02.09.06, 21:53
Poczatek wolnosci mial dwa oblicza. Z jednej strony wielka ulga a z drugiej
zal i poczucie winy, ze nie zrobilam wszystkiego by to uratowac.
Na poczatku puste mieszkanie wylo wspomnieniami, bylo zle bo to byly (jak na
zlosc) tylko dobre wspomnienia. Potem zaczelam wypelniac ta pustke soba. I
odnajdowac absolutne szczescie w byciu i poznawaniu siebie samej. Po 10 latach
wczuwania sie w nastroje i humory drugiej osoby bylo to prawdziwie cudowne
doswiadczenie.
Dwa lata minely od rozwodu i w koncu czuje sie dobrze we wlasnej skorze, pelen
spokoj. Moge teraz zaczac wszystko od nowa, tylko ze teraz bedzie zupelnie
inaczej. No i oczywiscie maly szczegol-musze spotkac kogos kto tez ma w sobie
ten spokoj. Ha..
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: wolnosc 02.09.06, 23:35
      paradogs napisała:

      > Dwa lata minely od rozwodu i w koncu czuje sie dobrze we wlasnej skorze, pelen
      > spokoj. Moge teraz zaczac wszystko od nowa, tylko ze teraz bedzie zupelnie
      > inaczej. No i oczywiscie maly szczegol-musze spotkac kogos kto tez ma w sobie
      > ten spokoj. Ha..

      Jeśli czujesz, że "musisz" spotkać "kogoś", to IMHO znaczy, że jeszcze nie
      wiesz co to znaczy pdczuwać pełen spokój.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka