krynia26
17.09.07, 13:02
huśtawka nastrojów jaką funduje mi moja duszczyczka dobijać zaczyna mnie za
bardzo...w jednej godzinie wiem i wierze że wszystko mogę a w następnej....cóż
jak np ta obecna...wiara idzie na spacer...tęsknie do bycia z kimś...to taka
silna potrzeba...ale tam nie chcę wracać...to jedno mnie "cieszy" -odczuwam
jakąś tam tęsknotę ale nie na tyle siną by myśleć o powrocie...najgorsze
jednak poczucie winy wobec drugiej strony - to ono burzy spokój tak mozolnie
wypracowywany z każdym porankiem....poczucie winy...pozwoliłam sie kochać tak
długo a później ...skręciłam w inna stronę... a może ja nie umiem kochać...