22.09.06, 04:31
Witam wszystkich serdecznie,calkiem niedawno trafilam na Wasze forum,jako ze
sama flirtuje z mysla o rozwodzie.Czytajac Wasze posty ,ktorych wiekszosc
nawiazuje do zaufania,zdrady itp ,targaly mna rozne uczucia.Jest juz pozno
nie chce macic ,ale moze czasem lepiej by bylo gdybysmy mogly zmienic
znaczenie pewnych slow.Np zaufanie,sadze,ze zaufanie mozna a w zasadzie
trzeba miec do samego siebie.Ja nie ufam komus,ze mnie nie zdradzi,nie zrani
itp.Ufam jedynie,ze jesli taki moment nastapi zrobie wszystko,zeby zaradzic
sytuacji.Ufam,ze dam sobie rade.Tak samo z wybaczeniem,nie wybacza sie dla
kogos lecz dla siebie.Dlaczego ktos kto mnie skrzywdzil ma nadal kontrolowac
moje zycie???Wybaczam,co nie oznacza ze zapomne lub zrozumiem,nie po prostu
biore kontrole w swoje rece.
Chcialam to napisac bo wiem,ze mnie samej duzo pomogla taka interpretacja.
Poza tym podziwiam Was za odwage i mam nadzieje,mimo ze moj przyklad jest
hehe nieco inny,ze sama bede mogla znalezc swoja droge zycia.
m.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Zaufanie 22.09.06, 08:29
      Dziwne rzeczy piszesz, malo spojne, najpierw, ze flirtujesz z myślą o
      rozwodzie, potem o zaufaniu i wybaczeniu - masz juz co wybaczać?
      I ta wiara wyłacznie w siebie samą.
      Coż, ja jestem samotna z wyboru, już parę dobrych lat, nie narzekam, wprost
      przeciwnie, pod wieloma wzgledami - a moze w ogole - to najlepszy okres w moim
      zyciu i obiektywnie bardzo dobry - ale tez wiem, że moge tak "samodzielnie"
      funkcjonować dzięki wielu ludziom - rodzinie, przyjaciolom, wspołpracownikom, a
      nawet całkiem obcym ludziom, ktorzy mają podobne cele i "robią swoje". I ufam
      ludziom - ich dobrej woli przede wszyskim, i o dziwo jakos sie na tym nie
      przejechałam. I wielokrotnie doświadczyłam, że - może poza sztuką (choć i tu
      mozna dyskutować) wszystko co dobre, jest dzielem wielu osob, jakkolwiek by
      zniszczyć - wystarczy jedna.
      "Branie kontroli w swoje ręce" to przesąd, bardzo popularny w naszych czasach,
      zludzenie, ktore musi skończyć sie frustracją.
      I w ogole - co niby chcesz kontrolować? Kogo? we mnie samo slowo "kontrola"
      budzi niechęć. "Kontrola" to przeciwieństwo swobody i radości. Szczęścia.
    • kruszynka301 Re: Zaufanie 22.09.06, 08:56
      maggi, do tych samych wniosków doszłam dopiero w drugim związku.
      I uważam, że podobne myślenie (w każdym momencie jestem przygotowana, że muszę
      sobie dać radę, sama z dziećmi) - nie jest normalne, tylko wynikające z
      wcześniejszych ciężkich doświadczeń ze zdradzającym mężem.

      Co do zaufania - muszę mieć zaufanie do partnera, bez tego związek nie ma
      szans. Muszę wierzyć, że jeśli spaźnia się kilka godzin do domu, to dlatego, że
      rozmawia o samochodach z kolegą, lub został dłużej w pracy, a nie spotyka się z
      inną kobietą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka