Dodaj do ulubionych

Znowu dół

13.01.07, 20:08
Wczoraj czytając książkę nt.związków małżeńskich dowiedziałam się,że aby
pogodzić się z odejściem i zdradą męża muszę zrozumieć,że on miał prawo
odejść,a ja częściowo przyczyniłam się do tego robiąc miejsce w związku na
kochankę!Od rana doszukuję się tej mojej winy,tego wolnego miejsca,które
stworzyłam dla kochanki i wpadłam już w taką czarną dziurę,że znowu mam
wszystkiego dośc.Myślałam,że na jakiś czas łzy już wypłakałam,a dziś od
południa ryczę i nie mogę przestać.Napiszcie coś pozytywnego,proszę.
Obserwuj wątek
    • dzidzia803 Re: Znowu dół 13.01.07, 20:25
      Ja już ponad rok doszukuję się tego. Co zrobiłam,że odszedł,czego ja mu nie
      dałam a co znalazł u drugiej. I muszę się przyznać,że nic takiego nie znalazłam...

      P.S. podaj tytuł ks.
    • marek_gazeta Re: Znowu dół 13.01.07, 20:28
      Nie każda książka musi być mądra, to po pierwsze. Po drugie, może i zrobiłaś miejsce, ale on musiał się zgodzić, aby kochanka się na to miejsce wślizgnęła. A po trzecie, nie podoba mi się to określenie, "żona robi miejsce dla kochanki", co za kwas?!

      Prezentowałem już moje poglądy na te sprawy, mogę je powtórzyć: odpowiedzialność za małżeństwo wymaga, aby najpierw próbować ratować, a potem, jeśli się nie uda, rozstać się w pokoju. A potem dopiero szukać innej opcji. Zdrada niczego nie buduje, zdrada niszczy. I dlatego nic jej nie usprawiedliwia.

      Co do doła - ja też mam coś na kształt doła, zawsze jak się spotykam z dziećmi, bo muszę po nie TAM pojechać. Przestań tyle myśleć i przestać się obwiniać. Spotkaj się z kimś, a najlepiej idź potańczyć.
    • nascendi1 Re: Znowu dół 13.01.07, 20:36
      Maza, ta książka jest zwyczajnie głupia.
      Napisz na jej okładce: od dziś czytam krytycznie
      i wyrzuć ją do kosza. Uśmiecham się do Ciebie.
    • misbaskerwill Re: Nikt nie jest idealny;) 13.01.07, 20:37
      > ja częściowo przyczyniłam się do tego robiąc miejsce w związku na
      > kochankę!

      Znaczy to dla mnie tyle, że nie przykułaś go do kaloryfera i nie kontrolowałaś
      każdego jego ruchu, sms-a, maila...wink

      Czasem miejsca trzeba niewiele...

      > I muszę się przyznać,że nic takiego nie znalazłam...

      Nikt nie jest idealnywink ale też nikt nie powinien oczekiwać idealności w
      związku. Więc z tą winą... ja wiele razy powtarzałem, że winę za rozpad związku
      ponoszą dwie strony, ale za zdradę - tylko jedna.
      Są pewne zasady i już. Jak się w związku nie podoba - warto to czasem powiedzieć
      partnerowi, a nie tylko kochancewink.

      Oczywiście, wygodniej dla niektórych jest mieć "niebezpieczny romantyzm" na boku
      i "bezpieczną przystań" w domu. Dwa w jednym - czyli wash & gowink
      • marek_gazeta Re: Nikt nie jest idealny;) 13.01.07, 20:39
        W domu - wash, a u kochanki - go, back & forth smile
      • marek_gazeta Re: Nikt nie jest idealny;) 13.01.07, 20:47
        PS. Romantyzm Ci się pomylił z seksem, to chyba od tego przypalania lontu. smile
      • pudeleczko_75 Re: Nikt nie jest idealny;) 13.01.07, 20:58
        Więc z tą winą... ja wiele razy powtarzałem, że winę za rozpad związku
        > ponoszą dwie strony, ale za zdradę - tylko jedna.


        ja bym powiedziała jeszcze inaczej - wine za problemy w zwiazku ponoszą obie
        strony, a za zdradę - tylko jedna.
        • maza15 Re: Nikt nie jest idealny;) 13.01.07, 21:29
          Jesteście kochani-dzięki!Staram się .Marku,Misiu dzięki!
      • ak70 Re: Nikt nie jest idealny;) 15.01.07, 10:18
        Miś... Marek... przywracacie mi wiarę w męską połowę świata!!
        A ja myślałam, że sie mylę, że to moja wina, że zostałam zdradzona... bo nie
        leżałam i nie pachniałam... bo nie nosiłam tipsów, szpilek i seksownej
        bielizny... bo nie zachowywałam się jak te dziewczyny z pornosów, które
        namiętnie "studiował" mój m.... bo nie potrafiłam kręcić pupą i uwodzić...
        Niewątpliwie przyczyniłam sie do rozpadu związku i pokornie biorę na siebie
        część odpowiedzialności, przyznaję sie do niej... nikt nie jest idealny... ale
        niektórzy w pewnym momencie zaczynaja widzieć swoje wady i walczą z nimi w imię
        naprawy związku...
        Marek... Twoje pojmowanie "odpowiedzialności" jest bardzo bliskie mojemu...
        kiedy "ścieżki życia" dwóch osób sie rozchodzą, to powinno się najpierw
        zawalczyc o zmianę, podjąć próbę ratowania i reanimacji związku... jeśli się
        nie uda to rozejść sie w spokoju, a DOPIERO POTEM szukać nowego partnera na
        reszte życia.... czasem ludzie po prostu sie nie dobiorą, pierwsze zauroczenie,
        miłość (jest ślepa), emocje odbierają im zdolność trzeźwego myślenia... i choć
        jestem praktykująca katoliczką popieram wspólne mieszkanie (tylko!) przed
        ślubem... człwoek sie wtedy dużo uczy o drugim człowieku.
        Maza... nie wszystkie książki są mądre... kieruj sie SWOIM sercem i SWOIM
        rozumem. Przyjmuj te rady, z którymi czujesz sie dobrze. Ucz się na cudzych
        błędach nie własnych - to tańsze, szybsze i mniej bolesne.
        Trzymaj się, ściskam!
    • cosmopszczolka Re: Znowu dół 14.01.07, 20:10
      Mnie wcale nie podoba sie takie podejscie - on miał prawo odejsc. On przede
      wszystkim miał zrobić wszystko aby do odejscia nie doszło. Na pocieszenie Ci
      powiem,że moj mąż postawił mnie z dnia na dzien przed faktem odejscia i
      rozwodu.Nie ratował nic. On poprostu podjąl za nas decyzje. A ja zaczełam jakby
      sie podwójnie zadręczac dlaczeqo tak sie stało i dlaczeqo nie dał nam szansy,
      przciez inni próbują.Robiłam wszystko aby zmienił decyzję. Też miałam doły. Też
      doszukiwałam sie odpowiedzi na nieodpowiedziane pytania. Ale musze sie
      wyqrzebać się z teqo doszukiwania sie winy, skoro mąż nie nawiązał dialou
      miedzy nami. A juz napewno nie dam sobie wmówić ze przeze mnie poszukał sobie
      innej. Tak samo spedzalismy czas, wiec czemu ja sobie nie poszukałam?! przeciez
      tez moqłam, tez miałam prawo odejść wedłuq tej mądrej ksiązki!!!. Więc skonczmy
      z tym doszukiwaniem sie winy w sobie.
      • maza15 Re: Znowu dół 14.01.07, 21:24
        Pszczółko-u mnie identyczna sytuacja.Fakt dokonany,ucieczka jego przed
        rozmową.Zero wyjaśnień,dlatego chyba tak mnie to wszystko męczy.Na każde moje
        pytanie milczenie...to można zwariować!
        • cosmopszczolka Re: Znowu dół 14.01.07, 22:24
          Wiem, ....można zwariować...Wielokrotnie leżałam upłakana, bezsilna, bliska
          obłędu. I pytanie za co to wszystko??, za to ze byłam odpowiedzialna, za to ze
          cciałam aby w zyciu nam dobrze było, za to ze nie lezałam i nie byłam słodką
          trzepoczącą rzesami idiotką, tylko pracowałam, robiąc papier za papierem przy
          tym ciesząc sie i próbując urządzać nowe mieszkanie. A moze własnie trzeba było
          tylko leżeć i pac/nieć. Nie wiem czy kiedykolwiek ta rana sie zabliźni. Ale
          pranęłabym, aby ktoś kiedys o mnie walczył jak ja walczyłam o nas przez ten
          ostatni rok. NIe wiem czy on kiedykolwiek to zrozumie, doceni. Ale raczej
          pewnie nie. Wczoraj ksiądz mi powiedział człowiek postawiony pod murem nie
          widzi furtki obok. Mam nadzieje,że ta furtka tam jest.........
          • crazysoma Re: Znowu dół 14.01.07, 22:29
            Wczoraj ksiądz mi powiedział człowiek postawiony pod murem nie
            > widzi furtki obok. Mam nadzieje,że ta furtka tam jest.........

            Ladnie powiedzial. Ten ksiadz. I na dodatek mial racje. Ale tylko Ty mozesz
            przekrecic glowe w prawo lub w lewo, zeby zobaczyc cos wiecej niz tylko mur...
            pozdrawiam Cie cieplo.
        • kakoc Re: Znowu dół 14.01.07, 23:26
          Maza - zapewne Cię to nie pocieszy, ale miałam tak samo - milczenie, ucieczka
          przed rozmową, zero wyjaśnień. Byłam stawiana przed faktm dokonanym.
          Spróbuj na to spojrzeć inaczej - to nic innego tylko brak dojrzałości,
          zwyczajne tchórzostwo. Są tacy, którzy do końca życia pozostaną dziećmi, choćby
          dla własnej wygody.
          I czemu to właśnie ja i Ty mamy wciąż i wciąż wyciągać rękę, doszukiwać się
          przyczyn, tłumaczyć, walczyć i ratować związek. Wierz mi, jeśli tylko jedna
          strona o to zabiega (tak jak było to u mnie)i tak nic to nie da. Nawet gdybyś
          się zdecydowała "leżeć, czekać, trzepotać rzęskami i pachnieć" nie spodobałby
          się zapach wody toaletowej lub zbyt mały kotlet na talerzu.
          Jak długo da się dźwigać ciężar przeznaczony dla dwojga?



          • jagoda4444 Re: Znowu dół 15.01.07, 09:10
            U mnie było tak samo. 21 lat małżeństwa z "dorastającym" chłopcem i trwająca
            głupia nadzieja, że w końcu dorośnie. A na koniec znikł na całe wakacje (jest
            nauczycielem). Kiedy udało mi się w końcu go spotkać we wrześniu na 15 min. Na
            pytanie dlaczego nie kontaktował się z dziećmi odpowiedział: przecież miałem
            wakacje. Zadzwonił do dzieci przed świętami, prosząc o spotkanie. Poleciały jak
            na skrzydłach na umówioną z tatą herbatę. Myślały, że będzie chciał z nimi
            spędzić chociaż 1 dzień świąt. Niestety chciał od dzieci na święta pożyczyć
            gitarę. I z kim tu rozmawiać. Zaczynam powoli zmieniać myślenie, że to moja
            wina. W końcu do tego tanga naprawdę potrzeba dwojga. Też mam doła. Wczoraj
            odwiedzili mnie teściowie. Dwoje 70 latków, którzy przez całe trwające nasze
            małżeństwo widząc świństwa robione mi przez ich jedyne dziecko zawsze mnie
            prosili "zrób jak uważasz, ale nie krzywdź naszego syna (czyli nie ujawniaj
            światu jaki io jest). A wczoraj już tylko prosili mnie o jedno, czy będę tą
            osobą, która poda im "szklankę wody" jak przyjdzie potrzeba. Bo na syna nie
            mogą liczyć. Pewnie, że zaopiekuję się (przecież już są schorowani po
            operacjach), wiem że są samotni, ale pomyślałm - czy ktoś w końcu w tym życiu
            pomyśli o mnie, o tym co ja czuję, myślę. Też mam doła, ale zaczynam myśleć, że
            naprawdę już nic nie można było zrobić. Pozdrawiam Was ciepło
            • nascendi1 Re: Znowu dół 15.01.07, 09:46
              Ty opiekę nad jego rodzicami uważasz
              za naturalną, chociaż czy sprawiedliwą???
              Czy on zaopiekowałby się Twoimi rodzicami?
              Przepraszam, zagotowało się we mnie.

              Zmuś go do opieki nad rodzicami. ZMUŚ.
              Masz prawo do swojego, godnego zycia.

              Kurczę, zdzieliłabym go tym instrumentem po głowie.
    • akacjax Re: Znowu dół 15.01.07, 10:42
      Pozwolenie odejścia-jakoś rozumiem, czuję. Jest coś takiego we mnie, że uważam, że nie jestem właścicielem drugiej strony, mogę sobie wyobrazić, że istnieje coś takiego, że nawet w związku, z którego ja czerpię maksymalną satysfakcję-druga strona może odejść. Oczywiście w sytuacji, gdy ta druga strona mówi, ze też czerpie maksymalna satysfakcję, a odchodzi, to jest to jakieś nienormalne..

      Ale trzeba wyraźnie odróżnić takie odejście od oszukiwania, zdrady, kłamstw, a nastepnie szukania potwierdzenia(przez kłotnie, poniżanie, robienie problemów z rzeczy, które były "do przyjęcia" dawniej, że słusznie robię (zdradzam)...bo przecież jestem taki(a) pokrzywdzony(a) w związku.

      Byc może problem w akceptacji prawa do odejścia polega na poztawieniu znaku równości między odejściem a zdradą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka