Minęły święta, "sylwester" i Nowy Rok, okres przyrządzania smacznych potraw i
ich czasem niekontrolowana konsumpcja czego efektem jest przyrost wagi

(
przynajmniej tak jest w moim przypadku). No i refleksja nad swoim
obżarstwem.Teraz, już po wszelkich świętach ponowiłam swoje przyrzeczenie,
które brzmi: odchudzanie konieczne!
Wiem, obżarstwo to grzech ....

ale niestety kiedy widzi się stół zastawiony
smacznymi kąskami zapomina się (?)o grzechu

(( Okazuje się, że zbyt
intensywne kosztowanie smakołyków, łakoci przynosi podwójną szkodę.
Myślę, że nie ja jedna teraz muszę odpokutować skutki nadmiernego
apetytu....mam rację ? Ujawnijcie się kochane....będzie mi lżej...
A co jada szczupły Ojciec Leon z Tyńca?
"A co Ojciec Leon zazwyczaj jada? Czy są to bardziej "ekologiczne" produkty,
czy czasami pojawia się też i golonka?
Przez dwanaście lat jadłem bardzo zdrowo i ekologicznie. To była taka dieta
prawie radiestezyjna, ale bez szarlatanerii! Bez mleka, mięsa, chleba – z
wyjątkiem grahama, bez kawy i herbaty, no i bez słodyczy. Za to były
ziemniaki, jajka, kasza gryczana, ryż, placki ziemniaczane, kluski z mąki,
woda, czereśnie, jabłka, wiśnie, rzodkiewki… Na tym przeżyłem te kilkanaście
lat i nic mi się nie stało. Pracowałem najnormalniej w świecie. Wtedy
poznałem, jak niewiele człowiekowi potrzeba do normalnego życia."
Rozmowa z ojcem Leonem Knabitem z Tyńca
O grzechu obżarstwa, diecie cud i benedyktyńskich produktach
wiadomosci.onet.pl/1382275,240,kioskart.html