Dodaj do ulubionych

Niemożliwe ! ! ? ?

30.03.06, 09:42
"Szczęśliwa Kobieta" - fragment książki "Przygotowanie do życia w
rodzinie", najnowszego podręcznika zaaprobowanego przez MEN i opłaconego z
Naszych podatków.

"Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on
goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy
całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po
drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu,
gdy idą do szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam,podlewam kwiatki, nucąc
wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku,
na który stać nas dzięki pracy mojego męża, i rozwieszam
je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego
męża i pyta o zdrowie swojego dziubdziusia. Teściowa to kobieta pobożna i
katoliczka, znalazłyśmy więc wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie,
jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i
poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuje
smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podpora
naszej rodziny, i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło
pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwilę
relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterek i śpioszki
dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą dał nam Pan
mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli.
Czasami haftuje, tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich
pań domu. Moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z
uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi
o lekcjach przygotowania do życia w kółka różańcowego. Córeczki proszą,
abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś
wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą
na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu i nie będą
oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za
wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne
ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i
abominacją.
Mój mąż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, po czym
myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kaszki, aby
zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim
w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego
skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w
telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy
się wszyscy, mój mąż szybko spełnia obowiązek małżeński,
ja zaś przeczekuje to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej
katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które
urodziły się kobietami, a które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych
przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy
dzień mojego życia."

Obserwuj wątek
    • regine Re: Niemożliwe ! ! ? ? 30.03.06, 10:00
      A niby już przestałam się dziwić....
      Ale to co umieszczono w podręczniku i mnie zbulwersowało.
      Nie o takim "szczęściu kobiety" marzyłam...i nie wszystkie panie marzą.
      Może i znajdzie się, jakaś "szczęliwa", co jej takie życie odpowiada, ale żeby
      o takich bzdurach uczyć ?
      A gdzie partnerstwo w małżeństwie...?
      Kto do licha siedzi w MEN -ie, żeby decydować za NASZE pieniądze, co to
      jest "szczęście kobiety" i jak ono ma wyglądać ? !!!
      Do czego to doszło....
      • del.wa.57 Re: Niemożliwe ! ! ? ? 30.03.06, 10:20
        Są jeszcze takie''szczęsliwe''matki i żony??
        Ta szczęsliwa kobieta pewnie jeszcze w bereciku moherowym co?
        Chociaż...tak jakbym swoje zycie widziała(poprzednie)z małą róznicą,dwoje
        dzieci i bez (świętej muzyki)po odchowaniu dzieci doszła praca.
        • wiktoria53 Oczywiście , że to niemożliwe :))))))))))))))))))) 30.03.06, 11:56
          Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1867
          [Powyższy tekst jest oczywiście parodią, choć oddającą całą mentalność
          katolickiego oglądu powyższych kwestii - w sposób jaskrawy i bez sofistyki]

          I proszę się tu nie denerwować!Nie wracamy do lat powojennych.Jest to stary
          tekst! A oto komentarze do tego tekstu:

          Monna - niesamowite to dziwne jak postrzegasz, drogi autorze rodzinę katolicką.
          Znam wiele takich rodzin, zgoła odmiennych od tej przedstawionej powyżej... Ci,
          których znam, są szczęśliwi i żony wcale nie są ciągle w domu, "obsługując"
          męża i dzieci. Znacie jakąś rodzinę katolicką, żeby pisać takie artykuły?
          Autor: Monna (cqn144.neoplus.adsl.tpnet.pl) Dodano: 28-08-2004

          Mariusz Agnosiewicz - Droga Katoliczko (?) Przecież to tekst parodystyczny a
          nie publicystyczny. Autor: Mariusz Agnosiewicz
          (pa138.legnica.cvx.ppp.tpnet.pl) Dodano: 29-08-2004 jolkkaa - ubawionam
          Ubawilam sie tym tekstem ogromnie...serdecznie dziekuje za urocze poczucie
          humoru! Autor: jolkkaa (djy100.neoplus.adsl.tpnet.pl) Dodano: 29-09-2004
          ariadna - niesamowite? Najbardziej niesamowite jest to, jak niektórzy odbierają
          tego rodzaju teksty: zero poczucia humoru, zero dystansu do rzeczywistości (i
          siebie samego). Uśmiałam się czytając "Szczęśliwą kobietę". Oby więcej takich
          tekstów! Szkoda, że nie ma działu Humor (zdaje się, że kiedyś istniał, prawda?)
          gdzie można by umieszczać takie rzeczy. Byłby to doskonały relaks po wizycie na
          Forum i lekturze niektórych postówwink Autor: ariadna (radio.zachod.pl) Dodano:
          29-09-2004

          Mariusz Agnosiewicz - Humor Dział humorystyczny jest teraz w dziale Tematy
          roznorodne, jako poddzial. Adres: www.racjonalista.pl/kk.php/d,38 Autor:
          Mariusz Agnosiewicz (pa130.legnica.cvx.ppp.tpnet.pl) Dodano: 29-09-2004

          Majka - dwa uczucia Po przeczytaniu owego tekstu śmiałam się strasznie. Ale po
          głębszym zastanowieniu i porównaniu opisywanej kobiety do rzeczywistych
          przypadków stwierdzam iż nie ma w nim nic śmiesznego - to niestety prawda.
          Wiele znam takich idealnych przypadków. I niestety nie jedna z tych "idealnych
          kobiet" dokładnie odpowiada opisowi... Autor: Majka
          (aga71.neoplus.adsl.tpnet.pl) Dodano: 09-03-2005

          iwona - To dopiero racjonalizm... To dopiero racjonalizm - parodiować tekst bez
          przytoczenia wersji oryginalnej z dolepieniem etykiety - wierzcie mi tacy puści
          i bezrozumni mogą być tylko wierzący katolicy. Widzę wiele nienawiści w
          tej "parodii"- brak pola do dyskursu, rozumnego dyskursu. Na tym więc kończę.
          iwona Autor: iwona (ejx26.neoplus.adsl.tpnet.pl) Dodano: 19-04-2005

          maja02 - ale 100 lat temu Artykuł pownien moim zdaniem być zatytułowany: "
          Katolicka rodzina 100 lat temu" Myślę, tak naprawdę że autor w/w artykułu nie
          urodził się w katolickiej rodzinie i takich nawet nie zna. Dodam, że bohaterka
          artykułu NAPRAWDĘ WYDAJE SIĘ SZCZĘŚLIWA, z pasją opisuje codzienne obowiązki i
          czas, który spędza z dziećmi. Chciałabym, aby w przyszłości moje jeszcze
          nienarodzone dzieciaczki były obdarzone taką miłością z mojej i mojego
          (przyszłego) męża strony, na jaką stać tę kobietę. Pazdrawiam. Maja Autor:
          maja02 (217.153.84.66) Dodano: 24-04-2005


          Clarise - komentarz A ja znam taka katolicką rodzinę z własnego życia. Może to
          wersja trochę przejaskrawiona, ale przeż to bardziej trafna. Uwierzcie mi,
          wiele kobiet wciąż daję się wcisnąć w tą smutną rolę kury domowej, która w
          milczeniu znosi wszelkie przejawy dyskryminacji. Ja tego modelu powielać nie
          będę, ponieważ wiem, że te "dzieciaczki" nie są z tego powodu wcale szczęśliwe.
          Autor: Clarise (172.17.246.230) Dodano: 10-05-2005

          Nesoxochi - Niby smieszne ale... Niby smieszne ale jednak jest w tym tekscie
          zarno prawdy. Przeciez taka jest wizja kosciola w stosunku do kobiety. Siedzi w
          domu i obsluguje meza i rodzi jedno dziecko za drugim. I niestety znam takie
          przypadki z autopsji. Pseudo szczesciliwe kobiety ktore tak naprawde nie sa
          szczesliwe ale presja jaka wywiera na nich otoczenie nie pozwala im zyc
          inaczej. Ale niektore naprawde takie sa i niby sa szczesliwe. Autor: Nesoxochi
          (cpc2-cmbg5-6-0-cust25.cmbg.cable.ntl.com) Dodano: 16-10-2005


          Sabina - Odwrócić role Bo w całym tym bałaganie nie chodzi o równouprawnienie,
          tylko o to, żeby odwrócić role. Niech facet wysiaduje pisklęta, a kobieta
          zasuwa do pracy. Jak już nastanie taka świetlana era, teksty tego typu nie
          zaczną opisywać (ani nawet parodiować) niedoli mężczyzny, ale znów pokażą
          biedną kobietę, jak to ma źle w pracy, na delegacjach, kursokonferencjach, jak
          jej szef uprzykrza życie (albo podwładni - bo szefem naturalnie będzie ona),
          jak trudno jej związać koniec z końcem, podczas gdy facet byczy się w domu i
          zażywa wywczasów w kuchni i przy dzieciach. A mnie pasuje, że mi się facet do
          dzieci i garów nie wtrąca, że sam użera się z inwestorem i podwykonawcami, a my
          mamy z czego żyć. I tak niech zostanie... Autor: Sabina
          (cbf40.neoplus.adsl.tpnet.pl) Dodano: 10-01-2006
          • wiktoria53 Re: Oczywiście , że to niemożliwe :)))))))))))))) 30.03.06, 12:01
            Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1867
            (Publikacja: 04-09-2002 Ostatnia zmiana: 17-09-2002)
            • kryzar a ja dalej uważam, że możliwe 30.03.06, 12:18
              Moja córka, gdy chodziła na początku lat 90-tych do liceum też miała podobne
              lekcje z przzygotowania do życia w rodzinie. Uczyła kobieta w ciąży mocno
              zaawansowanej i mająca już 6-ścioro dzieci. Przedstawiała jakie to piękne jest
              życie w tak licznej rodzinie, jak szkodliwe są wszelkie środki antykoncepcyjne
              oraz jak kobieta winna zadbać o wszysko w rodzinie. Mąż jest tą osobą, która
              utrzymuje rodzine a kobieta do dbania o dom i rodzinę. Gdy dziewczęta mówiły,
              że będą studiować i marzą o satysfakcjonującej je pracy, pani nauczycielka
              przypominała, że kobiety są stworzone do bycia w domu z dziećmi.
              Skutek był taki, że młodzież uciekała z nudnych lekcji, a potem nauczycielka
              urodziła i skończyło się głupawe nauczanie.
    • bryza102 Re: Niemożliwe ! ! ? ? 30.03.06, 11:51
      smile)))))))))) hahaha,hihihi.haaahaaaahaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Ze śmiech spadłam ze stołka,o nie mogę,chyba pęknę,hahahaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!
      Toż to jakiś horrorrrrrrrrrrrrrrr
    • kryzar Możliwe, możliwe 30.03.06, 12:07
      I podejrzewam, że więcej będzie takich kwiatków. Już kiedyś pisałąm, że obecna
      władza bardzo chętnie by widiałą kobiety w domu, przy "kupie bachorów". Wówczas
      mąż tyra na rodzinę i nie czasu na myślenie a żona przy dzieciach, stale w
      ciązy też nie ma czasu na nic. Może najwyżej przy spełnianiu obowiązku
      małżeńskiego pomodlić się.
      Mamy to co wybraliśmy i o czym marzyliśmy przez długie lata zniewolenia. Mam
      nadzieję, że moja córka możliwie szybko wybierze inny normalny kraj.
      Tu gdzie prezydent, prawnik z wykształcenia, nie wie co podpisuje może wydarzyć
      się wszystko, nawet wojna.
      A co do fragmentu z podręcznika to mnie najbardziej się podoba ten:
      >Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia obowiązek małżeński,
      ja zaś przeczekuje to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej
      katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które
      urodziły się kobietami, a które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych
      przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy
      dzień mojego życia."<
      Całe szczęście, że mnie nie uczono z takiego podręcznika.

    • sagittarius954 Re: Niemożliwe ! ! ? ? 30.03.06, 16:36
      jak możliwe??? "a ja podsuwam mu najlepsze kąski"- he he od razu przypomniał mi
      sie słynny karbinedel znikający z talerza zmęczonego górnika ....taaaaaasmile)))))))
      • sagittarius954 Re: Niemożliwe ! ! ? ? 30.03.06, 17:15
        "ze spokojem i godnością" przeczekuje małżeński obowiązek, że ten mąż jeszcze go
        spełnia to ja sie bardzo dziwię...szczena opadła mi .....smile))))))Smieszne i
        tragiczne .
        • wiktoria53 Re: Niemożliwe ! ! ? ?Sagi 30.03.06, 17:19
          Wiesz, ze po przeczytaniu również przypomniał mi się film kiedy to górnik (O.
          Łukasiewisz) wrócił z pracy, żona stawia przed nim klopsiki, a głodne dzieci
          patrza w talerz, po pewnym czasie kiedy ojciec sie odwraca, jeden z chłopców
          zabiera z talerza mięso i chowa za siebie.
          • maladanka Re:ale tak poważnie.... 30.03.06, 18:51
            Kiedy wracamy do wspomnień z dawnych czasów,szczególnie dzieciństwa i domów
            dziadków,wspominamy konfitury,przetwory, smaczne jedzonka i tzw.ciepełko
            domowe...
            Ktos to robił? Może jednak były osoby,które własnie miały radość ze
            zdrowych,nakarmionych, dzieci -
            Podpadłam? może jednak nie....
            • regine Re:ale tak poważnie.... 30.03.06, 19:04
              Nie podpadłaś, bo niby czemu. Ja robię, konfitury, przetwory, potem tylko
              dziatwa wywozi siatkami i wracają puste słoiki.
              Mam wielką uciechę, że moje powidła, sałatki, dżemiki i soki, smakują wszystkim.
              Zawsze słyszę, "mamuś twoje są najlepsze".
              Uśmiech na twarzy, buziak, jak to dużo znaczy smile
              Sprawia mi to wielką radość, choć nie powiem namieszam się, nawekuję jak
              głupia. Ale mam dzieci i kocham je, więc dlaczego by nie...
              • kryzar Re:ale tak poważnie.... 30.03.06, 21:15
                tak robisz różne przetwory dla dzieci i dobrze, ale robisz, bo chcesz.
                W moim domu przetwory, marmolady, dzemy i galaretki robił tata. Gdy pracował, a
                pracował dużo,wekował, natomiast mama przygotowywała. Potem gdy był na
                emeryturze to on robił wszystkie przetwory i nic nie stracił z tego powodu na
                męskości.I czytając takie fragmenty burzył by się bardziej niż ja.
                Czytając różne podręczniki czy to do języka poskiego, do języka obcego czy
                zadania w przedmiotach ścisłych zawsze dziewczynka sprząta lub gotuje, a
                chłopiec buduje lub majsterkuje. Tak było i jest ale powinny nastąpić zmiany.
                • graga21 Re:ale tak poważnie.... 31.03.06, 16:11
                  To były ćwiczenia laboratoryjne, w czasie których zawsze jest lekki szmerek.
                  Oni pracowali, a ja poprawiałam testy. W pewnym momencie dotarło do mnie, że
                  jest przeraźliwa cisza, zupełnie jakbym była sama. Podniosłam głowę i
                  zobaczyłam, że wszyscy siedzą nieruchomo zasłuchani, a ich twarze wyrażają
                  mieszankę zaskoczenia i niedowierzania, rozbawienia i oburzenia. I choć
                  widzieli, że na nich spoglądam, to nikt nie wykonał żadnego ruchu.
                  Nastawiłam wiec uszu…
                  Nasze laboratorium miało dodatkowe drzwi prowadzące do przyległej salki, w
                  której odbywały się lekcje religii. Drzwi nie były wygłuszone, dlatego można
                  było słyszeć, co dzieje się za nimi, a kiedy panowała taka cisza jak w
                  opisywanej chwili – można było wysłuchać wykładu księdza bądź katechetki.
                  Akuratnie ksiądz mówił coś o seksie w rodzinie i o istocie zapłodnienia,
                  oczywiście wszystko z punktu widzenia Kościoła. Opowiadał tak piramidalne
                  bzdury na poziomie przedszkola, że trudno było nie słuchać, a młodzież była
                  dorosła - klasa IV liceum, 18 lat ukończone, temat przerobiony nie tylko w
                  teorii na lekcjach fizjologii…
                  W pewnym momencie wszyscy ryknęli gromkim śmiechem, aż zabrzęczały szyby.
                  Na przerwie ksiądz zapytał mnie, co u nas było tak wesoło?
                  „Wysłuchaliśmy, jak w rodzinie dochodzi do zapłodnienia” – odparłam.
                  Od tego czasu często „podsłuchiwałam” i stwierdzam, że bzdety księdza
                  to ‘pikuś’ wobec tego, co opowiadała pani katechetka, zaledwie 22-letnia
                  istota, nadzwyczajnie pracowita matka Polka wychowująca już troje własnych
                  dzieci.
                  Zaczęłam baczniej przyglądać się mojej młodzieży, inicjować dyskusje i
                  uwierzcie, ze byłam zbulwersowana: obok siebie współistniały osoby zarówno nad
                  wyraz „wyzwolone” jak i nad wyraz „nawiedzone”, zwykle należący do „Oazy”.
                  Pierwsze ignorowały drugie, a drugie usilnie starały się wszystkich przekonać
                  do swoich racji (dlatego nazywałam je nawiedzonymi). To było na przełomie
                  lat ‘80/’90, czyli zupełnie jak w liceum córki Kryzar…

                  I cos jeszcze chcę dodać. Osobiście znam panią wypisz wymaluj jak z
                  przytoczonego przez Axsę fragmentu będącego ponoć tylko ‘krzywym zwierciadłem’.
                  Śmiem twierdzić, że wcale nie jest aż tak krzywe, jakbyśmy sobie życzyli….
                  • krista57 Re:ale tak poważnie.... 31.03.06, 17:06
                    Rowniez znam kobiety dla ktorych usługiwanie mężowi oraz dzieciom sprawia
                    przyjemność.Cały wolny czas w ktorym mozna przeczytac książke,pójść na spacer
                    czy na jakis wernisaż uważają za zmarnowany.Życie toczy sie wokół kuchni,dzieci
                    i domu.
                    Dzieci dorosłe,wykształcone i już pracujące.ONA sciele im łóżka,przygotowuje
                    sniadanie oraz sprząta pokoje.O praniu i prasowaniu już nie wspomnę.
                    Na moje pytanie co planuje na urlop...widzę zdziwienie w oczach.Będzie jak co
                    roku upiększać/odnawiac mieszkanie oraz robić przetwory na zimę za którymi
                    rodzina nie przepada.
                    Kiedys uważałam,ze jest więzniem swego domu.Teraz wiem,ze to jej
                    powolanie,uwielbia wszystkim dogadzac.
                    Czasami są humorystyczne sytuacje.Mąż siedzi z gazetą i pilotem w ręku a ona
                    defiladuje mu kilkukrotnie przed nosem na balkon powiesic pranie albo podlac
                    kwiaty albo coś zdjąć ...zgroza !
                    Inny przykład mąż przysypia na fotelu i słyszy z kuchni warkot robota,który mu
                    bardzo przeszkadza.Kupił więc taki,który nie warczy!
                    Naturalnie rodzina nie chce sie tuczyć cotygodniowymi,wysmienitymi wypiekami...
                    ale skoro już są smile))
                    W domu jest kochana i doceniana.I wszyscy są szczęśliwi.
                    • natla Re:ale tak poważnie.... 31.03.06, 17:19
                      Kurcze, na tyn chyba polega wolnosć i politycy na pewno nie mają sie prawa do
                      tego mieszać. Skoro kobieta lubi "prace domowe" i nie mam żadnych innych
                      zainteresowań, to niech ma. Ale wara od kobiet z ambicjami, zainteresowaniami
                      i w ogóle otwrtymi głowami. I cześć >smile
            • malwina52 gdyby za prace domowe płacono... 16.08.06, 09:52
              kobiety napewno bylyby szczesliwsze


              "Ile warta jest praca gospodyń, policzył niedawno Główny Urząd Statystyczny -
              1205 zł miesięcznie"


              • natla Re: gdyby za prace domowe płacono... 16.08.06, 09:56
                A kto gospodynię domową rozliczałby z pracy? A co, jak gospodyni domowa pracuje
                jeszcze zawodowo? Płatne nadgodziny?
                • del.wa.57 Re: gdyby za prace domowe płacono... 16.08.06, 11:23
                  Jednym słowem,kobiety mają /przerąbane/ praca zawodowa,dzieci,dom itd.
                  A jeszcze znajdują się tacy,co twierdzą,że praca w domu to żadna praca.
                  • sagittarius954 Re: gdyby za prace domowe płacono... 16.08.06, 13:21
                    ...zawsze wyjściem są robotysmile)) lalki do różnych celów i takie tam i nic już
                    nie musicie robić , tylko czekać na faceta wracającego z pracy lub poszukiwania
                    pracy i ciągłego go sztorcowania smile) I wtedy jest fajnie ( trzy kropki).Roboty
                    miałyby takie otworki na pieniążki np. pod pachą, gdzieś tam jakieś inne np. na
                    wlew oleju , tylko musiałybyście się zgodzić w którym
                    miejscusmile))))))))))))))))))))))))
                    • regine Re: Czasami lubię..... 16.08.06, 15:00
                      Prace domowe za friko wykonywać. Lubię dom, sprzątanie, gotowanie. Cóz dziwna
                      może jestem. Ale lubię smile
              • malwina52 a jednak:) 16.02.07, 06:59
                Będzie emerytura dla gospodyń.
                "Instytut Spraw Obywatelskich opracował raport o domowej pracy kobiet.
                Eksperci wyliczyli, że kobiety mające rodzinę na czynności domowe przeznaczają
                w tygodniu średnio 48 godzin i 26 minut - podaje "Rzeczpospolita".
                • malwina52 Re: a jednak:) 16.02.07, 07:07
                  u tu wklejam link skad to wyczytalam
                  wiadomosci.o2.pl/?s=513&t=8355
    • malwina52 113 lat przezyc??? 03.01.07, 07:43
      Zmarła najstarsza Polka
      fakty.interia.pl/kraj/news/zmarla-najstarsza-polka,853253,3
      przeczytawszy komentarze pod artykulem tez mysle ze sobie dopisala z kilka lat

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka