Dodaj do ulubionych

już formalnie - rozwódka

18.02.05, 20:17
No,
Wreszcie po co prawda niezbyt długiej, ale jednak, szarpaninie jestem
formalnie rozwódką. Lżejszą o kilka tysięcy (adwokat), ale z podniesionym
czołem. Moje kolezanki upierają się na imprezę porozwodową - wyśmiałam je,
ale nie wiem, może niesłusznie? Może powinnam postawić skrzynkę szampana?
Albo wykapać się w tym szampanie?
Serio, ostatnia rozprawa to naprawdę najgorsze półtorej godziny w moim
dotychczasowym życiu, rozwód to jednak nie jest bułka z masłem...
a
Obserwuj wątek
    • emka69 Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 20:39
      ja uczciłam rozwód i uprawomocnienie wyroku też. Rozumiem, że dla ludzi którzy
      z tego powodu cierpią jest to dziwne. Ja cierpiałam w związku.
    • tricolour Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 21:28
      Bardzomi przykro z tego powodu i szczerze Ci współczuję.
      Jesteś co prawda "wolna", ale to dopiero początek, a nie koniec. Od dzisiaj
      jesteś sama...
      Pozdrawiam.
      • joanek1 Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 21:31
        A może była sama już wcześniej?
        • tricolour Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 21:35
          Nie wiemy.
          Poczekajmy na odpowiedź. Nie bądźmy adwokatami innych...
          • joanek1 Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 21:40
            Ale to ja zadałam to pytanie, które czeka na odpowiedź.
          • joanek1 Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 21:43
            Ale masz rację to naprawdę smutne wydarzenie w życiu, bo świadczy o tym, że
            gdzieś zrobiliśmy poważny błąd
            • tricolour Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 22:23
              Błąd to jest jednorazowy akt. A chyba rozpad małżenstwa nie wyskoczył jak filip
              z konopii.
              To nie błąd, akt. To wieloletni proces. Zaniedbanie, które ciągnęło sią przez
              lata, aż dowlokło nas do miesca, z którego nie ma powrotu. Dlatego zrobiliśmy
              tak drastyczny krok jak rozwód, czyli zdelegalizowaliśmy rodzinę...
              Ma też i plusy (jak wszystko). Można zacząć coś od nowa.
              • joanek1 Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 22:28
                A jeżeli błędem był już zły wybór partnera?
                • tricolour Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 22:48
                  Hm... ciekawe. Trudna sprawa.
                  Ciekawe, co się powie dzieciom. One też są efektem błędu?
                  • joanek1 Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 23:15
                    Nie, dzieci nie są efektem błędu.
                    • tricolour Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 23:31
                      A więc sprawa nie jest taka prosta.
                      Wybór dokonany kiedyś był błędem. Facet kiedyś był kochany i stąd ślub. Facet
                      dzisiaj jest nieodpowiedni więc rozwód.
                      Mamy tez dzieci, które do prawidłowego rozwoju potrzebują obojga rodziców.
                      Rzodzice ze względu na dobro dzieci powinni byc razem, ale ze względu na swoje
                      dobro powinni byc osobno.

                      Wiesz co... najwyższy czas zacząć kierować swoim życiem. Podjąć decyzje i byc
                      konsekwentnym.
                      • joanek1 Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 23:46
                        Przyznaje Ci racje w tym ze dzieci do prawidłowego rozwoju potrzebują obojga
                        rodziców i teoretycznie rodzice ze wzgledu na dzieci powinni być razem, ale
                        czy uważasz, że lepiej jest, jeżeli dziecko jest świadkiem kłótni, wyzwisk i
                        obelg i później wzorem matki bądź ojca zaczyna również nie szanować drugiego
                        rodzica, jest zestresowane, żyje w ciągłym strachu itd.
                        Naprawdę czasami nie da się życia z żoną lub mężem zmienić na lepsze, bo tego
                        muszą chcieć obie strony!
                        • tricolour Re: już formalnie - rozwódka 19.02.05, 00:08
                          Jasna rzecz - potrzeba dobrej woli obu stron. Lepiej też, jak dzieci są z
                          jednym rodzicem i zyją w spokoju niż słuchaja kłótni i wyzwisk.
                          Dlatego decyzja o rozwodzie jest wielokroć trudniejsza od małżenstwa. Szkodzi
                          wszystkim stronom (rodzice, dzieci), kaleczy.
                          Stąd moja opozycja wobec optymistycznych opinii forumowiczów, którzy twierdzą,
                          że im "strasznie dobrze" po rozwodzie. Optymizm jest spłyceniem, uproszczeniem.
                          ALE PRZYZNAJĘ, że pomaga żyć i planować przyszłość.

                          Kończymy polemikę, dobrze?
                          Pozdrawiam
                          Waldek.
                          • joanek1 Re: już formalnie - rozwódka 19.02.05, 00:22
                            Bardzo się cieszę, że przynajmniej w jednym się całkowicie zgadzamy!!!
                        • jarkoni Re: już formalnie - rozwódka 19.02.05, 16:17
                          joanek1 napisała:

                          > Przyznaje Ci racje w tym ze dzieci do prawidłowego rozwoju potrzebują obojga
                          > rodziców i teoretycznie rodzice ze wzgledu na dzieci powinni być razem, ale
                          > czy uważasz, że lepiej jest, jeżeli dziecko jest świadkiem kłótni, wyzwisk i
                          > obelg

                          Wiesz powiem Ci, że małżeństwo w którym się nie układa nie musi być pełne
                          kłótni, obelg, wyzwisk, awantur itp...W moim na przykład nigdy czegoś takiego
                          nie było, dzieci nie były świadkami jakichkolwiek ekstremalnych sytuacji..Na
                          zewnątrz dla rodziny i wszystkich znajomych byliśmy idealnym małżeństwem...Po
                          prostu uczucie nie przerodziło się w trwałą przyjaźń i trwałe
                          przywiązanie...Gasło to sobie powoli, aż skończyła się w ogóle fizyczność,
                          oddzielne sypialnie...Potem coraz mniej rozmów..W końcu właściwie dwoje ludzi
                          żyjących obok siebie pod jednym dachem...Nie wiem czy to nie boli bardziej niż
                          gwałtowny związek i szybkie rozstanie...

                          Anuteczek, już po wszystkim, to pierwszy dzień z reszty Twojego życia...Chyba
                          jednak powinnaś to uczcić z przyjaciółmi...Pozdrawiam Cię
              • anuteczek Re: już formalnie - rozwódka 19.02.05, 16:07
                Waldku,
                Ja nie skończyłam jeszcze 27 lat, moje małżeństwo trwało prawie trzy. Może zbyt
                szybko się rozstaliśmy, nie wiem, nie będę tego rozstrząsać. On ma swoją nową
                rodzinę i ja jestem w nowym zwiazku. Widać tak było nam pisane - spotkać się
                przejść razem kawałek życia, powołać nowe życie...
                a
                • tricolour Re: już formalnie - rozwódka 19.02.05, 16:14
                  Też nie chcę w żaden sposób wtrącać sie w Twoje życie.
                  To, co tu piszę, to moje doświadczenia. I wracające przeświadczenie, graniczące
                  z pewnościa, że rozwód to zło. Ale to tylko moje zdanie, z którym łatwo się nie
                  zgodzić...
                  Jeszcze raz życzę uśmiechu smile
                • bezecnymen Re: już formalnie - rozwódka 21.02.05, 00:39
                  nooo jest cos innego niz w poprzednich postach
                  anuteczek napisała:
                  Widać tak było nam pisane - spotkać się
                  > przejść razem kawałek życia, powołać nowe życie...
                  takiej teorii rozpadu małżenstwa jeszcze nie widziałem.......
                  czy nie wygodniej tak podejśc do tematu??? po co sie bic z myślami, kto zawinił
                  i dlaczego odchodzi??? proste..tak nam było pisane, a więc tak byc musiało i
                  tylko fatum sie dopełniłosmile ja jestem ZAbig_grinbig_grin
        • anuteczek Re: już formalnie - rozwódka 19.02.05, 16:02
          Teraz już nie jestem sama, mam przy sobie cudownego faceta. Mój były mąż
          stwierdził, że dziewczyny takie jak ja nigdy nie są długo same. Coś w tym musi
          być - po naszym rozstaniu nie szukałam, w końcu byłam w ciąży, nowy facet, to
          ostatnia rzecz jaka mogła mi przyjść do głowy. Jednak znalazł się sam - strzał
          w dziesiatkę i został... choć bardzo się broniłam
          a.
          • tricolour Cieszę się. 19.02.05, 16:10
            Powodzenia smile
    • bezecnymen Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 21:30
      no to witaj w klubietongue_out
      niby nie ma z czego sie cieszyć ani czego świętować, ale jednak data będzie
      pamiętna
      oblewanie rozwodu jakos mi do głowy nie przyszło, ani moim znajomym, może
      jednak twoje koleżanki doszły do wniosku, widząc jak to przeżywasz, że
      cokolwiek ale zrobią by Cie od rozmyslań odciągnąć
      • viillemo Re: już formalnie - rozwódka 18.02.05, 21:48
        wydaje mi się, ze anuteczek nie jest sama i nie mam tu na myśli tylko
        maleństwa...smile Ja w kazdym razie gratuluję anuteczek, rozpoczynasz nowe życie,
        nową kartę możesz zapisać... mądrzejsza o dosiadczenia z przeszłości...życzę Ci
        z całego serca miłości bo to ona jest najwazniejszasmile)
    • bursztynowe Re: już formalnie - rozwódka 20.02.05, 23:28
      Radosne wydarzenie wymaga stosownej oprawy. A rozwód, mimo niezbyt wesołej
      oprawy, jest wbrew pozorom radosny. Dlaczego? Zamyka to to co złe, dając
      nadzieję (nie gwarancję) na cos pięknego. Jest zarówno końcem, jak i początkiem.

      Pozdrawiam

      PS. Ja uczciłem koniec męk rozwodowych (i basta)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka