Dodaj do ulubionych

po siodme..........

28.02.05, 08:05
Podobno pierwszy milion trzeba ukraść, żeby potem móc zabierać się za
prowadzenie legalnych interesów. W Polsce tą dewizą kierowało się i nadal
kieruje wielu adeptów biznesu. Z sukcesami.
biznes.interia.pl/news?inf=589982
biznes.interia.pl/news?inf=591290
biznes.interia.pl/news?inf=592994
Obserwuj wątek
    • natla Re: po siodme.......... 28.02.05, 09:08
      To złodziejstwo w Polsce jest nieprawdopodobne, a ich skala olbrzymia. jest to
      bardzo smutne, ale też okropnie wkurzające. Afera goni aferę i co? Troche się
      pisze, jakieś niewiele dajace komisje pracują , a złodzieje zacieraja rece
      i kpią z wszystkich.
      • kla-ra Re: po siodme.......... 28.02.05, 09:22
        Malwinko,
        dzisiaj nie otwieraja mi sie Twoje linki.
        Moze to nawet dobrze,bo od rana nie bede sie wkurzac.
        Temat jest znany,a najbardziej wsrod politykow.
        • krista57 Re: po siodme.......... 28.02.05, 09:49
          o rany ....kradną prawie wszedzi,nie tylko w Polsce.
          Osobiscie znam niewielu,ktorzy dorobili sie własną pracą.
          Sprzyja im zwykle opcja polityczna , stanowisko i "przekręt"bankowy.
          Ale my zwykli ludzie o takich przekretach nie mamy nawet pojęcia.
    • mada50 Re: po siodme.......... 28.02.05, 10:39
      niewiele się różnimy pod tym względem od innych krajów,ale u nas pokutuje wciąż
      przyzwolenie społeczne na przywłaszczanie cudzej lub państwowej własności na
      zasadzie bogatemu można zabrać bo on ma i tak za dużo ,słaba wykrywalność
      przestępstw (np.policjantowi nie chce się przyjąć zgłoszenia),nadużywanie
      prawa, które mówi o małej szkodliwość czynu itd

      a za to są dobrze zorganizowane bandy i mafie,nawet wśród nastolatków,gdzie
      hersztem zostaje 11-12 latek

      należy zacząć od surowego karania nawet za drobne przestępstwa, a tego się nie
      robi,a sędziowie przyznają w tej chwili,że biorą pieniądze za odpowiedni wyrok,

      a poza tym na wolności czeka na odsiadkę w Polsce 70 tysięcy osób.
    • malwina52 Re: po siodme.......... 03.03.05, 08:46
      www.infor.pl/?rodzaj=1&news=7228
    • malwina52 Re: Siódme: nie ściągaj 07.06.05, 09:06
      Minister edukacji chce zaostrzyć karę za ściąganie na maturze. Teraz jest nią
      unieważnienie egzaminu, od września ma być unieważniana cała matura. – Chcemy
      walczyć z korupcją, łapówkami, więc trzeba zacząć w szkole od surowego karania
      ściągających – tłumaczył wczoraj.
      I rozpętał dyskusję w internecie. Przeważały głosy uczniów oburzonych, ale były
      też inne. „Ściąganiem na maturze nabieramy praktyki, by kiedyś pójść w ślady
      Wielkich Polaków, których już więzienia nie są w stanie objąć” – napisała
      maturzystka i wymieniła m.in. Rywina. Z przekonania, że skorupka nasiąka za
      młodu, wziął się zresztą gorzowski program lekcji antykorupcyjnych w szkołach.
      A np. w Anglii na egzaminach się nie ściąga. Nie tylko dlatego, że nie wolno. U
      nas też nie wolno. Ale tam również jest w złym stylu. A u nas to powód do dumy.
      Nie wiem tylko, czy pomoże zaostrzenie kary. Nie jej surowość jest bowiem
      najważniejsza, tylko nieuchronność (a w tym roku w całym kraju przyłapano na
      ściąganiu... 10 maturzystów). I przekonanie, że ściągać nie uchodzi. Bo
      przypisujesz sobie coś, co nie jest twoją własnością. Dekalog się kłania.
      Siódme: nie kradnij.
      Przesada? A dlaczego? Na tej samej zasadzie zgadzamy się przecież, że pijany
      kierowca łamie piąte: nie zabijaj.


      MAŁGORZATA STOLARSKA
      mstolarska@gazetalubuska
      • natla Re: Siódme: nie ściągaj 07.06.05, 20:49
        Dla mnie totalna bzdura. Uczeń , który napisze ściągi, już czegoś sie nauczy.
        Wypracowania z polskiego nie ściągnie, jeżeli nie ma o tym pojęcia. Wzór
        mamtematyczny zawsze znajdzie bez kłopotów, a zastosowanie tego wzoru musi znać
        i też nie ściagnie. Kolejny występ kolejnego ministra. sad(
        • danurn Re: Siódme: nie ściągaj 07.06.05, 21:04
          Ja uważam, ze młodzież przygotowując ściągi uczy się, to nic innego jak zwykłe
          konspekty, wystarczy potem dokładnie przed egzaminem powtórzyć i ... zapomnieć
          zabrać ze sobą na egzamin.
          • regine Re: Siódme: nie ściągaj 07.06.05, 21:48
            Też uważam ,że uczeń robiąc ściągi - jednocześnie uczy się,No bo musi wiedzieć
            co z czym połączyć.A wypracowania z nich na pewno nie napisze ,więc to może i
            dobra metoda nauki...Choć traktowana jako przestępstwo...Lepsza taka niż
            żadna ,aby miała jeszcze tylko dobre zakończenie,czyli zdane egzaminy smile))
            Czego wszystkim ściągającym -życzę!!!
            • mira54 Re: Siódme: nie ściągaj 07.06.05, 22:01
              Kazdy z nas kiedys probowal sciagac.
              Jedni robili to bardzo dobrze, drudzy probowali,
              ale im sie nie udawalo. Nie wierze w to, ze ci,
              ktorzy tak teraz zabraniaja, sami kiedys nie sciagali.
              Sztuka jest jednak napisac dobra sciagawke i nie dac sie zlapac.
              • axsa Re: Siódme: nie ściągaj 08.06.05, 15:40
                Polonistka mojego syna zawsze powtarzała: "wolno ściągać, tylko nie wolno dać
                się złapać".
                Była jednak doskonała w nakrywaniu ściągających.
                • felinecaline Re: Siódme: nie ściągaj 08.06.05, 17:38
                  Robienie "sciag" albo raczej konspektow popieram cala dusza. sama tak robilam
                  od podstawowki po dyplom. Nie sciagalam nigdy - ze wstydu. Tutaj przypadki
                  sciagania sa marginalne, dlatego, ze jakj w Anglii "nie przystoi" - jest
                  niehonorowe a i dla mniej honorowych kary sa odstraszajace i slusznie.
                  Powiedzenie ze strony nauczyciela: wolno sciagac, ale nie wolno sie dac zlapac
                  jest karygodne.
    • paluszki Re: po siodme.......... 14.06.05, 07:27
      100najbogatszych.wprost.pl/
      • wiktoria53 Re: po siodme.......... 14.06.05, 07:45
        Fajnie mieć dużo kasy.Przynajmniej możnaby pożyć, zwiedzić świat, nie martwić
        się, że nia ma na lekarzy,ale nie chciałabym mieć ich aż tyle.Po co. I jak się
        człowiek czuje z takim majątkiem widząc tyle biedy wokół? Ja chyba rozdawałabym
        większość tych pieniążków.
        A po siódme.....?
        • malwina52 Re: po siodme.......... 14.06.05, 09:15
          Wiktorio, myslisz, ze oni
          zauwazaja ta biede?
          zyja w swoim bogatym swiecie
          i pomnazaja kase
        • takanietaka Re: po siodme.......... 14.06.05, 11:02
          Ech Wiktoria ,Wiktoria....naiwna ty z tym rzdawaniem!A czy wiesz że wtedy to
          byś miała dopiero problem!I po krótkim czasie zostałabys nie tylko bez tych
          pieniedzy ale jeszcze znienawidzona przez wszystkich i otoczona pretensjami!!!
          Niestety ,potwierdza to praktyka i badania psychosocjologiczne dotyczące uczuc
          obdarowywanych wobec darczyńcy.!Ciesz sie wiec ze nie masz tej forsy!!Nie masz
          i problemów smile))))!
          • wiktoria53 Takanietaka 14.06.05, 19:36
            A wiesz,że chyba masz rację.Mniej problemów.No ale trochę kasy by sie przydało,
            nie myślę o wielkich pieniądzach, ale "kufereczek stóweczek daj Boże" smile)
            • danurn Re Wiktoria 14.06.05, 23:28
              Wiktorio, a nie wolałabyś czasem obdzielić swoje dzieci tymi nadwyżkami?
              Bliższa koszula ciału. Pozdrawiam Cię serdecznie. Dan
              • regine Re: Re Najbogatsi.... 14.06.05, 23:36
                Tak się zastanawiam...Czy są tak bardzo szczęśliwi, ci nasi najbogatsi???
                Bo pieniądze i szczęście nie zawsze chadzają tymi samymi drogami...
                Ile dobrego mogliby zrobić,przeznaczając odrobinę swego bogactwa...
                Na chore dzieci,bezdomne młode matki,sierocińce...
                O ile wtedy byliby bogatsi...A może tak robią???
                • august2 Re Najbogatsi.... 15.06.05, 03:42
                  Widze ze pieniadze znowu staly sie ciekawym
                  tematem. Jak mozna zdefiniowac "czlowiek bogaty"?
                  Ten co ma wiecej pieniedzy ode mnie? Ile razy? 2 razy, moze 3
                  a moze 10?
                  Kazdy napewno odpowie inaczej.

                  Czy ten co oszczedzal, prowadzac skromne ale dosyc wygodne zycie
                  musi sie dzielic tym z obcymi? A jezeli tak to jaka formule
                  stosowac?
                  Iles lat temu umarl w San Francisco czlowiek pochodzenia
                  polskiego. Przyjechal tu po 2 wojnie. Prowadzil skromne zycie,
                  madrze inwestowal. Nie byl zadnym uczonym ot pracowal na kolei.
                  Zyl dosyc dlugo bo zmarl w wieku lat 90. W testamencie przekazal
                  miastu San Francisco ok. 2 milonow dolarow.
                  Pokochal to miasto i tak wlasnie zrobil.

                  Drugi przypadek troche inny. Moja firme zalozyl pewien uczony-chemik.
                  Firma wystrzelila (istnieje juz ponad 50 lat). Na przestrzeni swego
                  zycia przeznaczyl 400 milionow na rozne instytucje naukowe, stypendia
                  fundacje...

                  Takanietaka ma racje z tym dzieleniem jest roznie. A chyba najwiecej
                  zawisci moze to wywolac w rodzinie. Ile to razy tak bylo
                  ze nieboszczyk jeszcze cieply a tu juz klotnie majatkowe...



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka