Czy myślicie czasem, co będzie za kilka-kilkadziesiąt lat? Jak
będzie wyglądało Wasze życie w stanie singielskim, czy jak kto woli
samotności? Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej mnie to
przerasta.
Chyba przestanę się zastanawiać.
Acha i jeszcze jedno, czy można być z góry skazanym na samotność,
życie w pojedynkę? Słyszałam o czymś takim jak powołanie do
samotności. Wolałabym jednak mieć je do czego innego. A niestety nie
widzę przesłanek