Dodaj do ulubionych

"Splacenie" meza z kredytu - pytanie

05.09.06, 16:34
Witam Wszystkich!

Jestem tu nowa, niedlugo dolacze do grona osob po rozwodzie.

Moj maz domaga sie ode mnie rozwodu. Poniewaz stracilam juz nadzieje na
poprawe (po wieloletnich bezskutecznych probach), zaproponowalam w swojej
szlachetnosci (naiwnosci), ze wezme kredyt i 'splace' jego czesc mieszkania
spoldzielczego wlasnosciowego (a on notarialnie przepisze na mnie swoja czesc
mieszkania - mamy intercyze).

Okazalo sie jednak (nic dziwnego), ze kredyt bedzie slono kosztowac (koszt
samych odsetek na przestrzeni 25 lat to ponad 100 tys. zl). Czy ten koszt
mozna jakos wliczyc do dzielonego majatku? On sobie odejdzie, zabierajac
gotoweczke, a ja zostaje z kredytem na karku...

Zaznaczam, ze chce odejsc, bo 'nie moze ze mna wytrzymac', ale odejdzie
tylko 'komfortowo' tzn z kaska. W dodatku pieniadze na nasze wspolne
mieszkanie pochodza w wiekszosci z mojej pracy (mam na to papiery), wiec czy
musze sie dzielic pol na pol?

Wyglada to tak, ze on mnie rzuca, a ja bede przez wiele lat jeszcze na tym
cierpiala, splacajac ciezkie odsetki.

Moze znacie podobne sytuacje? bede wdzieczna za pomoc/sugestie itp.

zona swego meza (jeszcze, juz niedlugo)
Obserwuj wątek
    • weekenda Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 05.09.06, 16:40
      czy my wszystkie musimy być takimi ciężkimi idiotkami w sprawach finansowych i
      nie tylko????????????????? pan mówi a my robimy................. ale dobrze, że
      tu jestem. Na tym forum znaczy. Myślałam, że tylko ja jestem taką wyjątkową
      debilką.

      Zono_swego_meza BEZ URAZY!!! Nie bierz moich słów osobiście. Albo bierz.
      • nieide Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 05.09.06, 16:51
        Pocieszę Cię, że często faceci są znacznie większymi idiotami. wink
        • phokara Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 05.09.06, 16:58
          > Pociesze˛ Cie˛, z˙e cze˛sto faceci sa˛ znacznie wie˛kszymi idiotami. wink

          Zawsze faceci sa znacznie wiekszymi idiotami. Jakby nie byli to bysmy sie z nimi nie
          rozwodzily.
          haha.

          A tak serio - tzw. "frajerstwo" nie jest przypisane do zadnej plci ale do rasy ogolnoludzkiej. I tyle.
          • nieide Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 05.09.06, 17:08
            phokara napisała:

            > Zawsze faceci sa znacznie wiekszymi idiotami. Jakby nie byli to bysmy
            > sie z nimi nie rozwodzily.

            A ja myślałem, że podstawym warunkiem rozwodu jest wcześniejszy ślub a nie fakt
            bycia idiotą wink

            > A tak serio - tzw. "frajerstwo" nie jest przypisane do zadnej plci ale do rasy
            > ogolnoludzkiej. I tyle.

            Kurcze... a już myślałem, że sobie płeć zmienię i mi IQ skoczy...
            • phokara Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 05.09.06, 17:17
              > A ja mys´la?em, z˙e podstawym warunkiem rozwodu jest wczes´niejszy s´lub a nie fakt
              > bycia idiota˛ wink

              A ja mysle (sic!), ze podstawowym warunkiem rozwodu jest wczesniejszy slub, do zawarcia
              ktorego warunkiem niezbednym jest bycie idiota (ka).

              > Kurcze... a juz˙ mys´la?em, z˙e sobie p?ec´ zmienie˛ i mi IQ skoczy...

              Ja wiem... jak zostaniesz blondynka to raczej nie. Ale moze Ci skoczy cos innego. Cisnienie.
              Albo gul.
              Baby maja latwiej. Wiadomo - zmienia plec i z miejsca im skacze, czy raczej sie podnosi.
              Wysokie mniemanie o sobie.
        • andy322 Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 06.09.06, 17:21
          hm... ja wspaniałomyslnie spłacam z byłym mężem kredyt samochodowy ...nie majac
          samochoduwinkbo on wozi się nim ze swoja nowąwinkmój facet choc nie mówi ale myśli
          ze jestem stuknięta, ale tak sie z nim umówiłam. ze do rozwodu spłacamy razem
          mimo ze juz od roku nie widziałam autawink rozwód byl 2 m-ce temu ale dalej
          spłacam ( ostatni m-c) do konca kredytu ma juz spłacac sam, tylko tyle że
          wspaniałomyslnie zgodziłam się by nie przepisywał tego kredytu na siebie tylko
          by bylo jak jest... przez to mam obnizoną zdolnosc kredytowa ale wydawalo mi
          sie to ludzkiewink tylko ciekawe czy on tez byłby taki ludzkiwink haha
    • athmos Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 05.09.06, 16:50
      Mozesz zrobic na odwrot. Niech maz Ciebie splaci i bierze mieszkanie, a Ty wtedy
      odejdziesz z pieniedzmi.

      Z tego co wiem, w takiej sytuacji pod uwage brana jest tylko i wylacznie
      aktualna wartosc mieszkania. Przyszly koszt kredytu sadu nie obchodzi, bo sad
      nie moze decydowac o tym, co bedzie w przyszlosci. Inna alternatywa jes po
      prostu sprzedaz mieszkania i podzial zyskow z tej sprzedazy.
    • nieide Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 05.09.06, 16:57
      Nie znam się na tym, ale na logikę nie będziesz mogła wliczyć odsetek do
      wspólnego majątku.
      Skąd sąd ma wiedzieć, czy Ty rzeczywiście musisz brać ten kredyt i czy nie
      chcesz tych odsetek wliczać do wspólnego majątku tylko po to, żeby nie oddać
      mężowi całejk sumy, która mu się należy?
      A czy Ty byłabyś szczęśliwa, gdyby mąż miał spłacać Ciebie i zamiast oddać Ci
      np. 150tys. za połowę mieszkania oddał tylko 100tys. bo reszta to przecież odsetki?
      Poza tym możecie sprzedać mieszkanie i podzielić równo pieniądze.
    • majkel01 Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 05.09.06, 18:28
      ale jesli macie rozdzielnosc majatkowa i wzielas kredyt tylko na siebie to maz
      do tych pieniedzy nic nie ma bowiem jest to dysponowanie swoim majatkiem.
      Wszystkie czynnosci odnosnie majatku podjete po ustaniu wspolnosci majatkowej
      nie dotycza drugiego malzonka.
      W sumie zrobilas ten blad ze chcialas zalatwic to "na twarz". Na wszystko
      niestety trzeba miec papierki. Lepiej bylo zalatwic te sprawe u notariusza albo
      dokonac podzialu majatku wspolnego przed Sadem deklarujac splate meza.
      • ladyhawke12 Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 06.09.06, 07:14
        Tym razem zgadzam sie z majkelem, poza tym nie napisalas czego dotyczyla
        intercyza, jesli macie rozdzielnosc majatkowa tak jak pisal majkel maz do tych
        pieniedzy nie ma nic a sadu nie obchodza odsetki, ale jest plus jesli macie
        rozdzielnosc od poczatku malzenstawa, to pieniadze wlozone w miszkanie sa twoja
        odrebna wlasnoscia i jesli masz na to dowod to sad to wezmie pod uwage i moze
        sie okazac ze mezowi bedziesz musiala splacic tylko np 1/4 mieszkania, i jeszcze
        w sklad majatku nie tylko wchodzi mieszkanie, ale tez samochod , meble i inne
        ruchomosci,zdecydowanie mniejsze koszty wtedy,maz moze np wziasc sobie meble,
        sztucce, talerze itpmniej spalacasz. Sad moze splate rozlozyc na raty tak jak
        bylo u mnie. Poza tym moze sie nie oplacalo wziasc kredytu, sad u mnie wyznaczyl
        faceta do wyceny i mieszkanie zostalo wycenione uwzgledniaja amortyzacje i inne
        jeszcze uwarunkowania, wcale nie wyszla to cena rynkowa. Tak wiec zastanow sie
        przemysl wszystko dobrze
        • zona_swego_meza Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 06.09.06, 15:49
          witam i dziekuje za wszystkie odzewy (rowniez te o mojej sprawnosci umyslowej,
          choc sie z nimi nie zgadzam wink Za to zdecydowanie mam mniejsza sprawnosc
          (odpornosc) emocjonalna nizmoj maz. A ja chcialam byc taka honorowa, zeby
          podzielic sie po polowie, "zeby bylo zgodnie z litera prawa". Klamka jeszcze
          nie zapadla, na szczescie.

          Intercyze mamy od miesiaca, ale obejmuje ona tyllko przyszlosc, natomiast nie
          dzielilismy jeszcze zadnego majatku dorobkowego (tzn mieszkania tez nie).

          Ja mieszkania sprzedac nie chce, bo nie pojde z dzieckiem pod most, mieszkanie
          jest moje ukochane, wyszukane (sama je znalazlam), wypieszczone, w dobrym
          punkcie, tuz przy szkole dziecka itp.

          Na mieszkanie zarobilam, bedac jeszcze w malzenstwie, czyli w ramach wspolnosci
          majatkowej (ale mam papiery wskazujace, ze zarabialam znacznie wiecej od meza,
          a maz zarabial niewiele wiecej niz wynosila rata kredytu). Ktos mi powiedzial,
          ze moge przed sadem dochodzic praw do "swojej" czesci tego mieszkania (tzn.
          wiekszej niz 50%).

          Nurtuja mnie pytania:

          -ile to trwa w sadzie?
          -czy sad uwzglednia bardzo nierowny wklad finansowy malzonkow? dodam, ze moj
          wklad pracy w prowadzenie domu itp byl rowniez znacznie wiekszy niz wklad meza
          -czy na proporcje podzialu ma wplyw to, ze dziecko zostanie przy mnie?
          -czy maz moze mi to utrudniac, np. nie stawiajac sie na rozprawy itp?

          Jesli ktos ma doswiadczenia, prosze o pomoc. Jestem umowiona z prawnikiem, ale
          dopiero za 2 tygodnie, a informacje z praktyki sa bezcenne, stad pisze na forum.

          Z gory dziekuje,
          z_s_m
          • weekenda Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 06.09.06, 16:03
            > -ile to trwa w sadzie? - jeden czort wie ile to może u Was potrwać...

            > -czy sad uwzglednia bardzo nierowny wklad finansowy malzonkow? - tak.
            Zdecydowanie tak.

            > -czy na proporcje podzialu ma wplyw to, ze dziecko zostanie przy mnie? -
            może, nie musi

            > -czy maz moze mi to utrudniac, np. nie stawiajac sie na rozprawy itp? - tak,
            jasne, że tak sad

            3m się!
            • majkel01 Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 06.09.06, 19:11
              mam "alternatywne" odpowiedzi wink
              1. ile potrwa, zalezy do sadu, wydzialu, oblozenia sprawami, zawiloscia sprawy
              itd itp i pewnie jeszcze wiecej

              2. sad ustala nierowny podzial majatku ...a zreszta. wklejam odpowieni przepis z
              kodeksu rodzinnego
              Art. 43.§ 1. Oboje małżonkowie mają równe udziały w majątku wspólnym.
              § 2. Jednakże z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać, ażeby ustalenie
              udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem stopnia, w którym każdy z
              nich przyczynił się do powstania tego majątku. Spadkobiercy małżonka mogą
              wystąpić z takim żądaniem tylko w wypadku, gdy ich spadkodawca wytoczył
              powództwo o unieważnienie małżeństwa albo o rozwód.
              § 3. Przy ocenie, w jakim stopniu każdy z małżonków przyczynił się do powstania
              majątku wspólnego, uwzględnia się także nakład osobistej pracy przy wychowaniu
              dzieci i we wspólnym gospodarstwie domowym.

              Sad Najwyzszy na ten temat mowi w swoich postanowieniach i uchwalach tak:

              Warunkiem ustalenia nierównych udziałów jest łączne spełnienie dwóch przesłanek,
              a mianowicie istnienia ważnych powodów oraz przyczynienia się małżonków do
              powstania majątku wspólnego w różnym stopniu. Przez ważne powody rozumie się
              takie okoliczności, które oceniane z punktu widzenia zasad współżycia
              społecznego sprzeciwiają się przyznaniu jednemu z małżonków korzyści z tej
              części majątku wspólnego, do powstania której ten małżonek nie przyczynił się.

              Ustalenie nierównych udziałów w majątku wspólnym dopuszczalne jest jedynie w
              razie łącznego wystąpienia dla przesłanek wskazanych w zdaniu pierwszym art. 43
              § 2 KRO, to jest w razie przyczynienia się małżonków do powstania majątku
              wspólnego w różnym stopniu oraz istnienia ważnych powodów, które uzasadniają
              ustalenie nierównych udziałów. Ciężar dowodu wykazania powyższych przesłanek
              spoczywa na uczestniku postępowania, który zgłosił wniosek o ustalenie
              nierównych udziałów

              Artykuł 43 par. 2 KRO może mieć zastosowanie nie w każdym wypadku faktycznej
              nierówności przyczynienia się każdego z małżonków do powstania majątku
              wspólnego, lecz tylko w tych wypadkach, gdy małżonek, przeciwko któremu
              skierowane jest żądanie ustalenia nierównego udziału, w sposób rażący lub
              uporczywy nie przyczynia się do powstania dorobku stosownie do posiadanych sił i
              możliwości zarobkowych.

              Przepis art. 43 KRO ustanawia zasadę, że po ustaniu wspólności ustawowej oboje
              małżonkowie mają równe udziały w majątku, który był nią objęty. Taka zasada
              odpowiada normalnemu układowi stosunków wzajemnych w małżeństwie ludzi pracy, w
              którym dorobek jest z reguły owocem wspólnych starań obojga małżonków,
              niezależnie od tego w jakiej postaci starania te przejawiają się. Chodzi tu
              zwłaszcza o należyte uwzględnienie wartości, jaką w tym zakresie przedstawia
              osobista praca przy wychowaniu dzieci i w gospodarstwie domowym, co zresztą KRO
              wyraźnie podkreśla w art. 27 i 43 par. 3. Przepis art. 43 par. 2 KRO pozwala
              wprawdzie każdemu z małżonków żądać, ażeby ustalenie udziałów w majątku wspólnym
              nastąpiło z uwzględnieniem stopnia, w którym każdy z nich przyczynił się do
              powstawania tego majątku, uzależnia jednak dopuszczalność takiego żądania od
              istnienia ważnych powodów. Jak to zaś Sąd Najwyższy niejednokrotnie już
              wyjaśniał, za ważne uznane być mogą takie tylko powody, które zasługują na
              aprobatę w świetle zasad współżycia społecznego

              Wydaje sie ze orzeczenia SN sa na tyle proste ze nie trzeba nic wyjasniac dodatkowo

              3. dziecko nie jest ujmowane przy podziale majatku. Jemu majatek przyslugiwac
              bedzie ewntualnie w drodze dzieciczenia ale to inna para kaloszy i w tej sprawie
              zupelnie nieistotna.

              4. utrudniac poprzez niestawinnictwo moze, chociaz samo niestawiennictwo nie
              tamuje rozpoznania sprawy. Obowiazuje prosta zasada. Kto nie przychodzi ten
              sobie szkodzi. Jesli ktos bedzie sie ciagle legitymowal zwolnieniami lekarskimi
              to sad w koncu nakaze bieglemu lekarzowi zbadanie takiego delikwenta czy aby nie
              symuluje.
              • majkel01 Re: "Splacenie" meza z kredytu - pytanie 06.09.06, 19:58
                > 3. dziecko nie jest ujmowane przy podziale majatku. Jemu majatek przyslugiwac
                > bedzie ewntualnie w drodze dzieciczenia ale to inna para kaloszy i w tej sprawi
                > e
                > zupelnie nieistotna.

                dzieciczenie=dziedziczenie smile) Sorry za blad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka