Dodaj do ulubionych

Spełnione marzenie

28.08.06, 00:37
Coś wam opowiem. Siedzicie? To posłuchajcie.
Zauroczona bajką "Czapka - niewidka" przez lata marzyłam, by móc być
niewidzialną. W niektórych sytuacjach byłoby to bardzo owocne i ułatwiłoby mi
podjęcie być może trafniejszej decyzji życiowej. Jednak nic się takiego nie
zdarzało, wręcz przeciwnie, byłam aż za bardzo widzialna. Na wykładach
zauważano moją nieobecność (90 osób!), a i w pracy - gdy wyskoczyłam na chwilę
- natychmiast szef mnie poszukiwał.
Pewnego dnia odkryłam miejsce, w którym moje marzenie się ziściło. Była to
pizzeria samoobsługowa przy ulicy Reja we Wrocławiu (adres podaję, bo a nuż
ktoś skorzysta?). Stałam ponad kwadrans, obsługiwano wszystkich, a mnie NIKT
nie widział i nie łyszał. Powtórzyłam to po roku - i czar miejsca działał.
Jednak obce miejsce oraz nieznani wokół ludzie sprawili, że zupełnie mi to nie
zaimponowało.
Dzisiaj spotkało mnie to już bardziej konkretnie.
Mamy z mniemanym "zaprzyjaźnionych" sąsiadów. Rozumiecie - zawsze nawzajem u
siebie imieniny, urodziny, (kwiaty, flaszka, prezent), bez okazji kawka,
wzajemna pomoc, rozciągająca się poza to miasto, obejmująca także ze strony
mniemanego załatwienie pracy czy pożyczki finansowe. Ogólnie - takie bliskie
kontakty, że w szlafroku myk - i się gaworzy, bez wzlotów intelektu, normalne,
ludzkie kontakty. Od kilkunastu lat.
Przez pewien czas nie było mnie w tym mieście. Akurat tak się zdarzyło, że w
dalekim (stąd patrząc) miejscu (ale na tej samej planecie i w tym samym kraju)
wypadła mi uroczystość z serii kwiatowo-prezentowo-flaszkowej. Było, minęło,
braku życzeń specjalnie nie odczułam. Mniemany pozostawał w bliskim kontakcie,
poinformował, że po mnie jedzie. Przyjechałam. Każdy ma swoje zajęcia,
zmartwienia, kłopoty, dni mijały mi na pracy w roli gosposi, której brak
odczuwalny i widzialny był w każdym kącie.
Dzisiaj wyciągnęłam mniemanego, by się nieco przejść. Po drodze natykamy się
na "zaprzyjaźnioną" pare. Wzrok się po mnie prześlizguje - i staję się
niewidoczna. Rozmowa : "O, przywiozłeś żonę!" - prowadzona z mniemanym dała mi
wrażenie niewidzialności. A więc marzenia się spełniają...
Czy może ze mną jest coś nie tak?
Mniemany zniesmaczony, zaskoczony, głupio mi. A mi lata. Może rzeczywiście
mnie już nie ma? Tylko - kto w te klawisze stuka?
Obserwuj wątek
    • sagittarius954 Re: Spełnione marzenie 28.08.06, 10:07
      Wcale Ci banitko nie lata, wcale...Tylko Ty możesz tę czapkę niewidkę zdjąć ,
      nikt inny, bo przecież inni Ciebie nie widzą.
      • banitka51 sagi 28.08.06, 10:43
        pewnie, że mi przykro. Tak, jak wtedy, gdy marzę o wygranej w totka i trafiam 3.
        Problem w tym, że spełnianie moich marzeń dokonuje się w niekoniecznie dla mnie
        najlepszych okolicznościach.
        Chodzę z gołą głową - a fizycznie w internecie też nikt nie widzi ani jednej
        komórki mojego ciała, o nosie, nodze czy uszach nie wspomnę.
        Ot - ma baba, co chciała.
        Zastanawiam się tylko, czy to nie jest syndrom wieku?
        • krista57 Re: spelnione marzenia... 28.08.06, 10:56
          Może taką chudzinką jestes,ze Cię zza stołu nie widac
          ani przy boku mniemanegosmile))

          Czy ktos Cie z nas poznał?Jestes?
    • dankarol Re: Spełnione marzenie 28.08.06, 10:54
      Banitko to nie ma nic wspólnego z wiekiem, bo mnie zdarza sie przez całe życie. Co jakiś czas jestem niewidzialna.
    • goskaa.l ??? 28.08.06, 11:03
      Banitko, nie wiem czy warto kontynuować tę znajomość. Co najmniej dziwnie się
      zachowali - myślę, ze normalnie zwróciliby się do Ciebie ze słowami powitania
      (bo zapomnienie okazji jest jak najbardziej naturalne i tu nie ma o co bić
      piany). Tym bardziej, że w końcu byliście bardzo zżyci, nie są to (dotychczas)
      wylko po prostu znajomi - właściwie należałoby ich określić
      słowem "przyjaciele". Ale jacy przyjaciele tak się zachowują?
      • banitka51 Re: ??? 28.08.06, 11:26
        masz rację Gosiu, okazja nieważna. Chociaż mam wrażenie, że właśnie z powodu jej
        ominięcia tak sie zachowali. Nie wiedzieli, jak "to" załatwić. Głupio mi, bo gdy
        wyjeżdżam, mniemany w pewien sposób 'zdany' na ich towarzystwo. A teraz się
        nadął (ON!).
        Ale jakoś nie przekazałam najistotniejszego. Stojąc na chodniku naprzeciwko
        nich, gdy oboje rozmawiali z mniemanym o mnie miałam NAPRAWDĘ wrażenie, że mnie
        fizycznie nie ma. Że wydaje mi się, iż jestem tutaj, a naprawdę to śnię
        lub..hm... nie żyję i jako duch się szwendam z mniemanym...
      • natla Tak, też chciałam być niewidzialna...... 28.08.06, 11:29
        .....zawsze mnie te bajki niesamowicie pociągały. I też to marzenie sie czasem
        spełnia. Zresztą mnie też się zdarza, że "widze" u kogoś czapkę niewidkę, ale
        to znaczy, że było bardzo źle.
        To wszystko nie jest ważne......wazne jest to, że Ty miałaś urodziny lub
        imieniny, a my nic o tym nie wiemy. W takim razie........
        • natla ...ogłaszam jutro DNIEM BANITKI :) n/t 28.08.06, 11:30

          • banitka51 Natlo 28.08.06, 11:34
            przełóżmy to na przyszły rok. Ja jestem tegorocznie bardzo ukontentowana, bo we
            wrocku to zupełnie inaczej pożyłam i obchodziłam i już mi tego nie brakuje - za
            rok, jak będę tylko lekko 'widzialna' - to co innego.
            • natla O nie Banitko! 28.08.06, 11:44
              "co się komu należy, to się mu i patrzy".......wink)
              A co, żal Ci w Gawiarence postawić drinka? wink)
              • banitka51 NATLO! 28.08.06, 11:50
                nie ciśnij. słońce już poza solariuszem, życzenia teraz dla 'panienek', przecież
                nikt mi niczego złego nie zyczy, więc zostawmy. Nie było mnie, to i miałam
                nieinternetowe. Ale fajnie było...
                Natlo, wirtualne wino nie ma pełnego bukietu.
                Może jak wrócę, co? np. 14 grudnia, może być? Postawię whiskaczyka.
                • natla OK. 14.12.06. święto Banitki 28.08.06, 11:58
                  ....a skąd wrócisz?
                  • banitka51 Re: OK. 14.12.06. święto Banitki 28.08.06, 12:09
                    ze swiata realnego do wirtualnego - niebawem wyruszam do wrocka, a jak mi się
                    przydarzy praca, to sobie posiedzę dłużej...
                    I tak to Natlo z wątku 'niewidzialnego' najmniej dla meritum info wyciągnęłaś.
                    Przyznaję Filomenie rację - za dużo nieistotnych szczegółów w moich tekstach.
                    Miało być - że oni tacy tym skonfundowani może, a Tyś z tego zrobiła pijaństwo w
                    gawiarence.
    • filomena1 Re: Spełnione marzenie 28.08.06, 13:12
      Pewnie tak bym sie nie zachowala jak Twoi, "przyjaciele", ale przyznaje to potraktowanie jak
      "powietrze" byloby dla mnie zimnym kublem wody. Odebralabym je jako bezszelstne zwrocenie mi
      uwagi, ze nie akceptuja Twojeo zostawiania meza na tak dlugi okres samego. Nie pochwalaja, ze tam
      bawisz sie sama swietnie, obchodzisz urodziny, i tam jestes szczesliwsza. A wsrod nich , w tym
      miescie nie, wsrod nich nie, przy mezu nie. Sama napisalas , ze on zdany jest na ich toarzystwo
      hmmmm, czyli zamiast na Twoje.? Przebacz mi to logiczne ciaagniecie przyczyn Twojej
      niewidocznosci.
      Tak, Banitko, stalas sie dla nich niewidoczna. Wlasnie dlatego. Oni tez bez Ciebie , tak jak Ty bez nich
      potrafia zyc i sie obyc. Dlatego jestes niewidzoczna. Oni dla Ciebie nie istnieja , bo istnieja wroclawscy
      przyjaciele, niezastapieni i kochani, totez teraz dali Ci odczuc , ze czuja sie zdradzeni, niedocenieni, a
      moze nawet urazeni.
      Kto z nas nie chcial czapki niewidki? Zabawa w niewidzialna reke ? Jasne, ale to my decydowalismy
      kiedy jestesmy niewidoczni. TU natomiast nie Ty o tym zdecydowalas, i tu jest pies pogrzebany.
      Zdecydowali inni.
      Pozdrawiam i glowa do gory.
      Fil.
      PS, pal szesc urodziny, kto by to lata liczyl , liczmy zimy, i to tylko te ktore lubimy. A zyczenia
      sereczne przyjmuj caly rok, ode mnie tez.
      • del.wa.57 Re: Spełnione marzenie 28.08.06, 17:03
        Tez twierdzę,że jest to /zimny kubeł/a moze oni czekali na Twój gest,że
        przeprosisz,zaprosisz na spóżnione urodziny?
        Pewnie zazdrośni są o Twoich wrocławskich przyjacół,może zbyt mocno wziełas to
        sobie do serca?
        Zorganizuj spotkanie i wyjaśnij,moze naprawią sie stosunki Wasze jak Ci na nich
        zależy Banitko.
        • banitka51 Re: Spełnione marzenie 28.08.06, 17:39
          ani Fil ani Del nie trafiła. Nie ma w tym nic innego, jak umiejętność
          dostrzegania mnie, gdy trzeba coś zrobić na kompie (choćby reklamówkę) albo
          podciąć wyrzynarką drzwi, przetłumaczyć z niemieckiego tekst, napisać pismo,
          załatwić pracę, wziać ode mnie walizę rzeczy do swojego sklepu 'pewex', znaleźć
          kontrahentów we wrocku i załatwić wyjazd nad jezioro. Wtedy widać mnie i mam
          nawet IMIĘ! na codzień jestem 'żoną mniemanego'.
          On - 'zdany' na nich w sensie, że gdyby coś się stało, to oni najbliżej.
          ale się porobiło.
          taka jest rzeczywistość, a nawet jeszcze mniej przyjemna, dlatego pisałam
          "przyjaciele", a nie przyjaciele. Chodziło mi TYLKO o niewidzialność a tu się
          zrobiła analiza sytuacji, która mi lata. Taki mam wredny charakter, że akurat to
          spotkanie to kropelka, co przelała pełen puchar niezrozumienia, zniechęciła mnie
          do daremnych wysiłków, zaangażowania czasowego i emocjonalnego - w zamian za ich
          ignorowanie.
          A 'sęk' tkwi w czym innym. 'ona'- to szkolna przyjaciółka pierwszej żony, ot co.
          Cyrk jest większy, niż można logicznie pociągnąć wyobraźnię, jak zawsze, gdy
          mało danych.
          Najważniejsze - poczułam dreszczyk niewidzialności, to był moment, bez
          nawiązania do jakichś roszczeniowych syt. z serii savoir vivre. Wrażenie
          krótkie, a mocne, że mnie nie widać. Niestety, krótkotrwałe...
          • del.wa.57 Re: Spełnione marzenie 28.08.06, 18:02
            Banitko teraz wsio dla mnie jasne,za dużo dawałaś i przyzwyczaiłaś ich do tego
            w zamian,w zamian dostałaś zinmy prysznic i myślę,ze możesz obejśc się bez
            takich ''przyjaciół'' Oni nigdy nie byli Twoimi przyjacółmi i załóz tą czapkę
            niewidkę i noś ją godnie z dumą.
            Wytrwałości Ci zyczę.Takich ''przyjacół'' jest mnóstwo,wszędzie,włącz olewator.
            • banitka51 Re: Spełnione marzenie 28.08.06, 18:35
              delwo- jestem Ci wdzięczna, że zaproponowałaś czapeczkę na stałe. Właśnie o to
              chodzi, by się nie rozdrabniać n/t czyjegoś charakteru/mentalności/stylu, a
              skoncentrować sie na wrażeniu niewidzialności. Jak często mamy takie odczucie,
              że aż tak bardzo nie pasujemy do otoczenia, iż własciwie nas nie ma, bo
              niemożliwe jest istnienie w takim gronie?
              ogólnie to było właśnie dla mnie ważne, gdy pisałam, a nie zasady sv, które
              chyba tutaj dla wszystkich jasne.
              • filomena1 marzenie 29.08.06, 09:41
                a jednak upieram sie, ze to TY zdecydowalas, iz ONi byli dla Ciebie niewidoczni, co ich urazilo na tyle
                by teraz Ty bylas dla nich niewidoczna. Pomijam to, ze byliscie sobie nawzajem widoczni gdy potrzeba
                wzywala, oni wolali pomocy, a Ty bylas gotowa , jej udzielic. Zawsze gdy trzeba bylas dla nich
                widoczna i ONi widzczni dla Ciebie. Niewodocznosc te zafundowaliscie sobie nawzajem.
                Chcec byc niewodcznym wowczas gdy nam to pasuje, na nasze zyczenie ? hm to dopiero byloby fajnie,
                to bylo moim marzeniem..... .... natomiast pewna niewidocznosc fundujemy sobie sami, czasem
                wbrew naszemu zyczeniu akurat w danym momencie. Szkoda ze inni o niej decyduja. Nieprawdaz?

                pozdrawiam Fil.
                • banitka51 Re: marzenie 29.08.06, 10:23
                  w jaki sposób zdecydowałam? oni niewidoczni dla mnie? Filomeno, nie chcę w tym
                  wątku wnikać w takie interpersonalne szczegóły, ale bierzesz mnie za kogoś
                  innego, niż jestem.
                  • filomena1 Re: marzenie 29.08.06, 10:46
                    Banitko odpowiem jak wroce od lekarza, Nie, nie biore Ci za kogos, wjasnie.. co mialam na mysli, a
                    dodatkowo chyba mnie przycisnelas do sciany, aby opowiedziec moja jedyna w zyciu niewidocznosc,
                    ale byla to niewidocznosc na moje zyczenie. Chcialam to i bylam.
                    Troche uzylam , przenosni mowiac o tym ze byli dla Ciebie niewidoczni, gdyz niedostrzgalas ich bedac
                    daleko. Mialas przed oczami tylko przyjaciol innych , nie tych wlasnie. Nie chcialas ich widziec. Byli
                    wiec niewidoczni dla Ciebie. No ale skoro nie o tem chcesz, to jak powiedzialam napisze o pozniej.

                    PS. masz duzo do powiedzenia , rozumiem o, ale i czasem to zmyla, rozmydla "glowny cel" twego
                    przekazu.
                    Pozdro.Fil
                    • banitka51 Filomeno 29.08.06, 10:58
                      gdybyś mnie znała, nie użyłabyś sformułowania "nie chciałaś ich widzieć". Nikt,
                      komu poswięcam czas, energię i pozytywne emocje nie jest dla mnie nieważny.
                      Równie dobrze mozna powiedzieć, że niewidoczni są dla nas znajomi/przyjaciele,
                      gdy my na wczasach.
                      • goskaa.l Banitko 29.08.06, 11:29
                        myślę, że Filomena chciała Ci powiedzieć, że będąc z dala od mniemanego
                        i "przyjaciół" oddaliłaś sie od nich. Czy nie nazbyt zachłysnęłaś się wsoim
                        ukochanym Wrocławiem i nie zapomniałaś o istnieniu tychże (prawdopodobnie z
                        wzajemnością)?
                        To nie są moje myśli, tylko tak odbieram to, co napisała Filomena.
                        Ja jestem osobą podobną do Ciebie jeśli chodzi o podejście do osób, które
                        mnieproszą o pomoc. Czasem aż mam tego dość, i po prostu mówię "nie", bo
                        potrzebuję trochę czasu dla siebie i TŻ.
                        Taką "banicję" czy też niewidoczność przeżyłam raz w życiu, od dość zżytej ze
                        mną koleżanki. I do dziś nie dowiedziałam się, co było tego przyczyną (inna
                        sprawa, że mi po bez mała 20 latach nie zależy na tej wiedzy).
                        • banitka51 Gosiu 29.08.06, 12:26
                          masz rację, ja też odczytałam tak Filomenę, ale tutaj o oddaleniu się mowy być
                          nie może - przez kilkanaście lat znajomości często wyjeżdżam do Wrocławia, a z
                          kolei tam - załatwiam dla nich pewne sprawy, dzwonię, więc po prostu "pudło".
                          To taki dziwny przypadek, jak u Ciebie. Cholera wie - dlaczego. Ale nie wnikam,
                          bo rozumiem jedno - nie po drodze nam razem, coś blokuje normalne, serdeczne
                          kontakty z ich strony i już tej bariery nie chce mi się kruszyć.
                          Świat jest pełen ludzi, z którymi mogę jeszcze się zaprzyjaźnić. Mówiąc językiem
                          bankowym - lepiej zainwestować czas, energię i emocje.
                • filomena1 czapka niewidka 29.08.06, 13:33
                  Zadrzylo sie raz i mnie byc w czapce niewidce i byc niewidzialna na moje wlasne zyczenie-zaklecie
                  wlozylam sobie czapke niewidke.
                  Bylo to dawno temu. Miaalam lat 14 nascie i bylam na wakacjach z Tata. TO byly pierwsze wakacje po
                  rozstaaniu sie moich rodzicow.
                  Tato zapowiedzial mi, ze nieopodal przebywa na urlopie kobieta, ktora byla przyczyna rozstania sie
                  moich rodzicow.
                  Tato mial z nia juz tylko i wylacznie kontakty towarzyskie i w takim celu miala nas odwiedzic. Prosil,
                  abym zachowala sie jak dama.
                  Nie wiedzialam czego oczekuje Tato ode mnie , wstydzilam sie przyznac , ze nie wiem jak powinna sie
                  zachowac14 letnia dama w takiej sytuacji. Marzylam o czapce niewidce. Bylam wsciekla. Chcialam uciec
                  na koniec swiata, nie chcialam nawet ogladac tej kobiety,bo mialam ochote ja udusic wlasnymi rekami.
                  Nie spalam cala noc. Ukladalam scenariusz i wszystkie mozliwe ewentualne dialogi tego spotkania.
                  Mialam ochote odwinac sie na piecie, mialam ochote powiedziec jej jak wielki mam zal. Jak wiele zla
                  uczynila i krzywdy. Przygotowalam sobie tyrade, opracowana bardzo szczegolowo. Ale ponad wszystko
                  marzylam, aby byc niewidoczna, To rozwiazywaloby wszystkie moje problemy. poniewaz to nie
                  wydawalo mi sie mozliwe to wyobrazalam sobie cale spotkanie. Marzylam by sobie tak stac obok i
                  patrzec tylko. Poniewaz znalam te Pania wczesniej , zatem z daleka rozpoznalam jej najezdzajacy
                  samochod. Natychmiast nastapila we mnie jakas przemiana, wezelek w zoladku, jasnosc umyslu,
                  podniecenie. Kiedy stanelysmy naprzeciw siebie, a mnie juz nie bylo. Tak jakbym wyszla z siebie i
                  duchem stala obok. Obserwowalam bacznie jak Tato sie z nia wita i wymienia slowa. Nie slyszalam.
                  Zauwazylam , ze zwraca sie do mnie z niby usmiechem. Widzialam jak cos brzdaknelam pod nosem.
                  Chyba jakies dwa slowa. Pani ruszala ustami , widzialam , ale ja ta stojaca na przeciw niej patrzylam
                  za nia, jakby ona byla przezroczysta. Po jej odjezdzie Tato zapytal mnie dlaczego bylam taka dziwna.
                  Czy zle sie czuje? " Bylas zupelnie nieobecna jakby Cie nie bylo" . A bylam? zapytalam Tate. Przeciez
                  ani Ty ani ona nie zauwazyliscie mnie, ani teraz ani nigdy przedtem. Wiecej o tej wizycie nie
                  rozmawialismy. A moje kolezanki nie mogly pojac, ze tej Pani nie powiedzialam co mysle,bo przeciez
                  nie jestem ani niesmiala , ani malomwna, ba! wprost przeciwnie. Nigdy wiecej nie udalo mi sie osiagnac
                  takiego stanu niewidzialnosci , niewidzialnosci o ktorej ja zdecydowalam.
                  Fil.
                  PS. Goska slusznie odebrala moj przekaz. Inczej mowiac ty sobie niejako zapracowalas na te
                  niewidzialnosc, Oni poczuli sie urazeni, zdradzeni na rzecz innych przyjaciol , ktorych przedkladasz.
                  Patrzysz li tylko ze swojego punktu, a w ogole nie patrzysz z ich punktu.


                  • banitka51 Re: czapka niewidka - PS Filomeny 29.08.06, 13:49
                    Filomeno, zadziwiasz mnie! Z jaką stanowczością bronisz swojej teorii o ich
                    wrażliwości, nie mając najmniejszego pojęcia, co właściwie do mnie kiedykolaiek
                    czuli.
                    Życiowo - czyli w tej sytuacji i w tym gronie - niestety, mimo Twojego uporu,
                    nie masz ani grama racji. Za dużo musiałabym wyjaśniać. Nie miejsce na to.
                    A idąc torem Twojego myślenia, przyjaciele i znajomi z Wrocławia traktowaliby
                    mnie po przyjeździe do wrocka podobnie.
                    Każdy ma jakieś usprawiedliwienie na zachowanie się wobec innych, powiedzmy
                    "gapowato". Ale obarczanie strony źle potraktowanej winą za to, za wszelką cenę
                    i pomimo faktów, to nieporozumienie. Zboczenie zawodowe?smile)))
                    • filomena1 Re: - PS Filomeny 29.08.06, 14:30
                      Banitko, masz racje , hihi, zboczenie zawodowe, , prawda. Jesli odczuwalas zawsze pewna niechec do
                      siebie , to rzeczywiscie . Ale czy wowczas nie powinno Cie dziwic w ogole ich niedostrzeganie Twojej
                      obecnosci. Zatem to Oni wlozyli Ci na glowe Niewidke, i rzucili zaklecie niewidzialnosci.
                      Tym sposobem spelnione marzenie, wbrew wlasnej woli, stalo sie udreka.
                      Czy tak?
                      • banitka51 Re: - PS Filomeny 29.08.06, 15:07
                        teraz już doszłaś do sedna. Własnie niedawno tę czapkę odczułam, choć pewnie
                        wcześniej nie raz miałam na głowie. W swojej otwartości, szcerości, odczucia
                        sympatii (do ludzi w ogóle) oraz naiwności (więcej wspaniałych=idiotycznych cech
                        nie wymienię) nie zauważałam, że mimo swoich wysiłków mnie nie ma.
                        Zamiast tych pobocznych i indywidualnych dygresji/uwag w zamiarze moim było
                        odkrycie przez innych forumowiczów 'czapek-niewidek'. Jak np Ty to zrobiłaś -
                        opisując reakcję 'niechcianego' towarzystwa.
                        I nieważne, czy sami sobie wkładamy, czy ktoś nam wciska tę 'copkę'. Wrażenie
                        niewidzialności jest najistotniejsze.
                        • goskaa.l Banitko 29.08.06, 15:58
                          Nie wiesz nawet, jak mi miło, że nie ja jedna mam tak idiotyczne cechy!!!
                          Niestety, nadal wierzę w ludzką uczciwość i bezinteresowność, mierzę innych
                          własną miarą i pomimo otrzymywanych co jakiś czas kuksańców chyba już się nie
                          zmienię.
                          Dlatego moja reakcja była tak różna od reakcji Filomeny...
                          Możesz mi podać wirtualną rękę, siostro!
                          • natla Re: Banitko i Gosiu 29.08.06, 17:25
                            Mysle, ze to szczęście, iż jeszcze istnieja takie osoby jak my, bo ja też
                            wykazuję dużo naiwnosci w kontaktach z ludźmi (a potem mam pretensje, że mnie
                            kopiąwink.
                            Moze to błąd, ale wole takie cechy, czyli bezpośredniość i normalnosć w
                            kontaktach, nawet jak okazuja sie czasem uciążliwe. Człowiek tez moze się czuć
                            zagłaskany na śmierć wink)
                        • natla Poczytałam sobie..... 29.08.06, 17:21
                          .........Waszą dyskusje i nie lapie. Tzn. łapie, ale bardzo prosto.
                          Są zaprzyjaźnieni sąsiedzi (sama mam takich, ale to jedyne porównanie), którzy
                          nagle nie widza Banitki. A przyczyną ma być jej pobyt przez 2 czy 3
                          tygodnie "na wywczasach", jak sądze ustalony z mniemanym. I sąsiadom nic do
                          tego. To zupełnie jakaś chora sytuacja. Zazdrosć o znajomych czy przyjaciół
                          z drugiego końca Polski? Litość nad "biednym i opuszczonym" mężem sąsiadem?
                          Nie, nie w tym problem, a nawet gdyby to był problem, to odnoszenie sie do
                          niego jest dla mnie w ogóle bez sensu.
                          Ja zrozumiałam, że Ty Banitko dopiero teraz zauważyłaś, że jesteś dla nich
                          przeźroczysta, pokojarzyłaś stare fakty i doszło do Ciebie, ze akceptowana
                          byłaś tylko z powodu potrzeb sąsiedzkich. Czyli to żadna zażyłość, a co dopiero
                          przyjaźń. Dla mnie tacy ludzie byliby przeźroczysci, bo ich pseudoakceptacja
                          wynika tylko z potrzeb, czyli jest fałszywa.
                          Ja z "moimi" sasiadami mam zupełnie inny kontakt. Jesteśmy dla siebie zawsze w
                          potrzebie, ale też potrafimy sobie wszelkie duperele "na pniu" wyjaśnić, bez
                          obrażania. I to jest piękne.
                          Potraktowanie Cie przez sąsiadów po przyjeździe bylo dla mnie po prostu
                          chamskie.
                          Nie upieram się przy swojej wersji. Pisze jak zrozumiałam.
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a BANITKO -ważne -> przeczytaj 28.08.06, 19:35
            banitka51 napisała:

            > ani Fil ani Del nie trafiła.

            Nie czytałam Del( jeszcze nie doczytałam wszystkich wpisów w watku - zreszta
            dodam w tym miejscu, że : WATEK JEST CIEKAWY I NAPISANY LITERACKO = KOMPLEMENT,
            ale SERIO ), ale czytałam Fil....i konstatuje, że Fil, nie widząc wszak jeszcze
            tego wszystkiego, co dodałaś później, odpowiedziała Ci bardzo racjonalnie,
            pragmatycznie wprawdzie, lecz w/g mnie słusznie.
            To wszystko, o co uzupełniłaś całą " historię " zmienia zupełnie postać rzeczy;
            dodając nowe fabuły, niezwykle istotne dla pełnego zrozumienia ( CO NIE
            ZNACZY,że istotne DLA ZAAKCEPTOWANIA ) takiego a nie innego zachowania się
            Waszych sąsiadów w tamtej, konkretnej sytuacji.
            Ale mniejsza o to.
            To,co mnie głównie w Twoim topicu zainteresowało, to sam sposób narracji.
            Uważam, że masz zdolności literackie, które możesz spozytkować tak, by mieć z
            tego konkretny dochód. Tu mogły_by paść konkrety...ale... nie mam już siły o
            tym pisać, mogę to powiedzieć na tel_(efonie).
            Zaoferowała by Ci pisanie do b. poczytnego, znanego miesięcznika za konkretne
            pieniądze. Ja już tak pisać nie potrafię, wypałiłam się " literacko" .
            Podsyłam Ci nr-y tel do mnie na pocztę gazetową i jak zadzwonisz, to powiem o
            co chodzi.
    • filomena1 Re: Spełnione marzenie 30.08.06, 19:23
      podrzucam- przypominam
    • tofika Re: Spełnione marzenie 30.08.06, 23:46
      taaaaaaak,dorwalam dzis chyba 93793,i jak nie cieszyc , z mini
      marzonka`spelnionego... -------a jesli na marne cieszesmileale bedzie`wstyd ze
      porywam z motyka na ksiezyc....phiiiiii
      • mania1119 Re: Spełnione marzenie 31.08.06, 22:46
        Banitko,zupelnie NIEZAWODOWO podsyłam Ci,z garścia serdeczności ode mnie, moje
        ulubione powiedzonko:"z każdym dniem wzrasta liczba ludzi,którzy mogą mnie
        pocałować w d...".
        Dosadne?Owszem.Ale mnie w takich sytuacjach bardzo reperuje moją psyche.
        • filomena1 Re:mania1119-pieszczoszka 31.08.06, 22:58
          ""którzy mogą mnie
          > pocałować w d...".

          Ot, Maniu, pieszczoszka jestes...." moga" hihihi.....
        • banitka51 Maniu!! 31.08.06, 23:00
          A ja wolę, żebyś mi się kojarzyła z tajemniczymi wodnymi bułkami, jak odsłoniętą
          dolną częścią kręgosłupa i kolejką całowaczy...
          Akurat tak intymnych miejsc nie daję byle komu do ciućkania!
    • dankarol Re: Spełnione marzenie 31.08.06, 23:06
      Oj Mania w dyrdy lece oglądać to widowisko
      • natla Re: Spełnione marzenie 31.08.06, 23:13
        ...a masz niedaleko....
        A opowiesz?
        • mania1119 Re: Spełnione marzenie 31.08.06, 23:50
          sie zrobi zdjecia i sie zamiesci!
          Ale jaki temat adekwatny w tym kontekscie....
          • filomena1 Całujta mnie w d,,,,J,Tuwim 01.09.06, 06:59
            "Całujta mnie w dupę!"

            Wiersz, w którym autor grzecznie,
            ale stanowczo uprasza liczne zastępy
            bliźnich, by go w dupę pocałowali

            Apsztyfikanci grubej Berty
            I katowickie węglokopy,
            I borysławskie naftowierty,
            I lodzermensche, bycze chłopy,
            Warszawskie bubki, żygolaki
            Z szajką wytwornych pind na kupę,
            Rębajły, franty, zabijaki,
            Całujcie mnie wszyscy w dupę.

            Izraeliccy doktorowie,
            Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
            Co w Bochni, Stryju i Krakowie
            Szerzycie kulturalną francę!
            Którzy chlipiecie z Naje Fraje
            Swą intelektualną zupę,
            Mądrale, oczytane faje,
            Całujcie mnie wszyscy w dupę.

            Item aryjskie rzeczoznawce,
            Wypierdy germańskiego ducha
            (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
            Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
            Karne pętaki i szturmowcy,
            Zuchy z Makabi czy z Owupe,
            I rekordziści i sportowcy,
            Całujcie mnie wszyscy w dupę.

            Socjały nudne i ponure,
            Pedeki, neokatoliki,
            Podskakiwacze pod kulturę,
            Czciciele radia i fizyki,
            Uczone małpy, ścisłowiedy,
            Co oglądacie świat przez lupę
            I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
            Całujcie mnie wszyscy w dupę.

            Item ów belfer szkoły żeńskiej,
            Co dużo chciałby, a nie może,
            Item profesor Cy... wileński
            (Pan wie już za co, profesorze!)
            I ty za młodu niedorżnięta
            Megiero, co masz taki tupet,
            Że szczujesz na mnie swe szczenięta,
            Całujcie mnie wszyscy w dupę.

            Item Syjontki palestyńskie,
            Haluce, co lejecie tkliwie
            Starozakonne łzy kretyńskie,
            Że szumią jodły w Tel-Avivie,
            I wszechsłowiańscy marzyciele
            Zebrani w malowniczą trupę,
            Z byle mistycznym kpem na czele,
            Całujcie mnie wszyscy w dupę.

            I ty fortunny skurwysynu,
            Gówniarzu uperfumowany,
            Co splendor oraz spleen Londynu
            Nosisz na gębie zakazanej,
            I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
            A srać chodziłeś pod chałupę,
            Ty, wypasiony na Ikacu,
            Całujcie mnie wszyscy w dupę.

            Item ględziarze i bajdury,
            Ciągnący z nieba grubą rentę,
            O, łapiduchy z Jasnej Góry,
            Z Góry Kalwarii parchy święte,
            I ty, księżuniu, co kutasa
            Zawiązanego masz na supeł,
            Żeby ci czasem nie pohasał,
            Całujcie mnie wszyscy w dupę.

            I wy, o których zapomniałem,
            Lub pominąłem was przez litość,
            Albo dlatego, że się bałem,
            Albo, że taka was obfitość,
            I ty, cenzorze, co za wiersz ten
            Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
            Iżem się stał świntuchów hersztem,
            Całujcie mnie wszyscy w dupę!...

          • malosia06 Re: Spełnione marzenie 01.09.06, 09:04
            A kto będzie całować?
            • natla Re: Spełnione marzenie 01.09.06, 09:25
              A czyją?
              • sagittarius954 Re: Spełnione marzenie? 01.09.06, 15:54
                Kto i czyją ... oto pełnia zainteresowania.smile)
                • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Spełnione marzenie? 01.09.06, 18:42
                  sagittarius954 napisał:

                  > Kto i czyją ... oto pełnia zainteresowania.smile)

                  ci, co nie dostrzegają Banitki - Banitkę.
                  Tak domniemam smile)
                  • banitka51 Re: Spełnione marzenie? 01.09.06, 18:50
                    ciężko cmoknąć w niewidzialną pupę...
                    • sagittarius954 Re: Spełnione marzenie? 01.09.06, 19:23
                      ...a przecież d.u.p.a to- dziękuję uprzejmnie przyjadę autobusem smile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka