Widać pisane mi przerwy w forumowaniu.
Moja "maszyna" odmówiła współpracy.
Płyta główna "powiedziała" NIE.
Koszt nowej i pasujących do niej procesora i pamięci/bo te sprzed trzech lat
już są tak przestarzałe, że nie raczą pasować do nowej płyty głównej/ to
koszt ponad sens takiej naprawy. I od razu trzeba byłoby wybulić kasę.
Mam więc nową, dużo pojemniejszą maszynę. Ostatnią ratę zapłacę w czerwcu
2006 roku.
Wczoraj "napychałam starymi śmieciami" ten nowy komputer.
Na szczęście, było czym, bo kiedy zauważyłam, że coś się dzieje /coraz dłużej
trzeba było czekać na włączenie się/, powrzucałam zawartość na płyty i do
komputera męża.
Tak więc nie doznałam strat tego rodzaju. Zresztą dyskowi nic się nie stało,
zawartość byłaby do odzyskania.
Jednak dużo czasu zajmuje taka praca, a jeszcze okazuje się, że ja koniecznie
chcę miec poukładane tak jak było w poprzednim.
Jeszcze trochę muszę poślęczeć. Mam nadzieję, że do południa uporam się z tym
wszystkim.

))