Dodaj do ulubionych

Smaki zgniłego zachodu.

25.06.08, 18:51
Zmałpowałam tytuł z pierwszej strony smile)
Na pewno dla mnie była to coco-cola, którą po raz pierwszy piłam na
lotnisku londyńskim w 1970 roku, zaraz po wylądowaniu. Była letnia,
puszka po
otwarciu prawie całą zawartość wyrzuciła z siebie na moje nowe,
śliczne spodnium, ale ten łyk, który został, był zachwycający wink))
Wiedziałam, że jestem na zgniłym zachodzie.
Poza tym wszystkie smaki peweksowskie ...od czekolady toblerone,
poprzez dunhille do zleżałych rajstop.
A największym doznaniem węchowym, był zapach zachodu.
Dzisiejsza młodziesz duuuużo traci, bo już nie ma zakazanych owoców
ze zgniłego zachodu!
Obserwuj wątek
    • ovaka Re: Smaki zgniłego zachodu. 25.06.08, 19:47
      ojej, jestem tak stara ,ze siegam do smaków paczek z Unrry (nawet
      juz nie pamietam jak to było napisane.Puszki z sokiem pomarańczowym-
      cudowne i jakaś konserwa z fasola chyba w pomidorach, tez pamietam
      jako smaczną bardzo.Ten smak!!! zgniłego zachodu !
      • easy.mamajka Re: Smaki zgniłego zachodu. 25.06.08, 23:25
        Cynamonowa guma do żucia-slodka i szczypiaca w język.
    • milata2 Re: Smaki zgniłego zachodu. 26.06.08, 09:52
      Rok 1970 byłam jeszcze w liceum, nie mogłam nawet marzyć, ani moje
      koleżanki (z tego co pamiętam), by pić coca-colę w Anglii. Dla nas
      był to niedostępny świat. Nawet NRD było wielką "zagranicą", choć to
      nie "zgniły" zachód. Pamiętam jak się cieszyłam jak mój narzeczony
      kupił mi tam suszarkę do włosów, lokówkę i spiralkę do wywijania
      rzęs.
    • skrzat-rocznik-1919 Natlaa kim byłaś w 1970? 26.06.08, 11:19
      Esbeckim kapusiem który poleciał do Londynu rozpracowywać emigrację,
      czy pomarcową emigrantką? Kim jesteś dzisiaj?
      Po wojnie wróciłem do Polski w 1949. W PRL-u nigdy nie dostałem
      paszportu, dopiero w 1990 mogłem ponownie zobaczyć Londyn.
      --
      Mam 89 lat, uczę się internetu
      • natlaa Re: Natlaa kim byłaś w 1970? 26.06.08, 11:31
        Jasne, że esbeckim kapusiem. Ale jakoś moja rodzina miała szczęście.
        Wuj, który wrócił w 56 roku, też w 75 był na zgniłym zachodzie. Musi
        co również był szpionem smile)))))
        Ech, Skrzacie....podobno mężczyźni potrafią logicznie myśleć i
        wyciągać wnioski z faktów. Wiesz czy tylko uważasz, że jedynie
        esbeckie podrzutki mogły wyjeżdżać z kraju?
        Nadmieniam, że do partii też nie należałam......a to ci zagadka wink)))
        • skrzat-rocznik-1919 Re: Natlaa kim byłaś w 1970? 26.06.08, 13:30
          Drogie dziecko nie pisz tu głupot, dobrze znam zwyczaje panujące
          w PRL. 1970 to rok w którym panowały jeszcze twarde ub-gomułkowskie
          zasady. Nikt bezinteresownie nie dostawał paszportu. Niewielkie
          zmiany nastąpiły za Gierka po 1976, po wydarzeniach w Radomiu.
          Porszę nie pisz głupot i nie ośmieszaj się. Zmyślać można na innym
          forum. Widziałem takie Humor lub jakoś tak.
          Po powrocie w 1949 rosyjskojęzyczny żyd prokurator trzymał mnie
          i kilku moich kolegów bez sądu w areszcie do 1953, wyszedłem po
          śmierci Stalina... Nie jestem antysemitą ale jak słyszę o wyjazdach
          na początku lat siedemdziesiątych to mam skojarzenia z pomarcową
          emigracją lub ze zwykłymi donosicielami.
          --
          Mam 89 lat, uczę się internetu
          • natlaa Re: Natlaa kim byłaś w 1970? 26.06.08, 14:00
            Nie odpowiem ze względu na Pana siwe włosy, ale pogratuluję wiedzy i
            pewności siebie.
            Życzę zdrowia i pogody ducha.
            • dwa-filary Re: Natlaa kim byłaś w 1970? 26.06.08, 15:17
              Natlo,witaj w klubie,widocznie też byłam agentem,bo w latach 70-80 najwięcej
              wyjeżdżałam na zachód.
              • skrzydlate Re: Natlaa kim byłaś w 1970? 27.06.08, 15:45
                same agenty, no no .. ja chyba też i moja rodzina smile św.pamięci smile
          • skrzydlate skrzat 27.06.08, 15:49
            miałeś po prostu zas...ne w swom życiorysie nieźle, że się tak wyrażę
            kolokwialnie.. no i nie jest wykluczane że jestem małym trollem-prowokatorrem smile))
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a padalec się pomylił 28.06.08, 19:56
              pierwszy raz na zgniłym zachodzie a właściwie na zgniłej północy (
              skandynawia ) przebywał w r. 1969
              • del.wa.57 Re: padalec się pomylił 28.06.08, 21:17
                Coś kręcisz Padalcu,przyznaj sie lepiej komu sprzedawałaś i za ile tajemnice
                państwowe he?
                wink)))))))))))))))
                • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: padalec się pomylił 28.06.08, 23:14
                  to tak aby zmylić pana Skrzata wink . Może on z IPN-u jest a wtedy
                  tom przepadł smile
                  • natlaa Re: padalec się pomylił 28.06.08, 23:24
                    Pewnie Ci nóżki odrosły za zatajenie prawdy. smile
                  • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: padalec się pomylił 29.06.08, 12:49
                    nózki to pestka ! ale nos jaki dłuuuuugiiiiiiiiii smile))
                    • natlaa Re: padalec się pomylił 29.06.08, 12:58
                      No jasne, skoro go wtykałaś w szpiegowskie sprawy, a teraz się nie
                      oczyściłaś. smile
                      Ale na móżki też uważaj, bo masz ich zaczątek wink)
    • dwa-filary Re: Smaki zgniłego zachodu. 26.06.08, 15:21
      acha! nigdy nie miałam problemu z dostaniem paszportu,ale może dlatego ,że
      dziecko zostawało jako "gwarant" powrotu.
      • ovaka Re: Smaki zgniłego zachodu. 26.06.08, 17:00
        oo, szpionów jest wiecej!Ja we wczesnych siedemdziesiatych byłam na
        zakładowej wycieczce (z pracy kolezanki !) w Budapeszcie z wypadem
        do Wiednia-jezus maria ale było podniecenie!A potem w połowie
        siedemdziesiatych na wkladke i potem na stempel w dowodzie
        osobistym....mozna było conieco po demoludach .Ale w nawet przed
        1968 na studiach bywały dla studentów wycieczki (no trudno sie
        było dostac , fakt -ja sie nie załapałam ale moja kolezanka z
        pokoju była w wiedniu i w rzymie!!! a zaden ubek nie była -zwykła
        artystka- no, może to ze piekna była bardzo ...)rózniez
        zagraniczne , najlepiej było być w studenckiej spółdzielni
        usługowej- tam pracować.Ale co my sie tłumaczymy - ktos wie lepiej !
        No to niech zyje z ta wiedza , że wszyscy wokół to swinie i ubecy!
    • szyszkasosny Re: Smaki zgniłego zachodu. 26.06.08, 18:18
      Tak tu było salonowo i słodko - no i proszę! Już nawet tu zaczynają niektórzy
      wypatrywać esbeków i kapusiów- no paranoja kompletna!!!Może to efekt użycia
      słowa >zgniły< co Natlo?
      • e-baba Szpiony i agenci wszędzie... 26.06.08, 22:02
        co to będzie, co to będzie?
        Jak widac z tego wątku - powszechne wyszukiwania sb-ków i donosicieli osiagnęło chyba apogeum. Kto by przypuszczał bowiem, że w tych poszukiwaniach i skrzaty wezmą udział? Z bajek czytanych w dzieciństwie skrzat kojarzy mi sie bowiem bardzo pozytywnie, jako taki, co ludziom pomaga i choc postury niewielkiej to serce ma wielkie. Widać, że w PRL-u nawet bajki kłamały.A ja czytałam je swoim dzieciom. I jak tu żyć ze świadomością, ze krzywdę im tym czyniłam?
        • natlaa Jeszcze jeden smak mi się przypomniał..... 27.06.08, 09:16
          .....piliśmy w kraju jedynie tzw. kawę po turecki, której Turcy nie
          znają wink) i kiedy wydelegowano mnie do kolejnego szpiegowskiego
          zadania we Włoszech, zakosztowałam innej kawy. W ramach zapłaty za
          usługi, mogłam się nią delektować aż przez 3 tygodnie. Chodzi mi o
          te malutke czarne ekspresowe siekiery. Rany, ile ja ich tam spijałam.
          Na stare lata juz mogę sobie w domciu robić ile chcę, choć już
          niestety nie w takich ilościach smile)))
          • ovaka kava... 27.06.08, 09:45
            oj tak! ..ja z taka kawa zetknęłam sie własnie w Budapeszcie , gdy
            za "porządną" ilośc pieniedzy dostałam malusieńka filizaneczke z
            jednym łykiem kawy!!!!Nie mogłam sie nadziwić i nażałować!Ja co
            prawda piłam wtedy herbatę , ale z herbata tam był tez problem...
    • skrzydlate Re: Smaki zgniłego zachodu. 27.06.08, 15:44
      W 1970 r. wyjechałam na Bliski Wschód z rodzicami, i Bliski właściwie Środkowy
      Wschód stał sie moim Pierwszym Zgniłym Zachodem... A więc - Syria, Iraq,
      Kuwejt, niezrównany, niezniszczony jeszcze wtedy Liban... oszałamiające
      amerykańskie samochody, niezrównane ścierwo kina amerykańskiego, bolyłódzkiego
      i insze, naprawdę badziew jakich mało, wszystkie odmiany napojów gazowanych
      zaspokajających pragnienie w tych gorącościach (nota bene woda była
      najlepsza)... cola to była po prostu taka tycia nicość w porównaniu z tym co tam
      piłam.. produkty spożywcze, typu płatki kukurydziane, o jakich się nie śniło
      jeszcze wtedy w Polsce albo niesamowite angielskie serki w puszkach.... ni to
      topione, ni to nie topione, bardzo mi smakowały... pierwsze łyskacze, dżiny i
      takie tam podpijane z rodzicielskich szklaneczek... jednym słowem dziki zachód smile

      Jak ja tęskniłam za Polską!!!... I jak się strasznie rozczarowałam po powrocie..
      ludźmi zresztą, ludźmi w sklepach, w szkole, w pracy, koszmar na codzień... i to
      rozczarowanie w pewien sposób towarzyszy mi po dzień dzisiejszy, aczkolwiek
      jestem tu i teraz tylko tu, mając już swoich wspaniałych sprawdzonych przyjaciół smile
      • skrzydlate Re: Smaki zgniłego zachodu. 27.06.08, 15:47
        właśnie nostalgicznie zażywam w tej chwili - gordonek z tonikiem i lodem..
        pożegnałam przyjaciółkę i zalewam smuteczek smile
        • del.wa.57 Re: Smaki zgniłego zachodu. 28.06.08, 19:30
          W latach 70-tych siedziałam w domu,wychowywałam moje dzieci,na
          ''psie-szpiegi''pojechałam w latach 80-tych do Budapesztu gdzie smakowałam
          właśnie tą smolista kawę podaną w''naparstkach'' a moja sąsiadka szpiegowała
          straszliwie w 70-tych latachwink))))))))
          Jeżdziła non-stop do Budapesztu,widocznie dobrze jej płacili za ''kapowanie''i
          kupiła sobie mieszkaniesmile))))))))
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a są tez ZŁE SKRZATY.... 28.06.08, 14:08
      oto dwa przykłady:
      Na Łemkowszczyźnie św. Mikołaj obok innych specjalności był patronem
      zwierząt. W tym dniu Łemkowie przynosili do cerkwi kury, koguty,
      króliki itp. a także chleb i składali w cerkwi zaś zwierzęta
      zostawiali pod dzwonnicą. W czasie nabożeństwa słuchano pilnie , czy
      pieją pod wieżą koguty. W zależności od tego, ile razy koguty
      odezwały się tyle w ciągu roku odbędzie się wesel.[14]

      W ludowych wierzeniach wschodniej Ukrainy i Rosji występuje zupełnie
      inny obraz świętego, zwanego Ніколай Дуплянський („Mikołaj z
      dziupli”wink. Ten mieszkający w leśnej dziupli !!!zły skrzat!!!!!
      tożsamy jest z Leszym- słowiańskim !!!!!demonem!!!!!, władcą lasu

      2.Bujdka (ang. Hokey)
      – skrzatka, która służyła Chefsibie Smith, odległej potomkini Helgi
      Hufflepuff. Była dobrze traktowana przez swoją Panią.
      Oskarżona o !!!!!!zamordowanie swojej właścielki!!!!!.
      Według Ministerstwa Magii dosypała do przygotowywanego napoju
      rzadką truciznę. Okolicznością łagodzącą był !!!!!podeszły wiek
      skrzatki!!!! i rzekome przyznanie się do winy. Dokładniejszego
      śledztwa nie przeprowadzono. Jednak Albus Dumbledore wywnioskował z
      jej wspomnień, że Voldemort zmodyfikował jej pamięć i!!!!!!!!!!
      zaszczepił jej fałszywe wspomnienia!!!!!!!, tak jak wcześniej zrobił
      to w przypadku Morfina Gaunta.
      Źródło: "pl.wikipedia

      Może i TUTEJSZEMU tfu !! ....skrzatowi.... zaszczepił ktoś ZŁE
      WSPOMNIENIA ????

      (-) padalec. -> pierwszy raz na zgniłym zachodzie przebywał w r.
      1998.
      Beznogi dżemsbond w spódnicy ( czasem w spodniach ) smile)))))))


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka