Dodaj do ulubionych

Studia a pieniądze

IP: *.acn.waw.pl 09.05.04, 12:00
Witam w wielu wątkach przewija się stwierdzenie, że ktoś chce studiować w
innym miejscu, ale "ze względów finansowych" studiuje gdzieś indziej coś
innego. Moim zdaniem jest to straszna bzdura. A co Wy na to ?
Obserwuj wątek
    • Gość: eM Re: Studia a pieniądze IP: *.markom.krakow.pl 09.05.04, 12:04
      a moim zdaniem - nie
      • Gość: Michal Re: Studia a pieniądze IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.05.04, 12:15
        Wynajecie mieszkania w Warszawie to koszt rzedu 500 zl/mies - to na spolke z
        kims, raczej na przedmiesciu. W innych miastach jest odrobine lepiej. We
        Wroclawiu, Krakowie czy Gdansku mozna mieszkac powiedzmy za 300-400 zl
        miesiecznie. Nie mowie tu o 'okazjach', tylko o sredniej.
        Miesieczne utrzymanie (glodowe) w duzym miescie, to 150% kosztow utrzymania w
        malym miasteczku. Nie wspominam juz o imprezach i zyciu studenckim, ale bez
        tego troche trudno.
        Tak ze zeby studiowac na dobrej uczelni = w wiekszym miescie, potrzebujesz
        doplywu minimum 500 zl miesiecznie. A i to starczy na styk tylko.
        Wiec albo obnizasz sobie poziom studiow dziennych biorac latwe przedmioty i
        pompujac srednia do stypendium i dorabiasz korepetycjami, albo idziesz na
        zaoczne/wieczorowe, harujac jak wol dodatkowo na niemale czesne.
        Ja nie mam tych problemow bo mieszkam z rodzicami i mocno sie na nich opieram,
        ale znam ludzi ktorym jest naprawde trudno zwiazac koniec z koncem, a jakos
        sobie radza - duzo szacunku dla nich.
        • Gość: asdfdasfds Re: Studia a pieniądze IP: *.acn.waw.pl 09.05.04, 13:12
          > Wynajecie mieszkania w Warszawie to koszt rzedu 500 zl/mies - to na spolke z
          > kims, raczej na przedmiesciu.

          Nie do końca. Kabaty, 5min. do metra M5 65m2 za 1600PLN, nie ma problemu. Na
          4os. daje 400PLN. Kazdy ma swoj pokoj. Pelen luksus. Ale zgodze sie, ze to nie
          jest malo.

          > Miesieczne utrzymanie (glodowe) w duzym miescie, to 150% kosztow utrzymania w
          > malym miasteczku.

          Tego argumentu nigdy nie moglem zrozumiec, bo jak porównywałem ceny
          warszawskich supermaketów z cenami u mnie w domu to włos się jeży na głowie,
          jak na prowincji jest drogo.

          > Nie wspominam juz o imprezach i zyciu studenckim, ale bez
          > tego troche trudno.

          :) Zgoda, ale koszty wszedzie są zbliżone, no chyba, że w lokalach, to pod tym
          względem Warszawa przebije każdego.

          > Tak ze zeby studiowac na dobrej uczelni = w wiekszym miescie, potrzebujesz
          > doplywu minimum 500 zl miesiecznie. A i to starczy na styk tylko.

          Zgadzam się.

          > Wiec albo obnizasz sobie poziom studiow dziennych biorac latwe przedmioty i
          > pompujac srednia do stypendium

          To jest pytanie o zdolności. Jeśli ktoś nie jest w stanie po prostu mieć dobrej
          średniej to już jest jego problem. Ja robiąc na każdym roku parę przedniotów
          ponad program zawsze miałem średnią ok. 4.5.

          > i dorabiasz korepetycjami

          Bardzo przyjemnie wspominam. 50PLN za godzinę i byli chętni. Nie masz pojęcia
          jacy ludzie potrafią być zdesperowani :)

          > albo idziesz na
          > zaoczne/wieczorowe, harujac jak wol dodatkowo na niemale czesne.
          > Ja nie mam tych problemow bo mieszkam z rodzicami i mocno sie na nich
          opieram,
          > ale znam ludzi ktorym jest naprawde trudno zwiazac koniec z koncem, a jakos
          > sobie radza - duzo szacunku dla nich.

          Z Twojej wypowiedzi wynika, że jest bardzo trudno, ale można studiować na
          dobrej uczeli bez pieniędzy. Ale przecież nikt nie mówi, że będzie łatwo. Idąc
          na studia często podejmujemy decyzję na całe życie. To jest chwila, kiedy
          trzeba podjąć decyzję o swoim miejscu w społeczeństwie. Przypuszczalnie
          chowanie się w tej sytuacji matke pod spódnice nie jest najlepszą strategią, a
          to że aby do czegoś dojść trzeba się napracować to nie jest nic nowego.
          • Gość: Pelcio Re: Studia a pieniądze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.04, 01:45
            Gościu widzę, że to, że masz 400zł na mieszkanie powoduje, że nie zrozumiesz
            problemów niektórych ludzi...

            Także pewnie to co studiujesz bo na wielu kierunkach (bardzo dobrych gdzie
            mądrych ludzi przyjmują) średnia 4,5 jest wyjątkiem lub niemożliwością nawet
            dla bardzo zdolnego studenta...

            Poza tym wielu ludzi, którzy na jakimś badziewiu mieliby 4,5 studiuje inne
            kierunki (bo chcą tego) a mają np 3,7 i mają wielkie problemy z finansami a to
            ecale nie świadczy, że nie sa mądrzy. Ale pewnie powinni iśc na badziew do
            Koziej Wólki skoro nie mogą mieć 4,5...
    • Gość: sddfiifjskjh jk Re: Studia a pieniądze IP: *.acn.waw.pl 09.05.04, 12:11
      Podam przykład na informatyce/matematyce na UW. Akademik kosztuje ok. 220PLN.
      Do akademika należy się dofinansowanie, które może wynosić ok. 100PLN. Srednie
      stupendium socjalne wynosi ok. 250PLN. Do tego stupendia naukowe od 200PLN do
      600PLN, za średnie odpowiednio 4.25 do 5.00. Reasumując, zdolna osoba w
      naprawdę złej sytuacji finansowej może liczyć na 300PLN stypendium socjalnego i
      300PLN naukowego. Z tego musi 120PLN dać za akademik, zatem zostaje 480PLN.
      Jeśli przyjmiemy 14PLN dziennie na utrzymanie to daje 29 dni * 14 = 406PLN. Czy
      za 14PLN dziennie można nie umrzeć z głodu? Bez problemu. Stołówka akademii
      medycznej jest 200m od wydziału a tam obiady są naprawdę tanie. Dla bardziej
      wymagających jest stałówka na wydziale chemii albo bar chiński, wszystko nie
      dalej niż 200m. Dlaczego 29 dni, bo na jeden weekend jedziemy do domu. Autobus
      jadący ok. 250km od Warszawy kosztuje ze zniżką 20PLN w jedną stronę. Licząc
      wszystko zostaje 34PLN na inne wydatki. Prosze mi wytłumaczyć dlaczego ze
      względów finansowych nie studiować na UW skoro można się samemu utrzymać?
      • Gość: eM Re: Studia a pieniądze IP: *.markom.krakow.pl 09.05.04, 14:34
        bardzo prosze o naniesienie poprawki na pierwszy rok, kiedy nie ma stypendium
        naukowego i ponowne wyliczenie bilansu -

        • Gość: sdfgdsfg Re: Studia a pieniądze IP: *.acn.waw.pl 09.05.04, 19:57
          Zgadzam się, w pierwszym roku jest znacznie gorzej.
      • facecja Re: Studia a pieniądze 09.05.04, 15:19
        Gość portalu: sddfiifjskjh jk napisał(a):

        > Podam przykład na informatyce/matematyce na UW. Akademik kosztuje ok. 220PLN.
        > Do akademika należy się dofinansowanie, które może wynosić ok. 100PLN.
        Srednie
        > stupendium socjalne wynosi ok. 250PLN. Do tego stupendia naukowe od 200PLN do
        > 600PLN, za średnie odpowiednio 4.25 do 5.00. Reasumując, zdolna osoba w
        > naprawdę złej sytuacji finansowej może liczyć na 300PLN stypendium socjalnego
        i
        >
        > 300PLN naukowego. Z tego musi 120PLN dać za akademik, zatem zostaje 480PLN.
        > Jeśli przyjmiemy 14PLN dziennie na utrzymanie to daje 29 dni * 14 = 406PLN.
        Czy
        >
        > za 14PLN dziennie można nie umrzeć z głodu? Bez problemu. Stołówka akademii
        > medycznej jest 200m od wydziału a tam obiady są naprawdę tanie. Dla bardziej
        > wymagających jest stałówka na wydziale chemii albo bar chiński, wszystko nie
        > dalej niż 200m. Dlaczego 29 dni, bo na jeden weekend jedziemy do domu.
        Autobus
        > jadący ok. 250km od Warszawy kosztuje ze zniżką 20PLN w jedną stronę. Licząc
        > wszystko zostaje 34PLN na inne wydatki. Prosze mi wytłumaczyć dlaczego ze
        > względów finansowych nie studiować na UW skoro można się samemu utrzymać?

        można nie dostać akademika....
        jak się dostanie- to można nie dostać dofinansowania...
        można - mimo wysiłków otrzeć się o stypendium naukowe....
        można nie dostać socjalnego, bo pensja ojca przekroczyłą normę o 50 zł...
        możne po prostu nie być zdolnym na tyle, by średnią 4,0 osiągnać - może Cię to
        zdziwi, ale u nas w grupie (32 osoby) po I sesji raptem 2 czy 3 osoby ją
        osiągneły - czy jesteśmy wyjatkową grupą? Ile osób z Twojego wydziały zdobyło
        maksymalną kwotę stypendium (u nas to jest średnia od 4,75 do 5,0)?? Bo u nas
        od paru lat nikt. O czymś to świadczy.


        mówisz tutaj generalnie o naprawde zdolnej osobie w naprawde złej sytuacji
        majatkowej - a co ze średnio zdolnymi osobami w średniej sytuacji majątkowej -
        kiedy socjalne się nie należy, ale jednoczesnie wynajem mieszkania może
        poważnie nadszrpnąć budżet?

        • Gość: dgkljlkdfg Re: Studia a pieniądze IP: *.acn.waw.pl 09.05.04, 20:05
          > mówisz tutaj generalnie o naprawde zdolnej osobie w naprawde złej sytuacji
          > majatkowej - a co ze średnio zdolnymi osobami w średniej sytuacji majątkowej
          > kiedy socjalne się nie należy, ale jednoczesnie wynajem mieszkania może
          > poważnie nadszrpnąć budżet?

          Ustalmy sobie coś, jeśli mówimy o średnio zdolnej osobie, to w ogóle nie należy
          rozważać problemu studiowania na najlepszej uczelni w kraju, bo lokalna szkoła
          wyższa w zupełności wystarczy.

          > można nie dostać akademika....
          > jak się dostanie- to można nie dostać dofinansowania...
          > można - mimo wysiłków otrzeć się o stypendium naukowe....
          > można nie dostać socjalnego, bo pensja ojca przekroczyłą normę o 50 zł...

          Tak, oczywiście, masz rację, ale jak nie spróbujesz nie wygrasz. Jak się będzie
          marudzić i wybrzydzać to się nic nie osiągnie. A jeśli "mimo wysiłków otrzeć
          się o stypendium naukowe" to należy dać sobie spokuj i iść na inne studia
          (jeśli jednocześnie sytuacja materialna takie rozwiązanie sugeruje).

          > zdziwi, ale u nas w grupie (32 osoby) po I sesji raptem 2 czy 3 osoby ją
          > osiągneły - czy jesteśmy wyjatkową grupą? Ile osób z Twojego wydziały zdobyło
          > maksymalną kwotę stypendium (u nas to jest średnia od 4,75 do 5,0)?? Bo u nas
          > od paru lat nikt. O czymś to świadczy.

          Ach te czasu pierwszego roku :) Pamiętam u siebie średnią 5.0. Zdobywanie 26pkt
          na 24 możliwe ... Niestety nie mam danych o rozkładzie średnich, ale na pewno
          zbiór studentów o średnich od 4.75 do 5.0 nie jest pusty, bo osobiście znam
          osoby, które maja średnią studiów powyżej 4.9.
          • facecja Re: Studia a pieniądze 09.05.04, 20:42
            Gość portalu: dgkljlkdfg napisał(a):

            >
            > Ustalmy sobie coś, jeśli mówimy o średnio zdolnej osobie, to w ogóle nie
            należy
            > rozważać problemu studiowania na najlepszej uczelni w kraju, bo lokalna
            szkoła
            > wyższa w zupełności wystarczy.

            Buaaahahaha
            Tak, ustalmy coś - kryteria, na podstawie których okresliłeś, że UW
            jest "najlepszą uczelnią w kraju", a inne uniwerki, załóżmy taki UWr "lokalną
            szkołą wyższą" - polityka, wprost czy newsweek?? Poza tym ludzie w róznych
            wątkach nie wspominali tylko i wyłacznie o Warszawie, ale sama natknęłam się na
            wpis, że ktoś chciałby studiować w Krakowie, a nie może. Proszę, ustaw mi teraz
            uniwerytety z Warszawy, Wrocłąwia, Krakowa, Poznania etc w odpowiedniej
            hierarchii, najlepiej z uzasadnieniem.


            >A jeśli "mimo wysiłków otrzeć
            > się o stypendium naukowe" to należy dać sobie spokuj i iść na inne studia
            > (jeśli jednocześnie sytuacja materialna takie rozwiązanie sugeruje).

            Buahahahaha - po raz kolejny. Czyli jak ktoś studiując sobie prawo ma średnią
            3,9, to znaczy, że się nie nadaje i powinien rzucić to w cholerę i pójść np. na
            filozofię, bo może tam łatwiej zdobyć stypendium??


            > Ach te czasu pierwszego roku :) Pamiętam u siebie średnią 5.0. Zdobywanie
            26pkt
            >
            > na 24 możliwe ... Niestety nie mam danych o rozkładzie średnich, ale na pewno
            > zbiór studentów o średnich od 4.75 do 5.0 nie jest pusty, bo osobiście znam
            > osoby, które maja średnią studiów powyżej 4.9.

            Pogratuluj.
            Niestety u nas ludzie modlą się, żeby zaliczyć: ćwiczenia, sesję, ewentualnie
            poprawki, żeby nie powtarzac roku. Widać geniusze poszli na matmę i
            informatykę, półinteligenty na prawo, administrtację, ekonomię.
            • r.richelieu Re: Studia a pieniądze 09.05.04, 20:55
              Proszę, ustaw mi teraz
              >
              > uniwerytety z Warszawy, Wrocłąwia, Krakowa, Poznania etc w odpowiedniej
              > hierarchii, najlepiej z uzasadnieniem.
              >


              UŚ,PŚ, ASP w Poznaniu, AE w Poznaniu
              dlaczego? bo moje, oto najlepsze uzasadnienie, hihi
          • Gość: eM Re: Studia a pieniądze IP: *.markom.krakow.pl 09.05.04, 21:20
            czyli studia sa dla ludzi wybitnie zdolnych z IQ powyzej (przynajmniej) 130 - a
            reszta niech wozi wode w wiadrach (lub uczy na Wyzszej Szkole Braku Perspektyw)-

            po przeczytaniu Twoich postow - wnioski sa takie - chciales sie pochwalic,jakim
            to bosko uzdolnionym dzieckiem ze wsi jestes, jak to - jak burza - przeszedles
            przez studia walczac z przeciwnosciami w postaci braku finansow -
            jak to doceniono Twoj ponadprzecietny geniusz i byles jednym z najlepszych z
            najlepszych -
            a teraz - zarabiasz krocie i zajmujesz sie amatorskim krytykowaniem innych -

            a zatem - nie mozna bylo zalozyc watku, pt. - podziwiajcie mnie?
            • Gość: sacadas Re: Studia a pieniądze IP: *.acn.waw.pl 09.05.04, 23:23
              Sugeruje tylko, ze jeśli ktoś nie jest rzeczywiście zdolny, to po co ma iść na
              studia z dala od domu. Dla zdecydowanej wielu studentów nie ma większego
              znaczenia czy będzie robił informatykę na UW czy we Włocławku, bo i tak nie
              wyskoczą poza jakiś tam poziom. To, że ktoś mieszka w Wawie to jest jego
              szczęście, że UW dla niego lokalną uczelnią tak jak dla kogoś z Wałbrzycha
              informatyka we Wrocławiu.
              Co do mojej osoby można na mnie patrzeć tak jak Ty, czyli "kurde, co za idiota,
              mu się udało, więc coś jest z nim nie tak, przecież to niemożliwe". Można też
              się zastanowić, czy rzeczywiście należy siedzieć i rozpaczać jak to w Wawie
              jest źle i na pewno sobie nie poradzę. Jestem dowodem na to, że brak
              jakichkolwiek pieniędzy nie jest przeszkodą aby skończyć studia o jakich się
              marzy i osiągnąć coś w życiu.
              • facecja Re: Studia a pieniądze 09.05.04, 23:33
                Ja tu się solidaryzuję z eM i się trochę poczepiam.
                A co z ludźmi, którzy uważają się za zdolnych i którzy uważają, że ich
                powołaniem jest zostać prawnikiem/lekarzem/informatykiem, idą na najlepszą
                uczelnię, a potem przychodzi rozczarowanie - "to jednak nie to", albo szok -
                wylot po pierwszej sesji (różne wypadki isę zdarzają). I tak - człowiek
                zmarnował kasę rodziców* - bo stypendium jeszcze nie miał. Rodzice się nieźle
                wkurzyli - "a nie mówiliśmy, że trzeba było iśc bliżej?"...
                Asekuranctwo nie jest pozytywną cechą, ale w naszych czasach - czy nie ejst
                usprawiedliwione?


                --
                * bo gdy mówimy o studiach dziennych i pierwszym roku, to raczej nieodzowna
                jest rodzicelska pomoc
                • Gość: sdfsf sddf Re: Studia a pieniądze IP: *.acn.waw.pl 09.05.04, 23:40
                  Spójrz na to z drugiej strony, ktoś uważa, że nie jest zbyt zdolny, idzie na
                  jakieś tak studia blisko domu. Kończy je byle jak i ląduje w swoim mieście, z
                  marnym wykształceniem, bez pracy, bez perspektyw. Całe życie może jedynie
                  żałować, że nie spróbował się wyrwać z marazmu.
                  • facecja Re: Studia a pieniądze 09.05.04, 23:53
                    Gość portalu: sdfsf sddf napisał(a):

                    > Spójrz na to z drugiej strony, ktoś uważa, że nie jest zbyt zdolny, idzie na
                    > jakieś tak studia blisko domu. Kończy je byle jak i ląduje w swoim mieście, z
                    > marnym wykształceniem, bez pracy, bez perspektyw. Całe życie może jedynie
                    > żałować, że nie spróbował się wyrwać z marazmu.

                    Co innego marzyć o medycynie, a wylądować np. w kolegium językowym w dawnym
                    mieście wojewódzkim.
                    Natomiast gdy tu medycyna i tu medycyna - to o wyborze miasta decyduje nie
                    ttylko "prestiż" uczelni. A - i ciągle zapominasz, że w pdjęciu decyzji niemały
                    udział mają rodzice.
              • Gość: eM Re: Studia a pieniądze IP: *.markom.krakow.pl 10.05.04, 20:13
                nie - nie mysle o Tobie "kurde, co za idiota,
                mu się udało, więc coś jest z nim nie tak, przecież to niemożliwe". - bo nie
                jest to niemozliwe (i nie jestes odosobnionym przypadkiem)
                - nie zazdroszcze Ci, wiec nie mam motywacji do stwierdzenia: "mu się udało,
                więc coś jest z nim nie tak" -
                co do stwierdzenia "co za idiota" - nie czuje sie lepsza od Ciebie, wiec nie
                moge Cie ponizac -

                to, co naprawde mysle, to - ze jestes wybitnie zapatrzony w swoja osobe -
                czujesz sie lepszy od innych, wiec do siebie, jako standardu, przyrownujesz ich
                motywacje i czyny -
                a to nie jest dobre -
                nie kazdy ma mozliwosc nabycia i utwierdzenia sie w pewnosci siebie, nie kazdy
                jest przebojowy i nie kazdy jest odwazny - ale to nie sa cechy, ktore decyduja
                o wartosci czlowieka -
                no i oczywiscie srednia ocen nie jest miara ani wiedzy, ani inteligencji, ani
                szeroko pojetej "zdolnosci nabywania" jednej i drugiej - a jedynie zwyczajow
                panujacych na wydziale - tu sie stawia 5, a tu nie... a jesli na uczelni
                stypendia naukowe sa przydzielane progowo a nie %-wo - to studenci pierwszego
                maja szanse na pieniadze, a drugiego - nie ..
                i co? - takimi kategoriami maja sie ludzie kierowac przy wyborze studiow?

                eM
              • Gość: Paula Re: Studia a pieniądze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 11:41
                a co dla ciebie znaczy z dala od domu ,Jeśli ktoś ma najbliżej uniwerek 30km od
                miejsca zamieszkania ,to na same
                autobusy tygodniowo trzeba wybulić prawie 50zł,a ktoś przecież musi jeszczse
                jesć no i mieć kasę na kserówki ,bo książki to nawet nie wchodzą w grę .Zycie
                studenckie? a co to...
      • Gość: Tawananna Re: Studia a pieniądze IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.04, 15:54
        No tak, 34 zł na inne wydatki to po prostu mnóstwo. Ile kosztuje bilet
        miesięczny komunikacji miejskiej? Podręczniki? Ksera? Zapisanie się do
        biblioteki? O wyjściu gdziekolwiek nie wspomnę... Ile procent osób dostaje
        stypendium naukowe? I co masz zrobić na pierwszym roku? A co mają zrobić tacy
        jak ja, którzy nie są bogaczami, ale na socjalne nie mają co liczyć? Nie
        ukrywajmy, jest wiele osób, które studiują "ze względów finansowych" gdzie
        indziej lub co innego. Pomyśl o ludziach, którzy mieszkają, dajmy na to, w
        Bydgoszczy, a chcieliby studiować na uniwersytecie. Albo o osobach np. z
        Zielonej Góry, które marzą o medycynie czy aktorstwie. Bywa, że tym ludziom
        jest trudniej niż osobom ze wsi - ja do najbliższej uczelni (wyłączając
        pobliską filię) mam za daleko, żeby dojeżdżać, przez co wybór miasta był tak
        naprawdę dowolny (wyłączając dużo droższą Warszawę). Jeśli jednak mieszkałabym
        np. w takiej Bydgoszczy, nie wiem, czy rodzice byliby zachwyceni pomysłem
        studiowania gdzieś daleko kierunku, który mam na miejscu. "Autobus
        jadący ok. 250km od Warszawy kosztuje ze zniżką 20PLN w jedną stronę. " - no
        właśnie, a jeśli mieszkam duuuuużo dalej??
        • Gość: Do tawany any Re: Studia a pieniądze IP: *.legnet.optimedia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.04, 16:10
          Ale nie mieszkasz daleko :-) Tylko jestes z Poznania i do Wawy nie jezdzisz.
          Pozdrawiam :-)
          • Gość: eM Re: Studia a pieniądze IP: *.markom.krakow.pl 09.05.04, 18:06
            i co to wnosi?
          • amused.to.death Re: Studia a pieniądze 09.05.04, 18:25
            a dlaczego ktoś z Poznania nie może jeździć do Warszawy?
            Ja pochodzę zza Warszawy więc moja droga na studia wyglądała tak: 100 km do Warszawy, a później Warszawa- Poznań (gdzie najtańszy bilet to express..) - z trudem było mnie stać na wyjazd do domu raz na półtora miesiąca.
        • Gość: safsaddf Re: Studia a pieniądze IP: *.acn.waw.pl 09.05.04, 20:16
          > No tak, 34 zł na inne wydatki to po prostu mnóstwo.

          A czego oczekujesz ?

          > Ile kosztuje bilet
          > miesięczny komunikacji miejskiej?

          Chyba koło 30PLN, a kwartalny 83PLN.

          > Podręczniki?

          Przez całe studia nie nabyłem żadnego podręcznika. Nidgy na żadnym przedmiocie
          nie był potrzebny, ale to pewnie wynika z charakteru studiów
          (matematyka/informatyka).

          > Ksera?

          10gr za stronę A4. Przez całe studia wydałem na ksero mniej niż 10PLN

          > Zapisanie się do
          > biblioteki?

          W BUW 8PLN, trwa 10 min, w wydziałowej za darmo.

          > O wyjściu gdziekolwiek nie wspomnę...

          34PLN, licząc 2.42 za puszkę Tyskiego daje 14 puszek. :(

          > Ile procent osób dostaje
          > stypendium naukowe?

          To nie jest zasiłek dla wszystkich tylko elitarny sposób motywacji studentów.
          Mam nadzieje, że jak najmniej.

          > I co masz zrobić na pierwszym roku?

          Na pewno jest trudno, ale nie umarłem z głodu.

          > A co mają zrobić tacy
          > jak ja, którzy nie są bogaczami, ale na socjalne nie mają co liczyć? Nie
          > ukrywajmy, jest wiele osób, które studiują "ze względów finansowych" gdzie
          > indziej lub co innego. Pomyśl o ludziach, którzy mieszkają, dajmy na to, w
          > Bydgoszczy, a chcieliby studiować na uniwersytecie. Albo o osobach np. z
          > Zielonej Góry, które marzą o medycynie czy aktorstwie. Bywa, że tym ludziom
          > jest trudniej niż osobom ze wsi - ja do najbliższej uczelni (wyłączając
          > pobliską filię) mam za daleko, żeby dojeżdżać, przez co wybór miasta był tak
          > naprawdę dowolny (wyłączając dużo droższą Warszawę). Jeśli jednak
          mieszkałabym
          > np. w takiej Bydgoszczy, nie wiem, czy rodzice byliby zachwyceni pomysłem
          > studiowania gdzieś daleko kierunku, który mam na miejscu. "Autobus
          > jadący ok. 250km od Warszawy kosztuje ze zniżką 20PLN w jedną stronę. " - no
          > właśnie, a jeśli mieszkam duuuuużo dalej??

          Posłuchaj, ja też mieszkałem na wsi. Do Wawy mam 250km. Poszedłem na studia do
          Wawy. Nie marudziłem, że nie mam kasy na imprezy. Czy utrzymanie jest drogie ?
          Pewnie jak ktoś by chciał jadać w Mariocie to tak, ja sobie kupiłem garnek,
          potrafię przyżądzić makaron na 1000 sposobów.
          To jest decyzja, dzięki temu wszyskiemu będąc na piątym roku studiów jestem w
          trzecim progu podatkowym .... Zastanów się czy warto ...
          • facecja Re: Studia a pieniądze 09.05.04, 20:56
            Gość portalu: safsaddf napisał(a):

            > > Podręczniki?
            >
            > Przez całe studia nie nabyłem żadnego podręcznika. Nidgy na żadnym
            przedmiocie
            > nie był potrzebny, ale to pewnie wynika z charakteru studiów
            > (matematyka/informatyka).

            Szczęściarz. Bo niestety u nas - ze wzgledu na charakter studiów podręczniki są
            niezbędne. Ceny: od 35 do 90 za jeden (liczmy 5 przedmiotów w semestrze). Można
            oczywiście odkupić od starszych kolegów - wtedy zapłącimy od 20 do 50 zł., ale
            niestety - ze starszych jest się czasem ciężko uczyć - bo stan prawny się dość
            szybko zmienia :(

            >
            > > Ksera?
            >
            > 10gr za stronę A4. Przez całe studia wydałem na ksero mniej niż 10PLN

            Jedna ustawa mająca np. 30 stron - 3 złote. Przy cotygodniowych ćwiczeniach, na
            których trzeba ją mieć ze sobą - 12 zł. Można do tego doliczyć np. zagadnienia
            egzaminacyjne, jakie "wypuszczają" niektórzy profesorowie, a także skrypty lub
            kopie wykłądów od kolegi - no ale nie doliczymy, bo o leniach nie mówimy -
            wszak można to ręcznie załatwić.


            > > Zapisanie się do
            > > biblioteki?
            >
            > W BUW 8PLN, trwa 10 min, w wydziałowej za darmo.

            W BUWr - 15 złotych. Skoro jesteśmy przy bibliotece: jest ona oczywiście
            źródłem podręczników, no ale nie mając pojęcia z jakim profesorem będziesz miał
            wykłądy, z jakim asystentem ćwiczenia, ciężko jest wypożyczyć ksiażkę - bo na
            jaką się zdecydować, gdy do jedengo przedmiotu jest 7 róznych? A po I wykładach
            można nie zdążyć.

            • Gość: Richelieu* Re: Studia a pieniądze IP: 217.98.107.* 09.05.04, 21:54
              Można
              >
              > oczywiście odkupić od starszych kolegów - wtedy zapłącimy od 20 do 50 zł.,
              ale
              > niestety - ze starszych jest się czasem ciężko uczyć - bo stan prawny się
              dość
              > szybko zmienia :(



              a co z wypożyczeniem książek? Ja się mądrzyłam całe jedne studia przechodziwszy
              bez prawie żadnego podręcznika kupienia;) bo były w bibliotekach. Potem na
              innych studiach zaczęła się jazda, bo okazało się, że w bibliotekach wcale tak
              łatwo dostać książek nie można, ale też się dało wypożyczyć.
              Prawo? Nie wiem, ja zdolna byłma na to nieszczęsne moje prawo kupić 3 książki
              do rzymskiego choć wiem, że niektórzy kupowali wszystko jak leci a w tytule ma
              rzymskie. Nigdzie więcej takiej rozpusty w wydawaniu pieniędzy na książki nie
              widziałam. No, ale moja kariera prawnicza też nie trwała zbyt długo, hihi. Może
              na 3 czy 4 roku jest tonaksiążek.

              co do ustaw.. nie można pożyczyć w czytelni i wynotować to co ważne? już się
              czepiam, bo ja zawsze kseruję ;) i zawsze daję na trójkę minimum do skreowania,
              noo, jak mam dobry chómor
              • facecja Re: Studia a pieniądze 09.05.04, 22:08
                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):


                > a co z wypożyczeniem książek? Ja się mądrzyłam całe jedne studia
                przechodziwszy
                >
                > bez prawie żadnego podręcznika kupienia;) bo były w bibliotekach. Potem na
                > innych studiach zaczęła się jazda, bo okazało się, że w bibliotekach wcale
                tak
                > łatwo dostać książek nie można, ale też się dało wypożyczyć.
                > Prawo? Nie wiem, ja zdolna byłma na to nieszczęsne moje prawo kupić 3 książki
                > do rzymskiego choć wiem, że niektórzy kupowali wszystko jak leci a w tytule
                ma
                > rzymskie. Nigdzie więcej takiej rozpusty w wydawaniu pieniędzy na książki nie
                > widziałam. No, ale moja kariera prawnicza też nie trwała zbyt długo, hihi.
                Może
                >
                > na 3 czy 4 roku jest tonaksiążek.

                tam niżej napisałam, że własnie z biblioteki nie bardzo wiadomo, co wypożyczyć.
                Bo 1,2 października nie wiesz, z kim masz wykałdy, ćwiczenia i jakich
                podręczników oczekują. Znasz tylko przedmiot, a niech do przedmiotu będzie 7
                różnych książek, do tego dajmy na to 5 przedmiotów - i zonk.

                PS: z rzymskim akurat nie miałam do czynienia, bo ja nie do miana prawnika, ale
                administratywisty pretenduję ;)
          • Gość: Tawananna Re: Studia a pieniądze IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.04, 00:32
            >> Ale nie mieszkasz daleko :-) Tylko jestes z Poznania i do Wawy nie jezdzisz.

            Sekundka, nie rozumiem, co to ma do mojego postu. Nie jestem z Poznania. A do
            Wawy nie jeżdżę, bo studiuję w Poznaniu właśnie.

            >>> No tak, 34 zł na inne wydatki to po prostu mnóstwo.

            >> A czego oczekujesz ?

            Tego, że starczy mi na chociaż na bilet i parę innych rzeczy.

            >> Ile kosztuje bilet
            >> miesięczny komunikacji miejskiej?

            > Chyba koło 30PLN, a kwartalny 83PLN.
            Właśnie. A pozwolę sobie zauważyć, że nie uwzględniłeś tej sumy w ogólnych
            rozliczeniach.

            >> Podręczniki?

            > Przez całe studia nie nabyłem żadnego podręcznika. Nidgy na żadnym
            przedmiocie
            > nie był potrzebny, ale to pewnie wynika z charakteru studiów
            > (matematyka/informatyka).
            Ja w tym roku musiałam już kupić 5 książek. Być może specyfika kierunku -
            polonistyka. Żadna z tych książek nie była osiągalna w bibliotece w okresie,
            kiedy ją potrzebowałam, była też zbyt obszerna by kserować ją lub pożyczać od
            znajomych.

            >> Ksera?

            > 10gr za stronę A4. Przez całe studia wydałem na ksero mniej niż 10PLN
            Masz szczęście. Same materiały, które muszę skserować na zajęcia, to kilka
            złotych tygodniowo.

            >> Zapisanie się do
            >> biblioteki?

            > W BUW 8PLN, trwa 10 min, w wydziałowej za darmo.
            15 BUW (z wyrobieniem sobie karty, z tego bodaj 10 zł to przedłużenie co roku).
            5 - biblioteka miejska. 5 - biblioteka wydziałowa (co semestr). 8 - biblioteka
            PTPN.

            >> O wyjściu gdziekolwiek nie wspomnę...

            > 34PLN, licząc 2.42 za puszkę Tyskiego daje 14 puszek. :(
            Po pierwsze, wyjście to nie tylko pub i Tyskie, ale np. kino, teatr, galeria.
            Ale OK, odpuśćmy sobie wszelkie rozrywki. Za te 34 zł miesięcznie zdążyłam już
            sfinansować podręczniki, zapisy do bibliotek, ksera, bilet miesięczny.

            >> Ile procent osób dostaje
            >> stypendium naukowe?

            > To nie jest zasiłek dla wszystkich tylko elitarny sposób motywacji studentów.
            > Mam nadzieje, że jak najmniej.
            Znakomicie. Powiedz mi to samo, kiedy na koniec roku, ze średnią, dajmy na to,
            4,9 nie dostanę żadnego stypendium. A wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią,
            że bez 5.0 nie mam raczej szans.

            > I co masz zrobić na pierwszym roku?

            Na pewno jest trudno, ale nie umarłem z głodu.

            > A co mają zrobić tacy
            > jak ja, którzy nie są bogaczami, ale na socjalne nie mają co liczyć? Nie
            > ukrywajmy, jest wiele osób, które studiują "ze względów finansowych" gdzie
            > indziej lub co innego. Pomyśl o ludziach, którzy mieszkają, dajmy na to, w
            > Bydgoszczy, a chcieliby studiować na uniwersytecie. Albo o osobach np. z
            > Zielonej Góry, które marzą o medycynie czy aktorstwie. Bywa, że tym ludziom
            > jest trudniej niż osobom ze wsi - ja do najbliższej uczelni (wyłączając
            > pobliską filię) mam za daleko, żeby dojeżdżać, przez co wybór miasta był tak
            > naprawdę dowolny (wyłączając dużo droższą Warszawę). Jeśli jednak
            mieszkałabym
            > np. w takiej Bydgoszczy, nie wiem, czy rodzice byliby zachwyceni pomysłem
            > studiowania gdzieś daleko kierunku, który mam na miejscu. "Autobus
            > jadący ok. 250km od Warszawy kosztuje ze zniżką 20PLN w jedną stronę. " - no
            > właśnie, a jeśli mieszkam duuuuużo dalej??

            > Posłuchaj, ja też mieszkałem na wsi. Do Wawy mam 250km. Poszedłem na studia
            do
            > Wawy. Nie marudziłem, że nie mam kasy na imprezy. Czy utrzymanie jest
            drogie ?
            > Pewnie jak ktoś by chciał jadać w Mariocie to tak, ja sobie kupiłem garnek,
            > potrafię przyżądzić makaron na 1000 sposobów.
            > To jest decyzja, dzięki temu wszyskiemu będąc na piątym roku studiów jestem w
            > trzecim progu podatkowym .... Zastanów się czy warto ...

            Ja wiem, że warto. Dlatego studiuję - nie w pobliskiej filii, a na dobrym
            uniwersytecie (nie UW, ale nie zaprzeczysz, że UAM należy do najlepszych
            uczelni w kraju). Dlatego od października nie byłam w kinie, teatrze -
            właściwie nigdzie, a pieniądze zamiast na Tyskie wydaję na książki. Nie zgadzam
            się natomiast z paroma innymi Twoimi tezami, przede wszystkim z tą, że nie ma
            osób, którym sytuacja finansowa nie pozwala studiować i że jeśli nie
            zdobędziesz stypendium naukowego, nie jesteś wart studiowania na dobrej
            uczelni. Litości, stypendia naukowe to maks. 20% roku! A pozostałe 80% -
            wyrzucić?


            > dołożyć do tego trzeba, że stypendia za wyniki na kierunkach humanistycznych

            > dużo łatwoej osiągalne niż na ściłych. Zobacznie ile osób u Was ma średnią
            > powyżej 4,0 czy 4,2. Przyszli inżynierowie mając najniższą, 4,0 czy 4,2 są w
            > siódmym niebie, zaś humaniści potrafią połową roku zdobyć taką średnią.
            To nie jest całkiem tak, przynajmniej u mnie na uniwerku. Zaryzykuję nawet
            stwierdzenie, że humanistom może być trudniej (i nie ma tu nic do rzeczy fakt,
            że sama studiuję typowo humanistyczny kierunek). U mnie nie ma progów w
            rodzaju: od 4,2 wszyscy dostają stypendium. Jest za to klauzula, że nie może
            dostać pieniędzy bodaj więcej niż 20% osób na roku, więc granica na stypendium
            waha się od, dajmy na to, 3,9 do 5,0. Przez to nie jest ważne, jakie masz
            wyniki tylko ile osób pokonasz.
    • Gość: Richelieu* Re: Studia a pieniądze IP: 217.98.107.* 09.05.04, 20:01
      dołożyć do tego trzeba, że stypendia za wyniki na kierunkach humanistycznych są
      dużo łatwoej osiągalne niż na ściłych. Zobacznie ile osób u Was ma średnią
      powyżej 4,0 czy 4,2. Przyszli inżynierowie mając najniższą, 4,0 czy 4,2 są w
      siódmym niebie, zaś humaniści potrafią połową roku zdobyć taką średnią.

      co do bzdur, względy finansowe to jedna z głównych przyczyn studiowania właśnie
      w jakimś miejscu. O pieniądze mogą nei martwić się ci, którzy mogą przez 5 lat
      liczyć na rodziców, a czasem nie mogą i nawet na zaoczne muszą zarobić sami

      no, ale to co powiedziałam to takie oczywistości...
      • amused.to.death Re: Studia a pieniądze 10.05.04, 16:29
        u mnie na studiach (humanistycznych) stypendia naukowe mieli głównie ci, którzy wyjeżdżali na stypendia zagraniczne i później liczyły im się oceny stamtąd. Dla reszty stypendium było niemal nieosiagalne.
    • lider_pojutrza Re: Studia a pieniądze 09.05.04, 22:42
      Oczywiscie, ze bzdura. (Z korepetycji i stypendium naukowego dalo sie wyzyc na
      przyzwoitym poziomie nie idac na kompromisy w kwestii wyboru przedmiotow.)
      Pzdr.
      • Gość: eM Re: Studia a pieniądze IP: *.markom.krakow.pl 09.05.04, 23:09
        czepiam sie po raz kolejny - jak Pan Lider dostal to stypendium naukowe na 1-
        wszym roku - jakos mi to "umklo", ze to niby taka mozliwosc istniala... a ja
        to "przegapiwszy"?....
        • facecja Re: Studia a pieniądze 09.05.04, 23:16
          Gość portalu: eM napisał(a):

          > jakos mi to "umklo", ze to niby taka mozliwosc istniala... a ja
          > to "przegapiwszy"?....

          Ty patrz - mi też umkło - a miałąm z amtury 5,2 średnią - norrrrrmalnie 600 zł
          razy 12 miesięcy... cholera, też bym weszła do 3 grupy podatkowej...

          ale jak już wspominałam, półinteligentką jestem, więc nic dziwnego, że na to
          nie wpadłam...
          • Gość: zxczcx Re: Studia a pieniądze IP: *.acn.waw.pl 09.05.04, 23:26
            Z matury miałem poniżej 5 :( Nawet nie miałem paska na świadectwie maturalnym,
            bo miałem tróje z góry na dół (biologia, bleeee). Ale na UW nawet nie spojrzeli
            na to świadectwo :) I przyjęli mnie bez egzaminu, tacy kolesie :)
          • lider_pojutrza Re: Studia a pieniądze 10.05.04, 10:28
            > Ty patrz - mi też umkło - a miałm z amtury 5,2 średnią

            Gratuluje sredniej z matury. Mam nadzieje, ze na studiach poziom jest/byl
            podobny.

            > ale jak już wspominałam, półinteligentką jestem, więc nic dziwnego, że na to
            > nie wpadłam...

            Spoko, doszukiwanie sie niejasnosci w skrotach myslowych wcale nie jest objawem
            polinteligencji... ;-)
            • Gość: eM Re: Studia a pieniądze IP: *.markom.krakow.pl 10.05.04, 20:26
              skroty myslowe z natury rzeczy sa niejasne, a zatem szukanie w nich czegos, co
              sie wrecz narzuca napewno nie jest zaprzeczeniem tezy o polinteligencji ...
              ale, "spoko" - osoba o ktorej pisales "napewno" doceni przyznanie jej statusu
              inteligentnej przez samego Lidera
              • lider_pojutrza Re: Studia a pieniądze 11.05.04, 10:23
                Reasumujac: "polinteligencja" z faktu owego doszukiwania sie nie wynika,
                niemniej - jak slusznie zauwazasz - nie jest z nim sprzeczna.

                Pozdrawiam
        • lider_pojutrza Re: Studia a pieniądze 10.05.04, 10:24
          Na pierwszym roku stypendium oczywiscie nie bylo. Niemniej 6-8 godzin
          tygodniowo korepetycji z angielskiego i matematyki wystarczylo, zeby przezyc do
          drugiego roku i stypendialnego "eldorado". Zreszta - 'No pain, no gain', jak
          powiadaja starzy Polacy...

          Pozdrawiam
    • koolkaa Re: Studia a pieniądze 11.05.04, 10:18
      pewnie że bzdura, są ludzi u mojego brata na studiach ze szczecina i dojeżdzają
      do nie go do szkoły on studiuje w Wyzszej Szkole Promocji, zreszta tez tam
      pojde, i czesne jest niewielkie w porownaniu z ninnymi, np 490 na zaocznych
      • tawananna Re: Studia a pieniądze 11.05.04, 10:51
        Przeczytaj najpierw dokładnie pierwszy post... To, że w szkole Twojego brata
        nie ma osób, które z powodu miejsca zamieszkania musiały zrezygnować z
        wymarzonych studiów nie oznacza, że nie ma ich na innych uczelniach... Nikt tu
        nie mówi, że tak się dzieje zawsze - mówimy, że to się zdarza. Pozdrowienia.
      • Gość: eM Re: Studia a pieniądze IP: *.mol.uj.edu.pl 11.05.04, 18:14
        nie na temat -

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka