Richelieu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 08:17
Mam do Ciebie pytanko, czytam Twoje wypowiedzi i szczena mi opada szczególnie
jeśli chodzi o tematy dotyczące WSZMiJO na Gallusa. Skąd te negatywne opinie,
studiujesz tam?
Gwoli ścisłości ja tam właśnie studiuje na filologii rosyjskiej i jestem
zadowolona(teraz skończyłam 2 rok)
    • Gość: psi Re: Richelieu IP: 194.146.128.* 14.07.05, 09:21
      heh nie przejmuj sie!

      ta kobita ma negatywne opinie o wszystkim tylko nie o sobie;//

      • Gość: waw to sie nazywa: CIĘŻKI PRZYPADEK IP: 195.42.249.* 14.07.05, 09:31
        TO JEST BARDZO CIEZKI PRZYPADEK, NIESTETY CHYBA NIEULECZALNY:(

        • Gość: :) Re: to sie nazywa: CIĘŻKI PRZYPADEK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 09:35
          Ech, właśnie zdążyłam to zauważyć.Chciałam po prostu wiedzieć dlaczego ma tak
          złą opinię na temat mojej uczelni i czemu zle wyraża się o tutejszych
          studentach. Może zna 2 osoby na krzyż i już uważa,że wszyscy są beznadziejni
          tylko dlatego iż studiują na prywatnej uczelni... tandeta.
          Pozdrawiam!
          • Gość: waw Re: to sie nazywa: CIĘŻKI PRZYPADEK IP: 217.17.46.* 14.07.05, 09:41
            to swiadczy o tej osobie o niczym wiecej.
            Poza tym nie widze roznicy srudiowania na prywatne a na panstwowej.
            Liczy sie zaradnosc. Jesli ktos nie bedzie zadnym naukowcem to nie musi
            studiowac na panstwowe.
            Poza tym juz na niepanstwowych mozna robic dr i dr hab
            NIE PRZEJMUJCIE SIE WYPOWIEDZIAMI TEJ "PANI"
            ZNAM BARDZO WIELU LUDZI, KTORZY SKONCZYLI PRYWATNE I SWIETNIE SOBIE RADZA, MAJA
            DOBRE PRACE ITP



            • Gość: :) waw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 09:45
              Dzięki, już Cię lubię:)))
              • Gość: :) Richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 21:19
                Hmmm... rozumiem ze nie dostane satysfakcjonujacej odpowiedzi
                • Gość: nb Re: Richelieu IP: *.eimg.pl / 80.51.205.* 14.07.05, 21:21
                  nie przejmuj sie tez jej nie lubie
    • Gość: Richelieu* Re: Richelieu IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 14.07.05, 21:51
      dlatego, że nie można w żaden sposób porównać filologa rusycystyki, który już
      na starcie ma znajomość języka bardzo dobrą, do takiego, który nie zna nawet
      alfabetu. W gallusie o przyjęciu decyduje kolejność zgłoszeń, nawet nie rozmowa
      o pupie maryni na temat powodów podjęcia takiego kierunku, co mogłoby
      wyeliminować cielęta, którzy nie wiedzieli gdzie pójść, więc poszli na
      rusycystykę, bo przeczytali, że rosyjski wraca do łask. Dla mnie byłby to
      dodatkowy dochód, jako, że wcześniej nie zdarzało się żeby ludzoe chcieli
      chadzać na korepetycje z ruskiego, ale już mi się to nie opłaca, tylko śmieszy
      ten owczy pęd. Ale ot, wyczuła szkoła popyt to i kierunek stworzyła.

      Sam gallus jest bardzo zróżnicowany pod względem poziomu. Angielski na przykład
      jest całkiem dobry, ale zarządzanie i marketing mniej niż zero. Rosyjski,
      niemiecki i hiszpański jeszcze za krótko istnieją żeby wydawać opinie, ale
      szkoły bardzo źle wychodzą na zbyt szybkim rozzroście w kierunkach, bo
      najczęściej nie idzie to w parze z możliwościami lokalowymi na przykład. O
      kadrę bym się nei martwiła, bo rusycystów jak muchów, a to środowisko akurat
      dobrze znam.

      W gallusie nigdy nie studiowałam ani nie uczyłam, ale mam mnóstwo znajomych i
      studentów i nauczycieli. A co ciekawe, dawno dawano temu ;) chciałam studiować
      turystykę, ot taka durna byłam, złożyłam tam papiery i czekałam na wstępny z
      angielskiego. No i nie otworzono kierunku z powodu małego zainteresowania.
      Potem mi gallus wywietrzał z głowy. Fakt, że na gwsh bardziej się znam

      prywatni stuenci muszą wawa lubić. Zawsze lubi się podobnych sobie zwłaszcza
      wtedy, kiedy pokazuje same dobre strony naszej sytuacji. Waw nadawałby się na
      polityka jakiejś lewej partii, poważnie mówię.
      • czarna_jagodka Re: Richelieu 14.07.05, 22:53
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > dlatego, że nie można w żaden sposób porównać filologa rusycystyki, który już
        > na starcie ma znajomość języka bardzo dobrą, do takiego, który nie zna nawet
        > alfabetu.

        Brednie do kwadratu. Może nie wiesz o tym, ale na większośc filologii (poza
        najpopularniejszymi czyli anglistyką, germanistyką, romanistyką....) przyjmuje
        się ludzi bez znajomości języka. W trakcie pierwszego roku nauka języka jest tak
        intensywna, że od drugiego roku zajęcia z innych przedmiotów odbywają się w
        języku obcym.
        Poza tym.... Twoja wypowiedź jest bez sensu. Filologiem jest się dopiero PO
        ukończeniu studiów i wyobraź sobie że zna się już wtedy alfabet.


        Czytam Twoje wypowiedzi na forum i pojąć nie mogę czemu się tak tu marnujesz.
        Osoba tak genialna i wszechstronna jak Ty powinna już dawno zostać jakimś
        dyrektorem czy ministerm.
        • Gość: Richelieu* Re: Richelieu IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 14.07.05, 23:08
          no tak, tylko że jest różnica pomiędzy przyjmowaniem jak leci, a egzaminem z
          wiedzy o Rosji, motywacji do podjęciua kierunku lub bardzo popularnego egzaminu
          z angielskiego

          ad filolog, może niewłaściwie się wyraziłam, chodziłó mi o różnice pomiędzy
          rusycystą, który poszedł na studia z bardzo dobrą znajomością języka i
          rusycysty, który dopiero na studiach się go uczył. Filologie egzotyczne to co
          innego, tam prawie nikt nie zna języka. Była niedawno jeszcze różnica pomiędzy
          absolwentami ze znajomością przed i bze znajomości w tym, że jedni zostawali
          magistrami filologii, a drudzy magistrami języka rosyjskiego np. biznesu, czy
          innego stosowanego. Teraz różnicy już nie ma, co doprowadzi następny kierunek
          do obniżenia jego wartości.
          • Gość: ddr Re: Richelieu IP: *.man.busko.pl 14.07.05, 23:33
            jak dla mnie wiekszosc wypowiedzi Richelieu to 100% prawda..
            w Polsce jest tylko kilka prywatnych uczelni ktore moznaby porownac z
            panstwowymi.. reszta nie dorasta im do pięt (btw te kilka najczesciej prowadzi
            roznego rodzaju testy w ramach egzaminu wstepnego)
            • czarna_jagodka Re: Richelieu 15.07.05, 12:04
              Gość portalu: ddr napisał(a):

              > jak dla mnie wiekszosc wypowiedzi Richelieu to 100% prawda..
              > w Polsce jest tylko kilka prywatnych uczelni ktore moznaby porownac z
              > panstwowymi.. reszta nie dorasta im do pięt (btw te kilka najczesciej prowadzi
              > roznego rodzaju testy w ramach egzaminu wstepnego

              Moja wypowiedź nie odnosiła się do prywatnych uczelni tylko do znajomości
              języka obcego.

              A co do Richelieu........... ona dobrze ocenia tylko uczelnię i kierunek który
              sama kończyła. Wydaje oninie o całych uczelniach na podstawie znajomości 1-2
              osób. Niestety.... żeby oceniać studentów, absolwentów i uczelnie trzeba tez
              mieć troszkę pojęcia o tym jak sobie potem radzą taie osoby na rynku pracy. A o
              rynku pracy Richelieu nie ma bladego pojęcia :-((((
              • Gość: Richelieu* Re: Richelieu IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 15.07.05, 12:56
                Ciekawe jak można nie mieć pojęcia o rynku pracy w moim starczym wieku. Mamusia
                i tatko mi płacą za życie? To ja mam prawie 8 lat pracy, a nie Ty.
                gallusa znam nie na podstawie 1-2 osób, przypięłaś się do tych jednych czy
                dwóch, a ilu, pisałam wyżej, gdybyś była uprzejma jednak czytać to, co do
                Ciebie piszą
                Wiem jak sobie radzą na rynku pracy i wiem, że praca pracy nie równa. Wasz Waw
                napisał o zaradności. Zgoda, zaradność rzecz ważna. Tylko napisał też, jeśli
                nie chcemy zostać naukowcami.. I tym się wkopał, bo jeśli poziom absolwenta
                prywatnego i państwowego ma być pobodny, to .. Zresztą to nie problem znaleźć
                pracę w obsłudze klienta czy sekretariacie, problem w tym, kto na tę pracę
                dłużej będzie kręcił nosem.

                Gallus daje okazje praktyk zagranicznych, znajomi po turystyce są bardzo
                zadowoleni, bo pracę mają, jako magistrzy zarządzania o specj. turystycznej, w
                recepcjach hoteli. I zarabiają te swoje 5,7 funta/h. I bardzo dobrze, że są
                zadowoleni, tylko czy musieli kończyć studia żeby odbierać telefony? A
                odbierają już rok, nawet 2 lata


                • czarna_jagodka Re: Richelieu 15.07.05, 19:20
                  Tak się składa, że mam więcej lat pracy i praktyki niż Ty (ale oczywiście Ty
                  wiesz lepiej że jest inaczej..... wróżka?). Poza tym..... to że ktoś pracuje
                  ileś tam lat nie oznacza że ma pojęcie o rynku pracy i absolwentach róznych uczelni.
                  Szkoła o której piszesz ani mnie ziębi, ani grzeje (ja kończyłam państwową
                  uczelnię). Moją opinia o Tobie powstała na podstawie tego co zazwyczaj
                  wypisujesz na tym forum.
                  • Gość: Richelieu* Re: Richelieu IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 15.07.05, 19:58
                    w wyszukiwarce Ciebie znaleźć nie można, znaczy nowy nick, ostatnio prawie
                    wcale na forum nie piszę, a jednak wiesz co tu wypisuję. Dziwne

                    ad lata pracy. Nie wnikam, wychodzę z założenia, że pisują tu studenci, a
                    więcej jest studentów w przedziale 19-25 niż 25+, a młody wiek przekłada się na
                    małą liczbę lat pracy. Z tego wywróżkowałam. Że to generalizowanie wiem
                    nt absolwentów można się znać siedząc tu i ówdzie, znając biura karier na
                    przykład czy przynajmniej jedną dużą agencję doradztwa personalnego
                    • czarna_jagodka Re: Richelieu 16.07.05, 16:22
                      No patrz.... a ja wpisałam swój nick w wyszukiwarkę i znalazłam 683 posty w
                      samym tylko 2005 r ;-) A że nie na tym forum...... nie wiedziałam, że nie
                      odróżniasz pisania od czytania. Ale cóż.... to znowu Twoja dziwna logika.

                      Oceniając absolwentów uczelni na podstawie biura karier czy agrncji doradztwa
                      personalnego trochę się omieszasz. Ja nie znam NIKOGO komu taka agencja
                      znalazłaby pracę. Znam za to sporo osób po różnych uczelniach które mają bardzo
                      dobrą pracę i stanowiska tylko że poradziły sobie same i nigdy nie korzystały z
                      takiej agrencji.
                      Ja w początkach mojej pracy tez złożyłam w kilku ofertę (miałam już dobrą
                      pracę... ale pomyślałam że może trafi się coś lepszego) i wiem co nieco jak
                      działają takie instytucje.
                      • Gość: Richelieu* Re: Richelieu IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 16.07.05, 17:36
                        czarna_jagodka szukałaś? To mam zepsutą wyszukiwarkę;)

                        Nie oceniam na podstawie biura karier czy innego PUPu, bo wolę jedną długą
                        rozmowę niż suche dane dziesięciu osób. Ot różnica między jakościówką a
                        ilościówką. Sęk w tym, że mam znajomych w takich miejscach, a że mnie ciekawią
                        ich dane, to wściubiam nos dla widzenia w tysiącach, a nie w setkach jak
                        mogłabym to robić z karierą znajomych. Żaden GUS nie da mi tak dokładncyh
                        danych, łącznie ze specjalizacjami, znajomością języków i uprawnieniami, jak
                        oglądanie cv. PUP akurat jest durny w tym względzie, ale jeśli się widzi na
                        przykład kto zgłasza się na stanowisko sekretarki w banku, co ostatnio miałm
                        możliwość obejrzenia, to jest to kolejny przykład potwierdzający wcześniejsze
                        obserwacje. O stanowiskach wysokich nie wiem, ale absolwent nie ma szans na
                        takie i cieszy się niezmiernie gdy zostanie młodszym specjalistą (najlepsze
                        obecnie stanowisko nie wymagające specjalnego doświadczenia, czyli dla
                        absolwentów).
                        A agencje doradztwa są bardzo dobre, zapewniają pracę przynajmniej trzem,
                        czterem. To znaczy kierownikowi, zastępcy i dwóm od obsługi klienta. Śmieszą
                        mnie poważni psychologowie zajmujący się relacjami międzypracowniczymi zamiast
                        wysłać ich do pubu i każących czterdziestolatkom rysować durne kwiatki by
                        wypisywali swoje dobre cechy i cechy współpracowników. Siadamy w kucki lub po
                        turecku i za kredki. Hehe. No, ale agencje doradztwa mają jedną zaletę,
                        zgłaszają się do nich absolwenci, bo w gazecie przeczytali, że trzeba i że
                        agencja taka jest jazzy, dlatego na widelcu ma się kilkaset cv tych, którzy
                        poważnie wczytują się we wszystkie głupoty na temat rynku pracy. Napewno nie ma
                        tam tych, którzy znaleźli pracę w pierwszj połowie studiów i wcześniej lub
                        tych, którzy od dawna wiedzieli, że praca na nich czeka. Jednak sam fakt, że
                        można w wielu rejestrować się przez net, ułatwia decyzję o rejestracji, która
                        nie jest już poważną decyzją, a wypełnieniem piętnasu minut pod hasłem "od
                        przybytku głowa nie boli" i co mi szkodzi jak się zarejestruję.
        • Gość: Tawananna* Re: Richelieu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.05, 23:45
          > Może nie wiesz o tym, ale na większośc filologii (poza
          > najpopularniejszymi czyli anglistyką, germanistyką, romanistyką....) przyjmuje
          > się ludzi bez znajomości języka. W trakcie pierwszego roku nauka języka jest
          > tak
          > intensywna, że od drugiego roku zajęcia z innych przedmiotów odbywają się w
          > języku obcym.

          Richelieu już właściwie napisała, ale że uwaga słuszna, pozwolę sobie powtórzyć
          jeszcze raz :).

          Filologie "egzotyczne" to zupełnie inny przypadek - na takiej filologii
          serbskiej, koreańskiej czy portugalskiej (niemal) nikt nie zna języka. Startują
          z tego samego poziomu, a efekt zależy już tylko od nich. Co innego, gdy osoby,
          których kształcenie zaczyna się od pokazania, jak się pisze pierwszą bukwę,
          mają być filologami rosyjskimi, jak ci, którzy idą na studia z już bardzo dobrą
          znajomością języka, od pierwszego roku czytają literaturę piękną w oryginale, a
          przez pięć lat tylko szlifują swoje umiejętności językowe. Sytuację Gallusa i
          innych szkół trochę poprawia fakt, że powoli na najlepszych filologiach
          rosyjskich w kraju zmienia się polityka przyjmowania na studia i programy, co
          wynika z malejącej liczby osób ze znajomością rosyjskiego - ale przy
          obecnej "modzie na rosyjski" może jeszcze zmieni się to w drugą stronę.

          Pozdrowienia,
          Taw
          • Gość: :) Gwoli ścisłości... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 07:24
            ...Wielka "moda" na ten kierunek rozpoczęła się w zeszłym roku(2004) a ja
            poszłam 2 lata temu(2003) kiedy to Gallus pierwszy raz prowadził rekrutację
            czyli szanse czy będzie to dobry wybór miałam 50/50
            Mylisz się twierdząc,że przyjmowali tylko ludzi bez znajomości języka,
            stworzono 2 poziomy-dla początkujących i zaawansowanyzch znających już troche
            rosyjski.
            Ja poszłam na ten kierunek raczej z zamiłowania, bo lubie się uczyć języków
            obcych a nie tak jak twierdzisz- za tłumem(znowu generalizujesz).

            Pozdrawiam i ciekawa jestem na jakim to oryginalnym kierunku Ty studiujesz(lub
            studiowałaś)
            • Gość: Richelieu* Re: Gwoli ścisłości... IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 15.07.05, 13:15
              A więc wygląda na to, że słusznie nei czytujesz dziennikarzynów od siedmiu
              boleści, bo zainteresowanie mediów rosyjskim widziałam wcześniej niż rok temu.
              Oczywiście, że generalizuję mówiąc o baranim pędzie na niektóre kierunki, czemu
              bierzesz wszystko do siebie, też mam na sumieniu kierunek strasznie modny, choć
              w gruncie rzeczy wynikał tematycznie z poprzedniego.
              2 poziomy? ale egzaminu i tak nei było, tylko po przyjęciu na podstawie zapisu
              rozdzielono studentów tak jak dzieje się to na każdym lektoracie. Zresztą Twoje
              wyrażenie, myślę, że to przejęzyczenie "zaawansowanych znających już trochę
              rosyjski" świadczy o złym definiowaniu zaawansowanego języka. Widziałaś stare
              podręczniki do ruskiego z liceum wyd WSiP, gdzie program wręcz zalecał aby
              czytać córki kapitanów w oryginale. I z taką znajomością szli ludzie na
              rusycystykę, porównywalną do dziesiejszej anglistyki, która o tyle się jeszcze
              trzyma, że spośród dziesięciu osb mogą sobie wybrać jedną z najlepszym
              językiem.

              Druga sprawa. Że nie ma zapotrzebowaniana rusycystów takiego, jaki prezentowany
              jest w gazetach i można przypuścić, że lwia część rusycystów po szkołach
              prywatnych zostanie sekretarkami, jeśli i angielski będą umiały. Bo porządne
              stanowiska zajęte będą przez garstkę najlepszych absolwentów rusycystyk, a
              tłumaczobycie wymaga obecnie więcej niż sam język. Wśród tłumaczeń najlepiej
              stoi łatwo przewidywalna dziedzina, czyli informa i elektronika i dużo większe
              szanse na zostanie tłumaczem ma informatyk czy inny inżynier elektronik z
              biegłym rosyjskim, niż rusycysta. Kiedyś jeszcez miał taki rusycysta poziom nie
              do doścignięcia, dziś znać ruski na poziomie nie filologa od podstaw, czy jak
              tam wolisz zaawansowanego, który trochę tego ruskiego zna (plus faktografię
              rosyjską) to pikuś
              • Gość: :) Powoli sie irytuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 21:48
                Dalej nie odpowiadasz na moje pytanie odnośnie Twoich studiów,wstydzisz sie? A
                może boisz,że inni się doczepią.
                A tak swoją drogą to Ty chyba naprawdę musisz być wóżką skoro przewidujesz iż
                większość ludzi po rusycystyce wyląduje w biurze jako sekretarka.
                Żałosne jest to co piszesz odnośnie szkół prywatnych gdyż to czy uczelnia jest
                państwowa czy nie jest rzeczą drugorzędną, ważniejsze jest indywidualne
                podejście studenta do sprawy,bo jeśli się nie chce uczyć to i najlepsza szkoła
                mu nie pomoże.
                Jeszcze coś,jeśli komuś się noga powinęła na egzaminach wstępnych tudzież
                maturze(np słabe wyniki) a chce iść na studia to dlaczego ma nie skorzystać z
                prywatnej uczelni? Chyba lepsze to niż zasilenie szeregu bezrobotych czyż nie?
                Pewnie i tak zaraz obalisz moją argumentację o "Wszechwiedząca"



                • Gość: Richelieu* Re: Powoli sie irytuję IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 15.07.05, 22:13
                  nie słonko, tysionc pińset sto dziewińset razy o tym mówiłam i to żadna
                  tajemnica, zwłaszcza dla osób, które, jak twierdzą, bardzo dobrze znają moje
                  zdanie na temat ten i ów. gegra, socjol i archit. Już dobrze?

                  I zawsze mnie to bawi, że inni gadają, się wyrażają nieprzyzwoicie na temat
                  takich i owakich studiów, i nic. Ja pisnę tylko i już afera. No weźcie się, czy
                  ja jaki autorytet jezdem żeby tak włosy rwać z powodu mojego zdania.

                  ad sekretarka, po prostu widzę zapotrzebowanie na rusycystów teraz, widzę te
                  wielgie porozumienia gospodarcze, które właśnie nie dochodzą do skutku. Gdzie
                  więc będą zatrudnianiani jeśli moda na rusycystykę wygaśnie za kilka lat. Może
                  być językiem wymaganym czysto teoretycznie, tak jak teraz się wymaga biegłego
                  ang, niem i fr od sekretarki, chociaż faktycznie potrzebne jej są tylko
                  podstawy każdego z nich. Może być też uczonym dla "szpanu", a wtedy i
                  nauczyciele będą potrzebni. Ale to wszystko są zajęcia nie takie o jakich marzy
                  przyszły filolog, bo najczęściej zarzeka się, że w szkole uczyć nie będzie,
                  choć obecnie jeśli nie jest anglistą, to po zostaniu stażystą w podstawówce
                  umiera ze szczęścia. Chcesz uczyć i jesteś pewna, że będziesz lepsza od starych
                  nauczycieli? Postawiłabym na Twoją taniość, bo dyrek woli stażystę od
                  dyplomowanego. Ale co do usług i przemysłu, uu, licho
                  • Gość: :) Re: Powoli sie irytuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 10:55
                    Jak słysze tekst,że po filologii będę uczyć w szkole to krew mnie zalewa
                    Dla Twojej wiadomości "słonko" ja nie jestem na kierunku nauczycielskim tylko
                    na biznesie i turystyce więc jak widać mam szersze pole do popisu
                    • Gość: Richelieu* Re: Powoli sie irytuję IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 16.07.05, 15:24
                      ha, szersze, że ilość polskich turystów w Rosji jest nieporównywalnie mneijsza,
                      wręcz mizerna, w stosunku do krajów śródziemnomorskich i nadal od kandydatów do
                      biur podróży wymagany jest ang i wł lub hiszp lub fr
                      z binesem, jak tam chcesz, masz biegle opanowane słownictwo techniczne i znasz
                      się na tym co będziesz chciał tłumaczyć, to ok.
                      a uprawnień pedagogicznych nie będziesz miał po tej specjalności i stracisz
                      główny sposób wykorzystania języka.
                      • czarna_jagodka Re: Powoli sie irytuję 16.07.05, 16:24
                        > a uprawnień pedagogicznych nie będziesz miał po tej specjalności i stracisz
                        > główny sposób wykorzystania języka.

                        Uprawnienia można sobie dorobić w trakcie studiów, to żaden wysiłek ani
                        filozofia. Chyba na większości uczelni można zrobić taki kurs.
                • tomb_raider Re: niesłusznie, złość piękności szkodzi 16.07.05, 20:12
                  opinia Richelieu o szkołach prywatnych i państwowych wydaje mi się słuszna.
                  Oczywiście, motywacja jest istotna, słyszałam o przypadkach rozpoczynania nauki
                  angielskiego od uczenia się artykułów prasowych na pamięć, ale chyba więcej
                  osób opanowało język na kursach z lektorem? Poza tym, kiedy oceniamy ogólny
                  poziom absolwentów danego kierunku, nie bierzemy pod uwagę jednostek o
                  niezwykłym samozaparciu, tylko studentów przeciętnych. Ja stanę się studentką
                  uczelni państwowej dopiero od października, ale miałam niewątpliwą przyjemnośc
                  uczyć się w państwowym liceum z tradycjami. Odpowiednią porcję wiedzy każdy
                  uczeń- chcąc nie chcąc- otrzymał, dzięki zaangażowaniu i surowości nauczycieli.
                  Oczywiście, przy pewnym wysiłku nielicznym "udało się" nie dostać na dzienne
                  studia na państwej uczelni, tak jak- niewątpliwie :]- absolwenci szkół
                  prywatnych mają szansę się na studia dostać. Jednak przed wyrzuceniem lekce
                  sobie ważącego naukę ucznia/ studenta z prywatnej szkoły/ uczelni każdy dobrze
                  się zastanowi, bo on przecież płaci, a co kogo obchodzi poziom merytoryczny
                  takiego absolwenta?
                  Oczywiście, trzeba zaznaczyć dwie sprawy: są wśród prywatnych uczelni wyjątki,
                  w tej chwili nasuwa mi się Wyższa Szkoła Biznesu w Nowym Sączu... a także
                  szkoły prywatne mają pewne zalety, i są dobre na np. roczne "przeczekanie" do
                  następnych egzaminów na studia. Przede wszystkim są lepiej wyposażone niż
                  państwowe placówki.
                  Ten mój tekst jest strasznie niespójny, ale mam nadzieję, że przy odrobinie
                  wysiłku zrozumiały :]
                  • Gość: Uśa Re: niesłusznie, złość piękności szkodzi IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.05, 22:38
                    są wśród prywatnych uczelni wyjątki,
                    > w tej chwili nasuwa mi się Wyższa Szkoła Biznesu w Nowym Sączu..

                    To tylko oficjalnie dobra szkoła. Mój kolega ją kończył. Nie miał żadnych
                    problemów z nauką, egzaminy zdawał bez problemu..... bo jak sam twierdzi "szkoła
                    w sumie prezentuje dośc niski poziom".
                    • Gość: :) Richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 11:48
                      Widzę,że z Tobą nie da się dojść do porozumienia, bo i tak próbujesz udowadniać
                      swoją wyższość nad innymi(ciekawe na jakiej podstawie)
                      Co do turystyki i biura podróży to skąd wiesz jakie języki znam, to że mowa w
                      tej chwili o rosyjskim nie znaczy iż tylko ten język znam( dla Twojej
                      wiadomości znam jeszcze angielski-biegle,średnio niemiecki i biorę się za
                      hiszpański a że mam zdolności językowe(przyznaję bez fałszywej skromności)
                      nauczenie się go to tylko kwestia czasu)
                      Aha i jeszcze coś,zdaje się,że bierzesz mnie za faceta- a to jest błąd.
                      Mimo wszystko,pozdrawiam!
    • Gość: haha Re: Richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 12:16
      :)
    • Gość: :) Re: Richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 07:49
      lol
    • Gość: Pe Re: Richelieu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 08:44
      Jeśli myślę o tym Gallusie, a podejrzawam że dobrze myślę ... to szczerze
      odradzam.
      Choć niektórym może się bardzo podobać.
      Miałam kilku znajomych "studiujących" tam, i prawdę mówiąc ręcę mi opadały z
      ich opowieści. Powiem tyle, że ja miałam ciężej w liceum.
      Aczkolwiek, ile teraz wart jest mgr takiej czy innej uczelni ?
      Taka szkoła jak nic daje świetne możliwości do "zbierania doświadczenia" już od
      pierwszego roku przy ich "wymogach".
      Zależy kto co lubi.
      Nie odradzam bo ... szkoła prywatna - ale tak się niestety stało, że ta szkoła
      kumuluje wszystkie negatywy przypisywane ad hoc szkołom prywatnym.
Pełna wersja