blue_ania37
30.06.13, 17:32
Jest mi smutno, podczytując ostatnio forum, rozwód niczego nie załatwia.
Nadal zostają problemy pieniędzy na wspólne ( oddzielne dzieci ), nadal zostają problemy z komunikacją.
Miałam nadzieję, że to mija.
Wymaga się rzetelności czyli te paragony zostaje mi zbierać dalej.
Zawsze dostaję się po głowie, jak za małe alimenty to moja wina.
Jak piszę o większe to też moja wina.
Nie mam prawa zabraniać się spotykać panu tacie ani w to ingerować i dać alimenty za dany miesiąc jak pan tata weźmie dziecko.
Wtedy mogę się przeprowadzić pod most, bo przecież wynajmujący ktoś zrozumie że w tym miesiącu dziecka nie ma.
Tak zapomniałam, że muszę być dorosła i zabezpieczyć tyły.
Muszę być empatyczna i przerobić emocje, dla dziecka oczywiście.
Bo inaczej ktoś kto nie wie co wyspanie działa na szkodę dziecka, bo dziecko trzeba emocjonalnie wspierać.
A potem usłyszę, że nie byłam, że zaniedbałam, muszę jeszcze pokochać samotność ale być otwartą na propozycje bo jestem inaczej jakaś zafiksowana a pewnie brzydka i nikt mnie nie chce.
Gadanie dla gadania, liczenie dla liczenia a życie jest zupełnie inne.