Dodaj do ulubionych

"Naprawde jaka/i jestes...

11.12.07, 12:41
...nie wie nikt.
To prawda niepotrzebna wcale mi."

No wlasnie.Dla mnie internet jest sprawa czysto umowna.Nigdy nie
wiem,czy nie rozmawiam z sąsiadem zza sciany.Zdaje sobie natomiast
sprawe z tego,ze moge kreowac dowolny obraz siebie,ponosząc
oczywiscie tego konsekwencje.
Jesli tego nie wiem lub NIE JESTEM ZDOLNA wiedziec-moze stac sie
prawdziwy osobisty dramat,jak to zdarzylo sie na tym forum nie tak
dawno.Chyba nie musze "dobijać" o co mi chodzi.
Pierwsza rzecz,ktora nas jakos określa-nick.Dla mnie to ów "zapach
skóry" na pierwszy rzut.Moge wybrac taki,ktory bedzie wywolywal mile
skojarzenia(niekoniecznie zależne od rzeczywistej jego tresci) i
taki,ktory bedzie wywolywal złe.Jesli wybiore sobie ten drugi
rodzaj,oczekujac jednocześnie,ze wirtualni koledzy np.za
nickiem "francowata" (pardon)beda szukac u mnie i domyślac się
mojego gołebiego ,w gruncie rzeczy ,serca-no to mam duze szanse
ponieść sromotna klęske.Jesli w slad za tym poczuje sie ofiara-moj
problem.
Oczywiscie nawet wirtualne zycie moze weryfikowac wyzej opisane,ale
to z czasem-albo i nie.Mówie o pierwszym skojarzeniu.
Zeby bylo jasne-to tylko tzw.pierwszy rzut oka,ktory wybieram tak
albo nie.Albo wybiore nick z pozytywnymi konotacjami albo odwrotny-
wybor nalezy do mnie,konsekwencje (wbrew pozorom czesto dosc
dlugie)-tez.TO CO POWYZEJ-NIE JEST ZADNA OCENĄ.To tylko moje
refleksje.
Jesli mam ochote przedstawiac sie na forum jako osoba miła i
poczciwa,moge to zrobic-majac jednoczesnie (ale tego nie zobaczycie)
brzegi klawiatury pogryzione do krwi,zeby odreagowac rzeczywisty
nastroj.Wszyscy w realu znaja mnie jako furiatke,skacząca kazdemu do
gardła z byle powodu,a tu-aniołek.Pisanie ułatwia utrzymanie
nastroju bo trwa-wiec moze mi sie udać.
Moge tez być poczciwcem,łagodnym i cieplym w zyciu-a tu czepiac sie
i dowalac kazdemu.Wystarczy,ze wyzwole w sobie odpowiedni
nastrój.Moge tworzyc dowolne alter ego (po co,to inna sprawa)-a
zbierane za nie baty lub calusy beda tego prosta konsekwencja.Wpadac
z ich powodu w entuzjazm na swoj temat lub czuc sie ofiara-jest bez
sensu.
Inacej mówiac-jakie sprzedaje o sobie informacje,taka dostaje
relacje zwrotną.
PODSTAWĄ JEST,ŻEBYM WIEDZIAŁA,JAKI OBRAZ SIEBIE KREUJĘ.
Zauważcie,ile razy ,po spotkaniach w realu,pisze sie:"tak naprawde
to strasznie fajna osoba" z delikatna w dalszym ciagu sugestia,ze
inna,niz nam sie do tej pory przedstawila.
Pamietam,jak kiedys napisalam,ze góry to ja nabardziej kocham z
Rowni Krupowej-no i w slad za tym poszly rozważania,co jest
prawdziwa miłoscia do gór.Ja sobie zrobiłam żart,"podłozyłam
sie",zeby cos sie działo-ale w internecie mrugniecia okiem nie bylo
widac.A przeciez nie wiecie,czy nie wstaje codziennie o swicie i nie
zasuwam w ramach treningu na Rysy,upajajac sie miloscia do
gór,niezaleznie od pogody-i nawet krotkie spotkanie tu z kolezankami
tak naprawde moglo byc tylko swiadectwem krotkiego urlopu od w/o.
Chcialam pokreowac sie na nieco gapiowata niedojde-moja sprawa.Brac
sobie do serca reperkusje?Musialabym,jak to u nas mówia,het zglupiec.
Jesli chcialabym byc postrzegana jako gorska aktywistka,moglabym
sprzedac Wam z podrecznikiem w ręku i relacjami znajomych-taki
własnie obraz samej siebie.
Musze tylko wiedziec,co sprzedaje i jak chce sie przedstawic.Musze
miec tego rzetelna ocene.
Inaczej sie popłacze.
Albo dam sobie buzi,wpatrujac sie z zachwytem w swoje odbicie w
lustrze.
I to i to -zmyłka.
_______________________________________________________
Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
łamać krzesła?
Obserwuj wątek
    • sagittarius954 Re: "Naprawde jaka/i jestes... 11.12.07, 13:46
      Strasznie mądrze to ujęłaś . Fakt , jedni maja w sobie cos takiego ,że nie
      potrafią nawet przez dyskusje forumowe przekazać jakiegoś fałszu ,lub jest on
      łatwo rozpoznawalny , ja udaję romantyka a jestem nudny i ciągnący sie, rozlazły
      jak flaki z olejem smile) mam garba , wąsy , i wszystkie przywary męskie co nie
      wierzycie ?? Mam smile)
      • skrzydlate sagi 11.12.07, 15:05
        ale jeździsz jak na formule pierwszej wink
    • ovaka Re: "Naprawde jaka/i jestes... 11.12.07, 13:52
      Co racja , to racja.Niewatpliwie począwszy od nicka a skonczywszy
      na wypoiwedziach , reakcjach na innych ...itd..tworzy sie
      pewien "imidż"Jeżeli ktos go tworzy swiadomie , to pół biedy ,bo to
      kontroluje sam i nie dziwi sie wtedy reakcjami innych .Jezeli ktos
      nie zdaje sobie sprawy , jakie wywiera na innych wrazenie , to
      oczywiscie nie raz sie zmartwi ,zdziwi , oburzy ,czy chociazby
      rozchoruje.W realu mamy duzo wiecej danych -ubiór, sposób
      mówienia ,mimika twarzy ,mowa ciała..to razem dopiero tworzy
      całośc .Na forum tego wszystkiego niema , ale tez i trzeba troche
      myslec czy do wrazenia jakie życzymy sobie zrobic na innych
      dopbieramy środki adekwatne !A żeby nie byc tak gołosłowna , to
      zaraz wdepnę "świadomie"! w pułapkę.Przeciez ktos kto wybiera
      nick "mania" chce czegos innego od ludzi ,niz ktos ktoś kto wybiera
      nick "p.a.d.a.l.c.o.w.a.?Czyzbym nie miała racji?????
      • ovaka Re: "Naprawde jaka/i jestes... 11.12.07, 13:55
        oczywiście miało byc "rozczaruje"!
        • filomena1 Re: "Naprawde jaka/i jestes... 11.12.07, 14:20
          W zwiazku z tym co pisze Mania. hmmmm. czy koniecznie wszyscy się kreują na
          jakąś postać?
          Nie. Można być takim jakim się jest, uczciwym, rzetelnym. a mimo to internet
          wywołuje dziwne skojarzenia i zwątpienia.
          Nie raz zastanawiałam sie . dlaczego w korespondencji listownej papierowej
          kiedyś takich nieporozumień nie było i chyba do dziś nie ma. A gdy się pisze w
          internecie są. Czy dlatego , że listy sł jakby rozmową w 4 oczy, a tutaj jest
          jakby to jakieś "obnażanie" się. Unikanie źle rozumianego exhibicjonizmu.
          To upublicznienie wypowiedzi stwarza , że wypowiadamy sie jakby w krzywym
          lustrze. Albo dla zgrywy, szpanu, jaj, podrzania sytuacji, uszczypliwości ,
          krotko mowiac zabawy cudzym kosztem. Albo własnym.


          To ja mam prośbę.
          Jak to z Filomeną ?
          nie pamiątam czy już o tym mówiłyśmy.
          Niestety Filomeny kompletnie nie kojarzę z jakąś osobowością szczególnego
          charakteru. Ale ja mam braki w literaturze.
          Filo- mena. Mnie wydawała sie postacia pozytywna jak od Filo.
          Naprawdę będę wdzięczna za wyjaśnienie.
          • natla Re: "Naprawde jaka/i jestes... 11.12.07, 14:29
            Tak długo pisałam odpowiedź dlaMani, że kilka osób mnie
            uprzedziło smile))

            A co do Fio-facetowej, to już była dłuuuuuga dyskusja i nawet bardzo
            twórcza wink)
            Ale Fil, Ty jesteś najlepszym przykładem na forumową indywidualność
            ( nie mylić z indywiduum wink)))). Pamiętasz jak żarłyśmy się? Ty
            celowo mnie podjudzałaś, a ja się dałam w to omotać? W końcu
            obie "spuściłyśmy z tonu" i chyba o to chodzi na forum.
            Tak jak już nieraz mówiłam, trzeba wiedzić z kim zaczynać zaczepkę,
            zeby było twórczo. Ty m.in. mnie tego nauczyłaś. smile
          • ovaka Re: "Naprawde jaka/i jestes... 11.12.07, 15:20
            Filomena..moge sie dac wciągnąc..dlaczego nie ...po pierwsze
            musiałas sie troche namęczyc ,aby wybrac imie rzadko spotykane,ale
            w sumie kokieteryjnie staroswieckie.No a potem "Filomena Pierwsza" -
            to bardzo po królewsku , niewiatpliwie ten pomysł sprawił ci
            przyjemnośc!Inna niż wszystkie? Niepowtarzalna?Serio? Nie podchodź
            za blisko? ......?
            • natla Re: "Naprawde jaka/i jestes... 11.12.07, 15:24
              No to jestem ciekawa genezy nicku OVAKA wink))))))))))))))))))
        • inka-1 Re:Ja inka..niektorzy w realu tak mowia na mnie.. 11.12.07, 14:26
          od dziecka..przywyklam-zostalo jako wspomnienie
          dziecinstwa ,mlodosci...pisze o sobie prawde,moje reakcje sa szczere
          tu na forum .Nie zadomowilam sie na czatach...nie dla mnie te
          klimaty (albo trafiam pechowo).Zawiodlam sie na forum dla
          niepelnosprawnych..z racji wykonywanej pracy i sympati do ludzi
          myslalam ze tam nawiaze znajomosci z porzytkiem dla 2 stron-i
          znalazlam jedna swietna dziewczyne(ciagniemy znajomosc jakbysmy sie
          znaly 100 lat)niestety wiekszosc osob obecnych na tamtym forum
          pojawia sie by robic niesmaczne zarty...i tak to pozostalam z
          Wami ..dopuki mnie tolerujecie..
    • natla Re: "Naprawde jaka/i jestes... 11.12.07, 14:20
      Masz dużo racji, ale z trzyletnich obserwacji mogę stwierdzić, że da
      sie wyczuć fausz, że nikt z nas nie wytrzyma długo kreowania swojej
      inności i w końcu się "wysypie". Wszystkie osoby, które spotkałam w
      realu, są takie jak tu. Rozmowy telefoniczne też pozwalają
      na "ocenę" osoby. My w realu też potrafimy grać inne osoby, tylko
      może szybciej się z tym zdradzamy.
      Na forum często osoby z charakterem wychodzą na "jędzowate", co
      wcale nie znaczy , że wszystkie z charakterem czy charakterkiem
      muszą chcieć się otworzyć.
      Jedni ludzie mający kłopoty w realu, stają się zgryźliwi na forum,
      inni po prostu dzielą sie tym z współtowarzyszami, jeszcze inni nic
      o tym nie piszą.
      Dociekanie tych problemów w oparciu o "występy" na forum jest
      właściwie błędne. Dlatego spotykamy się w realu.
      Fakt faktem, że zdarzyło mi się kilka razy od "pierwszego wejrzenia"
      kogoś wyczuć i nie polubić. Zawsze mam jednak w zanadrzu mysl, że to
      może być błędna ocena. Choć raz sparawdziło mi się (niestety).
      Jezeli będziemy się podejrzewać, to skończy sie zabawa. A o to w
      końcu chodzi.
      Pisanie na forum, to umiejętnosć, szczególnie w trudnych sprawach.
      Zauważyłam jednak jedną prawidłowosć, bardzo psującą kontakt i
      atmosferę.......nieumiejętnosć zrozumienia adersarza, wynikająca z
      byle jakiego czytania jego postów.
      Oczywiscie, że są osoby i chwile, w których ktoś chce celowo
      narozrabiać i jeżeli znajdzie oponenta, to jego wygrana.
      Najgorzej, kiedy obie strony mają dobre intencje, ale przez łapanie
      się za słówka, zaczynjają sobie skakać do oczu i wtedy najlepiej
      widać założoną niechęć, czy nie czytanie argumentów strony
      przeciwnej, a nie chęć konstruktywnej dysputy.
      Przewrażliwienie na swoim punkcie jest powodem odejścia kilku osób z
      forum. To kolejny problemik forumowy. Jak mi ktoś napisze, żem
      głupia, to co? Ja znam swoją wartość, więc albo obrócę taką uwagę w
      żart, albo sie w ogóle nie odniosę. Mogę się jeszcze tłumaczyć,
      jeżeli widzę, że adwrsarz "słucha" co mówię.
      Dużo by można jeszcze na ten temat, ale......bawmy się smile
    • skrzydlate Re: "Naprawde jaka/i jestes... 11.12.07, 14:56


      mania pisania wink))
      jak dla mnie za dlugie, netowe skarby musza być krotkie bo teraz wszyscy się spieszą

    • skrzydlate Re: "Naprawde jaka/i jestes... 11.12.07, 15:08
      jednak przeczytałam, mądre z was ludzie, naprawdę
    • mania1119 Re: Ovaka 11.12.07, 16:08
      Dzieki.Przynajmniej w pułapce nie siedze sama.wink))
    • mania1119 Re: pozostali rozmówcy w tym watku 11.12.07, 16:14
      Chyba rzeczywiscie to było przydlugie,skoro nie zauważyliście ,na co
      kłade akcent.
      Niestety,mam skłonność do słowotoku.Wyraźnie forma przeważyła nad
      treścią.
      • skrzydlate Re: pozostali rozmówcy w tym watku 11.12.07, 16:42
        dałaś sie poznać jako osoba rozsądna i mądra, a tam klawiatura ocieka krwią z
        twoich warg zagryzionych, stołek się rozlatuje od tej całej neurotycznej
        trzęsiawki... a my tu i tak wiemy jak jest wink)) nie zgrywaj się wink
        • sagittarius954 Re: pozostali rozmówcy w tym watku 11.12.07, 17:00
          Skrzydlate , a czy nie zauważyłaś zmiany formy postów mani . Posty wyrażały
          opinie ogólnie przyjęte, sprawdzone,dostosowane , teraz zaś są nacechowane
          wyraźnie jej zdaniem , które stara się mimo jakichś niedogodności dla niej
          obronić, wyrazić i nie ma tutaj żadnej rejterady , cofnięcia się, ulegnięcia
          komuś czy czemus . Taka byłam wtedy ,ale to przeszłość ,tak odbieram jej posty a
          może sie mylę ...
          • mania1119 Re: Sagittarius 11.12.07, 18:39
            No właśnie.Z wszelkim rozeznaniem co do konsekwencji.
          • natla Re: pozostali rozmówcy w tym watku 11.12.07, 18:53
            Prawde powiedziawszy Sagittariusie, marzę o tym, aby na forum można
            było umiejętnie wyrażać swoje zdanie i nie być odrazu postrzeganą
            jak agresor, nie musieć się opowiadać za żadną ze stron sporu ( co
            też bywa negatywnie odbierane) lub bez konsekwenji obrażania,
            opowiedzieć się za jedną z nich. Czasem lepiej się ugryźć w język
            niż coś napisać.....choćby nawet bzdurę, o której można spokojnie
            podyskutować, bronić do upadłego, bez złośliwych konsekwencji, a
            nawet się z niej wycofać. W życiu to bywa łatwiejsze smile
            Podobnie jak zwracanie komuś uwagi, nie powinno być odbirane jako
            pouczanie czy napaść, oczywiscie o ile zwrócenie uwagi nie było
            obcesowe, złosliwe i właśnie w tonie pouczenia.
            Czy Ty się Sagi na mnie obrazisz i dowalisz mi, jak Ci zwrócę uwagę,
            że jak na Solenizanta, to byle jak i za mało polewasz? wink)
            • mania1119 Re: pozostali rozmówcy w tym watku 11.12.07, 19:09
              natla napisała:

              > Prawde powiedziawszy Sagittariusie, marzę o tym, aby na forum
              można
              > było umiejętnie wyrażać swoje zdanie i nie być odrazu postrzeganą
              > jak agresor, nie musieć się opowiadać za żadną ze stron sporu ( co
              > też bywa negatywnie odbierane) lub bez konsekwenji obrażania,
              > opowiedzieć się za jedną z nich.
              A moze by sie opowiadac za treścia a nie strona?
              To znaczy,tak sobie dywaguje...
              • natla Re: pozostali rozmówcy w tym watku 11.12.07, 19:45
                O, typowy przykład niedomówienia forumowego czy też skrótu
                myślowego. Jasne, że chodzi o treść, ale na pewno jednej ze stron wink
                Gorzej, kiedy zgadzasz sie i nie zgadzasz z treściami obu stron.
                A co kiedy Ci treść odpowiada , a forma nie? Pouczać? wink

                A moze zrobić Ci awanturkę, że czepiasz się błahostek? A może
                złośliwie dywagujesz? wink)))))
                • regine Re: Jaka jestem....? 11.12.07, 19:56
                  Normalna. Niczego sobie nie dodaję i niczego nie ujmuję. Nick też
                  bym miała regina, ale już był zajęty i została regine.
                  Nikogo nie udaję, bo nie potrafię i jestem czasami zbyt szczera.
                  Zwłaszcza tu, w tym wirtualnym świecie...
                  Niestety, nie potrafię grać, z zasady unikam wątków, które są dla
                  mnie zbyt "trudne". Nie znoszę trudności, w życiu sobie z nimi
                  radzę, tu unikam...Tu chcę odpocząć od rzeczywistości...
                  Tu również, poznając osoby z forum, na różnych spotkaniach, zlotach,
                  nie pomyliłam się. Wszystkie te osoby, były takie, jak o sobie
                  pisały, lub tak jak je sobie wyobrażałam.
          • skrzydlate Re: pozostali rozmówcy w tym watku 12.12.07, 12:28
            ja żartuję, przeważnie żartuję, czasami nie... ale kiedy plotę bdzurki to znaczy
            że mam banana na mordce i się uśmiecham
    • mania1119 Re: Skrzydlate 11.12.07, 18:36
      Klawiatura ocieka własna krwia,nie moją.Ja mam wprawdzie skłonność
      do autoagresji mentalnej,ale do fizycznej nie.wink
    • filomena1 Re: nie byłabym Filomeną gdybym nie .. 11.12.07, 21:02
      Krażymi niczym krążowniki po oceanie, a sytuacja wcale się nie zmieniała.
      Bała fałszywa informacja, wywołała konflikt, była przyczyna konfliktu ,
      conajmniej 3 związki przyczynowe , no i mamy skutek. Tym skutkiem jest
      zniknięcie Padalcowej.
      Maniu !!
      Czy ten tu wątek miał na celu spowodowanie usunięcia skutku ?
      Proszę odpowiedz konkretnie, bo przecież w swoim pierwszym długim wywodzie
      nawiązujesz ewidentnie do "sprawy", ba wręcz sugerujesz iż jest konsekwencją. A
      może miałbyć przeproszeniem ?, tzn wyjaśnieniem nieporozumienia, wytłumaczeniem
      się z nieporozumienia, tylko myśmy tego nie zauwżły ? Zatem przebacz!

      PS. a wracjąc do Filomeny to jako filosemitka szukałam jakieć Filo.
      Po francusku, grecku, włosku, łacinsku
      imie znane jest jako:
      "Kochająca" (grecki), "Córa światła" (łacińskie.) lub "Kochająca życie" "Ta
      która MIłości i Przyjaźni ppozostaje wierna"
      "die der Liebe und Freundschaft treu bleibt"

      "pierwsza" bo tak mi kazał system-program gazety wpisać "1"
      mimo że byłam i chyba jestem Pierwszą Filomeną.
      • filomena1 Re: nie byłabym Filomeną gdybym nie .. 11.12.07, 21:04

        -Cholera dlaczego ja nie widzę tych literówek. ? przepraszam.
        • fleur1 Przeczytajcie post Majki, postarajcie się 11.12.07, 21:36
          <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
          "Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas,
          gdy nasze skrzydła zapominają jak latać". Antoine de Saint-Exupery
          • fleur1 Re: Przeczytajcie post Majki, postarajcie się 11.12.07, 21:38
            zrozumieć to, co chciała przekazać. Maja nie chciała,
            aby każda z nas się tłumaczyła dlaczego wybrała
            swój nick, dlaczego tak się nazwała, a nie inaczej,
            ale chciała przekazać nam coś więcej. Nie jesteśmy małymi
            dziećmi, każdy z nas za siebie odpowiada, każdy się tu
            przedstawia przez to, co pisze, jak reaguje, każdy odpowiada
            za siebie. Jesteśmy żonami, matkami, kochankami, to samo
            z mężczyznami, są mężami, ojcami, kochankami, osobami
            dojrzałymi, doświadczonymi.
            Nie dajmy sobą sobą sterować osobom, które nie potrafią być
            szczere, które wykorzystują naszą słabość i wciągają w puste
            dyskusje. Osoby takie chcą zaistnieć, chcą chwilę być na świeczniku.
            Problem dotyczy nie tylko naszego forum, to jest problem internetu
            ogólnie, my jesteśmy tylko narzędziem.
            Najlepszym lekarstwem na to jest, jeżeli to możliwe wyjaśnienie
            problemu do końca, a często tak było, że jak podobny temat
            się pojawił, to umierał śmiercią naturalną, bo osoba która go
            wywołała się ulotniła, obraziła i nie dała sobie szansy pokazania,
            że miała rację, nie umiała się obronić, czyli jej naprawdę na tym
            nie zależało. Chciała aby ją przepraszać, błagać, a często przez
            tę osobę zostały skrzywdzone inne osoby i one też chciały odejść.

            Co z tego wynika?
            Maja pokazała jak łatwo jest dać sobą manipulować przez kogoś,
            kto naszą słabość wykorzysta dla swojej korzyści. Pokazała też
            jak umiejętną dyskusją łatwo jest kogoś wytrącić z równowagi
            i spowodowac, że sie pogubi i nie ma juz nic do powiedzenia.
            • mania1119 Re: 11.12.07, 23:43
              fleur1 napisała:

              > ...zrozumieć to, co chciała przekazać. Maja nie chciała,
              > aby każda z nas się tłumaczyła dlaczego wybrała
              > swój nick, dlaczego tak się nazwała, a nie inaczej,
              > ale chciała przekazać nam coś więcej. Nie jesteśmy małymi
              > dziećmi, każdy z nas za siebie odpowiada, każdy się tu
              > przedstawia przez to, co pisze, jak reaguje, każdy odpowiada
              > za siebie.
              >
              Dokladnie jak wyzej.Wyraźnie podkreślałam,ze musimy zdawac sobie
              sprawe z konsekwencji tego,jaki obraz siebie tu przedstawiamy.To nie
              chodzi o to czy jest on zgodny z realiami.To akurat nie ma nic do
              rzeczy.Wiekszosci z Was nigdy nie poznam w realu,wiec realna prawda
              o Was nie jest mi potrzebna.Reaguje na Was takich,jakimi tu
              jestescie.I Wy na mnie taka,jaka Wam sie tu jawie.Kazdy z nas
              ponadto ponosi konsekwencje wlasnego obrazu.
              I wiedząc,ze jest to cos umownego nie przenosze skutkow na
              rzeczywistość w tym znaczeniu,ze ocen nie biore sobie do serca.Jesli
              nie bede sie gdziekolwiek w necie czula milo-zawsze moge zwinac
              żagle ale na pewno nie będe z tego powodu waliła głowa w
              scianę.Komputer ma mi dawac przyjemnosc(miłe slowa łechca moja
              próżność,wyrazy pociechy w trudnych sytuacjach daja poczucie ciepla
              i podtrzymuja na duchu-wiec korzystam z tego ile moge [i to jest
              dobrodziejstwo internetu i Forum]) lub np.pobudzac mnie do
              myslenia .Moge sie zastanowic,ktore z moich wypowiedzi wyzwolily
              taka czy inna reakcje ,mogę starac sie je ukladac inaczej,bo w koncu
              darzę to Forum sympatia i Was jako uczestnikow w wiekszosci takze.
              Niemniej nie zmienia to istniejacego u podstaw poczucia umownosci.
              Jaki obraz-taka relacja zwrotna.Jaka informacja-takie wnioski.A real
              i tak pozostanie zagadką-co moze i dobrze,bo to jest taki
              alternatywny swiat.
              I,Filomeno,wracajac do Twojego pytania.
              Oczywiscie ze odnosilam sie do mojej wymiany zdań z
              Padalcowa.Pisalam w pierwszej osobie,zeby zminimalizować "hak" jaki
              daję na siebie.
              Ale wierz mi,ja swoje posty analizuje bardzo dokladnie,na tyle,ze
              zazwyczaj system zdąży mnie wylogować,korzystam więc z notatnika.
              Nic nie zamierzam zmieniac w swoich wypowiedziach.Ten wątek i jego
              pierwsze dwie linijki od tematu poczawszy sa kluczowe (choc ciągle
              rozwazam,czy w tym konteście nie powinnam napisac:" nie
              potrzebna"tzn osobno).Teraz ponownie akcentuje tylko to co wyzej
              powiedziane i kazdemu z nas chcialabym uświadomic,ze obojetne,czy
              jestesmy tu tacy jak w realu czy wyimaginowani przez siebie-
              konsekwencje tego sa adekwatne do przekazywanych tu przez nas
              informacji o nas.Powinnismy byc tego swiadomi.Wtedy nie bedzie
              zaskoczenia w aspekcie naszej samooceny.
              Stare powiedzenie "Pan Bóg mówi :rób co chcesz i płac za to"- ma
              wszedzie wybitne zastosowanie.Ja to tylko rozwinełam.
              Szczerze mówiac nie zauważyłam znikniecia Padalcowej.Nie widze
              potrzeby,jak wynika chyba jasno z moich wypowiedzi,by kogokolwiek
              przepraszac ani cos łagodzic. Wypowiedzialam swoje zdanie.To jest
              internet.Wolno mi.
              I jak łatwo sie domyslic,znikniecie Padalcowej nie zrobi na mnie
              wrazenia.Wrazenie zrobiloby - gdyby oprzytomniala i podjela
              merytoryczna dyskusje.
              _______________________________________________________
              Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
              łamać krzesła?
              • mania1119 Re: Filomeno 12.12.07, 00:04
                W moim rozumieniu decyzja Padalcowej jest konsekwencją Jej sposobu
                myślenia a nie moich wypowiedzi.Tak to widzę.
    • goskaa.l Re: "Naprawde jaka/i jestes... 12.12.07, 07:07
      No właśnie. Tak jak napisała Mania, niektórzy chowając się za
      klawiaturą i ekranem monitora przybierają różne maski. Są też osoby
      o wybujałym ego, które musią "zaistnieć", a które żle odbierają
      słowa w jakikolwiek sposób nie zgadzające się z ich zdaniem.
      Nadwrażliwcy!
      Myślę jednak, że większość z uczestników tego właśnie forum nie ma
      takich problemów, nie da się sprowokować.
      A włąśnie prowokacja, czyli pewien rodzaj manipulacji, potrafi dość
      skutecznie pokazać prawdziwą naturę piszącego.
      Nie od dziś wiadomo, że internet jest bezpiecznym schronieniem dla
      różnych dewiantów, skąd czynią niebezpieczne wycieczki na łowy w
      rzeczywistości wirtualnej.
      Cieszę się, że na to forum trafia ich tak niewiele.
      • ovaka Re: "Naprawde jaka/i jestes...do Regine... 12.12.07, 07:15
        Piszesz ,że te ,które poznałas są takie jak sie przedstawiaja ...Ja
        mysle że tylko takie nie maja nic przeciwko temu aby sie
        spotkac ,wiedza że nic sie "nie wyda" przy tej okazji.Tamte inne
        maja zbyt wiele kłamstw do zapamietania, wolą nie ryzykować.
    • filomena1 No właśnie "Naprawde jaka/i jestes... 12.12.07, 09:36
      mania1119 napisała:

      > ...nie wie nikt.
      > To prawda niepotrzebna wcale mi."

      >
      > No wlasnie.
    • malwina52 Re: "Naprawde jaka/i jestes... 12.12.07, 09:56
      po pierwsze nick:
      - delegacja, czyli wysłanie ku czemuś,
      nadajac sobie nick myślimy o nim w jakiś określony sposób,
      ma on pewnym sensie określać nasze istnienie w necie,
      sam w sobie nie ma takiego znaczenia, jak motywacja,
      która nami kieruje.
      po drugie sposob pisania:
      - najważniejszy jest klimat,
      nastrój, słowa i zawarta w nich prawda...
      To wszystko się z sobą łączy i uzupełnia.

      Ekshibicjonista odczuwa przyjemność, gdy inni na niego patrzą,
      Nickhibicjonistasmile jak go czytają i odbierajasmile


      a tak ogolnie to zbyt latwo i szybko osadzamy innych,
      dla siebie jestesmy bardzo wyrozumiali, dla innych mniej
      • filomena1 Re: "..szybko osadzamy,domniemanie złej 12.12.07, 10:17
        malwina52 napisała:
        >
        > a tak ogolnie to zbyt latwo i szybko osadzamy innych,
        > dla siebie jestesmy bardzo wyrozumiali, dla innych mniej


        Dokładnie....to Malwino celnie napisałaś,
        Natomiast w kwestii ników to akurat niekoniecznie. Niki są przypadkiem. Dawno
        temu byłam na forum w GW pod innym nickiem.
        Zupełnie przypadkowym. Jakieś imię. Czy jeśli kogoś poznasz osobiście to czy
        osądzasz go po nazwisku lub imieniu.?
        Kunegunda, albo Alfons.
        A gdyby ktoś wział nik swoje prawdziwe imienie Alfons. To co ?
        A jakies nicki typu "xyz" ?
        Internet może być czymś czym jest konfesjonał. Aby móc się anonimowo wyspowiać.
        Może być też polem do ..... wielu manipulacji.

        Patrzymy przez własny pryzmat. WIdzimy rzeczy niczym światło najprostrzą
        drogą, trochę z wygody , trochę z lenistwa. Albo naiwności, czyli nadmiernego
        bądz pesymizmu badz optymizmu.

        Najbardziej smuci PODEJRZLIWOŚĆ złej woli.
        Domniemanie złej woli i wiary.
















        • natla Re: "..szybko osadzamy,domniemanie złej 12.12.07, 10:42
          Tak, podejrzliwość związana jest z manipulacją czyli jeżeli kogoś
          podejrzewam o manipulowanie mną, to się buntuję lub uciekam.
          Uciekam, gdy nie jestem pewna swoich podejrzeń, a nie mogę dociec
          prawdy.
          • filomena1 Re: "..szybko osadzamy,domniemanie złej 12.12.07, 10:53
            natla napisała:

            > Tak, podejrzliwość związana jest z manipulacją czyli jeżeli kogoś
            > podejrzewam o manipulowanie mną, to się buntuję lub uciekam.
            > Uciekam, gdy nie jestem pewna swoich podejrzeń, a nie mogę dociec
            > prawdy.

            A ja to widzę Odwrotnie.
            Podejrzliwość jest manipulacją. gdyż skierowuje na zupełnie inny tor.
            Manipuluje mną a ja innymi. Podejrzewam, więc insynuuję. imputuję. sugeruję..
            Być może całkiem opacznie , czym właśnie manipuluję się sama i innych.....
            • natla Re: "..szybko osadzamy,domniemanie złej 12.12.07, 11:05
              Chwila, sama nie lubię podejrzliwości, ale niejednokrotnie
              zauważyłam manipulację na forum (bez mojego udziału), więc trudno,
              abym nie stała się podejrzliwa wobec osoby manipulującej. I albo to
              potraktuję jako zabawę, albo będę dalej z kąta obserwować rozwój
              wypadków.
              W każdym razie obydwa działania są brzydkie.
              Podejrzliwosć insynuuje ..... dlatego nie mozna się z
              podejrzliwoscią za szybko ujawnić. Być moze w rozwoju przypadku
              okaże się, że byłam w błędzie. Ale jeżeli moje podejrzenia się
              potwierdzą, to reaguje jak wyż.
              Pisze moze nieskładnie, ale kundel po mnie skacze, bośmy jeszcze
              dziś nie siusiali. Narka. smile
              _____________________________________________________________
              Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
              • mania1119 Re: Filomeno 12.12.07, 11:18

                Nota bene tytul piosenki brzmi: "Jej portret".Nic dodac,nic
                ując,tylko,proszę,nie dostosowuj zaimka.To zdanie tym razem
                ogolne,zasadnicze,zdanie z założenia.


                _______________________________________________________
                Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
                łamać krzesła?
              • filomena1 Re: "..szybko osadzamy,domniemanie złej 12.12.07, 12:44
                natla napisała:

                > Chwila, sama nie lubię podejrzliwości, ale niejednokrotnie
                > zauważy


                ależ tak. Natlo, oczywiście naiwnością byłoby całkowicie wierzyć we wszystko
                co nam "ładują" wpuszczją w maliny i manipulują. Taka podejrzliwość jest
                konieczna aby się przed tym uchronić. Ja sama jestem także bardzo ostrożna.
                Także podejrzewam.
                Jednak daję bonus dobrej woli i życzliwości. A priori. domniemanie
                niewinności, rzec by można.
                Czyli dowpiero dowody i wnioskowania z dowodów mogą obalić to domniemanie.
                Inaczej podejrzliwośC jest odrazu osądzaniem.
                bez przewodu sądowego.
                • ovaka a ja sie dziwie ... 12.12.07, 12:59
                  gdy słowo "ja" "byc soba "traktuje sie jako cos w jednym kawałku,
                  stałego,niezmiennego, racjonalnego ,kontrolowanego przez siebie ..a
                  przede wszystkim w pełni nam znanego .Soba sie bywa na rózne
                  sposoby , i wiele z nich moze byc autentycznych i szczeruch ..czyz
                  nie bywamy rózni z róznym ludźmi, w róznych rolach ..ktos jest
                  dobra matka , złą zona ..noto soba jest jak jest dobry czy jak jest
                  zły?A na pytanie jaka jestes , czy pamietliwa, czy
                  wybaczajaca..wiekszośc z nas zaczyna odpowiedx od .." to zalezy.."
                  no to jacy jesteśmy ?Przeciez dobrze rozwinieta osobowośc jest
                  dosyc róznorodna ..juz nie mówiąc ze bylismy inni przed rokiem...
                  Wiec co to znaczy byc soba ..tylko nie kłamac swiadomie ? A
                  podświadomie juz mozna?
                  • filomena1 Re: a ja sie dziwie ... 12.12.07, 13:11
                    całkiem słuszne uwagi.Ovaka.
                    Kłamać z prededytacjł w celu wprowadzenia w błąd, a kłamać nie wiedząc nawet ,
                    że się mówi nieprawdę to jednak jest różnica.
                    Kłamać "dyplomatycznie" mijać się z prawdą, nie mówić, czyli prawdę
                    przemilczać. Wszystko to kłamstwo czy prawda ?
                    Jeśli teraz wam oświadcze.
                    "ja kłamię"
                    to powiedziałam prawdę czy skłamałam ?


                    No i tak to jest. wszystko zależy od "ELI" jak pwoiedzia Einstein z trapiącej go
                    nuuuuuudy.
                    zupełnie jak my teraz. ugniatamy to drożdzowe ciasto, wirtualne zamist wzięć sie
                    za realne.

                    A propos . mam dla Was świetny przepis. ale to później.
                    • natla Re: a ja sie już niczemu nie dziwie ... ;))) 12.12.07, 13:59
                      No fakt, że rozdwajamy włos i tak do niczego nie dojdziemy,
                      ale.....moze osoby czytające tę dyskusję zastanowią się....
                      Ovaka ma rację, kiedy jesteśmy sobą? Myśle, że wtedy, kiedy jesteśmy
                      autentyczne i w stos. do dzieci i męża i forum.
                      I nawet wtedy, kiedy żartujemy ze łzami w oczach, aby innych nie
                      zadręczać swoimi problemami.....rodzaj obłudy? Myślę, że to tzw.
                      kłamsteo potrzebne czy dyplomartyczne. I nie zmienia to
                      autentycznosci.
                      A w ogóle to się podpisuję pod Sagim......tylko o czym kolejne
                      pokolenia forum by dyskutowały? wink)))
                    • mania1119 Re: Filomena 12.12.07, 13:59
                      Akcent jest na:"PONOSISZ KONSEKWENCJE SWOJEGO OBRAZU W NECIE" a nie
                      na to czy jest on zgodny z realiami.Jak przeczytasz moje posty
                      jedszcze kilka razy to niewątpliwie to zauważysz.Powodzenia.wink))
                      • filomena1 Re: Filomena 12.12.07, 14:13
                        To chyba podyskutowałybyśmy do jutra rana i też by nie wystarczyło,
                        Pamietaj, że "obraz " , to nie tylko to co nadawane- ale to co odbierane, bo
                        chyba o to CI właśnie chodziło. Czyż nie ?
                        Czyli nadajnik nadaje a odbiornik odbiera,
                        Dopiero jest obraz, A internet jest tym nośnikiem obrazu,
                        czyli mogę nadawać "siebie" a Ty odbierze kreowaNą w krzywym lustrze. Nieprawdaż ?
                        A na dodatek wszystko zależy też od nastroju nas troje czyli nadajnika.
                        przenośnika i odbiorcy.

                        aha. i proszę nie krzycz, z łaski swojej.
                        Ja odbieram te wielkie litery w całym zdaniu jak krzyk.
                        Podkreślić zdanie można i wystarczy jak dla mnie cudzysłowem.
                        Powodzenie mam. dzieękuję, ale i te życzenia przyjmę,bo nigdy nie jest za wiele.
                        • natla Re: Filomena 12.12.07, 14:26
                          Nie "cudzym słowem" wink, a gwiazdkami. *Paniała*? wink)) lub _xxxxx_
                          "cudze słowa", to cytat.
                          Ja tylko tak na marginesie smile
    • mania1119 Re: "Naprawde jaka/i jestes... 12.12.07, 11:04
      Ale,oczywiście ,Filomeno,wiesz,ze to cytat z piosenki ogolnie
      uważanej za jedną z najpiekniejszch polskich piosenek lirycznych
      (tak tylko zaznaczam,bo wiesz na pewno).

      Co do nicka-moge swiadomie wybrac taki,ktory budzi skojarzenia.Moge
      wybrac go nieświadomie i potem sie zastanowic,ewentualnie
      zweryfikiwać albo nie.Istotne jest,zebym mozliwie duzo
      przewidziala,bo potem moge sie zdziwic.
      Nie majac pojecia o internecie, pierwszy adres założyłam na pelne
      imie i nazwisko.Dopiero potem się "osotalam" ,a i tak na wp.pl mam
      adres wymyślony przez Ovaka.I fajny.
      • sagittarius954 Re: "Naprawde jaka/i jestes... 12.12.07, 12:25
        Gdyby usunąć końcówki mówiące o osobie żeńskiej i zamienić je na męską , to
        każdy kto by przeczytał te posty , powiedziałby , - to pisały kobiety . wiecie
        dlaczego ?
        To typowe dla kobiet . Drążyć temat aż ropa tryśnie . I o ile jest to działka w
        Teksasie to dobrze , ale jak mi sie zdaje to dalej znajdujemy sie w tym samym
        miejscu . Emiratów tu nie będzie . To dobrze, że mówicie sobie o tym, jak
        odbieracie internet i osoby w nim piszące. Ale wszystko jest ulotne tak jak ten
        wątek . Za tydzień już go nie będzie nawet na pierwszej stronie a za rok znów
        połowa dyskutantów sie wymieni i byc może dojdzie do tego samego wniosku .
        Nie , nie mówie ,że ta dyskusja jest niepotrzebna , ona Wam coś wyjaśniła .
        Dalej w czasie pozostanie dziewiczą, do ponownego rozpoznania przez następne
        tabuny i tylko szkoda ,bo ja tak łatwo przyzwyczajam sie do ludzi , nie do
        miejsca , nie do forum , do ludzi .
        • skrzydlate Re: "Naprawde jaka/i jestes... 12.12.07, 12:30
          no.. najprawdziwszy makaron na uszy
      • filomena1 Re: "Naprawde jaka/i jestes... 12.12.07, 12:35
        Maniiu. TO ja jeszcze raz przeczytałam sobie Twoj pierwszy post, tak jak
        sugerowała Fleur, doszukiwałam się tego co chciałas przekazać.
        Od pierwszego zdnaia mowisz o tym , że jakoś sie przedstawiamy , kreujemy itp
        itd. wypowiedziami albo nikiem.
        Starałam się jakoś naprowadzić tę rozmowę na różne poglądy, wglądy i spojrzenia.
        Teraz mam konkretne pytanie.

        A nie przyszło Ci po prostu do głowy że mozna być poprostu sobą . SOBĄ.
        Najzwyczajniej w świecie.

        o hochsztaplerach dosłownych i w przenośnie nie mówię. Jakoś dziwnie takowych
        natychmiat wyczuwam. I bawię się z takimi. Czemu nie.
        • mania1119 Re: "Naprawde jaka/i jestes... 12.12.07, 14:32
          filomena1 napisała:

          >
          > A nie przyszło Ci po prostu do głowy że mozna być poprostu sobą .
          SOBĄ.
          > Najzwyczajniej w świecie.

          Pięć razy w tym dlugim wątku podkreslalam,ze nie chodzi mi o
          zbieżność lub rozbiezność między stanem rzeczywistym a wirtualnym
          tylko o :"jak piszesz tak cie widzą"-i ze tylko o to mi chodzi,by to
          dostrzegac i rozumiec-inaczej nie mamy pojęcia,dlaczego dostajemy
          cięgi albo pochwały. A potem ,przenosząc je na real cierpimy albo
          cieszymy sie.
          Pięc razy.Po to,zeby jak bumerang wrócilo do mnie :"A nie przyszło
          Ci po prostu do głowy że mozna być poprostu sobą . SOBĄ.
          > Najzwyczajniej w świecie.".

          No cóz Filomeno,tą wypowiedzia uczyniłas mnie w tej dyskusji
          rzeczywiscie bezradna.Mało komu sie to udaje.Tobie sie
          udało.Gratuluje.

          _______________________________________________________
          Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
          łamać krzesła?
          • del.wa.57 Re: "Naprawde jaka/i jestes... 12.12.07, 15:58
            Jaka jestem? kurcze,hmmmmmmmm..jestem sobą,zawsze i wszedzie.Jestem pogodna,mam
            zawsze jak to Skrzydlate napisała''babana''na ustach nawet jak siedze w
            gabinecie u lekarza z bólem,jestem pogodna,ufna czasem bardzo naiwna i dostaje
            za to po .....potrafie wybaczać nie znosze kłotni i tzw.''czepiania sie''
            dyskusji,która niczego nie wnosi,uczy,pustej dyskusji co nie znaczy,ze jestem
            ''aniołkiem''potrafię bronić się i walczyć o ''swoje''
            Mój nick to zupełny przypadek,tablice rejestracyjne w naszym samochodziesmile))
            • ovaka Re: "Naprawde jaka/i jestes... 12.12.07, 16:05
              Delwo,oczywiście ze wybór nicka w twoim przypadku tez
              znaczy!.Przeciez inna jest osoba która szukała swiadomie czegos co
              jest z "Fil" kochac ,lubic .......... a inna która sie beztrosko
              zdała na nic nie mówiace ,przy[padkowe , bezpretensjonalne ,niczego
              nie kreujace "delwa"
              • del.wa.57 Re: "Naprawde jaka/i jestes... 12.12.07, 16:28
                Dzieki Ovaka,podoba mi się coraz bardzej mój nicksmile))
            • skrzydlate del.wa57. z tym bananem to ja tak gościnnie raczej 12.12.07, 21:14
              tu jest spokojnie, jesteście spokojni i generalnie nie odbieram tego miejsca
              jako niebezpiecznego.. jakies takie dopiekanki kobiece.. jestem od tego o lata
              świetlne .. no moze mnie czasem bawią... to jest złośliwe u mnie.. ale staram
              się kontrolować... staram sie tu nie uszkadzać nikogo ani nikomu krzywdy nie
              robić, nie ma tu odchyłów na dużą skalę, nie umiałabym wobec Was być zaczepna
              czy wojownicza... wydaje mi się ze nie warto wojowac i bronic swoich racji bo to
              nie ma sensu... moze mi się źle wydaje.. ale jestem dosyc zajeta, wpadam tak na
              chwilke
    • filomena1 Maniu !! "Naprawde jaka/i jestes...m 12.12.07, 16:58

      mania1119 12.12.07, 14:32 Odpowiedz

      filomena1 napisała:

      >
      > A nie przyszło Ci po prostu do głowy że mozna być poprostu sobą .
      SOBĄ.
      > Najzwyczajniej w świecie.

      Pięć razy w tym dlugim wątku podkreslalam,ze nie chodzi mi o
      zbieżność lub rozbiezność między stanem rzeczywistym a wirtualnym
      tylko o :"jak piszesz tak cie widzą"-i ze tylko o to mi chodzi,by to
      dostrzegac i rozumiec-inaczej nie mamy pojęcia,dlaczego dostajemy
      cięgi albo pochwały. A potem ,przenosząc je na real cierpimy albo
      cieszymy sie.
      Pięc razy.Po to,zeby jak bumerang wrócilo do mnie :"A nie przyszło
      Ci po prostu do głowy że mozna być poprostu sobą . SOBĄ.
      > Najzwyczajniej w świecie.".

      No cóz Filomeno,tą wypowiedzia uczyniłas mnie w tej dyskusji
      rzeczywiscie bezradna.Mało komu sie to udaje.Tobie sie
      udało.Gratuluje.
      -------------------
      jak gdyby Mania nie zauważa mojego postu. Przyjmuję ,że go przegapiła dlatego
      pozwalam sobie powtórzyć j

      filomena1 12.12.07, 14:13 Odpowiedz

      To chyba podyskutowałybyśmy do jutra rana i też by nie wystarczyło,
      Pamietaj, że "obraz " , to nie tylko to co nadawane- ale to co odbierane, bo
      chyba o to CI właśnie chodziło. Czyż nie ?
      Czyli nadajnik nadaje a odbiornik odbiera,
      Dopiero jest obraz, A internet jest tym nośnikiem obrazu,
      czyli mogę nadawać "siebie" a Ty odbierze kreowaNą w krzywym lustrze. Nieprawdaż ?
      A na dodatek wszystko zależy też od nastroju nas troje czyli nadajnika.
      przenośnika i odbiorcy.

      aha. i proszę nie krzycz, z łaski swojej.
      Ja odbieram te wielkie litery w całym zdaniu jak krzyk.
      Podkreślić zdanie można i wystarczy jak dla mnie cudzysłowem.
      Powodzenie mam. dzieękuję, ale i te życzenia przyjmę,bo nigdy nie jest za wiele.
      • natla Znów się wtrącę..... 12.12.07, 17:22
        Wydawało mi sie Filomeno, że zeszłyscie juz na ogólniki, a tu znów
        Padalec wpadł był. Zwróć uwagę, że pisałam, iż całkowicie rozumiem
        ostre wypowiedzi, gdyz gdyby nie telefon, to też bym to pytanie
        Padalca źle zrozumiała. I to jest właśnie feler internetu, a wielką
        sztuką jest porozumienie się do końca, często sztuką wprost
        nieosiągalną.
        Pamiętasz ile myśmy się nagadały? Ile tłumaczenia wzajemnego i
        maili? Ale w końcu sie udało wink))
        • skrzydlate Re: Znów się wtrącę..... 12.12.07, 21:18
          smile
          macie - widze - duzo czasu smile))))
          • natla Re: Znów się wtrącę..... 12.12.07, 22:04
            Coś Ty Skrzydlate.....ja mam duże problemy z czasem, ale jak jestem
            w domu, to komp jest otwarty, a ja z doskoku zaglądam i piszę.
            A tak przy okazji, przecież swoich racji można bronić, dlaczego nie,
            ale bez urazy i obrazy, co jak kolejny raz stwierdzam, na pismie i
            do tego tu, jest b. trudne.
          • e-baba A ja dodam jeszcze... 12.12.07, 22:09
            Nie odzywam się często, i przy tej okazji przepraszam za moje
            milczenie, ale ponieważ Forum to i jego uczestnicy są mi w
            większości bardzo bliscy - staram się przynajmniej
            przez „podczytywanie” towarzyszyć bywalcom tego miejsca w sieci. Z
            wieloma osobami utrzymuję internetowe znajomości poza Forum. Więc
            kiedy sobie tak dzisiaj, po parodniowej przerwie zajrzałam tutaj -
            doznałam szoku. Słowo! Nie wiem, czy to z winy mojej - z reguły
            bardzo pokojowej, babskiej natury - ale tak na mnie zadziałała
            lektura wątku „Jak uważacie”. Czytam go jeszcze raz i nie wierzę.
            Ile tam padło niepotrzebnych, bo niedobrych słów? Czy może to wina
            paskudnej pogody o tej porze roku? Bo skąd i w ogóle po co tyle w
            tym wątku przykrych słów, użytych przez ludzi, których przecież znam
            z ich wyważonych postów, z rozmów telefonicznych, skypowych i e-
            mali?
            Bo co się wielkiego stało?
            Padalcowa zapytała o źródło informacji o śmierci G.H. Pytanie
            sformułowane zostało w skróconej formie (przyznaję, że dla mnie
            dosyć niezręcznej a to z powodu sformułowania: „mniejsza kto - bo mi
            sie myli"), zawierało przecież jednocześnie informację - „nie
            ważne kto”, wywołało natychmiast podejrzenia o złą wolę pytającej i
            posądzenia o chęć ustalenia winnego podania tej informacji na
            Forum. I dalej, mimo, że Padalec uzasadnił swoją dociekliwość,
            padały coraz bardziej rozpędzone słowa. I zrobilo się niemiło. W
            finale Padalec się pożegnał i całkiem sobie poszedł. Niesmak całej
            sprawy pozostał.
            I po co?
            Wiem, że nie odnoszę się merytorycznie do poszczególnych postów,
            ale chodzi mi o całokształt. Ponieważ znam osoby z wiadomego wątku i
            w większości bardzo - podkreślam, bardzo - sobie cenię te
            znajomości - chciałabym, jak to babsko czyni nie po raz pierwszy -
            zaapelować do wszystkich Was o tolerancję wzajemną oraz większą
            wyrozumiałość. Można przecież rozmawiać bez wyszukiwania podtekstów
            w postach, bo może ich tam nie ma, więc po co szukać?
            Znam Padalcową (choć tylko wirtualnie) od dawna, ale wierzcie mi -
            choć nie jest wolna od wad (któż ich nie ma?), to z pewnością nie
            cechuje ją skłonność do podstępnych działań. Ostry język - tak, bo
            jak Natla powiedziała - rogata to ona jest. Taką ma naturę. Można
            Padalca nie trawić, ale moim zdaniem, nie było w tym przypadku,
            podstaw do posądzania jej o knowania. Bo co takie zbiorcze
            posądzenie dało? Jedynie wzajemną przykrą wymianę zdań.
            A żeby była jasność, Manię, którą znam również wirtualnie - i
            - podziwiam ogromnie za bardzo wyważone sądy i wielką ludzką
            mądrość, którą w wielkij ilości posiada.
            Eh, chyba po prostu dzień zły taki....

            Więc na zakończenie mój apel: ja - baba - które z racji kłopotów w
            realu - tęskni do rozmów „dobrych” (nawet wtedy gdy „ile ludzi -
            tyle zdań” ), tak zwyczajnie, po babsku, proszę Was o takie ”dobre
            rozmowy”.
            Pewno to moje pisanie odbierzecie jako infantylne, ale piszę jak
            czuję - prosto.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23923&w=50860620&a=50976846
            • del.wa.57 Re: A ja dodam jeszcze... 13.12.07, 00:34
              Mnie też długo nie było i udziału w tej niezbyt miłej dyskusji nie brałam, mam
              zaległości w czytaniu i nie zawsze mogę wejśc na forum,ale poczytałam sobie
              teraz i podobnie jak Babeczka nasza zapytam : co sie takiego stało? Padalcowa
              zadała pytanie,może nie sformułowała tego pytania''dobitnie''i zaczeła się walka
              na słowa,po co? i komu to służy? czy nie umiemy spokojnie dyskutować?
              Przeczytałam wszystkie wpisy w wątku''Jak uważacie''(miałam sie tam dopisać) ale
              zrobie to tutaj,wiecie co? poczułam straszny niesmak i tak szczerze to całe to
              zamieszanie jest dla mnie niezrozumiałe,niepotrzebne i bardzo,bardzo smutne a
              przeciez znamy się juz trochę(wirtualnie) piszemy tu ze sobą przeszło dwa lata i
              lubimy się tak myślę,czyżbym się myliła?
              Czy musimy roztrząsać tematy,rozkładać,dochodzić w taki sposób?
              Bardzo mi żal jak ktoś odchodzi z forum z takiej właśnie przyczyny,znam też
              sporo osób (wirtualnie oczywiście) i szanuje znajomosc z nimi i naprawdę dotyka
              mnie i boli jak widzę,czytam takie dyskusje,które są naprawde niepotrzebne i nie
              służą nikomu,niczemu,nazywam to ''jałowymi'' rozmowami.
              Z drugiej strony zastanawiam się dlaczego ludzie sa tacy wrażliwi? czyż samo
              życie nie uodporniło nas dosyć? myślę,ze każdy/a z nas miała/ma w życiu różne
              problemy,poważne problemy,którym musimy stawic czoło,radzić sobie i robimy to i
              idziemy dalej,dalej....
              Ja też zaapeluje za Babeczką, rozmawiajmy ze sobą spokojnie,miłym tonem bez
              ''podtekstów'' .
              Pamietam budyń Babeczki,którym nas dzisiaj częstuje,gotujmy sobie od czasu do
              czasu ten budyń,smakujmy i nie dajmy sie zwariować,szkoda życia na kłótnie,czasu
              i zdrowia.

              -----------------------------------------------------
              Nierozsądnie jest kierować się tylko rozsądkiem.
              Karol Bunsch.
            • skrzydlate Re: A ja dodam jeszcze... 13.12.07, 13:33
              uwazam ze padalec to bardzo ciekawa osoba ... i ma ona zdolnośc do utrzymywania
              ogromnego dystansu do wielu rzeczy i moze nie zauwazyc ze ktos inny tego
              dystansu nie ma... jak ma rowniez ma zdolnosc do przyjmowania ciosów dokladnie w
              swoj wlasny splot sloneczny ... chociazby ktos mial zupelnie co innego na celu a
              nie jej osobiste trzewia.. ja zreszta tez sie czyms takim potrafie wykazac.. no
              tak, bo ludźmi jestesmy i juz ..dajcie jej spokoj i juz, jak sie schowa do
              swojej jaskini - to potem z niej wyjdzie i bedzie okej smile))
    • baremi Re: "Naprawde jaka/i jestes... 12.12.07, 17:15
      Właśnie, jacy Wy jesteście naprawdę?
      Pamiętacie wątek Walerii na temat pomagania innym, rozumienia różnych problemów różnych ludzi itp.? Był taki niedawno i z wypowiedzi większości z Was wynikało, że jesteście niezwykle wrażliwi, chętni do pomocy, traktujecie cudze, nawet najmniejsze problemy bardzo serio. I był wcześniej wątek założony przez osobę o nicku 'Daisy' (28.10.07.). Kobietę, która czuła się wtedy samotna (tak jak w przykładzie podanym przez Walerię w jej wątku). I co? Właściwie została zlekceważona. Ona i jej problem, nie wyimaginowany, ale autentyczny.
      To taki prosty przykład. A skoro to taki szczery wątek - mam wrażenie, że większość z Was kreauje się na kogoś innego. Bo łatwiej jest teoretyzować niż żyć z tą teorią w zgodzie. Tylko, że to musi być bardzo męczące, moim zdaniem łatwiej i wygodniej być sobą. Nie dość, że świat wirtualny, to jeszcze postaci nieprawdziwe...Ale może się mylę.
      • natla Oooo Baremi.... 12.12.07, 17:40
        Jeżeli uważasz, że 35 wypowiedzi w problemie Deisy to lekceważenie
        jej sprawy, to już nic nie rozumiem. Przeleciałam sobie jej wątek.
        Były rady, była dyskusja i na tym się uczestnictwo Deisy zakończyło.
        Jakby tak roztrząsać wątek Deisy, to możnaby dojsć do różnych
        wniosków......nawet niepochlebnych dla samej autorki.....np., że
        podpuszcza nas. Oczywiście piszę to w związku z dyskusją w tym wątku
        i sugestiach co do autentycznosci wpisów. Nie dajmy sie zwariować.
        Znam wielu z naszych uczestników i wiem, nie podejrzewam, ale wiem,
        ze są autentyczni. A co do pomocy innym, to szkoda że nie zechciałaś
        troszke posznupać po innych wątkach, zanim odrzuciłaś naszą
        autentyczność. Ale ponieważ sie zabezpieczyłaś zdaniem "...Ale może
        się mylę", więc Ci odpowiem......mylisz się. smile
        I pamiętaj jeszcze o jednym....nasze wpisy są w dużej mierze zależne
        od nastroju w chwili pisania. Mogłam wczoraj napisać, że coś mnie
        wkurzyło, a za kilka dni o podobnej sprawie mogę napisać inaczej.
        • baremi Re: Oooo Baremi.... 12.12.07, 17:54
          Cieszę się, że się mylę. Naprawdę. A co do tej dyskusji, to moje odczucie było właśnie takie. Odbiór też widocznie zależy od odbierającego.
          Ogólnie fajnie, że jesteście smile))
          • natla Re: Oooo Baremi.... 12.12.07, 18:06
            No tak, odbiór jest najważniejszy, choć dalej nie rozumiem, dlaczego
            tak odebrałaś wink
            • inka-1 Re: A ja z Daisy..utrzymuje kontakt.. 12.12.07, 18:30
              co dzien i jest to swietna osoba...
            • baremi Re: Oooo Baremi.... 12.12.07, 18:34
              No dooobrze, skoro nalegasz. Nie twierdzę, że 100% wypowiedzi było w tym samym tonie, chodzi mi o ogólne odczucie. W porównaniu z tym wątkiem o zrozumieniu bliźniego w niedoli tak mi wyszło. Poza tym pewnie bym się nie czepiała. Ta kobieta naprawdę czuła się fatalnie w tym momencie i szukała wsparcia, może niefortunnie. Nie w każdej chwili człowiek ma siłę reklamować się ciekawiej, czasem pisze wprost i tylko wystarczy potraktować to dosłownie. Jest zbyt zagubiony lub zbyt szczery, lub jedno i drugie.
              Wiesz, ja przeżyłam sporo w swoim życiu i wszystkie ostre zakręty pokonywałam sama. Taka jestem, wbrew pozorom (taka drobna kobietka) jestem odporna i raczej silna psychicznie. Ale potrafię też zrozumieć co mogą czuć Ci, którzy nie są tacy jak ja. Porównaj Natlo wypowiedzi obu tych wątków. I wiedz jeszcze, że ja nie będę upierać się przy swoich racjach, lubię swoje wątpliwości - są takie twórcze wink
              • natla Re: Oooo Baremi.... 12.12.07, 18:44
                Najbardziej mi się podoba ostatnie zdanie i juz Cię lubię. Też tak
                uważam.
                A Inka Ci odpowiedziła na "naszą bezduszność" wink)) Tylko Inka jest w
                W-wie i moze pomóc, a my? Tylko dobrym słowem i tłumaczeniem.
                • baremi Re: Oooo Baremi.... 12.12.07, 18:54
                  Też mam z nią kontakt i wierzę, że wyjdzie z tego swojego dołka. Choć taka jestem niewrażliwa...wink)) Jednak znalazła bratnią duszę, bardziej w Ince może niż we mnie, ale chcę jej pomóc choćby dobrym słowem.
                  • natla Re: Oooo Baremi.... 12.12.07, 19:14
                    A kto Ci napisał, że jesteś taka niewrażliwa? Kto śmiał wink)) i
                    dlaczego?
              • natla Re: Oooo Baremi.... 12.12.07, 18:50
                Ij jeszcze jedno....czasem takim zagubionym człowiekiem trzeba
                troszkę wstrząsnąć, żeby poszukał alternatywy i tym mu pomóc, skoro
                inaczej nie mozna.
                • baremi Re: Oooo Baremi.... 12.12.07, 18:57
                  No to też jeszcze jedno: wstrząsnąć jak najbardziej, ale najpierw przytulić smile))

                  • natla Re: Oooo Baremi.... 12.12.07, 19:57
                    Ale chyba było "najpierw przytulić" .
                    • banitka51 jaka jesteś 13.12.07, 02:13
                      na nic niki i zasłony
                      gdy z dyskusji tej zażartej
                      wystają nie tylko ogony,
                      rogi, żale, także anse -
                      jesteś taki, jak cię widzą,
                      a jeżeli z ciebie szydzą
                      znaczy, że trudności masz,
                      by pokazać swoją twarz.


                      Na temat, załozony przez Manię chciałam parę słów dodać.
                      Mam wrażenie, że udział w jakimś forum - to ciekawość innych, nowe
                      znajomości - świeże inspiracje, ale także podświadome oczekiwanie
                      bycia akceptowanym. I nie o "obrażanie się" tu chodzi - jesli ktoś
                      znika, może nie czuje się akceptowany na tyle, by czuć sie dobrze.
                      Ktoś powyżej pisał o wrażliwości - ?przewrażliwieniu? osób
                      znikających. Pamiętajmy o tym, że dzięki wrażliwości innych nasze
                      życie jest lepsze, więc chyba nie trzeba propagować gruboskórności.
                      Bezspornie pasuje nam wrażliwość czyjaś na świat, a już na swoim
                      punkcie - to nie. Mają jakiś przełacznik? Nad Kasią, Marysią się
                      rozczulą, a nad sobą nie? hehehe.
                      A zdarza się i tak, ze ktoś znika, bo szukał duskusji na argumenty.
                      Niektórzy - 'wampiry energetyczne' - muszą bawić się kadyceuszem, bo
                      jakikolwiek nik by nie obrali, czują sie najlepiej, gdy rozmowa
                      wrze.
                      Psy szczekają, karawana idzie dalej. Witrualny album wspomnień na
                      razie nie pęka w szwach od porzucających 50 z powodów emocjonalnych.
                      Ale kilka wartościowych osób już mamy na naszym cmentarzyku.
                      Chwila zadumy nad ich nieobecnością niech nam coś da na przyszłość.
                      Niechaj i 'angelo' i 'boruta' na chwilę odejdą od kompa, jeśli czyjś
                      tekst ich wzburzy, zanim napiszą ripostę. A w pyszczek - kawałek
                      czekolady, poprawiający samopoczucie.
    • czarny.humor Zmęczył już Was ten wątek? To teraz ja. Inaczej!! 13.12.07, 14:19
      Trochę nawiązując, trochę na marginesie.

      Wiele razy zastanawiałem się nad kwestiami, o których tu piszecie. Wiele razy chciałem napisać dłuższy tekst, o moim ich postrzeganiu, o moim pobycie wśród Was. Wybór nicków? - bardzo interesująca sprawa, ale może najpierw o poruszonych w tym wątku, całkiem w moim pojęciu podstawowych, kardynalnych aspektach pisania na naszym forum i jego motywach. Celowo podkreślam „na naszym forum”, bo jest to miejsce zupełnie szczególne i wyjątkowe w wielu, wielu wymiarach i niepodobne do innych znanych mi miejsc w internecie. Z pewnością każdy z nas ma w tę wyjątkowość swój jakiś wkład, ale - tu muszę wtrącić - i chyba nikt nie ma żadnej wątpliwości, że bez Natli, TAKIEGO forum by nie było!!
      (To śpiewałem ja - Jarząbek!) smile))

      Kiedyś napisałem, iż mam nadzieję, że nigdy nie ulegnę pokusie spotkania się z Wami w realu. Pokusę mam cały czas, ale... nie! Jeszcze nie! Czytam Wasze opowieści o spotkaniach, widzę Waszą radość z tych spotkań i rozumiem ją. Rozumiem i popieram Waszą potrzebę tych spotkań, ale ... sam chyba się nie zdecyduję na nie. Mimo wielu, wielu pokus i zachęt, nie dałem nikomu mojego nr telefonu, od nikogo nie poprosiłem o telefon, nie uczestniczę w czatach, nie plotkuję, nie omawiam konfliktów, ani prywatnych spraw na gazetowej poczcie... Mówiąc krótko - staram się w najmniejszym stopniu nie mieszać realu do naszych formowych stosunków. Uważam bowiem, że to właśnie real fałszuje nasze EGO! To prawda, że „Pisanie ułatwia utrzymanie nastroju bo trwa...” jak pisze Mania w pierwszym poście wątku. To prawda, że można „...kreować dowolny obraz siebie...”. Ale raczej skłaniam się do zdania, że można to robić w monologu - nie w rozmowie, jak to ma miejsce na forum. W ten sposób, mógł na przykład się kreować w swoich książkach Andrzej Szczypiorski, który w konfrontacji z czynami wypada raczej blado. Co oczywiście nie niweczy całkiem większości jego ogólnych moralizatorskich racji. One są słuszne. Czujemy tylko wielki dyskomfort, że te racje przedstawia ktoś nie bardzo w tym wiarygodny.
      No tak - można kształtować ten wizerunek, ale jednak nie da się tego utrzymać w tajemnicy i zawsze w końcu przyjdą te konsekwencje. Więc jednak nie mogę się zgodzić, że „...jakie sprzedaję o sobie informacje, taką dostaję relacje zwrotną.”. Ta „relacja zwrotna” jest oczywiście konsekwencją „sprzedaży informacji”, ale niekoniecznie taka, jaką chcę uzyskać. Gdyby tak było, nigdy nie doszłoby do konfliktu na forum, bo wszyscy daliby się nabierać na sprzedawane fałszywe informacje. To, że fałsz jednak wylezie, dowodzi również ten fragment wpisu Fleur:
      „Co z tego wynika?
      Maja pokazała jak łatwo jest dać sobą manipulować przez kogoś,
      kto naszą słabość wykorzysta dla swojej korzyści. Pokazała też
      jak umiejętną dyskusją łatwo jest kogoś wytrącić z równowagi
      i spowodowac, że sie pogubi i nie ma juz nic do powiedzenia.”
      No właśnie - łatwo kogoś takiego rozszyfrować, zdemaskować i zapędzić w kozi róg tak, że nie znajdzie innego argumentu poza obrazą. I to jest własnie zupełnie nieoczekiwana przez niego konsekwencja „sprzedaży informacji” kreujących sprzedawcę na kogoś, kim nie jest.

      Jacy jesteśmy naprawdę!
      W zupełnym przeciwieństwie do Mani, uważam, że to właśnie tu jesteśmy najprawdziwsi. I właśnie te przemyślane nasze opinie i wynurzenia mówią o nas prawdę.
      Wasze opinie, w przeważającej części skłaniają się w kierunku tego, że w realu jest łatwiej, bo mamy więcej możliwości ekspresji - intonacja, mimika, uśmiech... A mnie się zdaje, że to właśnie strasznie przeszkadza w ocenie bliźniego. Te „realne” dodatki, strasznie fałszują obraz człowieka. Długo biłem się z myślami swego czasu, bo kiedyś uważałem podobnie, jak Wy. Ale ta możliwość stwarzania pozorów, odpychała mnie od takiej interpretacji. W końcu doszedłem do wniosku, że człowiek, to nie fizyczność, nie ubiór, nie sztuczny uśmiech na zawołanie, maskujący prawdziwe oblicze, nie mrugnięcie okiem, grymas, gest...! Żadne spotkanie, żadne paplanie, żadne realne udawanie, nie powie o człowieku tego, co mówią o nas nasze wpisy. Tego, co mówią na przykład wiersze Geli, zamieszczone w forumowej „szufladzie”! A przecież chyba nikt nie zaprzeczy, że choć są one takie świeże, życiowe, leciutkie, to jednak starannie przemyślane i wcale to nie powoduje, że ma się wrażenie sztuczności. Wręcz przeciwnie - są najprawdziwsze i szczere. Nasze wpisy mówią o nas nieraz więcej, niż byśmy chcieli.

      I ja kiedyś wpadłem we własną pułapkę, tak samo, jak Mania, kiedy zażartowała o Równi Krupowej. Ja, po tym, jak na forum pojawiały się wątki „Góry krainy, które kocham i dlaczego”, „Morze krainy, które kocham i dlaczego”, Jeziora krainy, które kocham i dlaczego”, zażartowałem sobie wątkiem - „Przestrzenie krainy, które...”. W dodatku w odpowiedzi dlaczego, zażartowałem sobie, że nie muszę wszystkiego wiedzieć. No i okazało się, że są ludzie, którzy faktycznie kochają te przestrzenie i zrobiło się bardzo poważnie. Tylko Fil się tam zirytowała i spytała - co Wy macie z tym kochaniem!? - nawiązując do tych wszystkich wątków. smile)) Też poważnie zapytała. Ale to oczywisty mój błąd, bo także i tego mrugnięcia nie było widać w sieci. Wyniosłem z tego naukę na przyszłość, że żart musi być wyraźnie zaakcentowany.

      Człowiek, to jego myśl! Człowiek jest ważny! Myśl jest ważna. Przemyślana uwaga wypowiedziana we właściwym czasie, albo spisana dla innych.

      smile))
      • czarny.humor Zmęczył już Was ten wątek? To teraz ja. Inaczej!2 13.12.07, 14:22
        Człowiek, to jego myśl! Człowiek jest ważny! Myśl jest ważna. Przemyślana uwaga wypowiedziana we właściwym czasie, albo spisana dla innych.
        Ciało i zewnętrzny wizerunek, to tylko narzędzie człowieka. Myśli ludzkiej. Narzędzie służące do wyrażania swoich myśli, do realizowania ich, do uzewnętrzniania. Narzędzie to, jest jednak kształtowane przez nas w sposób skrajnie subiektywny i tym samym oddające raczej nasze wyobrażenie siebie, niż prawdziwe wnętrze. Zauważcie, że owo prawdziwe wnętrze najczęściej jest zupełnie nieuświadamiane i zależne wyłącznie od zdolności do samozrozumienia osoby.
        Nawet, kiedy umieramy, zostaje nasza myśl. Dla wierzących, nasz duch, nasza świadomość, odchodzi na drugą stronę. Ciało, narzędzie, nie jest już człowiekowi potrzebne. Staje się po śmierci denatem, zwłokami, rzeczą, którą otaczamy szacunkiem i czcią tylko dlatego, że w tym ciele BYŁ CZŁOWIEK. Nie bezcześcimy tej rzeczy, bo jest dla nas właściwie symbolem człowieka, który od nas fizycznie odszedł, ale wszyscy wiemy, że nasz trup przyda się już tylko przyrodzie. Ale i dla wierzących, i dla niewierzących, ten Człowiek nadal jest! Kiedy odchodzi fizycznie, kiedy jego narzędzie zostaje przykryte ziemią, zostaje nadal wśród nas jego myśl i jej pamięć. To właśnie swoją myśl przekazał dzieciom w trakcie wychowania, czasami zostawia po sobie myśl spisaną - książkę, muzykę, obraz - swoją myśl, kawałek siebie. Taki kawałek, który sprawia, że on nadal żyje z nami, że nadal go kochamy, lub nienawidzimy, pozwala nam przypominać sobie jakim był człowiekiem. Gdy pytamy się dziś, jaki był nasz zmarły ojciec, kuzyn, znajomy, nie zaczynamy raczej od opisu jego wyglądu. Człowiek zostaje w naszej pamięci, bo coś zrobił, napisał, powiedział. Nawet patrząc na fotografię, wspominamy zmarłego, jako kogoś dobrego, albo złośliwego, przyjaznego, albo wrogiego, zabawnego, tchórzliwego, wrażliwego... A to nie są cechy zewnętrzne. Kiedy przestaniemy widywać kogoś z osiedla, kogo znaliśmy tylko z widzenia i gdy ktoś inny zapyta nas o tego człowieka, to odpowiemy - „Ja właściwie, to go w ogóle nie znałem - nie mogę o nim nic powiedzieć”. Nie opisujemy jego wyglądu. Zawsze mówimy o człowieku, wskazując najpierw jego charakter, jego myśl, a nie fizyczność i dlatego na identyczne pytanie dotyczące kogoś z nas, tu na forum, możemy mimo, że nigdy się nie widzieliśmy, jednak trochę powiedzieć. I to jest naprawdę ważne!

        A jak się zachowujemy w realnym życiu?
        Zastanawiając się w myślach nad innym człowiekiem, którego poznaliśmy wirtualnie, a którego dopiero mamy fizycznie poznać „jaki on, jaka ona jest?”, najczęściej zastanawiamy się chyba jednak zupełnie naturalnie nad jego fizycznością, nad tym, jak wygląda. Czy jest przystojny, schludny, jak ubrany, włosy, nos, buty ...
        Od razu się nastawiamy, na odbiór cech człowieka, które tenże człowiek sam chce pokazać. Subiektywnie! Przed pierwszym spotkaniem pójdzie do fryzjera, ubierze się najefektowniej, przykryje niedostatki, wyeksponuje cechy wizualnie korzystne. Nieraz, są to cechy, które on tylko chciałby mieć, albo jeszcze gorzej - chciałby, żeby inni myśleli, że on je naturalnie ma!! Nieraz w sposób groteskowy, karykaturalny przejaskrawia to swoje wyobrażenie - np. jaskrawym, wyzywającym makijażem, nienaturalnym staraniem o poprawność języka - takie śmieszne „ą”, „ę” - wszyscy to znamy! Dobrze jeszcze, jak wytłumaczy te przygotowania szacunkiem dla drugiego.
        Najczęściej jednak, sądzę, że robi tak się zupełnie nie mając na względzie tej szlachetnej cechy charakteru, a jedynie własne dobre samopoczucie i efekt, pozór.

        A to złuda przecież. Przyznaję - nieraz mi się zdarzało, a nawet nadal zdarza, że też oceniam człowieka po pierwszym spojrzeniu. Śliczna pani - musi być mądra, dobra, miła! Przystojny, dobrze ubrany gość - ach! też bym tak chciał! Pijany na dworcu - nic niewart, sam sobie winny, abnegat! Sąsiadka z bloku, alkoholiczka - nie chcę mieć z nią nic do czynienia! Wiele razy zdarzało mi się, że po pierwszym zdaniu zamienionym z opisanymi ludźmi, pryskało całe moje mylne, pierwsze wrażenie. Przystojniak okazywał się wrednym nicponiem, śliczna - pustą lalą, abnegat - niezwykle ciekawym człowiekiem, a alkoholiczka - bardzo miłą, wykształconą panią ciężko doświadczoną przez życie. Po wymianie myśli, okazywało się, że real jest nic nie wartą maską. Dlatego właśnie założyłem sobie na naszym forum tak radykalne ograniczenie. Chcę Was poznawać! Nie oceniać po pozorach. Was!! Wasze przemyślenia!
        Dlatego mam nadzieję, że:
        Nie ulegnę pokusie spotkania Was w realu!! Podkreślić!!
        Mam nadzieję! Ale ... cholipcia... też nie wiem!!smile))

        Kusi mnie ta możliwość bardzo. Zazdroszczę Wam nie raz tych spotkań w realu i zawsze czytam Wasze relacje z tych spotkań, ale bardzo staram się nie ulec tej pokusie. Poza wszystkim innym, ten mój wybór uważam za lepszy również z tego względu, że nie wchodzą w grę żadne relacje damsko męskie. smile)) Ważny jest człowiek, jego myśl, przemyślane słowo - nie płeć.
        Chociaż... właściwie,... są chwile, że ta płeć bije wszystko inne na łeb!! Ale to tylko w realu!!

        To wszystko, co przeszkadza, co rozprasza uwagę, co fałszuje nam prawdziwy obraz ludzi - fizyczność i pozór, na forum są o wiele mniej ważne. Tu, fałsz i nieszczerość zawsze wypłyną i ten, kto się nim tu posługuje, pierwszy się wycofa i odejdzie. Nie wytrzyma, bo musiałby brnąć donikąd i się kompromitować przed samym sobą. Tu, jak chcesz być zrozumianym, musisz się wysilić. Musisz tak napisać, żeby nie musieć podpierać się grymasem, albo porozumiewawczym mrugnięciem, albo żeby potem pokrętnie tłumaczyć się - „nie było to moją intencją”, „źle mnie zrozumiano”. Tu jesteś TY - TWOJA MYŚL, albo wylezie szydło z wora po pierwszym, piątym albo dwudziestym poście!
        Ktoś, kiedyś powiedział: „Jesteśmy tylko w połowie tak dobrzy, jak myślimy o sobie sami i tylko w połowie tak źli, jak myślą o nas inni”. Myślę, że takie wrażenie można faktycznie mieć, ale raczej pod wpływem naszych obserwacji w realnym życiu. Tu swoją dobroć trudno udowodnić, ale fałsz wyjdzie szybko i bez osłonek.

        Myślę, że trzeba tu jeszcze zwrócić uwagę na jedną bardzo ważną rzecz. Mianowicie, że ta nasza prawda o nas

        smile))
        • czarny.humor Zmęczył już Was ten wątek? To teraz ja. Inaczej!3 13.12.07, 14:25
          Myślę, że trzeba tu jeszcze zwrócić uwagę na jedną bardzo ważną rzecz. Mianowicie, że ta nasza prawda o nas samych, nie musi wypływać na forum tylko podczas wymiany poglądów - naszych rozmów!! Jeśli ktoś będzie jedynie wygłaszał własne tyrady, nie będzie przyjmował innych poglądów, nie będzie się poddawał ocenom i dyskusji, albo świadomie od tej dyskusji będzie uciekał, jeśli na zdanie odrębne będzie reagował impulsywnie i bez dania racji, to też poznamy jego prawdziwe oblicze, choć z całą pewnością będzie to obraz skrajnie różny od tego. który ta osoba ma we własnym mniemaniu i zupełnie ten obraz nie będzie się jej zgadzał z tymi informacjami, które o sobie sprzedaje.

          A poza wszystkim, ja, osobiście wolę się wypowiadać na piśmie, bo nikt nie przerywa myśli. W rozmowie (zwłaszcza w liczniejszym gronie), właściwie zawsze jest tak, że kiedy akurat chcesz powiedzieć coś ważnego, to komuś się wydaje, że już wie co chcesz powiedzieć i kończy rozpoczęte zdanie za Ciebie, przeważnie wszystko psując. Samo wytłumaczenie potem, że nie powiedziałeś tego, co Ci wmawiają inni i wyjaśnienie swojego stanowiska, albo powrót do przerwanego wątku, jest najczęściej zupełnie niemożliwe.
          W tekście pisanym, nie ma tego niebezpieczeństwa. Jak ktoś nie doczyta, albo przekręci, można mu wskazać, że źle zinterpretował myśl zupełnie jasną i czytelną.

          Na koniec chcę wam opowiedzieć własne wspomnienie człowieka.
          Miałem w ogólniaku pewnego nauczyciela. Nazywaliśmy go „Dziadek”. Grubo już przekraczał wiek emerytalny, ale szkoła go zatrudniła na pół etatu, bo przez pewien czas chciano wprowadzić w niektórych klasach nauczanie łaciny. Tego właśnie przedmiotu nas uczył. Trwało to zaledwie pół roku, bo szkoła zrezygnowała. Dziadek był wcześniej wykładowcą na poznańskim Uniwerku, ale na emeryturze wrócił na swoje stare rodzinne śmieci - do wioski pod moim miasteczkiem. Skończył cztery przedwojenne fakultety - Historia (doktorat), Filozofia (doktorat), Greka i Łacina. Niczego nas oczywiście nie nauczył, bo na jego lekcjach, był ciągły zgiełk, na który zupełnie nie reagował. Raz jeden tylko naprawdę się zdenerwował i wrzasnął do ucznia, który mu cały czas półgłosem przeszkadzał - „Słuchaj gamoniu, bo tego, co ja ci mogę opowiedzieć, nie przeczytasz w żadnej książce!!” Opowiadał pasjonująco! Słuchałem go naprawdę z zapartym tchem, choć preferowałem zdecydowanie przedmioty ścisłe, a historii (przedmiotu) wręcz nie lubiłem. Mówił o różnych wydarzeniach historycznych (łatwo go było wyprowadzić z łaciny na te tory i myśmy z tego korzystali bez skrupułów).
          Zawsze nienagannie ubrany - bardzo dbała o niego jego córka - choć na pierwszy rzut oka widać było, że ubranie jest mocno zniszczone, poprzecierane kołnierzyki, mankiety, garnitury przedwojenne, dość wyblakłe kolory muszki pod brodą, to zawsze nienagannie czyste, wyprasowane i schludne.
          „Dziadek” miał jedną tylko przypadłość. Był alkoholikiem.
          Takim w ostatnim już stadium. Na lekcje przychodził zawsze pachnący alkoholem, na lekcji też popijał i to wcale nie dyskretnie, a po lekcjach, spotykało się go w najgorszych mordowniach mojego miasteczka. Chodziliśmy i my z kolegami do tych knajp na piwo, bo tam nie spotykało się nauczycieli. Jego zaś nikt się nie obawiał. Jemu można było nawet postawić tam piwo, albo wyciągnąć go, kiedy spał na stoliku w kałuży rozlanej wódy.
          Kiedy ujawniało się jego prawdziwe oblicze? Wtedy, gdy z pasją opowiadał o historii, czy w knajpie? I przecież nie ma chyba nikt wątpliwości, jak był on oceniany przez większość tak zwanego „społeczeństwa”! A tę jego prawdziwą twarz poznała zaledwie garsteczka. Garsteczka z tej garstki, która miała okazję go posłuchać. Tylko ci, którzy chcieli docenić to, co mówił. W mojej klasie, to były zaledwie trzy osoby! Reszta żyła twardo w realu i była przekonana, że znakomicie zna się na ludziach! Nie miała co do nich żadnych wątpliwości.
          A kim ktoś taki byłby na naszym forum? Przecież cały ten jego knajpiany real byłby dla nas zupełnie nieistotny, do czasu, kiedy ktoś nie poznałby go na żywo. Czy wtedy też napisałby na forum - „jest taki, jakim jest na forum”? Czy nie wkradłaby się w jego wizerunek pogarda? Czy jego człowieczeństwo nie uległoby w niektórych oczach dramatycznemu obniżeniu?

          Mówicie tu także o Ewie.
          Prawdę mówiąc, musiałem dopiero po którymś poście - kiedy się zorientowałem, że chodzi właśnie o nią - przywrócić sobie jej posty i wątki na swój monitor, bo już dawno ją z niego wyeliminowałem. Dopiero się zapoznałem z problemem. Na marginesie - nawiązując do naszych nicków - nigdy się do niej nie zwracałem, ani o niej nie mówiłem używając jej nicka. Myślę bowiem, że ona wybrała go nie tylko dla scharakteryzowania siebie. To jest moim zdaniem charakterystyka jej męża. Tak, jak w naszej odmianie nazwisk - Nowakowa, to żona Nowaka. Nie znam człowieka, więc nie mam najmniejszego powodu myśleć o nim aż tak źle. Chyba nawet byłbym skłonny mu współczuć partnerki, niż potępiać.
          Na jej przykładzie, chyba jednak można obalić Twoją Maniu tezę, że w Internecie „...moge kreowac dowolny obraz siebie...”. Jak widać - nie udało się i trzeba było ponieść konsekwencje.

          Naprawdę jaka jesteś?
          Nie wie nikt,
          To prawda niepo... !!?

          A mnie jednak ta prawda jest potrzebna. Nie wiem po co! Ale też lubię tak, jak Fil, Mania, Natla, Ovaka i wiele innych, analizować, myśleć, rozszyfrowywać, poznawać, właściwie oceniać ... ROZUMIEĆ LUDZI !!
          Bez złości, uprzedzeń i pozoranctwa.

          Po prostu rozumieć.

          PS
          Napisałem się, nawymądrzałem i po tym całym moim wywodzie, jedno tylko mnie mocno uwiera!
          To, co napisała Ovaka do Reni w poście z 12.12.07, 07:15:

          „Piszesz ,że te ,które poznałas są takie jak sie przedstawiaja ...Ja
          mysle że tylko takie nie maja nic przeciwko temu aby sie
          spotkac ,wiedza że nic sie "nie wyda" przy tej okazji.Tamte inne
          maja zbyt wiele kłamstw do zapamietania, wolą nie ryzykować.”

          Cholera - czy moje podejście do sprawy może też być tak właśnie odebrane??



          A do statystyki należy koniecznie dopisać nową rubrykę:
          - „Najdłuższy post napisał”:


          smile))
          • skrzydlate Re: Zmęczył już Was ten wątek? To teraz ja. Inacz 13.12.07, 15:31
            o mamusiu
            o przenajświętsza panienko
            o wszyscy święci razem wzięci
            przebiłeś chłopie wszystkie razem wzięte kobiety wink na tym forum

            do poduszki jak znalazł, tylko wydrukować z małymi literkami co by nie bylo
            tekstu za bardzo widać
            smile
          • natla Re: Zmęczył już Was ten wątek? To teraz ja. Inacz 13.12.07, 15:38
            No, przebrnełam z wypiekami na twarzy i przyjemnością. Nie wspomnę
            już Jarząbka wink)). Jeszcze mi zostało wspomnienie o "Dziadku", ale
            to zostawiłam na deser, a póki pamiętam co przeczytałam,
            odpowiadam. Napisałeś w rozwinieciu wszystkie moje myśli i tu od
            czasu do czasu sprzdawane. Końcówka 2 cz. o której zawsze trąbię, a
            i tak problem fałszu ciągle wraca.
            Co do niemożności skończenia zdania i mysli w rozmowie realnej, to
            muszę Ci powiedzieć, że ja należę do tych, którzy nie dają skończyć
            zdania. Wydaje mi się nieraz, że po prostu szkoda czasu, bo ja wiem,
            co rozmówca chce powiedzieć i niejako skracam wypowiedź, w tym
            momencie dla mnie jałową. A moze chcę udowodnić, że pojmuje wszystko
            w lot? Jakże często nie mam racji. Ale walczę z tym smile
            Co do naszych powłok, to też uważam, że to najmniej istotne. I jak
            juz nieraz pisałam, poznanie ducha osoby jest najważniejsze.
            Humorku, Ty nawet jakbyś sie okazał maszkaronem, dla mnie zawsze i
            tak będziesz piękny. I to jest wspaniałe, bo nie chodzi o płeć, bo
            tak samo piękne są dla mnie Dziewczyny z forum, nawet jezeli je znam
            i fizycznie mi sie nie podobają.
            Jest jszcze jeden aspekt.....rozdrażnienie, pobudzenie, wściekłość
            na świat, przewrażliwienie ( nikt mnie nie kocha) i takie tam.
            Uczucia zupełnie realne. To przecież ludzkie cechy, nasze cechy i
            mają prawo wypłynać w którymś momencie. Nawet na forum, gdyż i tu
            czujemy sie na tyle bezpiecznie, że sobie w takiej chwili
            odpuszczamy. I jakże tu jest ważna reakcja innych.....
            Uważam, że dziewczyny dały sobie upust, pokazały ludzkie twarze,
            może teraz niejednego słowa żałuja i koniec. Emocje mijają
            i......warto sobie podać myszki, bo szkoda indywidualności.
            Kurcze, kończę, bo sie gubię wink)) Temat morze, a ja i tak Cie nie
            dogonię wink))
        • banitka51 Zmęczył już Was ten wątek? To teraz ja. 13.12.07, 15:48
          Ciekawie , Humorku, piszesz, temat jest też niewyczerpywalny.
          Moim zdaniem każdy z nas ma jakieś o sobie wyobrażenie, ba, w tym
          wieku znamy siebie dobrze, i chyba nie o żadną gruntowną przemianę w
          nowym środowisku (forum) chodzi, żeby się
          pokazać "inaczej", "lepiej", "ciekawiej". Jak ktoś się czepia byle
          słowa, byle wpisu, szukając w ciągu liter złej intencji (projekcja?
          sam miewa takie złe intencje?) to i znajdzie. Mam dziwne wrażenie,
          że to indoktrynacja współczesnej dziennikarki, ten trend, by
          wszystko było na ostro, bo jak nie - to nudno. Przerost formy nad
          treścią.
          Ja sobie cenię wiedzę o ludziach i sprawach zdobywaną bez nerwowej
          atmosfery (pamiętacie wywiady Ireny Dziedzic?), mi ta przyprawa do
          niczego nie jest potrzebna. Wiem, że innym jest. Mimo to wydaje mi
          się, że wręcz "zmasowany atak" na padalca jest nieusprawiedliwiony.
          To mądra kobita, odbierana często jako konfliktowa (czy właściwie?),
          ale MĄDRA, więc czasem trudna, a jak będziemy mądrych 'wyrzucać' -
          zostanie nam nijakość.
          Jeśli zaufamy w dobre intencje piszącego, zamiast złych - nie
          przyjdzie nam do głowy rozdrabniać własnych urojonych urazów.
          Nadinterpretacja w necie, niedokładne czytanie postów i szybki atak -
          to główne grzechy netu, za żadnym nikiem nie da się ich ukryć. W
          takich sytuacjach wychodzi z nas to, co naprawdę jest w realu.
          Bo forum - to też real. Naprawdę czujemy, realnie piszemy.
      • sagittarius954 Re: Po co czekać do wydania statystyki 13.12.07, 17:05
        Czarny użyłeś w swoim pierwszym poście około 830 słów W pierwszym członie równe
        100, co po długości postu mierząc linijką , wyszło na właśnie tyle 830 +- 100 i
        nie będzie inaczej . smile))
        • skrzydlate Re: Po co czekać do wydania statystyki 14.12.07, 16:04
          podoba mi się to naukowe podejście, czy mógłbyś zmierzyć tez tasiemce naszych
          koleżanek i robić ranking? smileto byłoby fascynujące smile
    • mania1119 Re:Czarny Humor 13.12.07, 17:19
      No i masz racje-mnie samej nie udało sie utrzymac wizerunku układnej
      i ogólnikowej.Wszystko przez te noge-mam za duzo czasu i kumulującej
      sie energii. smile))
      Ten watek założyłam głownie z myśla,że jak pokażę- w moim mniemaniu
      w sposób zobiektywizowany-że wiele rzeczy w internecie jest
      umownych,to wyjdzie nam na dobre.I ze Padalcowej ulatwi to powrot
      (nie pisze o Niej po imieniu bo mi niegdys zabronila).Bo ja bym tak
      kombinowala:gdzie dalam im haka (albo tylko "jej" konkretnej),zeby
      tak mysleli/ła.?I niewatpliwie zaczelabym udowadniac swoje racje.
      No,taka mam nature.Cytowalabym moje poczciwe posty itd.A jakby mi
      pokazali,ze nie sa poczciwe no to mialabym do wyboru:jak ci mówi
      jeden-mozesz olac,jak dwoch-zastanow sie,jak wiecej osob-no,moze to
      byc prawda.Oczywiscie sprawdza sie to raczej statystycznie ale jako
      kryterium ulatwia zycie.
      Taka mam sklonnosc,ze relacje ludzkie lubie tlumaczyc sobie w
      kategoriach gry-pomaga mi to nieraz zlapac dystans,choc i tak dosc
      czesto zdarza mi sie z furia trzaskac drzwiami...
      A co do realu-to na poczatek (podkreslam-na poczatek) jak pierwsza
      randka:pawie ogony w ruch.Ale polubiec sie mozna.I jest fajnie.A
      jesli sprawdzi sie nadal-to swietnie.
      • maladanka A ja jestem... 13.12.07, 20:03
        A ja jestem maladanka
        mam swój biuścik po kolanka /ej,to miało być - fartuszek!/
        cytat z piosenki ludowej smile
        W przyszłym roku się dopiszę na poważnie bo teraz jestem na odwyku
        komputerowym
        • mania1119 Re: A ja jestem... 13.12.07, 20:35
          A ja jestem Duża Maja.
          Czy to znaczy ,ze mam j..a?
          • czarny.humor Re: A ja jestem... 13.12.07, 20:57
            Mała!

            Z takim biustem, to kochanie,
            Lepiej nie bierz się za pranie.
            Zamiast samej prać - weź praczki,
            I stój z boku wyżymaczki!!

            A ten detoks od kompa to Ci chyba nie zaszkodzi, nie?!
            smile))


            Maju!
            Co Ty masz?! No, to mnie wkurza!
            Udowodnij...


            ... żeś jest Duża!!


            smile))
      • sagittarius954 Słuchajcie ... 13.12.07, 20:52
        Coś sobie juz wyjasniliście lub nie , nie wiem .
        Teraz staram sie wczuć w rolę tych osób o których te watki powstały i tak nie
        można tego pozostawić , nie można .
        Padalcowa była tu długo , Kryzar też , nie wiem co czują ,ale jest im na pewno
        przykro i bardzo bym chciał aby znów pojawiły sie tutaj na forum . Tylko jak
        sprawić aby znów zaistniały wśród nas , a Tofika czy może też zaistnieć , czy te
        sprawy ze soba się nie łączą ?
        Co zrobić by znów były wsrod nas . Jak dyplomatycznie przejąć inicjatywę, jak
        sprawić, aby jeszcze przed świętami można było usiąść do stołu forumowego w
        duchu pojednania . Bo mania ma rozdrapy w stosunku do kryzar a ja mam i do
        padalcowej i do tofiki . I bardzo bym chciał abyśmy te sprawy załatwili ,ale bez
        pisania elaboratów , krótko i rzeczowo , jest taka możliwość czy nie , wydaje
        się wam uprawnione takie działanie czy nie . Bo ostatecznie to ludzie decyduja o
        tym kogo chcą miec na swoich stronach forum . Powtórzę pytanie czy istnieje
        możliwość załatwienia przez nas tak sprawy, aby wszystkie panie wróciły na
        forum, lub widziały drogę po której mogą się wspiąć do nas .
        • czarny.humor Osobiście nie mam nic na poprzek! :))) 13.12.07, 21:12
          W ogóle, to nic nie wiem, że Tofika opuściła forum! Myslałem, że jest w szpitalu!
          Kryzar? Nie widzę powodu do odejścia!
          Ewa? Każdy ma prawo pisać, co chce!

          Nie widzę przeciwwskazań, ani problemu!!

          smile))
          • regine Re: Dziś tylko zdązyłam przeczytać 13.12.07, 21:56
            Ale jutro postaram się również mieć zdanie na temat tej dysputy.
            A raczej "sądu" nad P.a.d.al.c.e.m...
            Chyba również będzie mi można będzie, mieć swoje zdanie ?
            A potem grzecznie pożegnam również wszystkich, jeszcze w starym
            roku. Bo to forum nie jest tym, które było gdy tu weszłam prawie 3
            lata temu. A może za długo tu jestem ?
            Cóż zmieniają się ludzie, bardzo...
            • natla Rany, ludzie co się z Wami dzieje :((( 13.12.07, 22:57
              Czy naprawde 50-letnie wykształciuchy nie potrafią normalnie
              dyskutować? Nawet ostro? Czy kibice muszą osądzać i stawać po
              czyjejś stronie? Czy nie lepiej stanać obok i przeczekać emocje, a
              potem swoje napisać lub nie, bo moze sie okazać to całkiem
              niepotrzebne.? Czy o trudniejszych bardziej filozoficznych sprawach
              musimy dyskutować ad personam ? W końcu czy musimy sie zachowywać
              jak dzieci? Wreszcie czy musimy się obrażać i odchodzić?
              Kryzar nie odeszła i jestem przekonana, ze jeżeli w ogóle nas czyta
              (jest chora), to pewnie sie dziwi o co to wszystko. A mam
              przynajmniej taką nadzieję. Tofika została zabanowana na prośbę
              bardzo wielu forumowiczów, ale przecież nikt nie powiedział, że na
              zawsze Padalec się nafukał, bo poczuł się obrażony.....jej prawo,
              ale wierzę, że ta mądra kobieta wróci, bo ma tu wielu przyjaciół.
              Potrafi "wkurzyć", podobnie jak Filomaena, czy Graga, czy Mania, ale
              czy to należy tak osobiście odbierać? Takie dyskusje są potrzebne,
              bo ile mozna o pogodzie. Mamy przykład i go analizujemy, nie w
              związku z Padalcową, ale już od dawna ogólnie. Więc po co sie
              osądzać, posądzać. A czytacze mają ubaw.
              Niektórzy z Was nie odzywają sie często, bo się boją, że zostaną źle
              zrozumiani. Jasne, że trzeba pisać tak, żeby być zrozumiałym po
              myśli, ale czasem sie zdarza nie takie sforuowanie. Czy zaraz uwaga
              na to musi przerodzić sie w ogólnoforumową burzę?

              Już jest grupa, która próbuje wszystko rozładować, robi sie wesoło i
              tak ma być. A te 2 wątki powinny być zamieszczone na stałe do pełnej
              analizy i przemysleń, bo po to ta dyskusja była czy jest. Tylko nie
              obrażajcie się, błagam, to nie piaskownica.
              A Ty Padalcu przebrzydły wróć, dajcie sobie z Mania "po szlagu",
              potem poczytajcie wspólną ksiażkę w Gawiararence, bo to jest Wasz
              poziom.
              Pardon, wkurzyłam sie, ale wszyscy jesteśmy ułomni smile
              • banitka51 Natlo 13.12.07, 23:06
                Można wszystko. we wroc nawet udaje się trzaskać obrotowymi drzwiami
                w pasażu grunwaldzkim...
                • natla Re: Natlo 13.12.07, 23:19
                  No widzisz?Ja zawsze mówiłam, że i na to sposób i go znam. smile
                  • natla He, he Banitko..... 13.12.07, 23:24
                    w przybliżonym czasie pisałyśmy to samo, tylko ja wkurzona bardziej
                    byłam wink))
                    • mania1119 Re: Natla i wszyscy 13.12.07, 23:34
                      Ja tam wiem,ze umiem wkurzyć...Wszyscy mi to mówia.
                      A i tak wymienilas mnie dopiero na 3 miejscu.
                      A serio mowiac-uwazam,ze nie ma co sie obrazac,i qrcze,im wiecej nas
                      tym lepiej.Komu bede skakac do gardla,jak wszyscy sobie pojdą?Nie
                      zostawiajcie mnie samej!

                      Inaczej zostanie mi tylko Natla-ale czy zdolam dobrac sie do jej
                      tetnic?
                      _______________________________________________________
                      Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
                      łamać krzesła?
                      • natla Re: Natla i wszyscy 13.12.07, 23:57
                        Ooooo moja droga i kochana Maniu. Nawet o tym nie marz. Ja mam tipsy
                        jak Lolek, więc se uważaj. Jasne?
                        Spuściłaś juz niżowo-kolanowy jad? Tak mi się wydaje.
                        Bez urazy proszę. Pytanie poważne.
                        • natla Nie daruję sobie.....zrobię setny wpis na wątku ;) 14.12.07, 00:10
                          Ooooooo, dajcie se luz dziewczyny, życie ucieka.
                        • mania1119 Re: Natla i wszyscy 14.12.07, 00:14
                          Ja mam talent do bycia kontrowersyjna.Ale negatywne emocje nie
                          trzymaja mnie dlugo,i wychodze z załozenia,ze lepiej od razu
                          powiedziec swoje,niz dopuscic do zalegania afektu.
                          Ponadto,co nie chcialabym,zeby zabrzmialo pompatycznie-w podtekscie
                          wiecej tzw."na tak" zawiera moje kłócenie sie z kims niz olewanie
                          go.Przeciez tu zawsze mozna włączyc "ignora",co jesli zrobie w
                          stosunku do kogos-to jest to juz naprawde zero respektu.

                          Co do jadu.
                          Jesli wszyscy fajnie wróca i bedzie ok,to moze naprawde okaze sie,ze
                          nie mialam racji?Czemu nie?
                          Moja serdeczna kolezanka ma dokladnie odmienne poglady polityczne
                          niz ja.Po pierwszych kilku zdaniach,kiedy to juz zmierzalysmy w
                          kierunku swoich (tzn tej drugiej) gardeł-zgodnie wycofalysmy sie na
                          z gory ustalone pozycje i stwierdzilysmy,ze tak naprawde jest nam
                          obojetne,kto jest u steru,byle statek plynal po spokojnych wodach.

                          Jak bedzie fajnie,to czy,myslisz,bede sie upierac,ze jest źle?
                          Musialabym zwariowac.Przeciez rozsiadlam sie tu.

                          _______________________________________________________
                          Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
                          łamać krzesła?
                          • natla Re: Natla i wszyscy 14.12.07, 00:21
                            No to jak dacie se jeszcze buzi z Padalcem, to bedę cała szczęśliwa.
                            Naprawdę. Nie chcę, żeby któraś a Was czuła sie pokrzywdzona.
                            A olewator, to najmocniejsza metoda lekceważenia, którą zresztą po
                            mistrzowsku zastosowała Padalcowa......(nie wobec Ciebie)
          • banitka51 WRACAJCIE 13.12.07, 22:42
            Mało piszę ja ostatnio,
            ale czytam dosyć sporo,
            takze tutaj - na tym forum.
            Mam tu sporo dusz mi bratnich
            czasem potknę sie o ludzi,
            którzy piszą aby nudzić,
            ale zawsze z ciekawością
            włażę w wątki tych autorów,
            którzy, choć nie wywołują sporów
            jakąś drzazgą innym w oku.
            Chociaż cenię sobie spokój,
            małym palcem ja nie kiwnę,
            by przegonić "awanturki",
            ale rzednącą mam minę,
            gdzy znikają te autorki,
            które cenię. Wołam głośno,
            a za mną szeregi rosną -
            wierzę, że sie tutaj wpiszą,
            ci, co apel mój usłyszą -
            Ewo! Chcę Cię tutaj czytać!
            Kryzar! Nie powinnaś znikać!
            Uzbrojone w dystans większy
            udział wasz będzie cenniejszy
            bowiem cicho mi się marzy,
            że stworzymy coś bez zdarzeń
            pełnych przykrych połajanek,
            ciurkających krwią wręcz ranek,
            że przyjmiemy tę zasadę -
            masz coś do mnie? to nie gadaj,
            nie atakuj, - pisz list do mnie,
            adres znasz. Wyjaśnijmy se spokojnie,
            co jest grane, co jest co.
            Może nie da się tak w życiu,
            może inny zwyczaj chwyci?
            Ale Ewo, ale Krysiu - to jest TO.
            Niech te przykre doświadczenia
            będą źródłem forum zmian,
            a nie do Waszego zniknięcia
            bo WAS będzie brakować nam.

    • mania1119 Re: Sagittarius 13.12.07, 22:18
      Jasne.Przy Forumowym wigilijnym stole powinnismy byc wszyscy.Moze
      wyslij jakiegos fantastycznego gołębia pokoju-jestes mężczyzną-zrób
      cos!!!
    • filomena1 Do Czarnego Humru , . 13.12.07, 22:19

      Wybacz Czarny HUmorze. Oczy wszyły mi z ORBIT.
      Daje słowo! ale tego nie spodziewałabym się. Zapowiadam, gdybym była na
      miejscu Padalcowej i tak napisał o moim mężu w internecie. Gdybyś w ogole przy
      tej tu okazji w ogóle odważył się i wspomniał tylko o nim . daje słowo jakem
      Filomena - tzn Padalcowa.
      rzuciłabym się na Ciebie z pazurami. Mokra plama została by po TObie.
      Dobranoc!!
    • mania1119 Re: Czarny Humor 13.12.07, 22:21
      I w takim nastroju do tego Forumowego wigilijnego stolu chcialabym
      zasiąść! smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      O!
    • filomena1 Dyskutować a nie plotkować , prosze.. 14.12.07, 08:59
      Nie wytrzymam.
      Jakem Filomena. to Wam powiem.
      Proszę, WAS błagam UNIKAJCIE opiniowania, plotkowania, obgadywania, "obrabiania"
      kogoś, mowienia dobrze lub źle, wszystko jedno, a już szczegolnie osoby
      nieobecnej na forum. A ponadto, szczególnie mieszania wiadomosci (informacji)
      realnych z wirtualnymi.
      Znam Padalcowa Z Kropkami osobiście. wiem o niej duzo. I co z tego ? ANo to, że
      to nie powod abym wykorzystywało choćby najmniejszą informacje do/w tutejszej
      dyskusji. W internecie , tu na forum, wkorzytuje tylko to co co tutaj napisane
      było , a co wyczytałam i nie umkneło mi.
      Oburza mnie używanie imion własnych, taka niby poufałość. Tym badziej , gdy ktoś
      prosił , bo ma powody osobiste, aby jego imienia nie używać. Wprawdze to nie
      zakaz. ale też nakaz etykiety internetowej.... dlaczego używamy go dalej,skoro
      to wbrew netykiecie. Dlaczego pisze się tu osądy , opinie *o kimś* niczym
      kadrowy z działu personalnego. Tu to wychodzi na plotki i obgadywanie,
      obamlowywanie komus "twarzy". I to jakże subiektywne ale przecież publiczne.
      NO!! Chyba że założymy zabawny wątek umowny "co ja sądzeo Tobie" i będziemy
      wpisywać dla zgrywy co chcemy. ALbo co sąsdze o Twoim niku. Jeden zakłada
      nik jajczarski dla zgrywy, a ktoś poważny nik seriozny, ktoś przekręcony, albo
      wymarzony, albo dla zmyłki alo dla sugerowania prawdy lub ironii. itp, Tak ,
      oto, moj odbiornik odebrałł ten sąd kapturowy (jak potocznie , bo nie
      historycznie,) nazywamy sąd zaoczny bez podsądnego.
      Przestancie gadać o osobach, Mowmy o treści,

      Święta idą czas zabrać się za robotę.
      Miłego dnia Wam życzę.
      • filomena1 Re: Dyskutować a nie plotkować , prosze.. 14.12.07, 09:14
        Może po wymazaniu kilku dygresji "personalnych" warto by założyć nowy wątek ?
        sama nie wiem.
        Fil.
        • skrzydlate a moze skasowac? to jest niewypał :-) 14.12.07, 16:06
          • natla Re: a moze skasowac? to jest niewypał :-) 14.12.07, 17:24
            Skrzydlate piłaś wink)) Ja mam skasować ponad 100 wypoconych w
            zdenerwowaniu wpisów? Taż to nasza krwawica i dowód, że myślimy.
            Fakt, że niektóre nasze wypowiedzi mogą wydawać sie długie,
            zwłaszcza przy Twoich lakonicznych. My się lubimy
            przemęczać wink)))))))
            • skrzydlate Re: a moze skasowac? to jest niewypał :-) 14.12.07, 21:25
              no dobra, niech będzie że to był "pał" wink)

              a tera te przepocone niech sobie prysznica wezmom
              • skrzydlate nie kasowac? to jest pał :-) 14.12.07, 21:27
                mysla.. uhum .. myślą... i piszą!!!! nawet chłop się zaraził wink
                ... hmm .. no dobra niech już będzie "pał" wink)) .. może by tak to wydać? ...
        • czarny.humor Re: Dyskutować a nie plotkować , prosze.. 14.12.07, 21:29
          Fil Ty znasz Ewę z realu i masz z całą pewnością powody, żeby myśleć i mówić o niej wyłącznie dobrze. Może więc spróbujesz spojrzeć na sprawę również innymi oczami i podejmiesz próbę zrozumienia innych.
          Pisząc w moim poście na jej temat, musiałem przywrócić sobie jej wpisy na ekran, bo to jedyna osoba, którą już jakiś czas temu wyeliminowałem ze swojego kompa. Okazało się, że ten wątek odnosi się głównie do niej, więc wyraziłem swoją opinię co do nicka i mojego rozumienia jego genezy. Pisząc zatem to, co napisałem, miałem tylko takie dane:
          - Nick! Nie użyłem tego nicka ani razu w przeszłości i nie użyję, bo moim zdaniem został właśnie po to wybrany, żeby scharakteryzować partnera, a nie tylko osobę go użuwającą. Koncówka „owa” jednoznacznie moim zdaniem na to wskazuje. Poza tym, choć nie znajdę tego wpisu, pamiętam, że pierwszy raz zraziło mnie do osoby, sformułowanie, którego użyła kiedyś określając siebie - „...była żona, byłego p......”. Już to pisałem w moim poście - nie znam człowieka i nie mam żadnego powodu, żeby tak źle o nim myśleć, więc nie używam określenia, które mogłoby go tak opisywać.
          - Używanie imienia własnego. Ewa sama podała swoje imię na forum i w tym poście, który ja czytałem, nie było zastrzeżenia, żeby go nie używać. Nie trafiłem na takie zastrzeżenie w innym miejscu, więc żeby nie pisać bezosobowo, albo „ONA” (to byłoby znacznie gorsze chyba nie?!), używam własnie imienia. Nie jest to żadna „taka niby poufałość”. Gdybym miał inne wyjście, z pewnością bym je wybrał.
          - Miałem dwa krótkie spięcia z Ewą. Pierwszy raz, to ja ją uszczypnąłem, za drugim razem, to Ona mnie. W obu przypadkach, przeprosiłem ją, mimo, że nadal uważam, że miałem rację. Nie mam pojęcia, czy moje przeprosiny zostały przyjęte, bo w obu przypadkach nie było słówka na ten temat, mam więc powody się domyślać, że zostały zlekceważone i z góry na dół olane, co wskazuje mi jasno moją wartośc w oczach Ewy. Ale się nie spieram i nie obrażam - może przecież mieć rację!
          - „Niezręczności” w formułowaniu myśli jest tak wiele, że tylko chyba rzeczywiście osoby, które dobrze ją znają i wiedzą ponad wszelką wątpliwość, że nie jest zdolna do żadnych złośliwości, przyjmują te wpisy jako zupełnie neutralne, pozbawione agresji, dobroduszne i życzliwe. Szkoda, że ja nie znam jej tak dobrze i mi wychodzi to zupełnie odwrotnie. Kilka razy spotkałem się też z opinią, że „to bardzo mądra kobieta!”. No tak. Też szkoda, że ja jestem za głupi, żeby to pojąć.

          I jeszcze proszę Fil - zauważ, że w moich wpisach nie plotkuję, nie obgaduję, nie obrabiam! Piszę wyłącznie o sobie i swoich odczuciach!
          Co do opiniowania... Cóż - mam inne zdanie - wszyscy mamy prawo opiniować. Zresztą Ty również to robisz tu w stosunku do Ewy. Tylko Ty opiniujesz pozytywnie. Każdy moża, a nawet powinien opiniować, byle robił to od siebie i potrafił uzasadnić swoją opinię. Nie widzę w opiniowaniu nic złego, bo skąd inaczej dowiemy się co w sobie poprawić, nad czym się zastanowić?!

          To, co tu napisałem o swoim odbiorze postaci Ewy, nie wynika chyba wyłącznie z mojego ograniczenia, głupoty i złośliwości ale chyba jednak również ze "sprzedaży informacji" o sobie przez samą podsądną (sądu kapturowego!) nie?
          Może więc sprzedawała po lichwiarskich cenach i w dodatku podróbki jako towar markowy?

          Sorry Fil. Też musiałem jakem Czarny Humor.
          I naprawdę nie mam żadnych obiekcji, żeby wszyscy wrócili na forum. Każdy ma prawo pisać co chce. A ja już na temat Ewy się nie będę odzywał. Chyba, że sama zechce ze mną pogadać.

          smile))
          • filomena1 Re: Dyskutować a nie plotkować , prosze.. 14.12.07, 23:26
            Przeczytałam. Dwa razy.
            Widzę, że czasem straconym będzie odpowiadanie Ci na każdy akapit. A uwierz mi, jestem w stanie zanegować każde Twoje stwierdzenie. Sprzeciwić się każdemu zdaniu, nawet temu, że bronię E.Pa-wej z/w Kropki,
            Jak już kiedyś mowiłam na tym forum to takie spaczenie zawdowe.
            Mmnie interesuje przedmiot sporu. Sprawa. Ciebie osoba czyli podmiot.Dlatego się nie porozumiemy w tej sprawie.
            Internet i forum istnieje tylko gdy komputer włączony. Proste: robie pstryk. No i po kłopocie.
            Tobie radzę również. Osobiste emocjonalne angażowanie się niczego dobrego nie przynosi.
            Napisłam , że wyszły mi oczy z orbit. a skoro o nikach , to : Czarny Humor bez poczucia humoru.????? cały czas to mi jakoś nie pasuje.
            Myślę , i mam nadzieję, że temat został całkowicie wyczerpany. Szkoda tylkko że z takimi smutnymi szkodami dla P.w/z Kropkami.
            Pozdrawiam i dobrej nocy życzę.
            Fil.


    • sagittarius954 Re: "Naprawde jaka/i jestes...na luz i już 14.12.07, 23:27
      pl.youtube.com/watch?v=mQhS3b2UsXs
      • baremi Re: "Naprawde jaka/i jestes...na luz i już 15.12.07, 06:52
        Ja tylko na sekundę i już zmykam - jeśli dwoje zrozumieli, że się nie zrozumieli, to już wiele zrozumieli wink I już mnie nie ma.
        • filomena1 "Naprawde ...na luz i już 15.12.07, 08:54
          Dzięki. za piosenkę i za podsumowanie.

          My wyszliśmy z piosenką w uchu, a E.P z/w Kropkach we łzach.
          A zaczęło się od dociekania indoktrynacji i maniplacji jakiej na nas dopuszcza
          się bez pardonowo machina medialna.

          Pozdro i miłego wekendu, mimo wszystko.
          Fil
    • graga211 jak ja kocham was wszystkich! 17.12.07, 18:49

      Wobec braku dostępu do cyberświata zaczynam już drugi miesiąc
      internetowego odwyku. Ten odwyk ciągnie się jak guma, ale czasami
      udaje mi się jednak dopaść cudzego kompa i wtedy załatwiam prywatna
      pocztę. W końcu znalazła się też okazja wdepnąć do 50-latkow i odwyk
      natychmiast wziął w łeb, bo niby w jaki sposób przejść obojętnie
      obok tak pięknego wątku?????
      Nie da się, no nie da się!
      Ło-matko-bosko-i-wszyscy-święci! Tę fantastyczną dyskusję
      prowadziło aż 17 osób mających zawsze coś mądrego do powiedzenia, a
      mnie przy tym nie było.
      Ach, co za przykrość, jaki żal!
      Na dobitkę zaocznie zaliczono mnie do „ekstra” grupy, tylko szkoda,
      że bez przyznania priorytetu, heh.
      smile))))
      Dwa dni czytałam post po poście, słowo po słowie. Niczego nowego nie
      wniosę, gdyż wszystko zostało powiedziane w sposób wystarczająco
      jasny, dobitny i znakomicie wyważony. Odniosę się tylko do wybranych
      sformułowań, inaczej pęknę z żałości, że nie było mi dane.
      smile
      Mania: <…mogę kreować dowolny obraz siebie>
      Ja: nie umiem. Jestem, jaka jestem, i tyle. Jeśli nick określa mnie,
      to powinnam była przyjąć
      nick „paskuda”, „zołza”, „meluzyna”, „zadziora” – zresztą właśnie
      takim obdarzyła mnie forumowa, skądinąd przemiła koleżanka. Kiedy
      logowałam się w Gazecie, byłam całkowicie „zielona” i nie zdawałam
      sobie sprawy, ze nick mnie określi. Poszłam po najmniejszej linii
      oporu – wnuki mówią do mnie Graga, więc tak pozostawiłam.
      Ale mania ma rację: < jakie sprzedaje o sobie informacje, taka
      dostaje relacje zwrotną>
      No i otrzymałam.
      I dobrze jej tak! (tzn. mnie)
      Banitka51: < Niektórzy - 'wampiry energetyczne' - muszą bawić się
      kadyceuszem, bo jakikolwiek nik by nie obrali, czują sie najlepiej,
      gdy rozmowa wrze>
      No to jestem wampirem, gdyż właśnie taka dyskusja przyciąga mnie jak
      płomień świecy przyciąga ćmę. I nie dbam, że spłonę, bowiem
      ważniejsze jest, że zmuszona będę do zastanowienia się nie tylko nad
      przeczytanymi słowami, ale przede wszystkim nad własnym
      postrzeganiem. A uczyć się lubię, na naukę zawsze znajduję czas i
      jeśli już go zużywam (mąż mówi, że marnuję) dla forum, to również w
      nadziei wzbogacenia swojej wiedzy oraz osobowości. Inaczej szkoda
      byłoby zachodu.
      I tu przyklasnę czarnemu, który m.in. napisał: < to właśnie real
      fałszuje nasze EGO!>
      Czarny wypowiedział się tak wspaniale, że aż skrzydlate zatkało, a
      ja powtórzę słowa natli: < Humorku, Ty nawet jakbyś sie okazał
      maszkaronem, dla mnie zawsze i tak będziesz piękny.>
      I popieram wniosek adminki: <Takie dyskusje są potrzebne, bo ile
      można o pogodzie??(….) A te 2 wątki powinny być zamieszczone na
      stałe do pełnej analizy i przemyśleń, bo po to ta dyskusja była czy
      jest.>
      Nie znam drugiego wątku. Widzę, że jeszcze muszę dobrze pokopać,
      żeby się dokopać...
      A na słowa regine: <grzecznie pożegnam wszystkich jeszcze w starym
      roku, bo to forum już nie jest tym, które było, gdy tu weszłam
      prawie 3 lata temu> zauważę, że i ty Reginko, także nie jesteś już
      tą, którą byłaś 3 lata temu. Na tym polega ewolucja, której wszyscy
      podlegamy. A więc NIE ODCHODŹ, tylko nadal bądź uczestniczką forum.
      Zobacz, co się dzieje po odejściach – ile łez i żalów! Myślę, że nie
      o to Ci chodzi….
      Filomena na zakończenie: < A zaczęło się od dociekania indoktrynacji
      i maniplacji, jakiej na nas dopuszcza się bezpardonowo machina
      medialna.>

      No właśnie!!!!!!

      Nie wiem, kiedy znowu tu zajrzę, dlatego już teraz WSZYSTKIM bez
      wyjątków, składam bardzo, bardzo serdeczne bożonarodzeniowe życzenia
      WIELKIEJ pomyślności we wszystkich dziedzinach życia.

      Łobrzydliwa Graga211.
      :-I

      • natla O Ty Łobrzydliwa Babo..... 17.12.07, 19:24
        Aleś się nagadała, alem się naśmiała.....a ile świeżej krwi
        nalałaś.....ho, ho wink))))
        Zołzo jedna, może dokonamy jakiejś ściepy na ten Twój internet, co?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka