Dodaj do ulubionych

sprzedawczyki perfum...

29.09.08, 21:52
nie wiem jak was, ale mnie strasznie wkurzaja ci co zaczepiaja ludzi
na placu jana pawla przed galeria sarel. akurat pracuje w tej
okolicy i widze jak 50 razy na godzine pytaja ludzi czy wiedza gdzie
drogeria natura, ludzie juz od nich uciekaja. mnie jeszcze nie
zaczepili bo tamtedy nie chodze, ale jak tylko ich widze to od razu
wscieku dostaje. rozumiem, taka praca, ale bez przegiecia, nie mozna
byc tak upierdliwym i meczacym...
Obserwuj wątek
    • augusta13 Re: sprzedawczyki perfum... 30.09.08, 06:56
      Najlepiej udawać głuchego. Najgorzej jest,jeżeli wdasz się z nimi w
      rozmowę.
      • matejkoo Re: sprzedawczyki perfum... 30.09.08, 16:09
        Generalnie Ci państwo tłuką w każdej części polski tą samą formułkę (i nie tylko
        polski). Rozmawiałem ostatnio ze znajomym który miał z tym trochę wspólnego.
        Regułka jest ułożona przez pewnego obcokrajowca, generalnie zauważcie że zawsze
        zaczyna się od podania ręki, przedstawienia, i czy wiesz gdzie.. że promocja i
        tak dalej... sprawa ciekawa i generalnie podobno mocno opłacalna. Swoją drogą że
        raz przeszedłem przez całą... . Mnie denerwują nieziemsko, zawsze mówię "nie
        dziękuje... " ale ostro, bo inaczej nie ma sensu z nimi rozmawiać.
        • allcapone Re: sprzedawczyki perfum... 30.09.08, 22:31
          Ej tam gadacie, mnie bawi rozmowa z nimi, zwłaszcza z panią z "francuskim"
          akcentem. Osobiście na codzień stosuje tzw. "szarego" Boss-a, co nieco się też w
          branży perfum i wód toaletowych orientuję, więc rozmowy z tą panią zawsze były
          ciekawe na temat firm i specyfików, które produkują, a ta pani oferuje (łatwo ją
          podejść i zrobić w wała). Zwłaszcza wodę toaletową za jakieś 12 zł w promocji
          doda 2 inne pierdoły za podobnie rynkową cenę, tyle że dla Was ma je za "jedyne"
          np. 116 zł (cena zależy od urobienia klienta). Czysty zysk zakładając nawet, że
          "francuzka" nabywa je w detalu po powiedzmy 13 PLN i jeżeli w promocji do
          jednego produktu dodaje 2 następne (przypuszczalnie w podobnej cenie), to mamy
          39 PLN jej inwestycji.

          A różnica pomiędzy 116 PLN a 39 PLN to jej zysk.

          Nie dajcie się urobić na tanie techniki sprzedaży rodem z początku lat 90-tych,
          bo będziecie zwykłymi frajerami. Pozatym ta pani i pan orientują się w lokalnym
          rynku i stąd można mieć wrażenie, że działają w imieniu jakiej miejscowej
          perfumerii czy drogerii.

          Mi "francuzka" wciskała perfumy w imieniu Intermarche, komu innemu z innej
          firmy. Nie przypinajmy więc łatki miejscowym przedsiębiorcom, bo to są jedne z
          chwytów marketingowych: powołać się na znaną lokalną firmę.

          Swoją drogą miałem z nią ciekawiej, bo latała wtedy po mieszkaniach, na końcu
          powiedziałem jej, że nic od niej nie chcę, co najwyżej mogę jej kawę
          zaproponować i coś jeszcze w domyśle.

          Pierwszy raz widziałem żeby akwizytor sam zrezygnował z "urabiania jelenia".
          Ubawiłem się po pachy, chociaż muszę przyznać, że tej "francuzeczki" z łóżka bym
          nie wygonił.

          Także podsumowując: oni z Was próbują robić "wała", więc zabawcie się ich
          kosztem. Jak ja.

          Satysfakcja gwarantowana.
          ____
          Nie każdy mędrzec, co z łysą głową się po świecie obnosi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka