zona_swego_meza
05.09.06, 16:34
Witam Wszystkich!
Jestem tu nowa, niedlugo dolacze do grona osob po rozwodzie.
Moj maz domaga sie ode mnie rozwodu. Poniewaz stracilam juz nadzieje na
poprawe (po wieloletnich bezskutecznych probach), zaproponowalam w swojej
szlachetnosci (naiwnosci), ze wezme kredyt i 'splace' jego czesc mieszkania
spoldzielczego wlasnosciowego (a on notarialnie przepisze na mnie swoja czesc
mieszkania - mamy intercyze).
Okazalo sie jednak (nic dziwnego), ze kredyt bedzie slono kosztowac (koszt
samych odsetek na przestrzeni 25 lat to ponad 100 tys. zl). Czy ten koszt
mozna jakos wliczyc do dzielonego majatku? On sobie odejdzie, zabierajac
gotoweczke, a ja zostaje z kredytem na karku...
Zaznaczam, ze chce odejsc, bo 'nie moze ze mna wytrzymac', ale odejdzie
tylko 'komfortowo' tzn z kaska. W dodatku pieniadze na nasze wspolne
mieszkanie pochodza w wiekszosci z mojej pracy (mam na to papiery), wiec czy
musze sie dzielic pol na pol?
Wyglada to tak, ze on mnie rzuca, a ja bede przez wiele lat jeszcze na tym
cierpiala, splacajac ciezkie odsetki.
Moze znacie podobne sytuacje? bede wdzieczna za pomoc/sugestie itp.
zona swego meza (jeszcze, juz niedlugo)