Dodaj do ulubionych

No i teraz przynajmniej wiem

28.09.10, 22:08
ze moj maz sie zakochal, i chce szybkiego rozwodu, i chce zycie od razu zaczac z nowa panna.

Jeden cios za drugim. Jeszcze troche a dowiem sie ze jest z nim w ciazy i chociaz nigdy nie chcial miec dzieci to nagle stanie sie szczesliwym tatusiem.

Och LOSIE!!!! Juz WYSTARCZY!!!!!!

Jedyny pozytyw to przynajmniej teraz wszystko robi sens. Bo do tej pory nie robilo. Oczywiscie pan sie wzburzyl ze rozwod bedzie z jego winy, bo on chcial zrobic to jak najszybciej i jak najtaniej. I mi wmawial ze to dla MOJEGO dobra, abym ulozyla sobie szybko zycie. Zalosne. Teraz klnie na mnie bo bedzie go to duzo kosztowac! A i sam bedzie musial sie nastarac.

A ja zyczywiscie bylam glupia ze tak szybko chcialam isc do prawnika i jeszcze nie orzekac o jego winie. Mu odbilo, on zawalil, on te cale malzenstwo potraktowal jak gowno.
Obserwuj wątek
    • lastsenses i chce Ci się? 28.09.10, 22:22
      ja bym olała i poszła do przodu - nie chce - dla niego się coś skończyło - więc o co tu walczyć? szkoda energii. jeśli Cię skrzywdził to i tak do niego wróci. zamiast skupiać się na zemście skup się na sobie - bardziej go ruszy jak Cie zobaczy spokojną (nawet dużym kosztem) i kompletnie zlewającąwink
      • xciekawax Re: i chce Ci się? 28.09.10, 22:40
        Wiesz.... nie wiem jak to sie wszystko odbywa i niedlugo sama sie wybiore do prawnika o porade, bo denerwuje mnie ta niewiedza. I wtedy zobacze czy to sie mi oplaca.

        Wiesz, mysle ze orzeczenie o winie jest po prostu sprawiedliwe. A zaleznie od tego jaki to proces i jakie koszta to zobacze. Cale szczescie ze mieszkam w US, wiec nie ma tam tego calego cyrku z sadami itd.... jezeli osoby sie dogadaja. Tu nie chodzi o zemste a o poczucie sprawiedliwosci. Jak zrobie tego jeszcze nie wiem.

        Wszystko jest jedno wielkie gowno, i wszystko jest obrzydliwe. I on jest obrzydliwy.
        • anka_cyganka35 Re: i chce Ci się? 29.09.10, 08:39
          mój zdradzający mąż tez jest zdziwiony, że chcę rozwodu z orzeczeniem o winie. trzymaj się i nie daj się!
    • esteraj Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 13:27
      Czy jest to duża wina, że Twój mąż się zakochał? Czy można być odpowiedzialnym za uczucia, które rodzą się w człowieku?
      Jedyną winą Twojego męża może być to, że Ciebie okłamywał, chociaż może jednak liczył, że to uczucie mu przejdzie.
      Wiem, że jest Ci bardzo ciężko i trudno się z tym pogodzić i że taka wiadomość bardzo boli. Spójrz mimo wszystko trochę inaczej na tą sytuację.
      • dorata351 Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 14:35
        Inaczej tzn. niby jak? Biedactwo zakochał się. Owszem jak najbardziej ma prawo, ale rozwiązanie małżeństwa, nastąpi byc może ( o ile sie nie odkocha) z powodu zdrady.
        Nie rozśmieszaj mnie Esteraj, nie próbuj wmawiać załamanej, zdradzonej dziewczynie, ze tak trochę to sama jest sobie winna, litości.
        • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 15:08
          Tez uwazam ze Estraj pojechala po bandzie.

          Moj maz rozwalil malzenstwo i dlatego jest z jego winy. Gdybym to ja chodzila na boki - wina bylaby moja. Zreszta, on mnie zdradzal z inna kobieta niz w tej w ktorej sie "zakochal".

          Zreszta.... to taki klamca, ze juz w nic nie wierze.
          • esteraj Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 15:27
            xciekawax napisała:

            > Moj maz rozwalil malzenstwo i dlatego jest z jego winy. Gdybym to ja chodzila
            > na boki - wina bylaby moja. Zreszta, on mnie zdradzal z inna kobieta niz w tej
            > w ktorej sie "zakochal".

            Nie znam całej historii. Próbuję zrozumieć motywy, a nie oskarżać czy oceniać.
            Czy chciałabyś, aby był z Tobą bez względu na jego uczucia?
            • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 15:39
              On nie ma uczuc, wiec pytanie niecelne.

              > Czy chciałabyś, aby był z Tobą bez względu na jego uczucia?

              • esteraj Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 15:47
                xciekawax napisała:

                > On nie ma uczuc, wiec pytanie niecelne.

                Gdyby nie miał uczuć, to prawdopodobnie zostałby z Tobą, bo przecież troszczyłaś się o niego i powinno być mu wygodnie.
        • esteraj Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 15:22
          Nie wmawiam załamanej dziewczynie, że jest temu winna. Może nikt nie jest.
          Pytam tylko, czy można karać za to, że ktoś się zakochał. To tak jakby ktoś miał pretensje do Ciebie, że kochasz słoneczny dzień lub lubisz szybką jazdę (lub cokolwiek innego). Takie uczucia pojawiają się w człowieku i tyle.
          Wcale xciekawax nie koniecznie musi być gorsza od tamtej kobiety. Tamta jest po prostu inna, a przede wszystkim nowa, którą się dopiero poznaje. Wzbudza silne doznania. Myślę, że każdy człowiek zachwyca się czymś nowym i dopiero po czasie jest w stanie obiektywnie ocenić zalety czy też wady.

          Rozumiem emocjonalne podejście autorki do swojego męża. Takie doświadczenie zawsze boli, ale jest to ból związany z osobistą porażką. Należy sobie tylko uświadomić, że wcale nie jest się kimś gorszym, a partner nie jest winny swoich uczuć.
          • glasscraft Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 15:54
            esteraj napisała:

            > Rozumiem emocjonalne podejście autorki do swojego męża. Takie doświadczenie zawsze boli, ale jest to ból związany z osobistą porażką. Należy sobie tylko uświadomić, że wcale nie jest się kimś gorszym, a partner nie jest winny swoich uczuć.

            No to teraz walnelas jak lysy grzywka o kant kuli.
          • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 15:57
            Przepraszam, ale jak go "karam"? Czy miec rozwod z jego winy to jest karaniem? To tak jakbys powiedziala ze dostalam rozwod nie z mojej winy w "nagrode".
            • krop-ka41 Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 17:08
              Mój prawie eks zakochał się ( tak twierdziła jego "panna" ) i odszedł od nas w kwietniu. Podjął decyzję o rozwodzie ( pannę znał wtedy od miesiąca , wcześniej kontaktowali się za pośrednictwem internetu) oświadczając mi ,że związał się z ...mężczyzną . Przełknęłam i mężczyznę i jego decyzję o rozwodzie . Skontaktowałam się z prawnikiem , pozew został złożony z orzekaniem o winie męża ( zgodził się na to).Rozprawa pod koniec października. A teraz (od miesiąca) mąż chce, abym "odkręciła ten rozwód", bo miłość jego i panny się skończyła.Poza tym stwierdził,że rozwód taki do duży wydatek ,a jego na to nie stać ( ma kredyt do spłacenia ). Zrozumiał także (tak sądzi),że padł ofiarą kobiety-manipulatorki ,itp. Jest pewien,że ja ten pozew wycofam, bo mnie przeprosił (sms-em), zapewnił,że przecież mnie kocha ("te wspólne 18 lat o czymś świadczy" )...Teraz wiem,że eks całej sytuacji związanej ze zdradą , kłamstwem obrzydliwym oraz rozwodem -nie traktuje z należytą powagą ( tak jak i mnie ... ) .
              P.S. Moją historię opisywałam na forum od maja .Pozdrawiam !
              • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 18:01
                Podaj link

                ja tez mysle ze w tej chwili maz nie mysli mozgiem a czyms innym wink

                • krop-ka41 Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 18:40
                  Podaję link do " mojej historii" : (mam nadzieję,że poprawnie podaję)

                  forum.gazeta.pl/forum/w,24087,112056156,112056156,Dylemat_.html
                  Pozdrawiam smile
                  • krop-ka41 Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 18:59
                    Kolejne linki:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,113165579,113165579,Przypominac_tacie_o_dzieciach_czy_nie_.html
                    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,115514236,115514236,Co_o_tym_sadzicie_cd_.html
                    • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 20:17
                      dzieki! poczytam w domu.
          • tully.makker Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 13:36
            czy można karać za to, że ktoś się zakochał. To tak jakby ktoś mia
            > ł pretensje do Ciebie, że kochasz słoneczny dzień lub lubisz szybką jazdę (lub
            > cokolwiek innego). Takie uczucia pojawiają się w człowieku i tyle.


            Wydawalo mi sie, ze czlowiek po to ma rozum, by kontrolowac pojawianie sie uczuc i ich rozwoj.
            • esteraj Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 13:52
              Masz rację, możemy ciągle kontrolować swoje uczucia.
              Jeżeli uwielbiamy gorącą czekoladę, ale wiemy, że niestety możemy po niej utyć, to po prostu musimy z niej zrezygnować. Nie będziemy wmawiać sobie, że czekolada jest be, bo nie jest.
              Człowiek zakochany nie może powiedzieć, że jego obiekt wzdychań jest do niczego, bo to nie prawda, może jedynie z tego zrezygnować.

              Tak sobie tylko myślę, że kiedy jesteśmy zmuszani do wielu wyrzeczeń, przez to, że nam nie służą, to tak naprawdę rezygnujemy z samego siebie.
              Jedyna opcja to umieć to wszystko wypośrodkować.
              • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 15:13
                Estraj, pewnie, facet co kilka lat moze sie zakochiwac, budowac malzenstwa, plodzic dzieci, potem sie rozwodzic i do nastepnych. Mam tylko nadzieje ze ty nie bylas i nie bedziesz ta pozostawiona bo ktos nie umie oprzec sie czekoladzie.

                Moj facet zakochal sie w przeciagu ostatniego miesiaca, zna ja mniej niz 5 tygodni, i mowi o niej jak o milosci jego zycia. Nazywa ja "swoja dziewczyna".

                Niech ma swoje zycie, co mi tam. Rozwod i tak bylby, tylko niech to bedzie na moich warunkach, bo ja jestem ta zostawiona.
    • tautschinsky Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 17:24
      xciekawax napisała:

      > Jeszcze troche a dowiem sie ze jest z nim w ciazy i choc
      > iaz nigdy nie chcial miec dzieci to nagle stanie sie szczesliwym tatusiem.



      Bo widzisz - dzieci można pragnąć mieć z kimś, kogo się kocha
      a zupełnie sobie ich nie wyobrażać w swoim życiu z osobą na którą
      się patrzeć nie chce a która akurat jest żoną czy mężem. Z ukochaną
      osobą to makaron z sosem z proszku smakować może jak wyborne
      danie a x-daniowy obiad palce lizać z kobietą do której czuje się już
      tylko obojętność (a niekiedy i wstręt) będzie stawał ością w gardle.

      Takiej kochanki, z którą chce się żyć, założyć rodzinę nie da się
      zestawić z "kochanką" za 150 złotych a kobiety zdają się nie widzieć
      między nimi różnicy.



      > Oczywiscie pan sie wzburzyl ze rozwod bedzie z jego winy, bo on chcial z
      > robic to jak najszybciej i jak najtaniej. I mi wmawial ze to dla MOJEGO dobra,
      > abym ulozyla sobie szybko zycie. Zalosne.



      Oczywiście jak na razie będziesz wnosiła o rozwód z jego winy,
      a jaki zostanie orzeczony to inna para botków jesiennych.
      Jeśli znajdzie sobie papugę skrzekliwą z łatwością dowiedzie też
      twojej winy. Bo samo zakochanie się to jeszcze nie wina przesądzająca
      na sali sądowej. I dobrze ci radzi, byś sobie życie na nowo ułożyła.
      Nie chce, żebyś żyła złudzeniami, że wróci i będzie dalej twój. Żałosny
      to może byłby wmawiając ci, że cię dalej kocha, chce z tobą żyć a z tamtą
      by się spotykał i wciskał śpiewkę o złej żonie.
      • jarkoni Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 18:19
        Panie T., teraz to Pan chyba nieco przesadziłeś, starasz się usprawiedliwiać powody zdrady.
        Rozumiem, że zdrada przez zakochanie jest zdradą małego, lub wręcz zerowego kalibru w porównaniu ze zdradą z chuci?
        Obie jednak pozostają zdradami jakby na to nie patrzeć..
      • satelitka1 Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 21:49
        Bo widzisz - dzieci można pragnąć mieć z kimś, kogo się kocha
        > a zupełnie sobie ich nie wyobrażać w swoim życiu z osobą na którą
        > się patrzeć nie chce a która akurat jest żoną czy mężem. Z ukochaną
        > osobą to makaron z sosem z proszku smakować może jak wyborne
        > danie a x-daniowy obiad palce lizać z kobietą do której czuje się już
        > tylko obojętność (a niekiedy i wstręt) będzie stawał ością w gardle.
        Brawo - za męską logikę...
        Jak rozumiem - decydując się na małżeństwo - panowie z reguły nie mają szczególnego wyboru i biorą sobie na kark pierwszą - lepszą, dobrze, że w ogóle trzeźwą... Tak jak my - kobiety bierzemy "obszczymurków" spod budek z piwem i ciągniemy "na chama" przed ołtarze... Nic to, że wstręty różne do siebie czujemy ...Jeżeli takie wybory stoją u podstaw małżeństwa - to ... sorki, ale myślałam, ze ludzie kochają się i decydują - właśnie z tego względu -na małżeństwo. Ot naiwność...
        • kitusbajd Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 11:18
          Nie rozumiem tego oburzenia smile. Tak bardzo często jest. Pobierają się bo wpadli np z "koleżanką" (wcale o ślubie z nią/nim nie myśleli) albo wszyscy koledzy się żenili to też już wypadało a kilka lat chodzenia z dziewczyną do czegoś zobowiązuje,
          Potem płodzą kolejne dzieci bo zaspakajają się uprawianiem seksu z osobą która leży obok w łóżku a nie chce im się zabezpieczyć. Dzieci nawet kochają bo to "moje dzieci", ale tą osobę drugą to tylko tolerują, bo tak wypada, w końcu to żona/mąż więc trzeba się "poświęcić" i z nią być w codziennym schemacie.
          A w międzyczasie spotykają swoją WIELKĄ MIŁOŚĆ, z którą łapią potajemnie upojne chwile i marzenia. Tym większa INNA MIŁOŚĆ im większa NIEDOJRZAŁOŚĆ spowodowała wejście w małżeństwo i późniejsze nim kierowanie.
          Marzy się by z tą nOWĄ mIŁOŚCIĄ mieć gromadę dzieciaków, by dać jej co najlepsze, by jeść razem z nią zwykły makaron upichcony na jednopalnikowej kuchence ale żeby tylko razem. Że oto spotkało się kogoś pasującego do siebie idealnie i gdyby się ot tak, dało zwolnić z małżeństwa, odwołać, wymazać, to by się to szybko zrobiło. Niektórzy skaczą na głowkę nie zastanowiwszy się nad konsekwencjami, czy są w stanie je ponieść a potem płaczą, że chcą powrotu do ciepłego domku i nudnej ale niewielewymagajacej stabilizacji.
          Innym wpierw przychodzi refleksja, że wspólne dzieci, że kredyt na głowie, że z kasą będzie kiepsko, że na nowe dzieci już za późno się porywać, że taka zmiana w życiu to za duże wyzwanie, że właściwie jest się zbyt tchórzliwym i leniwym by zmieniać wygodny układ, a żona awantur o kochankę nie robi więc tym bardziej spoko.. Wzruszająco nazwie się to "odpowiedzialnością za dzieci" i póki trzy strony się nie naciskaja to układ trwa.
          Ile się słyszy historii, że "chciałem odejść do innej ale żona zaszła w ciążę i musiałem zostać". Ile jest osób, które sypiają i z mężem/żoną i z kochankiem/ką, bo i chuć i obowiązek mają przemieszany w swoim systemie wartości. A potem się martwią czyje by to dziecko było, gdy okres się spóźnia. Albo żonaty kochanek kalkuluje, że jeśli kochanka zajdzie w ciążę to będzie to wystarczajaco mocny argument dla niego samego by zostawić starą rodzinę, ale póki kochanka w ciąży nie jest, a żona mu awantur nie robi i dzieci razem wychowują w wygodnym domu, to po co ma się on sam na zmiany wysilać? Jesli obu kobietom wystarcza: jednej upojne spotkania, miłosne wyznania i przekonanie że kiedyś będą razem, drugiej nobilitujący status mężatki i męskie ręce do domowych obowiązków.
          • esteraj Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 12:36
            Kitusbajd trafnie opisała motywacje niektórych małżeństw oraz zdrad z tym związanych.
            Tylko co zrobić z takim fantem? Jakie jest rozwiązanie?
            Zawsze ktoś będzie cierpiał.
            Wybór żaden, bo albo samemu ktoś się poświęci, albo ucierpią inni.
            Pozostaje czysta kalkulacja.
            Jeżeli małżonek zrezygnuje z siebie i zostanie z rodziną, ale będzie nieszczęśliwy, bo gdzieś z boku czeka wielka niespełniona miłość, to na dobrą sprawę serwuje iluzję pozostałym.
            Jeżeli odejdzie, to da wszystkim szansę na inne życie, ale niestety niekoniecznie lepsze.

      • malgolkab tautschinsky 30.09.10, 11:38
        dzisiaj wyjątkowo muszę się z Tobą zgodzić. Lepiej tego nie można ująć.
    • dorata351 Re: No i teraz przynajmniej wiem 29.09.10, 20:08
      Brawo, dla Państwa, dla których to że ktos się zakochał jest takim usprawiedliwieniem zdrady. Ja Wam tylko zyczę, abyście kiedys znaleźli się w podobnej sytuacji i byli rak wyrozumiali i wspaniałomyslni. Jak już do tego dojdzie to może pogadamy. Żenada. Ludzie czy Wy macie jakieś poczucie przyzwoitości i zasady/ A skoro autorka ma być taka wspaniałomyślna i pozwolić mu być z ukochaną, to może on jej w tym pomoże i szybciutko zgodzi się na rozwód. Będzie wolny, ona też i wszyscy będa zadowoleni. No pewnie oprócz obecnej kurewny, bo skoro zdradzał tak niedawno z inną, a zakochał się w niej, to wiele ją jeszcze od tego pana czeka "dobrego" jak mu się zmienią uczucia.
      • melani73 Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 10:06
        I dlatego właśnie, jestem przeciwna wszelkim "wielkim przysięgom" składanym w kościele w obliczu wszystkich świętych....
        przecież nikt z nas nie może zapewnić nikogo o tym, co będzie za lat xxxxx
        a juz tym bardziej przysięgać że kogoś będzie się kochało do końca życiasmile
        to co to ma niby być?-miłośc bo tak trzeba??
        ech...
        • dorata351 Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 10:41
          To ma być zwyczajna ludzka przyzwoitość i poczucie odpowiedzialności. Jeśli się już nie chce z kims byc, to wypadałoby mu to powiedzieć, a nie oszukiwać, głównie dla swojej wygody. Jakie to niesamowite, że Ci zdradzający, stworzeni do wyższych uczuć najczęściej myślą o swojej dupie, a zupełnie nie biorą pod uwagę tego że wyrządzają innym krzywdę.
        • tricolour Nie ma takiego obowiązku... 30.09.10, 16:19
          ... żeby leźć do kościoła i coś tam przysięgać. Można nie leźć.
      • malgolkab Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 11:45
        dorata351 napisała:

        > Brawo, dla Państwa, dla których to że ktos się zakochał jest takim usprawiedliw
        > ieniem zdrady. Ja Wam tylko zyczę, abyście kiedys znaleźli się w podobnej sytua
        > cji i byli rak wyrozumiali i wspaniałomyslni. Jak już do tego dojdzie to może p
        > ogadamy. Żenada.
        ale to nie chodzi o to, ze to usprawiedliwienie. Chciałabyś być z kimś, kto wiesz, że kocha inną kobietę, a z Tobą jest z łaski?
        > Ludzie czy Wy macie jakieś poczucie przyzwoitości i zasady/
        akurat poczucie przyzwoitości to rzecz względna. Ja osobiście uważam, ze zdrada jest zazwyczaj czymś spowodowana, że jeśli jest ok, to człowiek nie zachowuje się w kimś innym. Za to nienawidzę ludzi ukrywających dochody, kombinujących z podatkami, żyjących w konkubinacie, ale podających się za samotnych i na tej podstawie targających wszystkie możliwe dodatki, a jakoś to wielu osobom tu nie przeszkadza.

        A
        skoro autorka ma być taka wspaniałomyślna i pozwolić mu być z ukochaną, to moż
        > e on jej w tym pomoże i szybciutko zgodzi się na rozwód. Będzie wolny, ona też
        > i wszyscy będa zadowoleni. No pewnie oprócz obecnej kurewny, bo skoro zdradzał
        > tak niedawno z inną, a zakochał się w niej, to wiele ją jeszcze od tego pana cz
        > eka "dobrego" jak mu się zmienią uczucia.
        to juz inna kwestia, ale skoro taki zły, to chyba lepiej, żeby się inna z nim męczyła. A sama zdrada to za mało, żeby był orzeczony rozwód z jego winy. wystarczy, że udowodni, że żona go źle traktowała, nie doceniała co popchnęło go do zdrady... a określenia "kurewski" sobie daruj, bo to nie świadczy o najwyższym poziomie. nawet tej kobiety nie znasz, a ona na pewno dostała relacje o złej, okrutnej żonie, z którą Pan był dla dzieci
        • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 15:17
          my nie mielismy dzieci.
          • malgolkab Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 20:07
            to był przykład, na bank znalazł inne wytłumaczenie.
            chodziło mi o to, że to on coś ci obiecywał i on przysięgę złamał, nie jakaś tam obca kobita. pewnie powiedział, że od dawna nie sypiacie, nie układa się itd.
            nie mówię, że ty tak robisz, ale wiele kobiet ma większe pretensje do kochanki męża (lub faceci do kochanka żony) niż do małżonka. dla mnie osobiście niezrozumiałe - to obca osoba, nic mi nie obiecywała, a on tak. gdyby kochał to by nie zdradzał, a tak naprawdę, to nie z tą zrobiłby to z inną jak ma takie skłonności. dlatego psioczenie na tę 3 stronę, wyzywanie od kurewień, a facetów od fagasów nic nie da.
            • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 21:33
              Osobiscie to pretensjie o rozbicie malzenstwa mam tylko do meza i wlasnie dlatego sie z nim rozwodze. Ani nie czekam az "zerwie" z kochanka co i tak podejrzewam ze bardzo szybko nastanie.

              ALE:

              Tez mam swoja opinie o kazdej kobiecie ktora idzie z zonatym facetem do lozka. Szczegolnie gdy wie ze aktywnie z zona jest. Dla mnie to wyrafinowanie, kompleksy, cokolwiek - ale po prostu moralnie te osoby sa dla mnie obrzydliwe. I tyle! To nie ma nic wspolnego z malzonkiem - ktory jest oczywiscie winien - tylko ma wspolnego z tym jaka ta osoba jest, charakterkiem itd.... rozumiesz? I wcale nie mowie ze biednego misia uwiodla - tylko ze nawet sama chec posiadania cudzego meza jest obrzydliwa - ale to moje wlasne zdanie. I zeby nie bylo - mialam takie zdanie duzo duzo przed tym co mi sie przytrafilo.
              • any.key Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 21:46
                rozumiem twój punkt widzenia.
                Ale jak się patrzy na mężczyznę, to nikogo nie obchodzi czy to czyjś mąż czy nie mąż
                Chłop. Wspaniały i już.
                Dla mnie tez chłop to chłop, a mój mi się podoba nie dlatego , że był czyjś maż a teraz mój - tylko ze jest jaki jest. Najlepszy facet na świecie.

                Oczywiście, jeżeli ma żonę, to są problemy i rozstania ( o ile w ogóle) ale jeżeli dla kogoś ten związek i ta miłość jest warta takiej ceny... na miłość nie ma mocnych.
                • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 22:18
                  Nigdy takich osob jak ty nie zrozumiem. Sa jakies przyjete normy. Facet np moze powiedziec ze jak on patrzy na plec zenska to nie widzi roznicy czy ona ma 14 lat czy 20, jemu tak samo sie podoba.

                  W zyciu trzeba miec jakies wyczucie i swoje wlasne prawa. Ale ja nikogo nie bede tu umoralniac.
                  • any.key Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 22:30
                    14 lat to prokurator.... i pedofilia.
                    Chłop powyżej 18 to chłop. Chyba się nie zrozumiemy..
                    • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 22:40
                      any.key napisał:

                      > 14 lat to prokurator.... i pedofilia.
                      > Chłop powyżej 18 to chłop. Chyba się nie zrozumiemy..

                      Jak to zwal to zwal

                      Dla mnie facet w malzenstwie to facet nie do dotknieca (jak 14 latka dla wiekszosci facetow).

                      Wybierasz pewne niemoralne zachowania i mowisz ze sa ok, a inne ze sa zle.
                      • any.key Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 22:47
                        sex dorosłego faceta z 14-latka jest niemoralny, bo to nie jest jeszcze kobieta tylko dziewczynka, dziecko i ona nie podejmuje dorosłych wyborów.

                        sex 2 osób dorosłych nie jest niemoralny bez względu czy są dla siebie mężem i żoną , czy nie, czy maja mężów i żony czy nie. To są dorośli ludzie i ich dorosły wybór i konsekwencje, które poniosą.
                        • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 01.10.10, 02:45
                          > sex 2 osób dorosłych nie jest niemoralny bez względu czy są dla siebie mężem i
                          > żoną , czy nie, czy maja mężów i żony czy nie. To są dorośli ludzie i ich doros
                          > ły wybór i konsekwencje, które poniosą

                          To tylko Twoja opinia, ktora jest dla ciebie wygodna. I tyle. Mysle ze gdybys miala sesjie z naprawde dobrym psychologiem to bys odkryla kupe gowna ktore lerzy pod Twoja czaszka, ale poki tego nie zrobisz to bedziesz zyla w nieswiadomosci tego co robisz. Ale to Twoje zycie.
                          • any.key Re: No i teraz przynajmniej wiem 01.10.10, 17:53
                            kupe gowna ktore lerzy pod Twoja czaszka

                            smile smile smile

                            Pod moja czaszką wszystko leży jak należy smile, układy z mężem oraz zasady pisowni.
                            W każdym razie udało ci się mnie rozbawić smile

                            • malgolkab Re: No i teraz przynajmniej wiem 01.10.10, 18:25
                              any.key napisał:

                              > kupe gowna ktore lerzy pod Twoja czaszka
                              >
                              > smile smile smile
                              >
                              > Pod moja czaszką wszystko leży jak należy smile, układy z mężem oraz zasady
                              > pisowni.
                              > W każdym razie udało ci się mnie rozbawić smile
                              >
                              to nie rozumiem za bardzo co robisz na tym forum? chyba, że Ci się nudzismile chyba, że miałaś wcześniej męża nr 1...
                      • dar.ja Re: No i teraz przynajmniej wiem 02.10.10, 10:40
                        xciekawax napisała:

                        > Dla mnie facet w malzenstwie to facet nie do dotknieca

                        Dla mnie facet w małżeństwie to facet, który nie powinien 'dotykać' nikogo innego niż żona.
                  • tautschinsky Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 23:29
                    xciekawax napisała:


                    > W zyciu trzeba miec jakies wyczucie i swoje wlasne prawa. Ale ja nikogo nie be
                    > de tu umoralniac.


                    Chyba akt ślubu pomylił ci się z aktem własności big_grin

                    Tak to z koniem albo krową kupionymi na targu
                    a nie z mężem czy żoną: mój/moja....
                    • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 01.10.10, 02:48
                      hmmmm...... akt wlasnosci na pewno nie, ale pewne postanowienia np: nie bedziemy sie pieprzyli z kims innym. Ale nie mowie, sa malzenstwa ktore maja zwiazek otwarty i wychodza poza, i to jest dla mnie perfekcyjnie ok. Gorzej gdy jeden partner oklamuje!!!! drugiego. Wtedy to po prostu nie jest fair.

                      A jezeli jest to przyjete w kulturze ze z zonatymi sie nie pieprzy, to jest to pewien moralny standard, i jak ktos wychodzi poza to = to dla mnie dno. Ale to ja. Moja opinia i mam do tego prawo.
                  • malgolkab Re: No i teraz przynajmniej wiem 01.10.10, 14:03
                    normy normami. ja sobie tak myślę, że gdyby facet dla mnie zostawił rodzinę, to cały czas miałabym w głowie, że za parę lat tak samo zostawi mnie, bo zjawi się fajniejszy egzemplarz.
                    wyobrażam sobie natomiast związanie się z kimś, kto np. pozew ma złożony, od dłuższego czasu nie żyje z tą osobą (to bym na pewno sprawdziła), tłumaczenie, że mieszka w 1 domu, ale śpi osobno jakoś by do mnie nie przemówiło.
                    • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 01.10.10, 15:23
                      A ja rowniez bym poszla o krok dalej niz ty i nie chcialabym byc natychmiastowym klinem na jego samotnosc. Wiesz... ludzie po rozwodach czesto szukaja sobie "zapchajdziury", czyli pustki emocjonalnej i fizycznej ktora mieli dotychczas. Uwazam ze powinni przez pewien czas byc sami aby odetchnac, wyluzowac, zmienic nastawienie, wyciszyc sie, i zrobic rachunek sumienia, co sie zdarzylo, dlaczego nie wyszlo itd..... Bo np rozwod jest emocjonalny, i czesto winimy wszystkich nie widzac swojego udzialu.

                      Ale wiem wiem... roznie to bywa.
                      • malgolkab Re: No i teraz przynajmniej wiem 01.10.10, 15:47
                        to już kwestia indywidualna - każdy potrzebuje inną ilość czasu. niektórzy przed rozwodem nie mieszkają razem kilka lat, inni składają pozew po kilku tygodniach. Jedni po pół roku od rozstania wchodzą w kolejną relację (z różnym efektem), drudzy przez wiele lat są sami, a jeszcze inni wiążą się z kimś będąc z żoną/ mężem, bo a nuż nie wyjdzie to zawsze mogę wrócić to tego sprawdzonego. wg mnie najpierw jedno kończysz drugie zaczynasz. ale nie uważam też, że ktoś kto jeszcze rozwodu nie ma, a od dłuższego czasu z kimś nie mieszka nie może być w związku, choć rozumiem, że wg niektórych nawet jak od rozstania do rozwodu mija kilka lat to i tak nie powinno się zaczynać czegoś nowego.

                        to, że wiele osób jest naiwnych to też fakt - ja bym nigdy nie poszła na gadkę o złej żonie. jak taka zła to po co z nią jesteś?
              • malgolkab Re: No i teraz przynajmniej wiem 01.10.10, 14:01
                xciekawax napisała:

                > Osobiscie to pretensjie o rozbicie malzenstwa mam tylko do meza i wlasnie dlate
                > go sie z nim rozwodze. Ani nie czekam az "zerwie" z kochanka co i tak podejrze
                > wam ze bardzo szybko nastanie.
                i prawidłowosmile nie ma to jak żona czekająca aż pan sobie pociupcia na boku i wróci skruszony
                > ALE:
                >
                > Tez mam swoja opinie o kazdej kobiecie ktora idzie z zonatym facetem do lozka.
                > Szczegolnie gdy wie ze aktywnie z zona jest.

                tak, tylko skąd ta pewność, że wie. Jak zostałam sama (bez męża znaczy) to miałam ileś propozycji (bardziej lub mniej zawoalowanych) od zajętych panów - co na mnie osobiście działało jak płachta na byka- i każdy opowiadał jak to z żoną tylko mieszka pod jednym dachem...

                Dla mnie to wyrafinowanie, komple
                > ksy, cokolwiek - ale po prostu moralnie te osoby sa dla mnie obrzydliwe. I tyle
                > ! To nie ma nic wspolnego z malzonkiem - ktory jest oczywiscie winien - tylko
                > ma wspolnego z tym jaka ta osoba jest, charakterkiem itd.... rozumiesz? I wcal
                > e nie mowie ze biednego misia uwiodla - tylko ze nawet sama chec posiadania cud
                > zego meza jest obrzydliwa - ale to moje wlasne zdanie. I zeby nie bylo - miala
                > m takie zdanie duzo duzo przed tym co mi sie przytrafilo.
                faktem jest, że wiele osób traktuje jak wyzwanie poderwanie kogoś zajęte - na zasadzie "jestem lepsza/y od tej okropnej żony/męża", dla mnie osobiście niepojęte.
                • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 01.10.10, 15:29
                  Wiem, moj maz tez swoim kochankom opowiadal ze zona ble i niedobra, a one pewnie z 7dmym niebie ze pan ich woli od jakies tam okropnej zony.

                  Ale mysle ze spoczywa jakas na nas odpowiedzilanosc aby np od razu patrzec na slad obraczki (moze pan przed chwila zdjol ale jeszcze widac np slad na palcu), albo nie angazowac sie za szybko zanim nie wiemy dokladnie kim ten pan jest. oczywiscie ze sa wykwintni klamcy, ale tez czesto to my, kobietki jestesmy zbyt naiwne.
    • zdradzona.0 Re: No i teraz przynajmniej wiem 30.09.10, 23:13
      jakie to wszystko bliskie! Mnie mój małżonek 2 tygodnie temu poinformował nagle w piątkowy wieczór ze spotyka się od roku z koleżanką z pracy. w drugim zdaniu zaczął dzielić majątek. w trzecim stwierdził ze się nie wyprowadzi bo jest tu zameldowany. powiem tylko ze jestesmy razem 17 lat. zawsze uwazał ze ma zasady moralne i nigdy by czegos takiego nie zrobił. zostałam z otwartymi ustami. potem była wściekłość, potem rozpacz. Teraz jest wielka hustawka. Raz chce go odzyskać, raz nie moge na niego patrzeć. czuje potworny ból i rozczarowanie. tak, zostałam oszukana. powiem tylko ze nie jestem nieatrakcyjna, na sex nigdy nie narzekał, był w centrum mojego zainteresowania. nagle zafascynowała go inna kobieta i ciągnął to przez tyle czasu. znam ją, bo sama zaprosiłam ją do swojego domu kiedyś, zeby poznac. wydawała się sympatyczna. zresztą sama rozwódka, więc nie miała nic do stracenia. mam wielki zal do niego ale i do niej ze pozwoliła na taką sytuację. kobieta która wchodzi w romans z zonatym mężczyzną nie zasługuje na mój szacunek. to tyle. to bardzo boli i najgorsze ze mam wrazenie ze mój maż nie zdaje sobie sprawy z cierpienia które zadał. najważniejsze ze on jest szczęśliwy, albo ma nadzieje być, jeśli tylko pozbędzie się szybko balastu zwanego żoną. 17 lat życia w jednej minucie przestało być ważne.
      • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 01.10.10, 03:01
        Oj.... mialysbysmy taki dobry czas przy piwku porownujac notatki, hehehehhe, moja tak samo. Zero szacunku czy uczuc do mnie, zero. Tylko najwazniejsza ta nowa, ktora nazywa "moja dziewczyna". Ja juz jestem tylko uniewygodnieniem.

        Ja tam sie lecze, chodze do bardzo dobrego psychologa, ma z 70 lat, ale tyle co mi pomaga i tyle co sie tam nasmieje i swoj umysl wyczyszczam to nikt mi tego nie daje. Bardzo fajny facet. I jest cierpienie. Tak, jest, ale ogarniam sie siecia przyjaciol ktorzy mnie wspieraja, i jakos przechodze przez to pieklo myslac tylko o przyszlosci.

        A mojemu mezowi? coraz bardziej wspolczuje. On jest po prostu glupi, on nie wie jeszcze ze z inna kobieta pojawia sie problemy, ze zycie spowrzechnieje, po tym okresie ekstazy, i ze wtedy zacznie myslec o tym co stracil. Ale juz jest za poznio, a co dopiero w przyszlosci???

        Smutny jest..... tyle bolu mi przysporzyl i za co? po co?

        A co do jego kochaneczki??? juz teraz cos zdaje sobie sprawe ze nie wyjdze, i np dzisiaj badal grunt ze mna. Tyle na temat kochanek. Ale na nas juz za pozno. Ja tylko sie lecze i lize swoje rany, ale go juz nie chce. Nie moglabym. Niech sobie bierze go na swoje barki ktos inny, i jej tez wspolczuje.

        Spieprzyl wszystko. Dran! I jeszcze dzisiaj rano mowil mi ze wie dlaczego mnie nie chce, a wieczorem mowil ze mnie wciaz kocha. Idiota!.

        PS: spotykam sie z nim tylko po psychologu, bo wtedy tylko moge to przezyc. Stracil naprawde duzo i zadna nowa mu tego nie da. On jeszcze tego nie wie.... ale z czasem sie dowie.
    • any.key dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 18:08
      Jednej rzeczy nie rozumiem..
      Wiele osób pisze, że mężczyzna oszukuje kobietę "bo żona zła, wcale ze sobą nie śpią itp..", inaczej by tej kobiety nie zdobył. Przecież nie zawsze tak musi być.
      "Sto lat temu" kiedy poznałam mojego obecnego męża , zawsze twierdził, że zona jest OK i nigdy się nie rozwiedzie itp.. Mnie na szczęśliwego nie wyglądał, ale kłócić się z nim nie będę....
      Akurat mnie brakowało sexu, to zaczęliśmy romans. Co do żony, to wyrzutów sumienia nie miałam, bo zawsze mówiła, że on jej się fizycznie nie podoba i jest brzydki... Mnie się za to podobał. Miało tak sobie być miło i niezobowiązująco, a tu on mówi, że od żony odchodzi i będzie na mnie czekał... Po roku się zdecydowałam. No i jesteśmy razem. smile

      To jak oszukiwał mnie? Zniszczyłam mu małżeństwo? Zmusiłam do odejścia?
      Czy to tak trudno zrozumieć, ze w KAŻDYM związku trzeba się starać... Wyjątkowo zgodzę się z tautschinskim - ślub to NIE JEST akt własności.
      A każdy związek MOŻE się skończyć... I dlatego należy dbać o niego , dbać, dbać, dbać. OBYDWOJE!
      • malgolkab Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 18:24
        any.key napisał:

        > Jednej rzeczy nie rozumiem..
        > Wiele osób pisze, że mężczyzna oszukuje kobietę "bo żona zła, wcale ze sobą nie
        > śpią itp..", inaczej by tej kobiety nie zdobył. Przecież nie zawsze tak musi b
        > yć.
        jasne, że nie zawsze, ale często
        > "Sto lat temu" kiedy poznałam mojego obecnego męża , zawsze twierdził, że zona
        > jest OK i nigdy się nie rozwiedzie itp.. Mnie na szczęśliwego nie wyglądał, ale
        > kłócić się z nim nie będę....
        > Akurat mnie brakowało sexu, to zaczęliśmy romans. Co do żony, to wyrzutów sumie
        > nia nie miałam, bo zawsze mówiła, że on jej się fizycznie nie podoba i jest brz
        > ydki...

        a skąd wiesz? sama ci to powiedziała?

        Mnie się za to podobał. Miało tak sobie być miło i niezobowiązująco, a
        > tu on mówi, że od żony odchodzi i będzie na mnie czekał... Po roku się zdecydow
        > ałam. No i jesteśmy razem. smile
        >
        > To jak oszukiwał mnie? Zniszczyłam mu małżeństwo? Zmusiłam do odejścia?
        moim zdaniem nie - jakby miał dobre małżeństwo to by nawet o tym nie myślał.
        > Czy to tak trudno zrozumieć, ze w KAŻDYM związku trzeba się starać... Wyjątkowo
        > zgodzę się z tautschinskim - ślub to NIE JEST akt własności.
        tak jak napisałąm wcześniej w tej kwestii akurat ja wyjątkowo też zgadzam się z t.
        > A każdy związek MOŻE się skończyć... I dlatego należy dbać o niego , dbać, dba
        > ć, dbać. OBYDWOJE!
        to akurat każdy wiedzieć powinien, gorzej w praktycesmile
        • any.key Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 19:10
          a skąd wiesz? sama ci to powiedziała?

          Tak. I ja i wiele innych osób to słyszało - nie raz i nie dwa. Mówione na spokojnie- nie w gniewie.
      • xciekawax Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 18:39
        rozsmieszylas mnie. Wiec sypialas z mezem swojej kolezanki? wow.

        Wiesz, ja cie rozumiem. Ty musisz sobie wmawiac ze nic zlego nie zrobilas, gdyz przeciez musisz jakos na siebie patrzec w lustrze. Wiec nawet nie jestes pewna pewnych spraw pojac. LOl, zreszta przypominasz mi pewna panne ktora kiedys znalam i rozesmialam sie. lol.

        ale ze nadajemy na innych falach, wiec milego dnia zycze.
        • zdradzona.0 Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 19:14
          zgadzam się. załosne że czujesz się usprawiedliwiona. jeżeli człowiek ma zasady, jakiekolwiek zasady moralne, jest dobrym człowiekiem, NIGDY nie wejdzie w związek dwojga ludzi. nie pisz ze takie rzeczy się zdarzają, bo po to mamy rozum zeby świadomie nie krzywdzić innych. dla mnie nie ma usprawiedliwienia. panna "mojego" nieźle go podrywała mejlami, sms'ami i początkowo sam się z tego śmiał i mi pokazywał. mnie już wtedy jakoś nie było do smiechu, powiedziałam mu co myślę i miałam do niego zaufanie. myślałam , ze jednak sam wyznaczy granicę. okazało się jednak, ze musiała być bardzo zdesperowana. Sama po rozwodzie, 40-stka na karku (jest o 2 lata starsza ode mnie), nic nie miała do stracenia. a który facet nie lubi nadskakiwania i komplementów? (myślalam że mój, ale ZONK). zresztą wtedy w naszym związku było wyjątkowo dobrze, wszystko się układało. Boże nie mogę dalej w to wszystko uwierzyć.
          • any.key Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 19:22
            Jak rozumiem, twój maż Ci się podoba i wówczas podobał.
            A owej koleżance własny maż się nie podobał, czemu głośno i wprost dawała wyraz ( wielokrotnie). Rozumiem, znudził się czy coś... nie czepiam się, ale mnie się bardzo podobał.. To się zajęłam.
            jak to mówią: "Całkiem dobry chłop , a ktoś wyrzucił!"
            Skoro zona go nie chciała....
            I jak ja mam mieć jakieś wyrzuty sumienia?

            • dorata351 Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 19:37
              A podziekowała chociaz, ze ją uwolniłas od takiego nieciekawego typa?
              • any.key Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 19:44
                Nie... sad i jeszcze była zła.
                Cytuje : "Brzydki, nie umie się kochać, nigdy nie umiał na dom zarobić, życie mi zmarnował..."
                Może zła, że za późno sobie poszedł..?
                Babie nie dogodzisz...
                • glasscraft Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 19:47
                  No popatrz, jaka suka...
            • zdradzona.0 Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 02.10.10, 00:02
              tak. zawsze mi się podobał i tereaz też mi się podoba. to jest mój dramat. teraz łzy lecą mi ciurkiem bo własnie tak mi sie podobał i podoba. myślę o tym jak obejmuje inną kobietę i jak ją piesci. nie umiem sobie z tym poradzić. chciałabym umrzeć.
              • xciekawax Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 02.10.10, 00:23
                Wiem ze w to nie wierzysz, ale rozejrzyj sie, to nie jest najprzystojniejszy facet na swiecie - sa inni.
          • malgolkab Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 02.10.10, 11:28
            zdradzona.0 napisała:

            > zgadzam się. załosne że czujesz się usprawiedliwiona. jeżeli człowiek ma zasady
            > , jakiekolwiek zasady moralne, jest dobrym człowiekiem, NIGDY nie wejdzie w zwi
            > ązek dwojga ludzi. nie pisz ze takie rzeczy się zdarzają, bo po to mamy rozum z
            > eby świadomie nie krzywdzić innych. dla mnie nie ma usprawiedliwienia. panna "m
            > ojego" nieźle go podrywała mejlami, sms'ami i początkowo sam się z tego śmiał i
            > mi pokazywał. mnie już wtedy jakoś nie było do smiechu, powiedziałam mu co myś
            > lę i miałam do niego zaufanie. myślałam , ze jednak sam wyznaczy granicę. okaza
            > ło się jednak, ze musiała być bardzo zdesperowana. Sama po rozwodzie, 40-stka n
            > a karku (jest o 2 lata starsza ode mnie), nic nie miała do stracenia. a który f
            > acet nie lubi nadskakiwania i komplementów? (myślalam że mój, ale ZONK). zreszt
            > ą wtedy w naszym związku było wyjątkowo dobrze, wszystko się układało. Boże nie
            > mogę dalej w to wszystko uwierzyć.

            gdyby się naprawdę układało i było dobrze, to smsy od jakiejś tam baby nic by nie zmieniły. coś musiało być nie tak, tylko może ty tego nie widziałaś lub nie chciałaś. Mogę Ci powiedzieć jedno - za jakiś czas sama stwierdzisz, że niepotrzebny Ci facet, który poleciał za jakąś spódniczką, bo akurat się trafiła.
      • glasscraft Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 19:44
        any.key napisał:

        > Co do żony, to wyrzutów sumie nia nie miałam, bo zawsze mówiła, że on jej się fizycznie nie podoba i jest brz> ydki...

        Tobie mowila, czy jedna pani drugiej pani czyli mezusio Tobie przekazal? Jezeli to drugie, to taka sama to wariacja na temat zlej zony jak cokolwiek innego, ktory ochoczo kupilas...
        • any.key Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 19:50
          trzeci raz w tym wątku piszę ;
          MNIE osobiście to mówiła i innym znajomym też. Wiele razy. To nie są opowieści z drugiej reki!
          • dorata351 Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 19:57
            Oby mi sie nigdy nie trafiła taka koleżanka.
            Kiedyś przeczytałam, jak ktoś komuś dobrze radził: Ty się lecz na nogi, bo na głowe to juz nic nie pomoże.
            Tu, do Ciebie mi pasuje jak ulał. Dziewczyno , Ty masz jakiekolwiek zasady w życiu?
            Ja już się nie odzywam, bo słów brak.
            Jak się ktoś kurewną urodził to kurewną umrze.
            • any.key Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 20:03
              Zasady? Mam. Jak ktoś jest ze mną to go szanuję.
              Jak ktoś mnie nie chce to idę gdzie indziej...
              cóż w tym dziwnego. nie zmusisz wszystkich, żeby cie chcieli.
              Ślubny papierek nie wystarczy na bycie razem - to nie akt własności.
              Jak się własnego męża /żone obraża i wygania - bo nie dość dobry, to co się dziwić, że idzie tak gdzie chcą?
              Żadnej nieprzyzwoitości w tym nie widzę.


          • dorata351 Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 20:00
            Nie rozumiem, co Ty robisz na takim forum, w takim watku, dowartościowujesz się czy co?
            • any.key Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 20:06
              patrze jak żyją inni, może kiedyś będę mogła coś napisać, że nawet jak jeden ciebie nie chce to znajdzie się inny, z którym dopiero życie nabierze kolorów..

              I może przypomnę niektórym, ze związek to jest dwoje ludzi; a nie akt kupna krowy...
              Ze jak się krowę karmi to ma być i mleko dawać i nie dyskutować... - tak nie jest

              Jedno i drugie się przyda.
      • glasscraft Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 20:03
        any.key napisał:

        > "Sto lat temu" kiedy poznałam mojego obecnego męża , zawsze twierdził, że zona
        jest OK i nigdy się nie rozwiedzie itp.. Akurat mnie brakowało sexu, to zaczęliśmy romans.

        No to sie dobrze dobraliscie. Zona byla co mu nie przeszkodzilo posuwac panienke na boku... super!!!

        > Po roku się zdecydowałam.

        No i co, medal bys chciala?
        • any.key Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 20:08
          Nie trzeba. Wystarczy mi mój facet.
          • dorata351 Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 20:18
            No chyba jednak troszkę Cię zaniedbuje, skoro mimo życia w takim szczęśliwym zwiazku, przesiadujesz na takim forum.
            • any.key Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 20:22
              Taka praca... nie do 16 w piątek. Plan pracy zespołu sam się nie napisze.. niestety.
              Czy to zaniedbywanie? Nie czuje się zaniedbywana. Lubie posiedzieć w necie jak mam czas.
              • glasscraft Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 20:25
                Oj uwazaj, zeby sie nie okazalo, ze jakiejs kolezance bedzie seksu brakowalo i ci sie pod meza podlaczy - no bo przeciez sama mowilasz, ze w necie sobie lubisz posiedziec jak masz czas, zamiast sie o swoj zwiazek starac...
                • any.key Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 20:28
                  zawsze może próbować smile ja mężowi nie mówię, że jest brzydki... wręcz przeciwnie smile
                  Toteż przy necie spokojnie mogę posiedzieć.. smile
                  • glasscraft Re: dlaczego zaraz oszukuje...? 01.10.10, 20:31
                    any.key napisał:

                    > ja mężowi nie mówię, że jest brzydki... wręcz przeciwnie

                    Sweet...
    • mau3 Re: No i teraz przynajmniej wiem 06.10.10, 12:55
      Nie zgadzaj się na rozwód bez orzekania o winie. Zajrzyj na Byłeżony.pl Znajdziesz tam wsparcie i dużo dobrych rozwodowych rad.smile Głowa do góry później będzie lepiejsmile
      • lastsenses Re: No i teraz przynajmniej wiem 06.10.10, 20:46
        sorki ale jak słyszę teksty " takim byliśmy cudownym małżeństwem - a tu nagle takie coś (zdrada, odejście)" - to jakbym słyszała mojego ex - to się fachowo nazywa kreowanie rzeczywisci. wg ex wszystko bylo super - cudowne małżeństwo, mieliśmy wszystko itd. wg mnie zero seksu, codziennie teściowa i mąż - nie zdolny do samodzielnego życia (praca, rachunki itd). dwie kompletnie różne relacje. i czasami widzę tu podobieństwawink
        • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 06.10.10, 21:10
          tylko ze ani ja ani inne kobiety nie mowia ze mielismy cudowne malzenstwa. Tu chodzi bardziej o klamstwa, potworne klamstwa, manipulacjie, i wykorzystywanie drugiej polowki przez pierwsza. Co innego jest gdy partner odchodzi, mowiac ze sie zle czuje w zwiazku, po PROBACH polepszenia, jakies pracy nad malzenstwem, a co innego gdy partner mowi ze wszystko jest fajnie, ze nie potrzebuje zadnych zmian (a tak mi partner wciskal), a potem klamie, klamie i klamie bo myslal ze sie nie wyda.
          • lastsenses Re: No i teraz przynajmniej wiem 06.10.10, 21:46
            bardziej chodzi mi o to, że sobie wewnętrznie zamiatamy pewne rzeczy pod dywan. nie jestesmy do konca szczesliwe, nie jest nam tak naprawde dobrze, ale tak wybralysmy, mamy zasady, idealizujemy zwiazek i małżenstwo (tak jak ja mojego piotrusia pana przez lata, zanim sama przestalam sie oszukiwac) - a potem nagle któreś niw wytrzymuje, pęka - niekrórzy zdradzają, niektórzy znikają - zmieniają tożsamość. generalizowanie, że ch.. się puścił z jakąs k... to tylko łatwe wytłumaczenie - zawsze lżej jak się ma na kogoś zrzucić...
            • xciekawax Re: No i teraz przynajmniej wiem 07.10.10, 00:36
              Nie wiem jak bylo w TWOIM zwiazku, za to wiem jak bylo w moim. Jezeli tez pan za kilka miesiecy bedzie blagal o odnowienie kontaktow to tez dam ci znac.

    • antiabscessus Re: No i teraz przynajmniej wiem 12.10.10, 22:03
      A czy to jest wg jakiegoś schematu? Moja żona zakochała się ... reszt jak u Ciebie. Kurde, co się z ludźmi dzieje???
    • eastern-strix Re: No i teraz przynajmniej wiem 13.10.10, 19:30
      moj nie zdradzal, ale 3 miechy po slubie odkrylam,ze ma 'zobowiazania finansowe' o ktorych mi nie powiedzial, bo uwazal,ze to jego prywatna sprawa... taka prywatna,ze jego wyplata szla na dlugi a zylismy za moja (zarabialismy po rowno)

      dlugo nie wytrzymalam, bo koles zadnej skruchy absolutnie nie wykazal (dodam,ze dlugi byly naprawde spore). i tak musialam czekac do rocznicy, bo to warunek w kraju, w ktorym sie pobralismy.

      rozwod byl z winy pana, ale nie mial wyjscia i podpisal papiery. mysle,ze jesli powiesz,ze skoro chce latwo i przyjemnie to niech podpisze papiery ze wskazaniem o winie, powinno zadzialac. nikt nie lubi prac brudow przed sadem, wiec moze sie koles zgodzi.
    • 2.marcelina Re: No i teraz przynajmniej wiem 14.10.10, 20:37
      Witam wszystkich serdecznie, jestem studentką 5 roku psychologii i poszukuje osób rozwiedzionych, które zgodziłyby się wypełnić krótka ankietę na temat postawy wobec zachowań nielojalnych. Ankieta jest w pełni anonimowa i posłuży mi do mojej pracy magisterskiej. Nie jest to kwestionariusz diagnostyczny a statystyczny, więc jego wyniki będą istotne jedynie po zebraniu przeze mnie danych od wielu osób. W swoim badaniu porównuje uśrednione wyniki 3 grup: osób w stanie wolnym, po ślubie oraz rozwiedzionych. Niestety aby ukończyć swoje badanie brakuje mi nadal odpowiedzi osób rozwiedzionych dlatego proszę Was o pomoc. Wszystkich chętnych do wypełnienia ankiety a tym samym pomocy studentce psychologii proszę o kontakt mailowy: 2.marcelina@gazeta.pl
      Pozdrawiam serdecznie,
      Marcelina
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka