Dodaj do ulubionych

DSS-diabelny twór!

23.08.07, 20:41
Dzisiaj właśnie wybrałem się do Lublina aby złożyć podanie o akademik i
stypendium.Miałem wszystkie dokumenty(przynajmniej tak mi się wydawało) jednak
sokole oko jednej z urzędujących tam pań wypatrzyło,że w zaświadczeniu o braku
gospodarstwa rolnego nie figuruje moja siostra.Rodzice i moja osoba była
wymieniona,takie coś dostałem w urzędzie miasta mojego rodzinnego.Niby nic
wielkiego a przez takie coś(być może to było moje niedopatrzenie) muszę jutro
ponownie wybrać się do Lublina i złozyć prawidłowy dokument.Czy wy macie
podobne doświadczenia wyniesione po wizycie w dziale spraw socjalnych,czy
mo0że to tylko mnie tak zbulwersowało.Może to za duże słowo,ale troche mnie
wyprowadziło z równowagi.Zwłaszcza że moi dwaj koledzy z którymi się wybrałem
także muszą coś dowieść.Dodatkowo większość osób które wychodziły z pokoju
także były niezadowolone,bo kazano im cos jeszcze uzupełnić w dokumentacji.Ach
ta biurokracja!
Obserwuj wątek
    • droozdzu Re: DSS-diabelny twór! 24.08.07, 00:00
      Jakimś cudem dostarczyłam komplet dokumentów..Zapomniałam jednak na
      jednym podaniu wpisać daty urodzenia mojej siostry..i usłyszałam
      komentarz:" Jak można tak marnować czas, to oburzajace!" (pani
      dziekanka :D musiała wpisać rok za mnie.)Do dzisiejszego dnia nie
      mogę się z tego wszystkiego otrząsnać..Sadzę, że winna temu
      wszystkiemu była godzina mego przybycia w te cudowne wrota (12:55 a
      dziekanat jest otwarty do 13 byłam ostatnią osobą) czemu
      towarzyszyła jawna dezaprobata ;)..Nie martw się, nie widziałam
      osoby, która by miała komplet dokumentów..Łaczmy się w bólu:D
      Rozpisałam się :)
      • agafka1988 Re: DSS-diabelny twór! 24.08.07, 00:48
        heh, mi w zeszlym roku kazaly te przemile panie dowozic potwierdzenie zameldowania moich czlonkow rodziny, chociaz nie bylo tego w wymaganych dokumentach. Ogolnie panie w DSS nie należą do zbyt miłych i lepiej DSS omijać szerokim łukiem.
    • gaadzik Re: DSS-diabelny twór! 24.08.07, 15:51
      Tomek miałeś kopię mojej sytuacji. I nawet tego samego zaświadczenia mi zabrakło
      :D :D

      Ja już się kiedyś wypowiadałem na temat tych pań tam urzędujących. Nie obrażając
      nikogo, siedzą tam takie kwoki, które jak widzą zbliżającego się studenta do ich
      gniazda najeżają się i wszczynają rebelie :) Przestałem liczyc już ile razy
      padał ich ulubiony w stosunku do mojej osoby: "ZA DRZWI!!!"

      VIVAT Pani Faustyna !!! (jakby kto nie wiedział to tamtejsza królowa, a osobiste
      audiencje u niej mają prawo zamawiac tylko studenci WPPKiA) VIVAT DSS !!!
      • sylwia833 Re: DSS-diabelny twór! 24.08.07, 17:14
        Ja dopiero dostałam się na KUL i zawsze jak dzwoniłam sie czegoś
        dowiedzieć, czy jak dostarczyłam dokumenty to miałam kontakt z
        uprzejmymi osobami, jednak wizyta w DSS tak nie wyglądała:) na
        szczęście udało mi się zgromadzić komplet dokumentów, ale nie
        podałam nr konta bankowego, bo nie założyłam jeszcze, ale to nie był
        problem, bo mogę je dostarczyć dopiero jak przyznaja mi stypendium:)
        jednak "ZA DRZWI" także usłyszałam :)
        • chelsee4 Re: DSS-diabelny twór! 24.08.07, 21:16
          Ja bylam pare dni temu zawiesc dokumenty i mimo ze stalam tylko ja
          przy tych drzwiach to uslyszalam glosne Po
          kloeiiiiiiiiiiiii!!!!!!!!! moge stwierdzic ze to juz skrzywienie tej
          pracy i juz na wszelki wypadek krzycza:D a w srodku to modlilam sie
          zeby bylo wwszytsko dobrze..................ale nie bylo:Dehhehe i
          znowu jakkies pomruki echhhhh
          • vierundvierzig Re: DSS-diabelny twór! 24.08.07, 21:53
            Dżizas, nawet ja tam nieprzyjemną sytuację miałem - choć poszedłem
            tylko raz jeden (i może ostatni) gdy rezygnowałem z WPPKiA i trzeba
            było podbić obiegówkę i też usłyszałem "ZA DRZWI", jest kolejka!
            Chociaż kolejki nie było, no ale traf chciał, że nikogo nie było
            przed drzwiami, tylko po prostu interesanci byli już w środku
            obsługiwani przez Panie a ja nie wiedziałem jakie tam zwyczaje
            panują, co się dzieje za drzwiami, toteż wszedłem :)
    • darwyn nie lepiej wyslac poczta :D 24.08.07, 21:51
      W tamtym roku wyslalem poczta i stypendium dostalem. 1 rok - obeszlo sie bez odwiedzenia tego zacnego pokoju.

      W tym roku tez wyslalem poczta, jednak nie wyslalem zaswiadczenie ze szkoly rodzenstwa, ale napisalem zaswiadczenie, ze mam uczace sie rodzenstwo a zaswiadczenie potwierdzajace ten fakt doniose w pazdzierniku. Dzwonilem do DSS, pytalem sie i powiedzieli, ze moze tak byc. Ale niestety bede musial w pazdzierniku po raz pierwszy zagladnac do DSS.
      • kostek88 Re: nie lepiej wyslac poczta :D 24.08.07, 22:23
        Witam:)
        Ja wysłałem niezbędne dokumenty pocztą, ponieważ mieszkam dość daleko od
        Lublina, bo w Przemyślu. Obawiam się tego co wcześniej napisali forumowicze, iż
        jakiegoś dokumentu zabraknie lub coś jest źle wypełnione. Gdy wypełniałem owe
        wnioski starałem się aby nie zrobić błędu lecz teraz mocno powątpiewam w to czy
        aby na pewno są one dobrze wypełnione.
        Dlatego pytam osoby zainteresowane tematem czy ewentualny telefon do sławionego
        pokoju DSS mógłby nieco wyjaśnić sprawę ?
    • leonka123 Re: DSS-diabelny twór! 18.09.07, 10:00
      Witam Towarzysze doświadczeni przez DSSS

      w zeszły poniedziałek składałam podanie o stypendium soc., bałam się gdyż wiele słyszałam o przesławnej pani Faustynie(WPPKiA).
      na początku grymas na twarzy, gdyż musia oderwać się od rozmowy z koleżanką (haha). Następnie gdy zobaczyła kwitek o posiadanej ziemi zatkało ją i dopiero wtedy zaczęły się jęki i zastanawianie jak to policzyć (np. 1/15 z 0.54 ha - :D etc.). Na sam koniec usłyszałam - TO JUŻ WSZYSTKO!!!!!
      jeszcze tylko bede musiała donieść numer konta w banku - kolejny stres
      • agafka1988 Re: DSS-diabelny twór! 18.09.07, 12:00
        ja wczoraj jakoś przezylam spotkanie z pania faustynka :D Co prawda na samym początku na mnie warknęła, ale potem wszystko poszlo całkiem miło i beztresowo (jak na panią Faustynkę)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka