Dodaj do ulubionych

wybaczanie

22.06.08, 22:07
Troszke mnie nie bylo na forum (brak netu w domu). Probowalam Was podczytywac
w pracy ale to tak wybiorczo. Ale ja nie o tym chcialam. Przez dwa ostatnie
weekendy chodzilam na warsztaty psychologiczne dla kobiet rozwodzacych sie
badz tez po rozwodzie. Dzis mielismy min. temat o wybaczaniu. Ze trzeba
wybaczyc sobie i tej drugiej osobie, aby zamknac pewien rozdzial zycia, bo
inaczej nie mozna zbudowac czegos nowego. I spodobal mi sie wiersz, ktory w
zwiazku z tym dostalysmy:
"Chce sobie wybaczyc
poszukiwanie niedostepnej gwiazdy
swa kruchosc
ze wstydzilam sie swego bolu
ze oskarzalam sie w nieszczesciu
podtrzymywanie pragnienia nieosiagnietej doskonalosci
ze stalam sie wspolnikiem mego napastnika
ze ustawilam sie na zewnatrz mego serca
przezuwanie raniacych oskarzen wzgledem siebie
ze nie potrafie wszystkiego przewidziec
nienawisc siebie bez wspolczucia
poczucie bezsilnosci w udzielaniu przebaczenia innym.
Krotko mowiac chce sobie wybaczyc, ze jestem tylko czlowiekiem."
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Nie ma "trzeba" 23.06.08, 00:34
      PIszesz: trzeba wybaczac,zeby zamknac pewieb rozdział zycia, a to bzdura.
      To znaczy taka sama prawda, jak: trzeba miec dwie nogi, żeby chodzic, i
      przynajmniej jedno oko, zeby widziec.
      Ale "trzeba" w znaczeniu "powinno się", a w domysle zapewne "powinno sie postarac" -
      Nie wybaczy sie z poczucia obowiazku, czy po to, zeby sie lepiej poczuc, czy po
      to, zeby cokolwiek sobioe dzieki temu załatwic.
      Nie wybaczy sie na siłę.
      nie wybaczy sie z wyrozumowania.

      Do wybaczania dojrzewa sie długo i powoli i prawdziwe wybaczenie jest
      oczyszczeniem sie ze złych uczuc wobec tego, kto nas - jak sadzimy - skrzywdził.
      Tego nie da sie osiągnac siłą rozumu. Siła rozumu - i woli - mozna co najwyzej
      nie nakręcac w sobie nienawisci, zlosci, żalu, poczucia skrzywdzenia czy
      ponizenia. Ale tylko: nie nakrecac.
      • sylwiamich Re: Nie ma "trzeba" 23.06.08, 06:14
        Nasza kultura zna dogmat, zna formę oznajmującą i potrafi odczytywać
        pozawerbalne przekazy.Gdy na terapii ktoś, będący autorytetem z
        założnia, mówi zdecydowanym tonem, że jest to niezbędny element
        uzdrowienia, to trafia on w nasze koleiny, skróty myślowe jako fakt.
      • z_mazur Re: Nie ma "trzeba" 23.06.08, 07:51
        Po lekturze "Radyklnego wybaczania" jestem w stanie jednak się
        skłonić ku tezie, że wybaczanie może być w pewnym stopniu procesem
        świadomym. Że możemy sie trochę do tego "zmusić", jeśli uświadomimy
        sobie znaczenie "wybaczenia" i tego jak ważne jest ono dla nas.

        To tak jak samo posiadanie dwóch nóg nie warunkuje chodzenia,
        niektórym trzeba uświadomić, że mając te dwie nogi mogą wstać i iść.
        Podobnie jest wiele osób z zaburzonymi emocjami, z poczuciem
        zranieniea, krzywdy, które zamykają się w tych uczuciach i nie zdają
        sobie sprawy, że wyrządzają krzywdę sobie.

        • sbelatka oooooo 23.06.08, 17:37
          z_mazur.. czytałeś Radykalne wybaczanie.... Czuje sie zaskoczona.
          Myślalam, ze tylko ja..
          • nangaparbat3 Re: oooooo 23.06.08, 19:17
            sbelatka napisała:

            > z_mazur.. czytałeś Radykalne wybaczanie.... Czuje sie zaskoczona.
            > Myślalam, ze tylko ja..

            Ta chyba sprzedali wiecej jak jeden egzemplarzsmile))
    • przed.brama Re: wybaczanie 23.06.08, 06:46
      A mnie się podobają rzewne kawałki.smile

      Po mojemu zaczynem wybaczenia jest zrozumienie, ale zgodzę się z
      Nangą, że to za mało. Następny krok to wyzbycie się ocen. Czy można
      mieć żal do komara, że brzęczy? I żeby tylko... . Cóż, już taka jego
      natura. Ludzie różne som.smile
      • d234 Re: wybaczanie 23.06.08, 07:58
        A gdzie odbywały się te warsztaty? Kto je organizował?
        Wiem, że wybaczanie jest sztuką, nie każdy ją posiądzie, moja wiara wskazuje
        wprost odpuszczenie win, tylko to nie takie proste.
        Ja postanowiłam nie myśleć, odstawić na bok ten temat, wtedy mi lżej na duszy.
        Spodobało mi sie kiedyś rozpatrywanie tematów bólu wg Scarlet O'Hara -
        jutro też jest dzień.
        A dzisiaj nie dręczę siebie, nie dobijam. Chociaż jak kiedyś pisałam doły
        nachodzą - wtedy sprzątam. śmiałam się kiedyś, że przystąpię do konkursu na
        wysprzątane podwórko.
        • mary171 Re: wybaczanie 23.06.08, 09:01
          A w jakim momencie następuje to wybaczanie. Skąd wiadomo, że "się
          już wybaczyło". Nie nienawidzę exa, nie mam złych emocji w stpsunku
          do niego. Ale czy mu wybaczyłam? To chyba jest prooces i jestem na
          dobrej drodze do tego.
          • przed.brama Re: wybaczanie 23.06.08, 09:05
            mary171 napisała:

            > To chyba jest prooces i jestem na
            > dobrej drodze do tego.
            Z pewnością to ciąg zmian, do tego nieprzebiegających
            jednokierunkowo.
          • z_mazur Re: wybaczanie 23.06.08, 09:38
            Mnie się wydaje, że to jest taki moment, gdy czujemy, że gdyby ta
            osoba stanęła przed nami i powiedziałaby: możesz mi wybaczyć?, to
            potrafilibyśmy bez wewnętrznego oporu powiedzieć: tak, wybaczyłem Ci.

            Bez dodatkowych warunków, bez grzebania się już w sprawie.
            • mary171 Re: wybaczanie 23.06.08, 10:01
              Pozbycie się poczucia żalu wobec tej osoby?? To jednak jeszcze nie
              wybaczyłam tak do końca....bo żal za to, że mnie kłamał jest.
              • przed.brama Re: wybaczanie 24.06.08, 09:16
                mary171 napisała:

                > żal za to, że mnie kłamał jest.
                A bo to on jeden?wink
            • sylwiamich Re: wybaczanie 23.06.08, 10:13
              z_mazur napisał:

              > Mnie się wydaje, że to jest taki moment, gdy czujemy, że gdyby ta
              > osoba stanęła przed nami i powiedziałaby: możesz mi wybaczyć?, to
              > potrafilibyśmy bez wewnętrznego oporu powiedzieć: tak, wybaczyłem
              Ci.
              >
              > Bez dodatkowych warunków, bez grzebania się już w sprawie.


              Gdy nam się wydaje że potrafilibyśmy i myślimy o tym...jest za
              wcześnie.Chcemy zadośćuczynienia nadal.
              Ale gdy przestaje nam na tym zależeć, gdy juz nie ma to
              znaczenia...to jest ten moment.
              Kilka dni temu eks po paru latach po rozwodzie przeprosił że
              zawiódł.Nie miało to znaczenia..
              • mary171 Jak już nie ma znaczenia 23.06.08, 10:19
                to po co wybaczać? Chyba nie o to chodzi w wybaczaniu. Wybacza się
                coś co ma znaczenie, tak mi się wydawało....
                • sylwiamich Re: Jak już nie ma znaczenia 23.06.08, 10:29
                  Bo wybaczenie odbywa się w Tobie...niezależnie.I gdy juz wybaczysz
                  to znaczy że się z tym uporałaś.
                • z_mazur Re: Jak już nie ma znaczenia 23.06.08, 10:42
                  Gdy wybaczymy, to przeprosiny przestają mieć dla nas znaczenie.
                  • mary171 Re: Jak już nie ma znaczenia 23.06.08, 13:15
                    To chyba jest to trudnijesze i bardziej skomplikowane niż myślałam
                  • nangaparbat3 Sylwia, Zmazur 23.06.08, 20:11
                    Myślę, ze to jest dokladnie tak jak piszecie.
                    I ze w sumie zdolnosc do wybaczania jest wprost proporcjonalna do naszej
                    wewnetrznej siły. Najwyzej jest sam PAn Bóg. Żebys nie wiem jak chcial, nie uda
                    się - obrazic. Jak ktos powiedział: plujesz w gorę, to ci spada na głowę.
                    • manderla Re: Sylwia, Zmazur 23.06.08, 22:52
                      nangaparbat3 napisała:


                      > I ze w sumie zdolnosc do wybaczania jest wprost proporcjonalna do
                      naszej wewnetrznej siły. Najwyzej jest sam PAn Bóg. Żebys nie wiem
                      jak chcial, nie uda się - obrazic.

                      Siła, która jest jednoczesnie potworną słabością.
                      Nie rozgryzłam jeszcze tego mechanizmu. Umiejętności wybaczania.
                      A łatwo mi to przychodzi.
                      • sylwiamich Re: Sylwia, Zmazur 24.06.08, 05:51
                        manderla napisała:
                        Siła, która jest jednoczesnie potworną słabością.


                        Ja mam mechanizm zabezpieczający...NIGDY nie zapiminamsmile))Wybaczanie
                        jest mi potrzebne aby iść dalej.Gdybym nie potrafiła wybaczyć,
                        tkwiłabym w jednym miejscu, z emocjami z którymi nie wiem co zrobić.
            • akacjax Re: wybaczanie 23.06.08, 14:21
              Gdyby ta osoba zwróciła by się do nas o wybaczenie(ale szczerze) to znaczy
              dałaby przekaz: zawaliłam(em), wybacz mi-oddaję się w twoje ręce.
              A tu mowa chyba o innym wybaczaniu, o takim, o które nikt nie prosi. Wybaczanie
              sobie-to coś innego jeszcze.
              Byłabym w stanie wybaczyc, gdyby to, co mam wybaczyć było przeszłością, jeżeli
              ciagle się zdarza-nie umiem wybaczyć.

              Wybaczenie rozumem to za mało. Jak zmusić rozumowo emocje, by były fałszywe?
              Oszukać siebie? Bez sensu.
              • nangaparbat3 Re: wybaczanie 23.06.08, 20:15
                A nie sądzisz, ze w prosbie o wybaczenie zazwyczaj jest taki malenki szantażyk?
                Ja na przyklad nigdy nie mam za zle - znaczy, nie oburzam się - na zbrodniarzy,
                ktorzy nie proszą o wybaczenie najbliższych swych ofiar. Sama nie umiałabym o
                takie wybaczenie porposic - skręciloby mnie ze wstydu i poczucia winy.

                Moze zreszta to zalezy od słów, moze mogłabym powiedziec: zawiniłam wiem, wstyd mi.
                Ale chyba nie: wybacz
                Choc może
                zaplątałam sięwink
                • sylwiamich Re: wybaczanie 23.06.08, 22:43
                  Popełniając zbrodnię, nie wypada prosić o nic więcej.Można żałować
                  za grzechy...przed sobą.
                • przed.brama Re: wybaczanie 24.06.08, 09:32
                  nangaparbat3 napisała:

                  > A nie sądzisz, ze w prosbie o wybaczenie zazwyczaj jest taki
                  malenki szantażyk?
                  Dla mnie prośba o wybaczenie jest naturalnym odruchem. Informuję, że
                  nie domagm się jej spełnienia, bo nie o puste, kojące słowa
                  zabiegam. Umiem z szacunkiem przyjąć odmowę, przejść nad nią do
                  porządku dziennego. Tak wyrażam szacunek dla uczuć zranionej przeze
                  mnie osoby. Robię swoje, czyli co możliwe naprawiam, a jeśli się już
                  nie da, próbuję zbudować nową jakość opartą na wnioskach z
                  zaistniałej sytuacji.
                • akacjax Re: wybaczanie 24.06.08, 14:15
                  Jaki szantaż?
                  Zawiniłam, dociera to do mnie, rozumiem swój błąd, czuję skruche, pokorę, żałujętego, co zrobiłam-czy nie jest naturalne, że proszę o wybaczenie? W sensie daję ci prawo-wybacz mi lub zostaw mnie z tym niewybaczeniem.

                  A inna sprawa to druga strona, niezależnie czy poproszona o wybaczenie odmówiła, czy w ogóle nie poproszona...nadchodzi czas, że stawia sobie pytanie-czy mogę, powinnam, chcę wybaczyć?
                  To inne wybaczanie, myslę, że o takim tu najwięcej mówimy.

                  Sądy zwracająuwage, czy winny okazuje skruchę, czy rozumie winę-bo to jest znak na poprawę. Ci, którzy nie proszą o nic-być może nie mają tej odwagi w tym momencie, ale może też, co gorsze, uważaja, że to nie ich wina.
        • przed.brama Re: wybaczanie 23.06.08, 09:03
          d234 napisała:

          > Ja postanowiłam nie myśleć, odstawić na bok ten temat, wtedy mi
          >
          > lżej na duszy.
          Masz rację. Problem jednak wróci. Gdy będziesz silniejsza, łatwiej
          się z nim uporasz.
    • bozenadwa Re: wybaczanie 23.06.08, 13:36
      niutka napisała:

      > > badz tez po rozwodzie. Dzis mielismy min. temat o wybaczaniu. Ze
      trzeba
      > wybaczyc sobie i tej drugiej osobie, aby zamknac pewien rozdzial
      zycia, bo
      > inaczej nie mozna zbudowac czegos nowego. I spodobal mi sie
      wiersz, ktory w
      > zwiazku z tym dostalysmy:
      > "Chce sobie wybaczyc
      > poszukiwanie niedostepnej gwiazdy
      > swa kruchosc
      > ze wstydzilam sie swego bolu
      > ze oskarzalam sie w nieszczesciu
      > podtrzymywanie pragnienia nieosiagnietej doskonalosci
      > ze stalam sie wspolnikiem mego napastnika
      > ze ustawilam sie na zewnatrz mego serca
      > przezuwanie raniacych oskarzen wzgledem siebie
      > ze nie potrafie wszystkiego przewidziec
      > nienawisc siebie bez wspolczucia
      > poczucie bezsilnosci w udzielaniu przebaczenia innym.
      > Krotko mowiac chce sobie wybaczyc, ze jestem tylko czlowiekiem."
      wiersz jest piekny ,troche obrazuje moje mysli,Zgadzam sie tym co
      powiedziano na Twojej terapii,Zupelnie podzielam zdanie Mazura w tej
      kwestii.Jesli nie wiemy ,dlaczego mamy wybaczyc ,to dobrze zadzialac
      najpierw rozumem .Calkowite wybaczenie daje nam wolnosc.No
      niestety ,dla kazdego z nas jest to cholernie trudne,ze uzyje slowa
      cholernie.Bo mnie sie jeszcze nie udalo ,Na razie wiem ,ze
      trzeba ,wiem dlaczego trzeba,a to juz jest cos.Piekny ten
      wiersz ,jestesmy tylko ludzmi, tylko ludzmi ,i to jest wlasnie
      to.Czlowiek ,bez sily i pomocy Boga nie potrafi wybaczyc,Najpierw
      sobie ,potem swojemu krzywdzicielowi ,Ta kolejnosc wydaje mi sie
      sluzna.Ja siebie zaczelam rozumiec, i to tez juz jest cos.W sobote
      bylismy na weselu mojej bratanicy ,Juz pisalam o moim bracie ,ktory
      tak zgupial ,ze oprocz mojej bratowej rozwiodl sie rowniez z
      dziecmi ,Cala nasza rodzina stanela po stronie bratowej ,nie
      ukrywam ,ze to troche byla moja sprawka,10 lat budowal swoje
      szczescie z tamta kobieta ,ktore juz od poczatku zostalo skazane na
      porazke ,tak wogole i szczegole ,a kobieta ....... szkoda slow,Juz
      od jakiegos czasu mam kogos ,ale brat na razie nie mowi.Bylo nam go
      w kosciele zal ,autentycznie zal .Powoli dochodzi do niego ,ze
      zmarnowal sobie zycie.Pisze w tym watku ,bo zadzwonil dzisiaj
      rano ,i chce sie zobaczyc z corkami ,powiedzial slowo przepraszam i
      chcialby aby mu dano szanse.Nie bede teraz pisac wiecej o nim.Moj m.
      przyjechal specjalnie z nad morza .na to wesele.Aby rodzina pana
      mlodego itd. stalismy w kosciele obok siebie,Ksiadz ,ktory udzielal
      mlodym slubu mowil tak pieknie ,i tak madrze z poczuciem humoru
      jakby znal caja sytuacje rodzinna ,i to po kolei,Nie bylam w stanie
      powstrzymac lez.Moj m. poszedl nawet do komuni,I tak jak on tylko
      potrafi,przy ludziach,otwierac mi drzwi z samochodu ,podawac przy
      stole rozne dania,poprosic do tanca.Moje dzieci przeszczesliwe ,ze
      mamusia ,z tatusiem razem tancza.Nie wiem ,dlaczego .ale tanczylam z
      nim ,On na drugi dzien mial pojechac spowrotem nad morze ,Moj
      najstarszy syn przyjechal z lodami ,bo myslal ,ze tatus zartuje z
      tym wyjazdem.One jeszcze sie nabieraja ,ja nie ,Ale uswiadomilam
      sobie ,ze mu nie potrafie wybaczyc.Ze chce ,ale nie
      potrafie ,Przeciez stal tez kiedys ,ze mna przy oltarzu.itd.I to w
      jaki sposob zrobil to co zrobil.Ciesze sie dzisiaj, ze wyjechal .Na
      razie lepiej ,jak go unikam.Tak mi jest calkiem ,calkiem ,Trudno
      jest wtedy jak jest w domu ,A to o bylo na tym slubie ,i jego
      grzeczne zachowania.....W niedziele juz nie byl taki grzeczny ,jak
      mu powiedzialam co mysle o jego postepowaniu ,po telefonie jednej z
      jego kolezanek ,no i jak zobaczylam ,ze znowu pastuje sobie
      buty.Bardzo chcialabym juz mu wybaczyc ,ale wybaczam sobie .ze nie
      potrafie narazie ,JESTEM TYLKO CZLOWIEKIM
      • sylwiamich Re: wybaczanie 23.06.08, 13:42
        I Tobie się uda...zobaczyszsmile)
        • bozenadwa Re: wybaczanie 23.06.08, 13:53
          Mysle ,ze tak ,najwazniejsze ,ze ja tego chce!!! Ja zaczne pastowac
          sobie buty ,to bedzie znak .ze mi sie udalo ,narazie mam odrzut.
          • przed.brama Re: wybaczanie 24.06.08, 09:41
            Za wcześnie, Bożenko.
            Wybaczenie w zakresie, o którym mówimy, to koniec drogi. Ciągle
            jeszcze układasz swoje tory, ale pomkniesz po nich z całą pewnością
            aż do stacji z napisem "Spokój". Nazwę możesz sobie dowolnie
            wybrać.smile

            Sylwio, łapy przy sobie!
            • sylwiamich Re: wybaczanie 24.06.08, 13:12
              przed.brama napisała:
              > Sylwio, łapy przy sobie!

              A za co to? Bo za darmo nie lubięsmile)
              • przed.brama Re: wybaczanie 24.06.08, 17:24
                Kiedy tylko probuję rozwinąć poetyckie skrzydła, to Ty do mnie z
                brzywtą i chlas po pachach.big_grin
                • nangaparbat3 PS 24.06.08, 22:54
                  Ma zachwycajacą sygnaturke, ale stosuje ją wylącznie do siebie samej. Szkoda.
    • tyia Re: wybaczanie 23.06.08, 14:53
      A ja mam od jakiegoś czasu dylemat związany z wybaczaniem. Sobie
      wybaczyłam, tak jak w tym wierszu. Nie oskarżam się, nie żałuję,
      zaakceptowałam fakt, że robię błędy. I żyję w zgodzie sama ze sobą.
      Ale jemu? Sama nie wiem. Niby wybaczyłam, że postępował, jak
      postępował, że zniszczył świat, jaki podjęliśmy się budować biorąc
      ślub. Nie mam żalu, w tej chwili to chyba nawet jestem mu za to
      wdzięczna. Tyle, że to dlatego, że gdyby nie okazał się aż
      takim ..., to pewnie nadal bym się łudziła. Ale w żaden sposób nie
      przekłada się to nawet na zwykły, ludzki szacunek do niego. Czy
      można wówczas mówić o wybaczeniu ?
      • z_mazur Re: wybaczanie 23.06.08, 14:55
        Na nasz szacunek ktoś musi sobie zapracować. Najczęściej ktoś komu
        wybaczamy jest bardzo daleko od tego, żeby na nasz szacunek zasłużyć.

        To tak moim zdaniem.
        • tyia Re: wybaczanie 23.06.08, 15:08
          Pewnie tak, ale czy wtedy można mówić o wybaczeniu? Bo jeśli
          wybaczam, to czy wtedy ten ktoś nie powinien mieć u mnie "carte
          blanche", przynajmniej jako człowiek? Tak wybaczyłam sobie.
          Zrozumiałam, że jestem omylna, wadliwa. Przestałam się zadręczać i
          liczyć straconych lat. Sama u siebie już na nic nie muszę zasługiwać.
          • bozenadwa Re: wybaczanie 23.06.08, 15:17
            tyia napisała:

            > Pewnie tak, ale czy wtedy można mówić o wybaczeniu? Bo jeśli
            > wybaczam, to czy wtedy ten ktoś nie powinien mieć u mnie "carte
            > blanche", przynajmniej jako człowiek? Tak wybaczyłam sobie.
            > Zrozumiałam, że jestem omylna, wadliwa. Przestałam się zadręczać i
            > liczyć straconych lat. Sama u siebie już na nic nie muszę
            zasługiwać.
            Od niedzieli ,dosc ostro mysle wlasnie o wybaczeniu ,a dzisiaj na
            mszy czytana byla ewangelia ,o tym ,ze jako miara my sadzimy innych
            taka bedziemy sadzeni ,I ze latwiej nam wyciagac zblo z oka
            blizniego niz zobaczyc wlasna belke.Ja sobie mysle tak ,i to jest
            tylko moje zdanie,ze jesli bedzie nas stac na to calkowite
            wybaczenie mnaszym krzywdzicielom ,to staniemy sie naprawde wolni.No
            prze de mna dluga droga jeszcze.
          • przed.brama Re: wybaczanie 24.06.08, 09:44
            tyia napisała:

            > jeśli
            > wybaczam, to czy wtedy ten ktoś nie powinien mieć u mnie "carte
            > blanche", przynajmniej jako człowiek?
            Nie zawsze. Czasem z rozgrzeszonym jest już nie po drodze.
      • bozenadwa Re: wybaczanie 23.06.08, 15:09
        Tyia .moj tez sie okazal ... Nie chodzi tu tylko,ze nowa ,nowe
        kolezanki ,Ale o to ,co zaczal robic ,nie tylko w stosunku do
        mnie.Znam go ponad 30 lat ,i w zyciu ,nie spodziewalabym sie po nim
        takich zachowan.Cos to jest jakies dziwne,nie rozumiem tego
        wogole,Mam wrazenie jakby moj m., gdzies wyjechal ,a na jesgo
        miejsce przyjechal zupelnie obcy czlowiek ,ktotego wogole NIE ZNAM
        Dla mnie jest nadal straszne. jesli chodzi o szacunek ,tez go nie
        mam ,i jak pogodzic to z wybaczeniem ,Mysle ,ze prawdziwe wybaczenie
        niesie ze soba wszystko ,szacunek do czlowieka ,jako do
        czlowieka,zrozumienie ,ze ma prawo popelniac ,bledy .bladzic,<.ze
        jest tylko czlowiekiem,Ale mysle ,ze my ludzie nie damy rady .Ciesze
        sie ,ze powstal ten watek.Dotarlo do mnie ,ze nie prosze Boga o to
        aby mi pomogl wybaczyc..Jak mi jest juz naprawde ,naprawde
        ciezko ,prosze o rozne rzeczy,ale jakos nie * wPADLAM* na to, aby
        prosic o laske wybaczenia.Mysle ,ze duuuuuuuuuuzo ,jeszcze we mnie
        zalu i zlosci,No coz jestem slabym czlowiekiem To tez jest mi czasem
        trudno przyjac.
        • bozenadwa Re: wybaczanie 23.06.08, 15:33
          Jeszcze mi sie cos nasunelo ,ze wybaczenie nie niesie z soba zgode
          na zlo ,na pozwalanie aby ktos nas krzywdzil ,to zrozumienie ,ze
          wszyscy jestesmy tylko ludzmi ,ale jednoczesnie naszym wrecz
          obowiazkiem jest nie pozwalanie na zlo ,czy to w stosuku do nas ,czy
          tez do kogos innego.,Na pewno latwiej jest nam wybaczyc,jesli ktos
          nas o to wybaczenie prosi ,i widzimy ,ze zrozumial swoj blad,ale
          jesli ,ktos nas nadal krzywdzi...,Pozostaje tylko prosic za tym
          czlowiekiem ,Tyle dzisiaj pisze na ten temat ,ale to sa moje
          przemyslenia ,ten watek powstal akurat wtedy jak usiluje wlasnie
          zrozumiec ,wybaczyc . Oj nie jest latwo nie jest.
          • womania Re: wybaczanie 23.06.08, 16:46
            ale chyba te wybaczyc sobie. to wazne, padlo tu, tylko podkresle,
            wybaczyc sobie, ze sie popelnilo blad (malzenstwo z niewlasciwym
            czlowiekiem), ze bylo sie glupim i uwierzylo chamowi, wybaczyc
            sobie, ze sie zmarnowalo dzieciom rodzicow, wybaczyc, ze 'gdzie ja
            mialam oczy?', czyli pogodzic sie ze soba.
            • bozenadwa Re: wybaczanie 23.06.08, 17:33
              womania napisała:

              > ale chyba te wybaczyc sobie. to wazne, padlo tu, tylko podkresle,
              > wybaczyc sobie, ze sie popelnilo blad (malzenstwo z niewlasciwym
              > czlowiekiem), ze bylo sie glupim i uwierzylo chamowi, wybaczyc
              > sobie, ze sie zmarnowalo dzieciom rodzicow, wybaczyc, ze 'gdzie ja
              > mialam oczy?', czyli pogodzic sie ze soba.
              mysle ,ze wiersz mowil troche o czyms innym ,I ja wybaczam sobie
              cos innego.NP. nie wiedzialam ,ze ten facet w ktorym sie zakochalam
              to cham ,bo skutecznie udawal nie chama,wiec nie musze wybaczac
              sobie ,ze zakochalam sie w chamie.,ze sie zmarnowalo dzieciom
              dziecinstwo to tak ,nad tym jeszcze pracuje.
        • przed.brama Re: wybaczanie 24.06.08, 09:47
          Bożenko, czy wybaczenie ex to Twój pierwszoplanowy problem?
          Strzelę do Ciebie z Twojej własnej broni: buduj SWOJĄ TOŻSAMOŚĆ.
          • bozenadwa Re: wybaczanie 24.06.08, 11:13
            przed.brama napisała:

            > Bożenko, czy wybaczenie ex to Twój pierwszoplanowy problem?
            > Strzelę do Ciebie z Twojej własnej broni: buduj SWOJĄ TOŻSAMOŚĆ.
            Nie lubie strzelania tak wogole.Ja juz od dawna buduje SWOJA
            tozsamosc ,a moze inaczej odzyskuje ja,MOJA TOZSAMOSC istnieje
            zdrowa tylko wtedy kiedy ,nie mam do nikogo zalu. Wybaczenie mojemu
            m, jest na dzien dzisiejszy jednym z moich pierszoplanowych
            problemow,drugim jest ,aby uzdrowic relacje miedzy soba a moimi
            doroslymi dziecmi,a trzecim usamodzielnic sie finansowo ,I dzialam
            we wszystkich tych kierunkach.
            • womania Re: wybaczanie 24.06.08, 13:53
              napiszalas:
              NP. nie wiedzialam ,ze ten facet w ktorym sie zakochalam
              to cham ,bo skutecznie udawal nie chama,wiec nie musze wybaczac
              sobie ,ze zakochalam sie w chamie

              no tak, ale w takim razie: dlaczego ja bylam taka glupia, naiwna,
              jak ja dalam sie nabrac gdzie ja mialam oczy, itp. no i rady
              zewszad: ty sie z nim rozwiedz, a ty dalej tkwisz w tym, nie
              rozumiejac. no i :co ja dzieciom powiem, odbiore im ojca itd.

              ogolne poczucie winy. to sobie wybaczyc mialam na mysli.
              • bozenadwa Re: wybaczanie 24.06.08, 15:03
                Tak masz racje.To jest dla nas trudne.i nie wiem kiedy ja sie
                pozbieram ,wybacze itd, Na razie spodobal mi sie wiersz i to ze
                stalam sie wspolnikiem mojego meza. i ze stalam daleko od mojego
                serca.Moze nie mysle juz w ten sposob ,ze bylam taka glupia i
                uwierzylam mu ,.To juz bylo ,teraz jestem na etapie ,ze zostalam
                skrzywdzona ,ja tez czlowiek i ze nie potrafilam sie obronic,ale nie
                oceniam sie tak ,ze bylam taka glupia.Moze to jeszcze wroci ,nie
                wiem ,Wiem jedno ,rozwalenie rodziny po tylu latach jest
                straszne,nie wiem ,moze zeby nie zwariowac ,zwracam na to uwage ,ze
                ja mam serce ,rece, nogi ,i uczucia,i nie dam juz sobie robic
                krzywdy ,i co najwazniejsze ,staram nie robic sobie sama ,Nie zawsze
                wychodzi.Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie .I zycze Tobie i sobie
                abysmy jak najpredzej uporaly sie z tymi wybaczeniami i byly dla
                siebie dobre.
            • przed.brama Re: wybaczanie 24.06.08, 17:25
              Rozwiałaś moje wątpliowści.smile
              • bozenadwa Re: wybaczanie 24.06.08, 20:00
                przed.brama napisała:

                > Rozwiałaś moje wątpliowści.smile
                Nie rozumiem,czy moglabys\moglbys mi to wyjasnic??
                • przed.brama Re: wybaczanie 24.06.08, 20:49
                  Obawiałam się, że chcesz zacząć proces od zdrowienia od końca.
                  Wyjaśniłaś mi, że prowadzisz go trójtorowo, więc jestem spokojna, że
                  się nie zapętlisz.smile
                  • bozenadwa Re: wybaczanie 24.06.08, 21:32
                    przed.brama napisała:

                    > Obawiałam się, że chcesz zacząć proces od zdrowienia od końca.
                    > Wyjaśniłaś mi, że prowadzisz go trójtorowo, więc jestem spokojna,
                    że
                    > się nie zapętlisz.smile
                    A ja mam pytanie .Jestes terapeuta??? Nie wiem kim jestes ,nie wiem
                    czy juz masz tutaj jakis nick ,nie wiem czy jestes tutaj nowa?nowy?
                    Duzo pytan .Osoby ,ktore tutaj wchodza ,na poczatku witaja ,sie i
                    przedstawiaja,Pisza o sobie ,rozmawiaja z nami ,Ty wchodzac tutaj
                    nie przywitalas \les sie ,nic o sobie nie powiedzialas|les,i w
                    dodatku uwazasz ,ze masz wszystkie odpowiedzi ,na wszystkie problemy
                    swiata,Mnie sie to niepodoba,i nie lubie rozmawiac z kims komu nie
                    wierze.Milo byloby,abys potraktowala \potraktowal ludzi piszacych
                    na tym forum z szacunkiem.
                    • nangaparbat3 Re: wybaczanie 24.06.08, 22:53
                      Przed Bramą nie jest nowa, odwołuje sie do duzo wczesniejszych wątkow.
                      Z lekka przypomina Leptisa, ale nie bedę się zarzekac, że to on.
                      • manderla Re: wybaczanie 24.06.08, 23:01
                        ....i tylko kropek żal wink

                        • nangaparbat3 Re: wybaczanie 24.06.08, 23:14
                          No żal....
                          Napisalam gdziez przez pomyłke duzo wyzej, to powtórzę: ze Przedbrama ma piekną
                          sygnaturke, tylko niestety nie stosuje jej do siebie samej.
                          • sylwiamich Re: wybaczanie 25.06.08, 06:34
                            No i się wydało.To rzeczywiście nasza stara foremkasmile)I
                            przwodnicząca klubu.Pamiętam moje początki na tym forum.Zazwyczaj
                            przyglądam się ludziom którzy zwrócą moja uwagę.Koleżanka od
                            początku.Komentarze wydżwieku których nie łapałam, dziwne
                            konstrukcyjnie zdania, nad znaczenia który trzeba się zastanowić.Jak
                            zrozumiałam ile właścicielka pokręconych postów ma dystansu do
                            siebie, ile humoru wkłada żeby...może czasami nie dać się.Daję jej
                            prawo obśmiewania się do bólu i do bólu mówienia mi co powinnam
                            zrobić...bo jest mi bliska i wiem że nie wymaga odemnie żebym
                            usłuchała.Ona po prostu mówi za siebie i do mnie.Pozdrówka.Styl
                            rozpoznawalny z dalekasmile))
                      • przed.brama Re: wybaczanie 25.06.08, 07:32
                        Jestem człowiekiem środka...

                        Czy to była nitka, czy sznur może... Nowa tożsamość...Osnowa marzeń
                        i wspomnień rozpięta na Bożenki wątkach.

                        Streszczenia jakieś, relacje z terapii... Przemyślenia.... Ściąga z
                        życia...po prostu.

                        Dziękusiuję, Bożenko!
                    • j2j Re: wybaczanie 24.06.08, 23:04
                      przed.brama nie jest nowa. Wczesniej miala nicka a.niech.to jak
                      dobrze pamietam.
                      Chyba juz sporo na forum wiec moze juz byc terapeutka smile
                    • przed.brama Re: wybaczanie 25.06.08, 06:58
                      Aleś mnie obsobaczyła! A niech to...
                      W związku z moim rozwojem duchowym stary nick zaczął mnie uwierać,
                      więc pracowałam nad nowym. Brałam pod uwagę dwie dobrze umotywowane
                      kontrpropozycje: "za bramą" i "przed bramą". Ta druga wydała mi się
                      bezpieczniejsza.smile
                      Pozdrawiam
                      • sylwiamich Re: wybaczanie 25.06.08, 07:03
                        przed.brama napisała:

                        > Aleś mnie obsobaczyła

                        Nie rób scensmile))
                        • przed.brama Re: wybaczanie 25.06.08, 07:42
                          Minimum słów, maximum treści.smile
                      • nangaparbat3 Re: wybaczanie 25.06.08, 10:48
                        Cieszę się. Przed brama super.
                        I jeszcze bardziej nie moge sie doczekacsmile
    • przed.brama EOT 25.06.08, 12:33
      bozenadwa napisała:

      >> Wiem ,ze nie uloze swoich torow jesl mu nie wybacze,Bo tylko
      wybaczenie uczyni mnie wolna,A tylko wolna bede w stanie zbudowac
      swoje nowe zycie,Oparte na moich na moich zasadach,Dopoki mu nie
      wybacze ,wszystko nadal bedzie nacechowane nim,Kazdy moj krok bedzie
      oparty na zalu ,czy nawet nieheci ,bo nie ma we mnie nienawisci ,Ale
      wiem ,ze nie zbuduje samej siebie , na chorych podwalinach
      naszpikowanych zalem ,Bo bede wlasnie tym zalem zniewolona,A tylko
      czlowiek prawdziwie wolny ,moze byc tak naprawde zdrowy .<<

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka