Dodaj do ulubionych

Stereotypy...

18.08.07, 15:49
Hej! Ciekawa jestem z kąd pochodzicie nie musicie podawac nazwy
miejscowości jak nie chcecie, ale chodzi mi glównie o to czy z
dużego miasta, małego miasteczka czy ze wsi. Poza ty interesuje mnie
kwestia kim są wasi rodzice z zawodu.
Chciała bym tym samym sprawdzić kto kandyduje do zawdu lekarza:) i
czy to prawda (ja sceptycznie się do tego odnoszę), że lekarzami
zostają głównie dzieci lekarzy.
pozdrowienia dla wszystkich urzytkowników forum:)=)
Obserwuj wątek
    • sintra88 Re: Stereotypy... 18.08.07, 16:02
      Mama nie żyje <carcinoma pancreatis>, ojciec jest kardiochirurgiem ,
      pracuje w Zabrzu i Sosnowcu. Odradzał mi medycynę, ale ja wiem
      swoje ;->
      • bartoszens Re: Stereotypy... 18.08.07, 16:34
        nie ide na medycyne, ale na farmacje... ale moi rodzice nie sa po AM
        i nie pracuja w zadnej placowce, ktora zajmuje sie zluzba zdrowia...
        zajmuja sie czyms zupelnie innym... a AM to moj wybor:P
    • kamila05061987 Re: Stereotypy... 18.08.07, 16:38

      jestem z 15tys. mscowosci, ale wyprowadzam się na największą wieś w
      lubuskiem chyba hehehe 80km od pozka, rodzice są nauczycielami,
      chociaz mama chciała być lekarzem, a została polonistą i logopedą ,
      chyba mam to po niej....
    • rekin_maly Re: Stereotypy... 18.08.07, 17:38
      ja ide na medycyne...pochodze ze wsi. nikt z rodziny nie należał do służby
      zdrowia w żaden sposób...to jest moje marzenie i b. interesuje mnie ta dziedzina
      nauki :)
      • benia00 Re: Stereotypy... 18.08.07, 20:02
        ja z gdanska, mama nauczycielka i tez logopeda, tata ekonomista i sa
        ciezko przerazeni moim wyborem :D "dziecko wez ty lepiej
        odpocznij" :D ale za to pelne poparcie z ich strony - lekarski ;)
        pozdrawiam
        • bebe160422 Re: Stereotypy... 18.08.07, 20:11
          miescowosc 2 tys mieszkancow, mama pracownik biurowy, tata wet... i ja po roku
          na polibudzie w lodzi ;)
          • rozowy_pysiek Re: Stereotypy... 18.08.07, 20:16
            jestem ze wsi
            nie mam w rodzinie zadnego lekarza
    • anusia312 Re: Stereotypy... 18.08.07, 20:22
      Mieszkam w małym mieście takim 100tysięcznym. Nikt z mojej rodziny
      nie jest lekarzem. A ja od pażdziernika zaczynam studiowac medycyne.
      To wyłącznie mój wybór. Rodzina nawet we mnie nie wierzyła że sie
      dostane na takie studia.
      • tilapka Re: Stereotypy... 18.08.07, 21:17
        wrocław, tato nie zyje, mama: nauczyciel akademicki (na politechnice), mam
        siostre ktora jest lekarzem
    • ladypank88 Re: Stereotypy... 18.08.07, 21:21
      miasto (ok 100 tys mieszkańców), ojciec pracuje w firmie
      produkującej tkaniny a matka jest glówną księgową.
    • mada_coco Re: Stereotypy... 18.08.07, 21:45
      Ze wsi, mama jest pielęgniarką, a tata emerytowanym strażakiem.
      • nataasha Re: Stereotypy... 19.08.07, 15:58
        miasto 40 tyś. mieszkancow, rodzice nauczyciele, zero korepetycji.
        • aniazacha Re: Stereotypy... 20.08.07, 16:41
          mała osada pod 20-tys miastem, rodzice z rodzin rolniczych, wykształcenie
          średnie, mama zajmuje się domem, tata aktualnie na urlopie rehabilitacyjnym,
          pracował jak pomocnik stolarza. Nikt w rodzinie nie jest lekarzem ani muzykiem,
          więc nie wiem po kim to mam, lekarski to moje spełnione marzenie, gra na
          fortepianie także, kończę II st szkoły muzycznej i idę na II rok studiów
          medycznych. Jestem po klasie humanistycznej i bez korepetycji.
          • farmaceutusia Re: Stereotypy... 20.08.07, 17:06
            ja jestem z Krotoszyna (30tys mieszkanców) studiuje farmację.
            Rodzice maja sklepiki, nikt z rodziny nie jest związany z Akademią
            Medyczną..
    • f-stfo Stereotypy- lekarz w rodzinie 20.08.07, 23:05
      A ja sie wylamie ;) U mnie oboje rodzice sa lekarzami. Dlatego w
      zyciu nie poszlabym na lekarski. Wybralam za to stomatologie. Nie
      wyobrazam sobie, w jaki sposob rodzice mogliby mi pomoc w dostaniu
      sie na studia czy utrzymaniu na nich. Zreszta nigdy nic takiego by
      nie zrobili. Wszystko, co do tej pory osiagnelam zawdzieczam tylko i
      wylacznie wlasnej pracy. Dlatego uwazam ze komenatarze typu (dostala
      sie bo ma rodzicow lekarzy) sa cholernie krzywdzace i
      niesprawiedliwe. A to, ze na medycyne idzie duzo dzieci z lekarskich
      rodzin to jest prawda- w mojej grupie co najmniej polowa ma w
      rodzinie lekarza- najczesciej rodzic, albo oboje. Jednak jest to w
      bardzo duzej mierze spowodowane tym, ze taka osoba cale zycie obraca
      sie w srodowisku lekarzy, szpitali itd, wiec czesto pzrejmuje po
      rodzicach zainteresowania. jesli chodzi o potomstwo stomatologow i
      farmaceutow - tu w slady rodzicow idzie jeszcze wiecej :) I trudno
      sie im dziwic- po skonczeniu studiow maja swietne warunki do
      rozpoczecia kariery zawodowej. Odpada ten najciezszy, poczatkowy
      okres, gdy trzeba zbierac kase na gabinet czy apteke. Gdyby moi
      rodzice mieli apteke, tez prawdopodobnie poszlabym na farmacje.

      A tak na marginesie, ja sie przekonalam na praktyce wakacyjnej jak
      swietnie byc dzieckiem lekarza i jak duzo daja takie znajomosci;)
      Znajomi porobili praktyki w tydzien, dwa, albo zalatwili tak ze w
      ogole nie chodzili. A ja musialam latac prawie do konca i
      przesiadywac w spzitalu, gdzie bardzo czesto nie bylo dla mnie nic
      do roboty, a personel mial mnie w dupie. Zeby nikt nie powiedzial,ze
      mam znajomosci to sobie nie przychodze. Dokladnie tak:) Az cos mi
      sie robilo jak ktoras osoba z kolei zapytala " a to Ty jeszcze na
      praktyce?Nie mozesz sobie tego skrocic? tak po znajomosci" ;) A no
      moze bym i mogla, jesli sama poszlabym to zalatwic (tata na pewno by
      o to nie poprosil, mimo ze pracuje na oddziale, na ktorym bylam).
      Ale sama wolalam odsiedziec swoje i uchronic sie od docinkow
      zyczliwych ;) Tak to wlasnie jest:)
      • benia00 Re: Stereotypy- lekarz w rodzinie 20.08.07, 23:38
        no i super :) ja zawsze bylam daleka od uogolnien, jeszcze sie tylko
        zastanawiam w jakim celu niektorzy pisza "dostalam sie bez
        korepetycji" - no to gratuluje i wspaniale (szczerze)- mam z tego
        rozumiec ze skoro ja np chodzilam na kursy to troche wiekszym
        debilem jestem? :D pewnie tak, ale co zrobic, takie zycie :DD
        • benia00 Re: Stereotypy- lekarz w rodzinie 20.08.07, 23:45
          zapomnialam ze tutaj obalamy mity, troche za szybko sie
          przyczepilam ;] pozdrawiam
          • aniazacha Re: Stereotypy- lekarz w rodzinie 21.08.07, 09:23
            taka moja uwaga, że "bez korepetycji" jest skierowana właśnie do tych, którzy
            myślą, że można się dostać tylko po bio-chemie lub tylko dzięki korkom
            Jeśli chodzi o dzieci obojga lekarzy - znaczny odsetek ich jest na studiach
            płatnych ( oczywiście na stacjonarnych też jest dużo, ale nie większość,
            przynajmniej na moim roku)
      • janka93 Re: Stereotypy- lekarz w rodzinie 21.08.07, 13:43
        a ja myśle że do konca nie masz racji, owszem zdażają się przypadki takie jak Twoj że rodzice, którzy są lekarzami nie pomogli ci w dostaniu się na studia, ale raczej jesteś w mniejszości. Wiem bo znam właśnie kilka takich przypadków w mojej najbliższej okolicy. Np. mój znajomy nie dostał się na dzienne, więc rodzice zapewnili mu niestacjonarne... I to od niego właśnie wiem, że na zaocznych są prawie same dzieci lekarzy. A gdyby rodzice nie byli lekarzami, to ich nie byłoby stać na takie studiowanie i dziś robiliby coś innego, a nie siedzieli na medycynie. Pozdrawiam:)
        • mag_oz Re: Stereotypy- lekarz w rodzinie 22.08.07, 11:26
          janka93 napisała:

          > a ja myśle że do konca nie masz racji, owszem zdażają się przypadki takie jak T
          > woj że rodzice, którzy są lekarzami nie pomogli ci w dostaniu się na studia, al
          > e raczej jesteś w mniejszości. Wiem bo znam właśnie kilka takich przypadków w m
          > ojej najbliższej okolicy. Np. mój znajomy nie dostał się na dzienne, więc rodzi
          > ce zapewnili mu niestacjonarne... I to od niego właśnie wiem, że na zaocznych s
          > ą prawie same dzieci lekarzy. A gdyby rodzice nie byli lekarzami, to ich nie by
          > łoby stać na takie studiowanie i dziś robiliby coś innego, a nie siedzieli na m
          > edycynie. Pozdrawiam:)

          A masz jakieś poparcie tej jakże mÓndrej tezy, że większość ludzi na płatnych to
          dzieci lekarzy? Czy opierasz się *tylko* na tym co powiedziała "jedna pani,
          drugiej pani".
          Sorry, ale z tego co piszesz to wnioskuję, że na medycynie nie jesteś. Więc nie
          wiem, jak możesz pisać kto jest na płatnych a kto nie - może lepiej sama pójdź,
          zobacz, popytaj się i później wygłaszaj mÓndre zdania - które taki mÓndre już
          nie będą, bo się przekonasz, że do tego kto idzie na płatne a kto na dzienne to
          nie ma *żadnej* prawidłowości. U mnie w grupie np. bardzo znaczna większość
          ludzi z rodzicami-lekarzami jest na dziennych (ze mną włącznie). Wszyscy ludzi z
          mojego miasta którzy w ostatnich latach poszli na medycynę i mieli lekarzy za
          rodziców są na dziennych.

          I jak rozumiem lekarze to śpią na pieniądzach, a wszystkie inne zawody to
          dostają głodowe racje - więc chyba również Ty popierasz akcje: "Pokarz lekarzu,
          co masz w garażu" - smutne...
          • janka93 Re: Stereotypy- lekarz w rodzinie 22.08.07, 18:49
            Na poparcie mojej tezy, mam to o czym już pisałam wcześniej, czyli relacje mojego znajomeg, który studiuje medycyne zaocznie, więc nie opieram się na plotach TYLKO NA relacji z pierwszej ręki:). I wcale nie twierdzie że lekarze śpią na pieniądzach, a inne zawody dostają głodowe racje - bo wcale o czymś takim nie wspominałam. A TY chyba bierzesz wszystko zbyt bardzo do siebie:) Także wyluzuj troszke i pozdrawiam...
            • f-stfo Re: Stereotypy- lekarz w rodzinie 28.08.07, 13:19
              Nie bierz tego do siebie ale cos takiego jak "zaoczna medycyna" nie
              istnieje :P
              Moze chodzi Ci o wieczorowa? ;)
              • janka93 Re: Stereotypy- lekarz w rodzinie 28.08.07, 15:51
                tak właśnie o to mi chodziło:)a dokładniej o niestacjonarną :P
                • mag_oz Re: Stereotypy- lekarz w rodzinie 29.08.07, 01:21
                  Ja nie biorę nic do siebie tylko uważam, że jeżeli powstał temat w którym ma się
                  walczyć ze stereotypami to nie powinno się właśnie stereotypów używać.

                  Co do pieniędzy to pisałaś o tym, może nie bezpośrednio, ale taki była styl i
                  charakter tego co napisałaś:
                  >>A *_*gdyby rodzice nie byli lekarzami, to ich nie byłoby stać*_* na takie
                  >>studiowanie i dziś robiliby coś innego, a nie siedzieli na medycynie.


                  Sorry jak się poczułaś dotknięta tym co napisałem, ale zawsze walczyłem z takim
                  płytkim podchodzeniem do rzeczy (rodzice lekarze to może iść na płatną, bo
                  przecież na bezpłatną jest za głupi bo rodzice lekarze)
                  • janka93 Re: Stereotypy- lekarz w rodzinie 29.08.07, 11:55
                    Napisałaś:

                    >Sorry jak się poczułaś dotknięta tym co napisałem, ale zawsze walczyłem z takim
                    > płytkim podchodzeniem do rzeczy (rodzice lekarze to może iść na płatną, bo
                    > przecież na bezpłatną jest za głupi bo rodzice lekarze)

                    Nie poczułam się dotknięta:) ale nie jest to płytkie podchodzenie do rzeczy, takie jest po prostu moje zdanie, które chyba mam prawo napisać...(?). Ale znów się chyba nie zrozumiałyśmy. Co prawda uważam, że jak się ma rodziców lekarzy to stać na płatne studiowanie (przynajmniej w większości), ale i winnych przypadkach, kiedy rodzice sporo zarabiają też. A co do tego, że ktoś jest za głupi na bezpłatną medycynę bo ma lekarzy w rodzinie - to chyba jakiś nonsens, i nie wiem jakim sposobem to wywnioskowałaś... :\ Pozdrawiam
                    • mag_oz Re: Stereotypy- lekarz w rodzinie 29.08.07, 13:46
                      Faktycznie w moich wywodach się chyba za bardzo "zagalopowałem" - sorry.
                      Chodziło mi o to, że z twojego wcześniejszego postu, czuć było taki wniosek, że
                      lekarze mają kasę to ich stać na posłanie dzieci na płatną, a ludzie co nie mają
                      rodziców lekarzy nie mają takiej możliwości finansowych. Niekoniecznie - wiele
                      osób co jest na płatnych ma rodziców z poza medycyny a jednak płacą po
                      kilkanaście tysięcy złotych co roku. Lekarze wbrew obiegowej opinii wielu nie do
                      końca rozwiniętych ludzi nie śpią na kasie - a jeżeli już to ten procent jest
                      podobny co w wielu innych zawodach z wyższym wykształceniem (prawnicy,
                      informatycy etc).
    • julka.4 Re: Stereotypy... 22.08.07, 10:11
      Jeżeli chodzi o dzieci lekarzy - szczególnie tych na wyzszych
      stanowiskach to znam przypadek, że kobieta nie dostała się do
      szczecina bo tak cienko zdała maturę (ok. 120% z 3-ch przedmiotów),
      a studiuje na płatnych w Poznaniu. Co, że podchodzi po multum razy
      do egzaminów, aż do skutku, a i pewnie tam jest za kasę przepychana.
      Brońcie nas od takich lekarzy bo oni też będą leczyć i jako pierwsi
      przed tymi co uczyli się bardzo dobrze i dobrze zdobędą miejsca na
      stażu. Takie są polskie realia niestety.
      • aniazacha Re: Stereotypy... 22.08.07, 11:56
        u mnie na roku z tych osób, które są na płatnych to właśnie głównie dzieci
        lekarzy... Czasem uczą się lepiej niż Ci, którzy dostali się na dzienne, ale
        czasem są to osoby ze skąpymi predyspozycjami do tych studiów ( z resztą na
        dziennych jest podobnie )Nie ma zasady. A na praktykach też zauważyłam, że
        łatwiej miały te osoby, które są znane pielęgniarkom, bo mam np jest lekarzem
        albo też pielęgniarką. Miały łatwiej o tyle, że pielęgniarki były uprzejmiejsze
        i jakby szanowały córkę kogośtam, mimo że była na takich samych zasadach na
        praktykach jak ja, to mogła więcej :/
        • julka.4 Re: dobrze że przynajmniej sie pojawiały łaskawie 22.08.07, 12:05
          bo wielu ma załatwiane i nawet nie muszą fizycznie robić tych
          praktyk tylko im rodzice podpisy załatwiają
          • mag_oz Filmik dla tych co uważają że dzieci lekarzy mają 22.08.07, 13:04
            lepiej.
            To jest filmik pokazujący patologię polskiego społeczeństwa:
            pl.youtube.com/watch?v=oidh5oH0Y_U
          • f-stfo Re: dobrze że przynajmniej sie pojawiały łaskawie 22.08.07, 16:27
            Wielu czy niewielu... skad masz takie informacje? ja np. nie
            slyszalam zeby z mojej grupy ktos zalatwil sobie wpis z praktyk po
            znajomosci. Sporo osob pochodzi z lekarskich rodzin a zapieprzali do
            szpitala przez miesiac na 7 rano. Kolega (rodzice lekarze) jak
            chcial sobie skrocic czas praktyki to siedzial na dyzurach - 24h,
            raz nawet 36. I skonczyl szybciej. Nie cierpie uogolnien.
            • f-stfo Re: dobrze że przynajmniej sie pojawiały łaskawie 22.08.07, 16:37
              Dodam jeszcze, ze roznie bywa z tym lepszym traktowaniem. Ja wiele
              razy czulam ze wszyscy dookola maja mnie w dupie, nieraz
              pzresiedzialysmy z kolezanka 2 godziny na korytarzu w oczekiwaniu na
              jakikolwiek zabieg, ktory pozwola nam zrobic. I przez to, ze duzo
              osob mnie tam znalo musialam byc jeszcze bardziej pokorna i
              uprzejma, zeby nikt pozniej nie mowil,ze przyszla corunia doktorow i
              sie rzadzi. Nawet jak mialam ochote rzucic to wszystko i isc do
              domu. Wierzcie, ze traktowanie w stylu "tumiwisisz" jest duzo gorsze
              od tego, gdy trzeba biegac po calym szpitalu i ciagle cos zalatwiac
              (a tak tez bywalo).

              A co do osob studiujacych wieczorowo. Na pewno na takie studia idzie
              ktos, kogo na to stac. Bez dwoch zdan- rok nauki to przeciez ok 20
              tys zl. Moze i czesc osob dostala sie dzieki protekcji. Jednak progi
              na wieczorowe sa i tak bardzo niskie. Rok temu dostaly sie osoby,
              ktore mialy w granicach 140 pkt (na dziene byo 208). Ale teraz w
              zaden sposob nie jest im latwiej. Takie same egzaminy, zaliczenia.
              To,ze zdecydowanie wiecej osob z platnych oblewa egzaminy itd
              swiadczy ze nie kazdy z nich sobie na tych studiach poradzi. Sa
              jednak osoby, ktore swietnie sie ucza, byly w finale Scapula Aurea
              i maja szanse na stypendium. Byc moze na maturze mialy gorszy dzien,
              cos im nie poszlo. A teraz ucza sie systematycznie i doskonale sobie
              radza.
              • aniazacha Re: dobrze że przynajmniej sie pojawiały łaskawie 22.08.07, 18:51
                jeśli chodzi o praktyki - wszystko byłoby super, gdyby nie niechęć oddzialowej
                do mnie. Nie wiem czemu, ale ona wolała, żebym siedziała w dyżurce i czekała na
                dzwonek by latać z basenami do pacjentów, gdy pozostałe pielęgniarki siedziały
                przy kawce i ciasteczku albo na gg ( a był to czas "strajku" ) niż pozwoliłaby
                mi po prostu iść popatrzeć na bloku na jakikolwiek zabieg ( a byłam na oddziale
                chirurgii ) Nie wiem, czy nie lubiła mnie tak dlatego, że to ja będę lekarzem i
                to ja będę zarabiać ogromne pieniądze, kiedy to one- pielęgniarki- strajkują ( o
                czym często głośno przy mnie mówiły), czy za to, że raz z nudów i bez jej wiedzy
                poszłam z koleżanką ( która była im znana ze względu na jednego z rodziców) na
                izbę przyjęć robić wkłucia do kroplówek, za co zgarnęło się oczywiście tylko mi...
                też siedziałam w szpitalu po 12 godzin, żeby wcześniej skończyć, ale wcale nie
                chcieli mi z tym iść na rękę, a wyżej wymienionej koleżance pozwolili robić od
                rana do nocy, inne dziewczyny mogły iść na blok bez pretensji w głosie
                oddziałowej, a mi łaskę robiła
                pytałam "dzieci lekarzy" o ich praktyki. No i wszyscy zachwyceni miłym
                traktowaniem ( narazie było to 8 osób) To tylko moja obserwacja, nie uogólniam
                tego, bo wszystko zależy, gdzie trafi się na praktykę

                A to jak kto sobie radzi na studiach zależy od jego własnego podejścia do tego.
                jak ktoś myśli, że przejdzie przez wszystko, bo tata czy mama mają znajomych na
                akademii i wrazie czego zapłacą to jest to tylko i wyłącznie ich strata. No i
                ich przyszłych pacjentów. Studia płatne czy niepłatne... I tak nie ma znaczenia
                wynik z matury i nikt o to się na studiach nie pyta. Tak samo jak o to, czy jest
                się na dziennych czy nie. Osoby z pierwszej dziesiątki czasem zdają gorzej jak
                osoby z końca listy

                to narazie tyle
                • julka.4 Re: reakcja na praktykantów jest bardzo różna 23.08.07, 08:36
                  nie pochodzę z lekarskiej rodziny. Myślę że stosunki personel
                  pielęgniarski i lekarski a parktykanci jest rózny. Często to zależy
                  od ego danej osoby, jeżeli jest to osoba zakompleksiona to da tobie
                  popalić i będzie na każdym kroku szukać okazji do dowartościowania
                  się. Na praktykach spotkałam sie z podejściem bardzo różnym. Wielu
                  zawiści, że jestem na leku, inni natomiast byli pełni uznania i
                  podziwu, tym bardziej, że studiuję na jednej z lepszych uczelni i to
                  już samo robiło wrażenie. Niektórzy, że tak powiem współczuli mi i
                  prawie "składali kondolencje" z tego tytułu. Cóż wyprowadzałam ich z
                  błędu bo fama jest ostro przesadzona. Należę do osób raczej
                  systematycznych i poważnie traktuje te studia , które sprawiają mi
                  wiele satysfakcji, chociaż ten pierwszy rok to była czysta
                  pamięciówka. pzdr
                  • julka.4 Re: reakcja na praktykantów jest bardzo różna 23.08.07, 08:46
                    w moim szpitalu panowała kastowość i jeżeli próbowałam robić coś czy
                    pomóc w czymś co nie było w zakresie moich obowiazków to oddziałowa
                    upominała mnie, że to nie nalezy do moich obowiązków. Byłam w
                    szufladce i już z racji nauki na uczelni wielu traktowało mnie z
                    poszanowaniem i powagą. Ale w życiu też tak jest że wiele osób
                    ignoruje ludzi tzw. z gminu i nie wdaje się z nimi nawet w żadne
                    dyskusje.
                    • rozowy_pysiek Re: reakcja na praktykantów jest bardzo różna 23.08.07, 09:15
                      Niektórzy sobie załatwiają to jest prawda. :)
                      Dzieci lekarzy są traktowane lepiej o ile pielęgniarki znają rodziców i lubią
                      rodziców. :)
                      Jeśli nie znają... traktują normalnie.
                      Moga też nie polubić samego praktykanta i wtedy nawet rodzic nie pomoże.
                      Ja bylam traktowana dobrze. Było miło. Najwięcej zależy od samej osoby , jaka
                      ona jest w stusunku do ludzi a nie od rodzicow
    • jak53 Re: Stereotypy... 23.08.07, 12:08
      pochodzę z miasta liczącego 280 tys. mieszkańców, mama nauczycielka,
      tata inżynier elektryk. pozdrawiam
      • szekiera Re: Stereotypy... 28.08.07, 13:16
        wieś 300 osób
        ani śladu lekarza w rodzinie
        zbyt leniwa na korki
        studia dzienne

    • tomas996 Re: Stereotypy... 28.08.07, 14:01
      300 osób to chyba 3 domy na krzyz i chcialo ci sie uczyć??
      wydaje mi sie ze dzieci ze wsi to wiekszosc jak zda mature to jest
      uznawane za geniusza
      • z_zapytaniem1 Re: Stereotypy... 28.08.07, 15:43
        Wiekszosc osob ze wsi to osoby barrdzo, zdolne, inteligentne, madre. Jednak nie
        kazdy moze rozwijac swoje talenty. Wiekszosc rodzicow, "cisnie" ich do
        zawodowek, pozniej gospodarstwo lub rewelacyjne przeciez tak Niemcy lub
        Holandia:/ Taka mentalnosc.... Przynajmniej w moich okolicach tak jest... A co
        ma 300 osob i 3 domy do nauki??
        • aniazacha Re: Stereotypy... 28.08.07, 18:44
          otóż to, dzieci na wsi ( też w sumie mieszkam na wsi, ale tuż przy 25-tys
          mieście ) mają trudniej a też bywają zdolne. Nie mają tylu możliwości co dzieci
          w dużych miastach takich jak np Wrocław, nie ma się wyboru między podstawówkami
          czy gimnazjami, wszędzie są klasy ogólne z osobami, które niestety nie zostały
          obdarowane inteligencją i wylatują potem nawet z zawodówek. Taka okrutna prawda,
          ale można siedzieć na lekcjach i się nudzić, bo poziom nauczania w klasach jest
          często niski, a nauczyciele też nie za bardzo wiedzą, co zrobić z dzieckiem,
          które się wybija. Dodam jeszcze, że widać różnicę między osobami z wiosek a
          ludźmi, którzy mieli lepsze warunki rozwoju, często jest to szacunek do tego, co
          się robi, docenienie, że trafiło się do dobrego LO czy na wymarzone studia.
          Ludzie z dużych miast mają nieco inną mentalność i podejście do tego. Tu raczej
          normalne jest, że idzie się na studia. Na wsi tak nie jest
          • agusia9403 Re: Stereotypy... 28.08.07, 19:23
            Jestem z dosyc duzego miasta 1/4 mln a w mojej rodzinie są lekarze
            ale to i tak nie ma nic do rzeczy bo wszystko zalezy od tego jak
            zdam maturkę!Poza tym uważam że kazdy kto tylko się uczy ma szansę
            na wymarzone studia!
            • szekiera Re: Stereotypy... 29.08.07, 11:15
              >300 osób to chyba 3 domy na krzyz i chcialo ci sie uczyć??
              >wydaje mi sie ze dzieci ze wsi to wiekszosc jak zda mature to jest
              >uznawane za geniusza

              a jednak mamy XXI wiek i może nie wszyscy zauważyli, ale trochę się pozmieniało :P
              raczej trudno znaleźć u nas osobę bez matury, większość młodych studiuje... na roku mam kilka osób z byłej klasy, wszyscy pochodzą ze wsi
              tzw. dobry start musimy sobie zapewniać sami i to jest plus
              • aniazacha Re: Stereotypy... 29.08.07, 12:24
                tak, im szybciej wyfruwa się z domu z małego miasta czy wsi, tym szybciej jest
                się samodzielnym. Skracanie dzieciństwa :)
                • tomas996 Re: Stereotypy... 29.08.07, 17:52
                  do dla koleżanki pełen podziw ze udało się jej wyrwać i dobrze ze
                  sa tacy ludzie
                  pozdro
                  • mag_oz Re: Stereotypy... 29.08.07, 18:38
                    Problem nie jest z ilością ludzi zdolnych, bo jest ich dużo. Mało ludzie jednak
                    potrafi, a przede wszystkim ma chęć wykorzystać potencjał w nich leżący.
                    Przecież każdy z nas przez te 12 lat edukacji w kolejnych etapach szkolnictwa,
                    widział wiele zdolnych ludzi, którzy w którymś momencie pasowali i stwierdzali,
                    że dalej będą się ślizgać. I teraz są albo na jakiś "awaryjnych" kierunkach
                    (socjologia, politologia, filologie etc) albo w ogóle nie docierają do tego etapu.

                    Racja też że większe miasta to też większe możliwości. Ode mnie z miasta dostało
                    się koło 4 osób na medycynę, a z miasta 2,5x większego już 7x więcej ludzi.
                    Oczywiście ja nic nie ujmuję tym ludziom, bo żeby mieć te szanse to trzeba
                    dobrze zdać test gimnazjalny by móc trafić do dobrego liceum. Jednak jakby się
                    na to nie patrzeć, w większych miastach to też szkoły dbają o poziom. W
                    mniejszych miastach, nie ma takiej potrzeby, bo liceów albo jest mało lub w
                    ogóle tylko jedno, więc nie ma potrzeby się starać, skoro wiadomo, że ludzie
                    zawsze będą. To z kolei wymusza na ludziach większy wkład własny w maturę, a to
                    już nie każdemu się udaje.
                    • ahndao Re: Stereotypy... 30.08.07, 01:43
                      Nie zgadzam się do końca z Tobą. Ja chodzę do szkoły która zawsze była w
                      pierwszej trójce w rankingach szkół ponadgimnazjalnych w Polsce. Poziom może i
                      jest, ale mimo to uważam, że sama z siebie szkoła bardziej motywuje niż uczy.
                      Prawda jest taka, że każdy ma podobne podręczniki i liczy się głównie
                      samozaparcie i rzetelne, systematyczne uczenie się. Dobre szkoły bazują na
                      dobrych uczniach i wiadomo, że zawsze będą mieć lepsze wyniki, ale nie świadczy
                      to o tym, iż główną przyczyną sukcesu jest świetna kadra nauczycielska, bo
                      takowej bynajmniej nie ma w moim liceum. Suma średniej rozszerzonej z biologii,
                      chemii i fizyki w 3klasie biol-chem-fiz w mojej szkole wynosi 243 punkty.
                      Dostali sie prawie wszyscy. No i potem wydaje się innym, że to wszystko dzięki
                      szkole, a tak właściwie matura głównie zależy od indywidualnego podejścia.

                      Zdrawiam ;)
                      • aniazacha Re: Stereotypy... 30.08.07, 13:36
                        nie do końca... w dobrej szkole masz więcej zdolnych uczniów i to w niektórych
                        może potrafi zwiększyć motywację do nauki. Chodzi o to, że jesteś w małym
                        mieście - chodzisz do jednego z dwóch istniejących tam liceów, jesteś
                        najzdolniejsza / najzdolniejszy w klasie czy w całym roczniku, a jednak jak się
                        potem okazuje - nie jest się na tyle wybitnym, by dotrzeć w olimpiadach
                        przedmiotowych dalej niż okręgowy etap. Oczywiście są wyjątki, ale nawet
                        podejście w małym mieście u nauczycieli jest takie, że Tobie, mimo że jesteś
                        zdolny/zdolna nie ma prawa się udać, bo z większych miast są lepsi od Ciebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka