maggi13
22.09.06, 04:31
Witam wszystkich serdecznie,calkiem niedawno trafilam na Wasze forum,jako ze
sama flirtuje z mysla o rozwodzie.Czytajac Wasze posty ,ktorych wiekszosc
nawiazuje do zaufania,zdrady itp ,targaly mna rozne uczucia.Jest juz pozno
nie chce macic ,ale moze czasem lepiej by bylo gdybysmy mogly zmienic
znaczenie pewnych slow.Np zaufanie,sadze,ze zaufanie mozna a w zasadzie
trzeba miec do samego siebie.Ja nie ufam komus,ze mnie nie zdradzi,nie zrani
itp.Ufam jedynie,ze jesli taki moment nastapi zrobie wszystko,zeby zaradzic
sytuacji.Ufam,ze dam sobie rade.Tak samo z wybaczeniem,nie wybacza sie dla
kogos lecz dla siebie.Dlaczego ktos kto mnie skrzywdzil ma nadal kontrolowac
moje zycie???Wybaczam,co nie oznacza ze zapomne lub zrozumiem,nie po prostu
biore kontrole w swoje rece.
Chcialam to napisac bo wiem,ze mnie samej duzo pomogla taka interpretacja.
Poza tym podziwiam Was za odwage i mam nadzieje,mimo ze moj przyklad jest
hehe nieco inny,ze sama bede mogla znalezc swoja droge zycia.
m.