Dodaj do ulubionych

oszczędzanie

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.08.05, 11:23
Napiszcie, studenci, jak oszczędzacie studiując, tak żeby jakoś przeżyć w
obcym mieście.
Obserwuj wątek
    • Gość: Lol_niezly Re: oszczędzanie IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.pl 29.08.05, 11:40
      To zalezy co studiujesz...
      Ja np: przez pierwsze kilka lat jak jeszcze nie pracowałem to nie wydawałem a
      nic kasy tzn: zero kin,teatrow,imprez nic - po prostu nie bylo czasu.
      Czasem oszczedzalo sie na jedzeniu, z kumplami 2-3 chleby,maslo i dzem na spole
      i sie robilo kanapki ;] Oczywiscie zero alko bo tez kosztuje, a poza tym nie
      pozwala sie uczyc ;] Obiad na stolowce raz na 2-3 dni zeby jakos przezyc ;d
      Czasami tez nie kupowalo sie biletow do autobusow hehe ;] Kilka dni i od razu
      10 zl w kieszeni...
      • Gość: dobrzeradzacy :D Re: oszczędzanie IP: 80.51.249.* 29.08.05, 11:46
        w skarpete i pod poduszke :P :D
        • Gość: ja Re: oszczędzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 20:49
          ja sie nauczylam oszczedzac po zakupie upragnionych ksiazek z historii
          literatury. wyzarly mi kase na zycie na 2 miesiace z gory, ale bylo warto.
          najpierw zjadlo sie wszystkie zapasy zarcia ( na ryz z torebki do dzis nie moge
          patrzec, bierze mnie na wymioty). potem pasozytujesz na znajomych z akademika,
          beda cie goscic prtzez gora 10 dni, potem albo wyjadasz kit z okien i tynk ze
          scian ( w moim akademiku nie bylo to trudne, bo tynk sam sie osypywal) albo
          zaczynasz pasozytowac na znajomych z grupy czy nawet roku. mi kolezanki
          odstepowaly 2 sniadanie ( bo i tak sie odchudzaja) a jedna 2 razy zaprosila na
          niedzielny obiad. potem to juz tylko stolowki dla ubogich...
          • Gość: ja2 Re: oszczędzanie IP: *.adsl.inetia.pl 29.08.05, 23:25
            to ja nie chce studiowac hehheh :D bez przesady narazie sa rodzice a pozniej
            kazdy daje rade i nikt tak nie wegetuje
            • artkal zależy czy jesteś . P R O S T A K I E M . czy nie 19.12.05, 18:04
              Jak jesteś prostakiem to nie masz problemu, nawet jak Ci przyjdzie żreć tynk ze
              ścian (tylko pamiętaj, żebyś zostawił dla innych, którzy tam przyjdą po Tobie i
              też będą się chcieli najeść)

              Natomiast jeśli nim nie jesteś, to masz problem.
              .
              --
              Artur Kalinowski
              artgraf@gazeta.pl
              880 909 200
          • Gość: lulu Re: oszczędzanie IP: *.devs.futuro.pl 19.12.05, 09:20
            Nie jeść. Alkohol też ma kalorie.
            • Gość: Netre Re: oszczędzanie IP: *.aster.pl 19.12.05, 13:31
              No pewnie i zamiast kupowac belvedere mozna kupic filandie lub absoluta duzo
              tansze a tez nie sa zle
          • Gość: miś Ja w twoim wieku nie jadłem... IP: *.de.ibm.com 19.12.05, 15:56
            • Gość: Mon przestancie sie nad soba uzalac ! IP: *.wsb-nlu.edu.pl 19.12.05, 16:31
              juz wiem jak to sie dzieje ze bogatsi sa jeszcze bogatsi,a biedni zawsze beda
              biedni-zalezy tylko od nastawienie!! studiuje w szkole prywnetnej,3 rok w
              calosci oplacam sobie czesne,mieszkanie, zycie, i wystarcza mi jeszcze na
              markowe perfumy, pracuje w swietnej firmie i zdobywam cenne doswiadczenie-kazdy
              moze tylko-ruszcie glowa!! PRACY JEST PELNO!! trzeba tylko chciec, byc pewnym
              siebie, przebojowym, szukac, szukac i prosic, no ale fakt nikt nie przyjmie do
              pracy zakompleksionego, skulonego studencika i szarym sweterku, ktory choc moze
              i wiedze ma, to przekazac jej nie potrafi - uwiezcie w koncu w siebie !!
        • artkal zależy czy jesteś . P R O S T A K I E M . czy nie? 19.12.05, 18:01
          Jak jesteś prostakiem to nie masz problemu, nawet jak Ci przyjdzie żreć tynk ze
          ścian (tylko pamiętaj, żebyś zostawił dla innych, którzy tam przyjdą po Tobie i
          też będą się chcieli najeść)

          Natomiast jeśli nim nie jesteś, to masz problem.

          --
          Artur Kalinowski
          artgraf@gazeta.pl
          880 909 200
      • Gość: Aga Re: oszczędzanie IP: 194.146.128.* 29.08.05, 23:57
        > Ja np: przez pierwsze kilka lat jak jeszcze nie pracowałem to nie wydawałem a
        > nic kasy tzn: zero kin,teatrow,imprez nic - po prostu nie bylo czasu.

        Co ty studiowałeś???
        • Gość: Lol_niezly Re: oszczędzanie IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.pl 30.08.05, 00:00
          Informatyke :))
          Niestety tak wygladaja te studia - jeden wielki zap*** ze nie wiesz jak sie
          nazywasz.Serio.Jesli nie wierzysz, popytaj ludzi z UW,UWr lub AGH.
          To sa dopiero studia - a wlasnie co do oszczedzania - bary mleczne :D
          To nic ze sporo bezdomnych i ciagle sie awanturuja, ale mozna przezyc naprawde
          niezapomniany posilek //lol
          • Gość: Aga Re: oszczędzanie IP: 194.146.128.* 30.08.05, 00:26
            Jakoś nie wierzę, żeby aż tak. Znam gościa, co dwa dni studiował informę (na
            UW), dwa - socjologię i jeszcze gdzieś dorobiał w weekendy. :D
            A bary mleczne są cudowne i pyszne w nich żarcie dają.
            • Gość: Lol_niezly Re: oszczędzanie IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.pl 30.08.05, 00:32
              Koles jesli sie dostal na UW to naprawde wymiatal ;]
              Niestety nie wszyscy sa az "tak" uzdolnieni np: ja ... :d
              Mi wszystko przychodzi ciezko, byc moze ze mam typowo humanistyczny umysl , ale
              pokochalem mate ( troszke za pozno ) i nie umiem bez niej zyc hehe :D
              A jak wszyscy wiedza, bez "uzdolnien" to mozna siedziec siedziec... i sie nie
              wymysli, lub wymysli ale troche to dlugo trwa ;]
              • Gość: DIXmOniek ogarnij się !!! IP: *.de.ibm.com 19.12.05, 12:00
                Jak ja nie znosze takich :"Lol'i", którzy psują wizerunek informatykom..
                Później każdy myśli, że to banda gamoni... Ja jeszcze przed studiami umiałem
                sobie zorganizować hajs.. Tynku żarł nie będę !!! Nie wiem czego Cie uczą na
                tej informatyce, że nie masz czasu na kino. Współczuje. Ja studiuje inf
                dziennie na PW, pracuje w poważnej firmie, a i przymelanżować lubię ;] Na
                wszystko znajdzie się i czas i hajs, tylko czasem trzeba wyściubić nos sprzed
                książek i kompa i ruszyć głową. Jak Ci brakuje kwitu to daj ogłoszenie do
                gazety, że robisz stronki, informatyku.. Głodował nie będziesz.. A jak nie
                umiesz to sie naucz - proste jak pier***enie... BLACHA NA ODMUŁ !!!
              • Gość: lama Re: oszczędzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 17:53
                LOL_niezly myślę, że Ciebie rozumiem bo sam teraz studiuję informatykę chociaż talentu nie mam, trzymaj tak dalej, będziesz (a zapewne już jesteś) świetnym fachowcem, zazdroszczę Ci że zdołałeś z takim zapałem i pracowicie przejść przez studia :-)
                dla mnie to głupie że informatycy biorą się za stronki internetowe, od tego są graficy, webmasterzy, ludzie ze zdolnościami plastycznymi, informatyk ma się zająć skryptami, bazą danych i serwerem, a nie dłubać w estetyce, czcionkach i kolorkach strony, bo to wstyd dla informatyka !
            • Gość: lama Re: oszczędzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 17:59
              nie cierpię takich opowiastek w stylu "robił to, tamto i jeszcze dorabiał" - być może był tak bardzo uzdolniony i miał już taką wiedzę, że nie musiał się wiele uczyć na studiach, ale takich jest bardzo niewielu, i jesli ktos robi wiele na raz to tak sam jak wykładowca na kilku etatach - po prostu dowala fuszerkę i jeszcze oczekuje żeby mu czapkować za tą jego 'zaradność'
          • Gość: robak Re: oszczędzanie IP: 81.144.199.* 18.12.05, 21:00
            > Informatyke :))
            > Niestety tak wygladaja te studia - jeden wielki zap***

            Eeeh - nie rozsmieszaj mnie, tez studiowalem informe na AGH i nigdy sie nie
            zajezdzalem. Wrecz przeciwnie - przez caly semestr byl totalny luz, gralo sie w
            Quake'a, potem Counter Strike'a non-stop w przerwach miedzy imprezami. Dopiero
            tak tydzien, dwa przed sesja bylo goraco, ale to tylko na miesiac (no czasem
            sie jakis przedmiot wlokl za Toba przez 3 miesiace, ale bylo mnostwo opcji i.e.
            warunki, przedluzenia sesji, etc.)
            Od 3-go roku pracowalem, na piatym roku na pelny etat i nie mialem problemu
            pogodzenia tego ze studiami (oczywiscie dziennymi). Niestety liczba imprez
            drastycznie spadla :(
            Pozdrawiam.
            robak
          • veevaa Re: oszczędzanie 19.12.05, 10:43
            No tak sie sklada, ze zapierdziel na informatyce polega na tym, ze jest 1,5
            godziny w tygodniu zajec obowiazkowych na trzecim roku, a pare lat temu bylo
            jeszcze mniej... Sa wyklady, na ktore mozna sobie chodzic, oczywiscie. Moj facet
            studiuje informatyke, do tego pracuje na caly etat. Nie przeszkadza mu to byc w
            domu codziennie najpozniej o 17 (wychodzi na 7.00).
        • Gość: Zdzichu Re: oszczędzanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.05, 11:25
          Ja osczedzam bo nie chodze na kobiety lekkich obyczajow tylko bawie sie z
          dziewczynami za akademika. a po drugie dziadek dal mi rower marki ukraina i nie
          musze kupowac biletow.
    • Gość: alka Re: oszczędzanie IP: 133.6.76.* 30.08.05, 05:20
      Jeslimozna, to przywozi sie jedzenie z domu. Wszystko, na co tylko rodzice
      pozwola. Namawia sie znajomych, by nie chodzili do knajp z platnym wejsciem.
      imprezy robi sie w domu, bo tak wychodzi taniej. A na obiad pol torebki ryzu i
      pol sosu z torebki. Wzglednie zupka chinska - w supermarketach jest tanio. W
      ten oto sposob nie zaplacimy za obiad wiecej niz 1 zloty. Oczywiscie nie
      kupujemy bulek, tylko chleb, bo taniej i na dluzej starczy (jesli sie pol
      bochenka zamrozi, to nie stwardnieje i nie splesnieje). A rodzicom mowimy, ze
      mamy strasznie duzo nauki, wiec nijak do domu sie nie wybierzemy (bo przeciez
      nie przejdzie nam przez gardlo, ze na bilet nie starczy). Bilet na autobus
      kupujemy, bo kto nie kupuje, ten zlodziej, a przeciez mamy swoj honor. Gdy
      chcemy zaszalec, idziemy do baru mlecznego, no ale na taki wypad to trzeba
      odlozyc. Kto lubi, moze zjesc ryz z jogurtem. W ogole po co caly czas jesc ryz,
      jest jeszcze kasza no i... frytki! (Niech cena oleju nikogo nie odstrasza, bo
      na jednym duzym mozna dlugo smazyc...) Po miesiacu jedzenia frytek lepiej
      jednak zrobic badanie krwi. Rozne kwiatki wychodza... Niestety:( No i to chyba
      tyle, jesli chodzi o oszczedzanie. Ksiazki sa przeciez w bibliotekach, mozna
      podskoczyc, komorka - 50zl na co najmniej 2 miesiace. Poza tym w czytelni na
      szczescie jesc nie mozna, wiec sie nie mysli o tym, co niedostepne i
      nieosiagalne. Niektorzy ze stresu przed egzaminami/zajeciami niemoga jesc -
      szczesciarze;-) W sumie to lepiej sie to wszystko wspomina niz przechodzi na
      wlasnej skorze. A tu jeszcze jeden rok:-)
      • Gość: oooooooooooo Re: oszczędzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 19:49
        dobre <ok>
    • mr.yez ROWER :-) 16.12.05, 23:09
      Jeździ się rowerem, który ma się jeszcze z czasów kiedy się nie było studentem i nie trzeba było oszczędzać :)

      A obiady gotuje się w domu, najlepiej od razu na dwa dni.
      Ryż i ziemniaki cały rok (całe, w łupinkach, talarki, gniecione, frytki, placki ziemniaczane... możliwości nieskończone), a w sezonie fasola plus wszystko co wyrosło - na zupę, też najlepiej hurtem na parę dni.
      • Gość: kosa Re: ROWER :-) IP: *.neting.pl 17.12.05, 00:49
        zupa z torebki (jakis zurek etc za <2zl) + pare ziemniakow i masz obiad. ryz
        jest boski (troche ponad 1,5 zl za 4 torebki), oczywiscie na bulki nawet nie
        patrze. jakso mi tak wychodzi, ze mieso jest cholernie drogie;) wiec wyjatkowo
        zadko jem, chociaz czasami trzeba. obiady oczywiscie w domu robie, po zadnych
        barach sie nei szwedam (we wrocku co najmniej 4-5 zl, to przeciez skandal!).
        rower niestety ukradli, wiec tup-tup na polibude;) na szczescie do rodzinki mam
        prawie 500km, wiec do domu prawie nei jezdze.
      • Gość: miki ja zarabiałem IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.05, 00:59
        oszczędzałem, na ile się dało, potemzacząłem dorabiać korepetycjami, jakimiś
        fuchami, i jakoś szło do przodu - zupek chińskich ani gorących kubków nigdy nei
        jadłem - szkoda mi było żołądka - teraz co prawda się grubo zastanawiam, kiedy
        mi się te studia zwróca, bo zarabiam ledwie powyżej krajowej, ale i tak nie
        załuję ani dnia ze studiów - oczywiście jeździłem rowerem po mieście :)

        acha - a teraz pałętają mi się po głowie myśli o emigracji na stałe





        • Gość: Rafał Re: ja zarabiałem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.05, 08:59
          To wszystko prowokacje. Nik uczciwy nie może jednocześnie studiować dziennie i
          pracować. To nie da się czasowo pogodzić. ja przez całe studia żyłem sobie
          dobrze ale studiowałem chodziłem na wszystkie zajęcia i byłem fair. Teraz za
          moją uczciwość płace problemami życiowymi, ale nie brakiem pieniędzy.
          • Gość: pracujący Re: ja zarabiałem IP: *.net.autocom.pl 17.12.05, 09:41
            to nie prawda że nie da się wyrobić,a to że nie chodze na wykłady z powodu mojej pracy to chyba nie znaczy że jestem nieuczciwy, przynajmniej u mnie wykłady są nieobowiązkowe.
            p.s. praca na studiach, zwłaszcza w swojej branży jest wg mnie o wiele cenniejsza niż nawet średnia 5.0, zwłaszcza że zarabia się o wiele więcej, niż ze stypendium z takiej średniej :)
            Pozdro dla wszystkich studiujących i pracujących - trzymajcie się :)
          • Gość: info Re: ja zarabiałem IP: *.petrus.com.pl 17.12.05, 12:26
            pewny jestes?
            gdy musze isc na zajecia obowiazkowe to wychodzi to tak:
            pon.1h, wt.1h,pt.1,5h
            sa to 3 obowiazkowe cwiczenia:-) kierunek prawo
            i co nie moglbym gdzies pracowac? np jako przedstawiciel handlowy
            nie wiesz to nie gadaj
            btw.chyba musze jakiejs roboty poszukac;-)
            • Gość: simon Re: ja zarabiałem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 12:51
              zalezy od ktorego roku...na ostatnich latach mozna juz zaczac szukac jakiejs roboty....platneog stazu czy cos...w zawodzie oczywiscie.
              • Gość: simon Re: ja zarabiałem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 13:13
                tak btw...3cwiczenia...no wymiatacie na tym prawie:):P:P...
                • Gość: bibi Re: ja zarabiałem IP: *.uje.nat.hnet.pl 19.12.05, 21:15
                  Tak się składa,że na to wymiatanie na 5 roku musieliśmy się mocno napracować.
                  A poza tym,wiele firm,w których byłam prosto w oczy mi przyznało,że boją się
                  zatrudnić kogoś,kto studiuje i zna prawo;>>>słodkie;)
                  A co do pracy w zawodzie podczas studiów,to w tym akurat jest tylko dla rodziny
                  i znajomych,a dla tych bardziej ambitnych bez koligacji,to może być darmowe
                  robienie przez 10h dziennie(a także weekendy) wszystkiego za radcę,notariusza
                  etc.Smutne.
              • Gość: s a ta wiadomosc... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 13:22
                miala isc do kolegi powyzej oczywiscie:P...
          • Gość: SA Re: ja zarabiałem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.05, 10:40
            V E T O!

            Studiuje trzy kierunki w trybie dziennym i pracuje w miedzynarodowej firmie w
            wt,sr, pt, so i niedziele...

            Niemożliwe to nie fakt, niemożliwe to jedynie opinia.

            Pozdrawiam,
            support.agent
        • Gość: Rafał Walcie się. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.05, 09:00
          To wszystko prowokacje. Nik uczciwy nie może jednocześnie studiować dziennie i
          pracować. To nie da się czasowo pogodzić. ja przez całe studia żyłem sobie
          dobrze ale studiowałem chodziłem na wszystkie zajęcia i byłem fair. Teraz za
          moją uczciwość płace problemami życiowymi, ale nie brakiem pieniędzy.
          • Gość: jabol-sama [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 17:18
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kasia_kar Re: Walcie się. 17.12.05, 18:22
            Przesadzasz.
            Ja pracuję od początku IV roku studiów dorywczo (prawda, że czasem opuszczam
            wykłady). Przedtem pracowałam przez każde wakacje a poza tym miałam stypednium
            naukowe i socjalne - i nie musiałam brać w ogóle pieniędzy od rodziców.
            Da się tylko trzeba bardzo chcieć.
    • Gość: zenek Re: oszczędzanie IP: *.nat.student.pw.edu.pl 17.12.05, 00:43
      IMO oszczędzanie jest samo w sobie dobrym zjawiskiem, ale jak czytam że ludzie
      oszczędzają na książkach, kinie, i jedzeniu to wydaje mi się że nie o to się
      mija z celem. To nie życie tylko wegetacja. Alternatywą dla oszczędzania jest
      zarabianie. Może na pierwszym, drugim roku jest cieżko, ale później można
      dorabiać. Ja pracuje od pierwszego roku, imałem się różnych zajęć od ulotek,
      poprzez kelnerowanie, sprzątanie, przepisywanie tekstów i na poważnej pracy w
      IT skończywszy. I kasy nie brakowało ;)
    • Gość: marcin tatra i tyskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 00:46
      tatra i tyskie zamiast żywca
      • Gość: CF Re: tatra i tyskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.05, 01:03
      • Gość: CF Re: tatra i tyskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.05, 01:06
        Ukrainski spiryt zamiast wodki. Teoretycznie mozna sie naciąć, ale wydaje mi się
        ze predzej wpadniesz pod samochod niz trafisz na metanol ;)
    • Gość: PawelStudentDZIEN Re: oszczędzanie IP: *.dhcp.kgpt.tn.charter.com 17.12.05, 04:00
      Panowie jak to czytam to mi sie włos na skórze jeży. Przeciez to nie jest
      studiowanie. Studiowanie polega na zabawie nie pomijajac nauki. Jak czytam o
      zupkach i ryzu i dniu za 1 PLN to wydaje mi sie ze to ktos z Somalii to pisze.
      Ja cały czas studiuje dziennie, od rodzicow brałem tylko na 1 roku. Dorabiam
      sobie, stac mnie na posiadanie samochodu, kupno nowych ksiażek, bary,
      restauracje, dyskoteki dziewczyny. Nie moge sobie wyobrazic życia jakie Wy
      tutaj opisujecie. Sorry ale na takich ludzi ktorzy ciągle podtrzymują stereotyp
      biedaka studenta spoglądam z pogardą. Nie pochodze z bogatej rodziny ale umiem
      sobie radzic i wiem ze po studiach tez sobie poradze bo to szkoła zycia a nie
      szkoła oszczędzania. Studia maja nauczyć Nas klasy i ogłady a nie skąpstwa i
      narzekania. Pozdrawiam wszystkich studentów.
      • Gość: elmo Re: oszczędzanie IP: *.catv.net.pl 17.12.05, 08:58
        zgadzam sie z Pawlem.ze mna bylo tak samo.parca od poczatku i dorabianie do
        gonca przez ochroniarza do pracy w kancelarii prawnej.kasa byla zawsze,
        nauczylo mnie to szacunku do pieniedzy.ale dziei temu bylo na imprezy i inne
        niezbedne wydatki. a co najwzanejsze nie trzeba bylo brac od rodzicow. no i
        teraz po studiach latwiejsze wejscie w dorosole zycie!
        pozdrawiam
        • Gość: stiria Re: oszczędzanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.05, 22:14
          wiem jak to jest wsrod moich znajomych. koniec miesiaca - a tutaj kasy brak. w
          wiekszosci maja oni tyle samo czasu co i ja, ale nie chce im sie pracowac, nawet
          o tym nie mysla, albo twierdza, ze za tyle to sie nie oplaca pracowac. a ja
          czulabym sie zle w takiej sytuacji... czuje potrzebe chociaz czesciowej
          samodzielnosci i mniejszej zaleznosci od rodzicow oraz tego ze cos zawsze moge
          zaoszczedzic. Od nowego roku zmieniam prace, mam nadzieje ze na lepsza.
    • Gość: Mario P Ł PRACA + OSZCZEDZANIE IP: *.tvsat364.lodz.pl 17.12.05, 10:13
      moja rodzina miala problemy finansowe ale to juz minelo. W liceum w kazde
      wakacje pracowalem. Zdalem na politechnike.
      Kazde wakacje pozniej pracowalem. Od 2 roku bylem barmanem w klubie. Pozniej
      jezdzilem do USA. Najbardziej oszczedzalem na 1 roku... Pozniej tez ale juz na
      inne cele. Pozniej oszczedzalem na wyjazdy w gory i sprzet na moje hobby.
      Studiowalem 7 lat bardzo trudny kierunek. Ale przynajmniej nie sprawialem
      rodzinie problemow finansowych, mam doswiadczenie w pracy, spelnilem sie
      calkowicie jako student- od hobby, podroze, disco, dziewczyny po dzialalnosc w
      organizacjach.
      Dzisiaj po 2 latach mam juz druga prace w zawodzie i zarabiam powyzej sredniej
      krajowej i jest bardzo fajnie. Pozdrawiam wszystkich studentow. Jesli sie chce
      to da sie rade (za bilety trzeba placic - honor sie ma :) Polecam rowniez
      kierunki techniczne. Smiesza mnie narzekania ludzi po prywatnych uczelniach.
      Mialem duzo znajomych po takich uczelniach. Rozejrzyjcie sie po rynku pracy- kto
      jest poszukiwany- pozniej wybierzcie kierunek. Oczywiscie trzeba wiecej
      popracowac na uczelni. Ale to tylko 5 czy 6 lat a pozniej cale zycie ma sie
      prace i dobry zawod. Pozdrawiam jeszcze raz.
    • Gość: qaz Re: oszczędzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 10:30
      Mialem kumpli na studiach co przez 2 tygodnie wydali cala kase na imprezy a
      potem resze miesiaca "oszczedzali" na jedzeniu (chleb z dzemem + zupki chinskie)
      Ja nie musialem oszczedzac bo takim kumplom co balowali, zaocznym i osoba mniej
      zdolnym robilem projekty za kase. Otrzymywalem jeszcze stypendium naukowe,
      mieszkalem w akademiku i chodzilem na stolowke studencka. Rodzice finansowali
      mnie tylko przez 2 lata. Studiowalem budownictwo i wcale nie bylem kujonem,
      poprostu bylem dobry z matematyki i fizyki, czyli podstawowych dziedzin nauki
      potrzebnych na tym kierunku.
      ps. najlepsza byla mechanika budowli na zaliczenie ktorej trzeba bylo zrobic
      projekt. Otoz byl on na tyle trudny, ze na roku moze z 10% osob wiedzialo jak go
      zrobic. W tydzien zarobilem na 2 miesiace studenckiego zycia.
    • Gość: lies from tablclth Re: oszczędzanie IP: *.chello.pl 17.12.05, 11:07
      Kupujac tylko jedzenie i placac za mieszkanie szybko staniesz psychotycznym,
      chorobliwym wyrzutkiem spoleczenstwa, ktory byc moze bedzie mial 5 w indeksie.
      Kogos z klopotami psychicznymi a przynajmniej nerwowego i rozkolatanego nie
      przyjmie zadna szanujaca sie (dobrze placaca) firma. Dopoki w Polsce drwi sie z
      uczciwej pracy umyslowej polecam zagranice albo studia zaoczne. Naprawde szkoda
      sie az tak bardzo poswiecac, studia nie zbawiaja... Frustraci frustratom.

      __________________________________________________
      You depend on our protection
      Yet you feed us lies from the table cloth
      • Gość: kosa Re: oszczędzanie IP: *.neting.pl 17.12.05, 11:35
        alez to chyba oczywiste, ze w wakacje pracowalem! poza tym, nie wyklucza sie
        pracowanie z oszczedzaniem! a swoja droga ciekawy pomysl z projektami dla mniej
        zdolnych;)
    • Gość: ME Re: oszczędzanie IP: *.telsten.com / *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.05, 16:00
      Oszczedzanie to podstawa bogacenia się

      - Tankuje na stacjach przy marketach
      - robie zrzutki na paliwko czasem
      - Staram się czasem coś ugotować - nie zawszę musze isc na miasto
      - Gotuje razem ze znajomymi lub razem chodzimy do restauracji
      - Ciuchy kupuje na promocjach
      - Narty np. kupuje na allegro zawsze z 600 zł taniej
      - Laptopa z Kanady
      - Jak jade pociagiem to 2 klasa lub czasem na stopem dla wlasnej satysfakcji
      - Nie musze mieszkac w M4 sam , dziele je z 2 wspolokatorami
      - latam tanimi linia lotniczymi
      - zamiast piwa na impreze czasem warto poimprezowac przed

      Pozdrawiam
    • Gość: maua Re: oszczędzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 16:34
      ecstasy zamiast koksu i od razu kilka tysiączków w kieszeni:o)
    • Gość: Lehoo Re: oszczędzanie IP: *.internet.v.pl 17.12.05, 19:36
      W ramach oszczędności :
      1) zamiast czarnego kawioru kupuję tańszy - czerwony
      2) zamiast cygar hawańskich kupuję tańsze holenderskie
      3) zamiast Jaśka wędrowniczka z czarną nalepką kupuję tańszego - z czerwoną.
      4) jeżdżę dieslem zamiast benzyniakiem
    • Gość: juz_nie_studentka Re: oszczędzanie IP: *.crowley.pl 17.12.05, 19:46
      ja przez całe studia dawałam korki z matmy, bardzo opłacalne zajecie, 5 lat
      temu 35 zl/h , nie trzeba miec lokalu i placic podatków :-) uczniow mialam tylu
      ze najwiecej na mc wyciagalam 2000 brutto ale w wiekszosci ok 1200. Ruchome
      godziny pracy. Rewela - gadasz i ci za to płaca! W wakacje tez pracowalam ale
      aby tyle samo zarobic co na korkach trzeba było poswiecic znacznie wiecej
      czasu...a oszczedzianie - polecam happy hours - 2 za 1!
      • Gość: Richelieu* Re: oszczędzanie IP: *.localdomain / *.zyg2.brewet.pl 17.12.05, 20:02
        teraz za korki bierze się 50/h , a że maturzyści coraz mniej w matmie
        zorientowani więc udzielaj tych korków nadal
        • Gość: juz_nie_studentka Re: oszczędzanie IP: *.crowley.pl 17.12.05, 20:36
          50 zł - rewela! Teraz juz nie musze udzielac korków :-), ale faktycznie jeszcze
          w pierwszym roku pracy - doskonałe źródło dodatkowej kapusty. Polecam jeszcze
          raz. Szczególnie jeśli młodziaki leserują.
          • Gość: az Re: oszczędzanie IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 17.12.05, 22:44
            "Rewela rewela troche korkow i jest kapucha, spoko ! Pelna rewela, nie ma co
            leserowac mlodziaki. Luz i pis !"

            Pomyslec ze mam dopiero 23 lata...

            • iduna Re: oszczędzanie 17.12.05, 23:14
              1) w niektórych piekarniach po godzinie 18 pieczywo jest o 50% tańsze- w ten
              sposób bochenek chleba = 60 groszy :)
              2) jak nie można iść gdzieś na piechotkę, to w tramwaju sprawdza się wszystkie
              śmietniczki w poszukiwaniu skasowanego biletu, który jeszcze jest ważny i się
              jedzie :)
              3) na 1 roku chodziłam na WSZYSTKIE zajęcia, miałam najwyższą średnią i do tego
              udzielałam korków z angielskiego, co dawało ok 200zł miesięcznie (studiuję
              dziennie na AM)
              4) lepiej iść do pracy niż starać się o stypendium naukowe- za średnią 4,79
              dostaję 120 zł- a na dziennych można pracować w weekendy i zarobić znacznie
              więcej :)

              sekret to dobra organizacja i właściwe podejście do życia :)
              pozdrawiam wszystkich studentów i studentki :D
            • Gość: Richelieu* Re: oszczędzanie IP: *.localdomain / *.zyg2.brewet.pl 17.12.05, 23:26
              joł ziomal, co z twoim qmaniem bazy? Nie jesteś ql !

              ps. ..
        • Gość: hmmm Re: oszczędzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 10:38
          Ciekawe w jakim miescie nie ma konkurecji w korkach i takie ceny wala....
          W wawie ceny korepetycji z matmy wahaja sie od 15-70zl tylko uwaga- powyzej 40
          to juz trza miec doktorat albo byc nauczycielem.
          No w kazdym razie znalezienie 5-6 osob tak by one dwa razy w tygodniu
          potrzebowaly korepetycji moze byc trudne.
          Zreszta osobiscie wole uczyc by nauczyc, a wiem ze niektorzy ucza tak by ta
          osoba wciaz potrzebowala korepetycji- moi uczniowie po pol roku korkow juz ich
          nie potrzebuja 2 razy w tygodniu tylko 2-3 razy w miesiacu i to tez nie zawsze,
          a oceny skacza im mocno w gore...
          Wracajac do tematu na moich studiach tylko korki mogly wchodzic w gre- zajecia
          8-20 przez 5 dni w tyg i w sobote kolosy takze zadna praca pelnoetatowa nie
          wchodzila w gre... nie na kazdych studiach mozna(acha dodam ze dopiero na 5 roku
          jest troche mniej ale za to duzo roboty z mgr... na szczescie juz koncze:P )
          Oczywiscie mozna dorabiac w wakacje i to calkiem niezle mozna zarobic:P
          Stosunkowo latwo prace znalezc- nigdy nie mialam z tym problemu
          • Gość: s Re: oszczędzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 11:17
            Z ta kasa ze stypendium to bylo roznie. W zeszlym roku na jednej warszawskiej uczelni za srednia 4.2 dawali 750zl...teraz spadlo do 380 za 4.2:)..wiec czasami sie oplaca
    • Gość: Piotr Skąd wziąść kasę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.05, 10:16
      Kasa na studia ..... przeczytajcie artykuł

      www.edukacjawpolsce.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=17&mode=thread&order=0&thold=0
    • Gość: absolwentka jak sie chce, to mozna polaczyc s. dzienne i prace IP: *.ruhr / *.rz.ruhr-uni-bochum.de 18.12.05, 16:54
      Przez cale studia dawalam korepetycje 4-6 osobom (1-2 razy w tygodniu kazdej);
      problem z "korkami" jest taki, ze bywaja nieregularne. Czasem zdarzaly sie
      tlumaczenia ustne lub pisemne. Oprocz tego pracowalam przez ponad rok w
      weekendy w sklepie i mialam srednia powyzej 4,0, co owocowalo (marnym bo
      marnym, ale zawsze) stypendium. Ale to byly studia humanistyczne, nie smiem
      porownywac ich do medycyny czy prawa, gdzie naprawde trzeba kuc. Studenci
      jednak - niezaleznie od kierunku i jesli sa dobrzy w swojej dziedzinie - zawsze
      moga dawac korki, mozna z tego niezle zyc.
    • Gość: jabol-sama [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 09:25
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: darmozjad Re: oszczędzanie IP: *.openbc.local / *.dip0.t-ipconnect.de 19.12.05, 10:17
      a ja przez cale studia nie zarobilam ani grosza
      co wiecej: jezdzilam samochodem, wakacje za granica, kluby z platnym wejsciem,
      drogie ciuchy itd. Do tego rok studiowalam za granica, gdzie teoretycznie
      oszczedzalam, ale i tak wydawalam grubo dwa razy ponad stypendium
      I wiecie co? Za rok koncze studia i co wtedy? Wstyd mi, ze jestem absolutnie
      niesamodzielna i bez rodziny kroku nie zrobie. Szczerze podziwiam ludzi, ktorzy
      umieja zapracowac na swoje utrzymanie! Pewnym jest, ze takie osoby sporo osiagna.
      • beatrycze123 Re: oszczędzanie 19.12.05, 12:38
        Hmm.. znam wiele osób które, jeśli jak ty mają pieniądze, grają na giełdzie i
        całkiem nieżle im to wychodzi.. (studiuję na SGH)
        • Gość: darmozjad Re: oszczędzanie IP: *.openbc.local / *.dip0.t-ipconnect.de 19.12.05, 15:04
          masz racje, tez znam troche takich osob
          niestety ja za gielde raczej sie nie wezme
          Na pewno jednak chce cos zmienic i zaczac zarabiac.
          To forum jest dodatkowa inspiracja
    • bzychnur Re: oszczędzanie 19.12.05, 14:42
      Ja wyjechalem na studia zagranice. W ten sposob oszczedzam na czesnym, bo w
      Niemczech studia do tej pory byly za darmo, co sie ma jednak w tym roku zmienic.
      zobaczymy...
    • nietiuh jak oszczędzam w swoim mieście 19.12.05, 16:02
      1. Czasem po imprezie biorę taksówkę do domu z tańszej korporacji

      2. Czasami zostawiam kelnerce napiwek poniżej 10 zł

      3. Z rzadka kupuję sobie czekoladę Wedla zamiast Lindta

      4. Bywa, że czasem jadę II klasą Inter City, gdy wybieram się na przejażdżkę w
      weekend

      Cóż, trzeba umieć odjąć sobie od ust.
      • panna.migotka Re: jak oszczędzam w swoim mieście 19.12.05, 16:24
        Ogólnie to tak sobie myślę ludzie, że w dzisiejszych czasach to trzeba być po
        prostu cwanym, a nie "uczciwym, prawym" itd. Uczciwi
        to niech lepiej staną się sprzedawcy różnych artykułów, którzy rządają od
        klijentów niewiadomo jakich pieniędzy! Na oryginalne
        płyty to mi szkoda kasy do tego stopnia, że zamierzam zaprzestać nagrywania na
        CD nawet pirackiej muzy, zaoszczędzę też na
        czystych płytkach, bo Bogiem a prawdą sumując ile za nie płacę misięcznie, to
        wyjdzie też całkiem sporo. Po prostu będę ściagać
        mp3, podłączę komp do głośników od wieży i już. Jakość słuchania będzie tak
        samo dobra. Jak mi zabraknie miejsca na dysku to
        dopiero wtedy nagram lub część pokasuję po prostu. Podobnie z książkami. Albo
        sobie pojadę do takiego traffika na herbatkę i tam
        poczytam, albo wypożyczę z biblioteki co się da (raczej ta pierwsza opcja, bo
        jak wiadomo w bibliotekach nic nie ma praktycznie).
        Ubrania tylko z przeceny, ew w lumpeksie (nawet nie macie pojecia ile tam można
        znaleźć markowych, nowych!!!! ciuchów!!!!) np.
        kupiłam nieużywaną bluzkę river island za 15 zł! a jak wiadomo to jest bardzo
        droga firma. Można tam również znaleźć zabawki dla
        dzieci po dosłownie kilka złotych. Leżą pełne torby miśków, można nawet przyjść
        z dzieckiem, żeby sobie samo wybrało. Jedzenie
        kupować tylko w supermarketach, bo różnica cen jest taka, że aż szok. W zwykłym
        spozywczaku za kajzerkę zapłacę prawie 50 groszy a
        w takim Tesco na przykład 18 gr....Podobnież jak ma sie jakieś zbędny rzeczy
        czy w swojej szafie czy w ogóle, to sprzedawać na
        allegro, tam wszystko schodzi. Przykładów zaoszczędzenia pieniędzy możnaby
        mnożyć. To, o czym ja teraz piszę, to się wydaje niby
        takie oczywiste mało kto naprawdę z tego korzysta. To jest tak zwane branie od
        życia pewnego minimum, które pozwala na wszystko.
        Możnaby powiedzieć "chory skneryzm". Nieprawda. To tylko jeden z licznych
        pomysłów na życie. Życie bez zbędnej konsumpcji.
    • Gość: orgasmus Re: oszczędzanie IP: *.vub.lt / *.vu.lt 19.12.05, 16:59
      prosze Panstwa. Rozwiazanie jest proste: pojechac na Socratesa-Orgasmusa do
      jednego z krajow sciany wschodniej. Unia placi 100-250euro w zaleznosci od
      uczelni. Akademik kosztuje 50€ a zycie tansze niz w Polsce, no i alkohol tani i
      dobry. Zaliczenia latwe. Zyc nie umierac, tylko szkoda ze przez pol roku a
      maksymalnie rok.
      Pozdrawiam
    • Gość: prak-tyczka oszczędzanie = gotowanie ;) IP: *.ce3.pl / *.ce3.com.pl 19.12.05, 17:50
      w prawdzie, ja już PO studiach, ale znalazłam świetny sposób na "dużą kase w
      portfelu", a mianowicie na studiach stołowałam się ciągle na mieście + jakieś
      drożdzówki, batoniki, etc. wrzucałam w siebie masę jedzenia, chodząc ciągle
      głodna (bo to samo takie badziewie było) a odkąd zaczęłam gotować jedzenie w
      domu (akademiku) czasem na dzień w przód a nawet na dwa (bo wiedziałam, że nie
      będę miała na to później czasu) SKOŃCZYŁO się tuczące podjadanie a ile kasy w
      kieszeni! kiedys to nawet sobie podliczyłam i byłam na + ponad 300zł! a jakie
      rodzą się przy tym zdolności (nie tylko kulinarne ale i organizatorskie) bo np.
      co by tu ugotować mając tylko kapustę i cebulę??? a naprawdę DA SIĘ i do tego
      wielki chłop też sie najje ;) powodzenia
      • Gość: berbatka chciałabym oszczędzić...i dlatego ma pytanie do... IP: *.nandu / *.nandu.com.pl 19.12.05, 19:09
        ...studentów z Krakowa.Nie wiem, gdzie znajduja się uczelniane przychodnie
        studenckie, w których bezpłatnie lecza zęby studenci stomatologii?Wiem,ze w
        innych miastach jest możliwość wyleczenia zębów pod okiem doswiadczonej kadry
        uniwersyteckiej, ale rękami studenta.Jak jest w Krakowie?Prosze o odpowiedź
        (dokładny adres, telefon ) itp.:)))
        • Gość: s Re: chciałabym oszczędzić...i dlatego ma pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 20:35
          to samo pytanie....lokalizacja=>Warszawa
      • beatrycze123 Re: oszczędzanie = gotowanie ;) 19.12.05, 20:27
        Ale odkrycie! A kto się na mieście stołuje? Chyba tylko skrajni burżuje ;-)
      • Gość: kitus oszczędzanie = gotowanie ;)-nie zgadzam się!!! IP: *.uje.nat.hnet.pl 19.12.05, 21:08
        i to absolutnie;)Nie mam potrzeby,żeby oszczędzać na jedzeniu,ale znam realia
        rynkowe i ceny i trochę na gotowaniu też się znam,tak więc nie mogę się
        zgodzić.Naturalnie wykluczam tutaj dania typu-zestaw z McDonalds'a czy inne
        hamburgery i zapychajki,które można kupić na mieście,bo to faktycznie można
        taniej w domu czasami zrobić.Jeśli zaś chodzi o 'normalne' jedzenie to,
        w żaden sposób nie jestem w stanie ugotować barszczu na botwince z ziemniakami
        za 89gr.Tak, można ugotować cały gar w lato,ale czy będę miała ochotę to jeść
        przez natępny tydzień>Wątpię...w żaden sposób nie jestem w stanie wyczarować
        danie-ziemniaki,marchewka+groszek,schabowy i kompot za 6Pln.Samo kupienie
        produktów potrzebnych do przygotowania tego dania wyniesie mnie łącznie min.12zł.
        Tak więc uważam,że jeżeli jest się samemu,to nie ma nic lepszego niż bar mleczny.
        W gdańsku polecam bar akademicki;)po 17 10% zniżki i wielkie tłumy;)a przy tym
        zawsze świeże jedzonko;)
    • Gość: oooo Re: oszczędzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 19:44
      (1) bilety autobusowe - dobrze jest miec miesieczny, a najlepiej kupowac na
      kilka miesiecy z gory - to sie naprawde niezle kalkuluje: e jednym miesiacu
      wydasz wieksza kwote - n. na bilet 3 -miesieczny ok. 80 zł, a pozniej 2
      miesiace masz z glowy, poza tym troche kasy zaoszczedzonej

      (2)kupowanie jedzonka w marketach, rozglądanie sie za promocjami - na
      sklepikach osiedlowych mozna zbankrutowac

      (3) zabieranie jak najwiekszej ilosci zarcia z domu - obiadki, jogurty, miesko,
      ciasto, slodycze- cokolwiek co pomaga przetrwac czas poza domem

      (4)przepis na tani i pyszny obiadek: ryz z bananami i cynamonem ;)

      (5) korzystanie z wszelkich przyslugujacych znizek

    • Gość: adept Re: oszczędzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 19:52
      nie biore na raz więcej niż 2 dziwek
      • Gość: Paweł Re: oszczędzanie IP: 85.219.140.* 19.12.05, 20:33
        adept Ty chyba jesteś z tych durnych , ludzie się pytają , ty jak zwykle..,
        Prześpij się, a jutro odpoeiedz jak zdrowy .Ja teżchcę kurna wiedziec,ale np od
        goscia co studiuje medycynę. Mnie też coś poradzcie , tylko bez jaj .Do 4 roku
        nic mi się nie udało.A , może jestem niedołega???
    • gocha221 Re: oszczędzanie 20.12.05, 13:21
      Moim zdaniem zamist jakos bardzo sczedzac, lepiej rozejrzec sie za dodtakowym
      zajeciem. chocby korepetycje dwa razy w tygodniu moga do budzetu dołożyć ok. 160zł.
      A czasu to wiele nie zajmuje.
      Ja na pierwszym roku byłama taka głupia, ze oszczedzałam na jedzeniu, odbiło sie
      na zdowiu. Odzywiałam sie zupkami chinskimi, głównie.
      osczedzac mozna na biletach komunikacji, nie jezdzac na gape, ale dokladnie
      przemysleć, jaka sieciowka, moze liniowka, co nam jest potrzebne. Do tego zakupy
      robić w ksiegarniach, gdzie sa znizki na legitkę.
      rozejrzec sie za punktem xero, gdzie jest taniej.
      jeślii xeruje sie jeden wykład, to nie ma znaczenia, ale jesli 3 podreczniki i
      wykłady z całego semestru, to można zaoszczedzic.
      gotowac samemu a nie jesc na stołowce, wyjdzie taniej i wie sie, co sie je.
      na uczelnie robic kanapki, kupic wczesniej cos do picia.Nie ma się co oszukiwać,
      ze wytrzymamy na uczelni od 8 do 17 bez posiłku. Później i tak głód dopadnie i
      kupi sie małą Cole za 3 zl i do tego obrzydliwego "sendwicza" za kolejne 3.
      A za 6 zl to mozna jesc kanapki przez cały tydzień.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka