asiajulk
06.03.05, 09:43
Witam wszystkich serdecznie, długo mnie nie było, bo odkąd mogę mieszkam w
szpitalu i jestem cały czas z moim skarbem. Adaś ma jeszcze problemy z
przeponą (jest zrelaksowana) i co się z tym wiąże z refluksem (pokarmowym).
Nie jest nam jeszcze dane wrócić do domku, ale to nie z powodu przepony czy
refluksu tylko mały nie chce jeść. Kilka dni temu przeniesieno nas z
kardiochirurgii do kliniki pediatrycznej w CZD. Początkowo były plany, że na
kardiologię, ale słyszałam wiele opinii na temat kardiologii w CZD i
wyprosiłam, żeby nie tam. Zresztą nie było sensu, bo kardiologicznie już z
nami wszystko ok. Mieliśmy iśc z kardiochirurgii za kilka dni do domu, ale
Adaś przestał jeść, założyli mu sondę (i jak zawsze byłam przeciwniczką sondy
to wtedy uważałam, że jest potrzebna). Przerzucili nas do Kliniki
Pediatrycznej. Najgorsze było to, że nikt mnie tam nie słuchał, bo ja
wiedziałam, że Adaś nie je przez plaśniawki a oni doszukiwali się niewiadomo
czego. W ogóle to pobyt tam to SZOK. Już miałam myśli, żeby wypisać się na
własne rządanie, ale obawiałam się, że możemy potem mieć problem z opieką
kardiologiczną po czymś takim. Tam pierwszy raz krzyczałam (nie na kogoś, to
był po prostu Wielki Krzyk Rozpaczy) na widok tego co robią z moim dzieckiem i
płakałam nad nim. Nie mogłam zapanować nad sobą. Dziecka nie zostawiamy samego
nawet na 15 minut. Chociaż przyznam, ze lakarze ok, tylko cala reszta... Jeśli
mi kiedyś starczy sił opowiem Wam, na razie tak króciutko i haotycznie, bo
dawno się nie odzywałam. Dodam jeszcze, że z Adasiem choć gorzej niż było nie
jest źle, jak wyleczymy pleśniawki bodzie rewelacja. Wczoraj było u niego
zdiagnozowane zapalenie płuc, ale jak się potem okazało jednak nie ma
zapalenia. Serdecznie pozdrawiamy i mam nadzieję, że następnym razem odezwiemy
się już z domku.