 3 litrów na dobę. Wody mineralne pozwalają uzupełnić nie tylko straty wody w organizmie, ale również składników mineralnych. Naturalne soki owocowo-warzywne oprócz składników mineralnych dostarczają również wielu witamin, m.in. C i beta-karotenu. Korzystne jest picie w mniejszych ilościach, ale za to często. Staraj się unikać nadmiaru: soli, cukru i alkoholu! Odpowiedz Link
natla Re: Chminka na katedrze! :) 10.03.05, 22:19 Aleś walnęła wykład. Nie nudź. Zwłaszcza dziś, jak ostatkiem sił dobijam do mety. Jeszcze jutro jakaś marchewa na śniadanie, pewnie kolejny befsztyk i trawa. Łe! Odpowiedz Link
maladanka dojrzewam do diety... 24.04.05, 17:29 ojeju, jak mi się ubranka po zimie sfilcowały! Dojrzewam do diety - ale może jest taka,żeby chlebek wolno było jeśc? Nie muszę cukru,mięsa,ale chlebuś muszę! Odpowiedz Link
takanietaka Re: dojrzewam do diety... 24.04.05, 18:34 Taki z przypieczoną dobrze rumianą skóreczka ...a najlepiej okrągły i zjesć cała skórkę wokół całego chlebka z masełkiem!!!I czytac przy tym poranna gazete !!I słoneczko wiosenne za oknem........i psinka obok.....Oj czy tak czasem nie wyglada szczęscie ?Takie malutkie tycie -tycie dla starszych pań przed dietą !? <<nigdy nic nie wiadomo)>> Odpowiedz Link
regine Re: dojrzewam do diety... 24.04.05, 18:48 Mi też lekko skurczyły się przez zimę ubranka, Nigdy nie stosowałam żadnej diety-nie lubię. Spacery, ruch, a jak dojdzie odrobina nerwów -dieta cud!!! Tracę na wadze w oka mgnieniu, Zima,bezruch i spokój -to są wrogowie, Z którymi nie mogę sobie poradzić Wtedy nabieram tu i tam. Dietom nie wierzę,różne rezultaty Później są-dlatego nie próbuję. A po drugie, nie mam zbyt silnej woli Aby coś sobie ograniczać, Są miesiące ,gdy tyję po wodzie niegazowanej Więc nawet nie zamierzam się głodzić... Jestem ,jaka jestem,niektórzy twierdzą, Że nawet dziwnie wyglądam (jak chudnę) Więc zostaję przy tym co mam... Odpowiedz Link
maladanka Re: dojrzewam do diety... 24.04.05, 18:50 ..uważaj na rumianą skóreczkę! Ja złamałam jedynkę na takiej skóreczce! A co do ustawienia,które mi zaleciłaś - mam tak jak napisałaś - czyli komputery mają swoje tajemice! Odpowiedz Link
malwina52 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 25.05.05, 07:35 i co z ta dieta? dziala czy nie dziala? Odpowiedz Link
natla Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 25.05.05, 09:01 Działa i jest w stosunku do innych łatwa. Spadłam 6 kg.Niestety szhbko nadrobiłam (( Zaczynam nż. od weekendu, bo to jesdnak jest najlepsza dieta. Odpowiedz Link
malwina52 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 25.05.05, 09:04 po dwutygodniowym regularnym i obfitym jedzeniu, ciastkach, lodach i napitkach przybylo mi 5 kg, nie wlaze w letnie ciuchy dojrzalam do jakiejs diety i co najwazniejsze, ze chce musze ten post dokladnie przestudiowac Odpowiedz Link
malwina52 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 25.05.05, 09:09 podczytalam jeszcze wiesci z konkretnego forumforum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11182 Odpowiedz Link
regine Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 25.05.05, 14:10 Dla niedowiarków załączam link www.rigshospitalet.dk/rigshospitalet.nsf/AlleTekster/4F20528D387A0ACDC12569F200 5ADA7E a pod spodem wolne tłumaczenie> "Dieta zmieniająca przemianę materiii opracowana przez szpital rządowy@ lub "Dieta opracowana przez szpital rządowy" - to dziecię ma wiele imion, ale szpital rządowy (Rigshospitalet) nie ma nic wspólnego z rymowaną (?) dietą. - Od wielu lat otrzymujemy zapytania dotyczące tzw. diety opracowanej przez szpital rządowy w Kopenhadze - mówi szef kliniki żywienia Jens Kondrup - przychodzą one do nas z Danii, Szwecji, Norwegii jak również USA. Prawda wygląda natomiast tak, że my nie mamy żadnego udziału w opracowaniu diety, nikt z nas jej nie opracował i nie udzielamy w tym zakresie porad. - Tę wersję diety, którą ja przeanalizowałem określiłbym jako wykazującą braki pod względem odżywczym, jeżeli chodzi o zawartość witamin i minerałów. Zwłaszcza brak minerałów niesie ze sobą ryzyko dla osób, które mają problemy z sercem takie jak zaburzenia rytmu serca. Dlatego też odradzałbym te dietę osobom, które są podatne na takie ryzyko. Z kolei na norweskiej stronie www.helsenytt.no/artikler/kostsporsmaal.htm znalazłam następującą opinię - Dieta kopenhaska to fałszywka krążąca wśród pacjentów jak i we wzrastającym zakresie również wśród lekarzy. Jeżeli trzyma się diety, to następuje spadek wagi, ale zestaw składników odżywczych przetwarzanych na energię jest niewskazany dla pacjentów, którzy powinni zmienić nawyki żywieniowe dla utrzymania wagi po zakończeniu diety. Niska zawartość zwłaszcza wapnia, witaminy D i żelaza budzi zastrzeżenia w stosunku do typowej grupy odniesienia czyli kobiet, gdzie zespół niedoboru żelaza jest częsty u kobiet w okresie rozrodczym, a osteoporoza występuje często po menopauzie. Ze względu na to odradzamy tę dietę". Nigdy nie zdecydowałam się,na odchudzanie ,jakimiś "cudownymi dietami". Po pierwsze jestem niedowiarkiem,po drugie mój organizm, sam sobie jakoś tak reguluje wagę,że wprawia mnie w osłupienie.Przybywam na wadze przez 2 miesące ,później tracę ją, nie wiem kiedy i jak???Więc nigdy ,żadnej diety nie stosowałam.Głodzić się nie głodzę, ale piję dużo jogurtów ,wody niegazowanej,w sumie dziennie wypijam prawie 2 l płynów.Zasycam żołądek wodą-oszukując go przed jedzeniem 1 szklanką wody.Więc zjem niedużo później,bo jest wypełniony... Odpowiedz Link
natla Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 25.05.05, 20:42 Tak więc, jak zawsze mówię, jestjedyna pewna dieta:...........NŻ + duża ilość wody. Właśnie zaczyam!!! Muszę sie jeszcze zameldowac na wątku Wiktorii. )) Odpowiedz Link
wiktoria53 Re: jestem na diecie kopenhadzkiej... 25.05.05, 21:34 Zapraszam Cię Natlo, bedzie nam raźniej i lepiej zniesiemy tą naszą mordęgę z postem ).Pozdrawiam. Odpowiedz Link