Dodaj do ulubionych

Praca i uczucia

20.10.06, 17:54
jesienny_ludzik napisała:

>> Można chodzić do modnych klubów, można dużo pracować i można nadal pragnąć
być z drugim - bliskim Tobie - człowiekiem.
> Nie. Nie będzie się miało czasu dla bliskiego człowieka, jesli się będzie
dużo pracowało tongue_out Dobre pytanie: dlaczego ludzie pracują ponad miarę?

Gorzką pigułkę przełknęłamuncertain
Siedząc w pracy. Tak. 17:50.
Jeszcze trochę... Nie wiem, dlaczego ludzie pracują ponad miarę. Bo są
ambitni, bo im zależy, bo chcą osiągnąć sukces, bo potrzebują więcej kasy, bo
się przyzwyczaili, bo nie potrafią sobie właściwie zorganizować czasu, bo
dotąd im to nie przeszkadzało i nie wiedzą teraz, jak to zmienić...
indifferent
Zastanawiam się, jak to będzie... Wyjść z tego trzebaindifferent

sad popsuł mi sie trochę humoreksad
Po kilkanaście godzin spędzam w pracy. Ostatnio powiedziałam sobie z drugim
takim jednym pracoholikiem - zwolnimy trochę. Jeszcze tylko ten wspólny ważny
bardzo projekt... Mowiłam sobie to samo całkiem niedawno. Wyszła kolejna
sprawa. Boję się, że po tym projekcie wcale nie będzie inaczej. Właściwie
prawie pewna jestemindifferent

No chyba że zaszaleję i... zajdę w ciążęsmile)...ooo... to chyba nie takie złe
rozwiązanie - zmusić siebie samą do zwolnienia tempa... Jeśli się nie da
przetłumaczyć...wink)))
A w końcu i tak mam to w planach na najbliższy czassmile
Obserwuj wątek
    • jesienny_ludzik trochę jak w kampanii PZU: 20.10.06, 19:02

      Szkoda życia - zwolnij.
      Albo pomyśl sobie, że jesteś trochę jak zwierzątko biegające w kołowrotku, coraz
      szybciej wink Kilkanaście godzin w pracy? Trochę mnie zatkało.

      • chinski.smok Re: trochę jak w kampanii PZU: 20.10.06, 19:25
        Kiedys ktoś mi powiedział - nie masz życia, bo za dużo pracujesz.
        Odpowiedziałam: pracuję, bo nie mam życia.
        I gdy to powiedzalam, zaczęłam zwalniać tempo.
        Odzyskuję życie.
      • jagula5 Re: trochę jak w kampanii PZU: 20.10.06, 21:16
        No, czyli tak jak ja. Kilkanaście godzin w pracy każdego dnia, co drugi weekend
        na uczelni + dziecko daje w sumie jakieś 30 godzin na dobe wink
        Takie wypełnienie czasu pozwalało mi nie myśleć o rozbitym właśnie małżeństwie
        i zająć się rozwojem zawodowym. Teraz to już przyzwyczajenie.
        • feliciae Re: trochę jak w kampanii PZU: 22.10.06, 18:55
          jagula5 napisała:

          > Teraz to już przyzwyczajenie.

          U mnie podobnie. Teraz to juz przyzwyczajenie. W dodatku dające zadowolenie i
          frajdęsmile - bo prace naprawde kocham.
          Ale chcę teraz czegoś innego. Echhhh.... wiem, co chcę zrobić. Tylko...czasami
          dobrze jest chyba po prostu wyżalić się.
          I tylko proszę trzymajcie kciuki, żeby... zeby wyszło.


      • kat_maj Re: trochę jak w kampanii PZU: 20.10.06, 22:15
        jesienny_ludzik napisała:

        Kilkanaście godzin w pracy? Trochę mnie zatkało.

        tak sie zdarza
        Ludzik jak masz na utrzymaniu siebie i dziecię to czasem nie ma wyjścia
        niestety
        ja zwolnilam... tzn wracam do domu o 5 ale wiaze sie to z praca po 22 jak dziec
        idzie spać
        taki lajf
        • jesienny_ludzik Re: trochę jak w kampanii PZU: 20.10.06, 22:26

          Wiem...
          ale u feliciae to jednak wybór.
          • kat_maj Re: trochę jak w kampanii PZU: 20.10.06, 22:36
            Ludzik
            czasem pracą zabijamy tęsknoty
            gdyby nie dziec też byłabym pracoholikiem
            wiem to
            • jesienny_ludzik Re: trochę jak w kampanii PZU: 20.10.06, 22:45

              Katko, wiem...
              marzę o pracy free-lancera (wiem konkretnie, co to ma być). Naście godzin nie,
              ale 10 spokojnie. Za duże pieniądze i ogromną frajdę z tego, co czynię. Amen,
              spełni się wink

              A te zabijane tęsknoty wychodzą przecie i tak jak dżdżownice po deszczu, więc po co?
              • kat_maj Re: trochę jak w kampanii PZU: 20.10.06, 22:55
                bo deszcz pada wciąż?
                jesteśmy tylko ludzmi; umiejętnie zagłuszamy
    • mumuja Re: Praca i uczucia 20.10.06, 19:53
      kwestia priorytetów
      jeśli nie masz nic ciekawszego do roboty niż fajna praca na ten czas, to praca,
      oczywiście taka, która daję satysfakcję, jest ok.
      źle, gdy czujesz, że mogłabyś robić fajniejsze rzeczy, rozwijać się w innym
      kierunku, a uświadamiasz sobie, że tkwisz sobie w jakimś dziwnym kieracie, że
      jesteś trybikiem w czyjejś maszynie. Tego nie chcemy. Wtedy się wycofujemy. Na
      trzyyyy - czteeeery!
      • feliciae Re: Praca i uczucia 22.10.06, 18:47
        No właśnie - jesli nie mam nic ciekawszego do roboty niz fajna praca... hmmm...
        fajna praca jest przede wszystkim, czasami spotkania ze znajomymi czy inne takie
        tamwink... ale praca naprawde rozwojowa i...cieszy... I nie umiem być w niej
        krócej - bo nie chcesad((
        Wiem, ile rzeczy jest jeszcze do zrobienia, ot co...
        Chwilami sie tylko zastanawiam, czy bede potrafiła powiedzieć: stop. Czasami juz
        bardzo chce. Ale chyba jeszcze nie pora.Chyba.
    • ma.lady Re: Praca i uczucia 20.10.06, 21:28
      oj, wiesz, dziecko to chyba nie najlepszy sposob na zwolnienie tępa...póki
      mozesz rozejrzyj sie za innym..chyba że chcesz mieć dziecko...
    • brunet.biust.fan.22 Re: Praca i uczucia 20.10.06, 22:48
      a ja sie pytam: to co Ty robisz na forum singli jak masz z Kim w ciaze zajsc wink ?
      • feliciae Re: Praca i uczucia 22.10.06, 18:49
        Ale ja nie powiedziałam, ze juz teraz mam z kim zajść w ciążęsmile - ja mowię, ze
        chciałabym.
        Echhh, to nie jest wszystko takie proste...
    • sunny-day Re: Praca i uczucia 20.10.06, 23:19
      hm temat mnie troszke zainspirował..gdyż...moze fakt nie siedzę ponad 10 godzin
      w pracy- raczej standaardowo- wiecej sie nie da, ale...i tu to co chce
      dodac...szukam wszytkiego,by jak najrzadziej goscic w domu. A to kurs jezykowy,
      a to tance, a to jeszcze coś innego-nawet mam na oku prace na co drugi weekend.
      I szczerze mówiąc to wszytko jest głównie daltego ze nie chce siedziec w
      domu..sama. A w nastepnej kolejnosci jest ambicja i kasa,której i tak zawsze
      przeciez bedzie mało.
      A mi osobiście lepiej byc wsrod ludzi i sie nie przejmowac, nie myslec, ale czy
      z drugiej strony nie jest to oszukiwanie siebie samej, szukanie zapychczy
      czasu??
    • czarny.onyks Re: Praca i uczucia 22.10.06, 12:02
      jak ja Cię rozumiem feliciaeuncertain

      własnie ..praca.......
      gdy brak zycia osobistego praca czasem pozwala zapomnieć, zabić czas.....
      a niektórzy po prostu lubią swoją ...

      a jesli się chce wyjśc z tego kieratu to trudno
      czasem jedna praca, druga to także sposób na przezycie
      nie każdy może w jednej zarobić tyle, by zyć spokojnie...

      i jak tu znależc czas na spotkania,na przyjaciól, wypady na wspólne imprezki, kino....
      choć nie ......czas znajduję, ale jest go zdecydowanie za mało....

      a jak w końcu znależc czas na miłośc?
      czy facet zrozumie, ze nie mogę, a nie ze nie chcę np.dziś się spotkać?
      • feliciae Re: Praca i uczucia 22.10.06, 18:53
        czarny.onyks napisała:

        > a jak w końcu znależc czas na miłośc?
        > czy facet zrozumie, ze nie mogę, a nie ze nie chcę np.dziś się spotkać?

        To ja jeszcze coś dopowiem: a co, jesli on jest równie (a moze bardziej)
        zapracowany?
        I jak Ty masz wolne, to on akurat wtedy pracuje? I jak ma sie spotkac z Toba, to
        zarywa noc, bo potem musi siedziec i konczyc to, co miał wieczorem zrobić?

        Gonitwa...
        Coraz bardziej widze, ze czegos innego potrzebuje teraz. A rownocześnie praca
        daje mi tyle przyjemności...

        Mam nadzieje, ze juz wkrotce naprawde bede umiała powiedziec sobie: dość. Albo
        nie: dość, ale: mniej... Przecież mozna dawkowac...
        • jagula5 Re: Praca i uczucia 22.10.06, 19:39
          > To ja jeszcze coś dopowiem: a co, jesli on jest równie (a moze bardziej)
          > zapracowany? I jak Ty masz wolne, to on akurat wtedy pracuje? I jak ma sie
          > spotkac z Toba, to zarywa noc, bo potem musi siedziec i konczyc to, co miał
          > wieczorem zrobić?

          W odpowiednim momencie będziesz umiała zrezygnować z tego co mniej ważne na
          rzecz tego co dla Ciebie absolutnie najważniejsze.
          Gorzej będzie jak Ty zrezygnujesz a on nie będzie potrafił. Ja tak mam teraz i
          szlag mnie już trafia. Mam ochotę obrazić się na cały świat za to wink)
    • altu Re: Praca i uczucia 09.11.06, 14:58
      na tym szkoleniu z asertywności była mowa o tym właśnie.
      i podobno jest super książka Jacka Santorskiego "miłość i praca"
      chciałabym poczytać.
      pewnie wielu ciekawych rzeczy o sobie bym się dowiedziała..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka