Dodaj do ulubionych

Nauczyc sie starosci.....?

10.07.07, 18:17
wloski alpinista z tyrolu poludniowego R.Messner powiedzial, ze trzeba
nauczyc sie starosci, nauczyc sie starzec, tak jak kiedys uczylismy sie
doroslosci.
Trudno pogodzic sie ze czas na pewne rzeczy i dokonania po prostu minal.
Przyszedl czas na..... uczenie sie starzenia, pieknej , barwnej starosci.
Jak sie jej uczycie? ja zaczelam robotki na drutach, ktorych nigdy dotad
wrecz nie znosilamm.
Obserwuj wątek
    • del.wa.57 Re: Nauczyc sie starosci.....? 10.07.07, 18:38
      Na drutach robiłam bardzo dawno,nie potrafię dziergać cudeniek,miałam maszyne
      dziewiarską i dorabiałam sobie do męża pensji,ale to tak na marginesie.
      Starosć? każdeo sięga czy dosięgnie,osobiście nie przygotowuje się do
      starości,hmmmmmmm jak mozna sie przygotować? widzę,że nie jestem juz taka
      zprawna jak kiedyś,nie mam sokolego wzroku jak kiedyś i to normalne.Nie
      czuję''starosci''nie zachodze w głowę co będzie,jak bedzie? jak dożyję,zobacze.
      Taraz mam wiecej czasu dla siebie,dla znajomych,przyjacół,na starość nauczyłam
      się obsługi komputera,jeszcze 4/5 lat temu nawet mi sie to nie śniłosmile)
      Ja czuje sie świetnie w swojej starości i na drutach napewno dziergac nie
      będę,napewno odkryje coś nowego w necie,napewno naucze sie angielskiego na
      który kiedys czasu nie miałam,teraz mam czas i jeszcze wiele pięknych sciezek
      mam zamiar odkryć,zwiedzić i żyć dłuuuuuuuuuuuugo w zdrowiu.
      smile))))))
      • dankarol Re: Nauczyc sie starosci.....? 10.07.07, 19:00
        Halutka no popatrz chyba umówiłyśmy się, bo ja też odstawiłam robótki, to dla
        małolatów, a dla mnie teraz to komputer, aparat fotograficzny i nowe wyzwania.
        Kalendarz mam z malusieńkimi cyferkami. żeby sie nim nie przejmować. Mam
        ważniejsze sprawy, niż siedzenie i zastanawianie sie nad starością.
        • del.wa.57 Re: Nauczyc sie starosci.....? 10.07.07, 19:09
          Ha!!!!!!!
          To juz jest dwie i dołączy wiecej,mam nadziejęsmile))
          Niech żyją 50-tki!!Cholera,mam troche więcej i bliżej mi do 60-tek,ale grunt to
          nie przjmować się i w ciasnych butach nie chodzić.Uczę się całe życie i uczyć
          bedę,ale napewno nie jakieś tam starości,co to jest?
          smile))
          • natla Re: Nauczyc sie starosci.....? 10.07.07, 19:26
            Na szczęście przychodzi ona powoli, więc mozna się przyzwyczajać.....warunek
            jednak, kichnąć na wygląd. wink)
            Na robótki u mnie nie liczcie, nigdy się do igły, drutów, szydełek i takich tam
            nie nadawałam. Jestem niecirpliwym duchem.
            Poza tym, jak można myśleć o starości, skoro jeszcze tyle przed nami? wink)
            Przecież już kiedyś ustaliliśmy, że to tylko ciała się zmieniają.....dusze mamy
            ciągle młode i co najważniejsze tak czujemy.
            • wiktoria53 Re: Nauczyc sie starosci.....? 10.07.07, 19:43
              Ha, ha, ha! Dziewczyny, dołaczam do Was!Kochane Babeczki moja maszyna
              dziewiarska leży sobie w piwnicy, a druty w szafie.Ile ja narobiłam w
              młodosci smile swetry dla dzieci ze smerfami i żaglowcami i przeróznymi
              obrazkami.Przeważnie na drutach. Szyłam ( szyję do dzis, bo trudno dostać na
              taką grubaskę zgrabnych spodni, czy żakietu ) wszystko, wszystko co uszyć
              można. W mojej szafie leży stos burd z wykrojami. Jak widać wieikszość robótek
              przeszła wraz z młodoscią, a teraz jeszcze w kwiecie wiekuwink))) zawładnął mną
              komputer. Być moze kiedyś coś wydziergam jeszcze na drutach ale juz dla
              wnuków.I będzie liczenie: prawe, lewe, narzut , oczko wink))) hi hi hi
              Tak ze teraz mam komputer, aparat fotograficzny, czasem jakis wyjazd w miare
              mozliwości czasowych. I to jest TO! Duchem czuję sie młoda jak każda z nas, no
              nie? A ciało? Niech sie starzeje oby bez doleglowości.
              • dwa-filary Re: Nauczyc sie starosci.....? 10.07.07, 20:35
                Wiktorio!!! Czy Ty pisałaś o mnie?????????????Czy my wcześniej żyłyśmy według jakiegoś szablonu???W tym tygodniu zapakowałam Burdy w kartony i schowałam na pawlaczu,bo zajmowały mi bardzo dużo miejsca.Czytając Twój post to jakbym czytała o sobie.Starości uczyć się nie będę,sama przyjdzie....
                • wiktoria53 Re: Nauczyc sie starosci.....? 10.07.07, 20:42
                  Miło mi Filarku smile))) Takich jak my jest chyba wiecej. Mam na myśli robienie
                  czegoś nowego, co było dla nas odległe, a teraz sie cieszymy z wielu
                  nowinek ,nazwę je technicznymi.Często mówie synom, że czeka ich ciekawsze
                  życie, bo technika tak szybko się rozwija, a ja już wielu nie doczekam. Nawet
                  te autostrady, piękne szosy dwupasmowe, szybkiego ruchu, ech tylko gnać do
                  przodu, oby tylko nie spotkac na drodze wariatów drogowych.Ale ja cieszę sie
                  tym co mam.Filarku, moje burdy mam na wierzchu, bo muszę czasem coś nowego
                  uszyć.
                  • dwa-filary Re: Nauczyc sie starosci.....? 10.07.07, 21:07
                    Nie wszystkie schowałam,też jeszcze szyję ,ale dostałam jakiegoś drutowstrętu i nie mogę dokończyć swetra zaczętego jeszcze jesienią.Mam jeszcze obrusy haftowane przeze mnie.Jakoś teraz nie mam czasu na tego typu robótki,jest tyle pasjonujących,nowych rzeczy.....
                    • e-baba Re: Nauczyc sie starosci.....? 10.07.07, 22:38
                      Uważam, że starości nie można się nauczyć, co najwyżej można się z nią,
                      nieuniknioną przecież, pogodzić i starzeć się pięknie. Kto umie znajdować coś
                      dobrego w każdym dniu i kto jest ciekawy świata i innych ludzi - ten, jak
                      sądzę, nawet nie zauważy nadejścia starości. Co najwyżej - stwierdzi, że ciało
                      ma jakby słabsze niż kiedyś, ale dusza pozostanie młoda.
                      Najgorszym, moim zdaniem błędem, jest zatrzymywanie na siłę młodości, tak jakby
                      można było zatrzymać którąś z pór roku. Ponieważ nie można - trzeba w każdej z
                      nich znajdować uroki.
                      A że czasem mamy wrażenie, jakby lustro stało się mniej przyjazne? Liliowy
                      kapelusz na głowę
                      i już.
                      • e-baba Re: Nauczyc sie starosci.....? 10.07.07, 23:06
                        Ku pamięci, przypominam, jak to jest z tym liliowym kapeluszem, bo przesłanie
                        tekstu warte jest tego, a i odpowiedź na wątkowe pytanie stanowić może:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23923&w=22562443&a=22562443
          • mania1119 Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 00:17
            del.wa.57 napisała:

            > Ha!!!!!!!
            > To juz jest dwie i dołączy wiecej,mam nadziejęsmile))
            > Niech żyją 50-tki!!Cholera,mam troche więcej i bliżej mi do 60-tek,ale grunt
            to
            >
            > nie przjmować się i w ciasnych butach nie chodzić.Uczę się całe życie i uczyć
            > bedę,ale napewno nie jakieś tam starości,co to jest?
            > smile))


            Coś "wisi" dzis w powietrzu ,i to niezaleznie od miejsca,bo ja tez rano
            obudziłam sie z myśla,że 60-tka na mnie kiwa palcem zachęcająco.No ,qrcze,ale
            jakas taka obca jest...?
            • grazyna10 Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 08:15
              Tego chyba nie mozna sie nauczyc, mozna jedynie zaakceptowac pewne zmiany.
              Szycie i druty byly w czasach kiedy gdyby nie te umiejetnosci to dziecko by
              chyba gole chodzilo. Znalazlam inne hobby, spokojne, wyciszajace - moje ozdobki
              malunkowe. Nigdy nawet w glowie mi nie zaswitalo, ze moge miec jakies talenty
              plastyczne. Jestem ciekawa swiata ale juz w inny sposob, nie tak nerwowo,
              zachlannie. Pewnie, ze chcialabym np. zobaczyc chinski mur, ale bez tego moje
              zycie tez nie bedzie ubozsze, wiec nie musze przec do tego wszelkimi silami. O
              starosci wa wlasciwie starzeniu sie przypominam sobie kiedy trzeba paznokcie u
              nog obciac. Wtedy sie dziwie, dlaczego to sie zrobilo tak dziwnie trudnesmile))
              ********
              Z trzech wiecznych rzeczy jakie znam: wieczne pioro, wieczna milosc i wieczna
              ondulacja, najtrwalsze jest to pierwsze
              ********
              • natla Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 09:05
                Starość, to niemoc intelektualna, do której u jednych wcześniej, a u innych
                później dochodzi niemoc fizyczna. Ale bywa też niemoc fizyczna, przy dużej
                sprawności intelektualnej i to też już jest starość.....ale , ale....co z
                młodymi ludźmi np. sparaliżowanymi.....czyli jednak umysł jest najważniejszy.
                Grażynko, masz rację, ze wstęp do starości moze być spokojny, mozemy przyjmować
                powoli następujące zmiany łagodnie, a na to przede wszystkim pozwala nam dobry
                stan umysłu.
                Znacie chyba 40-latki już stare, mimo, że ich ciało jest jeszcze świetne.
    • 7zahir Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 08:04
      zosiatadeusza napisała:

      > wloski alpinista z tyrolu poludniowego R.Messner powiedzial, ze trzeba
      > nauczyc sie starosci, nauczyc sie starzec, tak jak kiedys uczylismy sie
      > doroslosci.
      > Trudno pogodzic sie ze czas na pewne rzeczy i dokonania po prostu minal.
      > Przyszedl czas na..... uczenie sie starzenia, pieknej , barwnej starosci.
      > Jak sie jej uczycie? ja zaczelam robotki na drutach, ktorych nigdy dotad
      > wrecz nie znosilamm.>

      Każdy wiek ma swoje prawa i dolegliwości smile

      Myślę, że przestałam juz uciekać od świadomości upływu lat
      w wyobrażanie sobie swojej młodej duszy.

      Daję prawo swojemu ciału na sygnały wieku,
      zwolniłam i rozkoszuję sie tym,
      że juz nie musze się spieszyć.

      Moja dusza jest coraz dojrzalsza,
      bo godzi bezwarunkową samoakceptację
      z ciepłą zyczliwością dla ludzi
      i głodem wiedzy.
      • filomena1 Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 08:11
        7zahir napisała:
        > Moja dusza jest coraz dojrzalsza,
        > bo godzi bezwarunkową samoakceptację
        > z ciepłą zyczliwością dla ludzi
        > i głodem wiedzy.
        >

        dobre!

        a z lustrem ?, E-babo. polecam nie zakładać okularów w łazience.
        • 7zahir Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 10:41
          filomena1 napisała:

          > 7zahir napisała:
          > > Moja dusza jest coraz dojrzalsza,
          > > bo godzi bezwarunkową samoakceptację
          > > z ciepłą zyczliwością dla ludzi
          > > i głodem wiedzy.
          > >
          >
          > dobre!
          >
          > a z lustrem ?, E-babo. polecam nie zakładać okularów w łazience.>



          Co to zmieni?

          Od zakladania okularów przed lustrem
          zaczęlam się uczyc samoakceptacji.
          Nie mam zamiaru dawac zarabiać chirurgom kosmetycznym smile
    • sagittarius954 Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 08:23
      To prawda co napisała zt. Wchodzimy w okres starości z wieloma pytaniami i
      nieraz nie chce nam się za bardzo obejrzeć do tyłu za siebie . A tam
      zostawiliśmy nasze życie i te wszystkie dni jakimi syciliśmy się . Generalnie
      jednak wchodzimy w okres starości z lekką bojaźnią . Zdajemy sobie sprawę ,że to
      już ostatni okres naszego przebywania tutaj . Jeśli jesteśmy sprawni i zdrowi
      wejście odbywa się prawie niezauważenie. Inaczej w wyniku utraty zdrowia .
      Odstajemy od swoich rówieśników , czujemy się gorszymi ludźmi bez żadnej szansy
      zaznanie jeszcze kilku dobrych chwil zycia. I to jakimi byliśmy przed tym
      okresem jest bardzo ważne . Możemy w miarę szybko dorównać naszym rówieśnikom,
      jeśli nie zasklepiamy się w sobie i swoim nieszczęściu a próbujemy żyć
      interesując się światem i jego problemami . Trzeba znaleźć swoje miejsce w
      otaczającym nas świecie i choć już nie przewodzimy stawce to możemy dzielić się
      z innymi naszymi przeżyciami z lat które przeszły a internet to właśnie takie
      miejsce .
    • goskaa.l Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 10:04
      zosiatadeusza napisała:

      > Trudno pogodzic sie ze czas na pewne rzeczy i dokonania po prostu minal

      Nie zgodzę się z tymi słowami. Dla mnie dopiero teraz otworzył sie czas na
      rzeczy, które wcześniej były dla mnie niedostępne. A co najistotniejsze, jestem
      prawdziwym autorytetem dla wielu młodych - ogromnie mnie to cieszy!

      Jednakże, kiedy patrzę na niepokorną starość mojej mamy, na Jej pretensje do
      wszystkich o wszystko (w tej chwili Jej umysł jest "potrącony" - po udarze;
      wychodzą hołubione od lat nienawiści, nie ma w Niej nawet odrobiny miłości do
      bliźniego), Jej egocentryzm - myślę, że może mnie uda się zestarzeć i odchodzić
      z tego świata w inny sposób...
      • dankarol Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 10:25
        Gosiu a ja myślę, że to nie sprawa wieku a charakteru. Kiedyś tacy ludzie
        ukrywali swoją nienawiść do innych ludzi za uśmiechem, a teraz zrezygnowali z
        uśmiechu i pozostałą sama nienawiść. Przynajmniej tak to widzę patrząc wstecz.
        • graga211 Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 10:49
          Piękny wątek zbudowaliście. Czytam go z przyjemnością i cieszę się, że nikt nie
          utyskuje, nie narzeka, tylko pogodnie wkracza w nowy okres życia.
          Ale, ale…czyżby wizerunek babci „sztrykującej” miał zaniknąć??
          To przecież takie spokojne, bezzadyszkowe zajęcie…

          Gosiu, a twojej Mamusi powinno przejść, jeśli delikatnie acz konsekwentnie
          będziesz zachęcała ją do nałożenia różowych okularów. Ja miałam podobnie z moją
          mamą, aż obawiałam się o mój własny stan psychiczny, gdyż sama zaczynałam
          funkcjonować w podobny sposób. Ale skończyło się. Nie od razu i nie
          natychmiast, jednak o niebo jest już lepiej. Teraz, kiedy widzę, że wpada w
          swój stary zwyczaj krytykowania wszystkiego i wszystkich, natychmiast i
          bezceremonialnie zmieniam temat. Jeśli to zauważy i wyrazi pretensję, wówczas
          otwarcie mówię, że nie chcę słuchać ani rozmawiać w takim tonie, gdyż pragnę
          cieszyć się życiem, a nie zatruwać go sobie. Życie jest krotkie, coraz krotsze.
          Jej życie także.
          I to pomaga.
          • natla Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 12:42
            A wiecie co jest w tego typu wątkach najlepsze? Że jeżeli czytają je ludzie z
            otwartymi głowami, to moze coś wezmą do siebie i będą próbowali zmian w swoim
            życiu....oczywiscie zmian na lepsze.
          • goskaa.l Grago 11.07.07, 12:54
            Obawiam się, że mojej mamie nie przejdzie. Teraz jest w końcówce życia,
            niewiele Jej zostało. Ma raka żołądka i udar mózgu; niestety, nie mogłam
            pozostawić Jej w domu, gdzie nie ma mnie co najmniej 10 godzin na dobę. Jest w
            hospicjum, lekarze Jej stan określają jako ciężki. Kiedy tam trafiła ze
            szpitala, myślałam że pozostało Jej tylko kilka dni. Ale jest tam już drugi
            tydzień i wygląda coraz lepiej.
            • goskaa.l Re: Grago 11.07.07, 12:56
              No i nie chce mnie wcale słuchać. Ma pretensję ,ze oddałam Ją do przytułku i że
              Jej zżeram jedzenie. Do tak pomieszanego umysłu nie sposób trafić...
            • goskaa.l Moja mama zmarła 19.07.07, 08:18
              Mam tak dziwną konstrukcję psychiczną, że mamy śmierć przyniosła spokój. W
              ostatnich latach oddaliłysmy się od siebie, ponieważ nie tolerowała mojego
              TŻ.
              Co prawda, mieszkałysmy razem, ale moje zainteresowania były mamie obce - co
              najwyżej czasem udawało mi się pokazać Jej zdjęcia ze spływów, ale nie
              widziałam zbytniego zainteresowania. Jeszcze za życia mojego ojca wyrobiła
              sobie opinię, że środowisko kajakarskie to pijacy i nie próbowała tego
              skonfrontować z rzeczywistością.
              Mamy choroba trwała na szczęście dość krótko i nie przyniosła Jej cierpień,
              jakie zazwyczaj wiążą się z nowotworem. Nie była operowana, nie przeszła
              chemioterapii ani naświetlań. Fonkcjonowała z "obcym" zupełnie dobrze przez 2
              lata, po czym nastąpił rozwój, który objawiał się głównie utratą wagi i sił.
              W ostatnich tygodniach dołączyło się do tego zapalenie płuc i udar mózgu. Ten
              ostatni zdarł z mamy skorupkę dobrego wychowania i nienawiść do mojego TŻ
              wybuchła zwielokrotniona. Jednakże pozwoliło to na pewnego rodzaju catarsis i
              z dnia na dzień agresja się w Niej wypalała, aż w końcu ustąpiła całkowicie. w
              ostatnich dniach życia uspokoiła się i złagodniała. Wydaje mi się, że umarła
              w spokoju.
              Przez ostatnie dwa tygodnie wraz z przyjaciółmi zrobiliśmy wiele dziwnych dla
              postronnych rzeczy z pogranicza białej magii, które miały na celu umożliwienie
              mamie spokojnego odejścia - i wygląda na to, że się udało. W domu jest spokój i
              w moim sercu też, i cieszy mnie to, że mama też odnalazła spokój.
              Nie czuję smutku ani przygnębienia. Jestem osobą bardzo pragmatyczną i wiem,
              że pomimo mamy oskarzęń uczyniłam wszystko, co w takiej sytuacji było możliwe,
              żeby mam odeszła pogodzona ze światem i ze mną. Odejście mamy, tak samo jak
              ojca, jest dla mnie czymś naturalnym. Wiem, że teraz jest im dobrze.
              • filomena1 Re: Moja mama zmarła 19.07.07, 08:42
                Gosiu.
                sercem i dusza jestem przy Tobie.
                Usciski
                Bb
                • graga211 Re: Moja mama zmarła 19.07.07, 09:49
                  Gosiu, aż mi sie w głowie zakręciło kiedy przeczytałam tytuł Twojego wpisu.
                  Ostatnio odbieram same takie wiadomości, co mnie okrutnie przytłacza i
                  zniecheca do jakiegokolwiek działania, gdyz przypomina: czas... czas....
                  Z moja mama tez coraz bardziej krucho i znowu... czas....czas...
                  Przyjm moje kondolencje.
                  • dankarol Re: Moja mama zmarła 19.07.07, 10:04
                    Gosiu...
                    • wiktoria53 Re: Moja mama zmarła 19.07.07, 10:39
                      Gosiu, czytałam z łezką w oku i smutkiem. Jestem z Tobą.
              • p.a.d.a.l.c.o.w.a Twoja mama zmarła 19.07.07, 11:56
                > Mam tak dziwną konstrukcję psychiczną, że mamy śmierć przyniosła spokój. W
                > ostatnich latach oddaliłysmy się od siebie, ponieważ nie tolerowała mojego
                > TŻ.
                Jestem osobą bardzo pragmatyczną i wiem,
                > że pomimo mamy oskarzęń uczyniłam wszystko, co w takiej sytuacji było
                możliwe,
                >
                Przyjm kondolencje.
                ++++++++++++++++++++++
                co do pragmatyzmu... - u mnie nie znajduje on nawet kszty miejsca w " bloku
                spraw " związanych z uczuciami.
                • krista57 Re: Twoja mama zmarła 19.07.07, 13:00
                  Składam kondolencje.
                  Zyczę Ci spokoju TU na ziemi
                  a Mamie gdziez TAM a zaswiatach.

        • goskaa.l danusiu 11.07.07, 12:50
          Chyba masz rację; nie pamietam, żeby moja mama potrafila się ciszyć "byle
          czym". Zawsze było coś nie tak... a więc to charakter. Tylko że mnie z tym było
          całe lata niedobrze, a Ona uważała, że jestem niewdzięczną i wyrodną córką.
          Teraz Jej zmieszany umysł pozbył się cienkiego płaszczyka cywilizacji ("nie
          wypada") i stąd zapewne taka kaskada wrogości. Jestem najgorszą córką jaka może
          być. Jej urojone pretensje do mnie wbiłyby mnie w głęboki dół, gdybym uwierzyła
          w Jej słowa...
      • filomena1 Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 10:42
        Gosiu. Mojbosze napisałaś o swojej tak jakby o mojej Mamie, Ona też sie tak właśnie zestarzała. A ja
        mam ciagły lęk, aby nie być jak Ona. Booję się tak zestrzeć jak Mama. Miała żal do całego świata, o
        wszystko. Nawet moje dzieci zauwżają, że Babcia była szybko staruszką, bo chciała nią być.
        A my jesteśmy pokoleniem zarażonym młodością. Gonitwa za wieczną młodością. Nie wolno nam być
        starym. Nie wolno myśleć o przemijaniu. Nie wolno się przyznawać do wieku, Nie wolno poddawać
        aktywności. Nie wolno spowalniać tempa. Bo, jeśli , to jesteś out.
        • 7zahir Re: Nauczyc sie starosci.....? 11.07.07, 10:47
          filomena1 napisała:

          > A my jesteśmy pokoleniem zarażonym młodością. Gonitwa za wieczną młodością.
          Nie wolno nam być starym. Nie wolno myśleć o przemijaniu. Nie wolno się
          przyznawać do wieku, Nie wolno poddawać aktywności. Nie wolno spowalniać
          tempa. Bo, jeśli , to jesteś out. >

          Komu nie wolno?
          To mpoja decyzja co zrobię z własna starością.

          Ludzie odchodzacy w złości do całego świata,
          są ofiarami włąsnie takiego NIE WOLNO.
          Nie wolno było okazywać uczuć bo to nie wypada.
          Tłumiona przez wiele lat złość i uraza w końcu wybucha
          jak bomba z opóźnionym zapłonem ... i zamaist odchodzic ze spokojna godnościa\
          zmieniamy sie w zrzędzace staruchy.
    • graga211 Popyrtana jestem 11.07.07, 15:29
      ...na tę starość, gdyż 'wlazlam' (nie wiem jakim cudem) do wątku o relacjach
      matki z córką i tam wpisałam do Gosi kilka słów.
      A de facto powinnam była to zrobić w wątku prywatnym.
      Prawda, adminko?
      Oto pokazałam jedną z twarzy tego, w co tak dziarsko wkraczaciesmile)))
      Wszystkim przesyłam cmokasy.
      • filomena1 Gosiu- 11.07.07, 17:11
        Połączyłaś oba tytuły Starości i Matek z Córkami.
        Och, gdybyś wiedziała jak bardzo Cie rozumiem.
        Moja Mama czuła sie porzucona i opuszczona przeze mnie. Miała mi wszystko za złe.
        Że zabrałam jej wnuki też. W pewnym momencie poddała się starości.
        A ja, nie trawię chyba nigdy pewnych jej wyrzutów.
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a pożyteczniej bylo uczyć się młodosci + wierszyk 11.07.07, 19:23
      zosiatadeusza napisała:

      > wloski alpinista z tyrolu poludniowego R.Messner powiedzial, ze trzeba
      > nauczyc sie starosci, nauczyc sie starzec, tak jak kiedys uczylismy sie
      > doroslosci.
      > Trudno pogodzic sie ze czas na pewne rzeczy i dokonania po prostu minal.
      > Przyszedl czas na..... uczenie sie starzenia, pieknej , barwnej starosci.
      > Jak sie jej uczycie? ja zaczelam robotki na drutach, ktorych nigdy dotad
      > wrecz nie znosilamm.
      KTÓRYCH D O T A D NIE ZNOSIŁAM.
      A JUŻ CZY WRĘCZ, CZY W-NÓŻ, to mniej istotne smile)
      Których nigdy dotąd wrecz nie znosiłam - podwójne przeczenie sprawia, że
      odwrotny jest sens, niż ten, który chcialś przekazać - jak się domyśłam.smile)
      co do meritum, to ja olewam ile mam lat. jedno, co mi przeszkadza, to
      niedomagania cielesne, które ewidentnie są projekcją zaawansowanego wieku
      biologicznego. Wygląd, brak zainteresowania płci zwanej brzydką, wisi mi. Nie
      maluje sie - jak i w młodości, nie robię nic by się " odmłodzić" zewnętrznie.
      Ale jakbym miała kasę na operacje plastyczne - to bym skorzystała z takiej
      możliwości...tak teraz, jak i wtedy, gdy mialam lat np. 20. Już wtedy miałam
      takie ciagoty. Nie ma to nic wspólnego z wiekiem. Szczególnie nos. Chopin
      nazywał ten organ WĄCHALITIS.
      a teraz wierszyk ze sztambucha:
      " Młodość jest rzeźbiarką
      co wykówa żywot cały
      i choć sama mija szparko
      cios jej dłuta wiecznotrwały "
      • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: pożyteczniej bylo uczyć się młodosci + wiersz 11.07.07, 19:25
        p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

        > " Młodość jest rzeźbiarką
        > co (wykówa) WYKUWA żywot cały- CHYBA " U" otwarte ???powinno być
        > i choć sama mija szparko
        > cios jej dłuta wiecznotrwały "
        • filomena1 Re: hej padalcowa 11.07.07, 20:44
          a ja się z Toba nie zgadzam
          bo zosia napisała "nigdy" :

          ktorych nigdy dotad
          > wrecz nie znosilamm.

          Natommiast Ty wzięłaś pod lupę
          KTÓRYCH D O T A D NIE ZNOSIŁAM.
          A JUŻ CZY WRĘCZ, CZY W-NÓŻ, to mniej istotne smile)

          PWN :
          wręcz I ?partykuła podkreślająca większe od spodziewanego natężenie cechy lub zjawiska, np. Tempo
          pracy było bardzo szybkie, wręcz szaleńcze.?
          wręcz II ?otwarcie, bezpośrednio?

          nigdy ?w żadnym czasie; też: pod żadnym warunkiem?


          nie lubiłam



          Gdzie tu jest podwójne przeczenie ? No. ale,,,,hehehe. od no i od ale sie zdania nie zaczyna. wiem.
          ale..... no, ale ja już 25 lat po polskiemu .... więc mogę sią mylić.....
          coż to za BYK ; )) na przeciwko wykównia.....hihihi...... żartuję sobie..... uśmiechnij się!!!
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a upieram się !!! 11.07.07, 21:55
            zosia_od_tadeusza napisała:
            >ja zaczelam robotki na drutach, ktorych nigdy dotad wrecz nie znosilamm.<< (
            koniec cytatu.

            Upieram się, że zdanie powyższe jest niefortunne z dwóch powodów;
            - podwójne przeczenie:....NIGDY (dotąd) + NIEZNOSIŁAM = nigdy
            nieznosiłam...ergo: ZNOSIŁAM

            - róbótki ręczne -...tia... już z samej nazwy "RĘCZNE" wynika, że są one
            właśnie ręczne,
            a nie np. głowowe, nożne czy brzuszne. Dlatego uzycie w tym akurat zdaniu
            części mowy ( partykuły) "WRĘCZ" - jest błędem stylistycznym.
            Howgh !
            PS. orty to ja popełniam liczne, np. wykówa...dobrze, że nie odwykuwa smile
            ( kobieta na odwyku ??? )
            zaraz w kolejnym poscie ten akurat błąd skorygowałam.
            P.S.W tekstach kolokwialnych można zaczynać zdanie od " no,ale..." i temu
            podobnie.
            • filomena1 Re: upieram się !!! 11.07.07, 22:15
              ja też, hihihi. ale... w tym sensie że : ja nie lubie partykuł z zasady i z kwasu. ;*)))) tak jak niecierpie
              zdronień przesładzjących .
            • filomena1 a poza tem 11.07.07, 22:17
              Zosia się wystraszy...... i co ? będzie na Ciebie ..... przynajmniej raz cos nie na mnie będzie. ;*)))
    • zosiatadeusza co to.....? 12.07.07, 08:46
      nie zajmujmy sie drobiazgowym dzierganiem koronek, Mowilam, ze tego wrecz nie
      lubie, jednak ucze sie ,,,ucze nawet tego
      Milego dnia zycze
      • 7zahir Re: co to.....? 12.07.07, 10:12
        zosiatadeusza napisała:

        > nie zajmujmy sie drobiazgowym dzierganiem koronek, Mowilam, ze tego wrecz
        nie
        > lubie, jednak ucze sie ,,,ucze nawet tego
        > Milego dnia zycze>

        Wzajemnie Miłego dnia Zosiu.
        Podziwiam Cię, na emeryturze postanowiłam
        robic głównie to co lubię smile
        • natla Re: co to.....? 12.07.07, 10:36
          Eeeee, to dzierganie to przenośnia, prawda Zosiu Ta od Tadka?
          W końcu dziergają i młode kobitki...... Myśle, że chodzi właśnie o sposób
          życia, spokojniejszy, łagodniejszy i pozwalający na wiele, a szczególnie na
          liliowy kapelusz. smile
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a co ten fiolet.....? 12.07.07, 12:47
            natla napisała:

            >Myśle, że chodzi właśnie o sposób
            > życia, spokojniejszy, łagodniejszy i pozwalający na wiele, a szczególnie na
            > liliowy kapelusz. smile
            No tak, nie kazdemu jest to dane - nawet na emeryturze smile)
            A codo liliowego ( czy chodzi o kolor jasny fiolet??? - czy o biły = kolor
            lilii ??? ) ...to oby tylko nie pozwalać sobie na fioletowe włosy, jak to widze
            u wielu pań na emeryturze; wyjątkowo śmiesznie to wygląda. Może wiecie , skąd
            taki kocept ?
            • zielona56 Starość. 12.07.07, 14:07
              Mam nadzieję ,że odziedziczyłam geny starości po mamie i jej mamie (babci)
              .Babcia żyła 92 lata w doskonałej kondycji zarówno fizycznej , a przede
              wszystkim psychicznej . Do końca pamiętała imiona wszystkich wnuków i ich daty
              urodzenia , a było nas 13 . Pamiętała też imina wszystkich prawnuków 29 ich było
              , a nawet praprawnuki też znała.
              Moja mama ma skończone 80 lat ,wygląda świetnie , czuje się doskonale . Należy
              do klubu seniora .Jeździ na wycieczki , chodzi do teatru i kina . Można z nią na
              każdy temat porozmawiać.
              Tak jak mama i babcia też bym chciała i jak na razie mi się udaje.
              • natla Re: Starość. 12.07.07, 14:52
                Ty to jeszcze jesteś szczeniak Kolorowa, więc się nawet nie porównych z
                antenatkami wink)))
                Ale na geny możesz liczyć, na pewno i powiem Ci, ze ja też na nie liczę. smile
                • zielona56 Re: Starość. 12.07.07, 16:39
                  Tak natelko trzeba wierzyc w to ,je odziedziczymy. Tak 3maj
            • natla Re: co ten fiolet.....? 12.07.07, 19:20
              Padalcu, ja nie mówię, że tak ma być. Im więcej mamy ciągle do zrobienia, im
              więcej mamy problemów, tym lepiej dla naszej "młodości" wink), choć może akurat
              niekoniecznie takich problemów jak Twoje. Najgorzej ugrzęznąć w
              bezruchu.....wtedy starość ekspresem dojedzie.
              A co do liliowego kapelusza o różnych odcieniach, czy liliowych włosów pań w
              balzakowskim wieku, to to, że Cię to wkurza i śmieszy, jest dowodem na Twoją
              młodość. Tak, tak.....bo to młodych śmieszy, ludzie starzejący się po prostu
              nie zwracają na to uwagi. Oczywiście liliowy kapelusz to kolejna przenośnia...
              nam już zaczyna być powoli wszystko wolno ............. i to jest piękne wink)
              Może jednego nam nie wolno......robienia z siebie nastolatek, ale to też
              kwestia tylko oceny.
    • skrzydlate Re: Nauczyc sie starosci.....? 12.07.07, 18:28
      ja repetuję niestety
      • natla Re: Nauczyc sie starosci.....? 12.07.07, 19:21
        Rany, co Ty Skrzydlate repetujesz? Starość? Chyba nie załapałamsmile
        • adria231 Re: Nauczyc sie starosci.....? 12.07.07, 19:40
          "Są ludzie wiecznie młodzi,są ludzie wiecznie starzy.To wina charakteru,a nie
          kalendarzy".Nie pamiętam(ta pamięć!) autora tych słów,ale to prawda.
        • skrzydlate Re: Nauczyc sie starosci.....? 13.07.07, 21:10
          sama nie wiem, kiedy miałam 21 lat byłam starą, zmęczona kobietą, teraz raczej
          odwrotnie, może repetuje młodość, wtedy zdecydowanie nie zdałam,

          albo starość, bo już wtedy byłam stara
    • julinka601 Re: Nauczyc sie starosci.....? 12.07.07, 20:06
      To wątek dla mnie.
      Nigdy nie miałam sklonnosci do podsumowań ani z okazji okragłych urodzin ,ani
      na zakończenie roku...wszystko miało ciagłość.A teraz mam świadomość ,ze coś
      sie kończy nieodwracalnie...Przechodzę na emeryturę.Od dawna przygotowywalam
      sie do tego momentu.Mam jakies koncepcje na nowy okres w moim życiu a jednak
      boję się jak to bedzie?
      Boję sie ograniczeń finansowych /pieniadze szczęscia nie daja ale daja poczucie
      niezaleznosci ,wolności/,boje sie dolegliwości fizycznych a te wywołuja złe
      nastroje...
      Być po drugiej stronie życia, czy tego mozna sie nauczyć?
      • natla Re: Nauczyc sie starosci.....? 12.07.07, 22:01
        Tak Adrio, 100% prawdy!
        Julinko, witaj w prześwietnym okresie życia i pamiętaj, że w dużej mierze od
        Ciebie zależy, jaki on będzie. Nawet za małe pieniądze może być cudny, choć
        przydałoby się ich więcej. wink
    • filomena1 dzien urodzin, obchodzic-nie obchodzic.....? 13.07.07, 14:26
      W ramach uczenia sie przemijania i tego, ze starzenie sie jest nieuniknione,
      podziele sie z Wami zapraszajac na czekoladowe ciasto urodzinowe i kawe
      karmelowa kilkoma doswiadczeniami z autopsji.
      Wlasciwie nigdy nie obchodzilam urodzin , gdyz wypadaly w wakacje, a wowcazs
      znajdowalam sie z dala od domu i moich przyjaciol i kolezanek.
      Tu na zachodzie obchodzi sie hucznie urodziny i jest to jeden z wazniejszych
      dni w roku. Mnie we lbie pozostal stereotyp, ze kobietom nie przypomina sie
      iz sa o kolejny rok starsze. Dlugo tak myslalam pozawalajac Mamie pamietac o
      tym dniu. Wiedzialam , ze dla Niej jest to wazny dzien, tak zreszta jak dla
      mnie dzien urodzin moich dzieci jest wspomnieniem niebywale szczesliwej chwili
      przyjscia na swiat moich skarbow najcenniejszych. Gdy Mama odeszla w swiat
      dla mnie niedostepny, zrozumialam, ze dzien ten jest tylko i wylacznie
      przypomnieniem dnia przyjscia na swiat, dnia w ktorym swoim pojawieniem sie i w
      konsekwencji obecna egzystencja uszczesliwilam wiele osob....;°)))) hihihi,
      nieprawdaz ? . Po co cyfry, po co liczenie i zdmuchiwanie swieczek, ktorych
      koszt i ciezar wiekszy niz samego tortu, nie to jest wazne... Oszczedzmy te
      fatyge, wypijmy za zdrowie !

      Mimo to, nie widze przeszkód, by omijać pamiętny dzień, w którym dostało się
      pierwszego klapsa na goluŚką pupę i uszczęsliwiło swiat swoim
      wrzaskiem ,;°)))))), dziękuję za pamiec i zyczenia.
      • 7zahir Im więcej okazji do radości tym lepiej... 13.07.07, 14:46
        Fajnie byłoby zebrać w kalendarz wszystkie święta
        na Świecie .... ciekawe ile zostałoby nam dni
        do " nieświętowania " ? smile)
    • zosiatadeusza Re: Nauczyc sie starosci.....? 15.07.07, 09:35
      Mile Panie, a mnie sie wydaje, co podkreslam, wydaje, ze czasu nie
      zatrzymamy, procesu starzenia tez nie. Mozna troche i jedno i drugie spowlnic,
      ze sie tak wyraze. Noszenie mini byloby smieszne, postarzanie sie takze.
      Mlodosc ma swoje prawa, a kazdy wiek ma swoje. Kazdy wiek moze byc piekny.
      Wszystko w naszej glowie. Moje "drutowanie" i szydelkowanie jakos idzie mi
      topornie. Cieszy zrobiona czapka i szalik. Teraz ucze sie zrobic skarpetki.

      Ide poplywac. Godzinke.

      milej niedzieli.

      • madzia-tadzia Re: Nauczyc sie starosci.....? 15.07.07, 13:05
        To i mnie sie tak samo wydaje, ze czasu nie zatrzymamy, ale jego upływ i skutki
        starzenia można zmiejszać. Dbać o siebie i nie opalać się, bo to niszczy skórę i
        może wywołać nawet grozne skutki. Nie szydełkuję i nie będę się uczyć, jak już
        czegoś, to pogłębać wiedzę z informatyki, bo w tej dziedzinie słabo sobie radzę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka