Niewolnica?

26.06.11, 09:54
Jesteśmy małżeństwem od 8 lat, ale od początku znajomości mąż stosował przemoc - duszenie, popychanie, straszenie szybką jazdą samochodem, nazywanie psychicznie chorą, itd. Byłam spragniona miłości, a on kiedy miał dobre dni był niezwykle czuły i opiekuńczy. Teraz kiedy o tym myślę, wiem, że byłam straszną idiotką decydując się na związek z nim i zakładanie rodziny. Mamy dwójkę dzieci (5 i 7). Raz na kilka miesięcy była z jego strony wielka skrucha. Mówił wtedy, że się zmienił, zrozumiał. Ma wielki dar przekonywania. Do tego potrafi zjednywać sobie ludzi. Jego znajomi myślą, że on jest ofiarą w naszym związku sad W każdym razie coś we mnie pękło. Stopniowo miłość wygasła, a ja stwierdziłam, że nie zamierzam żyć dłużej z tym człowiekiem. I tu się pojawia problem z którym sobie nie radzę. On nie chce zgodzić się na sprzedaż mieszkania i kupno 2 mniejszych (jest wspólne). Do tego ciągle mnie chce dotykać, mówi, że decyzja o rozwodzie jest jednostronna, chodzi za mną i nęka. Nie mogę się czuć swobodnie we własnym domu, bo zaraz próbuje mnie dotykać sad Mówi, że nie zgodzi się na rozwód i będzie się on ciągnął przez lata, a w tym czasie będziemy musieli ze sobą mieszkać. Czuję się jak niewolnica. Mam myśli samobójcze. Do tego rodzina próbuje mnie nakłonić do tego żebym ze względu na dzieci do niego wróciła. Z tym, że jako kto? Odrzuca mnie na jego widok. Nie chcę być z nim nawet jeśli naprawdę by się zmienił.
    • madame_c Re: Niewolnica? 26.06.11, 10:12
      jak to? mówisz, ze byłaś duszona, a rodzina każe Ci z nim być?
      • bea-34 Re: Niewolnica? 26.06.11, 10:26
        Dokładnie. Sama nie wiem jak on to robi. Ma ogromny dar do przekonywania. Przykład - w zeszłym tygodniu była u nas moja mama i sama widziała jak mnie szantażuje i zamierza się na mnie pięścią. Powiedziała wówczas, że rzeczywiście powinniśmy się jak najszybciej rozwieść. W ten weekend wziął dzieci i pojechał do moich rodziców. Wczoraj rozmawiałam z mamą przez telefon i co słyszę - że on chyba na prawdę się zmienił, bardzo chce się pogodzić, itd. Wszyscy moi znajomi, którzy nie wiedzą, że stosuje przemoc uważają go za niezwykle spokojnego, zrównoważonego faceta.
        • anbale Re: Niewolnica? 26.06.11, 11:26
          Myślę, że jesteś za bardzo uzalezniona od opinii rodziny i jej poglądu na na twoje życie. Przez to jesteś słaba i niezdolna do podjęcia decyzji.
          To jest normalna sprawa, że większość przemocowców wobec obcych są ludzmi z sercem na dłoni- to jedna z reguł tej gry, więc w ogóle nie bierz tego pod uwagę, ze ktos go postrzega inaczej...
          • szizumami Re: Niewolnica? 26.06.11, 11:53
            -jesli jest taki przewrotny i zakłamany
            -"zbieraj" świadków--bo sama możesz nie dac rady przy rozwodzie
            jesli jest aż tak przekonujący
            zacznij od koleżanki,zapraszaj do domu..po czasie i przy niej zapomni sie i bedzie naturalny
            mamie opowiadaj co robi
            i pisz to wszystko--kiedy było i co..
            w takim stanie psychicznym-pamieć bedzie zawodna..a na rozprawie z nerwów i jego bezczelności--możesz sie poplątac
            no i do psychologa po wsparcie--najl.poleconego
            • consti81 Re: Niewolnica? 28.06.11, 14:00
              Dokładnie tak, jak będziesz mieć swiadka ale nie z rodziny to w sądzie będziesz wygrana. No i do psychologa też możesz spróbować go zaciągnąć, żeby zaczął mysleć.
          • madame_c Re: Niewolnica? 26.06.11, 11:57
            Działaj zatem mądrze, bo widzę, ze Twoja Mama jest mało, bez obrazy, rozsądna.
            Poszukaj w necie przykładów takich "wzorowych ojców", którzy to "niespodziewanie" pewnego dnia zabijali żonę wraz z dziećmi, a sami po wszystkim się wieszali.
            I niech Mamusia z tym się prześpi.
            Zadzwoń następnego dnia i grzecznie zapytaj, czy ten jeden pokój w mieszkaniu rodziców możesz zająć, w oczekiwaniu na rozwód.
            • anbale Re: Niewolnica? 26.06.11, 12:20
              Hmm, nie bardzo rozumiem po co bea ma tracić czas i energie na udowadnianiu otoczeniu, jak w wielkim jest błędzie, zamiast po prostu zając się sobą i rozwiązaniem swoich problemów...?
            • rarely zes pojechała :))) 29.06.11, 17:21
              madame_c napisała:

              > Działaj zatem mądrze, bo widzę, ze Twoja Mama jest mało, bez obrazy, rozsądna.
              > Poszukaj w necie przykładów takich "wzorowych ojców", którzy to "niespodziewani
              > e" pewnego dnia zabijali żonę wraz z dziećmi, a sami po wszystkim się wieszali.
              >
              >
    • wiolka-0 Re: Niewolnica? 26.06.11, 12:54
      Hej!!!
      To straszne co piszesz,jak to możliwe żeby rodzina nie widziała Twojego zdezorganizowanego życia.Wiesz co? Chyba za mało o tym mówisz,może powinnaś więcej "głośno" mówić o tym co dzieje się w domu /chodzi mi o rodzinę /.A po za tym, to te głupie stereotypy zaważyły .Przecież kobieta to nie NIEWOLNIK!!! . Wszystko skupia się wiecznie na kobiecie,wszystko....dom,dzieci,nieudane związki,finanse i można wymieniać...
      Nie poddawaj się,jak trzeba to walcz,dużo rozmawiaj i głowa do góry.Pamiętaj że jesteś równie ważna ,masz swoje miejsce na świecie i Twoje zdanie się liczy ,uwierz w to...A przede wszystkim ...duszenie,popychanie?...a dzieci na to patrzą?Weź sprawy w swoje ręce i rób swoje.ŻYCZĘ powodzenia!!!
      Pozdrawiam.Wioletta.
      • bea-34 Re: Niewolnica? 26.06.11, 13:12
        Zwykle mamie o wszystkich jego napadach opowiadam. Ale ona zawsze mi mówi, że nie poradzę sobie finansowo, że nie wiem co to bieda, że dzieci muszą mieć oboje rodziców, że mąż chyba naprawdę się zmienił... Mam kilka koleżanek, którym od lat zwierzam się z tego co się dzieje w moim domu. Najgorsze jest to, że on chodzi za mną, mówi, że obiecywałam mu, że spróbujemy jeszcze, miałam ciężkie dzieciństwo i dlatego wzajemnie siebie krzywdziliśmy, ale teraz możemy pójść na terapię razem... Od 2 miesięcy dzień w dzień chodzi za mną i powtarza to samo. Ale JA TEGO NIE CHCĘ. Wolę być sama. Nie wiem jak przed nim uciec, żeby przestał mnie dotykać i udawać strasznie miłego i czułego, żeby przestał robić mi pranie mózgu. Coraz rzadziej jestem w domu bo nie mogę tego znieść, a przez to mogę stracić dzieci, bo on powie w sądzie, że przestałam się nimi zajmować. A ja po prostu nie mogę być z nim pod jednym dachem.
        • anbale Re: Niewolnica? 26.06.11, 13:30
          Wciąż nie rozumiem...smile Czy potrzebujesz dyspensy mamy i taty, żeby odejść od męża prześladowcy, którego nie możesz juz znieść ? Odejdziesz jak Ci pozwolą ?
          • bea-34 Re: Niewolnica? 26.06.11, 13:41
            Nie chodzi o dyspensę. Chodzi o to, że jestem skazana na życie pod jednym dachem przez nie wiadomo jak długo. Nie stać mnie na wynajęcie mieszkania, a bez zgody jednej ze stron nie da się sprzedać mieszkania, w którym mieszkamy. A mąż nie odpuszcza, chodzi za mną i nie daje spokoju.
            • wiolka-0 Re: Niewolnica? 26.06.11, 13:47
              Słuchaj a jakbyś wniosła o separację?Wtedy nie może Ciebie dotykać itd.
    • wiolka-0 Re: Niewolnica? 26.06.11, 13:43
      Słuchaj a Ty masz jakieś niebieskie karty lub tego typu rzeczy?
      Ja tego za cholerę/przepraszam/ nie mogę zrozumieć,że co???...nie poradzisz sobie? BZDURA,BUJDA NA RESORACH....dasz radę!!!! Ile masz lat? Przecież sądząc po wieku Twoich dzieci nie jesteś "stara",pójdziesz do roboty i spokojnie...Nie bój się, dzieci Ci nie odbiorą na pewno,muszą być podstawy.
      • bea-34 Re: Niewolnica? 26.06.11, 14:10
        Mam 34 lata. Mam pracę, ale wynajem w Warszawie to 2 tys, a ja zarabiam niewiele więcej. Na policję tylko raz chciałam zadzwonić, ale mąż wyrwał mi telefon. Nie poszłam też na policję bo co bym powiedziała. Śladów nie było. Byłam bliska zrobienia tego po tym jak szarpał mnie za włosy i uderzył tyłem mojej głowy o samochód. Ale poza bólem nie było śladów.
        • wiolka-0 Re: Niewolnica? 26.06.11, 15:43
          Hejjjj.....jeszcze wpadłam na pomysł.Jakbyś poszła do psychologa i opowiedziała wszystko.Moja kumpela tak miała,bała się strasznie bo mąż jej groził że jak go nie wpuści/pijak/ to rozwali drzwi i takie tam , poszła do psychologa , teraz jest pewna siebie po rozmowach/te rozmowy są na zasadzie terapii/,nawet się po niej nie spodziewałam że zrobi mu tak koło "pióra".Facet dziś "siedzi"Jest po rozwodzie.A poza tym będziesz miała notkę od lekarza że przychodzisz z problemem znęcania się męża.I to jest dowód.
          • wiolka-0 Re: Niewolnica? 26.06.11, 15:47
            A tak w ogóle to przejełam się Twoim problemem ponieważ kobiety są pozostawione same sobie ,wbrew pozorom.Jestem mężatką od 13 lat ,mam 32 lata ale czegoś takiego jak Ty opisujesz normalnie nie znam.Takich zachowań ,współczuję takim kobietą ,biedne!!! Sama nie chciałabym przerabiać takiej gehenny
      • roztrzesiona78 Re: Niewolnica? 26.06.11, 14:10
        witam, mam bardzo, bardzo podobną sytuację do Twojej.
        Proszę Cię nie słychaj nikogo kto radzi Tobie, żeby z nim zostac.Tylko Ty wiesz (mieszkasz z nim itd) jaki on jest i na co go stac. Zacznij działac, zrób to dla dzieci i dla samej siebie.
        Ja złożyłam pozew. Nabieram sił, bo bedzie strasznie, ale już dużej nie mogę wytrzymac bo to nie życie to wegetacja, którą trzeba przerwac.
        Idź do adwokata, zrób wreszcie krok.
        Pozdrawiam i życzę dużo sił.
        • bea-34 Re: Niewolnica? 26.06.11, 14:12
          W przyszłym tygodniu planuję pójść do adwokata.
          • roztrzesiona78 Re: Niewolnica? 26.06.11, 14:20
            Nie wiem kiedy miała ta sytuacja miejsce, ale powinnaś iśc na policję a przynajmniej do dzielnicowego, żeby zrobił notatkę. Proszę Cię z całego serca następnym razem dzwoń na policję lub uciekaj z dziecmi. Ja pierwszy raz jak mnie udzerzył też nie zadzowniłam bo bałam się straszył mnie że jak zawdzonię to tak mnie załawti, ale oważyłam się i teraz dzwonię bo wiem, że muszę, choc dziecko jest też świadkiem jak tatuś szaleje.
            • bea-34 Re: Niewolnica? 26.06.11, 15:56
              Następnym razem zadzwonię. Wiem to na pewno.
              • estimata Re: Niewolnica? 26.06.11, 21:15
                Ratuj sie kobieto. I dzieci. Znam ten oslizgły typ. Rozumiem, że w razie czego mama ci pomoże, skoro masz z nia dobre kontakty. W sensie przygarnięcia do mieszkania. Zdecyduje sie i zabieraj dzieci bo pogra nimi. I od razu jak sie wyniesiesz złóż w sadzie wniosek o ustalenie kontaktów z ojcem - nie zarzuci ci, że mu je ograniczasz poprzez wyprowadzkę. Nie oglądaj się, nie wierz innym, tylko sobie. On się nie zmieni, nauczy się tylko lepiej maskować. Poszukaj świadków. Komuś się zwierzałaś, ktoś coś widział? Przygotuj się najpierw do walki, zanim ja podejmiesz. A dotykać się nie pozwalaj, fuj, co za typek.
              • skwargosia Re: Niewolnica? 28.06.11, 14:39
                miałam b.podobną sytuację do Twojej. mam zamiar , następnym razem - tak samo mówiłam. rodzina podobnie jak Twoja uważała , że dzieci muszą mieć oboje rodziców itd . itp. nie wiem czy jesteś w stanie wezwać policję w czasie gdy się sprzeczacie albo Ci grozi , z tego co tutaj piszesz to widzę , że nie jesteś jeszcze zdeterminowana - nie obwiniam Cię broń Boże to niestety normalny mechanizm działania. Ja wezwałam którymś razem policję ( a nie była to pierwsza interwencja i po prostu trafiłam na policjanta mającego pojęcie o procedurach i naprawdę chcącego pomóc. i cała machina ruszyła. Konkrety dla Ciebie : zgłoś sprawę dzielnicowemu - jeżeli będzie sensowny to pomoże i powie co robić - tego Ci życzę - chociaż różnie z tą policją bywa niestety. możesz sama wnieść sprawę do sądu o znęcanie sie i zakaz zbliżania - niestety to trwa i byłoby dobrze mieszkać u rodziny , życzliwej koleżanki. mów rodzinie i znajomym o tym jak on sie zachowuje , bo kiedyś możesz ich powołać na świadków o znęcanie się nad Tobą. nie musisz mieć dowodów że Cię bije wystarczy , że ktoś z rodziny lub znajomych potwierdzi w sądzie że się skarżyłas , że Cię źle traktuje , dusi i wyzywa. Twoja sprawa to typowy przypadek przemocy psychicznej - to trudne ale mozliwe do udowodnienia w sądzie zapewniam Cię. myśl o sobie nie o rodzinie czy Ci uwierzy - ja nie miałam zielonego pojęcia o Tym że mąż może tak traktować żonę i gdyby nie własne doświadczenia to pewnie dalej nie wierzyłabym , że to możliwe.trzymaj się i powodzenia , wytrwałści - pamiętaj jeszcze , ż e tacy ludzie jak Twój pożal się Boże mąż nigdy się nie zmieniają - to defekt nie do naprawienia!!!!
                • plujeczka Re: Niewolnica? 28.06.11, 21:30
                  [b]nie bardzo ci pomo9ge poniewaz nie mam takiej wiedzy choć sama byłam ofiarą przemocy psychicznej ( również) ale pamietam jak mój adwokat pytal mnie o to w trakcie rozowdu a w zasadzie rozób był juz na ukonczeniu, ja mu opowiedziałam co się u mnie w domu działo a on na to rzekł ,ze ja mogłam wnieś sprawe o znęcanie się psychicznie na rodzinie ale to nie ja musiałabymudowadniac m,ze tak było tylko mój jeszcze wtedy maz ,ze tego nie robił.Zdumiala sie strasznie ale poniewaz była to "musztarda po obiedzie "to odpuściłam.
                  Idż do dzielnicowego i poromawiaj czasami mozna naprawdę traficna porzadnego policjanta co ma niezłe rozeznanie w temacie może ci mgłby pomóc i podpowie co i jak robicby to udowodnic, w sumie cholera straszna sprawa i trydna ale skoro innym sie udało to moze i tobie sie uda czego Ci zyczę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja