Dodaj do ulubionych

potrzebuję Waszej pomocy

07.12.08, 12:42
Kochani, zważywszy na wasze doświadczenie życiowe, znowu zwracam się
do Was z prośba o pomoc. Jak już pisałam wcześniej, mój mąz
postanowił ułożyć sobie życie na nowo, bo jak sam twierdzi, się
zakochał. Jeździ co weekend do panienki i cały czas powtarza, ze
będzie z nią, ze planuja wspólne zycie. Tylko ,musi załatwic
przeniesienie (ona mieszka 200 km od nas) a to potrwa. Póki co,
papierów rozwodowych też nie złożył. I pewnie w tym miejscu posypią
sie na mnie gromy z jasnego nieba, ale ja wciaz się łudzę, że się
jeszcze opamięta, że minie mu ten stan efurii i inaczej sporzy na to
wszystko. Rozum mi mówi, że na siłe nikogo nie zatrzymam, że z
miłością nie wygram, ale serce mówi co innego. Sami wiecie, że
nadziej umiera ostatnia... Poradźcie, prosżę.
Obserwuj wątek
    • dsz27 Re: potrzebuję Waszej pomocy 07.12.08, 14:15
      Przechodziłam podobny stan więc mogę napisać coś od siebie. Moja rada: zajmij
      się sobą, nie żyj jego życiem tylko swoim, to trudne ale konieczne, bo
      zwariujesz. Zajmij się tym co kiedyś sprawiało ci radość, idź do kina, na kawę z
      koleżankami, kup sobie nowy ciuch, kosmetyczka i fryzjer to tez dobre "odtrutki".
      Po prostu zajmij się czymś, zrób coś dla siebie.
      Wiem jakie to trudne, bo mimo, że ktoś nas nie chce, trudno się tak po prostu
      odkochać. Ale spróbuj spojrzeć na męża z dystansu, pomyśl o zaufaniu i lojalności.

      Może to marne pocieszenie na teraz ale czas jest po Twojej stronie.
      Zobaczysz. To się da przeżyć.
    • cosmopszczolka Re: potrzebuję Waszej pomocy 07.12.08, 19:55
      Masz rację nadzieja umiera ostatnia. Ale musisz wbrew temu co
      czujesz być opanowana i zadbać o siebie. Płacz, proszenie nic tu nie
      pomogą. Niestety.
    • danagr Re: potrzebuję Waszej pomocy 08.12.08, 00:11
      dsz dobrze ci napisala, zyj soba, jesli masz dziecko to i nim, on niech sie
      upaja swoim szczesciem, zostaw go samemu sobie, wiem, boli i bedzie bolalo,
      wyjdziesz z tego. Z mojego doswadczenia: dokladnie mialam jak ty, rozum sobie,
      serce sobie, nie skladalam pozwu, dlugo do tego dojrzewalam, a jak dojrzalam m.
      mnie wyprzedzil. Poukladaj sobie wszystko, nie spiesz sie, przyjdzie czas kiedy
      bedziesz pewna, ze chcesz rozwodu i w koncu podejmiesz decyzje. Odnosze
      wrazenie, ze w tej chwili twojemu m. powinno zalezec, a jesli tak jest, zrobi
      to, tobie na obecna chwile chyba nie jest potrzebny rozwod?. Nic na sile i pod
      przymusem kogokolwiek, ty sama musisz wiedziec kiedy.
      Trzymaj sie.
    • kami_hope Re: potrzebuję Waszej pomocy 08.12.08, 21:56
      A jakby rzeczywiście tak wrócił?
      Jak będziecie dalej żyli?
      ... zaufasz?

      Owszem, nadzieja umiera ostatnia.
      Ważne, aby nadzieja poszła w wartym jej kierunku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka