Refleksja niewygodna...

26.01.07, 13:38
... i uwierajaca w siedzenie.

Tak sobie mysle (sic!) natchniona lektura ostatnich forumowych watkow, ze cos dziwnego sie
porobilo na tym swiecie, ze wytluklo wszystkich facetow z jajami. Epidemia. Zostali sami
rozmemlani gowniarze, skrajni idioci z glowka zamiast glowy lub emocjonalni autystycy.
Reszta to geje lub jaki blad statystyczny (poniewaz sie nie znam na statystyce zakladam, ze
w tym wlasnie bledzie znajde swojego samuraja, haha. I prosze mnie nie wyprowadzac z
bledu!).
Skad to sie wzielo?
Cholera no. Wykastrowalysmy ich same?

Moja swietej pamieci i wielkiej madrosci zyciowej prababka zawsze powtarzala, ze z faceci to
gamonie i slabeusze. Ale na pytanie dlaczego? Odpowiadala - a bo baby sa durne! Jeszcze
durniejsze niz oni.
Mysle, ze troche faktycznie jestesmy durne. (Ja to nawet bardziej niz troche ale to wrodzone).

Skoro facet jest w zwiazku glowa a nie szyja, to jak to sie dzieje, ze tak nia krecimy, ze w tej
glowie sie kompletnie przewraca? I to nie w ta strona, w ktora bysmy chcialy...
Nie sluchamy. Wiemy lepiej. Jasny komunikat interpretujemy po swojemu. Sadzimy, ze facet
nigdy nie wie czego chce. Ale zamiast go tego nauczyc wolimy "wiedziec za niego", z gory
zakladajac, ze glupek i tak nic nie wymysli. I nie podejmie zadnej decyzji. A po co ma sie
wysilac skoro zrobimy to za niego? Jestesmy niby wszechwiedzace a zapominamy o sobie.
Mezczyzna jest dla nas czesto malym dzieckiem, ktore nalezy pocieszac, tulic i kolysac w
nieskonczonosc albo nosic na plecach. Umiemy tylko marzyc o honorowych i silnych
bohaterach ale nie umiemy ich tworzyc. Nasi rycerze zamiast zbroi i miecza nosza cieple
swetry i rozciapciane bambosze. A my zamiast pielegnowac w nich ten slaby pierwiastek
meski wolimy pielegnowac ich skarpetki. I wlasna frustracje.To bez sensu. Jak sie znajdzie
glupia krolewna, ktora zobaczy w takim bohatera, to jak mu ryknie tlumione przez lata ego
baranim / jelenim glosem to nie ma sily zeby nie uciekl w pogoni za piekniejszym obrazem
samego siebie. Instynk pierwotny.

Mozna powiedziec, ze nie umiemy kochac madrze. Madrze czyli tak zeby pielegnowac
przestrzen za ktora mozemy sie wzajemnie podziwiac. Nie znam ani jednego faceta, ktory by
chcial aby sie dla niego POSWIECAC. Zadnego.
Jeszcze mi sie przypomnialo, jak moja prababka mowila:
Facet nie moze nam przeslonic CALEGO swiata bo nie ma faceta TYCH gabarytow.
No! Proste. Jak budowa cepa.

Haha...

Nie badzmy matka Teresa, placzliwym rzepem, gestapo i wszystkim innym - zona albo
kochanka - tylko Kobieta z duzej litery. Wyzwaniem.
Bo jestesmy tego warte, jak w reklamie. A TEGO to jest faceta z jajami a nie kastrata.

(I zadne to pocieszenie, ze nexia dostanie kastrata, bo nam sie trafi taki sam tylko z innego
rozdania).
Cos by trzeba z tym zrobic. Ku chwale potomnych.
Dlatego haslo na piatek brzmi:
Badzmy czulymi WYDRAMI!

ps
Na jutrzejszym SKS-ie przeanalizujemy temat profesjonalnie waniliowo. I podzielimy sie
refleksjami (jesli beda cenzuralne). Refleksjami bowiem - odwrotnie niz mezami - nalezy sie
dzielic.

Podpisano
Poczatkujaca Damesowydra
    • ladyhawke12 Re: Refleksja niewygodna... 26.01.07, 13:41
      Pho ciesze się że się odzywasz, a z całą resztą się zgadzam, jesteśmy jeszcze głupsze, i warto by było byc przez duże K kobietą id...

      A na SKS-ie zastanówcie się również nad medalem podwiązki czerwonej, jeśli oczywiście możecie.
    • brzoza75 wyznanie 26.01.07, 13:41
      Pho kocham Cię , serio.

      Wydra miesiąca.
      • phokara Re: wyznanie 26.01.07, 13:46
        brzoza75 napisa?a:
        > Pho kocham Cie˛ , serio.

        Brzoza,
        uffff......
        Poniewaz mam juz swoja "crazy dziewczyne" proponuje zatem SeKS grupowy.
        (Nie bede tak zdradzala po katach, bo w odroznieniu od facetow mam jaja).


        • misbaskerwill Re: wyznanie 26.01.07, 17:08
          phokara napisała:
          > Poniewaz mam juz swoja "crazy dziewczyne" proponuje zatem SeKS grupowy.
          > (Nie bede tak zdradzala po katach, bo w odroznieniu od facetow mam jaja).

          Skoro grupowy, to i ja się dołączęsmile.
          Co prawda, obawiam się, że mnie wkrótce-była-żona dawno już wykastrowała, ale
          skoro Ty masz jaja, to chyba nie będzie problemem?wink
    • kasiar74 Re: Refleksja niewygodna... 26.01.07, 13:43
      ja ostanio stwierdziłam że jeśli chodzi o mężczyzn to cały czas się dziwię, i
      nawet myślę sobie że po 70-stce tez będę się dziwić i umrę z wyrazem
      zdziwnienia na twarzywink
    • maheda Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 13:45
      naszła mnie podobna refleksja.
      Od tamtej chwili postanowiłam, że się zmieniam i nie będę Atlasem w żeńskim
      wydaniu, dźwigającym na swych barkach niebo.
      Nie i koniec.
      Kosmetyczka, ciuchy... Nie ma kasy? No to, misiu, może byś dał radę coś z tym
      zrobić? Bo ja nie wiem, co z tym fantem zrobić...
      Ojej, takie tu na suficie się zepsuło... świeciło, ale przestało.
      NIE wymieniam, NIE patrzę potępiająco, że to czy tamto źle, za to zaczynam słać
      zachwyty i zdumione męskim pomysłem spojrzenia. Oczywiście, dla równowagi,
      musiałam trochę tej idiotki zostawić, ale idiotka jest wypierana przez Kobietę.
      I zaczyna działać.
      A mi się to bardzo, ale to BARDZO podoba. Bycie Kobietą.
      • z_mazur Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 13:50
        > Kosmetyczka, ciuchy... Nie ma kasy? No to, misiu, może byś dał radę coś z tym
        > zrobić? Bo ja nie wiem, co z tym fantem zrobić...
        > Ojej, takie tu na suficie się zepsuło... świeciło, ale przestało.
        > NIE wymieniam, NIE patrzę potępiająco, że to czy tamto źle, za to zaczynam
        słać
        > zachwyty i zdumione męskim pomysłem spojrzenia. Oczywiście, dla równowagi,
        > musiałam trochę tej idiotki zostawić, ale idiotka jest wypierana przez
        Kobietę.
        > I zaczyna działać.
        > A mi się to bardzo, ale to BARDZO podoba. Bycie Kobietą.

        Święta prawda.
        I jeszcze jedno nic lepiej nie działa na faceta niż docenienie przez "jego"
        kobietę.
        Niestety kobiety bardzo często o tym zapominają i zaczynają traktować pewne
        rzeczy jak oczywistości (one są rzeczywiście oczywiste) i zapominają o tym, że
        w procesie wychowawczym najskuteczniejszą metodą jest nagradzanie.

        Chcecie mieć facetów??
        Stawiajcie im wymagania i doceniajcie ich za ich spełnienie.
        Proste, a zarazem skomplikowane.
        • brzoza75 Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 13:55
          w procesie wychowawczym najskuteczniejszą metodą jest nagradzanie.

          sorry ale ja dorosłgo faceta nie bede wychowywac , nigdy wiecejwink

          I jeszcze jedno nic lepiej nie działa na faceta niż docenienie przez "jego"
          kobietę.

          Jesli owa kobieta ma za co docenic.
          • z_mazur Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 13:58
            brzoza75 napisała:

            > w procesie wychowawczym najskuteczniejszą metodą jest nagradzanie.
            >
            > sorry ale ja dorosłgo faceta nie bede wychowywac , nigdy wiecejwink

            Tak się składa, że faceci przeważnie są dorośli.
            Co nie zmienia faktu, że można ich wychować.
            I o tym własnie pisała Phokara, o zmianie podejścia do facetów.


            > I jeszcze jedno nic lepiej nie działa na faceta niż docenienie przez "jego"
            > kobietę.
            >
            > Jesli owa kobieta ma za co docenic.

            Dlatego napisałem o stawianiu wyzwań. smile
            • pudeleczko_75 Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:01
              Tak się składa, że faceci przeważnie są dorośli.
              > Co nie zmienia faktu, że można ich wychować.
              > I o tym własnie pisała Phokara, o zmianie podejścia do facetów.
              >

              pho nei napisała nic, ze facetów ma się wychowywać!!

              zadnego wychowywania!!!!- facet ma mieć jaja i ja go mogę doceniać i uwielbiać
              między innymi za te jaja, albo przede wszystkim, ale z małych żołędzików
              pomnika przyrody chodować nie zamierzam!!!!!
              • z_mazur Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:04
                Ok to może nie do końca precyzyjnie napisałem.

                Pho pisała o pozbawianiu facetów jaj.
                Chodziło mi o to, jak spowodować, żeby facet będąc w związku miał jaja i ich
                nie tracił. Ba, nawet żeby mu jeszcze urosły. smile))
                • brzoza75 Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:08
                  A mi sie wydawało że wy faceci to wieciesmile)))))))))))))))))))))))))))
                  a tu prosze okazuje się, że nawet trzeba ich uczyć jak mieć jaja , które mają
                  od urodzenia.....
                  • z_mazur Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:11
                    > A mi sie wydawało że wy faceci to wieciesmile)))))))))))))))))))))))))))

                    A nam sie też często wydaje, że kobiety coś wiedzą. smile
                    Kluczem do niezrozumienia się jest "wydaje się". Obu stronom "wydaje się" i
                    powstają nieporozumienia.

                    > a tu prosze okazuje się, że nawet trzeba ich uczyć jak mieć jaja , które mają
                    > od urodzenia.....

                    Tak gwoli ścisłości to od momentu dojrzewania. smile
                    I nie uczyć, tylko nie kastrować.
                    • brzoza75 Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:17
                      Mazurek ,

                      tylko, że ja wiem i jestem świadoma swojej kobiecości dlatego uważam, że
                      facet też powinien być świadom swojej męskości, nie musze go uczyć, wychowywać,
                      on to wie,on ma to we krwi.

                      Tak gwoli ścisłości to od momentu dojrzewania. smile
                      to straszne jak sie załatwiacie do momentu dojrzewania ?wink
                      • z_mazur Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:19
                        brzoza75 napisała:

                        > to straszne jak sie załatwiacie do momentu dojrzewania ?wink

                        Bez jaj. smile))))
                        Jądra schodzą do moszny dopiero w momencie dojrzewania.
                        W tym momncie powstają przedmiotowe "jaja" big_grin
                    • brzoza75 Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:26
                      Kluczem do niezrozumienia się jest "wydaje się". Obu stronom "wydaje się" i
                      > powstają nieporozumienia.

                      A rozumiem wydaje sie wam, ze jesteście facetami? acha a moze wam si ewydaje ze
                      jesteście kobietami?
                      • z_mazur Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:31
                        brzoza75 napisała:

                        > A rozumiem wydaje sie wam, ze jesteście facetami? acha a moze wam si ewydaje
                        ze
                        >
                        > jesteście kobietami?

                        Nie, wam "się wydaje", że my wiemy jak być takimi factami jakich byście
                        oczekiwały. smile))
                        Dla własnego widzimisie to my sobie możemy być tacy jak nam się podoba i jak
                        nam wygodnie.
                        • brzoza75 Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:35
                          ja myślę ze wy zatraciliście swój instynkt, teraz trzeba za raczke wziąć,
                          zapłacić rachunek w restauracji, głaskac po głowie non stop :
                          opiekunki sa na pierwszym piętrze
                          sponsorki na drugim
                          pielęgniarki na trzecim.

                          • z_mazur Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:40
                            > opiekunki sa na pierwszym piętrze
                            > sponsorki na drugim
                            > pielęgniarki na trzecim.

                            A można o wszystkie trzy prosić???
                            Może jakaś promocja???
                            smile))
                            • brzoza75 Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:42
                              mozna , natomiast mnie nie pytaj gdzie znajdziesz taką bo jestem jej
                              przeciwieństwemsmile
                          • z_mazur Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:46
                            > ja myślę ze wy zatraciliście swój instynkt, teraz trzeba za raczke wziąć,
                            > zapłacić rachunek w restauracji, głaskac po głowie non stop

                            Co do rachnku to sprawa jest dyskusyjna w dobie równouprawnienia.
                            Co do głaskania po główce, to żaden facet nie oczekuje głaskania po główce.
                            Facet oczekuje docenienia tego, że jest facetem. Głaskanie po główce jest
                            bardzo niemęskie.
                            • brzoza75 Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:50
                              Co do rachnku to sprawa jest dyskusyjna w dobie równouprawnienia.

                              Zartujesz sobie ? Zapraszasz kobiete do restauracji, na drinka, cokolwiek i co?
                              kto pierwszy wyciagnie portfel? smile))))))))))))))))))))))

                              Co do głaskania po główce, to żaden facet nie oczekuje głaskania po główce.
                              > Facet oczekuje docenienia tego, że jest facetem. Głaskanie po główce jest
                              > bardzo niemęskie.

                              Bardzo niemeskie i bardzo czesto spotykane...
                              • z_mazur Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:54
                                brzoza75 napisała:

                                > Co do rachnku to sprawa jest dyskusyjna w dobie równouprawnienia.
                                >
                                > Zartujesz sobie ? Zapraszasz kobiete do restauracji, na drinka, cokolwiek i
                                co?
                                > kto pierwszy wyciagnie portfel? smile))))))))))))))))))))))

                                Nie nie żartuję. Znam kobiety, które upierają się przy płaceniu za siebie. smile
                                Nie chcą mieć zobowiązań. Przy płaceniu za kogoś powstaje niezręczna sytuacja
                                zobowiązania i oczekiwania. smile


                                > Co do głaskania po główce, to żaden facet nie oczekuje głaskania po główce.
                                > > Facet oczekuje docenienia tego, że jest facetem. Głaskanie po główce jest
                                >
                                > > bardzo niemęskie.
                                >
                                > Bardzo niemeskie i bardzo czesto spotykane...

                                No i o tym pisała własie Pho. To kobiety głaszczą i zagłaskują. smile
                                • brzoza75 Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 15:09
                                  ja tez znam takie kobiety, znam tez takich męzczyzn,
                                  znam tez męzczyzn kóry oczekuja wiecznego głaskania po głowie , mówiac o tym
                                  wprost, pogłaskaj bo jestem taki nieszczesliwy, mozna to zobserwować czesto na
                                  forum, to nie ma nic wspólnego z docenianiem , raczej z rozczulaniem sie nad
                                  sobą, znam mężczyzn za kórych kobiety płacą, też, bo jak jej zalezy to zapłaci,
                                  i tu naklejamy na takich mezczyzn etykietki (...), ale gdyby taki powiedział
                                  wprost jaki jest, to nie wiem czy bym go nie polubiła za szczerość.smile))))))))
                                  • z_mazur Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 15:19
                                    Podstawowa różnica pomiędzy docenianiem i rozczulaniem się to to, że docenia
                                    się za osiągnięcie, a rozczula się przeważnie nad nieporadnością.

                                    Własnie dlatego chcę uniknąć przyklejania etykietek.

                                    Szczerość jest jak najbardziej ok. Niezależnie od tego czy sie szczerze
                                    deklaruje siebie, czy się deklaruje swoje oczekiwania.
                                    • brzoza75 Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 15:22
                                      dobrze myslisz , teraz tylko w przyszłosci zastosuj to w zyciu .
            • brzoza75 Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:06
              o tym własnie pisała Phokara, o zmianie podejścia do facetów.

              no własnie o zmianie podejścia na biedną małą a nie o wychowaniu smile))))

              czasem te najdrobniejsze nie sa zauwazane przez facetów, dlatego
              facet musi miec jaja zeby zauważyć, bo że okulary to chyba jasne?smile)))
              • pudeleczko_75 Re:Właśnie jakiś czas temu 26.01.07, 14:10
                na Kobietę przez duże K a nie na biedną małasmile)

                a ja to bym teraz chciała faceta, który mi zaimponuje swoją klasą,
                inteligencją, błyskiem, który dla mnie będzie wyzwaniem, z duzym poczyciem
                własnej wartosci! i chciałabym stac się dla takiego faceta wyzwaniem!
                aha nie może być bluszczem finansowymsmile

                ps. no i musi pamiętać o dress codziesmile juz sks wie jakim!
                • maheda Tak, tylko że 26.01.07, 14:36
                  ja np. spotkałam takiego faceta, a przerobiłam go w ciągu kilku lat na misia-ble.
                  No i zastanawiam się, czy proces odwrotny jest możliwy.
                  • phokara Maheda. 26.01.07, 14:59
                    > ja np. spotka?am takiego faceta, a przerobi?am go w cia˛gu kilku lat na misia-ble.
                    > No i zastanawiam sie˛, czy proces odwrotny jest moz˙liwy.

                    Dziekuje, ze to napisalas.
                    Nie wiem czy proces odwrotny jest mozliwy. Ale wierze, ze tak. Byc moze wlasnie dlatego
                    czasem trzeba odejsc i zwiazac sie z INNA kobieta. Byc moze skoro mamy talent w jedna
                    strone, to i w druga tez.


                    • pudeleczko_75 PHO :0 26.01.07, 15:06
                      pho
                      tak w kontekście atku -
                      nie wiesz czasem jak zalatwić ten transport do Brukseli, Denver albo najlepiej
                      na madagaskar????
                      • phokara Re: PHO :0 26.01.07, 15:08
                        Kochana...
                        jutro to przerobimy na SKS-ie. Obiecuje.
                    • maheda Re: Widzisz 26.01.07, 15:57
                      to wszystko nie jest tak proste.
                      Można do kosza wyrzucić popsutą zabawkę, ale człowiek to nie zabawka. I nie
                      można go ot-tak wymienić na nowego; a już zwłaszcza, jeśli się go kocha i jest
                      się kochanym, to się zwyczajnie nie chce wyrzucać smile
                      Mam nadzieję, że - ponieważ przekształcenie wzajemnych relacji jest możliwe -
                      możliwe jest również ich poprawienie, a nie tylko pogorszenie smile
                      Oczywiście, pogorszenie to często proces samoistny (bo najłatwiej jest nic nie
                      robić, a wtedy może się tylko popsuć), a do naprawy trzeba chęci i zaangażowania
                      obydwu stron.
    • blue_a1 Yes!!!!! 26.01.07, 13:53

      Genialny tekst, Pho, ale Ty pewnie już wiedziałaś to, gdy pisałaś tongue_out
      Bo to się wie.

      Od siebie powiem tylko tyle, że obecnie "ćwiczę" na egzemplarzu, który mam pod
      ręką. Ojciec. Bardzo niedoskonały. Bezpieczny poligon. Daje dystans - bo to
      ojciec, a nie mój kochanek/ukochany/niepotrzebne skreślić.

      A propos tematu skarpetek, to nauczam go słać łóżko. Pewnie, że bunt. Ja pół i
      on pół.

      Jeśli wiem, że po pracy polazł gdzieś, gdzie być nie powinien (cudowny
      eufemizm), dostaje smsa o konieczności zrobienia zakupów. Wielkimi literami, bo
      okulary gapa zostawia w pracy. Wraca smile Zły, ale jest.

      A ja mu robię kolację. Żeby mama nie musiała, tylko dlatego.
      On z kolei robi fajną jajecznicę, więc często go naciągam i chętnie robi smile

      Aha, gdy jest w miejscach niedozwolonych, smsy piszę takie, aby ubaw miał ten,
      co zamiast niego czyta. Okrutne? Bo ja wiem...Tak się zastanawiam, co może czuć
      osoba, która czyta tekst: A wiesz, po co masz głowę? Aby Ci się do środka nie
      nalało.
      Gdy wraca, mówi: e tam, nieśmieszne, już to mówiłaś smile


      Kocham go mądrze, chociaż złości mnie, oj bardzo czasem smile
      Lubię go, może to mi bliższe.

      Nb. podobna w wymowie do Twojego jest cała książka o zołzach (vide link karła).
      Bo zołza jest czuła. I wymaga.
    • nika19741 Re: Refleksja niewygodna... 26.01.07, 13:54
      Dobry tekst, gratuluję smile

      Może jakiś MEN tez napisze ICH punkt widzenia?
      Analogicznie.

      Mnie rozbawilo sformułowanie "płaczliwy rzecp" -nawet teraz sie smieje, takie
      adekwatne, czasem nawet do mnie.

      super

      W nowym zwiazku (ewentualnie oczywiscie) to bede kobietką malą i slabą hehehesmile

      • z_mazur Re: Refleksja niewygodna... 26.01.07, 13:55
        > Może jakiś MEN tez napisze ICH punkt widzenia?
        > Analogicznie.

        Napisałem pod postem Mahedy.
        wink
    • nangaparbat3 A ja odmawiam 26.01.07, 14:04
      Odmawiam niańczenia jakiegokolwiek faceta, ale odmawiam też drugiej strony tego
      samego medalu - bycia szyja, co tą głową kręci. Wychowywania go na rycerza.
      Tworzenia prawdziwego mezczyzny. Według mojego jakiegoś tam wzorca, który sobie
      ubzdurałam. Urabiania go na swoją modłę. Wychowywania.
      Gdybym jeszcze kiedys miała z kimś być, to chciałabym, żeby to było prawdziwe
      spotkanie dwojga wolnych i dorosłych ludzi.
      Jeśli takiego wolnego i dorosłego, co by chciał być ze mną, nie spotkam, to
      trudno, będę dalej sama. Ale wychowywaniu mówie stanowcze "nie".
      • brzoza75 Re: A ja odmawiam 26.01.07, 14:11
        stanowcze nie, własnie Nanga bo urobiłabym sobie go na własne potrzeby a taki
        facet to jest facet, TEZ CZŁOWIEK , powinien sie tylko zachowywać jak facet a
        nie kluski z mlekiem, ciepłe, ble.
      • blue_a1 Nanga, w pewnym sensie Cię 26.01.07, 14:14
        rozumiem, też tak właśnie chciałabym. Ale mam wrażenie, że ludzie (bo dotyczyć
        może także kobiet) po początkowych uniesieniach zapominają, po co tak naprawdę
        ze sobą są. (Aby się kochać, rzecz jasna smile I że wtedy warto kogoś puknąć, ale
        nie młotkiem, aby sobie przypomniał smile

        Nie jesteśmy idealni. My, ludzie. Warto czasem złapać tego drugiego za rękę, gdy
        się np. zagalopował. Myślisz, że ten "wolny, mądry, dorosły człowiek", którego
        Tobie, sobie, nam, kobietom bardzo życzę nie będzie miał wad?
        • nangaparbat3 Re: Nanga, w pewnym sensie Cię 26.01.07, 14:20
          Bedzie miał wady, jak w banku (szwajcarskim), i ja mam wady, i zabiłabym, gdyby
          mnie zacząl wychowywać (to znaczy świadomie i celowo urabiać na swoją modłę).
          Ale ponieważ czuje się wolna i dorosła, jest we mnie gotowość (a nawet więcej),
          zeby się zmieniać na lepsze i coś z tymi własnymi wadami zrobić.
          Cały paradoks polega na tym, że ze złabością można poradzić sobie dopiero
          wtedy, gdy sie ją zaakceptuje.
          • blue_a1 Ale mówisz o pojedynczym człowieku, 26.01.07, 14:30

            żyjącym pojedynczo. A tu jest związek dwóch czasem bardzo różnych postaci. I to,
            co na początku przyciągało, nagle może zacząć uwierać. I nawet ten mądry z
            czasem może przestać być mądry. Ciągle się przecież zmieniamy. Jeśli nie, to coś
            z nami nie tak. Stagnacja, marazm, chyba jeszcze gorszy scenariusz.
            Głupio powiem, że z czasem zaczynają ludzi dotykać choroby. Kurczę, widzę często
            około południa w autobusach - oboje wiekowi i ona ciągnie go za rękę jak
            dziecko. "Chodź, zaraz wysiadamy". Albo on prowadzi pod rękę ją. I już jedno z
            nich nie jest wolne. Ani mądre. Uderzyłam w poważny ton, ale to też życie. Realność.

            Drugi człowiek potrzebny mi po to, aby mnie rozwijać. Wskazywać obszary słabsze.
            Ja jemu też. Życzliwie, bo będę go kochać. Amen.
            • nangaparbat3 Re: Ale mówisz o pojedynczym człowieku, 26.01.07, 15:31
              blue_a1 napisała:

              >
              > żyjącym pojedynczo.
              No nie. Myslalam o jednym z potencjalnej pary. To znaczy to drugie też ma wady,
              z którymi próbuje coś zdrobić (bo wolne i dorosłe, to próbuje).

              A tu jest związek dwóch czasem bardzo różnych postaci. I to
              > ,
              > co na początku przyciągało, nagle może zacząć uwierać.
              Oczywiscie że COŚ zacznie uwierać. więcej powiem - każda wspolna droga dwoch
              osób przynajmniej od czasu do czasu musi byc drogą przez mekę. Byle nie przez
              cały czaswink
              I nawet ten mądry z
              > czasem może przestać być mądry.
              A tu juz bym sie wahała. Bo niby dlaczego?
              Jakkolwiek bez wątpienia nawet najmadrzejsi od czasu do czasu popełniaja
              głupstwa.

              Ciągle się przecież zmieniamy. Jeśli nie, to co
              > ś
              > z nami nie tak. Stagnacja, marazm, chyba jeszcze gorszy scenariusz.
              Własnie o to mi chodzi.

              > Głupio powiem, że z czasem zaczynają ludzi dotykać choroby. Kurczę, widzę
              częst
              > o
              > około południa w autobusach - oboje wiekowi i ona ciągnie go za rękę jak
              > dziecko. "Chodź, zaraz wysiadamy". Albo on prowadzi pod rękę ją. I już jedno z
              > nich nie jest wolne. Ani mądre. Uderzyłam w poważny ton, ale to też życie.
              Real
              > ność.


              Wcale nie glupio. Akurat dość często sie zdarza, ze niezależnie od naszych
              planów zycie przydziela nam role Matki Teresy - niestety czesciej kobietom, bo
              najczęściej sa mlodsze i wbrew pozorom zdrowsze. Choć oczywiscie bywa i na
              odwrót.
              W każdym razie rzadko bywa, żeby po długim i szczęśliwym wspolnym zyciu
              przynajmniej jedno nie zniedolężniało, nie zdziecinniało, nie miało Alzheimera
              czy innego dopustu. Mam wrażenie, ze łatwo o tym zapominamy.


              > Drugi człowiek potrzebny mi po to, aby mnie rozwijać. Wskazywać obszary
              słabsze
              > .
              > Ja jemu też. Życzliwie, bo będę go kochać. Amen.

              Mnie tez drugi człowiek potrzebny, zebym sie mogła rozwijać. Ale absolutnie nie
              zgadzam się z tezą, ze w rozwoju pomaga wskazywanie słabosci. To nasz polski
              powszechny przesąd. Udupia nas i pozbawia pewnosci siebie i radości działania.
              • blue_a1 OK, 26.01.07, 15:41
                to co zmierzasz zrobić wtedy, gdy widzisz, że Twój mądry i kochany zamiast żyć
                mądrze zaczyna nagle przepuszczać kasę na hazard? Taki przykład z kapelusza.
                Nie podsuwam odpowiedzi, bo sama jej nie znam. Wkurzyłabym się chyba mocno
                najpierw.
                • nangaparbat3 Re: OK, 26.01.07, 15:58
                  blue_a1 napisała:

                  > to co zmierzasz zrobić wtedy, gdy widzisz, że Twój mądry i kochany zamiast żyć
                  > mądrze zaczyna nagle przepuszczać kasę na hazard? Taki przykład z kapelusza.
                  > Nie podsuwam odpowiedzi, bo sama jej nie znam. Wkurzyłabym się chyba mocno
                  > najpierw.
                  >
                  na pewno bym sie przeraziła. I pewnie bym powiedziała, że albo hazard, albo ja.
                  Mam nadzieje, że umiałabym dotrzymać słowa.
                  • blue_a1 Potrafiłabyś 26.01.07, 16:13
                    ale to jest cholernie trudne.
                    Odejść w takim momencie i nie oglądać się za siebie.
      • phokara Re: A ja odmawiam 26.01.07, 14:21
        nangaparbat3 napisa?a:

        > Odmawiam nian´czenia jakiegokolwiek faceta, ale odmawiam tez˙ drugiej strony tego
        > samego medalu - bycia szyja, co ta˛ g?owa˛ kre˛ci. Wychowywania go na rycerza.
        > Tworzenia prawdziwego mezczyzny. Wed?ug mojego jakiegos´ tam wzorca, który sobie
        > ubzdura?am. Urabiania go na swoja˛ mod?e˛. Wychowywania.

        Ja tez odmawiam.
        To nie byl tekst na temat "tresury" bynajmniej. Ale o wolnosci i doroslosci jak najbardziej.
      • sbelatka Re: A ja odmawiam 26.01.07, 14:27
        No cóż...
        Zdecydowanie zgadzam sie z tym co napisałaś, Nanga..

        Eichelberger napisał kiedys w bardzo!!!! bardzo dobrej książce dla kobiet i o
        kobietach "Zatrzymaj sie" (polecam gorąco!!!!)"mądre kobiety trafiają na
        mądrych mężczyzn"..
        nie pamietam czy użyl słowa mądry. Ale chodzi o ideę - jak ty jestes ok,.,
        dojrzala - to tarfisz na takiego gościa...

        oczywiście w kontekście tego co sie dzieje w moim zyciu ( mąz odchodzi w sina
        dal) nie jest to dla mnie szczególnie wygodne stwierdzenie.

        Ale...
        choć nie raz juz czytalam o tym, ze to nie nasza wina jak zdradzi, odejdzie...
        i czytalam napastliwe posty w odpowiedzi na list
        w ktorym kobieta powiedziala "zrobiłam miejsce dla kochanki"

        to jestem pewna, ze winna tego, ze mąz czul potrzebe szukanie czegos gdzies
        indziej jestem TEZ ja.
        Bo jestem skażona swoimi "skazami". wyniesionymi ze swojego dzieciństwa.
        Nie nazwanymi, często nie uświadomionymi, nie skorygowanymi...

        wiem, nic nie usprawiedliwia pzremocy, zdrady i pary innych jeszcze rzeczy.

        ale sam rozpad uczuciowo-emocjonalny - jest także często naszym udzialem.
        choc nie zauważonym przez nas...

        więc co?
        co zrobic gdy kolejny facet pojawi sie w naszym życiu?

        myśle, ze świadomie pzryglądać sie, analizowac, ROZMAWIAC o uczuciach,
        emocjach, oczekiwaniach, ranach, nadziejach...

        rozmawiac o czym tylko sie da ( i nie mysle tu o polityce, sąsiadach i ocenach
        dzieci)
        jak często sie da.

        a nawet dłużej.

        Tak myśle dzisiaj.
        Że nim weszła do mojego domu zdrada - to uciekło z niego COS WAZNEGO.

        I nie wystarczylo, ze szanowalismy sie nawzajemn, że dawaliśmy sobie swobode
        realizowania swoich pasji, zainteresowań, ze bylismy w codziennym życiu
        partnerami - wspólodpowiedzilanymi za dom.

        Nie wystarczylo nawet to, ze kiedyś kochaliśmy sie.

        CZEGOS braklo.
        czegos takiego najważniejszego..

        i możliwe, ze każde z nas z osobna jeszcze To w swoim dalszym życiu znajdzie.
        Ze odejscie męża da i jemu i mnie na to szanse.

        Nie wiem.
        mam nadzieje, ze tak bedzie.

        Choc dzisiaj chce mi sie po prostu plakać z żalu za tym co trace.

        A proste "sztuczki"
        coż.
        jak można poważnie tarktować faceta, ktory daje sie w oczywisty sposob
        manipulowac jak mały Jasio.

        Dziekuje za takiego kogos w moim życiu.

        No, chyba, ze świetnie tańczy i będę go miala jedynie w celach baletowych...
        na zawołanie...

        • blue_a1 Kurde moll... 26.01.07, 14:39

          I ten bardzo, uduchowiony mądry Eichelberger buddysta zen zakałapućkał się
          później w romans na praktyce w Szwecji i jak chłopiec przepraszał w telewizorze...
          Śmieszny był wtedy. Przepraszam Was, że zawiodłem. Siebie, człowieku, zawiodłeś...

          Wynika z tego, że jest głupi, ale jego żona? Przecież nie smile
          • sbelatka Re: Kurde moll... 26.01.07, 14:50
            Budzi mój sprzeciw rzucanie kamieniem....

            tak cos mi sie wydaje - ale moge sie mylić - ze każdy z nas ma prawo do
            popełniania błedów.
            i ponoszenia konsekwencji swoich czynów.

            bez względu na to w co sie zakałapućkał E. - UWAZAM ze to o czym pisalam wyżej -
            jest bardzo prowdopodobne.

            I dlatego na wszelki wypadek zamierzam zająć sie soba - swoimi "złogami"
            różnych trudnych rzeczy, spraw, emocji itp.

            OSTATECZNIE mialam naprawde fajnego męża.
            Milo mi myslec że na "swoją miarę"

            choc i niemilo - bo w końcu okazał sie zdrająca...

            ale życie nie jest takie całkiem proste.
            • blue_a1 i o tym chcę powiedzieć... 26.01.07, 14:53
              że nie jesteśmy monolitami. czasem jestem mądra, czasem nie.
              on czasem będzie mądry, chwilami jak but.

              • nangaparbat3 to ja powtórzę 26.01.07, 15:38
                najmadrzejsi ludzie popełniaja czasem glupstwa. Nawet buddyści.
                E. nigdy nie sugerował, ze jest doskonały i nieomylny - ale zawsze było jasne,
                ze naprawdę stara się zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Ja ten wysiłek
                bardzo cenię.
                • blue_a1 widzę go trochę inaczej od tamtego momentu, 26.01.07, 15:46
                  może dlatego, że widziałam zawsze pozę uduchowionego guru. Nigdy nie widziało
                  się go, gdy serdecznie się śmiał całym sobą, gdy się denerwował, zawsze atrapa
                  człowieka - wybaczcie, że tak ostro.

                  Cenne myśli, cenne mądrości przekazywane przez kogoś wyciszonego do granic. Więc
                  to nie mogło być prawdą. Człowiek ma prawo do złości, do emocji...

                  Jego "Przepraszam" było dziecinne. On zwracał się do telewidzów. Pamiętam
                  żachnięcie się któregoś z dziennikarzy, tak bardzo cała ta sytuacja była
                  żenująca. Przepraszam, że was zawiodłem?

                  Przecież błądzimy i to przepraszam przecież powinno być głównie w kierunku osoby
                  bliskiej. Ją to zabolalo.

                  Może nie rozmawiajmy już o nim?
                  smile
                  • nangaparbat3 Re: widzę go trochę inaczej od tamtego momentu, 26.01.07, 16:05
                    blue_a1 napisała:

                    > może dlatego, że widziałam zawsze pozę uduchowionego guru. Nigdy nie widziało
                    > się go, gdy serdecznie się śmiał całym sobą, gdy się denerwował, zawsze atrapa
                    > człowieka - wybaczcie, że tak ostro.
                    >
                    > Cenne myśli, cenne mądrości przekazywane przez kogoś wyciszonego do granic.
                    Wię
                    > c
                    > to nie mogło być prawdą. Człowiek ma prawo do złości, do emocji...
                    >

                    Ja go takim nigdy nie postrzegalam, wiec nie doznalam szoku.
                    Sama nienawidze po prostu sztucznie wyciszonych, reaguje agresją, naprawdę. Ale
                    on akurat takich emocji we mnie nie wywoływał, wiec moze dlatego wieści o
                    romansie przyjelam ze zdziwieniem, acz spokojnie, a przede wszystkim - nie moja
                    malpa, nie moj cyrk.
                    > Jego "Przepraszam" było dziecinne. On zwracał się do telewidzów. Pamiętam
                    > żachnięcie się któregoś z dziennikarzy, tak bardzo cała ta sytuacja była
                    > żenująca. Przepraszam, że was zawiodłem?


                    Nie ogladałam, nie wiem.


                    > Przecież błądzimy i to przepraszam przecież powinno być głównie w kierunku
                    osob
                    > y
                    > bliskiej. Ją to zabolalo.


                    Mówiłaś z nia o tym?

                    > Może nie rozmawiajmy już o nim?
                    > smile

                    Blue, wybacz, ale nie grasz fair. Zaczęlas o tym Ty, a teraz kończysz audiencję?
                    Zła jestem.
                    • blue_a1 Re: widzę go trochę inaczej od tamtego momentu, 26.01.07, 16:12
                      W porzo. Możemy kontynuować audiencję. Chociaż w temacie W.E. nie bardzo mam już
                      o czym...
                      • akacjax to ja sie dopisze w temacie W.E. 26.01.07, 17:17
                        Czy uważacie, że niektóre jego poglądy stały się mocniej umotywowane dopiero, gdy rozwinął się w nim buddyzm(że tak to określę)?
                        Często argumentując-posługuje się filozofią wschodu, A nawet wschodni ludzie wiedzą, że kultura zachodu jest inna i nagiąć ją do ich widzenia jest tylko jakby próbą zawładnięcia światem...
                        • nangaparbat3 Re: to ja sie dopisze w temacie W.E. 26.01.07, 20:58
                          akacjax napisała:

                          > Czy uważacie, że niektóre jego poglądy stały się mocniej umotywowane dopiero,
                          g
                          > dy rozwinął się w nim buddyzm(że tak to określę)?
                          > Często argumentując-posługuje się filozofią wschodu, A nawet wschodni ludzie
                          wiedzą, że kultura zachodu jest inna i nagiąć ją do ich widzenia jest tylko
                          jakby próbą zawładnięcia światem...

                          Liczyłam na to, że się odezwiesz smile, ale nie sądziłam, ze aż tak madrze.
                          Nie wypowiem sie na temat ewolucji pogladow - czy raczej sposobu ich wyrazania -
                          E., bo sie na tym nie znam.
                          Że wiekszość z nas chciałaby zawładnać i posiąść wszystko, z czym sie zetknie,
                          nie mam cienia wątpliwości. Nie jestem jednak pewna, czy zawsze i każdy.
                          Jest na przyklad taki piekny esej Bubera porownujacy zen i chasydyzm (twór w
                          końcu europejski jednak), chyba przekracza naszą zachodnią potrzebe kontroli i
                          panowania.
                          • akacjax czy dopatrzysz się odp. nango? 27.01.07, 18:40
                            nangaparbat3 napisała
                            > Liczyłam na to, że się odezwiesz smile,

                            czy aż taka intuicja( chyle nisko czoło-znak prawdziwej kobiecości), czy coś innego...skąd wiedziałaś, że się odezwę?

                            >ale nie sądziłam, że aż tak madrze.
                            haha-ustalmy, że to pochlebstwo...może nadmiernewink

                            Na Bubera filozofii się nie znam, ale dla mnie ludzie wschodu są skierowani do siebie, do wewnatrz pozostając integralną częścią świata, a ludzie zachodu na zewnątrz, korzystając ze świata, ale nie czując się jego skladową. To są dwa światy.
                            I mnie osobiście, żyjąc tu i teraz trudno tłumaczyć swoje postawy przez wschodnie widzenie świata(choć lubie poczatek, świt, wszelkie zaranie....
                            Jego uniwersalność jest ponadczasowa, ale wymaga innego tła, innej przeszłości, innej przestrzeni.

                            Jednak żyjemy ciagle ulegając manipulacjom, nawet rodzice warunkują nas na całe życie-czasem niechcący, czasem bo nie umieją inaczej.
                            A każdy zawsze szuka wśród otaczających go ludzi trzech życiowych narkotyków: szacunku, akceptacji(aporobaty), uznania. Czasem płacąc za to najwyższą cenę.
                            • nnanga :)) dopatrzyłam się, dopatrzyłam 28.01.07, 16:15
                              z samego rana, dałam sobie chwile na przemyslenie, a potem zassał mnie wątek
                              Blue i awantura z Tri.
                              Mnie sie wydaje, ze myślimy mniej wiecej to samo - mnie zwyczajnie smieszą i
                              złoszczą ludzie pozujacy na wschodnich guru,. Ale zrobiło na mnie wielkie
                              wrażenie spotkanie z zuwym Eichel., wokoł niego zasiadlo w pozycji lotosu i
                              nieprzeniknionymi sztucznie twarzyczkami kilku mlodych wielbicieli i jeden z
                              nich własnie zadal pytanie: Jak to jest - być oswieconym?
                              A E. na to: Oswieconym nigdy sie nie jest, oswieconym sie bywa.
                              Juz na pewno o tym pisałam, bo na mnie ta chwila zrobiła wielkie wrażenie, ten
                              tłum ludzi, pozujacy młodzieńcy i spokojny głos E. - naprawde bez pozy, bez
                              udawania, bez nadymania się. Mnie wtedy do siebie przekonal.
                              Co do Wschodu -
                              Mnie chyba jest blizszy niz nasza kultura, w tym znaczeniu, ze kiedy
                              cos "wschodniego" czytam, o wiele cześciej niz czytajac zachodnie mysli czuję,
                              że własnie tak jest. Że to skierowanie sie do środka jednocześnie otwiera na
                              innych. Co do uzasadniania - zawsze mam klopoty z werbalizacją, a przede
                              wszystkim w końcu nie chodzi o słowa smile)))
      • notting_hill Re: A ja odmawiam 26.01.07, 14:32
        Absolutnie. Podpisuję się pod wpisem nangi wszystkimi członkami smile. Każde
        udawanie kończy się katastrofą.

        Od jakiegoś czasu miałam napisać, że strrrasznie wkurza mnie reklama w tv kiedy
        to gość przychodzi z zakupami do domu gdzie żoneczka i dziatki, i z miną idioty
        mówi, że buraków zapomniał.... A żoneczka na to: Nic nie szkodzi, kochanie, mam
        cośtam cośtam. No, to jest właśnie kwintesencja tego o czym powyżej- nieważne
        że chłop idiota i posłany na zakupy i tak zapomni najważniejszego, ważne że
        mamuśka jest myśląca i sprawie zaradzi. Nie wiem czego ta reklama jest wyrazem
        (bo jakieś badania musieli zrobić zanim ją wypuścili), ale widać takie jest
        zapotrzebowanie w tej grupie docelowej. FUJ! Czy to nie jest kastrowanie
        chłopa? I jakich rzeczy ewentualnie takie obrazy, sączone tu i ówdzie mają
        ludzi uczyć? Wiem, że to TYLKO reklama, ale ile ludzi się zastanawia nad tym
        przekazem w aspekcie damsko- męskim, a ile po prostu przyjmuje jak leci?
        • blue_a1 W kontrze 26.01.07, 15:28

          Dziewczyna stoi przed lustrem i dotyka swoich włosów z niezadowoleniem. Wyłania
          się z lustra dżin w postaci Mana i mówi jej: Ten szampon jest cool, użyj go.
          (Postać ojca)

          Wniosek ad hoc: w reklamach są mamusie i tatusiowie? wink
    • bluemood Re: Refleksja niewygodna... 26.01.07, 14:14
      generalnie się zgadzam ale w przypadku facetów normalnych, myślących smile
      a pozostali...
      nie zadajemy się z przedszkolakami...Czy to tak ciężko DOROSŁEJ jednostce
      zrozumieć, że spodnie się same nie piorą, koszule nie prasują a niezapłacone
      rachunki grożą odcięciem usługi? Czemu ja mam go podziwiać za wkręcenie żarówki
      albo gotować w ciemnej kuchni czekając aż on naprawi?

      Trzeba doceniać faceta, przynieść aspirynę gdy "umiera" bo boli go głowa,
      podtrzymać na duchu w trudnych chwilach.
      Ale chyba mogę od dorosłego gościa oczekiwać zachowania pewnego poziomu - nie
      będę robić z siebie idiotki żeby np rozwiesił pranie...
    • bursztynowe votum separatum 26.01.07, 14:17
      nie bedzie tak ładnie jak u Pho, bo i nie te jaja i talentów deficyt...
      ale

      O upadku etosu faceta można by napisac tomy, ale co z tego wynika?
      Wiadro, wiadro pełne wanilii.


      Trudno byc facetem z jajami, gdy kobiety tez, okazuje sie, mają jaja. Do tej
      pory faceci rywalizowali przede wszystkim miedzy sobą, i to bardziej miesniami,
      teraz dochodzi rywalizacja z kobietami. W tej rywalizacji kobiety sa wbrew
      pozorom góra. Dlaczego? Bo kobiecie więcej uchodzi. A to strzeli rzęsami, to
      się uśmiechnie, zrobi idiotkę, a jak się zezłości, no to przecież jest
      ekspresja emocji, asertywność itd itd.


      Mamy być czuli, romantyczni, wrażliwi, szarmanccy. W męskim rozumieniu - mamy
      być mięczakami. Chłopaki nie płaczą.
      Z drugiej strony zaradni, przebojowi, pewnie siebie, ach, dzielni jak Roman
      Bratny, rycerze na białych rumakach, mający w swojej ofercie władzę, kasę i
      prestiż - najlepsze afrodyzjaki.

      Jak ktoś biegle czyta bilanse spółek znajduje okazje do arbitrażu i wynajduje
      gdzie by wykręcić jakąś kasę, to nie czyta jednocześnie Rilkego. Sorry.
      Ekonomiczny-konsumpcyjny wyścig szczurów preferuje osobniki o takich a nie
      innych cechach - jakich? wystaczy popatrzeć na to, jakie osoby są na wyższych
      szczebalch hierarchii w organizacjach. Romantycy? prawdomówni? delikwenci
      emocjonalnie otwarci? wreszci uczciwi? O takich facetach z jajami marzycie?

      Zwycieza w tym wyścigu ma cechy, których Wy(dry) nie akceptujecie - mówicie
      wtedy: macho, cham, burak, świnia. Albo emocjonalny autystyk.

      Sprzeczne oczekiwania. Nieosiąganle, z góry uprzedzam, nawet jeśli tacy gdzies
      chodzą po świecie to sa to wyjątki od reguły.
      W gruncie rzeczy, poprzez skrajną emancypację kobiety same strzeliły sobie w
      kostkę. Facet ma prac pieluchy, gotować, odkurzać, przynosić z zębach wypłatę i
      dostarczać orgazm na żadanie - jego psi obowiązek. Ma być taki... zwykły, taki
      swój, udomowiony. Tygrys, ale bez kłów i pazurów. Bo to juz są niemodne atrybuty

      Tylko że takiego faceta sie nie szanuje. Nie jest dla was pociągający.
      • z_mazur Bursztynowe :))) 26.01.07, 14:24
        Wyjdziesz na użalającego się nad sytuacją mięczaka.
        smile)
        • sbelatka Re: Bursztynowe :))) 26.01.07, 14:33
          Nie wyjdziesz na mięczaka.
          spoko.

          Obawiam sie, ze masz rację...

          Szkoda!
        • nangaparbat3 Re: Bursztynowe :))) 26.01.07, 15:43
          z_mazur napisał:

          > Wyjdziesz na użalającego się nad sytuacją mięczaka.
          > smile)
          >
          Nieprawda.
      • blue_a1 Sprzeciw 26.01.07, 14:24

        ja krótko, bo nie chce mi się długo: pokazałeś właśnie palcem: to przez was,
        Kobiety.

        • z_mazur Re: Sprzeciw 26.01.07, 14:26
          Nie, no oczywiście jest w tym nasza wina. Daliśmy wam wejść sobie na głowę.
          Trza było krótko po męsku za twarz trzymać. smile))
          Na cholerę wam te prawa kobiet. smile))
          • brzoza75 Re: Sprzeciw 26.01.07, 14:31
            to było piękne Pho, znam takiego męzczyznę z jajami znam, oni istnieją, są
            żywym dowodem przeciwko temu co tu napisali orędownicy uciśnieni, oj bedzie sie
            działo jutro bedzie wink)))
            • z_mazur Re: Sprzeciw 26.01.07, 14:33
              Ktoś gdzieś podobno Yeti też widział.
              smile)
            • pudeleczko_75 Re: Sprzeciw 26.01.07, 14:40

              > to było piękne Pho, znam takiego męzczyznę z jajami znam, oni istnieją, są
              > żywym dowodem przeciwko temu co tu napisali orędownicy uciśnieni, oj bedzie
              sie
              >
              > działo jutro bedzie wink)))

              Brzoza, jak to JA nic nie wiem??? po całym wczorajszym wieczorze????
              jak to jak to?
              • brzoza75 Re: Sprzeciw 26.01.07, 14:46
                słuchaj wczoraj juz zabrakło czasu i siły na te opowiesci smile
          • blue_a1 :-P 26.01.07, 14:33
            po cichu i na ucho (przeczytane w zołzach):

            Jeśli walczę z Tobą - konkurujesz ze mną, jeśli jestem bardziej miękka, kobieca
            - opiekujesz się mną.

            Ładne. Bardzo zachęcam do przeczytania.
            O komunikacji jest fajne. Że wysłuchasz mnie, jeśli będę komunikować się z Tobą
            na Twój sposób. Rzeczowo i krótko. Tu muszę zjechać ze swojej nadmiernej
            emocjonalności, co czasem nie jest proste.
        • bursztynowe Re: Sprzeciw 26.01.07, 14:37
          jak tak chcesz spłycić problem - w pewnym sensie tak.

          Poza tym, wzorce kształtują się w dzieciństwie, a niebagatelną rolę w tym
          procesie odgrywaja przede wszystkim kobiety. Taka biologia. Rola faceta
          zwiększa się nieco poźniej. A co on robi? Robi kasę, czytaj nie ma go, czytaj
          albo poddał się systemowemu wzorcowi konsumpcyjnemu, podsycanemu nierzadko
          przez połowicę, albo ucieka od życia emocjonalnego i nieustannych żadań w świat
          rywalizacji, (czyli gry, i nie ma znaczenia czy to głupi Pasjans na kompie czy
          prezesowanie firmie - jedno i drugie to gra).
          Krótko mówiąc go nie ma.


          ----

          Duzi Chłopcy bawią się Dużymi Zabawkami,
          Duże Dziewczynki bawią sie Dużymi Chłopcami.


          • blue_a1 To do mnie? 26.01.07, 14:41
            Nie spłycam.
            Ale zechciej usiąść i przemyśleć.

            Chciałabym, aby i Kobiety, i Mężczyźni zbliżyli się do siebie. Ale to wymaga
            odwagi i przestania obwiniania kogokolwiek. Kocham Cię, nie obwiniam.

            (wyznanie ogólnie tongue_out)
            • blue_a1 ...i jeśli coś robię, 26.01.07, 14:50
              to ze względu na mnie i na Ciebie. Pracuję też.
              I nie tracę, staram się, z oczu Ciebie.

              Inaczej to nie ma sensu.

              Wtedy wchodzi do gry Twoja sygnaturka.
              • brzoza75 i zaden z was nie powiedział 26.01.07, 14:54
                ja jestem takim facetem 100% , facetem z jajami.
                • z_mazur Re: i zaden z was nie powiedział 26.01.07, 14:56
                  brzoza75 napisała:

                  > ja jestem takim facetem 100% , facetem z jajami.

                  "Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje."
                  Prawdziwy facet nie musi deklarować tego, że ma jaja. smile)))
                  On je po prostu ma.
                  • brzoza75 Re: i zaden z was nie powiedział 26.01.07, 15:16
                    koniec dyskusji ze mną nie przekonasz mnie niestety.
                    • z_mazur Re: i zaden z was nie powiedział 26.01.07, 15:22
                      > koniec dyskusji ze mną nie przekonasz mnie niestety.

                      Dlaczego niestety... smile)
                      Może na szczęście.

                      Nie miałem zamiaru nikogo do niczego przekonywać, dyskusja to dyskusja, po
                      prostu wymiana poglądów.
                      • brzoza75 Re: i zaden z was nie powiedział 26.01.07, 15:27
                        Nie miałem zamiaru nikogo do niczego przekonywać, dyskusja to dyskusja, po
                        prostu wymiana poglądów.

                        Amen
        • nangaparbat3 Re: Sprzeciw 26.01.07, 15:50
          blue_a1 napisała:

          >
          > ja krótko, bo nie chce mi się długo: pokazałeś właśnie palcem: to przez was,
          > Kobiety.
          >

          Bo tak jest. Uzurpujemy sobie prawo kontrolowania wszystkich i wszystkiego.
          Przez jakieś tysiace lat przy pomocy manipulacji - jedyna broń niewolników.
          teraz jesteśmy niewolnikami, którzy nagle sie uwolnili, rewolucja zwycięzyła -
          teraz my im pokażemy, jak to pod cudzym butem.
          Znam dziesiatki żon pakujacych swoim mezom walizke na delegacje (sam nie
          potrafi)
          jedną, która mezowi przyszyła klucze do kieszeni, zeby nie zgubil
          kilka, które rozliczaja meżow z każdej minuty spóźnienia
          multum takich, które żądaja wspolnej postawy wobec dzieci - byle to była ICH
          postawa

          Norma jest prowadzenie meża (i dzieci) na smyczy - tylko jak sie kogoś prowadzi
          na smyczy, samemu jest sie na jej drugim końcu.
          • blue_a1 Brak zgody, Nanga 26.01.07, 16:01
            smile

            Nie chcę mi się prowadzić nikogo na smyczy. Żadnego pakowania.
            Właściwie tylko jeden warunek jest: jeśli Cię kocham, chcę być przez Ciebie
            kochana. Inaczej mówię Ci, nawet jeśli będę płakać potem, adieu.

            Czy jest sens sprowadzania kobiet do wspólnego mianownika?
            • nangaparbat3 Zgoda, Blue 26.01.07, 16:20
              blue_a1 napisała:

              > Czy jest sens sprowadzania kobiet do wspólnego mianownika?
              >
              Nie ma sensu.
              Podobnie jak nie ma sensu sprowadzanie do wspolnego mianownika meżczyzn.
              • blue_a1 Pewnie, że nie ma... 26.01.07, 16:42

                sprowadzony do wspólnego mianownika ktoś-ex oddalił się, bo się zakochał w kim
                innym. od niego usłyszałam, że nie. kłamał? popadam w lekką paranoję.
      • phokara Blad w interpretacji. 26.01.07, 14:46
        To zabawne.
        zabawne jest, ze mezczyzna odczytal powyzsze jako przepis na "idealnego mezczyzne".
        Zwlaszcza, ze ja wierze tylko w idealy platonskie i zadne inne.
        Byloby jeszcze zabawniejsze, gdybym teraz zaczela z tym polemizowac. Bo wylalibysmy na
        siebie wiadro wanilii albo pomyj a na koncu okazaloby sie, ze mowimy o tym samym.

        - - -
        Jeden podstawowy blad w zalozeniu. To co nazywasz 'rywalizacja' istnialo od zawsze. Konflikt
        plci, jakkolwiek. Kobiety zawsze strzelaly do Was rzesami, a Wy padaliscie trupem. Robienie z
        siebie idiotki nie ma tu nic do rzeczy i osobiscie tego nie lubie.

        Nigdzie nie napisalam "jacy macie byc" wy - faceci. Macie byc soba. Ja sobie sama wybiore
        swoj 'ideal'. Ja sama zinterpretuje pojecia 'czulosc, romantyzm, bohaterstwo'. I sama bede
        przylepiala latki "burak, macho, swinia". Tu juz w gre wchodza indywidualne decyzje.

        > Jak ktos´ biegle czyta bilanse spó?ek znajduje okazje do arbitraz˙u i wynajduje
        > gdzie by wykre˛cic´ jaka˛s´ kase˛, to nie czyta jednoczes´nie Rilkego. Sorry.
        Jak ktos biegle robi nalesniki, pielegnuje ogrodek i haftuje obrusy to moze jednoczesnie jeszcze
        czytac Heideggera, byc super laska, na widok ktorej mdleja kumple i ognista kochanka? Tak?

        Nie bawmy sie w bardzo tendencyjne dyskusje.

        Znam kobiety, ktore nie chca udomawiac tygrysa i pilowac mu pazurow. Ktore potrafia sie
        zachwycac jego wolnoscia.
        A ja tak naprawde pisalam jeszcze o czyms - zeby mruczacemu kociakowi kanapowemu
        przypomniec od czasu do czasu, ze kiedys jego przodkowie mieli pazury. I jaja. Tylko tyle. I az.

        Strasznie agresywny wydal mi sie ten komentarz, tak na marginesie. A prawda jest chyba dosc
        banalna. Jestesmy przeczuleni na tych punktach, w ktore najbolesniej przykopal nam ex. I tyle.

        • bursztynowe Re: Blad w interpretacji. 26.01.07, 14:58
          To było poniżej pasa, Pho
          • z_mazur :))))))) 26.01.07, 15:00
            bursztynowe napisał:

            > To było poniżej pasa, Pho

            W kontekście jaj i kastrowania cała ta dyskusja jest poniżej pasa. smile))))
          • blue_a1 Sorry, że się wcinam 26.01.07, 15:00
            Bursztynowe, lubię Cię i wiesz, dlaczego i teraz prośba:

            zamiast obrażać się (niedorosłe), przemyśl...

          • phokara Re: Blad w interpretacji. 26.01.07, 15:02
            > To by?o poniz˙ej pasa, Pho

            Jesli odebrales to personalnie, to nie wiem co mam zrobic.... Po prostu nie wiem.
            Serio.
            Jestes ostatnia osoba na swiecie, ktorej chcialabym przywalic ponizej pasa.
            Zwlaszcza, ze Ty akurat tam masz jaja.


            • bursztynowe Pho 26.01.07, 15:48
              Widzisz, zirytowało mnie troszkę generalizowanie zawarte w Twoim manifescie.
              Stąd też taka a nie inna forma polemiki, bardzo jak na mnie emocjonalna.
              Generalnie zgadzam się z tym co napisałaś. Z tym, że...
              Dla mnie jest widoczny jak na dłoni kryzys tzw. męskości oraz problem męskiej
              tożsamości. Ale jako zjawisko szersze niz tylko niedojrzałość i syndrom
              Piotrusia P., czyli to co dotknęło praktycznie każdą kobietę w tym forum.
              Uważam jednak, że biadolenie, że jacyś tam tzw. faceci, o których czytamy na
              forum, są generalnie do dupy, nic nie wnosi. Po prostu są do dupy. Finito.

              Niedojrzałych kobiet jest również na pęczki i faceci nie maja tutaj monopolu.
              W każdej populacji tak jest i będzie.

              A problem tożsamości faceta we współczesnym świecie wcale nie jest błahy.



              • phokara Re: Pho 26.01.07, 16:42
                > A problem toz˙samos´ci faceta we wspó?czesnym s´wiecie wcale nie jest b?ahy.

                Problem tozsamosci czlowieka we wspolczesnym swiecie wcale nie jest blahy.
            • bursztynowe . 27.01.07, 02:00
              nie, Pho, nie mam. Bo kocham, wciąż kocham, choć nie powieniem, kocham, kurwa,
              kocham... płaczę i kocham... krzyczę... i kocham...

              więc nie mam jaj.

              nie nadaję się.
              i nie mam już siły.
              • blue_a1 Kurczę, facet... 27.01.07, 02:03
                Bo jesteś człowiekiem...
                Ja się nie przyznam, co czuję, ale kurczę, strasznie Cię rozumiem
                Nie płacz...
                Narysowałabym Ci witrualne chysteczki, ale kurwa nie umiem...
        • libra22 z bólem 26.01.07, 15:28
          Zauważam u siebie tendencje do matkowania i zagłaskiwania. Ale walczę z nimi.
          dzielnie
          smile

          ps bawcie się dziś dobrze - jedna wanilka za mnie proszewink
          • pudeleczko_75 Re: z bólem 26.01.07, 15:40
            ja wręcz przeciwnie, nie głaskam nie matkujęsmile nie sprzatam, nie gotuję, nie
            prasujęsmile - tak było dotychcvzas, ale teraz hu nous, skoro to sie nie
            sprawdziło to może czas zacząć.....

            za to uwielbiam zdobywać i być zdobywanasmile
            ha!
            • bursztynowe Re: z bólem 26.01.07, 15:49
              ale ktoś musi sprzątać, gotować i prasować.
              tak mi sie przynajmniej wydaje...
              • blue_a1 Rozwiązaniem jest linia demarkacyjna 26.01.07, 15:53
                Po stronie niesprzątającego: brudno.
                Niepiorącego: ubrania jednorazowe? Czapka z gazety?
                Gotowanie: niegotujący je dania instant i piękne chińskie zupki. Potem trafia do
                szpitala z powodu dolegliwości gastrycznych i jest załatwiony.

                Czarny scenariusz.
                Chyba jednak pół na pół.
              • pudeleczko_75 Re: z bólem 26.01.07, 15:56
                bursztynowe napisał:

                > ale ktoś musi sprzątać, gotować i prasować.
                > tak mi sie przynajmniej wydaje...

                nooosmile) ale czy to muszę być ja??
                do sprzatania mam panią a gotować umiem i mogęsmile
                i niech brzoza zaświadczy, że mam porządek i jeść też daję!
                • bursztynowe Re: z bólem 26.01.07, 16:08
                  czyli jednak gotujesz... i sprzątasz (zdalnie)

                  bo sobie wyobraziłem... brrrr...

                  • pudeleczko_75 Re: z bólem 26.01.07, 16:25
                    bursztynowe, no wiesz cosmile) jakie brrr...

                    ale swoją drogą, jak byłam męzatką jeszcze, to gotował i sprzatał, przy pomocy
                    zdalnej mój mażsmile

                    no coż trzeba być damesąsmile
                    • bursztynowe Re: z bólem 26.01.07, 16:30
                      nie znam się na damesach, sad chyba nigdy nie będę....

                      ale za to znam się na odkurzaniu, praniu, nieco tez na prasowaniu. Sztuki
                      magiczno-kulinarne studiuje, nie powiem, z całkiem niezłymi sukcesmi. I to nie
                      zdalnie.
      • tricolour Votum separatum - do Bursztynowe. 26.01.07, 18:27
        Żeś bracie przegiął.

        Bo piszesz, że facetów ktoś zrobił: wyścig szczurów zrobił, oczekiwania kobiety
        zrobiły, obowiązki zrobiły - bzdura.

        Facetem (kobietą) się jest. Można być na własne życzenie każdym: mamisynkiem,
        tchórzem, złodziejem, kobieciarzem, pracoholikiem... itp. Jeżeli "środowisko" ma
        kształtować człowieka, to znaczy, że ktoś fajny i odpowiedzialny np. nagle się
        zakocha i rzuci w pizdu rodzinę dla kochanki.

        Można odwrotnie: można pomysleć kim się chce być, zdefiniować standardy,
        policzyć jakie to przyniesie korzyści, a jakie straty - pogodzić sie z tym.
        Można konsekwentnie rozwijać się w okreslonym kierunku, a nie latać we
        wszystkich kierunkach jak mucha nad gównem.

        Kwestia wyboru.
        • bursztynowe Pudło, Tri 26.01.07, 19:52
          Pho napisała o jednym, a ja o drugim. I nikt tego nie zauważył. Nawet my sami.

          A po wtóre, fakt nieodpowiedzialności za siebie i generalnie niedojrzałości do
          związku jest przynależny do obu płci. I w tym kontekście mowa jest o tzw. jajach.

          Po trzecie zaś, podtrzymuje swoją tezę o kryzysie męskości jako takiej. Również
          w tym zakresie, że kobiety, a ściślej emancypacja się do tego, "niechcący"
          przyczyniła.
          • akacjax Re: Pudło, 26.01.07, 20:47
            Jaki kryzys...skoro babcia Pho już to wiedziała...pewnie też to od swojej babci usłyszała...
            Tylko przez lata udawało się panom wcielać w życie obraz mężczyzny jako opiekuna, dostarczyciela dóbr, decydenta... i wytworzyliście takie skojarzenie warunkowe, które powoli, trudno, ale się usuwa. Jeszcze czasem próbujecie go urtwalić-zwłaszcza w okresie zalotów...
            A potem dziwi Was, że to, ze tamto...
            Gdy zanikła jedyna możliwość zaspokojenia swoich potrzeba przez poślubionego mężczyznę (kobiety częściej pracują-to mam na myśliwinktrudniej utrzymywać panom obraz, zwłaszcza gdy sa nowe potrzeby-inne wymagania...

            To tyle na dziś-znikam do pracy!
          • nangaparbat3 Re: Pudło, Tri 26.01.07, 21:05
            A moze to kryzys meskości umozliwil emancypację?
            • bursztynowe Nanga, dobre pytanie 26.01.07, 21:23
              To już wyższa filozofia, czyli związki przyczynowo skutkowe, nie na moja głowę...

              Wydaje mi się, że w świecie w którym kobiety są samodzielne pod każdym względem,
              czyli ekonomicznym, socjalnym, mężczyźni kiepsko sie odnajdują. A przyczyną jest
              chyba to, że jedyne co pozostało w sferze potrzeb kobiet, to kwestie emocjonalne
              i faceci umieją sobie z tym poradzić.

              A zresztą, nie wiem. Doktorat i habilitacje mozna by na tym zrobić. I to
              niejedną. Idę odkurzać i prać pieluchy.

              • scriptus Re: Nanga, dobre pytanie 28.01.07, 09:32
                No dobrze...
                bede tresciwy.
                kobiety sa samodzielne pod kazdym wzgledem, mezczyzni tez.
                Mezczyzni nie potrafia tylko jednej rzeczy, ktora potrafia kobiety - rodzenie
                dzieci.
                Kobiety potrafia wszystko, zatem seksmisja?
                Zdroweczka zycze. Ja juz wszystkie dzieci mam, kobieta mi potrzebna juz tylko
                do ich prawidlowego wychowania. Jeszcze pare latek i moja emancypowana kobieta
                nie bedzie niezbedna.
                Powodzenia zycze, drogie emancypowane Panie, w samotnym zyciu, bez
                niepotrzebnych facetow.

                Ja tam mimo wszystko lubie towarzystwo kobiet, nie wiem tylko, czy sa szczere,
                czy udaja, ze im faceci sa potrzebni do czegokolwiek.
                • phokara Re: Nanga, dobre pytanie 28.01.07, 16:23
                  >Ja juz wszystkie dzieci mam, kobieta mi potrzebna juz tylko
                  > do ich prawidlowego wychowania.

                  Jestes smutnym czlowiekiem Scriptusie.
                  Podziwiam Twoja zone. I szczerze jej wspolczuje.
          • weekenda Re: Pudło, Tri 26.01.07, 22:33
            Ha! Busztynowe! i za to Cię lubię! czytasz co napisane... Ty Facet jesteś?
        • nangaparbat3 Re: Votum separatum - do Bursztynowe. 26.01.07, 21:03
          tricolour napisał:

          > Można odwrotnie: można pomysleć kim się chce być, zdefiniować standardy,
          > policzyć jakie to przyniesie korzyści, a jakie straty - pogodzić sie z tym.
          > Można konsekwentnie rozwijać się w okreslonym kierunku, a nie latać we
          > wszystkich kierunkach jak mucha nad gównem.

          > Kwestia wyboru.

          To nie jest zadna odpowiedź, Tri, bo przecież zawsze jeszcze zostanie pytanie:
          dlaczego X wybierze konsekwentny rozwoj, a Y latanie jak mucha? Od czego to
          zależy? Dla mnie to jest jedno z najwazniejszych pytań w zyciu.
          • tricolour Przecież napisałem wyraźnie... 28.01.07, 00:57
            ... "można pomysleć kim się chce być, zdefiniować standardy, policzyć jakie to
            przyniesie korzyści, a jakie straty - pogodzić sie z tym"

            Masz wręcz gotowy przepis z podziałem na etapy. Nie zauważasz, że opisałem proces?
        • blue_a1 Fajne, Tri 26.01.07, 21:31
          Biedaku wink każdy pisze Ci coś innego.

          Mnie się podoba to:

          "Można być na własne życzenie każdym: mamisynkiem,
          tchórzem, złodziejem, kobieciarzem, pracoholikiem (...)

          Można odwrotnie: można pomysleć kim się chce być, zdefiniować standardy,
          policzyć jakie to przyniesie korzyści, a jakie straty - pogodzić sie z tym.
          Można konsekwentnie rozwijać się w okreslonym kierunku, a nie latać we
          wszystkich kierunkach jak mucha nad gównem"

          Mocne, ale prawdziwe. Od czegoś w końcu tę głowę mamy, niechaj nie będzie od
          parady.

          Tu sobie nawiążę do lacanizmu: gdy podczas mówienia wyłania się podmiot i nagle
          nie jesteś tym, za którego się miałeś, ale najczęściej kimś zupełnie innym. Ale
          to już osobny temat. Pozdrawiam.
    • tricolour Brudny Harry... 26.01.07, 18:13
      ... twardziel, ale z wrażliwym sercem.

      Brutalny, chamski, wulgarny - bywa.
      Czuły, troskliwy, opiekuńczy - bywa.
      Uczciwy, odważny, bezkompromisowy - jest.
      • phokara Re: Brudny Harry... 26.01.07, 18:15
        .

      • bursztynowe Re: Brudny Harry... 29.01.07, 18:01
        Brudny Harry to typowy przykład outsidera. A nie typowego przedstawiciela płci
        brzydkiej.
    • 13monique_n Re: Refleksja niewygodna... 26.01.07, 19:32
      Pho,
      az strach ile wnioskow trafnie ubralas w slowa. Wnioskow z moich ostatnich
      przemyslen - na temat mojego udzialu w ewentualnym kastrowaniu meskiego elementu
      w mezczyznach na mojej drodze.
      Teraz juz tylko "latwizna" tongue_out - czyli jak byc Kobieta, jak bycie czula Wydra
      dopracowac??? No, a potem juz bedzie z gorki big_grinDD
    • weekenda Pho... 26.01.07, 20:49
      już Ci kiedyś pisałam, że ten Twój ex to idiota... pogadamy o tym jutro smile
      • bursztynowe Re: Pho... 26.01.07, 21:30
        ćwiczenie z logiki:

        'ex Pho to idiota', załóżmy, że to zdanie prawdziwe. Ale w takim razie to masło
        maślane czyli tożsamość, bo gdyby ex nie był idiotą, nie byłby tez eksem.

        W takim razie czy zdanie ogólne:
        "dla każdego obiektu 'eks', 'eks' = idiota"
        jest wobec tego prawdziwe???

        Idę po piwo.
        • blue_a1 Re: Pho... 26.01.07, 21:32
          Pierunem pierzesz i odkurzasz smile
        • erzsi Re: Pho... 26.01.07, 21:35
          jest prawdziwe, to udowodniono naukowo wink.
        • weekenda idź... 26.01.07, 21:47
          idź po piwo...

          albo wino... czerwone... hiszpańskie "Sol de Espana"...mniam! smile
      • blue_a1 bo... 26.01.07, 21:33
        poszedł w złym kierunku i już nie z Pho?
        aha. pewnie!
        • phokara Re: bo... 26.01.07, 21:40
          A moze Pho to idiotka i dlatego ex sobie poszedl w inna strone?
          Moze byc i tak.
          Pojecie idiotyzmu jest w koncu bardzo szerokie.

          haha.
          • blue_a1 oj, nie... 26.01.07, 21:41
            to jest pewnik: idiotką nie jesteś. zapisz tongue_out
            • phokara Re: oj, nie... 26.01.07, 22:12
              blue_a1 napisała:

              > to jest pewnik: idiotką nie jesteś. zapisz tongue_out

              No jeszcze nie. Ale cwicze, cwicze...

          • weekenda Re: bo... 26.01.07, 21:45
            to już dla mnie za dużo: kamanda pinka flojda + czerwone wino + rozmyslania =
            kaszana!

            tak czy siak ex Pho jest debilem. Koniec kropka.

            Idiota.

            Ćwiercinteligent.

            Nie poznał się kogo ma pod dachem.

            Jego strata.


            A może wolał słodkie idiotki. przyziemne. To też idiota.

            Nie ma czego żałować.

            hip!
            • phokara Re: bo... 26.01.07, 21:58
              Weekie,

              cwiczysz przed jutrzejszym SKSem?
              Ja tez.
              I Crazy tez.
              haha...

              Moj ex nie jest debilem ani cwiercinteligentem. On jest tym, no... ogrodnikiem.
              Tak. A kiedys byl prezesem. Powaga. A tak naprawde to jest chlopcem. Bardzo
              fajnym ale chlopcem.
              A ja nie chcem chlopca.
              Ja chce samuraja. Przy rasowym samuraju moge byc nawet glupia gesia. To jest
              geisha.

              buuuuuuuuuuuuuu.....

              Niech zyje SKS! Niech zyja czule wydry! Niech zyje Jack Daniel's!


              Niech zyje



              • blue_a1 :)) 26.01.07, 22:03
                Fajne laski jesteście. Ja tylko herbata czerwona z wiśnią, ale naprawdę tak lubię.
                Tylko herbata.
              • phokara I cos serio choc nietrzezwo 26.01.07, 22:10
                Napisalam ten post rowniez dla siebie. Choc ja mam problem w druga strone. Juz
                to dzisiaj wiem. Jakos tak sie mi w zyciu przytrafialo (inaczej - tak sobie
                wybieralam), ze dorabialam cudowna legende do mezczyzn, ktorzy nigdy do niej
                nie dorosli. Choc bardzo szybko w nia uwierzyli. Pompowalam w tych moich
                nieszczesnych pseudo-herosow tyle sily i energii, ze az dziw, iz nie podbili
                Marsa jako pierwsi. Zawsze wypychalam gamoni na pierwszy plan, zeby nie daj
                Boze nie zgarniac calej glorii i chwaly. I to tez blad. Moj, bo przeciez ze nie
                ich. Przeinterpretowalam slowa wlasnej prababki. Bez sensu.

                Ale teraz jestem damesowydra i TAKIEGO WALA. Never moore.


                • weekenda Re: I cos serio choc nietrzezwo 26.01.07, 22:23
                  bardzo nietrzeżwo...

                  Pho, Ty miej w dupce te legendy... bo to są legendy (mity, bajki itd.)

                  Ja juz dawno mam je w 4 literach...
                  • phokara Re: I cos serio choc nietrzezwo 26.01.07, 22:28
                    weekenda napisała:

                    > Pho, Ty miej w dupce te legendy... bo to są legendy (mity, bajki itd.)

                    W czym?
                    W dupce????

                    No taaaaak... to sa te dopiero, jak im tam... legendy!!!!

                    hahahaha....

                    Rety.


                • bursztynowe Pho, juz ćwiczysz? 26.01.07, 22:24
                  Never more, czyli grocholskie nigdy w życiu, tiaaa
                  tak tylko mówisz...

                  ćwiczysz dziś, jutro, pojutrze => zawsze, dla t dążącego do nieskończoności?

                  PS (wykreślony)

                  PPS pompować niektórych nie trzeba, są tak nadęci, że starczy na długo. I też
                  niedobrze.
                  A flaki, na co komu zwiędłe baloniki... prawie zwłoki.

                  Wniosek: gdzie te chłopy, orły i herosy, gdzieeeeeeee.

                  Dziś prawdziwych cyganów już nie ma...
                  tylko koni żal.


                  Ależ bredzę. No niech mnie. Proszę nie patrzeć.
                  • phokara Re: Pho, juz ćwiczysz? 26.01.07, 22:33
                    Bredzacy i Spiacy Rycerzu (hahaha... a mialo byc 'never moore')

                    Nie zalamuj mnie. Bo wlasnie sobie uswiadomilam, ze za kazdym razem sobie
                    powtarzalam, ze 'takiego wala'. No i trafialam na jeszcze gorszego. Tego wala.

                    (pipipipi)

                    Ale to niewazne.
                    Teraz jest inaczej. Ja mam teraz swoja dziewczyne.
                    I wcale mi koni nie zal. Zwlaszcza, ze to jakies szkapy pociagowe byly, co to
                    ledwo ciagnely.

                    • crazysoma Re: Pho, juz ćwiczysz? 26.01.07, 22:38
                      Tak, teraz jest inaczej. O tak. Juz moge sluchac Ciebie. MDK.
              • crazysoma Re: bo... 26.01.07, 22:19
                > Ja chce samuraja. Przy rasowym samuraju moge byc nawet glupia gesia. To jest
                > geisha.

                A co, potrzebujesz zeby Ci Rybki (na sushi) ciachal bezbolesnie?
                Tak, ja tez trenuje, od 3 dni tylko ze nic z tego nie wynika. Wychodzi na to,
                ze im sie mniej spi tym sie mniej odczuwa skutki alkoholowych procentow.
                Dziwne.

                Weeku, dostalas ode mnie smsa bo odpisalam, ale nie wiem czy wyslalam?
                • phokara Re: bo... 26.01.07, 22:25
                  Crazy,
                  a czy Ty dostalas ode mnie sms-a, w ktorym pytam czy "juz czy jeszcze nie"?
                  Bo ja wlasnie siedze, jak gupia geshia i czekam na odpowiedz.
                  haha...
                  A Ty siedzisz i klepasz w komputer.
                  No ladnie...
                  • crazysoma Re: bo... 26.01.07, 22:28
                    Ku... zwa
                    Jestem glucha, bo mam sluchawki na lbie, w celu odstresowania ale nie uwierzysz
                    czego slucham. Boszszsz. Ja, fanatyczna muzyczka, slucham... Buahahaha. Ale
                    poczekaj dokoncze i za 5 minut juz. "I wtedy padal deszcz"... Boze umre ze
                    smiechu zaraz. "Nie wiedzialem co sie ze mna dzieje"... jejeje.

                    • phokara Re: bo... 26.01.07, 22:35
                      Kochanie,
                      TY sluchasz TEGo zamiast MNIE????

                      ku...zwa.
                      (Jest gorzej niz myslalam)
    • mira_pb Re: Refleksja niewygodna... 26.01.07, 22:19
      Twoja babcia niestety co do facetow miała rację, i może co do kobiet też, choć
      nie wiem czy to można nazwać durnotą. teraz (w naszych czasach) brak sensownych
      facetów widać szczególnie mocno bo kobiety są silne i zwykle sobie swietnie
      radzą. zostają same z dziećmi i nadal sobie radzą, dlaczego więc przeciętny
      mężczyzna ma się wysilać i zastanawiać się nad czymkolwiek, ona przecież i tak
      sobie poradzi, a on może stać się bohaterem dla tej młodszej i lepszej, bo
      świeżo zainteresowanej przeciętniakiem. reszta się nie liczy.
      mimo, żę jestem jeszcze bardzo rozżalona po tym co i mi się w życiu przytrafiło
      (oczywiście rozwód) to cieszę się, że właśnie jestem jedną z tych durnych
      samodzielnych kobiet, które radzą sobie bez "przeciętnego" u boku
      • blue_a1 Re: Refleksja niewygodna... 26.01.07, 22:23

        Nie wiem, ale wydaje się, że obie płcie radzą sobie tak sobie.
        Są warsztaty dla mężczyzn, prowadzone przez Miłuńskiego, jesli nie przekręcam
        nazwiska. Może one wypuszczają mężczyzn umocnionych w swojej tożsamości,
        silniejszych.
        • mira_pb Re: Refleksja niewygodna... 26.01.07, 22:34
          dla mnie najsmutniejsze jest to, że właściwie z biologicznego punktu widzenia,
          to taki przeciętny mężczyzna jest jak najbardziej pożyteczny, a kobieta musi
          być silna, bo też tylko tak jest najbardziej pożyteczna. więc nasze losy są w
          pewnym sensie zdeterminowane i tylko wyjątkowi są w stanie uwolnić się od
          przeznaczenia, a spotakać wyjątkowego człowieka (kobietę czy mężczyznę to
          graniczy z cudem). tak myślę o tej durnocie kobiet i może są nią nasze wybory,
          które też są zdeterminowane, bo pewnie każdy po rozwodzie zastanawia się nad
          partnerami przed byłym mężęm i okazuje się, że trafiali się Ci wyjątkowi
          ludzie, ale wtedy nas nie interesowali. czy można się uwolnić???????
          • blue_a1 Re: Refleksja niewygodna... 26.01.07, 22:44
            powoli, bo inaczej nic nie zrozumiem.
            przegapiamy przeznaczenie?
            w pewnym sensie uważamy, że jesteśmy wyjątkowi, nie?
            bo przecież nie myślimy z reguły o sobie źle (?)
            i ten, który się nam trafił też był wyjatkowy, tylko coś po drodze się stało.
            zawiodła komunikacja?
            obejrzę sobie jeszcze raz "5x2"
            wracam za 2 godziny smile
            • mira_pb Re: Refleksja niewygodna... 26.01.07, 22:57
              mam dzisiaj zły dzień, a właściwie od jakiegoś czasu mam zły czas.
              Ty masz fajnie, jestes osptymistką
              • blue_a1 pozory mylą 26.01.07, 23:02
                1 nie jestem po rozwodzie
                2 ostatnio chciało mi się "skoczyć na sznur"
                3 różnie mi jest, teraz dobrze, bo się wyspałam; ciekawe, ale większość
                problemów wynika z niewyspania, wiem, banał smile dziś wymyśliłam smile
                4 Przychodź tu, ci ludzie mają olej w głowie (a czasem %% we krwi smile

                Pho, Weekie - proszę się zająć Koleżanką smile


                Może "lecz" się tak jak ja? Wrzucę sobie teraz film "5x2", może przyjdzie coś
                ciekawego do głowy. Podzielę się. Tymczasem.
                • mira_pb Re: pozory mylą 26.01.07, 23:09
                  pewnie będę się pojawiać, moi bliscy i przyjaciele mają już dosyć mojego
                  gadania, a tu może ktoś to zniesie
                  1 jestem po rowodzie juz jakiś czas
                  2 zostałam sama w momencie kiedy miałam jedno dziecko już kilkuletnie, a
                  bliżniaki w brzuchu.(teraz maja już dwa lata)
                  3 nigdy nie myślałam o skakaniu na sznur, moje poczucie odpowiedzialności,
                  które mnie czasem zabija chyba mi na takie myśli nie pozwala
                  4 nie smęcę dluzej bo ludzie będą mieli mnie dość
                  • blue_a1 Smęć 26.01.07, 23:19
                    Posłucham. To będzie nasz wątek, OK? Chociaż ten kawałek.

                    2 żesz kurwa mać...
                    To brzmi aż nieprawdopodobnie.

                    4 ze smęcenia wyjdziesz. Wiem, że to brzmi jak bajka, ale kiedyś koło siebie
                    będziesz mieć troje fajnych dużych dzieci.

                    Film odnaleziony, ja oglądam.
                    Przyłącz się albo bardzo dobrej nocy smile
    • der1974 Re: Refleksja niewygodna... 27.01.07, 02:20
      Jeśli kobieta ma tworzyć mężczyznę to ja dziękuję. Facet się tworzy sam z tego
      kim jest, co osiągnął i dokąd zmierza. Nie musi spełniać żadnych kryteriów i
      oczekiwań innych ludzi. Może być macho, romantykiem, idiotą, intelektualistą
      lub autystykiem, żadna z tych cech lu jej brak, nie oznacza, że jest się
      mężczyzną czy nie. Można utożsamiać wszystkie te cehcy naraz. Ale mężczyzna ma
      być w zgodzie z sobą i swoją wizją. Swoją własną. I ma spełniać swoje
      oczekiwania.

      A czego oczekujemy (bo takie pytanie się tu jednak pojawia)? Wszystkiego naraz.
      Pomocy, podziwu, lojalności, manipulacji, wsparcia, poświęcenia, wyrażania
      potrzeb, docenienia, organizowania życia, przytulenia, hetery i słabej
      dziewczynki.

      Jednym słowem dla mnie, rozmemłanego gówniarza, to wszystko to pierdolenie o
      szopenie. Nie ma dwóch takich samych ludzi. Czy kobiety czy mężczyzny. Więc jak
      szukacie reguły to powodzenia.


      • blue_a1 Re: Refleksja niewygodna... 27.01.07, 02:26
        Wielu facetów obecnie nie wie dokąd zmierza i otwarcie o tym mówią.
        Podoba mi się to, co napisałeś. Ale patrz zdanie pierwsze też.
      • nangaparbat3 Der 27.01.07, 13:30
        Zgadadzam się z kazdym slowem, tylko jednej rzeczy nie rozumiem - dlaczego o
        szopenie?
      • tricolour Nie takie pierdolenie... 28.01.07, 01:23
        ... gdy sie weźmie pod uwagę, że najważniejsza "rzecz" w zyciu - związek -
        uległa rozpadowi. Kim jest zatem facet, który nie potrafi utrzymać trwałego
        związku, a chce tego? Dlaczego chcenie nie idzie w parze w wykonaniem?

        "Ale mężczyzna ma być w zgodzie z sobą i swoją wizją. Swoją własną. I ma
        spełniać swoje oczekiwania" - brzmi to sprzecznie w świetle rozwodu.
        • der1974 Re: Nie takie pierdolenie... 28.01.07, 01:39
          Facet, który nie potrafi utrzymać związku a chce tego, to facet, który
          przegrał. Po pierwsze, to nie do mnie, bo to ja chciałem rozwodu i osiągnąłem
          swój cel, po drugie, mężczyzna czasem wygrywa, czasem przegrywa, czasem
          remisuje. Jak każdy człowiek.
          • tricolour Celem jest związek. 28.01.07, 01:42
            Celem jest kolejny, stabilny związek...
            • kasiar74 Re: Celem jest związek. 28.01.07, 01:47
              pozwólmy aby każdy sam określał swoje własne cele
              • tricolour Prosze bardzo... 28.01.07, 01:50
                ... pozwalamy.
                • kasiar74 Re: Prosze bardzo... 28.01.07, 01:51
                  ależ Pan łaskaw niebywale, to cieszy..
                  • tricolour Eeeee....ja? 28.01.07, 01:54
                    Łaskawy? Nie... to obojętność...
                    • kasiar74 Re: Eeeee....ja? 28.01.07, 01:55
                      Bogu dzięki
        • kasiar74 Re: Nie takie pierdolenie... 28.01.07, 01:40
          czyli nie jestes mężczyzną?
          • tricolour Jestem. 28.01.07, 01:41
            Zwyczajnie.
        • akacjax Re: Nie takie pierdolenie... 28.01.07, 07:19
          Zupełnie jakby ten związek był zalezny tylko od faceta i tylko jemu służył, jego spełniał. No i tylko facet miałby go utrzymywać, no i ewentualnie tylko on ponosi klęske, cierpi, gdy się nie uda...

          Do tego tanga trzeba dwojga zgodnych serc.

          I ponoć największym osiagnięciem człowieka jest stworzenie trwalego związku-dlatego tak ciężko gdy się nie udaje.
          • scriptus Re: Nie takie pierdolenie... 28.01.07, 09:12
            akacjax napisała:

            > Zupełnie jakby ten związek był zalezny tylko od faceta i tylko jemu służył,
            jeg
            > o spełniał. No i tylko facet miałby go utrzymywać, no i ewentualnie tylko on
            po
            > nosi klęske, cierpi, gdy się nie uda...
            >
            > Do tego tanga trzeba dwojga zgodnych serc.
            >
            > I ponoć największym osiagnięciem człowieka jest stworzenie trwalego związku-
            dla
            > tego tak ciężko gdy się nie udaje.

            Chyba tak
    • scriptus Re: Refleksja niewygodna... 28.01.07, 04:17
      Pho smile)))
      nie doczytalem jeszcze innych watkow.
      Jako niepelnoprawny uczestnik tego forum, znaczy nierozwiedziony i ze szczerym
      zamiarem unikniecia losu rozwodnikow, trwajacy, jako niedajaca soba krecic
      glowa (zono, jak sie chcesz rozwiesc, to to zalatw...) powiadam, zarabiam,
      utrzymuje moja rodzine, robie sniadania, niektore obiady, i przewaznie kolacje,
      sprzatam dom czesto, nie prasuje, ale piore w pralce automatycznej czasem smile,
      slowem, prawidlowy pantofel smile)))), Stosowne narzady, czyli jaja mam..... w
      dalszym ciagu. Nie jest to gwoli reklamy, jako zonaty czlowiek nie moge i nie
      powinienem sie reklamowac, nie jestem dostepny dla innych Szanownych Pan w
      stanie Wolnym, jako posiadacz jaj, tylko, i tak nie teraz jako jednostka
      pozostajaca w stanie frustracji.....
      Moje poglady sa niewzruszone, przytulam tylko moja dziewczynke, ktora i tak
      mnie nie chce... zapewne glownie dlatego, bo nie potrafi odpowiednio krecic
      glowa (chyba choroba kregoslupa sad(((. )
      Slowem, jakas kleska...
      • scriptus Re: Refleksja niewygodna... 28.01.07, 04:21
        poczytalem, nie musze isc po piwo, bo jeszcze mam smile)))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja