Dodaj do ulubionych

mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ?

07.04.07, 15:59
Rozwod jest tylko kwestia czasu.

No i tu jest problem - czy czeka mnie samotnosc do konca zycia ? Mam bardzo
niestabilna sytuacje zawodowa, niewielu znajomych. Ach, sorry nawet nie chce
mi sie pisac.Postawie tylko pytanie : gdzie kobieta lat 36 , bez dzieci, moze
poznac faceta ?
Obserwuj wątek
    • danagr Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 07.04.07, 16:10
      Kochana zycze Ci zeby to Ciebie znaleziono, owszem trzeba pomoc szczesciu ale
      bez przesady i nic na sile.
    • rafanetka Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 07.04.07, 16:53
      Też mam 36 lat plus śliczna córeczka. I jakoś wydaje mi się, że nie trzeba
      szukać, oni się chyba sami znajdują.
    • z_mazur Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 07.04.07, 16:54
      Wszędzie. smile
      Podobnie jak 36 letni facet z dzieckiem. smile
      Ale rzeczywiście nic na siłę. Po prostu wychodzić do ludzi i dawać sobie szansę.
    • tricolour Jesteś w najbardziej atrakcyjnym wieku... 07.04.07, 17:09
      Nie masz lat dwudziestu, kiedy standardy wyznacza "Alicja w krainie czarów",
      Twoja kobiecość jest w rozkwicie...

      Raczej bym się martwił, czym sie kierować (gdy się zdecydujesz) przy wyborze
      faceta...

      smile
    • crazyrabbit Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 07.04.07, 17:43
      Moja droga! Wszędzie! W pracy , na imprezie , w kawiarni , w necie , przez
      znajomych... Możliwości pełno smile

      Musisz uwierzyć w siebie i co najważniejsze - polubić się taka jaka jesteś.
      36 lat to piękny wiek (witaj w klubie roczniku '71 - my jak wino , im starsi
      tym lepsi).
      A jakby cóś , to ja tam kiedyś mogę przeprowadzić mały instruktaż w terenie big_grin
    • z_mazur Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 07.04.07, 17:57
      Ech widzę po Twoich postach, że potwornie przeraża Cię wizja samotnej przyszłości.

      Wszyscy, których związki się rozpadają przechodzą przez taki etap. Potem w praktyce okazuje się, że życie towarzyskie może być całkiem urozmaicone i że jest wkoło sporo ciekawych osób.
      • anula36 Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 07.04.07, 19:17
        a moze rozpaczliwie szukac zamartwiac sie, szukac i stawiac kolejnego faceta na poleczce z napisem " sens zycia mojego" zabrac sie za poprawe swojej sytuacji zawodowej i towarzyskiej? Jak widac mezczyna za ciebie tego nie zalatwi, ani niczego innego. Spelnionemu w zyciu czlowiekowi latwiej znalezc wartosciowego partnera.
        • aron95 A ja szukam 30 + 07.04.07, 19:27

          Szukam i szukam i znaleźć nie umię . Hm ....
          • anula36 Re: A ja szukam 30 + 07.04.07, 20:16
            nie chca sie starac niewdzieczne o przedstawiciela mniejszoscismile
            • aron95 Re: A ja szukam 30 + 08.04.07, 23:57
              anula36 napisała:

              > nie chca sie starac niewdzieczne o przedstawiciela mniejszoscismile

              Starają tylko jeszcze nie zajarzyło .
    • cathy_bum Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 07.04.07, 20:54
      Jestem trochę młodsza, za to z bagażem w postaci córki smile Praca taka, że
      właściwie brak kontaktów z nowymi ludźmi. Ciągle obracam się w kręgu tych
      samych osób. Też się zastanawiam, czy kiedyś kogoś poznam? Kogoś, kto będzie
      bardzo bliski? Czasem brak mi w ogóle nowych znajomości, wcale nie koniecznie
      tych romantycznych. A jednocześnie boję się, okropnie się boję nowego otoczenia.

      Ale jedno wiem. Samotność nie jest taka zła. I facet przy boku wcale nie
      wyznacza jakości mojego życia smile
      Chciałabym móc ugotować dla kogoś kolację. Mieć z kim wypić butelkę wina, która
      od dwóch tygodni stała w lodówce (właśnie ją napoczęłam...). Nie mam tego. Mam
      za to wiele innych rzeczy. I zamierzam się nimi cieszyć. Co życie przyniesie,
      zobaczymy...
      • alexolo nie straszcie mnie 07.04.07, 21:55
        ja mam 35 ..4 latniego stna...i mam nadzieje z e wszystko przede mna
        !!!!!!!!
        fakt ż e wyglądam jak dziecko i pewnie tak sie zachowuje hoihihihi
        ale tak sie czuje i jest mi dobrze...
        • cathy_bum Re: nie straszcie mnie 07.04.07, 22:24
          Ja też uważam, że wszystko przede mnąsmile Nie wiem tylko, czy w tym "wszystko"
          mieści się nowy partner na stałe. Ale też nie wiem, czy to moje największe
          marzenie.
          Dziś rano, zamiast zrywać się do świątecznych porządków, oglądałam z córką
          przewodniki dotyczące celu naszego najbliższego wyjazdu. Plany porobiłyśmy
          takie, że chyba czasu nam nie starczy. Czyli wiem, że coś dobrego przede mną wink
        • crazyrabbit Re: nie straszcie mnie 07.04.07, 22:26
          Alex! Ależ nikt Cie nie straszy. A juz na pewno nie ja hehe..
          Mam 36 lat , 13-letnią córkę , a czuję się hmmmm.... dużo , dużo młodziej..
          I podobno nie wyglądam na swoje lata big_grin
          No i nie zachowuję się jak by może wypadało w moim "podeszłym" wieku..
          • alexolo jak na szalonego królika przystało 07.04.07, 22:32
            hiiiii
            • crazyrabbit Re: jak na szalonego królika przystało 07.04.07, 22:35
              Ba! Na nicka trzeba sobie zapracować big_grin
          • cathy_bum Re: nie straszcie mnie 07.04.07, 22:33
            Mnie ostatnio kolega, z którym pracuję od ładnych paru lat, zabił
            tekstem: "Zobaczysz, jak przekroczysz trzydziestkę..." A ja już mam to za sobą
            od paru lat. Zachowuję się chyba też mało dostojnie. Przynajmniej zdaniem mojej
            córki, ktorej zdarza się mnie ofuknąć: "Poważne matki nie skaczą na ulicy."
            Znalazła się! wink
            • z_mazur Re: nie straszcie mnie 07.04.07, 23:02
              A tak sobie pomyślałem o Demi Moore i Ashtonie Kucherze. smile
              • crazyrabbit Re: nie straszcie mnie 07.04.07, 23:17
                Kufffa... jakby mnie było stać na operacje plastyczne , pewnie tez bym coś
                młodego zarwała..
                Tylko po co?
                Faceci liczą się dla mnie 30+
                smile)))))
          • sonrisa3 Re: nie straszcie mnie 07.04.07, 23:22
            crazyrabbit napisała:
            > Mam 36 lat , 13-letnią córkę , a czuję się hmmmm.... dużo , dużo młodziej..
            Crazy, ja mam 41 lat i też czuję się duuużo młodziejbig_grin
            Czuję się młodziej niż 10 lat temubig_grin
            O, mamy dzieci w podobnym wieku - mój syn też ma 13 latsmile

            > I podobno nie wyglądam na swoje lata big_grin
            Hi hi hi ja podobno też niesmile To aż wstyd w tym wieku nie mieć zmarszczekbig_grin

            > No i nie zachowuję się jak by może wypadało w moim "podeszłym" wieku..
            • crazyrabbit Re: nie straszcie mnie 07.04.07, 23:23
              Wstydź się , Sonrisko!
              • cien_wiatru Re: nie straszcie mnie 08.04.07, 00:18
                Tak, potwornie boje sie samotnosci. Ten zwiazek byl tak popierdolony, ze my nie
                mamy znajomych , a ja nie mam kolezanek !!! Jestem nauczycielka, w szkole jest
                ze 3 facetow no i wozny.W ogole moja sytuacja zawodowa jest bardzo niepewna, bo
                nasz uklad byl taki, ze on byl od zarabiania pieniedzy, a ja od sprzatania,
                gotowania, prania, prasowania, zalatwiania wszystkiego po urzedach. tak wiec na
                zmiane pracy nie mam co liczyc, bo mam zbyt marne kwalifikacje. Nawet w tej
                szkole mam kontrakt do konca czerwca i nie mam nowej pracy.

                Nie , to nieprawda, wcale sie tej samotnosci az tak bardzo nie boje. Jestem w
                domu samiutenka juz 4 dzien i jest O.K. Boje sie, ze nie bede miala z czego
                zyc. On jest ode mnie cwanszy, sprytniejszy, powiedzial, ze go stac na lepszego
                adwokata i mnie pusci z torbami.
                • aron95 Re: nie straszcie mnie 08.04.07, 00:24
                  Z pensji nauczycielskiej można spokojnieżyć . Wiesz o tym ze polega to na ilości
                  godz. Najłatwiej to 2 etaty w rużnych szkołach . Kolega jest w 3 szkołach ale to
                  już przesada .
                  A co do straszenia . Jak wina nie leży po Twojej stronie to bądz spokojna
                • crazyrabbit Re: nie straszcie mnie 08.04.07, 00:25
                  Dżizassss.. Kobieto uwierz w siebie! Jesteś super!
                  A jak nie masz koleżanek , to Królik może być fajna koleżanką smile
                  Ale Królik jest nieco szalony...
                • kakoc Re: nie straszcie mnie 08.04.07, 10:34
                  <Tak, potwornie boje sie samotnosci. Ten zwiazek byl tak popierdolony, ze my
                  nie mamy znajomych , a ja nie mam kolezanek !!!
                  Jestem nauczycielka, w szkole jest ze 3 facetow

                  no i wozny> hmmm...

                  Twoje obawy przed samotnością mogą być uzasadnione zwłaszcza w przypadku, gdy
                  tak "szufladkujesz" ludzi.
                  Nie chcę "napadać" ale niepięknie to zabrzmiało, z ust nauczycielki, zwłaszcza
                  gdy:

                  <on byl od zarabiania pieniedzy, a ja od sprzatania,
                  gotowania, prania, prasowania,>
                  • cien_wiatru Re: nie straszcie mnie 08.04.07, 14:45
                    Po pierwsze - nie szufladkuje ludzi.

                    Po drugie - czy to zabrzmialo pieknie czy nie - tak bylo i jest : ja sprzatam,
                    gotuje , robie zakupy, prasuje.
    • nangaparbat3 Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 08.04.07, 16:20
      Cos w tym jest. Sama pracuje w zupełnie zbabiałym srodowisku i od czasu do
      czasu mam schize, ze juz nigdy nikt mnie nie zechce. Ale wystarczy sie znaleźć
      w towarzystwie pół na pół żeby zmienic zdanie.
      Jak ktos bardzo zdeterminowany, to trzeba wejść w grupe z przewagą panow,
      zwyczajnie - nurkowanie, skoki ze spadochronem, partie polityczne. Czy cos
      głebokiego sie trafi nie ma gwarancji, za to że bedziesz adorowana, masz jak w
      banku. To też miłe.
      • cien_wiatru Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 08.04.07, 16:35
        Sorry, ze Wam tak truje, ale mam totalnego dola.

        Ja tez pracuje w totalnie zbabialym otoczeniu, ale przynajmniej pracuje . od
        lipca nie bede pracowac nigdzie. A na szukanie pracy ni emam sily.

        A co do towarzystwa, to jak juz mowilam, znajomych mamy bardzo niewielu i sa to
        w wiekszosci malzenstwa. Oraz jedna znajoma - singiel.

        Jedna moja znajoma po rozpadzie zwiazku zapisala sie na kurs tanca dla singli.
        I chwycilo. Ale tam srednia wieku byla 27 lat.

        No dobra, co ma byc, to bedzie. W tym zwiazku dalej tkwic nie moge.Co mi z jego
        towarzystwa, jesli tylko sie na mnie wydziera, opierdala mnie. Seksu i tak
        zero. W towarzystwie siedze jak na szpilkach , ze znowu powie cos glupiego.
        To byl zwiazek od poczytku do konca patologiczny. Chocby sam fakt, ze nie mamy
        znajomych. <jemu nikt nie odpowiada, albo mu sie nie chce nigdzie wychodzic.
        caly weekend lezy w lozku i czyta gazety. A ja mialam tak wpojone, ze mam
        siedziec z nim.
        • z_mazur Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 08.04.07, 16:56
          Nanga napisała Ci bardzo konkretne rady. To dokładnie tak działa. Wejdź w typowo męskie towarzystwo i nie będziesz mogła się opędzić. smile))
          Adoracja zapewniona. smile
          • cien_wiatru Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 08.04.07, 17:06
            Jedna moja znajoma singielka chodzila nawet raz w tygodniu na pilke nozna.
            • tricolour Desperatka. 08.04.07, 17:12
              Raz byłem na meczu w celach szkoleniowych. W pięć minut poznałem możliwe
              przekleństwa w najróżniejszych kombinacjach słownych. Miałem wówczas z sześć lat.
              • cien_wiatru Re: Desperatka. 08.04.07, 17:19
                Macie racje. Ale ani pilka nozna, ani skoki ze spadochronu ani partie
                polityczne to kompletnie nie w moim stylu.
                A co myslicie o poznawaniu przez internet ?
                • tricolour Instrukcja niżej... 08.04.07, 17:23
                  ... przerobiona na sobie, swojej osobistej narzeczonej, jej przyjaciólce, która
                  niedawno wyszła za mąż. Tez z Netu.
                • babaruba Re: Desperatka. 08.04.07, 20:38
                  odnośnie "meskich" sportów można nieźle wdepnąć. Ja kiedyś poszłam na kurs
                  spadochronowy, a co, zawsze chciałam skoczyć. Skończyło się farsą, zaparłam się
                  w drzwiach sad(
    • tricolour Chcesz poznać faceta? Oto instrukcja... 08.04.07, 17:21
      ... zapewniam, że skuteczna.

      1. Wybiesz sobie jeden (jeden!) portal randkowy i wyślij swój anons. Jeżeli
      chcesz zwiekszyć sznse znalezienia faceta, to wyslij anons na kilka portali, ale
      jest to bez sensu, bo portale okupują ci sami ludzie.

      2. Dołącz ładne, ale aktualne zdjęcie. Napisz czego oczekujesz od facetów i
      koniecznie napisz, że nie chcesz seksu za pięć minut (no chyba, że chcesz -
      wtedy nic nie pisz)

      3. Olewaj wszytskich piszących facetów w pierwszym miesiącu, bo prawie wszyscy
      wywęszyli świeżą krew i nie chcą całej Ciebie tylko jedną część poniżej pasa.

      4. Zdecyduj się na faceta w ciągu pół roku, bo po tym czasie dojdziesz do
      wniosku, że w jedym podobają Ci się oczy, w drugim uszy, w trzecim intelekt... i
      nieszczęście gotowe - książąt z bajki nie ma. Są normanli, fajni faceci, a każdy
      z nich ma własne wydanie białego konia, którego tak pragniesz...
      • tricolour I jeszcze jedno... 08.04.07, 17:38
        ... chyba najważniejsze... z osobistego doświadczenia.

        Napisz w anonsie prawdę. To nie bedzie łatwe, bo zobaczysz jak zmienia się Twoja
        perspektywa na samą siebie - poprawiaj więc swój opis tak często, jak bedziesz
        czuła dyskomfort, że to, co napisałaś mija się z rzeczywistością (założe się o
        butelkę wina, że nawet nie wiesz, co o sobie napisać...).

        W ten sposób wypracujesz precyzyjne narzędzie weryfikowania podrywaczy,
        sexmaniaków, wiecznych mamisynków i gości przekonanych o własnej wyższości nad
        wszelkim stworzeniem.
        • cien_wiatru Re: I jeszcze jedno... 08.04.07, 17:42
          Dzieki za rady. Wczoraj weszlam na czata. Pierwszy zagail tak : " ja
          najbardziej lubie na jezdzca i od tylu , a ty ? ", a drugi : " chcesz
          porozmawiac o seksie ?"
          • tricolour Czat nie jest dobry... 08.04.07, 17:45
            ... bo właśnie tam się ślinią najbardziej (kobiety też). Nie zniechęcaj się
            jednak smile)

            Proponuję portal randkowy. Możesz tam bywać non stop, a możesz zniknąć na całe
            tygodnie - Twoja decyzja.
            Ty decydujesz z kim i o czym chcesz pisać, możesz ignorować gości lub czynić
            "niewidzialnymi"...
            • cien_wiatru Re: Czat nie jest dobry... 08.04.07, 18:38
              Nie zniechecam sie. Moja kolezanka jest juz 4,5 roku z facetem poznanym przez
              internet. W tym roku za maz wychodzi siostra mojego meza lat 53 za goscia z
              internetu, brat mojego kumpla sie zeni z dziewczyna poznana w sieci. Tej mojej
              szwagierce tez jeden gosc powiedzial, gdy ja zobaczyl " fajna dupa jestes ",
              ale w realu tez mozna takich spotkac.

              Ja sie przede wszystkim musze przekwalifikowac, bo pracy i tak mam dosyc, a
              poza tym chce isc do roboty, gdzie sa jacys faceci, nawet nie musze ich
              podrywac, ale chociaz pogadac, tych bab juz zniesc nie moge.
              • cien_wiatru Re: Czat nie jest dobry... 08.04.07, 18:41
                Zaczynam sie powoli od malzonka psychicznie odrywac. Chce miec swoje
                towarzystwo. Niedawno poznana kolezanka zaprosila mnie na urodziny. Malzonkowi
                nawet o tym nie wspomnialam. Pojde sama. A moze kogos spotkam ?
                • nangaparbat3 niestety 08.04.07, 18:49
                  wyglada na to, ze skupiasz sie na szukaniu. Goraczkowym.
                  A mąz juz wie, ze sie rozwodzicie?
                  • cien_wiatru Re: niestety 08.04.07, 19:25
                    Moj maz gada o rozwodzie dzien w dzien. Albo mnie wypierdala z mieszkania.

                    Owszem, szukam, ale nie goraczkowo, bo nie mam gdzie, nie umiem.
                    • marie.walewska Re: niestety 08.04.07, 19:40
                      cien! A ja Ci poradze z wlasnego doswiadczenia - na razie szukaj znajomych i przyjaciol. Kup sobie
                      roslinke, za pol roku zwierzatko, jak za rok roslinka i zwierzatko beda zyli i beda sie mieli dobrze to
                      wtedy pomysl o nowym zwiazku. Metoda klina dziala szybko, ale zazwyczaj zmierza albo ku klapie,
                      albo ku klopotom. Nie da sie stworzyc nowego dobrego zwiazku, bedac jeszcze jedna w starym (chocby
                      ta jedna noga tkwila w bagnie). Nie musisz mi mowic, ze to trudne. Sama wykonalam ten manewr -
                      idiotyczny zreszta - bo czlowiek pragnie bliskosci, normalnosci... Tyle tylko, ze jaki ze mnie partner,
                      jesli nie mam sily zrobic porzadku ze swoim zyciem, a polowe enrgii pochlania mi lizanie ran. Pomysl,
                      zrob porzadek ze swoim zyciem, stan na wlasnych nogach, poczuj sie pelnowartosciowym czlowiekiem,
                      a potem szukaj pelnowartosciowego partnera. W miedzy czasie znajduj znajomych, przyjaciol,
                      kolezanki i flirtuj smile
                      • to.ja.kas Re: niestety 08.04.07, 22:06
                        Mysle, ze tak desperacko szukasz faceta bo ma Ci zapewnic dostatek, poczucie
                        bezpieczenstwa i przyszłosc Wybacz ale w wieku 36 lat chyba nalezy samemu sie o
                        siebie zatroszczyc...a jak bedziesz potrafila zając się wlasną osobą, to wtedy
                        zatroszcz sie o partnera i pozwol zaopiekowac sie soba....atrakcyjna, swiadomą,
                        niezalezna kobieta, która kocha za to co ten mezczyzna ma w głowie i w sercu a
                        nie w portfelu.
                        • cien_wiatru Re: niestety 08.04.07, 22:35
                          chyba mnie zle zrozumialas. Czy ja kiedykolwiek wspomnialam, z szukam
                          koniecznie bogatego faceta ?
                          • to.ja.kas Re: niestety 08.04.07, 22:45
                            "...Mam bardzo
                            niestabilna sytuacje zawodowa,..." To Twoje słowa. Jesli zle zrozumiałam
                            przepraszam, ale chyba szukasz opiekuna...tak to odczytałam z tego i
                            pozniejszych Twoich postów. Czy ma byc bogaty czy szczodry tego już nie wiem.
                            Radze tylko byś zainwestowała w siebie nie w szukanie faceta. Wierz mi, że to
                            zawsze najbardziej sie opłaca.
                      • marek_gazeta Re: niestety 08.04.07, 22:51
                        Bardzo słuszne. Sam to zauważyłem u siebie. Myślę, że rozsądny czas stanięcia na nogi po rozwodowej traumie to przynajmniej rok. Chyba, że ktoś cynicznie chce kogoś innego wykorzystać w charakterze "sprężyny psychicznej" (do związku "na trochę"), ale to chyba nie jest fair.
                        • to.ja.kas Re: niestety 08.04.07, 22:58
                          Marek rozsadny czas staniecia na nogi to taki w którym staniesz na nogi...rok,
                          miesiac, dwa lata czy dziesiec....na to nie ma reguły smile)))
                          • marek_gazeta Re: niestety 08.04.07, 23:08
                            Masz rację - ja użyłem pewnego skrótu myślowego. Sam jestem niecałe 5 miesięcy po rozwodzie i mimo tego, że głęboką depresję mam już za sobą, widzę, że do osiągnięcia stanu całkowitej równowagi sporo mi brakuje. Stąd ten rok. Może rok, może dwa. Nie wiem. Potraktujmy ten rok jako punkt odniesienia - oznacza to po prostu, że w dwa miesiące po rozwodzie należy odpuścić aktywne szukanie drugiej połówki - nie oznacza to zakazu flirtowania czy spotykania się z osobami płci przeciwnej; chodzi o to, aby zdawać sobie sprawę, że poważny związek powinien poczekać.
                            • to.ja.kas Re: niestety 08.04.07, 23:16
                              smile)))
                              Wypiłam dzis troche czerwonego wytrawnego, pospali sie bliscy po spacerze wiec
                              nie mam z kim dyskutowac a po winie najlepiej sie rozmawia wiec pozwole sobie
                              na polemikę smile)))))))
                              Tak, wszystkie madre rady i poprawność polityczna mówi "poczekaj" .
                              Racja!
                              Tylko miłość i poważny związek czasem nie chcą czekać.
                              Tak jak nie chca dac się znaleźć na zawołanie.
                              Miłość pojawia sie sama...kiedy chce i nie pyta nas czy jestesmy gotowi i czy
                              to dobry czas....a jak potrafimy ja docenić, wtedy okazuje sie, że gotowi
                              jesteśmy.
                              I tak jak mierzi mnie czytanie "jestem niesamodzielna potrzebuje faceta", tak
                              samo irytuje mnie "jestes dopiero tydzien/miesiac/rok sam i to za wczesnie na
                              milosc".
                              Ona nie zjawi sie kiedy stwierdzisz ze jestes gotowy. Zjawi sie kiedy sama
                              bedzie chciała i daje głowe ze w najmniej odpowiednim momencie smile))))))))
                              • marek_gazeta Re: niestety 08.04.07, 23:22
                                Dobrze, powiedzmy inaczej: jeśli jesteś świeżo po rozwodzie (i związanej z nim traumie - bo o to chodzi), zdawaj sobie z tego sprawę - nie skreślaj uczucia od razu, ale daj sobie czas. Chodzi zarówno o Twoje uczucia, jak i o uczucia drugiej strony. Na przykład, człowiek sponiewierany może się otworzyć na kogoś, kto ofiaruje trochę ciepła i wsparcie w krytycznym momencie, a potem może się okazać, że taki związek nie przetrwa - jeśli nie spowoduje to konsekwencji, to ok - gorzej, jeśli spowoduje kolejną traumę.
                                • to.ja.kas Re: niestety 08.04.07, 23:33
                                  Ok, teraz to co piszesz jest dla mnie do przyjecia. Chyba formalstka jakas ze
                                  mnie wylazła smile))))

                                  A teraz powiem Ci, że jesli chodzi o trwałość związków to problem z tym maja i
                                  te zawarte w traumie i te zawarte z głowa i rozwaga smile)))))))

                                  Boże zabierzcie mi to wino bo ja cholera czepliwa jestem. Ale chciałam
                                  powiedziec, że jak byśmy nie mysleli to i tak zycie potrafi nas zaskoczyc...nie
                                  mowiac o partnerze. Pół biedy jak pozytywnie smile
                                  A czas warto dac sobie zawsze...na wszystko ...i dlatego mimo, ze rozwód
                                  uzyskałam w styczniu 2001 r (chyba...a kiedys myslałam, ze ta date bede pametac
                                  do smierci..a guzik) to mija kolejny rok a ja sformalizowania tego co dzieje
                                  sie w moim zyciu nie chce....ale to wygodnictwo, tak mi dobrze.
                                  Fakt jednak jest taki,, ze nauczyło mnie zycie kilku rzeczy: ze lepsze jest
                                  wrogiem dobrego i teraz dobrego nie poprawiam (warte zastanowienia dla ludzi
                                  którzy maja "no w sumie fajnego ale takiego troche za nudnego partnera" oraz
                                  dla tych którzy nie wierzą, ze bycie samemu może dawać satysfakcję i szukaja na
                                  sile opiekuna), oraz, że jeśi chodzi o związki i uczucia to wszystkie teorie
                                  zazwyczaj biora w łep (a sama czasem tworze tych teorii na metry smile )
                                  • marek_gazeta Re: niestety 08.04.07, 23:38
                                    Czy Ty to wino w Stolicy pijesz?
                                    • to.ja.kas Re: niestety 08.04.07, 23:44
                                      Dzis nie, ale na codzien pije wino w stolicy...tzn nie pije na codzien ale jak
                                      juz pije to zazwyczaj w stolicy i zazwyczaj wino bo najbardziej lubie smile))))
                                      • marek_gazeta Re: niestety 08.04.07, 23:50
                                        No i ja też wino piję i też w stolicy - zaproszę na ew. degustację.
                                        • to.ja.kas Re: niestety 08.04.07, 23:54
                                          smile))
                                          a dziekuję, sa takie miejsca w Wawie, gdzie mozna wypić coś ciekawego.
                                          Własnie skonczyłam hiszpanskie Vega Libre 2001 ze szczepu Tepranilla (chyba :-
                                          ) )
                                          Pycha.
                  • e07 Re: niestety 09.04.07, 23:08
                    No i dobrze. W ten sposób zwiększasz swoje szanse na szczęście. Mnie od lat
                    ludzie mówią,że powinnam pomyśleć o kimś nowym. Mój rozum też tak uważa. Ale co
                    można poradzić kiedy serce uparte? Jak szukasz, to znajdziesz, bo będziesz
                    otwarta na innych facetów i będziesz patrzyła na nich jak na mężczyzn, a nie
                    kolegów.
        • panda_zielona Re: I jeszcze jedno... 09.04.07, 15:24
          "napisz w anonsie prawdę" - Napisałam szczerą prawdę i jeszcze,że panom przed
          40 i żonatym nie odpowiadam.I co, własnie 80% takich panów zagajało.
    • turzyca Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 01:57
      Przeczytalam caly watek i tak sobie mysle - moze sprobuj obejrzec sie niejako od
      drugiej strony lustra?
      Jestes wspaniala, oczytana, posiadajaca obszerna wiedze, mloda kobieta.
      Nie masz dzieci, nie bedziesz miala niemilego meza, nie bedziesz miala zadnych
      powaznych zobowiazan. Jestes wolna. Mozesz zrobic cos absolutnie nietypowego.
      Mozesz jechac gdziekolwiek, zaczac jakakolwiek prace.

      Moze rezydentka na Majorce? wink


      • cien_wiatru Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 11:28
        Kochana Turzyco, a skad wiesz, ze jestem wspaniala i oczytana ? I ze mam
        obszerna wiedze ?
        Nawiasem mowiac, to prawda, nalogowo czytam ksiazki od 4 roku zycia, obszerna
        wiedze tez mam, ale w calkowicie niepraktycznych dziedzinach.

        Malzonek mi uniemozliwil zdobycie solidnej pozycji zawodowej. Zeby zaczac
        jakakolwiek prace, to trzeba miec wyksztalcenie a od czlowieka, ktory ma 36
        lat, oczekuje sie tez doswiadczenia. Ktorego ja nie mam.

        • anula36 Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 11:52
          jesli juz to ty sama odpuscilas i wybralas role ucisnionej kury domowej,byc moze dlatego zeby przypadkiem nie musiec podjac jakiegos wyzwania zyciowego i zawodowego, oczywiscie latwiej zwalic na malzonka, tyle ze dorosli ludzie nie odmarazaja sobie uszu na zlosc mamie.Ciekawe czy gdyby maz nie trabil o rozwodzie czy sama podjelabys kiedykolwiek taka decyzje.
          Od 36 letniego czlowieka zycie wymaga przede wszystkim odpowiedzialnosci za siebie, a nie krycia sie za plecami innych?
          A jak maz sie zmyje, a ksiaze jeszcze nie znajdzie, praca skonczy co zrobisz?
          Umrzesz z glodu?
          • cien_wiatru Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 13:46
            Przykro mi to czytac posty w tak napastliwym tonie.

            Zalozylam watek o tym jak zyc po rozwodzie majac 36 lat i ewentualnie znalezc
            nowego faceta, bo bardzo zle znosze samotnosc.

            Nie opisywalam natomiast 10-letnich dziejow naszego malzenstwa, wiec nie wiesz
            jak ono wygladalo. Otoz nie wybralam roli kury domowej. Przed malzenstwem z nim
            podejmowalam mnostwo rozmaitych wyzwan zawodowych i zyciowych,tryskalam energia
            i pomyslami, pracowalam od 8 rano do 8 wieczor, nie mialam zadnych plecow, za
            ktorymi moglam sie kryc.

            Z glodu nie umre, bo na szcze scie mam troche oszczednosci.

            Nie wchodzac w szczegoly, w ciagu tych 10 lat moj maz systematycznie wpajal we
            mnie przekonanie, jaka jestem glupia, beznadziejna, do niczego sie nie nadaje.
            Wmowil mi to bardzo skutecznie. Moje poczucie wlasnej wartosci lezy w gruzach.
            Wlasciwie to jest moj glowny problem.Nie wierze, ze znajde nowa prace, nie
            wierze, ze znajde nowego faceta.

            Prosze Cie, nie pisz do mnie wiecej w tym tonie.
            • crazyrabbit Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 14:21
              Przyznam szczerze , że mam ochotę podpisać się pod postem Anuli.
              Przeczytałam to , co napisałaś i tez odniosłam wrażenie , że na własne życzenie
              pozbawiłaś się szans na rozwój zawodowy (dużo kobiet przez wygodnictwo) a teraz
              panikujesz.
              Wiesz , ja od swojego duuuużo gorzej wykształconego jeszcze_niestety_męża
              słyszałam latami: no i po co jeździsz na te rozmowy? Kasy Ci nie szkoda na te
              wycieczki? Przecież i tak nie dostaniesz tej pracy! Przejrzyj na oczy , są
              lepsi od Ciebie.
              I co? Jeździłam , walczyłam...
              I mam takie cv , że po zwolnieniu grupowym w jednej z bardzo topowych firm w
              mojej branży pracę miałam od ręki...

              Wygląda na to , że obudziłaś się z ręką w nocniku , moja droga.
              A na tym forum wszyscy nie tylko głaszczą , ale czasem też napiszą coś , co Ci
              nie będzie pasowało - bo chociaż będzie to prawdziwe , to w końcu czasem prawda
              bywa dla nas niewygodna.
              • godis Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 14:45
                W jakim my dziwnym kraju żyjemy,
                że człowiek w wieku 36 lat jest
                już za stary na zaczynanie życia
                od nowa, za stary na karierę
                zawodową, naukę rysunku, związki.
                Powinien siedzieć w domu i biczować
                się rozpamiętując przeszłość. wink
                • tricolour Co ma do tego kraj... 09.04.07, 21:19
                  ... jak ktoś sie użala nad sobą?
            • nangaparbat3 Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 14:36
              To znaczy, ze po pierwsze musisz odbudowac poczucie wlasnej wartości. Żaden
              facet, zaden romans tego za Ciebie nie zrobi - przeciwnie, takie zgruzowane
              poczucie wlasnej wartosci zniszczy kazdy zwiazek, a nawet zdusi w zarodku.
            • nangaparbat3 PS 09.04.07, 14:39
              Kiedys kiedys trafilam na podobnego faceta i jesli jakikolwiek czas w moim
              zyciu uważam za zmarnowany, to ten z nim.
              Uratowały mnie:
              1. Zerwanie
              2. Wiara w Boga.
              3. Zmiana zawodu na taki, o ktorym marzyłam całe dzieciństwo.
              • cien_wiatru Re: PS 09.04.07, 15:15
                A ile mialas lat, jak zmienilas zawod ? I ile wysilku Cie to kosztowalo ? Tzn.
                zrobilas kilkumiesieczny kurs czy 5-letnie studia ?
                • cien_wiatru Re: PS 09.04.07, 15:27
                  Tak, panikuje. Ale szans na rozwoj zawodowy nie pozbawilam sie przez
                  wygodnictwo.
                  Wyjechalam z moim mezem za granice, gdzie jemu zaoferowano swietna posade. Ja
                  nie pracowalam, bo nie mialam pozwolenia na prace !!!!! Nie przez
                  wygodnictwo!!!! A wyjechalam, bo go po prostu bardzo, bardzo kochalam, nie
                  chcialam , zeby stracil szanse na ta posade. Ja po prostu przez bardzo wiele
                  lat naszego zwiazku w ogole nie myslalam o sobie, tak jakby mnie nie bylo,
                  tylko o nim.

                  Moj malzonek jest potwornym skapiradlem. Zanim go poznalam, na ciuchy i
                  kosmetyki wydawalam minimum, wszystkie pieniadze wydawalam na kursy jezykowe.
                  Tez zawsze uwazalam, ze najlepsza inwestycja to inwestycja we wlasne
                  wyksztalcenie. Po slubie sie to skonczylo.

                  Tu za granica skonczylam 2-letnie studium na uniwersytecie, bo uniwersytet jest
                  tani. Ale o kursie turystycznym nie bylo mowy.Przez pierwszy rok za granica
                  siedzialam w domu i gapilam sie w sciane. Pracowac nie moglam , na kursy -
                  szkoda kasy. Po 2 latach gdy byl na delegacji poszlam do tej szkoly i oplacilam
                  kurs bez jego wiedzy.

                  • ludzik_ten_sam Re: PS 09.04.07, 15:38

                    "Jeśli chcesz - znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz - znajdziesz wymówkę"
                    Podrzucam sobie w głowie ostatnio to zdanie.
                    36 to tylko cyferki. Jeśli środowisko nauczycielskie to nie to - uciekaj.
                    Nie zgadzam się, że drugi człowiek i jego wiara w nas nie są dobrym sposóbem
                    na zyskanie we własnych oczach. A ja mówię, że są. Obejrzane wczoraj romansidło wink "Nigdy w życiu" też mówi, że sposób działa. Nie na siłę, ale czemu nie czuć się lepiej, gdy ktoś się pojawia. Ludzi można spotkać wszędzie, pytanie: czy chcesz. Powodzenia.

                  • beatkach .... 09.04.07, 15:49
                    No polknij juz te zabe, ze zawiesiłaś sie na chlopie i nic nie robilas, a
                    przynajmniej mało.
                    Tearz popij procentami i w nowy rozdzial... rozpatrz sie w tym co potrafisz..
                    metoda kartki i olowka jest niezastapiona w tym przypadku, zobacz co umiesz, co
                    byś chciala robic, co Ci jest potrzebne zeby osiagnac to co chcialabys robic i
                    do roboty , nie od jutra od dzis... do roboty nad soba i swoim mysleniem...
                    pozdrawiam B.
                  • crazyrabbit Re: PS 09.04.07, 15:53
                    A teraz przeczytaj jeszcze raz , co napisałaś Cieniu smile
                    I pomyśl ile masz atutów do wykorzystania szukając nowej pracy.
                    Zabieraj się do pisania porządnego CV i przygotuj sobie coś konkretnego do
                    powiedzenia na rozmowie.
                    Zamiast biadolić i księcia z bajki szukać.... wink
                • beatkach Re: PS 09.04.07, 15:35
                  moim zdaniem podejscie pt. ile maiłąś lat..ile wysilku cie to kosztowalo
                  czy studia czy kurs.. z gory skazane jest na niepowodzenie....
                  walczac o swoja przyszlosc nie liczysz wysilku, lat , kursow czy studiow,
                  zakasujesz rekawy i zasuwasz... najpierw gdziekolwiek ale majac wytyczony cel...
                  36 lat to nie koniec swiata wink
                  co prawda w XIX wieku kobieta 36 letnia bywala juz babcia i konczyla zycie
                  towarzyskie na kanapie majac za zle albo dizelac sie doswiadczeniem... spuscizna
                  po tamtych czasach sa siwiejace wlosy w wieku 36 i wcześniej ale przecież teraz
                  mamy tak doskonałe farby , że nikt sie nie zorientuje wink
                  bierz sie do roboty zamiast narzekac... i rozważać czy w wieku 36 lat masz
                  jeszcze szansę na jakikolwiek zwiazek
                  masz, tylko czy on bedzie zaezy wylacznei od tego co dalej zrobisz ze swoim
                  zyciem, a jesli nawet przyjdzie Ci je spedzić w singielstwie to co/ ważne żeby
                  tworczo...
                  aaaa, jedna pani poznala milosc swego zycia w wieku 60 lat i dozyla z nim az do
                  90, najpiekniejsze 30 lat jej zycia...
                  pozdrawiam B.
                  • cien_wiatru Re: PS 09.04.07, 15:41
                    nie mam ani jednego siwego wlosa !!
                    • beatkach Re: PS 09.04.07, 15:45
                      to masz szczescie niektórzy zaczynaja siwiec zaraz po maturze wink
            • anula36 Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 17:18
              chyba umknelo twojej uwadze ze jest to publiczne forum otwarte. Jest jeszcze opcja wygasznia postow.
              Zylas przed slubem, bedziesz zyc i po rozwodzie.Znalazlas jednego meza, zawsze mozesz znalezc drugiego. W miedzyczasie mozesz pogadac z psychologiem, jak odbudowac poczucie wlasnej wartosci.
              Obys tylko nie wpadla z deszczu pod rynne, czyli w taki sam uklad tylko z innym facetem.
              • cien_wiatru Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 17:51
                Nie umknelo mojej uwadze, ze jest to publiczne forum otwarte. Inni tez
                przekazali mi nieprzyjemne uwagi na moj temat, ale zrobili to z wyczuciem.

                a Ty sbylas napastliwa i agresywna. A ze jest to publiczne forum otwarte, to
                mam prawo ci o tym powiedziec.
                • cien_wiatru Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 18:01
                  Jak sie wygasza posty ? Poucz mnie, wszystkowiedzaca anulo. Chetnie powygaszam
                  Twoje.
                • angoisse Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 18:54
                  Cien_ czepiasz sie. Anula napisała prawdę i w tonie adekwatnym do tego co
                  piszesz. Że kole w oczy? no kole, bo nie musiałas się na to godzić co mąz ci
                  aplikował. Chcesz zamykac oczy na swoj udział w tym, ze jestes w takiej
                  sytuacji w jakiej jestes - to zamykaj, wygaszaj uwagi, ktore ci nie pasują, nic
                  w zyciu i sposobie myslenia nie zmieniaj.
                  Tylko co to da? Co jest Twoim nadrzędnym celem na reszte zycia? Wymienic
                  obecnego faceta na innego i będzie git sielanka? Czy moze znaleźć siebie
                  sprzed małżeństwa- jak twierdzisz, bylas przebojową kobieta z pomysłami. Znajdz
                  ją. Moze trzeba z psychologiem jesli masz bardzo zniszczone poczucie wlasnej
                  wartości. Chyba, ze ci się nie chce wysilac na bycie samodzielną osobą i
                  wolisz się skupić na zamianie małżonka "z siekierki na kijek".
        • turzyca Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 22:04
          Uzylam wyszukiwarki i odkrylam, ze jestes oczytana. Albo przynajmniej Twoje
          wypowiedzi na temat literatury taki stwarzaja obraz.

          Wspaniala - a czemu nie? Wolisz uwierzyc mi czy Twojemu mezowi, ktory twierdzi,
          ze jestes "glupia, beznadziejna, do niczego sie nie nadaje."? Skoro Twoje
          poczucie wlasnej wartosci lezy w gruzach to nalezy je odbudowac. A powtarzanie,
          ze jestes wspaniala, mloda i caly swiat przed Toba (czyli afirmacje) moze byc
          metoda w tej budowie.
          Jesli piszesz ze "Nie wierze, ze znajde nowa prace, nie wierze, ze znajde nowego
          faceta." to prawdopodobnie tak bedzie. Przepowiednie czesto sa samosprawdzajace.
          O ile milej bedzie jesli spelni sie przepowiednia "dostane fantastyczna prace i
          poznam cudownego faceta"? Trzeba ja tylko uczynic przepowiednia. smile

          Moge Ci dalej podsumowywac:
          "Wyjechalam z moim mezem za granice"
          "Tu za granica skonczylam 2-letnie studium na uniwersytecie."
          Czyli znasz swietnie jeden jezyk obcy. Co najmniej. Wez poszukaj roboty, bo w
          wielu branzach dostaniesz ja bez problemu.
          I zawsze jest jakas dziedzina w ktorej przydaje sie nawet najbardziej zwariowana
          wiedza. Ja ostatnio tlumaczylam milej staruszce po angielsku zawilosci stroju
          sarmackiego. I dostalam za to calkiem przyzwoita kase. big_grin



          PS Moim idealem jest moja Babcia. Ostatni raz zmienila zawod majac 60+ lat i
          przez lata byla jednym z najbardziej cenionych specjalistow w tej branzy. Przez
          pewien czas prowadzila nawet wyklady i egzaminowala (jako panstwowy
          egzaminator), a zaczela przeciez taaaaak pozno. Do 75 roku zycia prowadzila
          wlasna firme. Nie ma czegos takiego jak "byc za starym do zmian." smile
    • tricolour Cieniu Wiatru! 09.04.07, 22:26
      Marsz do psychologa na terapię!

      Nie marudzić tylko słuchać mądrzejszych (czytaj: bardziej doświadczonych) i nie
      użalać się, bo dostaniesz na gołą dupę!
      Pewnie tego byś chciała, co?

      tongue_outP
      • marek_gazeta Re: Cieniu Wiatru! 09.04.07, 22:55
        Ale na pieszczoty to trzeba ZASŁUŻYĆ.
    • julka1800 Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 09.04.07, 23:11
      cien_wiatru napisała:

      > Rozwod jest tylko kwestia czasu.
      >
      > No i tu jest problem - czy czeka mnie samotnosc do konca zycia ? Mam bardzo
      > niestabilna sytuacje zawodowa, niewielu znajomych. Ach, sorry nawet nie chce
      > mi sie pisac.Postawie tylko pytanie : gdzie kobieta lat 36 , bez dzieci, moze
      > poznac faceta ?

      najlepsza jest koncowka Twojej wypowiedzismile moja kolezanka poznala swego meza
      na peronie PKP wiec moze...

      smile
      • cien_wiatru Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 10.04.07, 18:42
        Dzieki za te ostatnie wypowiedzi. bardzo mnie podbudowaliscie.

        A Turzyca mnie po prostu powalila. Baba mnie po prostu zlustrowala !!
        Z koniecznosci terapii zdalam sobie juz dawno sprawe. Bylam umowiona na dzis,
        ale pan psycholog zachorowal i odwolal wizyte.

        Teraz po feriach swiatecznych zmniejszy mi sie liczba godzin w szkole, wiec
        bede miala czas na szukanie pracy. Skonczylam szkole turystyczna ( to ta, ktora
        oplacilam wbrew mezowi ) a - i tu sie pochwale - ja znam 4 jezyki bardzo
        dobrze, z kazdego mam zdany egzamin na najwyzszym poziomie ( proficiency ). 5
        jezyk- rosyjski, znam srednio, ale tu nikt tego nie zauwazy, a 6 sie ucze.

        Dzieki, dzieki !!!
        • crazyrabbit Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 10.04.07, 18:48
          I Ty sie zastanawiasz czy uda Ci się zmienić pracę? Wolne żarty smile
          • nangaparbat3 Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 10.04.07, 20:03
            Ni wi własnie. Skoro w takiej sytuacji zastanawiasz sie, czy znajdziesz pracę -
            na terapie marsz.
            Napisze na priva, jak sie ułożę sama z sobą, bo chwilowo jestem w rozsypce.
            • z_mazur Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 10.04.07, 20:26
              A co się stało Nanga?
              Oczywiście jeśli można spytać.
              Może potrzebujesz pogadać?
              • nangaparbat3 :))))) 10.04.07, 20:53
                Dziekuję.
                Czasem za soba sama nie potrafie nadążyć.
                Bardzo, bardzo Ci dziekuję.
    • ewakuakcja Re: mam 36 lat....jak zyc po rozwodzie ? 22.04.07, 18:24
      Mam 32 lata i ten sam problem... To dla mnie taka duży problem, że rozpoczęłam
      nowy wątek na ten temat; może się czegoś dowiem...
      pozdrowienia.
      e.
      • ka-aktus trzydziestoletni +... 24.04.07, 23:20


        "...za młodzi na śmierś
        za starzy na grzech"


        Jestem tuz po rozwodzie i nie w głowie mi "romanse, miłosci itp".

        Zaskoczyli mnie moi dawni znajomi, a właściwie przyjaciele. To oni wyciagają
        do mnie rękę, zapraszają na kawe, spacer itp. Kurcze, nawet dzisiaj kolezanka
        poinformowała mnie, ze jedziemy na majówke do ... kurcze, zapomniałam nazwe
        miejscowosci - gdzieś nad morze. Całe 5 dni - tylko urlop musze załatwić...

        Dobrze czuję się sama ze sobą. Ktos tu radził: posadź roslinkę, kup zwierzaka.
        Dobry pomysł, popieram. Trzeba przestać mysleć o sobie. Rozwód to nie koniec
        świata; ludzie mają gorsze problemy i żyją, pracują, usmiechają się.

        Spróbuj, może basen, siłownia, kurs tanca. Albo wycieczki rowerowe - ja to
        uwielbiam. Biore aparat i jadę. Pewnie z czasem zapragnę "męskich silnych
        ramion". A może wcześniej ktos mnie zapragnie? Pożyjemy, zobaczymy

        No i namiętnie czytam horoskopy - są fascynującewink)))))))))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka