Twarda jestem....

16.08.06, 23:35
ale ogladając filmy dokumentalne
takie, jak ,,Dzieci z leningradzkiego''
stwierdza, że nie do końca jednak...

mało rzeczy mnie rusza, ale dzieci zostawione same sobie
na ulicy.....na pastwe losu i innych.....

nie powinno tak być

a ja narzekałam na dzieciństwo
może nie zawsze sielskie, anielskie
ale piekne w porównaniu do tych dzieciaków;/
    • sudione nie do pojęcia!!! 17.08.06, 00:14
      Ja do tej pory siedzę i nie wiem co ze sobą zrobić. Przerażający, wstrząsający dokument. Naprawdę nie wiem co napisać. To po prostu trzeba zobaczyć!!! Najbardziej przeraziła mnie obojętność ....... dorosłych!!! Przecież Moskwa to jedno z najbogatszych miast świata!!! Nie jestem w stanie tego pojąć.sad
    • fleshless Re: Twarda jestem.... 17.08.06, 07:13
      Pewnego pięknego, słonecznego dnia z samego rana schodzę sobie klatką schodową,
      dochodzę do drzwi, naciskam klamkę, ale drzwi stawiają opór, naciskam więc
      mocniej - ustępują. Okazuje się że w przedsionku klatki śpi jakiś menel z kupą w
      gaciach, bo tak śmierdziało niemiłosiernie gó.wnem, w dodatku jakimś takim
      alkoholowym zapachem jeszcze zalatywało, albo borygowym raczej, no syf -
      malaria. Odsunąłem jakoś gostka i wyszedłem stamtąd czym prędzej żeby się nie
      zrzygać.
      Parę dni później następna przygoda: wracam na chatę i pod sklepem niedaleko
      natykam się na małe zbiegowisko, stoi karetka, a z chodnika zbierają jakiegoś
      żula z poobijaną i zakrwawioną głową i go cucą.

      Idę i tak sobie myślę: nie wierzę, żeby ktokolwiek (no dobra, ktoś pewnie by się
      znalazł, ale mówimy o takim statystycznym człowieku) chciał człowieka w takim
      stanie reanimować, a przecież kogo nie zapytasz, to miłosierdzie zawsze umieści
      wysoko wśród wartości, które ceni i wyznaje.
      I myślę sobie, że to trochę tanie miłosierdzie – bo cóż kosztuje ulitować się
      nad konającym z głodu somalijskim dzieckiem przez 5 sekund pokazywanym w
      telewizorze? Rzucona od czasu do czasu jałmużna to też w sumie niewielka cena za
      spokój sumienia i polepszenie sobie nastroju poczuciem spełnionego minimum,
      powiedzieć słowa: „kochaj bliźniego swego” to też żaden wielki wysiłek czy koszt.

      Ja nie neguję wartości miłosierdzia, ani nie szerzę jakiejś szczególnej
      wątpliwości co do intencji ludzi, ja się tylko zastanawiam czy nie za łatwo
      czasami przychodzi nam taka ckliwość? Nie uważacie, że litość jest tak naprawdę
      okrutna? Egoistyczna? Bo komu ona służy tak naprawdę? Czy głodny się od niej
      naje? Bezdomny schroni, a ranny opatrzy? Statystycznie co parę minut, może nawet
      sekund, umiera człowiek i jakoś się nad tym nie rozczulamy i przecież nikt przy
      zdrowych zmysłach nie będzie od ludzi tego wymagał.

      Czy może lepiej nie gadać tylko coś robić, a jeśli się nie robi, to przynajmniej
      nie pocieszać się za łatwo? ;>
      Jak Wam się wydaje?
      • pulsarkowy Re: Twarda jestem.... 17.08.06, 07:32
        > Idę i tak sobie myślę: nie wierzę, żeby ktokolwiek (no dobra, ktoś pewnie by si
        > ę
        > znalazł, ale mówimy o takim statystycznym człowieku) chciał człowieka w takim
        > stanie reanimować, a przecież kogo nie zapytasz, to miłosierdzie zawsze umieści
        > wysoko wśród wartości, które ceni i wyznaje.

        masz racje. z drugiej strony (mowie teraz o sobie) w takich sytuacjach, kiedy stoje z boku i nie potrafie sie zmusic do zrobienia "czegos" poza zadzwonieniem na 112 mam cholerne problemy z sumieniem potem.

        > się
        > nad konającym z głodu somalijskim dzieckiem przez 5 sekund pokazywanym w
        > telewizorze? Rzucona od czasu do czasu jałmużna to też w sumie niewielka cena za spokój sumienia i polepszenie sobie nastroju poczuciem spełnionego minimum,

        somalijskie dzieci to "katastrofa masowa" - zobacz ile osob "pojedynczych", nikomu nie znanych, szarych ludzi, gloduje, nie ma domu, czy umiera w jakis bezsensowny sposob. oczywiscie taka tragedia gleboko nas porusza kiedy dotyczy kogos z naszego otoczenia. ale z drugiej strony ciezko sie przejmowac kims o kim nawet nie wiemy, ze istnieje, gdzies na w zapadlej wiosce po drugiej stronie kuli ziemskiej. natomiast "swiadomosc masowa" zawsze poruszaja "masy". tak jak glod w somalii, katastrofa WTC czy wypadki lotnicze...
        a sumienie to jest diabelnie przekorna bestia - w moim wypadku takie "pare groszy" rzucone zebrakowi skutkuje tym, ze mam wyrzuty dlaczego innemu nie "rzucilem" pare dni temu, albo nie "rzuce" za rogiem ulicy...

        > Nie uważacie, że litość jest tak naprawdę
        > okrutna? Egoistyczna? Bo komu ona służy tak naprawdę? Czy głodny się od niej
        > naje? Bezdomny schroni, a ranny opatrzy?

        jest. to tak jak w tym przyslowiu: "daj glodnemu rybe, to ja zje i dalej bedzie glodny; daj mu wedke - a sam sobie bedzie lowil i glodny bedzie zawsze syty". ta litosc to taka ryba wlasnie. przewaznie.

        co nie znaczy, ze "litosc" czy "milosirdzie" sa niewskazane w ogole
Pełna wersja