Dodaj do ulubionych

Ależ jestem niewdzięczna

05.04.12, 21:47
Ależ jestem niewdzięczna - nie mogę patrzeć na męża.... Jesteśmy siedem lat po ślubie. Mamy dziecko - lat 6 smile I to tyle, co nas łączy...
Patrząc z boku - wszystko pięknie smile Udane małżeństwo - on kocha dziecko, nie pije, nie bije, nie krzyczy....
...ale przez lata też nie rozmawiał ze mną, siedział tylko przed kompem, był - a jakby go nie było. Nie śpimy ze sobą już tak długo, że można powiedzieć, że do rozpadu więzi fizycznej doszło... Robiłam w związku za kobietę i za faceta. I mam już tego dość!

No i już nie chcę tak żyć, a już na pewno przez kolejne - dziesiąt lat.... brrr....
No to mu oświadczyłam, że chcę żeby wyprowadził się na jakiś czas i zobaczymy.... No to on nagle zaczął się starać- pomaga w domu, zajmuje się dzieckiem. I nie chce się wyprowadzić. Mnie to nie wzrusza, w zaden sposób nie zmienia mojego nastawienia do niego, ale otoczenie tak - i wszyscy przekonują, żebym nie szalała (bo sama nie dam rady w domu, bo wynajęcie przez niego mieszkania obciąży nasz małżeński budżet, bo w rodzinie rozwodów nie było.... ) Jezu, powiedzcie, czy ktoś z Was był w podobnej sytuacji ? Jak sobie z nią poradził ?
Czy ja jestem nadmiernie egoistyczna ? Czy wymyślam sobie ? A może tak wyglądają małżeństwa po kilku latach wspólnego życia ?!!!!
Obserwuj wątek
    • altz Re: Ależ jestem niewdzięczna 05.04.12, 22:14
      Jak ktoś komuś kołki na głowie ciosze, to tak się kończy.
      Trudno był miłym dla żandarma.
      Ktoś zrobił wyrwę między Wami i myślę, że to byłaś Ty, a teraz się wkurzasz, że mąż żyje na dystans.
      • kramasa Re: Ależ jestem niewdzięczna 05.04.12, 22:57
        No nie - nikt tu nikomu kołki na głowie nie ciosał... Skad ten wniosek, tak w ogóle? Ze robilam za faceta i kobietę jednocześnie ? Ano dlatego, że szanowny małżonek wszystko na mnie zrzucał bo ja i tak lepiej to załatwię, bałagan domowy mu nie przeszkadzał, generalnie nic mu nie przeszkadzało o ile mógł siedzieć przed kompem...
        No i najlepiej żebym ja też nie przeszkadzała wink
        Jak chciałam gdzieś wyjść czy wyjechać, to musiałam wszystko sama zorganizować, a on łaskawie jechał ...
        Doszło do tego, że nawet już nie miałam siły prosić go o cokolwiek, bo i tak mi coś tam w odpowiedzi warczał...
        No i czar goryczy się przelał ... a teraz on za niewiniątko robi...

        Wiem, że część winy leży po mojej stronie ... ale ja już nie mam siły tego naprawiać ... ale z boku patrząc to poprawny związek...

        No i zdecydowałam... ale nie wiem jak przekonać go do tego żeby się wyprowadził na próbę ... A nie jestem na tyle zdeterminowana, żeby mu rzeczy za próg wyrzucić wink
        • altz Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 08:13
          kramasa napisała:

          > No nie - nikt tu nikomu kołki na głowie nie ciosał... Skad ten wniosek, tak w o
          > góle? Ze robilam za faceta i kobietę jednocześnie ? Ano dlatego, że szanowny m
          > ałżonek wszystko na mnie zrzucał bo ja i tak lepiej to załatwię, bałagan domowy
          > mu nie przeszkadzał, generalnie nic mu nie przeszkadzało o ile mógł siedzieć p
          > rzed kompem...
          Widzisz, sama o sobie dość dużo piszesz, że można zrozumieć sytuację. Myślę, że miałaś stale pretensję, pewno i często słusznie, ale w taki sposób nie działa związek, że ktoś jest generałem a drugi wykonuje instrukcje.
          Chłopy tak mają, baby czasami też, że muszą mieć jakieś swoje zajęcie, które chętnie robią. Niestety, panowie mają raczej ciekawość dziecka, grzebią w tych swoich samochodzikach, chodzą na mecze i na piwko, prężą mięśnie smile
          Facet bez zainteresowania, które go uskrzydla i któremu mógłby poświęcić wolny czas, jest kiepskim kompanem w związku. Czasami tak jest, że żona mówi: "nie idź na piwo! posiedź w domu", a potem się dziwią, że facet jest jakiś znudzony, nic mu się nie chce, a wszystko trzeba od niego wyciągać.
          • moniapoz Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 08:28
            A mnie się wydaje Alz, że nie przychodzi Ci do głowy sytuacja którą ja sama znam z autopsji,
            mianowicie taka, że nikt nikomu nie truł, nie ciosał kołków, nie ograniczał wyjść, hobby itd....tylko zrezygnowany brał coraz więcej obowiązków na siebie i odpuszczał wymaganie czegokolwiek od męża, bo miał dość wiecznych próśb, wiecznego "za chwilę", wiecznego wychowywania dorosłego przecież człowieka
            a mężowi w to graj, siedzi zadowolony przy kompie i być może jest na tyle bezrefleksyjny, że nawet nie zdaje sobie sprawy, że tak związek nie powinien wyglądać.
            co do autorki: czy zastanawiałaś się czemu mąż z Tobą nie rozmawiał, nie spędzał czasu tylko siedział przy komputerze ? co w tym komputerze było takiego, że wolał go niż bycie z Tobą?
            otoczeniem bym się nie przejmowała - łatwo się mówi, ale żyć z danym człowiekiem musisz Ty, ale z drugiej strony nie podejmowałabym pochopnych decyzji, bo Twoim błędem było to, że tolerowałaś taki stan rzeczy bardzo długo i w zasadzie też jesteś za to jak wasz związek wyglądał odpowiedzialna. Tylko teraz pytanie: czy da się jeszcze zmienić wasze nabyte nawyki w małżeństwie....czy faktycznie mąż zmieni się i będzie bardziej aktywny czy robi to obecnie tylko ze strachu przed zmianą wygodnego życia.....gdzie jak rozumiem niewiele się angażował w cokolwiek.

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
            • nowel1 Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 09:38
              Dokładnie tak, Monia. Altza przerasta wyobrażenie sobie innego schematu niż ten jemu znany.
              U mnie przez ostatnie lata małżeństwa było tak: ja zarabiałam, ja dbałam o dom, ja planowałam remonty, ja byłam na wywiadówkach, ja robiłam zakupy. Próbowałam rozmawiać. Mówiłam, że nie daję rady. Proponowałam ustalenie podziału obowiązków. Słyszałam, że "on tego nie słyszy". Jak mam do Ciebie mówić, żebyś usłyszał? "nie wiem". "Jeśli bałagan ci przeszkadza, sprzątaj". Itd itp. Nie dało rady tak dłużej.
              • moniapoz Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 12:11
                oj znam to smile) bardzo dobrze znam smile

                ------
                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • blue_ania37 Re: Ależ jestem niewdzięczna 05.04.12, 22:14
      Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy przemawia przez Ciebie gorycz, że mąż tyle czasu był "obok" twoich marzeń, pragnień itp...ale na dnie tej goryczy jest chęć naprawy związku.
      Czy uważasz, że wypaliło się wszystko i nie ma szans na odbudowę.
      Domyślam się, że czujesz się bardzo upokorzona jako kobieta jako kochanka, i na tej bazie trudno coś budować.
      Ale to TY wiesz najlepiej jakie uczucia żywisz do męża.
      A
    • lampka_witoszowska Re: Ależ jestem niewdzięczna 05.04.12, 22:31
      kompletnie dla mnie jest niezrozumiałe, że osoby trzecie niepytane wypowiadają się na temat związku dwojga, a nawet trojga ludzi

      że co? że głupka mają przed sobą i trzeba mu/jej powiedzieć, co będzie najlepsze, bo przecież głupek sam nie wie i nie wpadnie na to, co najlepsze w jego własnej sytuacji?

      wtrącaczy odsuwałam skutecznie
      o zdanie pytam intuicyjnie tych, którzy są - moim zdaniem -w stanie pomóc i nie oczekują, że ich zdanie obowiązkowo wdrożę w życie
    • fraaa a co nas to obchodzi 06.04.12, 00:56
      mam przyjechac i go wyreczyc ?
      • mayenna Re: a co nas to obchodzi 06.04.12, 01:51
        To propozycja czy groźba?
        A najlepiej zmień forum bo tu się nie przebijesz.
        • szizumami Re: a co nas to obchodzi 06.04.12, 06:49
          ale tak przepraszam-rozmowy dalej żadnej nie było?
          uzalezniony ?
          czy kocha ?
          i czemu nie fizycznie?
          a jak nie uzalezniony -to co do cholerki robił w tym kompie-na czym przesiadywał?
          tak nie szukałas przyczyny?
          bo to troszke nienormalne u faceta żeby mu sie seksu nie chciało choc troche ,wg mnie[no chyba że sobie rekompensował]
          sorki-mnie by sie tak zastanowiło--bo jak uzalezniony to jeszcze bym cos myslała..no wiesz-czemu?
          i czemu wczesniej nie walnełas piescia w stół,na rózne sposoby...nie patrzałas co on robi?
          fliruje,gra,w porno siedzi..?
    • ninaa Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 09:18
      A ja Kramasę rozumiem. I dlaczego wszyscy tak na nią zwalają odpowiedzialność, że nie zauważyła, że nie reagowała..? A on co ? Krowa święta i dzidziulek ? Ona psycholog na etacie i „dbacz”, któremu zależy, więcej się musi tylko wyginać.. ? A on ? Jemu nie musi zależeć ? Wkurza mnie taka cholerna zasada co się w życiu przewija wszędzie. Małżeństwo – on alkoholik od lat 30, ona udręczona życiem, wychowała dzieci, dom ma posprzątany choć strasznie skromny, obiad zawsze od nos podtyka, łata dziury w domowym budżecie, boi się czy ON wróci, lub że sąsiedzi pokażą gdzie leży .. I co ? Opinia społeczna - dzielna, wspaniała kobieta… Dała radę.., wszystko dzięki niej.., to ona dokonała cudu, ze to wszystko się nie rozpieprzyło.. A ona ..? płacze sobie czasem po cichutku…, jak mówi sama… za życiem zmarnowanym.. W imię czego…?? W imię szlachetności…?? Odpowiedzialności ? Taka kobieta na koniec życie zbierze laury…, ale pytanie – za co..? Za to że nie pomyślała o sobie… Dopiero teraz zaczyna.. niebieskie karty, przymusowe leczenia…, bo ma dość, bo chce odpocząć..
      Kiedy kobieta ma prawo powiedzieć – nie i już ? I jakie są granice..?
      Rozumiem świetnie zjawisko „wymarcia” miłości, kiedy to drugi człowiek (mąż dajmy na to) nie jest już do niczego potrzebny (brzmi okrutnie, co ?) .., bo swoją obecnością tylko wkurza i przeszkadza. Zaburza porządek. Nie jest uczestnikiem, nie jest współodpowiedzialny. Nie STARA SIĘ. Nie zależy mu. Na niczym. Tylko na siedzeniu przed kompem, telewizją, czymkolwiek, byle ruszać się nie trzeba było. Cele..?? Cele ma tylko ona – wyjechać z dzieckiem, zobaczyć coś, przeżyć, a on krzyczy – po co ? Co znów wymyślasz…? Wrrr…. Sytuacja kiedy aktywny małżonek bierze coraz więcej obowiązków na siebie, coraz więcej „daje radę”.., bo też stara się „dla związku”, żeby zapracowanego, czy też zmęczonego od pracy partnera odciążyć, bo o to prosi.... doprowadza do tego, że można wniosek łatwo wysnuć .. czysto praktyczny.. Bo rodzina prócz miłości wzajemnej musi też FUNKCJONOWAĆ. Zobaczcie… do rozstań prowadzą zaburzenia „funkcji” rodziny ! A miłość – to nieco dalszy plan. Na jej brak można chyba przymknąć oko jeśli funkcjonuje wszystko jak trzeba. Ale kobieta mówi – nie był i nie jest mi oparciem ! Czuję się jak wół, który jeszcze krytyki musi znosić. Mam dość, sama będę szczęśliwsza i spokojniejsza. Zdrowsza. Tak. Tego chcę. A opinia społeczna nie ma tu nic do tego. Nic a nic. To się nie dzieje w tydzień. To trwa latami…
      A szukanie winy…, branie jej na siebie, żal, że się nie dało rady, że nic nie potrafiłam z tym zrobić …? Z tym trzeba chyba żyć. Bo odpowiedzialność pozostaje. Bo walczyć można było sobie w Grunwaldzie. Tu w życiu bieżącym chcemy o prostu zasypiać spokojnie.. I czy mamy do tego prawo…?
      • moniapoz Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 09:40
        Ninaa
        ja nie zwalam winy na autorkę smile w żadnym wypadku - sama jestem w bardzo bardzo podobnej sytuacji i powiem Ci dlaczego uważam się za współodpowiedzialną - dlatego, że wiele lat, chyba ze strachu odpuszczałam, nie wymagałam, udawałam, że tak jest normalnie, żyłam w takim zawieszeniu, utwierdzając mojego męża, że taka sytuacja mi odpowiada.
        nie wiem jak to było w przypadku autorki - czy też odpuściła tak jak ja czy komunikowała mu, że to co tworzą to nie jest związek.

        wcale też nie uważam, że trzeba utrzymywać takie małżeństwo na siłę, ale jeżeli jest to jeszcze możliwe to warto spróbować. tylko autorka wie czy ma jeszcze na to siłę czy nie.
        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
      • altz Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 09:57
        Masz rację... z Twojego punktu widzenia. wink

        Żeby małżeństwo funkcjonowało, to partnerzy w związku powinni jakoś funkcjonować oddzielnie i samodzielnie. Powinni mieć swoje hobby, pracę, swoich znajomych i własne życie.
        Ciężko jest żyć, gdy masz ustalony plan, czynności, które ktoś Ci każe zrobić, bo według niego są one najważniejsze. Następuje wtedy zmęczenie materiału i w zasadzie nikt się z tym nie czuje dobrze.
        Rozmawiałem na ten temat jeszcze wczoraj z moją Panią, zażartowałem sobie, że gdyby mężczyźni rządzili światem, to byśmy wrócili do epoki kamienia łupanego. Oboje sobie tak żartujemy, ale to zazwyczaj kobiety chcą więcej i więcej, porządkują świat, a mężczyźni chcą robić coś nowego i przyziemne sprawy często nie mają dla nich takiego znaczenia.
        Pani musi? A kto jej karze? smile Czasami proponuję kobiecie jednej czy drugiej, weź się spakuj, zostaw dom idź na spacer czy na choćby jednodniową wycieczkę. Zostaw pijaka i jego pijących synów, wyjedź choćby na miesiąc, a oni sobie poradzą, bo będą musieli. Jeśli sobie nie poradzą, to ich problem.
        Kobiety chyba biorą na siebie za dużo spraw. Muszą, zależy im, walczą, a walczyć można pod Grunwaldem. wink Trochę by odpuściły, to też by im się łatwiej żyło. Nastolatek musi mieć wyprasowane przez mamę koszule, a mógłby to sam zrobić. Mama codziennie gotuje, a niech ugotuje mąż i dzieci, choćby i gorzej. Dzieci bez problemu potrafią wstawić pranie i rozwiesić, odkurzyć, umyć łazienkę, choćby nieidealne. Niech żyją w bałaganie, jeśli chcą, w końcu się zorientują, że same muszą posprzątać w swoim pokoju, szczególnie gdy w domu będzie się pojawiać koleżanka. wink Jak ktoś kogoś stale wyręcza, to się nie powinien dziwić, że ten drugi z czasem nic nie umie. Więcej luzu i własnych zainteresowań! Życie chociaż trochę powinno być przyjemne.
        • lampka_witoszowska Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 10:49
          Altz, tak się nei da
          jeśli latami ktoś funkcjonuje w systemie, nie zostawi i nie wyjedzie, prędzej się zarąbie, ale ten podziw od czasu do czasu w głosie znajomych czy bliskich: jak ty to wytrzymujesz?

          gdyby znajomi czy bliscy powiedzieli: robisz krzywdę sobie i swojej rodzinie, to może by to coś dało - najprawdopodobniej obrazę na całe życie, teksty o nieznajomości życia i cokolwiek, co utrzyma znajomy stan rzeczy

          inna sprawa, że gdy kobieta dojrzeje do zmiany i zostawia wszystko, i wyjeżdża, to ci sami bliscy i znajomi jej ładują do głowy: zostawiasz rodzinę? przecież on się zmieni/nie da sobie rady/wciagnie dzieci (dorosłe, ale dzieci) w picie itd

          to jest ubezwłasnowolnienie na własne życzenie, a zaczynać się może od zwykłego opuszczenia przez partnera - bo ktoś chałupę oporządzi,a od siebie zaczyna się coraz mniej wymagać
          no, i do tego wyłazi, że ślub wzięliśmy z kimś, z kim poza planowaniem dnia ślubu i ew. dzieci niewiele nas łączy i już nam się naprawdę nic nie chce, bo się człowiek budzi codziennie w nieswojej bajce

          ps. a komputer jest łatwiejszy w obsłudze niż kobieta czy mężczyzna smile
          • szizumami Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 11:28
            toc nikt nie mówi,że ma sie meczyc i że winna wszystkiemu
            tylko czemu zamiast prosic nie wymagała,wymuszała na rózne sposoby
            wydaje mi sie że jak zkazdym problemem -najpierw cos nam nie pasuje,cos jest zle,próbuje to zmienić w prosty sposób,jak sie nie da to próbujemy ciezzych i bardziej wyszukanych,
            w miedzyczasie doszukujemy--gdzie lezy problem i dlaczego tak jest..
            a tu autorka mówi,że prosiła i nie dopraszała sie
            wiem,że praniu wszystko wychodzi ale czasem trza oprócz proszenia cos próbowac wyegzekwowac
            no i w koncu dodiaska--nigdy nie rozmawialiscie o tym?
            a rózne próby sa po to
            żeby wiedziec że zrobiło sie wszystko dla zmiany[ulepszenia,ratowania]
            i dojsc do PEWNEGO wniosku
            już dosc! bez watpliowsci
            a tak poza tym -to separacja czasem daje do myslenia,moze i to dobry pomysł
            co zas do----znajomi i rodzina za nas zycia nie przezyja
            • ninaa Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 11:40
              Wiesz..., proszenie, angażowanie, wymuszanie .. jestem przekonana, że to wszystko było. Ona to zaliczyła, na pewno. I w końcu przyszedł taki moment, że przestała. A choćby i ze względu na własne samopoczucie może...?
              • sebalda Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 11:58
                Prosić to można zaprzyjaźnioną sąsiadkę, żeby wszyła z psem, gdy wyjadę w delegację na jeden dzień, męża nie powinnam musieć prosić o nic w zasadzie, bo to jego dom tak samo jak mój, jego współwłasność i współodpowiedzialność. Oboje pracujemy po równo mniej więcej, podobnie nawet zarabiamy, nie rozumiem, dlaczego trzeba prosić o pomoc? Jaką pomoc?
                Ale wychowany w domu, gdzie wszystko robiła mamusia, facet tej oczywistej oczywistości nie rozumie. To jest terror prac domowych! Taki krzyczy, gdy żona przypomina, że miał w sobotę włączyć się w porządki. I żeby jeszcze miał jakieś inne zajęcia, jakieś hobby. Gdzie tam, zmęczony jest po tygodniu pracy, musi odpocząć. Żona oczywiście nie musi. Bo żony przyrodzonym obowiązkiem i prawem jednocześnie jest troszczyć się o porządek i ognisko domowe. O, właśnie tak!
                • moniapoz Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 12:09
                  > Prosić to można zaprzyjaźnioną sąsiadkę, żeby wszyła z psem, gdy wyjadę w deleg
                  > ację na jeden dzień, męża nie powinnam musieć prosić o nic w zasadzie, bo to j
                  > ego dom tak samo jak mój, jego współwłasność i współodpowiedzialność.

                  dokładnie tak smile
                  ale jeżeli tak się nie dzieje to powinno się dać jasny komunikat, że nam to nie odpowiada.
                  ja takowego komunikatu wiele lat nie umiałam dać lub dawałam go w taki sposób, że mąż go nie rozumiał (bądź nie chciał zrozumieć ...hehe, bo mu było wygodnie smile
                  ciężko jest teraz zmienić utarty schemat działań w naszym związku i choć ja się zmieniłam bardzo to mój mąż tkwi jeszcze w tych czasach do których się przyzwyczaił....

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                • altz Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 17:23
                  sebalda napisała:

                  > Gdzie tam, zmęczony jest po tygodniu pracy, musi odpocz
                  > ąć. Żona oczywiście nie musi. Bo żony przyrodzonym obowiązkiem i prawem jednocz
                  > eśnie jest troszczyć się o porządek i ognisko domowe. O, właśnie tak!

                  Żona też nie musi robić porządki, ale ma plan i wie, że to zrobi choćby po trupach! Nie wiem, co to jest, głupota czy wstyd przed koleżankami? Dwa tryby działania kobiety: prośby a potem już terroryzm. smile
                  A co do odpoczynku, to ludzie się przyzwyczajają. Bywały takie sprawy u mnie (nieważne co, prace domowe), których żona palcem nie tknęła, ja to robiłem, chociaż setki tysięcy kobiet w Polsce to wykonuje. Po rozstaniu zatrudniła sobie człowieka to tych prac i płaciła. Gdyby mogła, to by do wynoszenia śmieci zatrudniła pomoc.big_grin Na moją sugestię, że mogłaby również wynosić śmieci nie była specjalnie zadowolona, ale nie wypadało robić mi awanturę. wink Kobiety równie łatwo się przyzwyczajają, jak mężczyźni, wystarczy tylko odpowiednia atmosfera i krótki czas do przyzwyczajenia.
            • nowel1 Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 11:54
              szizumami napisała:

              > toc nikt nie mówi,że ma sie meczyc i że winna wszystkiemu
              > tylko czemu zamiast prosic nie wymagała,wymuszała na rózne sposoby

              Jakie sposoby? Podaj parę sposobów. Pytam, bo na tym właśnie poległam.
              • sebalda Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 12:43
                Na lenia nie ma sposobu. Zwyczajnie. Zawsze może powiedzieć, że się czepiasz (nie dajesz mu realizować pasji, jak wykoncypował sobie Alz), że przesadzasz z tą czystością (choćbyś robiła tylko najbardziej podstawowe porządki, coby nie rozchorować się z brudu), że zamiast sprzątać lepiej wyjść na spacer. Samo się zrobi, czyste koszule same wyrosną na sznurku, zmywarka sama się zapakuje i wypakuje.
                A jak wyczerpią mu się wymówki, w sobotni poranek zawsze można urządzić popisową awanturę o nic i się obrazić, zamknąć w pokoju z komputerem i czekać aż dziecko się zlituje i przyniesie mu obiad albo ostentacyjnie zlekceważyć pozostawioną w garnku dla niego porcję i zrobić sobie jajecznicę. Facet dużo zniesie, byle nie musieć włączyć się w sprzątaniewink
                • altz Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 20:41
                  sebalda napisała:

                  > ...zamiast sprzątać lepiej wyjść na spacer. Samo się zro
                  > bi, czyste koszule same wyrosną na sznurku, zmywarka sama się zapakuje i wypaku
                  > je.
                  Z tym praniem nie przesadzaj, to nie jest jakaś wielka robota, tak samo zmywarka to też jest wielkie udogodnienie. Włączyć i wyjść na spacer, zamiast biadolić, pogoda jest wyjątkowo piękna.
                  Mi się "zdarzało" przez długi czas prać na tarze albo w rękach, a nawet w rzece, bez tych wszystkich urządzeń. Wtedy to faktycznie jest zajęcie. A taki plan na życie, robić wszystko, co trzeba i nie potrzeba, biadolić cały czas, narzekać na męża i nie mieć żadnego czasu wolnego, to jest dopiero program na życie! big_grin
              • esteraj Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 12:55
                nowel1 napisała:

                > szizumami napisała:
                >
                > > toc nikt nie mówi,że ma sie meczyc i że winna wszystkiemu
                > > tylko czemu zamiast prosic nie wymagała,wymuszała na rózne sposoby
                >
                > Jakie sposoby? Podaj parę sposobów. Pytam, bo na tym właśnie poległam.

                Zauważyłam taką przypadłość mężczyzn, że oni są bardzo łasi na komplementy.
                Zamiast prosić lub wymagać, czasami sprawdza się metoda słabej kobitki i "męskiego" mężczyzny.
                Czyli mówimy: Wiesz kochanie, bardzo potrzebuję Twojej pomocy, sama nie dam sobie z tym rady... Co ja bym bez Ciebie zrobiła... Dzięki skarbie, jesteś niesamowity (może być: mądry, silny, sprytny, inteligentny...)
                Często zastanawiałam się, dlaczego takie "mimozy" potrafią owinąć sobie faceta wokół palca?
                Okazuje się, że one są takie delikatne, tak bardzo potrzebują opieki...
                Naturalnie zależy też od typu mężczyzny na jakiego się trafi, a poza tym nie można przeginać.
                Kobieta powinna być zaradna, ale nie musi tego tak manifestować. Należy zostawić jakieś pole do popisu swojemu ukochanemu.

                Trzeba też pamiętać, że zamiast kucharki, sprzątaczki i matki, mężczyźni najbardziej potrzebują kochanki (bogini, którą mogą wielbić). Tymczasem kobiety przejmują większość obowiązków, wyręczają swoich partnerów, sądząc, że w ten sposób zasłużą sobie na miano dobrej żony. Potem jest rozczarowanie, no bo jak to, chciała mu nieba przychylić, a on taki niewdzięcznik...
                • moniapoz Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 13:34
                  > Zauważyłam taką przypadłość mężczyzn, że oni są bardzo łasi na komplementy.
                  > Zamiast prosić lub wymagać, czasami sprawdza się metoda słabej kobitki i "męski
                  > ego" mężczyzny.
                  > Czyli mówimy: Wiesz kochanie, bardzo potrzebuję Twojej pomocy, sama nie dam so
                  > bie z tym rady... Co ja bym bez Ciebie zrobiła... Dzięki skarbie, jesteś niesam
                  > owity (może być: mądry, silny, sprytny, inteligentny...)


                  hehe....a czy to nie jest aby lekka manipulacja smile taka które oczywiście przynosi efekty, ale jak komuś marzy się nie dziecko tylko partner to co ma zrobić smile)

                  i w żadnym wypadku nie chciałam nigdy być dobrą żoną....serio, tak tylko wyszło, że ktoś te obowiązki których mąż nie chciał wykonywać musiał robić i wypadło na mnie....smile


                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • sebalda Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 14:33
                    Mąż mi kiedyś w kłótni powiedzial, że o co mi chodzi, przecież ja w domu prawie nic nie robię, co najwyżej poodkurzam w sobotę.
                    Postanowiłam tak zrobić. W środę nie było już czystych talerzy, kubków, szklanek, brudy ze zlewu się wylewały (a jest zmywarka, ale trzeba ją załadować), blat i deska do krojenie się lepiły, zaczynało śmierdzieć. Obrażony wziął się za odgruzowywanie, zajęło mu to 1,5 h. Robione na bieżąco WSPÓLNIE zajęłoby 10 min dziennie, przećwiczyłam kiedyś z córką.
                    Moniapoz ma rację, to nie chodzi o poświęcanie się, ktoś to musi zrobić, a że facet prawie nigdy na to nie zważa, robi to kobieta, bo ma więcej wyobraźni i ją jednak brud bardziej drażni.
                • szizumami Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 18:08
                  jedno z najtrafniejszych ujec "kobieta powinna byc zaradna ale nie powinna tego manifestowac"
                  dziekuje ,bede je powielac za pozwoleniem?!

                  nie ma co targac telewizora chocby stał na samym srodku
                  a śmieci niech pełzaja1
                  skarpety do worka i do plecaka[dziecku np
                  tak robiły moje kolezanki i lepiej na tym wyszły
                  przepukliny nie maja
            • lampka_witoszowska Re: Szizumami 06.04.12, 15:08
              moim zdaniem to jest zwykle tak, że każdy chce najlepiej jak umie, o ile się nie zapędzi w wojowanie i niszczenie, i zbyt wielką miłość własną

              a z zewnątrz zawsze znajdzie się ktoś, kto powie: nie czepiaj się go, bo się zamknie!
              albo: to dlaczego nie wymagałaś?!

              po szkodzie każdy mądry, najbardziej ci z zewnątrz
              • szizumami Re: Szizumami 06.04.12, 17:59
                no tak racja
                nie zawsze tez da sie wywalczyc o wszystko
                i wogole po kiego ta walka!


    • gdziekolwiek1 Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 14:51
      Chciałam przyłączyc się do grona niewdzięcznych. Po prawie 20 latach z panem, który tylko wymagał, powiedziałam "dość". Nie, nie zrobiłam tego z dnia na dzień, moja przemiana trwała prawie 3 lata. Czego ja nie spróbowałam aby ratować jeszcze to co zostało? przeszłam przez etap rozpaczy, żalu, bólu, nadziei aż po wściekłość. I po co skoro on sądził że ja zawsze będę "o krok za nim". Wiem, przyzwyczaiłam go do wygodnego, poukładanego zycia, wiele mogę sobie zarzucić.
      Walczyłam dopóki nie popodcinał mi wszystkich piór ze skrzydeł, które jeszcze wtedy miałam. Możecie mnie osądzić źle ale jedno co wiem, to to że wycofałam się bo... przestałam go kochać. TAK PO PROSTU
      • adam543 Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 15:23
        Bardzo dobrze napisane....bo... przestałam go kochać. TAK PO PROSTU
        Jak to pięknie pasuje do tego co napisał Jarkoni nad furtką wejściową na forum


        "Należy rozwieść się nie wtedy jak znajdzie się pierwszy powód do rozwodu, ale
        rozwieść się gdy upadnie OSTATNI powód do bycia razem..."

        • gdziekolwiek1 Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 15:28
          Adamie543 przepraszam ale nie chciałam silić się na oryginalne powody końca mojego małżeństwa, konkretnych wyrażeń także zostałam nauczona, te zawoalowane nie trafiały, nigdy. Pozdrawiam ciepło
          • adam543 Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 15:38
            No wiesz nie tłumacz się. Ja pisać nie potrafię.
            Ale czytac za to doskonale. Nawet to co ukryte miedzy wierszami.
            Podoba mi sie Twój wpis i tyle.
            • gdziekolwiek1 Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 15:55
              był taki czas kiedy wyliczałam powody, dla których powinnam odejsć. Chciałam znaleźć przysłowiowe rozgrzeszenie dla słuszności swojej decyzji. Ale to byłoby nie do końca prawdziwe, a z tak prostym wyznaniem nawet ja sama nie mogłam dyskutować.
              Teraz wiem że potrzebowałam tego czasu aby zaakceptować fakt że nie kocham. Za "stara" jestem aby robić cokolwiek pochopnie. Dałam czas emocjom.
              Jestem teraz spokojna, świadoma i wierzę że to co przyjdzie "po" będzie wyjątkowe.
              Doskonale rozumiem autorkę, życzę jej aby dokonała właściwych wyborów.
              • adam543 Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 16:04
                ...jakie to proste... wystarczy coś tak niematerialnego i tak mało istotnego jak poprostu przestac kochać aby podejmowac takie decyzje.
                Naprawdę dobrze to napisałaś. Albo ja to tak odczytałem.
                • gdziekolwiek1 Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 16:48
                  Nie, nie wystarczy "odkryć" że się nie kocha. Na to miałam dość dużo czasu ale nie chciałabym tutaj przynudzać wymieniając powody, dla których można zakończyć moje małżeństwo. Wiem natomiast, że do czasu kiedy czułam miłość do mojego męża, byłam w stanie wiele zrobić, znieść, cokolwiek co mogłoby tchnąć życie w naszą relację.
                  Niestety "trupa" nie da się "zwykle" reanimować. Ja to tak nazywam a ty odczytasz, jak będziesz uważał Adamie543.
                  • adam543 Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 17:26
                    Ja miałem ten zaszczyt jak to trafnie nazwałas -reanimacje trupa.
                    Niestety reanimacja się nie udała. Ale to juz zupełnie inna historia.
                    Też nie chcę przynudzać i nie chcę wymieniać powodów. Bo to już historia.
                    Dziekuje za miłą wymianę mysli.
                    • kramasa Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 19:22

                      Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi - ogromnie dużo to dla mnie znaczy...
                      A dziś byłam u psychologa - tak żeby ktoś spojrzał na to z boku i pomógł mi uporządkować uczucia....

                      I wiecie co, jechałam autem po spotkaniu i poczułam, że:
                      "przestałam go kochać. TAK PO PROSTU"

                      To czysta kwintesencja moich uczuć ... on teraz okna myje - za co kiedyś bym rzuciła mu się na szyję i wycałowała. A teraz nie czuję NIC. Po prostu NIC...

                      • kramasa Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 20:07
                        No i jeszcze może podzielę się tym, co usłyszałam od p. psycholog, czego wcześniej nie wiedziałam i co mnie zastanowiło... Przepraszam, jeśli informacje te są jednostronne, ale to głównie mi utkwiło w głowie, bo to, że dziecko przeżywa rozstanie rodziców i może to dla niego być tragedią, że życie w pojedynkę pewno jest trudniejsze niż we dwójkę itd)
                        1. dziecko nie jest ślepe ani głupie ani głuche. Widzi zachowanie rodziców i się uczy. A zatem uczy się wzorca małżeństwa ... (u mnie bez czułości, bez wsparcia psychicznego ze strony męża, który tkwi... to już pisałam..)
                        2. Uczy się też bezradności. Widzi nieszczęśliwą matkę, która nic nie robi ze swoim życiem i trwa.... Uczy się zatem, że nie da się zmieniać swojego życia, że trzeba się w nim męczyć...
                        3. Bycie nieszczęśliwym w związku prowadzi do ucieczki ... w pracę (to jeszcze pół biedy wink, w alkohol, w depresję, nawet w choroby....
                        4. Trzeba słuchać swojego ciała, jak ono reaguje na partnera, bo ciało jest pierwotne, atawistyczne i wyraża to co naprawdę czujemy. Głowa jest intelektualna i w niej powstają teorie, które zaburzają możliwość poznania naszych prawdziwych odczucia....
                        5. Czasami po rozstaniu (a nawet często) tacy tatusiowe sprzed komputera, telewizora (...wpisać: inne odciągacze od rodziny) stają się w sumie lepszymi ojcami, spędzają czas z dzieckiem w sposób bardziej wartościowy i prawdziwy (a nie sadzają je przed laptopem i puszczają bajki, żeby samemu móc spokojnie siedzieć przed kompem)....

                        No, to tyle co pamiętam smile Mam nadzieję, że na mnie na naskoczycie... wink
                        • tricolour To jest ta lepsza strona medalu... 06.04.12, 20:13
                          ... można by rzec, że rozbijając auto w mak jest bardzo dobrze, bo:

                          - żyjemy, a mogliśmy sie zabić,
                          - bedzie okazja kupić coś nowego,
                          - szlag trafi zazdrośników,
                          - wiemy jak rozbijać auto, co jest wielce cenną i przydatną umiejętnością,
                          - mamy szansę doskonalić metody rozbijania auta.

                          To wszystko prawda, ale częściowa.
                          • szizumami Re: To jest ta lepsza strona medalu... 07.04.12, 15:51
                            moim zdaniem --auto jeszcze nowe!
                            mozna podrasowac co nieco
                        • adam543 Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 20:15
                          Powodzenia Kramsa.
                          Ale będziesz nas jeszcze odwiedzać na forum ?
                          • kramasa Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 20:27
                            Adam 543 - Pewnie, że będę odwiedzać, bo dopiero teraz "jazda" przede mną .... wink

                            Tricolour - doskonałe stwierdzenie smile Ale ja znam tę połówkę (zniszczona rodzina, dziecko z urazem itp...) a tej drugiej nie znałam i poważnie mnie zastanowiła ....
                            Więc napisałam to dla tych, którzy może też o niej nie wiedzieli wcześniej ...
                            W sumie ocena mojej postawy może rzeczywiście zasługiwać na miano - niewdzięcznej ... bo przecież on ani nie bije ani nie pije, kocha dziecko a ja jakieś fochy strzelam z samotnością w małżeństwie i brakiem miłości... Bo przecież X lat po ślubie nikt już nie powinien liczyć na jakieś miłosne uniesienia ...wink

                            Ale wiecie, co jeszcze dziwnego poczułam, gdy uświadomiłam sobie, co czuję?...
                            Spokój... po prostu wewnętrzny spokój ... Myślicie, że to normalne czy jakaś spaczona jestem? ...

                            ... No dobra, po chwili przyszła panika, co mam zrobić i jak .... smile


                            • ninaa Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 01:14
                              cholercia ..., jak ja to rozumiem !! Uj.., wyrwało mi się.. Ty do psychologa.., a ja w tygodniu poświątecznym do adwokata zasuwam, bo w głowie właśnie ten "spokój" zapanował... że wiem co czuję.
                              Bardzo ładny wątek. Życzę powodzenia.
                              • adam543 Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 08:17
                                Tylko spokojnie z tym ''spokojem". Za chwilę zacznie się wam chuśtawka nastrojów i chwile zwątpienia.
                                Oszczędzajcie ten Wasz "spokój" aby starczyło go na długo.
                                Narazie wiecie czego chcecie, ale niedługo przekroczycie granicę po której raczej nie powinno sie wracać.
                                Skoro nie pił, nie bił, kochał dzieci (nie zdradzał ?) - to moze jest jeszcze cień szansy.
                                • altz Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 08:35
                                  adam543 napisał:

                                  > Skoro nie pił, nie bił, kochał dzieci (nie zdradzał ?) - to moze jest jeszcze c
                                  > ień szansy.
                                  Miłość własna ucierpiała, a tego nie można wybaczyć. wink
                                  Chyba, że pani miałaby jakiś wypadek, choćby samochodowy, to wtedy łaskawie by się zgodziła, żeby mąż się panią zajmował. big_grin Wtedy jakoś miłość własna by to przeżyła.
                                  Ja nie mówię, że trzeba być na zawsze ze sobą, ludzie przestają chcieć być razem, zdarza się, ale szukanie uzasadnienia u obcej osoby, jaką jest psycholog, jest niesmaczne.
                                  • adam543 Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 09:55

                                    > Ja nie mówię, że trzeba być na zawsze ze sobą, ludzie przestają chcieć być raze
                                    > m, zdarza się, ale szukanie uzasadnienia u obcej osoby, jaką jest psycholog, je
                                    > st niesmaczne.

                                    To wszystko zalezy od człowieka. Kazdy z nas jest inny.
                                    Jeden sam sie ogarnia, drugiemu pomaga paplanina na forum, trzeciemu pomaga psycholog.
                                    Jedno jest chyba najwazniejsze - samo nazwanie problemu to już połowa sukcesu.
                                    I chyba nie ma to znaczenia czy jest to smaczne czy też nie.
                                    Osobiście częściowo się z Tobą zgadzam - jestem materialistą- mi szkoda by było kasy na psychologa
                                    • szizumami Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 15:32
                                      juz kolejny raz-----dziwie sie------co wy piszecie?!--nie zawsze trzeba tej kasy na psychologa-sa bezpłatne porady!
                                      a przynajmniej konsultacje,dla osób po traumie grupowe,no i porady z ramienia cik,mopsu, czy ropsu
                                      no i na forach
                                      ale i jestem tego zdania ze ludzie po przejsciach SA LEPSZYMI PSYCHOLOGAMI niz fachowcy po max teorii
                                      sama z róznych powodów radziłam sie i na 10 psychologów,uwazam że połowa ma sama ogomne problemy ze soba,które wyciekały na 1 spotkaniu,...druga rzecz tendencyjne pytania do głupków,wciskanie na siłe niektórych mechanizmów np "przeniesienia",tam gdzie zwyczajne rzeczy sie dzieja

                                      i zwyczajny brak ciepła..otwartej szczerej postawy--z pozycji na równi,nie z góry
                                      bez odczucia ,że jest sie obserwowanym i trzeba uwazac na kazde słowo

                                      to jak nam psychologia słuzy swiadczy równiez fakt usprawiedliwiania morderców
                                      kurcze--ale tak jest z kazda dziedzina--jednemu pomoze,drugiemu nie
                                    • gdziekolwiek1 Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 22:09
                                      adam543 napisał:

                                      >
                                      > > Ja nie mówię, że trzeba być na zawsze ze sobą, ludzie przestają chcieć by
                                      > ć raze
                                      > > m, zdarza się, ale szukanie uzasadnienia u obcej osoby, jaką jest psychol
                                      > og, je
                                      > > st niesmaczne.
                                      >
                                      > To wszystko zalezy od człowieka. Kazdy z nas jest inny.
                                      > Jeden sam sie ogarnia, drugiemu pomaga paplanina na forum, trzeciemu pomaga psy
                                      > cholog.
                                      > Jedno jest chyba najwazniejsze - samo nazwanie problemu to już połowa sukcesu.
                                      > I chyba nie ma to znaczenia czy jest to smaczne czy też nie.
                                      > Osobiście częściowo się z Tobą zgadzam - jestem materialistą- mi szkoda by było
                                      > kasy na psychologa
                                      Moje zdanie na temat roli psychologa w rozwiązywaniu MOICH problemów jest bardzo precyzyjne po pierwszej i ostatniej wizycie u w/w. Nigdy więcej.
                                      Pozdrawiam świątecznie z nutką zadumy nad SWOIM życiem
                                • gdziekolwiek1 Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 22:14
                                  adam543 napisał:

                                  > Tylko spokojnie z tym ''spokojem". Za chwilę zacznie się wam chuśtawka nastrojó
                                  > w i chwile zwątpienia.
                                  > Oszczędzajcie ten Wasz "spokój" aby starczyło go na długo.
                                  > Narazie wiecie czego chcecie, ale niedługo przekroczycie granicę po której racz
                                  > ej nie powinno sie wracać.
                                  > Skoro nie pił, nie bił, kochał dzieci (nie zdradzał ?) - to moze jest jeszcze c
                                  > ień szansy.
                                  Sam chyba nie wierzysz w to co piszesz? Czy naprawdę to wystarczy? To byłoby zbyt proste nie sądzisz? Ja wiem że tonący brzytwy się chwyta...
                                  • adam543 Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 22:43
                                    Ja swojej decyzji nie załuję, jestem już po.
                                    Też u mnie to troszkę trwało ( nieco ponad pięć lat )
                                    Po drodze reanimowanie związku. Do psychologów sam nie chadzałem
                                    Tylko w trakcie reanimacji związku pojawiały się propozycje z mojej strony na terapię małżeńską.
                                  • adam543 Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 23:01
                                    I jeszcze jedno. Dobrze ze masz świadomość ze tonący się brzytwy chwyta.
                                    I o oszczędzaniu własnego "spokoju" i optymizmu. Trzeba go szanować i pilnować aby się nie wypalił. Bo przychodzą takie dni ze go może brakować i popada się w depreśki. Wtedy trzeba się ratować własnie własnym optymizmem a nie ganiać z byle powodu do psychologa.
                                    • gdziekolwiek1 Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 23:08
                                      adam543 napisał:

                                      > I jeszcze jedno. Dobrze ze masz świadomość ze tonący się brzytwy chwyta.
                                      > I o oszczędzaniu własnego "spokoju" i optymizmu. Trzeba go szanować i pilnować
                                      > aby się nie wypalił. Bo przychodzą takie dni ze go może brakować i popada się w
                                      > depreśki. Wtedy trzeba się ratować własnie własnym optymizmem a nie ganiać z b
                                      > yle powodu do psychologa.
                                      Optymizm posiadam wrodzony ale podkopywany przez lata jakoś zbladł i z każdym zakrętem siły opadają. Szczególnie kiedy nie ma gdzie naładować "akumulatora".
                                      Mam jednak swoje małe patenty na "całe zło " tego świata
                                      • adam543 Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 23:17
                                        gdziekolwiek1 napisała:

                                        > Mam jednak swoje małe patenty na "całe zło " tego świata.
                                        Chciałbym wiedzieć ale wstydzę się zapytać.

                                        Jedyne co mogę napisać to miło będzie Ciebie spotykac na tym forum.
                                        • gdziekolwiek1 Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 23:23
                                          intrygować też lubię... czasami. Już czuję że trafiłam dobrze, pozdrawiam ciepło
                                      • kramasa Re: Ależ jestem niewdzięczna 08.04.12, 00:46
                                        gdziekolwiek1 napisała:
                                        > Optymizm posiadam wrodzony ale podkopywany przez lata jakoś zbladł i z każdym z
                                        > akrętem siły opadają. Szczególnie kiedy nie ma gdzie naładować "akumulatora".
                                        > Mam jednak swoje małe patenty na "całe zło " tego świata

                                        No właśnie smile To może w ramach bycia niewdzięcznymi... bo albo zostawiamy innych albo oni nas zostawiają i choć (zdaniem niektórych) powinniśmy czarną chustę na głowę zarzucić i udać się na 15 lat głodówki i wygnania.... wink... to jakoś jeszcze ten optymizm w nas dycha... choć czasem reanimowany ... smile
                                        Jak go reanimujecie ? .... Jak ładujecie akumulatory ?
                                        • adam543 Re: Ależ jestem niewdzięczna 08.04.12, 08:28
                                          I jeszcze przysłowiowe dwa słowa na temat optymizmu.

                                          Przypomniał mi sie pewien facet z forum, który ze swiom optymizmem błyszczał jak supernowa na niebie(miłosnicy astronomii będą wiedzieli o co chodzi). Teraz na forum chyba już go niema. Troszkę szkoda, bo fajnie pisał. Niewiem co się z nim stało, może wlasnie się wypalił. I właśnie o to mi chodzi aby nie spalać swojego pozytywnego nastawienia do zycia już na starcie.

                                          Dla miłośników teorii spiskowych podpowiem ze chodzi mi o faceta podszywającego się pod Molę 71.

                                          Swoją drogą ciekawe jak to sie skończyło ?
                                        • szizumami Re: Ależ jestem niewdzięczna 08.04.12, 10:09
                                          moze osobny watek na te sposoby "ładowania akumulatorów"?
                                          • adam543 Re: Ależ jestem niewdzięczna 08.04.12, 10:47
                                            Czemu nie ? Ten robi sie powoli zawiły , długi i nie na temat.
                                            Tylko parzeć jak zaczną się damsko- męskie przepychanki słowne.
                                            Jak umiesz to zrób to za mnie.
                                            Dziękuję.
                      • elennara Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 20:08
                        "Jesteś niewdzięczna"- usłyszałaś to od męża?
                        Cóż ja słyszę to regularnie, najpierw od rodziców potem słyszałam od małżonka, teraz znów od rodziców... Tak mi się nieprzyjemnie skojarzyło. Podobnie jak większość tego co piszesz.
                        Po prostu przestałaś go kochać- moje skojarzenie nr 2. Facet chodzi do pracy, spełnia obowiązek więc nic go oprócz własnych zabawek nie interesuje, żyje obok- też typowe.
                        Ludzie się czasem od siebie oddalają tak bardzo, że nie mają już ze sobą zbyt wiele wspólnego. Skoro próby połatania sytuacji przez Twojego męża nie robią na Tobie żadnego wrażenia, to odpowiedź jest chyba prosta. Życzę Ci dużo siły, niezależnie od decyzji.
                        • kramasa Re: Ależ jestem niewdzięczna 06.04.12, 20:47
                          Acha! I jeszcze chyba powinnam trochę skomentować powyższe rozważania...
                          Prosiłam o pomoc ....najpierw łagodnie, potem ostro .... (od razu zaznaczam, że nie umiem wrzeszczeć na drugiego człowieka ani być żandarmem ... a szkoda...chyba ....). To to słyszałam, że się czepiam, że on nie będzie wszystko na rozkaz robił ... tja... tylko, że bez gadania też nic nie robił ....

                          Co do jego pasji czy przyjaciół - przyjaciół ani kumpli nie posiada, jedyną pasją jest komputer... Nawet wolałabym, żeby czasem gdzieś z kumplami poszedł tak jak ja z koleżankami wychodzę, czy poćwiczyć ....

                          No i jeszcze mnie wnerwia, że (jest taka teoria, że matka to chroni a ojciec na wyzwania dziecko otwiera, uczy podejmowania wyzwań, sportu uczy ....) ... No, to ja też to wszystko muszę robić, bo -jak on to wyraził- nigdy w sportach dobry nie był .... więc uczę ją jazdy na rowerze, chodzę na zajęcia pływania, gram w piłkę ....

                          No i wiem, że we mnie jest również duża wina za ten stan. I mnie też obciąża... Ale ja mam kilka głupich cech: nie umiem krzyczeć a tym bardziej wrzeszczeć, nie umiem udawać mimozy i wieszać się na facecie w celu wywołania u niego syndromu samca-twardziela..., no i dumna jestem - żebrać też nie umiem. No i głupia i naiwna bo liczyłam na partnerski związek, gdzie każdy coś z siebie do niego wkłada (układ może być dowolny: ona zajmuje się domem, on zarabia ew. odwrotnie albo z modyfikacjami powyższego...) ... a tu klops....

                          A jeszcze dodam, że po kilku latach to miałam nawet teorię - spoko, skoro on mi partnerem w pełni być nie może, to niech chociaż życie sobie podzielę na strefy - ja z nim będziemy taką spółką z o.o. w celu wychowania dziecka, przyjaciółki do rozmowy i zrozumienia mam, to mi tę potrzebę zaspokoją, kolegę do gry w tenisa ... Ale nic z tego nie wyszło ... No dobra , nie przynudzam. Ale pomyślałam, że jestem Wam winna kilka słów komentarza...
                          • szizumami Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 09:16
                            dobrze juz dobrze
                            rób co uważasz i nie ogladaj sie na nasze gadanie--ty jedna wiesz jak jest
                            i spokojnych tych swiat
                          • mala2012 Re: Ależ jestem niewdzięczna 08.04.12, 17:24
                            normalnie jak bym o sobie i o swoim mezu czytala crying

                            jedyny przyjaciel - komputer. Zadnego przyjaciela czy nawet kumpla od piwa...

                            Ten zwiazek podcial mi skrzydla sad zamiast ich dodawac
    • mala2012 Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 20:47


      Jestem w identycznej sytuacji. Nie pije, nie bije, na dziwki nie chodzi i czego ta baba chce. Z zewn idealne malzenstwo... dziecko, mieszkanie na kredyt i nieodpowiedzialny, niedojrzaly maz - bluszcz emocjonalny, życiowy, ekonomiczny. I zona - bankomat i robot wieloczynnosciowy w jednym. Nieumiejaca, bojaca sie powiedziec Stop. Proby poruszania drazliwych tematow - maz ucieka do mamusi... Przemoc psychiczna, reakcje nerwowe nieadekwatne do przyczyny, narazanie zdrowia i zycia dziecka i zony, brak uczuc wyzszych... brak troski, zrozumienia, opiekunczosci wobec zony po powaznej operacji. Zona - wrak psychiczny czlowieka... po pol roku przemyslen decyzja. Podjeta decyzja i wizyta u adwokat, psychotetaputy. Rozpoznana depresja. Leki... I znowu konieczna operacja - jestem przed operacja. Za 3 mce sprawa. Mam nadzieje ze 1 i ostatnia.
      Mam ogromna sile by zakonczyc ten zwiazek. Juz wiem ze to instynkt samozachowawczy...

      Zrob porzadny rachunek sumienia i sluchaj siebie...
      • altz Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 21:43
        mala2012 napisała:

        > Zona - wrak psychiczny czlowieka... po
        > pol roku przemyslen decyzja. Podjeta decyzja i wizyta u adwokat, psychotetaputy
        > . Rozpoznana depresja. Leki...

        Och, ach! big_grin Jakie to powieściowe. big_grin
        • kramasa Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 21:59
          No, podobnie jak 99% wpisów na tym forum...

          A poza tym - jak myślisz, skąd się biorą fabuły większości powieści ?... z nieba wraz z deszczem spadają na chłonną jak gąbka głowę pisarza ?..wink Czy może anielica, ew. anioł natchnienia im przynosi i składa na łono? ....smile
          • altz Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 22:13
            kramasa napisała:

            > No, podobnie jak 99% wpisów na tym forum...
            Myślę, że 2012 przerosła wszystkich o głowę! big_grin
            • madame_charmante Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 22:29
              możesz przestać przenosić swoje traumy na innych? To, że ty czujesz się skrzywdzony przez kobietę nie oznacza automatycznie, ze tylko kobiety krzywdzą...
              nie jestem po rozwodzie, nie sadze, bym dojrzała do takiej decyzji.. ale w wypowiedziach wielu kobiet tu.. zobaczyłam sama siebie.. I moje układy rodzinne..
              w moim przypadku były dwie poważne depresje - w tym jedna na tle mobbingu w pracy.. I co? Zero wsparcia.. Szanowny mąż tylko mnie jeszcze ochrzanił, że taka głupia jestem.. Powieściowe? Egzaltowane? Wcale nie więcej niż twój mizoginizm mój panie...
              • altz Re: Ależ jestem niewdzięczna 07.04.12, 22:44
                madame_charmante napisała:

                > możesz przestać przenosić swoje traumy na innych? To, że ty czujesz się skrzywd
                > zony przez kobietę nie oznacza automatycznie, ze tylko kobiety krzywdzą...
                Czuć tu mizoandrię! big_grin
                Mnie tylko śmieszyła nadmierna egzaltacja, nie wynikająca z tekstu, nic tym razem nie pisałem o krzywdzących kobietach, to tylko Twoja wyobraźnia Ci to podpowiedziała. wink
            • mala2012 Re: Ależ jestem niewdzięczna 08.04.12, 17:26
              Lubię to !

              wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka