p.a.d.a.l.c.o.w.a
16.04.07, 23:07
Posłowi się zapomniało
Ile można czekać na przeprosiny i zadośćuczynienie ze strony znanego
polityka? Rok, pięć, dziesięć lat? Można czekać i czternaście. I w ogóle się
nie doczekać.
W sumie odbyło się 16 rozpraw, na żadnej Kuchciński nie przedstawił nawet
cienia dowodu na swoje twierdzenia.
Wyrok zapadł po dwóch latach. Po pierwsze, sąd nakazał Kuchcińskiemu, by na
własny koszt zamieścił ogłoszenie w "Życiu Przemyskim", w którym przeprosi
Kalinowskiego i odwoła nieprawdziwe zarzuty. Po drugie, zasądził milion
złotych nawiązki na rzecz PCK i 24 miliony złotych dla Kalinowskiego. Sumy
wydają się zawrotne, ale to tylko pozór. W 1993 roku, gdy zapadał wyrok,
obowiązywały jeszcze stare nominały. Dziesięć tysięcy dawnych złotych to
złotówka dzisiaj. Do tego trzeba doliczyć inflację. Półlitrowa butelka
żytniej kosztowała 55,5 tys. zł, a litr benzyny bezołowiowej 11 tys. zł. Dziś
wódka kosztuje 20 zł, a benzyna 4 zł. Przyjmując ten wódczano-paliwowy
przelicznik, pieniądze wymienione w wyroku opiewały więc na kwotę
odpowiadającą 9 tys. dzisiejszych złotych.
Od wyroku minęło 14 lat, ale do dziś nie został on wykonany. W gazecie nigdy
nie ukazały się przeprosiny, poszkodowany nie dostał zasądzonych pieniędzy.
------------------------------------------------------------------------------
--
------------------------------------------------------------------------------
--
- Pan poseł po prostu olał ten wyrok. Tak jakby całej sprawy w ogóle nie
było - mówi Kalinowski. Po kilku miesiącach od wyroku nauczyciel poszedł
nawet do komornika, by ten ściągnął pieniądze. - Komornik powiedział, że z
góry mam mu wpłacić 25 proc. tej sumy jako opłatę za jego pracę. I jeszcze
uprzedził mnie, że nie daje gwarancji sukcesu. A ja wtedy miałem dorastające
dzieci. Machnąłem w końcu ręką - opowiada.
Za wygraną nie dał za to mecenas Miara, który miał dostać od Kuchcińskiego
pieniądze za udział w procesie. - Mijały miesiące. W końcu napisałem do pana
Kuchcińskiego list. Ten odpisał mi, że jest mu bardzo przykro, ale aktualnie
nie ma żadnych pieniędzy. Oddałem sprawę do komornika - relacjonuje Miara.
Ten nie miał większych problemów. W 1994 r. Marek Kuchciński został radnym
Przemyśla. Komornik zajął diety samorządowe. Adwokat odzyskał wszystkie
należności. Ale przeprosin nie było, mimo że w 2004 roku sprawę Kalinowskiego
przypomniały lokalne "Super Nowości". - Odzew czytelników potępiających posła
był wyjątkowo duży - mówi Zdzisław Besz, autor artykułu.
- Oddając sprawę do sądu, miałem nadzieję na przeprosiny, które zdjęłyby ze
mnie odium przestępcy. Nie doczekałem się. Komuś zabrakło odwagi - mówi
Kalinowski. Pięć lat temu został dyrektorem szkoły, w której pracuje od
blisko 40 lat. Teraz stara się w Ministerstwie Kultury o dotację na budowę
nowego pawilonu, bo stare budynki pękają w szwach. Od procesu spotkał raz
Marka Kuchcińskiego. - Nasza szkoła współpracuje ze strażą graniczną, która
pomaga uczniom w organizacji plenerów. Dostałem zaproszenie na otwarcie nowej
strażnicy w Bieszczadach. Był tam poseł Kuchciński. Nie wiem, czy udawał, czy
nie, ale mnie nie rozpoznał. Nawet się sobie nie ukłoniliśmy - opowiada.
Trudno się dziwić. Było, minęło. Została tylko teczka z procesu.