Dodaj do ulubionych

Ostatni dzień marca.

31.03.09, 11:04
Właśnie wyszło uśmiechnięte słoneczko. Ptaszki cudnie ćwiergolą.
Czas w plener. Planuję spacer z kijkami lub może wygrabię resztki
jesiennych liści w ogrodzie, co nie bardzo lubię. Tak w ogóle leniwa
coś jestem ostatnio i nie myślę o pracach porządkowych. Na spacer
zapraszam wiosenny w ostatni dzień marcowy.
Obserwuj wątek
    • tamaryszek44 Re: Ostatni dzień marca. 31.03.09, 18:13
      Ja lenia nie mam. Pracowałam na ogrodzie i pozdrawiam.
      • izis52 Re: Ostatni dzień marca. 31.03.09, 19:32

        Pokonałam lenistwo. Wygrabiłam i oczyściłam skalniak, sporą część
        trawnika, a pan ogrodnik przesadzał krzewy zbyt rozrosłe. Swoją
        drogą nie wiem czy prawie dwumetrowa tuja szmaragdowa i podobnego
        wzrostu jaśmin polubią nowe miejsca ? Piękny dzień choć pod wieczór
        chłodno.
        • bona0601 Re: Ostatni dzień marca. 31.03.09, 19:56
          Kochana , jakie Ty lenistwo musiałaś pokonywać ? Toż przecież Ty lubisz tę
          katorżniczą pracę. A piszę tak , bo Ci trochę zazdroszczę. Nie mam ogrodu ,
          ogródka ani żadnego kawałka ziemi do kopania. Trudno,żebym park jakiś zaczęła
          kopać. Ale przejęłam się Twoim zaproszeniem na spacer. I swój odbyłam , z moim
          3,5 -letnim wnuczkiem. Siedzę teraz wygodnie przed komputerem , ale ten spacerek
          czuję w starych nogach. I dobrze . O to chodziło. Najgorsze,że od słońca znowu
          piegi mi wyłażą. Dziękuję ,że zaprosiłaś mnie na ten spacer, który odbyłam ,
          jednak bez Ciebie. Pozdrawiam
          • sagittarius954 Re: Ostatni dzień marca. 31.03.09, 20:11
            Bono ! Mam z trzysta metrów do przekopania na swojej działce ... reflektujesz ?
            big_grinbig_grinbig_grin
            • xy.5 Re: Ostatni dzień marca. 31.03.09, 21:44
              Dwa okna umyłam,na wiosennym spacerze byłam.Był to dobry i pogodny dzień.
            • bona0601 Re: Ostatni dzień marca. 01.04.09, 09:34
              Oczywiście ,że reflektuję. Nadaję się do takich rzeczy - po prostu tylko
              potrzeba: dużej ściery do ocierania potu , na wszelki wypadek lekarza w pobliżu
              , bo nic nie wiadomo i dużej ilości wody do picia , gazowanej , bo innej nie
              piję i już Sagi jestem prawie gotowa do szlachetnej "orki". Przyjaciołom trzeba
              pomagać! Aha! Koszt dojazdu biorę na siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka