31.08.06, 23:43
pisanie na tym watku to juz ostatnia nadzieja na rade, od kogos bezstronnego.
Z myslami o odejsciu bije sie juz od jakiegos roku. Jestesmy malzenstwem od
ponad 4 lat. 2 lata temu urodzila sie nasza coreczka. Kiedy miala jakies 7 m-
cy zdecydowalam sie na odejscie i tak zrobilam. On zaczal zabiegac o nas,
obiecywal ze sie zmieni, zaczelismy pseudo terapie, po 2 miesiacach wszystko
bylo jak dawniej. Trudno mi nawet opisac wszystko co sie wydarzylo sek w tym
ze nawet gdy postanowilismy sprobowac od nowa on nie wybaczyl urazow ktore
mial do mnie, nie wrocilismy do wspolnego konta itd. On caly czas wpomina mi
ze wtedy odeszlam i ze pewnie planuje to znow itd. trudno tego sluchac
zwlaszcza ze na prawde wiele mi zawdziecza. Dzieki mnie wyjechalismy do
niemiec, dzieki mnie dostal prace (wczesniej przez ponad rok utrzymywalam nas
oboje)nadal wylacznie ja zajmuje sie domem, zalatwiam wszelkie sprawy
formalne ( lepiej znam jezyk) praktycznie wylacznie ja zajmuje sie dzieckiem -
on jest wiecznie zmeczony i zestresowany. Oboje pracujemy zawodowo, jestesmy
lekarzami, stres mamy porownywalny. I do tego wszystkiego jego wieczne
niezadowolenie, zmeczenie, wyrzuty, zarzuty ze w moim zyciu nie ma miejsca
dla niego. Od urodzenia dziecka staralam wciagnac go w obowiazki z tym
zwiazane, bezskutecznie ( czego oczywiscie nigdy nie przyzna) Jednak
najgorsze w tym wszystkim jest to ze nie mozna z nim rzeczowo porozmawiac,
klamie, zaprzecza gdy na przykladach probuje pokazac mu co wg. mnie jest nie
tak. kolejni ludzie odwracaja sie od niego, moja rodzina, kiedys tak
pozytywnie nastawiona do niego, opiekunka ktora mieszkala z nami prze 1,5
roku. To wszystko nie daje mu do myslenia. W jego interpretacji to zmowa
przeciw niemu. Nie wiem jak poradze sobie sama z malym dzieckiem, dyzury,
praca zmianowa itd. Ale chyba dojrzalam juz do decyzji ze tak dalej zyc nie
mozna.. nawet w "imie dobra dziecka" Czego ona od nas sie nauczy, widzac jak
on mnie traktuje. Poradzcie, czy warto jeszcze walczyc? Rodzina to dla mnie
najwazniejsze w zyciu. Ale chyba nie jestesmy juz rodzina...
Obserwuj wątek
    • akacjax Re: co zrobic 01.09.06, 00:03
      Mówią, że jak nie można się ekonomicznie dogadać, to szanse marne...ale ...wydaje się, że mimo podjetej próby naprawy po rozstaniu, nie podjęliście próby przedyskutowania dlaczego było źle i dopiero wtedy, po zamknieciu przeszłych spraw, zaczynać od nowa.
      Sama musisz zadecydować, czy masz dość siły by nadal walczyć o Was, tylko, jakie wybrać metody? Może ponownie separacja?
      Martwisz się, czy dasz radę-spokojnie-opiekunka do dziecka, gdy ty do pracy-wiele z nas tak robi-może m. dojrzeje w miedzyczasie.
      • agash4 Re: co zrobic 01.09.06, 05:52
        nikt Ci niestety nie doradzi. Jednym rozstanie wychodzi na dobre, tzn ukladaja
        sobie nowe zycie i sa zadowoleni z decyzji, a inni pozostaja samotni i jest im
        z tym zle i zaluja. Trudno powiedziec jak bedzie u Ciebie. Pozdrawiam i zycze
        trafnych wyborow.
    • movisz Re: co zrobic 01.09.06, 06:30
      Wyglada na to ze on sie czuje bardzo niepewnie. Czuje sie gorszy niz ty i
      obawia sie ze go zostawisz co zreszta zamierzasz. Prawdopodobnie ta emigracja,
      nowe srodowisko, nieperfekcyjna znajomosc niemieckiego przerasta go. Ty lepiej
      sobie dajesz rade ze wszystkim i to dodatkowo go podlamuje jako mezczyzne.
      Niestety my oczekujemy od nich by byli silniejsi ale to my kobiety dajemy sobie
      lepiej rade w nowym srodowisku.
      Wedlug mnie praca z niemcami nie jest latwa. Oni sa bardzo szowinistyczni i
      moze ty tego tak nie odbierasz a on jest bardziej na to uczulony i trudno jest
      mu sie znalezc w tym srodowisku. Prawdopodobnie jest na pograniczu depresji
      stad jego ciagle niezadowolenie i zmeczenie. Wydaje mi sie ze on potrzebuje
      wsparcia psychicznego. Ty masz wystarczajaco zajec ale moze jakis psycholog by
      mu pomogl?
      Ja mysle ze on docenia i widzi wszystko co dla niego i rodziny robisz ale
      ta "meska duma" nie pozwala powiedziec tego na glos a zeby nie pokazac tego (w
      meskim rozumieniu slabosci) to wszystko neguje. Takie duze dzieci.
      A czy ty bedziesz miala wystarczajaco cierpliwosci to tylko ty wiesz. Faktem
      jest ze jak kobieta jest silna to los zwala na jej barki ciagle nowe ciezary.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka