Dodaj do ulubionych

no i co z ta POMOCA

10.04.07, 09:01
Pomagam chetnie, ale jak z przyjmowaniem pomocy?
Spotkalam sie z odmowa, i to w wypadku gdzie wydawala sie pomoc konieczna.
Czasem tez ludzie maja pretensje, ze nikt nie pomaga, albo ze pomoc przychodzi pozno, zbyt
pozno.
Czy pomoc nie miesza sie czasem z aktem litosci? Jak rozgraniczyc?
Pomagac uczymy sie jakos tak samooistnie od czasu najwczesnieszego dziecinstwa.
A juz w szkole jedni pogaja inni nie. Ba , nawet w przedszkolu.
Pomoc odroznilabym od zwyklej uczynnosci i uprzejmosci.
WPrawdzie podanie kobiecie plaszcza w USA, uwazane jest nie tyle za grzecznosc i gentelemenski
odruch, lecz za litosciwa pomoc "ulomnej" kobiecie, tak uwazaja wyemancypowane feministki.
Nie, nie o to mi idzie. Mysle o pomocy tej dobrowolnej i tej z moralnego obowiazku.
Pomocy zawodowej. Pomocy ratunkowej. Inna bowiem pomoc pogotowia medycznego ratunkowego,
a inna pomoc strazaka, ratownika na basenie, inna jeszcze pomoc ratownika jaskiniowego-gorskiego
i na koniec inna przechodnia , ktory wskoczy do rzeki. Czy wysylajac pieniadze na glodujace dzieci
wykupujemy sobie sumienie, za mazurek czekoladowy? taki "odpust"?
Moze jestem za surowa, za ostra w skojarzeniach... pewnie , lepiej rydz niz nic.
basta, oddaje Wam glos.
Obserwuj wątek
    • sagittarius954 Re: no i co z ta POMOCA 10.04.07, 09:27
      Nie wierzę w pomoc BEZINTERESOWNĄ. To nie ten świat . I nie te czasy.
      • filomena1 Re: no i co z ta POMOCA 10.04.07, 09:44
        sagittarius954 napisał:

        > Nie wierzę w pomoc BEZINTERESOWNĄ. To nie ten świat . I nie te czasy.



        Sagi, a moze rzucisz sie na uzasadnienie... Wiesz, jak mowie, " nie wierze" to chyba wiem dlaczego, i
        potrafie to uargumentowac. Sprobuj,pokus sie .
      • goskaa.l Sagi!!! 10.04.07, 10:33
        Teraz chyba rozumiem, dlaczego odtrąciłeś oferowaną Ci pomoc...
        Wyobraź sobie, że są nadal ludzie, którzy potrafią pomagać nie oczekując
        niczego w zamian. A właśnie takim zwraca się to, co dali, w dwój - czy
        trójnasób. Nie potrafię opisać Ci, jaką frajdę ma się, kiedy się trafi z pomocą
        w odpowiednim czasie.
        Sam widziałeś na własne oczy Justynę, której pomagam w różny sposób. A jest to
        przedziwna osoba, z której wyłania się ostatnio postać jakby świetlistego
        anioła. I niedługo to ona zacznie BEZINTERESOWNIE pomagać innym; a nawet już to
        zaczęła robić.
        Pomoc nie zawsze musi mieć formę pieniędzy. Czasem potrzeba po prostu dobrego
        słowa, czasem rady, czasem własnego przykładu.
    • goskaa.l Re: no i co z ta POMOCA 10.04.07, 10:43
      Powtórzę znany Wam zapewne dowcip:

      Powódź zalewa wioskę, ludzie powinni się ewakuować.
      W końcu zostaje tylko jeden człowiek na dachu swojego domu.
      Podpływa amfibia:
      - Niech pan wsiada!
      - Nie, dziękuję, ja ufam że mnie Bóg ocali.
      Odpłynęła.
      Wody coraz więcej. Chłop zaczyna żarliwie modlić się do Boga o pomoc.
      Podpływa łódź:
      - Niech pan wsiada!
      - Nie, dziękuję, ja ufam że mnie Bóg ocali.
      Odpłynęła.
      Woda zatopiła ściany chaty, zaczyna się zanurzać dach. Chłop ponawia modły.
      Nadlatuje śmigłowiec. Opuszczają kosz i zapraszają mężczyznę do środka.
      Ponownie odmawia.
      Mija jakiś czas. Woda sięga chłopu do kolan, choć stoi na kalenicy i trzyma się
      komina. Zaczyna błagać Boga o pomoc, i jednocześnie ma pretensję za opieszałość.
      Otwierają się chmury i z nieba słychać głos:
      - Przysłałem co Ciebie amfibię, łódź i śmigłowiec. Dlaczego nie skorzystałeś z
      tej pomocy?
      • wacka1 Re: no i co z ta POMOCA 10.04.07, 15:07
        Ja wiem ,ze mnie ludzie potrzebują.Pracuję w wolontariacie ,jak to wcześniej
        pisałam.Dzwoni do mnie dziewczyna w wielki piątek i prosi ,bym ją wysłuchała
        nic więcej.Dziś byłam z nią u psychiatry.matka schizofrenia,ojciec alkocholik i
        ona z nieudaną próbą samobójczą niewidząca sensu życia.Dziewczna ma 16 lat i w
        czarnych barwach widzi świat.Wie ,że w tym mieście jest ktoś kto ją wysłucha i
        powie co robić dalej a jak trzeba nie ustąpi i zaprowadzi do specjalisty.
    • sagittarius954 Uczynność i uprzejmość 10.04.07, 21:31
      Nie ma jej , znikła z naszego kraju , jak jakiś okaz nadzwyczajny . Tacy staramy
      się być do ludzi których znamy , rodziny , znajomych , ale już nie do obcych .
      Chętnie wtedy pouczamy , moralizujemy , przedstawiamy przykłady . Ten ludzki
      odruch po prostu znika . Nawet nie wiem czemu to przypisać . Wszystko zwalać na
      politykę i trudy dnia codziennego jest bzdurą . A te dwa słowa, w tytule mojego
      postu, stają się słupami na granicy do słowa pomoc . I Wacka w swoim po,ście
      dała tego przykład . Nieraz rozmowa z człowiekiem , jest o wiele bardziej
      pożadana od pomocy czysto materialnej.
      Wszystkie fundusze które mają za zadanie pomagać słabszym , mniej zaradnym , ale
      jednak w jakimś sensie utalentowanym , oparte na dużych i bardzo dużych
      pieniądzach , podpierają się etatowymi pracownikami . Za pieniądze ludzie stają
      się lepsi niż za darmo . Pewnie przesadzam , bo świat nie może się obejść bez
      wykwalifikowanych specjalistów w dziedzinie ekonomi , ale bardzo to mi się nie
      podoba . Tak jak nie podoba mi się podejście do pracy w niektórych dziedzinach
      życia . Może pogotowie Gopr-u jest jeszcze takim światełkiem ,ale niedługo i oni
      będą pracowali za słusznie zapracowane pieniądze .
      A wymyslanie podejmowania pracy bez wynagrodzenia dla ludzi młodych , który to
      czas ma być kartą przetargową w uzyskaniu za kilka miesięcy lepszej posady . To
      wszystko obliczone jest na zysk . A jeśli tak to można te kilka miesięcy
      wytrzymać bez pieniędzy . Zacisnąć zęby i pomagać gdzieś tam komuś tam ...
      Specyjalnie nie podnoszę tu spraw związanych ze służbami medycznymi . Im już nie
      ma co dowalać . Leżacego się nie bije .
      Oczywiście moja pierwsza wypowiedź była z lekka przesadzona . Ale tylko z lekka
      . Bo prędzej czy później opiekujący żąda profitów od potrzebującego .
      A teraz i dobre słowo jest wielu ludzi bezinteresownie pomagajacych w hospicjach
      . Przed nimi chylę czoło . Całość nie napawa mnie jednak nadzieją . I dalej
      utrzymuję ,że bezinteresowność w pomocy istnieje lub istniała jak nadzieje
      hrabiego Coubertina na sport amatorski . Wydaje się ,że ten świat skręcił w
      jakieś rejony bankowe . Bez pieniędzy nawet ziemia przestanie się kręcić .
      • e-baba Re: Uczynność i uprzejmość 10.04.07, 22:00
        sagittarius954 napisał:
        > Nie wierzę w pomoc BEZINTERESOWNĄ. To nie ten świat. I nie te czasy.

        A ja nie wierzę, Sagi, że Ty nie wierzysz. Nie ma nigdy takich czasów, w
        ktorych nie żyliby ludzie gotowi służyć pomocą - bezinteresowną pomocą.
        Ja, mimo obenych czasów i tego "chorego" świata wokół - wierzę w ludzi. Owszem,
        parę razy zawiodłam się i bolało ogromnie, ale wielekroć otrzymałam pomoc od
        ludzi, od których takiej pomocy w ogóle nawet nie oczekiwałam, a czasem
        otrzymalam więcej, niż mogłam sie spodziewać.
        Tak więc, o ile Twój wpis, Sagi, nie jest jedynie prowokacją, pomyśl, czy Ty
        nie doznałes od kogoś takiej bezinteresownej pomocy? Bo jeżeli tak było - to
        takim stwierdzeniem krzywdzisz tych, którzy Ci kiedykolwiek pomogli, chocby
        samą swoją obecnością i czasem, który poświęcili własnie Tobie.

        Sagi, zaczęlam pisać ten post przed twoim ponownym, w którym piszesz o takiej
        szeroko rozumianej i sformalizowanej pomocy. Ja natomiast mam na myśli pomoc
        bezposrednią na liniii człowiek - człowiek. Bo jednak jest we mnie tej wiary w
        dobro tkwiące w innych sporo. Może rzeczywiście coraz trudniej to dobro
        dostrzec i wydobyć, bo jednak prawdą jest, że "walka o byt" (a taka, wbrew
        próbom zaprzeczenia, że to zjawisko nie istnieje, jednak jest) osłabia w nas
        życzliwośc wobec innych a troski dnia codziennego zmuszają do ograniczenia
        kręgu zainteresowań do najbliższych. Ale i w tym naszym biegu, myslę, że wielu
        ludzi potrafi zatrzymać sie i oddać choćby trochę swojego czasu na potrzeby
        innych. Też uważam,podobnie jak Ty, że czasem pomocą jest wysłuchanie drugiego
        człowieka.
        Ja uważam natomiast, że w ludziach tkwi dobro, ale niestety, zanika uprzejmość
        i codzienna uprzejmość wsród nas. A własnie brak tych cech jest dotrzegalny
        najbardziej i stykamy sie z nim codziennie. I to zjawisko sprawia, że mamy taką
        a nie inną, często krzywdzącą ludzi, negatywną opinię na temat tego, czy
        możemy liczyc na czyjąś bezinteresowną pomoc.
        • dankarol Re: Uczynność i uprzejmość 11.04.07, 01:41
          A ja uważam, że jest wielu ludzi, gotowych na bezinteresowną pomoc innym,
          spotkałam wielu ludzi, którzy poświęcają swój czas dla innych i robią to z
          potrzeby serca,
          Tylko czy umiemy tą pomoc przyjąć. Często się zdarza, że na takiego kogoś
          patrzymy podejrzliwie, albo co gorsza lekceważąco. Wolimy nie przyjmować pomocy,
          żeby nie mieć długu wdzięczności.
          Kiedyś miałam śmieszne zdarzenie w tramwaju, wsiadła kobieta i dopiero w trakcie
          jazdy zorientowała się, że nie ma biletu. Miałam bilety w kieszeni, wiec jej
          dałam. Na co ona wyjęła z torebki 20 zł, ale mnie nie chciało się szukać
          pieniędzy, wiec powiedziałam, żeby następnym razem dała bilet komuś kto będzie
          go potrzebował. Kobieta zmierzyła mnie wzrokiem , a następnie usłyszałam „chora
          na głowę”

          A jeśli chodzi o etatowych pracowników różnych stowarzyszeń i fundacji, to
          pomijając różnych naciągaczy, są stanowiska na których musi pobierać
          udokumentowaną choćby minimalną pensję, bo w innym wypadku urząd skarbowy
          potraktuje go jak tego piekarza i naliczy podatek od zarobków, które mógłby
          osiągnąć i nie będą to minimalne zarobili.
          • filomena1 Re: Uczynność i uprzejmość 11.04.07, 09:43
            Rzeczywiscie, uczynnosc i uprzejmosc stracila na popularnosci i powszechnosci....
            To co kiedys bylo normalnym odruchem dzis traktowane jest jako wtracanie sie, wscibskosc, narzucanie
            sie, i wreszcie nadtroskliwosc...
            czasy sie z mieniaja a wraz z nimi obyczaje i ludzie.
            O tempora , O mores...!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka