axsa
30.03.06, 09:42
"Szczęśliwa Kobieta" - fragment książki "Przygotowanie do życia w
rodzinie", najnowszego podręcznika zaaprobowanego przez MEN i opłaconego z
Naszych podatków.
"Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on
goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy
całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po
drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu,
gdy idą do szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam,podlewam kwiatki, nucąc
wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku,
na który stać nas dzięki pracy mojego męża, i rozwieszam
je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego
męża i pyta o zdrowie swojego dziubdziusia. Teściowa to kobieta pobożna i
katoliczka, znalazłyśmy więc wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie,
jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i
poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuje
smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podpora
naszej rodziny, i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło
pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwilę
relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterek i śpioszki
dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą dał nam Pan
mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli.
Czasami haftuje, tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich
pań domu. Moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z
uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi
o lekcjach przygotowania do życia w kółka różańcowego. Córeczki proszą,
abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś
wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą
na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu i nie będą
oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za
wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne
ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i
abominacją.
Mój mąż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, po czym
myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kaszki, aby
zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim
w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego
skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w
telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy
się wszyscy, mój mąż szybko spełnia obowiązek małżeński,
ja zaś przeczekuje to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej
katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które
urodziły się kobietami, a które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych
przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy
dzień mojego życia."