Dodaj do ulubionych

Mam "doła"

17.02.07, 23:09
Rzadko mi się to zdarza , ale dopadła mnie chandrula,chyba to wiek, zazwyczaj
to ja jestem osobą wyciągającą wszystkich z "doła",,dzisiaj widzę
wokół "czarne chmury",wszystko jest do du.....,be,bebe,jak sobie z tym mam
nadzieję,krótkim stanem radzicie,pomoc meza odpada,pomimo ponad
trzydziestoletniego stażu małżeńskiego odpada,córce nie chcę burzyć
spokoju,przyjaciele akurat mają swoje problemy,po co mój"gwożdz do
trumny".Wiem ,ze to chwilowe,ale moze takie anonimowe "pogaduszki 'coś pomoga.
Obserwuj wątek
    • e-baba Re: Mam "doła" 17.02.07, 23:45
      "Dół" lub chandra (różnie ten stan jest nazywany)- dopada prawie każdego.
      Czasem są jakieś zwiastuny jego nadejścia, czasem pojawia się bez uprzedzenia.
      Każdy ma na ten stan własne sposoby.
      W wątku "Co robicie, jak Was dopada "chandra"?" znajdziesz odpowiedzi, jak
      sobie z nią radzą inni z tego forum:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23923&w=47306038&a=47306038
      Sporo tam różnych sposobów. Może znajdziesz tam jakąś pomocną radę?
      • oregano1 Re: Mam "doła" 18.02.07, 00:15
        Dzięki e-babo,dzisiaj nie iest mi tak łatwo przejsc do porzadku n ad moim
        stanem,pewnie jutro wraz ze słoneczkiem, bedzie lepiej,naprawde ,tak w
        ogóle 'trzymam sie",a moze za długo ,na zewnatrz nigdy nie okazuje słabości i
        dlatego to tak boli,nie chce po prostu przyznac się do słabych
        chwil,które ,każdy ma..
        • natla Re: Mam "doła" 18.02.07, 10:05
          Moja "Ulubiona Przyprawo" wink, jak Ci dzisiaj? "Doła" minęła? Słoneczko śliczne
          swieci! Myśle, że te doły w ostatnich dniach to głównie pogoda, nagłe wahanki
          ciśnienia. Ja też byłam nie do życia, ale dzis, w dodatku po 1 km na pływalni,
          wszystko wraca do normy.
          Poza tym, zostań u nas, tu doły szybko przechodzą, kiedy "baby" Cię w obroty
          wezmą wink))
          • wacka1 Re: Mam "doła" 18.02.07, 12:31
            Ja mówię nie jest tak żle,by nie mogło być gorzej.Nie jest tak dobrze by nie
            mogło być lepiej.Wyrzuć z siebie to co cię uciska,bo zacznie boleśnie uwierać.
            • del.wa.57 Re: Mam "doła" 18.02.07, 13:06
              Dobrze mówisz Wacka,wyrzuc Oregano(ale masz superowy nick) swoje ''doły''a my
              weżmiemy sie za nie i zakopiemy bardzo głęboko coby juz wyleść nie mogły.
              Pozdrawiam Oregano i najlepszym lekiem na wszelkie zło jest uśmiechsmile))))
              • oregano1 Re: Mam "doła" 18.02.07, 19:14
                Kochane kobitki ,dzieki za słowa otuchy,już mi przeszło,ale chętnie bede do Was
                zaglądała,pa,buziaki
                • dankarol Re: Mam "doła" 18.02.07, 19:57
                  Tutaj to nawet człowiek nie może sobie posiedzieć w "dole". bo zaraz za uszy
                  wyciągną
    • filomena1 Re: Mam "doła" 19.02.07, 15:31
      Oj, ja wlasnie takze, zlapal mnie i trzyma, lajdak jeden. Trzeba poczekac jakies dwa dni, aby przegnac
      lobuza...
      • goskaa.l do FIL 19.02.07, 15:39
        Cóż to Ci się stało? Nie daj się, zakop dół głęboki, dobrze ubij i pilnuj, żeby
        Ci się znów nie wygrzebał!!!
        Ściskam mocno - M
        • filomena1 Re: do FIL 19.02.07, 16:17
          Dzieki za usciski, ale poki co Twa rada jest niemozliwa do wykonania. Co sie stalo, to Stanie sie
          dopiero..jasne.... poki co czekam.... a czekanie ??? w niepewnosci, wiszacej grozby niewiadomej, doluje
          cholernie.... ale wytrzymam, chociaz chcialoby sie tak puscic wszystkie wodze, a tylko ufac!!!
          • sagittarius954 Re: do FIL 19.02.07, 16:48
            taaaa... czekanie jest najgorsze , więc trzeba uprzedzać doły i te takie innesmile))
            Wtedy czekanie przestanie dołować a zacznie wydzielać adrenalinkę tak potrzebną
            do super działania . Czego tobie Fil i każdemu zdołowanemu, ale dającemu sobie
            radę przy wygrzebaniu życzę smile)
            • grazyna10 Re: ja tez 19.02.07, 17:23
              trzyma mnie tn dol juz od kilku dni a dzisiaj to juz nie jest dol, to jest
              dziura do jadra ziemi. Problemow nie mam, pogoda za oknem typowo wiosenna a ja
              mam oczy na lazawym miejscu i nie wiem co ze soba zrobic. A do tego dolaczyl
              dzisiaj jakis pech wsciekly, co mi tylko dola powieksza.
              Pech 1. Nie moglam w nocy spac wiec postanowilam sobie pomalowac skrzyneczke na
              CD. Zaczelam malowac bejca ale mi sie skonczyla wiec uzylam bitumu. Na oko
              kolor byl podobny ale bejca jak wyschla to zjasniala a bitum odwrotnie.
              Skrzyneczka do przerobki albo do kosza.
              Pech 2. Od tygodnia mam babskie przyjemnosci i dzisaj udalo mi sie upaprac cala
              posciel (zmieniona dopiero w sobote)
              Pech 3. Pranie chcialam na dworze powiesic, bo slonko sliczne swieci i calosc
              wypadla mi z reki prosto na ziemie. Jeszcze raz plukanie...
              Pech 4. Wyjelam rolade z zamrazarki i jak sie rozmrozila to wsadzilam pod kran
              do wyplukania a ona juz z przyprawami byla.
              Pech 5. Zrobilam sobie kawe i stwierdzilam ze troche koniaku dobrze mi zrobi.
              Przynioslam butelke z piwnicy, wlalam sobie do tej kawy od serca i okazalo sie,
              ze pomylilam butelki i to byl sok malinowy
              Wlasciwie to czekam na noc aby isc spac, bo co mi sie jeszcze moze dzis
              przydarzyc.
              Pociesza mnie tylko mysl, ze skoro ten dol osiagnal juz taki poziom to teraz
              moze byc juz tylko lepiej.

              ********
              Z trzech wiecznych rzeczy jakie znam: wieczne pioro, wieczna milosc i wieczna
              ondulacja, najtrwalsze jest to pierwsze
              ********
              • sagittarius954 Re: ja tez 19.02.07, 17:29
                Ale z jaką swadą to opowiedziałaś Grażynkosmile)) Ja nie widzę problemów z
                wygrzebaniem się , wiesz tego koniaku to bym spróbował , ciekawi mnie jak
                smakuje kawa z sokiem malinowym , bo z tym sokiem to piłem różne rzeczy a kawy
                nigdy, może dlatego ,że kawy unikam...smile)))
                • dankarol Re: ja tez 19.02.07, 18:45
                  Grażynko dzięki Twojemu opisowi pecha ubawiłam się i udało mi się wyglądnąć z
                  mojego dołka. Radzę Ci sprawdź dokładnie etykietki, lunij do kawy duuużą porcję
                  koniaczku, a potem padnij na łóżeczko i prześpij tego doła, jutro będzie lepiej
              • fleur1 Grażynko bo to jest poniedziałek... 19.02.07, 18:52
                Tylko 5 pechów miałaś, czy jeszcze dodasz do tego kilka zanim wybije północ?

                Ja miałam dobry dzień, załatwiłam bardzo ważną sprawę, a od poniedziałku raczej
                nie zaczynam nic ważnego załatwiać.

                Mój jedyny pech to brak biletów do filharmonii na piątkowy koncert muzyki
                filmowej, gościem ma być Krzesimir Dębski i Anna Jurksztowicz, odeszłyśmy
                z przyjaciółką z kwitkiem. Na pocieszenie odkryłam, że możemy iść innego
                dnia na film "Pachnidło".

                Trzymaj się, nie może codziennie być pechowy poniedziałek.
                • grazyna10 Re: Grażynko bo to jest poniedziałek... 19.02.07, 23:02
                  Po napisaniu posta schodzilam na dol i potknelam sie na schodach, gdyby nie to
                  ze mnie moj pan zlapal to kiepsko by sie to skonczylo. Po tym wszystkim
                  wreszcie sie porzadnie poplakalam. Na to wszystko chlop mnie usadzil na kanapie
                  przed Tv, okryl kocykiem, dal pilota do reki i przyniosl mi spory kieliszek
                  koniaku (kawy z sokiem raczej nie probowalam). Poskutkowalo, juz mi lepiej.

                  ********
                  Z trzech wiecznych rzeczy jakie znam: wieczne pioro, wieczna milosc i wieczna
                  ondulacja, najtrwalsze jest to pierwsze
                  ********
                  • natla Re: Grażynko bo to jest poniedziałek... 20.02.07, 00:25
                    Grażyna, uśmiałam sie na głos i serdecznie. Są takie dni i nie cierpię
                    ich....wszystko spada, chowa sie, przewraca, rozbija, wyślizguje, urywa, a ja
                    do tego coraz bardziej się wściekam, więc złośliwość rzeczy martwych również
                    wzrasta, no to ja coraz głośniej klnę, w końcu się popłaczę i spoko smile A nie
                    daj Boze żeby mi ktoś w drogę wlazł i do tego jeszcze uspokajał....ma
                    przerąbane. Na szczęscie to tak sie zdarza raz na pół roku.
                    • graga211 Re: Grażynko bo to jest poniedziałek... 20.02.07, 09:50
                      Kochana imienniczko, ten wczorajszy dzien i dla mnie był wyjatkowo
                      nieprzyjazny, widocznie uwzial się na Grazyny...
                      1. Noc również mialam przechlapana, gdyz planujac narty, nie moglam lyknac
                      zadnej nasennej tabletki.
                      2. O godz. 07:30 bylam już w na Solisku, a tam gorale znowu zastosowali
                      blokade i były czynne tylko 4 trasy zamiast 12. O godz. 09:30 kolejki osiagnely
                      już takie rozmiary, ze tylko odwrot do domu mogl uratowac resztki nerwow. Chyba
                      obok watku o Zakopanem trzeba zalozyc niechlubny o Szczyrku.
                      3. W 1/3 drogi do miasta okazalo się, ze nie mam przy sobie dowodu
                      osobistego i niczego nie zalatwie w banku, wiec w tyl zwrot, a slubny dokucza
                      docinkami i ostro już warczy...
                      4. W banku oplata za rachunek telefoniczny az 6zl (co za zdzierstwo!!)
                      wiec raczej nie, wole zrobic dodatkowa droge na poczte, w ktorej kosztuje 1,75.
                      Przy 4 rachunkach zachowuje w portfelu 18zl, ktore przeciez piechota nie chodza.
                      5. Dla wybrania z konta pokaznej sumki musze okazac dowod osobisty, po
                      który specjalnie wracalam się, a tu nigdzie go nie mam. Boszzz, myslalam, ze
                      już ugryze się tam, gdzie wzrokiem nie siegam! W samochodzie tez nie ma. Ki
                      czort?! Wreszcie jest – w kieszeni swetra, gdzie w zyciu nigdy nic nie wkladam
                      procz chusteczki do nosa. Czyli porwot do banku. A tam pani już do mnie poufale
                      per pani Grazyno… Czy ja ja znam? Z karteczki przyczepionej do kieszonki
                      wyczytuje, ze na imie ma Marysia, lecz czy upowaznia mnie to do mowienia
                      jej „pani Marysiu”? Pojawily się ciekawe zwyczaje.
                      6. Dla podreperowania humorku poszlismy na ulubione ‘hot wings’. Tym razem
                      nie dalo się ich zjesc – nie dosc, ze palily jak szlag, to najpewniej
                      wypanierowano je w soli. Musi jakis mocno zakochany przyprawial...
                      7. W kosmetycznym pol godziny z pomoca ekspedientki wybieralam pomadke do
                      ust. Wybralam/lysmy. Jest do wyrzucenia.
                      8. Po powrocie do domu wyszlam z psem na przebiezke, by przestal gniewac
                      się za pozostawienie w domu. A ta zolza, hop! - prosto w row pelny czarno-
                      granatowych sciekow...jasna cholera!!!
                      9. Pralke zalaczylam na niewlasciwy program, sfilcowala mi wszystkie
                      welniane skarpety i na dokladke zalala lazienke...
                      10. W polowie wieczornego filmu zasnelam niczym prawdziwa staruszka. Może
                      już nia jestem?!?!?!
                      • tofika Re:co to za mini doleczki... 20.02.07, 10:58
                        Graga-
                        10 punkcik- to juz nie dolek to --relaksiksmile

                        1)ja mam dolisko...
                        zachcialo mi sie sciac wlosy , fryzure na wyjazd nowiutka zrobic...
                        owszem , niby tak, ale fryzjerka plyn uzyla do trwalej chyba niewlasciwy?
                        czy cos..(od wielu lat sama robilam sobie delikatna trwala--ki mnie skusilo!)
                        ja jestem prawie lysasadz gestych wlosow zostaly mi resztki..potylica jakos
                        uratowana, najgorzej od czola w tyl --gora glowy!
                        nie moge pogodzic , beczalam cicho beczalam glosno,
                        nic nie pomoglo dalej wloskow ubywa..
                        mezowi nie moge powiedziec, jeszcze nie kapnal nawet, bo obrazil znow ze
                        scielam wlosy jak mnie tylko po przyjsciu od fryzjera zobaczyl..
                        a szczcinka rosnie juz, i co mi z tego ,
                        bede lysa na slubie syna-o wiem ! kapelusik zaloze i huk!!...
                        2)ponad tydzien szukalam obraczki, a w mojej pamieci utkwilo ze zapewne
                        zostawilam w hotelu..znalazlam .. lezala zwyczajnie we wlasciwym miejscu ,ale
                        szukajac jej nie widzialam..
                        3)karta rowniez zupelnie w widocznym miejscu .. a ja z obawy ze jej nie znajde
                        po tygodniu szukania zamowilam nastepna, 18zl strace na nowa --i to czekanie ,
                        na karte, na pin..eh

                        chyba dosc, moze cos przypomne,to bazgrnesmile
                        • natla Re:co to za mini doleczki... 20.02.07, 12:47
                          A wiesz Tofiko? Przełożyłabym Cię przez kolano. Jak mogłaś tak ryzykować! Poza
                          tym nie rozumiem....przecież dziś są tak wspaniałe kosmetyki do trwałej, nie
                          niszczą, nie robią "barana" i dobra fryzjerka potrafi cuda z nimi zdziałać.
                          Przypuszczam, że Ci zrobiono płynem starej generacji i stąd to popalenie.....
                          Ale kapelusik, to dobry pomysł. Możesz pomyśleć o wyporzyczeniu peruki,
                          tylko.....nowłaśnie....musiałabyś isć z kims, kto Ci poradzi, aby peruka nie
                          wyglądała jak peruka.
                          A poza tym, to wszystko nie jest ważne. Ważne abyś się dobrze bawiła i dzici
                          były szczęśliwe. smile
                          • tofika Re:co to za mini doleczki... 20.02.07, 13:22
                            Natlus,
                            prawda ,ze bura mi sie nalezy,
                            Natluniu, przeciez ja tylko stosowalam ziolowe, do trwalej, ona mnie zapewniala
                            ze zrobi delikatna, i skore mi tez w skorupe zamienila, poprostu moze nie
                            wstrzasnela, moze pomylila..
                            ale odmartwilam swoje i ..nagadalam jej!!!!!!!
                            Jasne ze tak, to nie jest jeszcze az taki problem ,a moze mi krecone urosna
                            teraz naturalne?hihihismile
                            juz nawet naprawde na Wielkanoc siebie wyobrazam w kapelusiku z kokarda lub
                            kwsiatkiem sobie buchne na lebsmile
                      • natla Re: Grażynko bo to jest poniedziałek... 20.02.07, 12:09
                        Graga, ciesz sie , że pies Ci sie nie sfilcował w pralce, bo przecież mogłaś go
                        nieopatrznie po przebieżkowej kąpieli tam wrzucić .wink)
                        • regine Re: Grażynko bo to jest poniedziałek... 20.02.07, 12:29
                          Uśmiałam się z tych Waszych, wczorajszych "dołów", zwłaszcza z Grażynki smile Choć
                          na pewno żadnej z Was nie było do śmiechu. Szewski poniedziałek miałyście, po
                          prostu. Dobrze, że poniedziałki bywają tylko raz w tygodniu smile)
                          Też "wygrzebuję się", marnie mi to idzie...sad(Ale "prę do góry", obym tylko
                          się "nie pośliznęła" i nie wpadła znowu. Miejmy nadzieję, że się uda...smile
                          • filomena1 ... 20.02.07, 13:12
                            w sobote zgubilam klips, cenny , szlag trafil kompelt z naszyjnikiem, rzecz nie do odkupienia ani
                            dorobienia.
                            w niedziele pociag , ktorsym wracalam mial 2 i pol godzinne opznienie, na szczescie , lokomotywa sie
                            popsula tuz przed tunelem, a nie w ponad 20 km tunelu.
                            w poniedzialek poddalam sie esculapowi.
                            A dzis omal nie ucalowalam spotkanego na drodze przeuroczego radiologa,ktory przywitawszy sie ze
                            mna , powiedzial dwa slowa: Niczego nie dostrzeglem. i zyczyl mi smacznego lunczu.
                            No i , gdzie ten dolek,? gdzie ten dol?, Jakis dol byl? czy mi sie tylko zdawalo....

                            "spieszmy sie kochac ludzi tak szybko odchodza" - ilez w tym madrosci....i serca.
                          • filomena1 Regine... 20.02.07, 13:19
                            Dziekuje,
                            nie znalzlam Twojego watku pryw.
                            Dziekuje wszystkim. Dzis juz swieci slonce, ptaszki spiewaja.
                            Zegnajcie niepokoje i niepewnosci.....
                            • grazyna10 Re: Bo na dol... 20.02.07, 16:06
                              ... to chyba trzeba sie poteznie wyryczec na samym wstepie a czlowiek dusi w
                              sobie i dol sie poglebia. Ja po wczorajszym wyplakaniu sie wstalam dzisiaj jak
                              skowronek. Precz z dolami (do nastepnego razu - hihihi), wiosna za oknem, zycie
                              jest piekne (do nastepnego dola).
                              A tak serio, regularnie lapie mnie dol na przelomie kwietnia i maja, wtedy
                              pakuje walizke i jade na pare dni do PL. Rodzina sie naciesze, napatrze sie na
                              polska szara rzeczywistosc i radosnie wracam spowrotem. I wtedy stwierdzam: jak
                              tu cicho, jak tu czysto, jak tu spokojnie, jak tu normalnie... i nawet wieczny
                              deszcz mi wtedy nie przeszkadza.

                              ********
                              Z trzech wiecznych rzeczy jakie znam: wieczne pioro, wieczna milosc i wieczna
                              ondulacja, najtrwalsze jest to pierwsze
                              ********
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a dedykuję OREGANO 1- na polepszeniu nastroju 20.02.07, 19:17
      www.youtube.com/watch?v=ps-8_NnjZZs
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka