20.12.05, 02:55
Oczywiscie chodzi to o PRAWO. Dzisiaj dostalem pismo z Urzedu
o tym ze ponownie zostalem wyselekcjonowany
do jakies sprawy w SADZIE. To jest na razie wstepna selekcja.

Pare lat temu bralem juz udzial w procesie jako
ten jeden z 12 osob, ktorzy decyduja "WINNY" lub "NIEWINNY".
Udzial w sprawie jest tutaj obywatelskim obowiazkiem.
Kazdy obywatel (oczywiscie niekarany) moze zostac wyselekcjnowny.
Dla mnie taki udzial jest nawet pasjonujacy. Jest ciekawe
przygladac sie jak tutejsze prawo funkcjonuje.

Czyz nie jest to ciekawe? W Polsce tez bylem wyselekcjonowany
ale do siedzenie.. tutaj znajduje sie na szczescie po drugie stronie barierki.
Obserwuj wątek
    • august2 Re: Z prawa 20.12.05, 02:56
      zapomnialem sie spytac. Jak teraz jest w Polsce z lawnikami?
      Czy decyduja oni o wyroku?
      • natla Re: Z prawa 20.12.05, 09:00
        Nie mam najmniejszego pojęcia. Ta dziedzina życia jest daleko ode mnie, bo nie
        lubię prawa.
        Jednak z przyjemnoscia ogladam filmy "procesowe" i też chętnie
        bym "poławnikowała", ale raz.
        • august2 Re: Z prawa 20.12.05, 15:34
          Natlo czy ogladalas klasyk
          "12 gniewnych ludzi"?
          Pare lat temu kiedy nas 12 osob debatowalo
          nad sprawa tak to troche wygladalo...
          oczywiscie nie bylo tak dramatycznie..
          • kesaira Re: Z prawa 20.12.05, 16:30
            No, ciekawe. Ja też lubie filmy sądowe,"procesowe". A byłeś juz proszony
            o "sędziowanie"? Puścisz troszkę pary z ust jak Cię wybiorą?
            U nas tez by sie taki system sądowniczy przydał.
            • august2 Re: Z prawa 20.12.05, 21:06
              Jak juz pisalem wczesniej pare lat temu
              wybrali mnie po raz pierwszy.
              Sprawa trwala 3 dni. Nie byla to wielka sprawa
              ale dla mnie byla interesujaca, gdyz dala mi mozliwosc
              zobaczenia "od podszewki" jak dziala tutejszy wymiar sprawiedliwosci.
              Jak wygada selekcja?
              Otoz najpierw Sad wysyla powiadomienia do grupy ludzi.
              Oznaczonego dnia osoby przyjezdzaja do Sadu.
              Z tej puli osob prokurator wybiera 6 i obronca 6 (plus 2 zapasowych).
              Potem jest sprawa: prokurator probuje dowiesc winy a obronca na odwrot
              probuje dowiesc ze jest niewinny. Sedzia ma za zadanie pilnowania
              zeby wszystko odbywalo sie zgodnie z prawem stanowym lub federalnym.
              Kiedy prokurator i obrona konczy, 12 ludzi udaje sie do zamnknietego
              pokoju, gdzie debatuje nad wina lub nie-wina.

              • natla Re: Z prawa Auguście 20.12.05, 22:55
                12 gniewych? jasne i to nie raz.....to jest fascynujące, ale nie
                w rzeczywistości, przynajmniej u nas.....Baśka dała dowód.
                Dla mnie nie ma nic bardziej niesprawiedliwego jak prawodawstwo, nasze
                prawodawstwo.....mamy prawnika w gronie, ciekawa jestem czy mnie
                objedzie..fakt....prawo znam z opowieści, ale często wiarygodnych i nóż mi sie
                w kieszeni otwiera.
              • kesaira Re: Z prawa 20.12.05, 23:32
                Blacha sprawa, to znaczy, jaka karą zagrozona?
                Na pewno to było ciekawe doswiadczenie.smile A mozna postronnym ludziom mowic,
                oczywiscie po werdykcie, czego sprawa dotyczyla, czy przysiegli zobowiazani sa
                do milczenia. Czy nie wolno sie oddalac od siedziby sadu w trakcie trwania
                procesu? Na filmach bywa roznie.
                A Ciebie kto wybral: obronca czy prokurator?
                • august2 Re: Z prawa-odpowiedz 21.12.05, 02:37
                  Troche niedokladnie napisalem.
                  Jest tak: z grupy w sali osoba jest
                  losowo przesunieta do "miejsca jurorow".
                  Wtedy obronca albo prokurator moze zadawac
                  pytania. Jezeli sie nie spodoba jednej albo drugiej stronie
                  to wtedy tak osoba idzie do domu. W miare zapelniania tego specjalnego
                  miejsca (12 osob) obie strony moga tez usuwac jednych a zostawac drugich.
                  Oczywiscie obie strony maja po rowno glosow NIE.

                  W prostych sprawach selekcja idzie dosyc sprawnie. W bardziej
                  glosnych moze trwac tygodniami.

                  W moim przypadku zostalem losowo wybrany do "jury box" i juz tam
                  pozostalem. Inni sie zmieniali a ja widocznie sie spodobalem i jednej
                  i drugiej stronie. Sprawa byla - podejrzenie jazdy po pijanemu.
                  Tylko w bardzo glosnych sprawach Jurorzy moga byc zakwaterowani np
                  w hotelu.
                  • tofika Re: Z prawa-odpowiedz 21.12.05, 02:50
                    August,mam dwie kolezanki ..lawniczki,
                    popytam je i napisze wiecej,na czym polega ich obecnosc w sadzie,
                    wiem ze toszke grosza zarabiaja,maja kilka spotkan na rozprawach miesiecznie..
                    • august2 Re: Z prawa-odpowiedz 21.12.05, 03:03
                      A co tu robisz Tofiko po nocy?

                      W naszym sadownictwie Juror ma placone
                      przez firme w ktorej pracuje. Jezeli ma swoj
                      biznes to
                      sedzia moze ( a nie musi) puscic go do
                      domu. Funkcja Jurora jest traktowana jako obywatelski
                      obowiazek. Za wymigiwanie sie sedzia moze nalozyc kare
                      pieniezna.
                      W naszym stanie placa teraz 15 dolarow za dzien plus na benzyna.
                      Taka suma jest raczej symboliczna.. no moze wstarczy na porzadny lunch.
                  • kesaira Re: Z prawa-odpowiedz 21.12.05, 09:13
                    Ile razy prokurator i obrońca mogą powiedziec nie? 6?
                    A jakie sa kary za udowodnienie jazdy po pijanemu? Chodzi mi o taką "czystą"
                    jazdę nie konczącą się np ciezkim uszkodzeniem ciala lub smiercia innego
                    uzytkownika drogi.
                    Czy ta sprawa, w której uczestnczyłeś zakonczyla sie karą dla kierowcy? Pytam,
                    bo u nas nawet poslowie siadaja za kierownica, bywa, pijani.
                    Co do doboru lawy przysieglych, to ciekawie pokazano proces kompletowania lawy
                    w filmie, nie pamietam tytulu, w ktorym grali m.in.Rachel Weisz, Dustin Hoffman
                    i jego kolega -Gene Hackman oraz John Cusack. Film jest o manipulacjach lawą
                    przysieglych. Ciekawe, czy takie manipulacje czesto maja miejsce?
                    • august2 Re: Z prawa-Kesaira 22.12.05, 02:57
                      Kesaira
                      Masz racje maja po rowno glosow, czyli po 6.

                      Kazdy wyrok jest uwarunkowany sytuacja.
                      W moim przypadku osoba byla oskarzona (2 counts)
                      czyli z dwoch paragrafow, w jednym zostal niewinny
                      w drugim nie moglismy dojsc do porozumienia (musi byc
                      12 za albo 12 przeciw) czyli "mistrial".
                      Prokurator nie potrafil przekonac Jury i tak sie stalo.
                      Obronca byl w lepszej formie..

                      Ta sytuacja filmowa o ktorej piszesz wedlug mnie jest czysta fikcja.
                      Nie slyszalem zeby cos takiego moglo zaistniec...
          • b_ska56 Re: Z prawa 20.12.05, 17:19
            Chyba ze 2 lata temu ogłoszono we wszystkich mediach, że będzie nabór na
            ławników sądowych.Kilka tys. ławników w całej Polsce odsunięto, z powodu
            przekroczenia wieku, nie pamiętam dokładnie; 65 czy 70 lat.
            Warunkiem zgłoszenia było zebranie 25 podpisów(z PESELEM i adresem)
            popierających daną osobę.Wiek od 18 do 60r.życia.Druczki mozna było ściągnąć z
            internetu lub pobrać w Urzędzie Miasta.
            Gazety zachęcały wszystkich bezrobotnych (i nie tylko), do starania się o takie
            zajęcie.
            Nie sprawdzano niekaralności ani nie wymagano specjalnego wykształcenia.
            To, co się działo w miejscu składania "podań", to była czysta paranoja.
            Kłębiły się tłumy;zupełnie przypadkowi i obcy ludzie "udzielali" sobie wzajemnie
            poparcia(te 25 podpisów!),bo mało komu chciało się naprawdę szukać sojusznków
            wśród znajomych czy rodziny.Wszystko na chybcika, na kolanie!!!
            W sumie liczba zainteresowanych przekroczyła kilkakrotnie zapotrzebowanie na
            zwolnione miejsca.Myślę, że nawet nie czytano "listów motywacyjnych", które też
            należało dołączyć.
            Miało być tak pięknie , a wyszło jak zwykle.
            Miejsca ławników zostały "przyznane" osobom, które miały poparcie rządzących w
            tym czasie, partii!!!
            Oczywiście póżniej rozgorzała dyskusja w prasie, na temat uczciwości takich
            poczynań,no ale" mleko już się rozlało".
            Od tamtego czasu nie interesowałam się i nie słyszałam, jakie są możliwości
            zostania ławnikiem.


            • kryzar Re: ławnicy 20.12.05, 18:09
              nie zawsze byli popierani przez akurat wtedy rządzacą partię. Moja koleżanka z
              przekonaniami skrajnie prawicowymi została ławnikiem a rządziła lewica i nie
              było do niej żadnych zastrzeżeń. Została zatrudniona w 2003 lub na początku
              2004 roku.
              • b_ska56 Re: ławnicy 21.12.05, 13:37
                kryzar napisała:

                > nie zawsze byli popierani przez akurat wtedy rządzacą partię. Moja koleżanka z
                > przekonaniami skrajnie prawicowymi została ławnikiem a rządziła lewica i nie
                > było do niej żadnych zastrzeżeń. Została zatrudniona w 2003 lub na początku
                > 2004 roku.

                Żle się wyraziłam ; miałam na myśli partie wchodzace w sklad sejmu.
                Przecież te partie też miały przedstawicieli w Gminach i innych urzędach.
                I dawały poparcie "swoim".
                Może to była kwestia miejsca zamieszkania.
                W małych miejscowościach ludzie się lepiej znają i wiedza "kto jest kto".
                • august2 Dzisiaj bylem.. 10.02.06, 03:45
                  w sadzie (a jest z ogonkiem- nie mylic z ogrodem)
                  Tak- dzisiaj przyszla na mnie kolej. Zaraz po lunchu
                  pojechalem do naszego lokalnego
                  Superior Court of California
                  County of Orange.

                  W poczekalni bylo nas okolo 40 potencjalnych jury (tak sie tu mowi).
                  Pozniej zaprowadzono nas do sali sadowej, gdzie droga
                  loterii wybrano 12 jurorow plus 2 zapasowych. W drodze selekcji,
                  sedzia zadaje kazdemu serie pytan, na podstawie ktorych obronca
                  i prokurator wiedza z jakimi ludzmi maja do czynienia.
                  Poniewaz sprawa nie byla az tak powazna ( drobna kradziez) selekcja poszla
                  dosyc sprawnie. Mnie tym razem nie wybrano. Przez 12 miesiecy mam spokoj.
                  Na ten rok wypelnilem wiec swoj obywatelski obowiazek.

                  Jako ciekawostke chce wam napisac ze prokurator byla mloda kobieta
                  ktora nie slyszala. Mogla tylko mowic.
                  Na przeciwko niej siedziala druga kobieta ktora
                  znala jezyk migowy. Przekazywala jej wszystko co sie dzialo na sali.
                  Bylo to dla mnie pierwsze zetkniecie z kobieta prawnikiem, ktora
                  nie slyszy. Czy znie jest to fascynujace? Dawniej nie byloby
                  to wcale mozliwe. Napewno w Polsce tez duzo sie zrobilo
                  w stosunku do niepelnosprawnych. Ta mi sie przynajmniej wydaje.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka