anuteczek
18.02.05, 20:17
No,
Wreszcie po co prawda niezbyt długiej, ale jednak, szarpaninie jestem
formalnie rozwódką. Lżejszą o kilka tysięcy (adwokat), ale z podniesionym
czołem. Moje kolezanki upierają się na imprezę porozwodową - wyśmiałam je,
ale nie wiem, może niesłusznie? Może powinnam postawić skrzynkę szampana?
Albo wykapać się w tym szampanie?
Serio, ostatnia rozprawa to naprawdę najgorsze półtorej godziny w moim
dotychczasowym życiu, rozwód to jednak nie jest bułka z masłem...
a