awtorek
21.03.06, 11:45
Bank Millenium znany jest w środowisku bankowców ze skandalicznego poziomu
obsługi klinenta. Niestety, jako ich klientka (mam u nich kredyt
hipoteczny...) doświadczam na własnej skórze tego stanu rzeczy i czuję się już
kompletnie bezsilna. Czy naprawdę nic nie mogę zrobić???!!!
Na początku wzięłam kredyt "na spółkę" z mamą, gdyż sama nie miałam zdolności
kredytowej. Jednak kredyt spłacałam sama. Niestety wzięto pod uwagę wiek mojej
mamy, jako kredytobiorcę o większych zarobkach i zamiast dostać kredyt na 35
lat, dostałam na 15, czyli płaciłam (i nadal płacę) dwa razy większe raty niż
zamierzałam. Ale oczywiście i tak pławiłam się w szczęściu posiadania własnego M.
W między czasie los chciał, że wyszłam za mąż. Okazało się, że razem z mężem
mamy zdolność kredytową i możemy "przepisać kredyt" na siebie i oczywiście
wydłużyć okres kredytowania do 35 lat. Oczywiście nie muszę mówić, jak nam na
tym zależało i jak liczy się każdy grosz w sytuacji urządzania mieszkania. W
tym przypdaku chodziło o kilkaset (ok. 400-500zł) miesięcznie w kieszeni.
Złożyliśmy komplet dokumentów i... nic. Żadnej wiadomości ze strony banku
przez ponad 2 tyg. Co się okazało po moich interwencjach u kierownika
oddziału? Nikt nie wysłał tych dokumentów do analizy. Po prostu przeleżały w
oddziale cały ten czas i nikt sie nimi nie zajął!!! Napisałam skargę wraz z
prośbą o rekompensatę do centrali Banku Millenium do prezesa, p. Kotta.
Ubiegałam się w niej o niepobieranie ode mnie opłaty za aneks do umowy i
skorygowanie odsetek, o kwotę którą byłam zmuszona wydać z powodu
niekompetencji pracowników banku. Chodzi o to, że gdyby nie ich niedopatrzenie
to już w poprzednim miesiącu miałabym mniejszą ratę kredytu.
Niestety... Minęły trzy tygodnie, a na skargę nikt nie odpowiedział... Czyżby
również zaginęła w czyjejś szufladzie? Dodam, że skarga została wysłana listem
poleconym i mam na to "kwitek".
Mało tego, choć mijają już 2 m-ce nadal nasza sprawa nie jest załatwiona!! A
my płacimy dwa razy większą ratę, niż jest to konieczne. Ostatnia informacja
od banku była taka, że czekają na decyzję firmy ubezpieczeniowej i wciąż
zapewniają, że to powinno być lada chwila, a poza tym oddział nie odpowiada za
to, że analitycy mają takie, a nie inne tempo pracy.
Błagam o radę. Czy bank to państwo w państwie?? Czy pozostaje mi tylko
tracenie długich godzin na pisanie kolejnych skarg i liczenie, że ktoś na to
odpowie?? To jakiś skandal!!Chodzi o moje pieniądze!
Ania