uskutecznic
05.08.14, 21:09
zawsze chciałam, żeby ktoś, kto stoi całkiem obok, na chłodno ocenił to co myślę, co przeżywam, co mnie spotyka, moja sytuacja, chociaż może nie różni się od setek zdarzeń, jakie spotykają inne osoby w życiu, ale dotyczy mnie i chciałabym tylko trochę ją opisać....... życie opiera się (nie oszukujmy się) na miłości, wszystko prędzej czy później prowadzi do innej osoby,,.. także oczywiście kochałam, długo kochałam, myślałam, że spotakałam szczęście , na które być może nie zasługuję, dlatego śpiąc wtulona w niego czasem nie wierzyłam w swoje szczęście....to trwało trochę, z perspektywy czasu juz teraz nie tak długo, ale skończyło się gwałtownie, z dnia na dzień, na tej zasadzie, że ktoś odbiera Ci powietrze...........to było dawno, przeszłam swoje, przebolałam, swoimi różnymi sposobami to przetrwałam, i już od dawna, od jakiegoś czasu wiem, że do tego człowieka nie czuję nic, tylko zastanawia mnie to, czemu nie mogę sobie dać szansę na szczęście... miałam kilka okazji, zawsze kogoś lubiłam, często kogoś wystawiłam, nie mam już 20 lat, chciałabym mieć kogoś na stałe, ale może tylko mnie spotyka to, że kochałam tylko raz, to niesprawiedliwe, może mam pecha, może to przeznaczenie, bo przecież nie każdy na tym świecie spotyka swoją 2 połowę, moze ja będę należec tego , chyba małego %...