Dodaj do ulubionych

Jakie pijemy i ile wydajemy na alkohole ????

06.12.05, 00:30





Alkohol dyplomatyczny, czyli co zamawia MSZ.

Zastępca rzecznika MSZ Justyna Lewańska powiedziała w poniedziałek, że
informacja podana w dzienniku "Metro", iż MSZ wydaje rocznie 60 tys. euro na
alkohol, jest nieprawdziwa. Według pani rzecznik w roku 2006 MSZ przeznaczyło
tylko 40tys złotych na zakup alkoholu

Jak wyjaśniła Lewańska, suma 60 tys. euro podana w gazecie, to minimalna
kwota zapisana w ustawie o zamówieniach publicznych na przetargi
nieograniczone.

- Zgodnie z tą ustawą ogłosiliśmy przetarg nieograniczony do kwoty 60 tys.
euro. Ta kwota nie mogła być niższa, bo był to ustawowy próg. Zaprzeczam
jednak, że kupujemy alkohol za tę sumę. Na zakup alkoholu na rok 2006
przeznaczymy w MSZ około 40 tys. złotych. Podana w ''Metrze''kwota 60 tys.
euro jest zgodna z ustawą o zamówieniach publicznych, a nie z realną kwotą,
którą przeznaczyliśmy na zakup alkoholu - podkreśliła Lewańska.

Według ''Metra'' "whisky, koniak, wermut, gin i wódka leją się strumieniami
podczas spotkań ministrów z oficjalnymi delegacjami zagranicznymi".
Dyplomacja to ciężki kawałek chleba, a alkohol zbliża i przełamuje bariery,
dlatego jest nieodzownym dodatkiem podczas spotkań. MSZ ogłosiło właśnie
przetarg na jego dostawę - napisał dziennik.

- Alkohol jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla najwyższych urzędników
ministerstwa i ich gości. Nie jest tak, że zwykli urzędnicy mają do niego
dostęp. Całość zamówienia przekazywana jest do pałacyku przy ul. Foksal,
gdzie odbywają się oficjalne spotkania i przyjęcia wydawane przez
ministerstwo - ''Metro'' cytowało słowa Lewańskiej.


Obserwuj wątek
    • kryzar Re: Jakie pijemy i ile wydajemy na alkohole ???? 06.12.05, 06:57
      a nam zostaje bimber?
      • tesunia Re: Jakie pijemy i ile wydajemy na alkohole ???? 06.12.05, 11:34
        tak po prawdzie lubie winkasmile
        a zwlaszcza w trojniaku sie rosmakowalam,zakupilam ostanio w kraju juz pod
        katem swiatecznymsmile
        • mira54 Re: Jakie pijemy i ile wydajemy na alkohole ???? 06.12.05, 13:56
          Ja lubie winko wytrawne i polwytrawne.
          Rzadko kupuje, ale na swieta trzeba bedzi cosik kupic.
          • krista57 Re: Jakie pijemy i ile wydajemy na alkohole ???? 06.12.05, 14:19
            Jestem sknera i nie lubie kupowac alkoholu...zal mi pieniędzy.
            Jest równiez cos takiego jak wstyd,zle mi sie kojarzy kobieta kupująca alkohol.
            Ale...lubie czasami i wino i piwo i drinka alkoholowego i brandy.
            Zawsze /niestety/na swieta kupuje "cos"...smile))
    • natla Re: Jakie pijemy i ile wydajemy na alkohole ???? 03.05.06, 22:38
      Aż wstyd, ze tak mało liscików. Zuełnie jakbyście nie opróżniali biblioteki
      w Gawiarence.
      • dankarol Re: Jakie pijemy i ile wydajemy na alkohole ???? 03.05.06, 22:54
        Bo biblioteczkę kto inny uzupełnia wink
        Ja na święta i inne wielkie okazje kupuję wino wytrawne lub półwytrawne, na
        inne okazje eksperymentuje z duchami, no i oczywiście zupka chmielowa
        • regine Re: Jakie pijemy i ile wydajemy na alkohole ???? 04.05.06, 23:28
          Piję białe półsłodkie, czyli jeszcze łyczek i do łóżka.
          Nie wydaję na alkohole, tylko je dostaję, no a wypić ktoś toto musi.
          No i właśnie to robię, śpię potem jak suseł smile)
          1 lampka dziennie do monitorka, Wasze Zdrowie !!!
          Bo picie bez toastów, to podobno pijaństwo hi, hi, hi....
          • vogino55 Re: Jakie pijemy i ile wydajemy na alkohole ???? 04.05.06, 23:34
            regine napisała:

            > Piję białe półsłodkie, czyli jeszcze łyczek i do łóżka.
            > Nie wydaję na alkohole, tylko je dostaję, no a wypić ktoś toto musi.
            > No i właśnie to robię, śpię potem jak suseł smile)
            > 1 lampka dziennie do monitorka, Wasze Zdrowie !!!
            > Bo picie bez toastów, to podobno pijaństwo hi, hi, hi....
            Hihihi Reniu ja tam wolę być znanym pijakiem, niż Anonimowym Alkocholikiem(wink)))
            Wojciech 'budochlaniec'(smile)))))))))))))))))))))))
            • regine Re: Jakie pijemy i ile wydajemy na alkohole ???? 04.05.06, 23:35
              Masz rację Wojtku, też wolę być znana, dlatego piję, za zdrowie na Forum smile))
    • malwina52 najczesciej kupuje piwo 05.05.06, 16:59
      a co za tym idzie chyba tu lokuje moje
      nadwyzki budzetowe smile))
      • vogino55 Re: najczesciej kupuje piwo 06.05.06, 22:06
        malwina52 napisała:

        > a co za tym idzie chyba tu lokuje moje
        > nadwyzki budzetowe smile))
        Swięta prawda Malwino przecież alkochol ma najwieksze oprocentowanie
        (wink)))))))))))))))))))))))))
        • annal74 Re: najczesciej kupuje piwo 06.05.06, 22:21
          Nie kupuję wcale , bo swój przydział alkoholu już wyczerpałam . W zamierzchłych
          czasach lubiłam koniak , i czerwone wino tylko nie slodkie.
    • malwina52 nalewki... 20.10.06, 10:05
      coraz zimniej sie robi czas pomyslec o czyms grzejacymsmile
      taki maly substytutsmile

      Porterówka damska

      2 butelki porteru po 0,33 (wg mojego rekonesansu dostępny tylko Żywiec), 0,25
      kg cukru, 2 cukry waniliowe (3,2 dag), 0,25 l spirytusu

      Piwo zagotować z cukrem (uwaga – kipi!), dodać cukier waniliowy, a po lekkim
      przestudzeniu płynu wlać spirytus. Można też dodać łyżkę miodu. Kiedy napój
      ostygnie, zlać go do butelek, szczelnie zamknąć i odstawić najlepiej na rok,
      choć już po kilku dniach jest pyszny do picia – ale im dłużej stoi, tym nabiera
      lepszego smaku.

      • dankarol Re: nalewki... 20.10.06, 16:00
        a kto czekałby aż rok.
        • regine Re: nalewki... 20.10.06, 20:09
          Właśnie, może by coś spróbować...? Tak dla pokrzepienia serc i dusz...
          No i przeciw grypie też smile
          • del.wa.57 Re: nalewki... 20.10.06, 20:23
            Właśnie pije naleweczkę czosnkową przeciw grypiesmile)
      • sagittarius954 Re: nalewki... 20.10.06, 20:25
        ja razem z żona zrobilismy nalewki z truskawek, czereśni , sliwek , jakoś mocy
        nie trzymaja , nie wiem dlaczego a przecież dostały spirytu dużo , czyżby owoce
        pochłaniały procenty ?
        • gabira Re: nalewki... 20.10.06, 20:56
          Owoce pochłaniają procenty i to jeszcze jak !
          Siedzą sobie potem / te proceny właśnie / w owocach, a w nalewce trzeba ich ze
          świecą szukać.
          Dlatego mój mąż teraz, nauczony doświadczeniem, nie robi tradycyjnej nalewki,
          lecz najpierw sok z owoców, a dopiero potem łączenie ze spirytusem, a i to po
          uprzednim wymieszaniu z wodą, żeby się nie ścięło.
          Efekt podobny, ale działanie bez porównania, no i najważniejsze - procenty
          zachowane :o)
          • sagittarius954 Re: nalewki... 20.10.06, 21:08
            oj bardzo Ci dziękuję gabiro , teraz wiem dlaczego nasze nalewki są takie
            cienkie , a zdrugiej strony to może i lepiej , zawsze można od razu połknąć
            buteleczkę smile))
            • gabira Re: nalewki... 20.10.06, 21:13
              ...... a z pigwy robicie ??
              Ten zapach...... to nie da się do niczego porównać.......
              • sagittarius954 Re: nalewki... 20.10.06, 21:15
                jest tylko jeden krzaczek pigwy a to jeszcze u kuzyna , a dużo owoców trzeba ?
                • regine Re: nalewki... 20.10.06, 21:20
                  Z pigwy nalewkę piłam. Zapach i smak niesamowity. Ale nie wiem jak ją robiono i
                  ile stała. Nogi miałam po 2 kieliszeczkach nie swoje smile
                  -----------------------------------------------------
                  ~~Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech ~~
                  • gabira Re: nalewki... 20.10.06, 21:32
                    My mamy drzewo pigwy na ogrodzie, owoców było dużo o w tym roku, ale w
                    niektórych okolicach spotyka się krzewy dzikiego pigwowca, jego owoce są
                    jeszcze bardziej soczyste.
                    Warto się rozejrzeć, owoców nie trzeba dużo - ze 2-3kilo wystarczy, ale tak jak
                    mówiiłam, najpierw sok, potem nalewka.
                    • sioma1 Re: nalewki... 20.10.06, 23:03
                      Ja tam wolę czystą. Kiedyś smakował mi bimber, ale tylko od teścia. Teścia już
                      dawno nie ma, i bimbru też.
                    • vogino55 Re: nalewki... 20.10.06, 23:10
                      W temacie Pigwy ale nie Genowefy,,,,,,,,owoce pigwy zbieramy po pierwszych
                      przymrozkach to b.ważne,,,tak robią znajomi od wielu lat i moge się pochwalic
                      znam ten niepowtarzalny napój,,,,,,
                      Wojciech
                      • regine Re: nalewki... 20.10.06, 23:34
                        No i proszę, jak o nalwkach się zaczęło pisać, to Panowie jak spod ziemi
                        wyskoczyli smile))
                        Masz rację Wojtku, czyttałam gdzieś, że po przymrozkach, z owoców pigwy te
                        nalewki te się produkuje.
                        A co do bimbru, tak bywał dobry ale już teraz nie ma dobrych fachowców. Jeszcze
                        gdzieś w okolicach Gorlic, jak pisze Maładanka, produkują domowym sposobem
                        śliwowicę. Mają zezwolenie, że tylko na użytek własny mogą produkować...
                        Podobno wyśmienita smile
                      • del.wa.57 Re: nalewki... 20.10.06, 23:36
                        Masz racje Sioma bimberek to jest to!!! mój brat robił kiedyś ten
                        napój,smakowało ech,niech sie wszystkie koniaki schowają,kurcze i w głowe nie
                        szło tylko w....nogismile)))))))
                        Teraz jest bardzo chory,sam nie pije i juz nie robi.
                        • dankarol Re: nalewki... 21.10.06, 00:29
                          Sagi to ja poproszę o te owocki z naleweczek.
                          • toskania8 nalewki...śliwowica łącka i owocki z naleweczek 21.10.06, 08:57
                            skoro maladanka nie odpowiedziała Reginie, pozwolę sobie to zrobić za nią.
                            To jest Łąck, można powiedzieć, że w pobliżu Gorlic a le raczej to bliżej do
                            Starego Sącza.
                            To jest zagłębie sadów , nie tylko śliwkowych no i od wieków robią tę śliwowicę.
                            Kiedyś, przejeżdżając tamtędy w naiwności swojej szukałam jej w sklepach,
                            patrzyli na mnie jak na głupią.

                            a to tekst skopiowany ze strony Ministerstwa Rolnictwa :
                            ŚLIWOWICA ŁĄCKA

                            2005-10-24

                            W dniu 10 października 2005 roku na Listę Produktów Tradycyjnych została
                            wpisana w kategorii Napoje (alkoholowe i bezalkoholowe): "Śliwowica Łącka"
                            (woj.małopolskie)


                            Opis produktu

                            Nazwa produktu:
                            Śliwowica Łącka

                            Rodzaj produktu:
                            Napoje (alkoholowe i bezalkoholowe)

                            Charakterystyka produktu rolnego:

                            Barwa (zewnętrzna i na przekroju)
                            Bezbarwna, przechodząca w kolor żółtawy.

                            Konsystencja, „wrażenie w dotyku”
                            Konsystencja płynna

                            Smak i zapach
                            Charakterystyczny, wyraźnie śliwkowy aromat.
                            Niepowtarzalny, dość łagodny smak.
                            Deklarowany poziom zawartości alkoholu (w %)
                            Zawartość alkoholu powyżej 70%

                            Tradycja, pochodzenie oraz historia produktu rolnego, środka spożywczego lub
                            napoju spirytusowego:

                            Jak wynika z przekazów historycznych uprawa śliwek w rejonie łąckim znana była
                            już w XII wieku. Suszone owoce transportowano drogą wodną do innych krajów
                            Europy (Ziobrowski, 1949), popularne było również wytwarzanie powideł. Brak
                            jest jednak bliższych informacji z tego okresu czy znano już na terenie łąckim
                            technologię „upłynniania” śliwek (Kurzeja, 1979). W XVII i XVIII wieku istniały
                            już duże sady śliw i jabłoni. Przypuszcza się, że część owoców przeznaczona
                            była na produkcję śliwowicy (Stamirski, 1966). W roku 1830 zamieszkał w Łącku
                            sekretarz dóbr komunalnych, założył szkółkę drzew owocowych, a nowe odmiany
                            śliw, jabłoni i gruszek sprzedawał nawet poza granicami Polski (Ziobrowski,
                            1949).
                            Rodzinne przekazy dzisiejszych mieszkańców Łącka sięgają przełomu ubiegłego i
                            naszego stulecia. Wówczas to parafialne grunty wzięła w dzierżawę żydowska
                            rodzina Grossbardów. Wtedy to łącki proboszcz, ksiądz Korab Pociełowski nie
                            miał nic przeciwko temu, by rodzina ta na „księżnym” folwarku urządziła
                            gorzelnię. Tak więc w latach 1882 – 1912 na terenie gminy znajdowała się
                            wytwórnia śliwowicy, której właścicielem był Samuel Grossbard, gorzelnikiem zaś
                            Salomon Goldchein. Gorzelnia wyrabiała Śliwowicę Pejseczną, którą rozprowadzano
                            do sklepów i wyszynków w Łącku, jak też wywożono dalej. Butelki ze Śliwowicą
                            Pejseczną posiadały pierwszą w historii tego trunku etykietę. Gorzelnia
                            stanowiła główne źródło dochodów gminy na podstawie tzw. ustawy o propinacji.
                            Propinatorami na terenie Łącka byli Żydzi, którzy mieli wszelkie prawa związane
                            ze sprowadzaniem i sprzedażą napojów alkoholowych. Inni mieszkańcy mogli
                            sprowadzać alkohol tylko w wyjątkowych sytuacjach – zazwyczaj na wesela
                            (Kurzeja, 1978). Chłopi często obchodzili nałożone rygory produkując wódkę
                            własnym sumptem, tzw. bimber produkowano go pokątnie z owoców i żyta (Baziak,
                            1990). Po śmierci księdza Koraba Pociełowskiego(1912) do Łącka sprowadził się
                            ksiądz Piaskow, mający inny stosunek do wytwarzania w tym rejonie napojów
                            alkoholowych. Potępiał on produkcję śliwowicy.
                            Dalszy ciąg historii Śliwowicy Łąckiej przed drugą Wojną Światową związany jest
                            z osobą Inkasa Ferbera, który ożenił się z córką Samuela Grossbarda. Prowadził
                            on produkcję Koszernej Śliwowicy na skalę przemysłową. Zanim jednak to
                            nastąpiło musiał poczekać, aż postawa księdza Jana Piaskowego zostanie
                            zapomniana. Sprzyjała temu sytuacja prawna; grunty parafialne w większości
                            przejęła gromada i wydzierżawiła Ferberowi, który zaczął skupować śliwki i
                            przerabiać je w gorzelni. Prawdopodobnie opracował on technikę odpędzania,
                            znaną i stosowaną również przez dzisiejszych mieszkańców (Baziak, 1990). Do
                            produkcji śliwowicy używał owoców tylko najlepszego gatunku, fermentacja
                            przebiegała spontanicznie, a do odpędu stosował naczynia miedziane. Odpęd
                            prowadzony był bardzo powoli z wykorzystaniem tylko frakcji środkowej. Gotowy
                            alkohol długo leżakował w dębowych beczkach, po czym rozlewany był do firmowych
                            butelek. Większość produkcji wysyłano na eksport, głównie do Palestyny
                            (Ziobrowski, 1949). Zakład Ferbera wytwarzał rocznie około 2000 dm³ śliwowicy,
                            jednak produkcja została wstrzymana z powodu wybuchu II Wojny Światowej.
                            Po II wojnie śliwowica często nazywana jest krasilicą. Termin ten utworzono od
                            słynnego powiedzenia: Daje krzepę, krasi lica nasza Łącka Śliwowica. Jak
                            mawiają łąccy górale: krasilica jest wódką, którą upijać się nie wolno, należy
                            ją smakować jak najprzedniejszy koniak, a przy smakowaniu trzeba uważać bo
                            zdradliwa beskurcyja okropnie. Łagodnie przechodzi przez gardło, mocy się jej
                            absolutnie nie czuje, zostawia w ustach cudowny smak i zapach, a jeśli się o
                            jeden kusztyczek za dużo wychyli, zwala z nóg jak snopek owsa.
                            Od czasu, kiedy w Łącku pojawiła się etykieta Śliwowicy Pejsecznej, narodziła
                            się tradycja projektowania własnych etykiet. Własna etykieta była symbolem
                            wysokiej jakości oraz dowodem na to, że producent ma wysokie kwalifikacje.
                            Wytwarzanie etykiet było bardzo proste bo polegało na odbiciu pieczątki na
                            papierze. Często etykiety malowano własnoręcznie, co gwarantowało ich
                            niepowtarzalność. Obecnie wytwarzana śliwowica posiada etykiety tradycyjne lub
                            też drukowane nowoczesnymi technikami.

                            a co do owocków z naleweczek jak też i naleweczek samych - mmmmm! poezja.
                            Szczególnie połówki moreli.









                            • sioma1 Re: nalewki...śliwowica łącka i owocki z nalewecz 21.10.06, 20:59
                              Łącka jest swietna i zdrowo kopie.Miałem w pracy górala spod Szczawnicy, jak
                              wracał na Śląsk przywoził czasem butelczynę.Powinni ją zalegalizować, tym
                              bardziej że to czysto Polski produkt.
                              Nie chodzi mi o upijanie się, ale sam prof. Religa zaleca wypić co nie co,
                              choćby i na krążenie.
                              • sagittarius954 Re: nalewki...śliwowica łącka i owocki z nalewecz 21.10.06, 21:03
                                O , Religa to dobry kiper smile
                                • toskania8 śliwowica łącka - przecież legalna ! 21.10.06, 21:19
                                  sioma, przeczytaj mój poprzedni post, śliwowica jest zarejestrowana w Unii jako
                                  produkt regionalny, więc jest legalna jak najbardziej, wkleiłam tam pełną info
                                • vogino55 Re: nalewki 04.11.06, 21:21

                                  • vogino55 Re: Wódki--CZEREśNIóWKA 04.11.06, 21:40
                                    Proprcya. 750gr.wisni, 750gr czereśni, 1 litr spirytusu,750gr.cukru i 3 szklanki
                                    wody.
                                    Owoce oczyścic z korzonków (?),opłukać, wytrzeć, rozłamać; z połowy wyjąć
                                    peski,a w drugiej połowie peski zostawić.Do tak przygotowaych owoców dodać 10
                                    roztłuczonych pestek, zalać to wszystko spirytusem,zawiązać muślinem i postawić
                                    w ciepłem miejscu lub na słońcu na 2 tygodnie.Po upływie tego czasu zlać
                                    spirytus, cedząc go przez gęsty muślin.Równoczesnie zrobić syrop z 750gr.cukru i
                                    3 szklanek wody,a gdy się raz dobrze zagotuje, wlać gotujący ulep do
                                    spirytusu.Gdy przestygnie zlać do butelek,zakorkować, zalakowaći WYNIEść do
                                    piwnicy.
                                    Po 6 miesiącach można używać (wink))))))
                                    CDN
                                    Wojciech
                                    • regine Re: Wódki--CZEREśNIóWKA 04.11.06, 21:58
                                      Ales Wojtku "na czasie" przepis podal. Czeresni juz nie ma sad Teraz zima
                                      wokolo. Ale na przyszly rok..Kto wie zawsze sie przyda smile Tylko podaj ten
                                      CDN ...Ciekawa jestem. Ale chyba, jak sie domyslam juz tylko dzialanie i
                                      dozowanie podasz. Ja Cie znam, spryciarzu jeden smile))
                                      Ile naprodukowales tego napitku ? Moze podrzucisz do drewutniu przed
                                      swietami ...smile
                                      • vogino55 Re: Wódki--JARZęBINKA 04.11.06, 22:24
                                        Propocya. Na gąsiorek potrzeba; litr jarzębiny,litr spirytusu,1kg.250gr cukru i
                                        1 1/2 litra wody.
                                        Jarzebinę dobrze dojrzałą,sparzyć,wsypac do gąsiorka,zalać litrem spirytusu i
                                        postawićw ciepłem miejscu na 2 tygodnie. po upływie tego czasu zlac spirytus i
                                        przecedzic go przez gęsty muślin.Jednocześnie zrobić syrop(tak jak w
                                        czereśniówce) a gdy sie zagotuje wlać go do spirytusu i zostawić na 24
                                        godziny.Po upływie tego czasu przecedzić przez lejek wyłożony bibułą, zlać do
                                        butelek,zakorkować ,zalakować i ODNIEść do piwnicy(hmmmm na 6 miesięcy )(sad((
                                        CDN
                                        Wojciech
                                        • regine Re: Wódki--JARZęBINKA 04.11.06, 22:29
                                          A w Kijowie na targu, widzialam w sprzedazy cale grona jarzebiny. Wiec moze i
                                          cos z tego przepisu wyjdzie smile Dawaj Czytelniku CDN...Ciekawe rzeczy
                                          wyszperales na noc smile
                                          • vogino55 Re: Likiery Maraskinowy 05.11.06, 21:43
                                            Tu ktoś już wstawił na Kulinariach, mnie ta esencyya zaciekawiła i Google mi
                                            podały linka hehehe
                                            www.insomnia.pl/temat181673/
                                            tam jest jeszcze kilka innych naleweczek
                                            CDN
                                            Wojciech
                                            • dankarol Re: Likiery Maraskinowy 05.11.06, 21:49
                                              Poczytałam i teraz bardzo chętnie spróbowałabym tych specjałów, ale niestety
                                              nie dołączono załączników. sad(((
                                              • vogino55 Re: Likiery 'CHARTREUSE' żółta 05.11.06, 22:43
                                                Proporcya. 24gr kolendru, 2gr anyżu, 2gr korzenia szałwi, 2gr korzenia
                                                dzienglowego(kto wie coto, bo Google nie wie(wink))4gr szafranu, 1 litr spirytusu,
                                                2kg cukru, 3 szklanki wody.
                                                Wszystkie korzenie, prócz szafranuzmieszać i zalać spirytusem i postawić w
                                                cieniu w pokojowej temperaturze na 3 dni.Szafran zalać spirytusem w oddzielnem
                                                naczyniu i też zostawić na 3 dni.Po upływie tego czasu przecedzić przez muślin.
                                                Jednocześnie zrobić syrop, a gdy się zagotuje wlać do spirytusui niech tak stoi
                                                póki nie przestygnie.Gdy przestygnie do butelek korkować ,lakować i do piwnicy...
                                                CDN
                                                Wojciech
    • malwina52 jak pijemy:) 21.10.06, 23:23
      Anorektyk - nie zagryza.
      Astronom - ma zaćmienia.
      Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich - piją, tańczą i
      haftują.
      Egzorcysta - pije duszkiem.
      Grabarz - pije na umór.
      Higienistka - pije tylko czystą.
      Ichtiolog - pije pod śledzika.
      Kamerzysta - pije, aż mu się film urwie.
      Ksiądz - pije na amen.
      Laborant - pije, aż zobaczy białe myszki.
      Lekarz - pije na zdrowie!
      Matematyk - pije na potęgę.
      Ornitolog - pije na sępa.
      Pediatra - po maluchu!
      Perfekcjonista - raz, a dobrze.
      Pilot - nawala się jak messerschmit.
      Syndyk - pije do upadłego.
      Tenisista - pije setami.
      Wampir - daje w szyję.
      Wędkarz - zalewa robaka.
      • sioma1 Re: jak pijemy:) 22.10.06, 13:34
        Wg. Twojego zestawu jestem higienistką. Intryguje mnie picie na sępa / to chyba
        picie na tzw. krzywy ryj /
    • graga211 Re: Jakie pijemy i ile wydajemy na alkohole ???? 05.11.06, 22:25
      Patrząc na datę, to wpisuję się 10 miesięcy za późno. Ale podobno lepiej
      później, niż wcale. Niech więc bedzie.
      Piję wino własnym sumptem pędzone i wiem, że wino w większych iościach nie jest
      najszczęśliwsze, gdyż "trzyma zbyt długo". Kiedyś lubiłam herbatkę z prądem.
      Teraz nic z tych rzeczy nie lubię.
      Czy to starość?!?!?!?
      • e-baba Re: Jakie pijemy i ile wydajemy na alkohole ???? 05.11.06, 22:29
        graga211 napisała:
        > Czy to starość?!?!?!?

        Absolutnie nie, to tylko zmiana smakowych upodobań i wybór lepszego
        samopoczucia na następny ranek.
    • czarny.humor Ja piję wyłącznie DARMOWE!! :))) 05.11.06, 23:28
      W Gawiarence!

      smile))
      • graga211 Re: Ja piję wyłącznie DARMOWE!! :))) 05.11.06, 23:55
        Ale mnie meczylo o haslo, a niech go!..........
        W gawiarence??
        Ja nie posiadam tak szybkiego lacza. Chcialabym, lecz: buuuu!
        Fajnie Wam, mozecie baraszkowac do woli.
        • malwina52 wódkopodobne:)))) 02.02.07, 07:01
          Pamiętacie “wyrób czekoladopodobny”?
          No to teraz będą wyroby wódkopodobne
          - z winogronowych wytłoczyn,
          skórek od bananów czy podobnych ingrediencji.
          Z dopiskiem na etykiecie: "wytworzono z ...",
          bo jedynie to udało się naszym wywalczysad
          boje sie, ze kiedy staną na półkach wódkopodobne
          napitki francuskie, hiszpańskie i włoskie
          moga zniknac bo jak zawsze chodzi o kase
          • natla Re: wódkopodobne:)))) 02.02.07, 09:40
            Wódki nie używam, chyba że czasem cieniutkiego drinka wypiję, ale
            zainteresowało mnie to określenie "wódkopodobne"....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka