kora_n
04.06.03, 19:12
Mam e-konto w Lukasie. Wczoraj obydwa tokeny (mój i żony) wyświetliły
komunikat "Card off". Zadzwoniłem na infolinię żeby dowiedzieć się o co
chodzi. Pani po drugiej stronie sprawiała wrażenie, że nie bardzo rozumie co
to token lub że nie zna angielskiego (?) i stwierdziła, że przełączy mnie do
specjalisty technicznego (??). "Specjalistka techniczna" poinformowała mnie,
że skończyła się ważność tokenu i że muszę go wymienić w oddziale. Na moje
dociekanie dlaczego właśnie teraz skończył się token a nie np. za 6 miesięcy
gdy skończy się ważność karty nie uzyskałem żadnej odpowiedzi. Dziś będąc w
pobliżu oddziału zajrzałem tam chcąc wymienić token. Ledwie zacząłem mówić o
co chodzi gdy pani stwierdziła, że nie mają nowych tokenów - skończyły się.
Na moją sugestię, że może sprowadzą z innego oddziału usłyszałem, że tak
jest wszędzie :-) "Kiedy będą?" "Może dzisiaj" "A jeżeli nie?" "To nie
wiadomo" :-)) Zapytałem jak wobec tego mogę zrealizować transakcję za pomocą
internetu? "No, nie może Pan." "A czy w takim razie mogę zrealizować tą
operację w oddziale ale bez opłat, czyli na takich warunkach jak przez
internet?" "Nie, ale jak Pan poprosi to może bank odstąpi od opłat"
Tu moja cierpliwość się wyczerpała i wyszedłem.
Może się czepiam bo załatwiłem tę transakcję przez infolinię. Jednakże
sposób podejścia banku do klienta jest symptomatyczny: "Drogi kliencie,
nawet jeżeli wina jest po naszej stronie to i tak nie zrezygnujemy z opłat i
prowizji. W końcu to Ty sam wybrałeś swój los klienta naszego Banku!"