Dodaj do ulubionych

Prowiant z domu

IP: 217.98.19.* 08.08.08, 14:15
Mam pytanie dlaczego samodzielni dorośli ludzie zabieraja prowiant z domu?
Rozumiem że od czasu do czasu fajnie jest zjesc domowe pierożki mamusi ale
mieszkam w akademiku i widze ze ludzie wracajac z domu przywożą cała torbe
jedzenia. Sosiadki z pokoju nawet co tydzien lub dwa dostaja paczki podawane w
busie.

- Po pierwsze takie jedzenie zazwyczaj sie zamraza i nie jest pozniej tak
smaczne.
- Po dugie mozna tanio zjesc nw stolowkach akademickich a jeszcze taniej
samemu ugotowac.
- Po trzecie po co męczyć mamusie czy babcie takim staniem nad garami. Jesli
przyjeżdzamy do domu to czasem lepiej pobyc poprostu z rodzinka a nie zaganiac
mame do kuchni!!

Takie moje refleksje po obserwowaniu ludzi z akademika i wlasnej rodziny.
Kuzyn ma 23 lata a ciagle meczy ciocie ktora musi stac przy garach. Nie chce
jej sie bo sie skarzy na to ale synowi sie nie przyzna.

Obserwuj wątek
    • madalenna20 Re: Prowiant z domu 08.08.08, 14:36
      wiesz, czasami składają się na taką sytuację także względy
      finansowe. Mojej współlokatorce rodzice nie finansują studiów w
      obcym mieście, bo nie mają z czego. Mimo, że studiuje dziennie na
      uniwersytecie musi znajeźć też czas na pracę... Wiadomo, ze kokosów
      z tego nie ma , na czynsz wystarczy- na jedzenie na cały miesiąc nie
      bardzo... Jasne, że takie gotowanie czegoś wyłącznie dla leniwego
      synalka/córuni to jakaś głupota totalna, ale w przesyłaniu od czasu
      do czasu porcji jedzenia, które np. stanowi część tego co i tak
      ugotowało się dla domowników, to chyba nic złego.
    • sundry Re: Prowiant z domu 08.08.08, 14:46
      Nie mieszkam co prawda poza domem,ale jedzenie ze stołówki ani ugotowane przeze
      mnie nie dorasta do pięt jedzeniu mojej Mamy:)
      • madalenna20 Re: Prowiant z domu 08.08.08, 15:49
        to argumentacja trochę z innej beczki, ale nie powiem, do mnie
        przemawia :-)
        • sonic84 Re: Prowiant z domu 08.08.08, 16:35
          To może taki wiejski zwyczaj gromadzenia zapasów ;)).Branie jedzenia na zapas ma
          sens o tyle,o ile ceny żywności w mieście ,w którym się studiuje są wyższe niż w
          tym rodzinnym.W przypadku cen porównywalnych jest to pozbawione sensu po
          przecież i tak domownicy wydają mniej na zakupy i tą "zaoszczędzoną" kwotę mogą
          przekazać swojej studiującej latorośli.Ale niektórzy uwielbiają się
          oszukiwać.Odnoszą wrażenie,że jeśli coś wezmą z domu to będzie tak,jakby
          jedzenie dostali "gratis"...
    • Gość: Tawananna* Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 18:07
      Bo nie chce / nie umie się gotować.
      Bo gotowanie dla jednej osoby jest relatywnie drogie i czasochłonne.
      Bo pokutuje przekonanie, że jedzenie w małych miejscowościach jest tańsze.
      Bo mama gotuje smaczniej ;).

      Powody są, jak widać, różne. Można się śmiać czy dziwić, ale mnie np. stosunkowo
      często zdarza się przywieźć z domu coś do jedzenia. Wynika to głównie z tego, że
      jeżdżę do domu często (mieszkam blisko), i zazwyczaj przy okazji coś z sobą
      zabieram. W końcu usmażenie dwóch kotletów więcej nie robi różnicy, jak gotuje
      się obiad dla całej rodziny. Nie wyobrażam sobie natomiast wożenia całych toreb
      jedzenia (gdzie ja bym to przechowywała?), o męczeniu mamy, żeby stała godzinami
      przy garach, nie wspominając. No, ale niektórzy jak widać nie mają z tym
      problemów :).

      Daj może do zrozumienia cioci, że jej syn jest już dorosły i potrafi podołać
      wyzwaniu, jakim jest samodzielne ugotowanie obiadu ;).
      • Gość: kola Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.08, 18:19
        Ja mieszkałam krótko z dziewczyna, która przywoziła wszystko- łącznie z zupą w
        słoikach! Myślałam że z powodów finansowych półki nie zaczęła ostro imprezować,
        co raczej kosztuje. Może jej mama uspokajała się, że córeczka głodować nie
        będzie, tak również bywa że to nadopiekuńczy przodkowie wpychają nam te góry
        jedzenia.
        • Gość: Dugo Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.08, 18:47
          Widze że niektózy nie mieszkali jednak w akademiku jak takie pytania zadają -
          dlaczego przywozimy jedzenie :)

          A no m.in. dlatego że jak się mieszka w akademiku i ma jedną kuchnie na całe
          piętro i jak czegoś zapomni z pokoju to musi latać do pokoju przez cały akademik
          (ja tak miałem),a jedzenie z domu jest zazwyczaj duużo smaczniejsze. Raczej
          średnio wyobrażam sobie robienie bigosu, gołąbków czy pierogów w akademiku. Po
          pierwsze niewygodne, po drugie nie każdy potrafi. A np. pierogi mrożone czy inne
          'smakołyki' sklepowe, to można sobie o d*** rozbić, za przeproszeniem ;)
          • Gość: ja Re: Prowiant z domu IP: 217.98.19.* 08.08.08, 19:34
            A ja wspolczuje tyrajacej mamie
    • Gość: Kasia Re: Prowiant z domu IP: 81.15.194.* 08.08.08, 19:36
      Ja co tydzien jeżdze do domu,wiec zawsze biore prowiant - nawet zupe
      w słoiku i nie widze w tym nic dziwnego. Wole zjeśc potrawy, które
      zrobiła mama, niż jadac w barze. Poza tym sama nie umiem gotowac
      sosów i innych specjałów (wiem,wiem powinnam sie nauczyc:D) i do
      tego nie mam czasu,zeby gotowac i to tylko dla siebie. Jak
      przychodze z uczelni jestem śmiertelnie glodna,wiec szybko odgrzewam
      zupe i włala;) A mama chetnie robi mi jakies sosiki,a zupa zostaje z
      soboty;p, wiec specjalnie sie nie przemeczy.
      • Gość: suzi_ Re: Prowiant z domu IP: 87.192.56.* 08.08.08, 19:40
        co za bzdury. nie macie innych problemów???
    • Gość: ja Re: Prowiant z domu IP: 217.98.19.* 08.08.08, 19:40
      A ja studiuje 2 kierunki i jakos czas na gotowanie mam. Przeciez nie musze robic
      tego codziennie. Czasem cos wezme z domu ale śmieszne dla mnie jest jak rodzice
      specjalnie gotuja mase jedzenia dla swoich niesamodzielnych dzieci. Rozumiem ze
      z domu rzeczy sa smaczniejsze (chociaz nie zawsze) ale ile czasu zajmuje
      ulepienie takich pierogów, a do tego golabki i inne pierdoly. Zupa w słoiku to
      jest wyczyn! Wspolczuje tym biednym mamom. Ja tam wole zeby moja odpoczela,
      poszla ze mna na zakupy do kina niz sterczala weekend w garach
      • sonic84 Re: Prowiant z domu 08.08.08, 19:41
        Wam jeszcze mama obiadziki robi? Oj dzieci dzieci...
        • Gość: antek Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.08, 11:33
          sonic84 napisała:

          > Wam jeszcze mama obiadziki robi? Oj dzieci dzieci...

          Wole być dzieckiem niż opie..czem forumowym podobnym Tobie i taką pustą lalą
          która mieszka w domu z rodzicami hehehehe
          • sonic84 Re: Prowiant z domu 09.08.08, 16:22
            Wole być dzieckiem niż opie..czem forumowym podobnym Tobie i taką pustą lalą
            > która mieszka w domu z rodzicami hehehehe

            Nie mam najmniejszych wątpliwości ,że nim jesteś i o zgrozo być może będziesz
            do końca swoich dni.

          • Gość: ja Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 16:52
            co złego w mieszkaniu z rodzicami podczas studiów.
            jeśli mieszka się w dużym mieście, uczelnia jest na miejscu, to stratą kasy jest
            wydawać niebagatelne sumy w błoto.
            praktycznie nie znam nikogo kto by nie mieszkał z rodzicami jeśli ma taką mozliwość
      • Gość: zuza Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.08, 11:31
        Gość portalu: ja napisał(a):

        > jest wyczyn! Wspolczuje tym biednym mamom. Ja tam wole zeby moja odpoczela,
        > poszla ze mna na zakupy do kina niz sterczala weekend w garach

        Jeżeli zrobienie garnka zupy, 50 pierogów i 20 gołąbków zajmuje Twojej mamie
        weekend, to super zdolności kulinarne posiada. Są na to odpowiednie kursy.
        Ewentualnie krótsze tipsy.

        Ja robie prowiant z mamą i świetnie sie przy tym bawimy. Dlatego śmieszy mnie
        robienie problemu z gotowania jaki przedstawia "ja" :D Tyrająca mama hehe, chyba
        w życiu tyraczki nie widziałaś w takim razie.
        • gabrielafrancuz Re: Prowiant z domu 09.08.08, 11:46
          Przesadzacie z tym tyraniem.
          Jaki to problem zrobić 2 talerze zupy więcej od czasu do czasu?
          Często robię kolację dla mnie i mojego chłopaka, zwykle robię więcej niż
          potrafimy zjeść, żeby było na następny dzień i nie męczy mnie to.
          Mojej mamy zrobienie mielonych na kilka dni też nie męczy, a ma 63 lata, więc
          wyluzujcie....
          • Gość: zuza Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.08, 12:43
            gabrielafrancuz napisała:

            > Przesadzacie z tym tyraniem.
            > Jaki to problem zrobić 2 talerze zupy więcej od czasu do czasu?
            > Często robię kolację dla mnie i mojego chłopaka, zwykle robię więcej niż
            > potrafimy zjeść, żeby było na następny dzień i nie męczy mnie to.
            > Mojej mamy zrobienie mielonych na kilka dni też nie męczy, a ma 63 lata, więc
            > wyluzujcie....

            Bo normalnych ludzi to nie męczy. Są jak widać jednak osoby które są styrane po
            zrobieniu 5 kotletów ehehehe
          • inz_mech Re: Prowiant z domu 09.08.08, 17:33
            A po co wogole robic ?
            Dostajesz pieniadze z domu to sie postaraj o jedzenie. Wedlug mnie prowiant z
            domu to glupota.
        • inz_mech Re: Prowiant z domu 09.08.08, 17:32
          Prowiant to debilizm.
          Gratuluje fajnej rozrywki-stania przy garach i lepienia pierogow dla
          dzieciaczka. Smieszne.
          • gabrielafrancuz Re: Prowiant z domu 09.08.08, 18:02
            Moja mama lubi gotować. Nie trzeba jej do tego zachęcać.
          • sundry Re: Prowiant z domu 10.08.08, 16:58
            Przy garach się stoi,jak się gotuje dla rodziny.Spakowanie części dla syna czy
            córki nie jest problemem.
      • Gość: roberto Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.08, 12:48
        Gość portalu: ja napisał(a):

        > Wspolczuje tym biednym mamom. Ja tam wole zeby moja odpoczela,
        > poszla ze mna na zakupy do kina niz sterczala weekend w garach

        Ja nie wiem, mame ciągać po sklepach... nogi ją bolą, męczysz ją, nie masz
        litości dla mamy?

        Do czego to doszło, już dzieciuchy same zrobić zakupów nie potrafią tylko biedne
        mamy ciągają po sklepach... Wstyd.
        • Gość: SYNEK Re: Prowiant z domu IP: *.jmdi.pl 09.08.08, 12:56
          BO ZA KASE Z JEDZENIA MAM KASE NA %%%%%%%%%%%%%%%% EEHEHHEE
        • Gość: Majcik Re: Prowiant z domu IP: *.magma-net.pl 09.08.08, 12:59
          Hmm...widzę, że u ciebie w domu nikt inny nie je posiłków tylko
          ty...A kto ci każe mamę ciągać po sklepach? Sam nie możesz pójść?
          Nie rozumiem, czmu pojęcie " przywożenie jedzenia z domu" jest dla
          niektórych jednoznaczne z "mamusia robi mi jedzonko caly weekend, a
          ja leżę na kanapie z gazetą w ręku". Dla wielu osób łatwiej jest po
          prostu ugotować coś w domu (samemu/z mamą) niż walczyć w akademiku o
          wolny palnik i biegać z garnkami przez cały korytarz...
    • Gość: uno Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.08, 23:44
      ja nie rozumiem, skoro w nd. moja mama albo tata robią kotlety, to
      co za roznica czy zrobią o jeden więcej. i tak zawsze zostaje. więc
      ja tego kotleta pakuje, w akademiku mogę sobie ugotować ryż i obiad
      gotowy. ani się mama nie przemęczyła, ani ja nie uważam za brak
      honoru fakt, że tego kotleta wiozę w plecaku. oczywiście, obiady na
      cały tydzień to już przesada, ale zabranie ze sobą czegoś, co
      normalnie mieszkając w domu też bym zjadła to chyba nic strasznego.
      • velika Re: Prowiant z domu 10.08.08, 13:59
        Ja nawet jak mówię, ze nic nie chcę, to i tak dostaję parę słoików. Uparła się
        kobieta i już:) Sama gotować potrafię(choć nie znoszę), zrobienie obiadu to
        15-20 min i słoiki nie są mi do szczęścia potrzebne. Ale jak dają to biorę;)
    • Gość: lil Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 16:48
      -po pierwsze, niektóre mrożone rzeczy, które się potem rozmraża są o wiele smaczniejsze niż wcześniej, np. bigos
      - po drugie, po co wydawać jakieś 300zł na jedzenie w stołówkach, skoro mama/tata/siostra/brat robi obiad dla całej rodziny i zawsze dużo zostaje ? Po co się to ma marnować, skoro można to zjeść ?
      - po trzecie, jakie męczenie mamusi czy babci przy garach ? W normalnej rodzinie to normalne, że obiady się gotuje kilka razy w tygodniu, czasem nawet codziennie. Bo niektórzy lubią jeść świeże i zdrowe rzeczy.
      Gadasz jak moja koleżanka z wielkiego miasta, który nigdy się nie skalała zrobieniem obiadu. Pokrojenie szynki dla niej to katorga, dlatego jadła bułki z samym masłem (o ile nie było twarde i dało się rozsmarować).

      Nie wiem czemu wszystkim się wydaje, że gotowanie to takie straszne ?
      U mnie mama gotuje dla 10 ludzi naraz, chociaż w domu jest nas 4, i dużo jedzenia zostaje, czasem się nawet wyrzuca (wstyd, wiem). Skoro i tak będzie gotować (nie jestem jedynaczką, że tylko dla mnie to niby ma robić) to raz na miesiąc na pewno będę brać jedzenie z domu. Bigos, gołąbki - bardzo chętnie! I bynajmniej nie jest to brak samodzielności, bardziej wygoda. Nie wiem kto normalny w akademiku będzie gotował gołąbki... ile tych gołąbków się zrobi niby... jednego nikt sobie nie zrobi ;-) To samo z bigosem i paroma innymi rzeczami.

      Dajcie ludzie na luz.


      A nawet jeśli dziecko jest jedynakiem - to czy to takie straszne, że matka dla niego gotuje? Przecież to... obowiązek. Jak dla kogoś takie straszne jest, że ma wykarmić dzieci, to trzeba było ich nie mieć.
      Przypominam, że prawnie opieka nad dzieckiem należy się do 26 roku zycia, jeśli się dziecko uczy.
      • Gość: ja Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 16:58
        mnie zastanawia czemu od razu większość zakłada "mama stoi cały weekend przy
        garach" itp.
        na pewno dużo łatwiej w domu samemu sobie ulepić 50 pierogów niż ulepić te same
        50 pierogów w akademiku. a jak się lepi np. wspólnie z mamą, to nie dość, że się
        z nią trochę czasu spędzi, trochę pierogów zostanie w domu a trochę się zabierze.
        • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 18:23
          A czemu masz jesc pierogi? Nie mozesz sobie czegos innego ugotowac w akademiku?
          Czy znasz tylko pierogi? Glupie macie argumenty.
          • Gość: ja Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 18:34
            nie mieszkam w akademiku.
            mam tam znajomych, wiem jakie są warunki "kuchenne"
            podaje pierogi jako przykład.
            bo gołąbki też nie łatwiej.
            nie wyobrażam sobie, najpierw nie wiadomo jak długiego gotowania kapusty, potem
            ich pieczenia.
            ile naczyń potrzeba, ile czasu.
            a inni tez z kuchni chcą skorzystać.
            • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 18:55
              Wybralas sobie chyba jedne z najtrudniejszych potraw do ugotowania w akademiku.
              To zaden przyklad. Ile ci zajmie usmazenie kotleta a nawet ugotowanie zupy? Nie
              przesadzaj.
              Zreszta czy caly czas jesz tylko bigos i pierogi? W akademiku mozna normalnie
              funkcjonowac i gotowac, wiem bo wiele lat w akademiku mieszkalem i nigdy nie
              przywozilem prowiantu z domu. Zreszta i tak sie nie oplacalo gotowac bo w
              stolowce moglem zjesc obiad za 11 pln. A jaka oszczednosc czasu.
              Podawanie bigosu jako przyklad do niczego nie prowadzi. To zaden przyklad.
              • droga2 Re: Prowiant z domu 10.08.08, 19:00
                aleś Ty inż. mech głupiś.
                gdzie ona podała bigos?
                uczyli Cię na tych studiach czytać ze zrozumieniem?
                Ja rozumiem tych co przywożą ale Ty chyba masz na tym punkcie jakies kompleksy.
                Jak ktoś już tu wspomniał...
                na jednego kotleta nie potrzeba nawet jednego jajka. co zrobić z resztą? wywalić?
                i codziennie jeść kotlety? aby wątroba padła?
                11 zł to wcale nie jest tanio.
                Ugotowanie zupy na jedną osobę się nie opłaca. Ugotowanie więcej - na drugi
                dzień jest niesmaczne i co ważniejsze - niezdrowe.
                • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 19:04
                  Pewnie, najlepiej nazwac mnie glupim i z kompleksami. Nie bede tego komentowal.
                  A jak przywozisz od mamy prowiant to codziennie ? Czy raz w tygodniu i potem
                  odgrzewasz? To jest zdrowe, a juz jak samemu ugotujesz zupe i na drugi dzien
                  odgrzejesz to juz nie zdrowe. Tak tez mozna.
                  Nie umiesz niczego wiecej ugotowac niz kotlety? I codziennie jesc? A przez
                  tydzien mozna jesc gigos od mamy i od tego juz watroba nie pada? A moze tez od
                  pierogow nie pada jak jesz je tydzien? Smieszna jestes.
                  Policz sobie ile kosztuje ugotowanie obiadu (zupa+drugie danie). Ja uwazam ze 11
                  pln to dobra cena.
                  • droga2 Re: Prowiant z domu 10.08.08, 19:10
                    nie popieram przywożenia zupy w słoikach.
                    Choćby z takiego powodu że ciężki i łatwo słoik stłuc
                    nie powiedziałam, że pierogi trzeba jeść przez tydzień.
                    ale mając przywiezione pierogi, gołąbki masz co jeść gdy nie masz czasu.
                    masz dzień że masz więcej czasu? ok można nawet lasagne ugotować.
                    bigosu nie lubię. Nie wiem skąd sobie go uroiłeś.
                    no to widać z matematyką u Ciebie ciężko. Ugotowanie obiadu na rodzinę choćby 3
                    osobową jest o wiele tańsze. Jak masz sobie sam na siebie gotować - owszem
                    niekoniecznie. ale ja u siebie na uczelni dobry obiad mogę zjeść i za 8-9 zł.
                    dlatego przepłacasz.


                    swoją drogą nigdzie nie napisałam, że przywożę prowiant od mamy.
                    Ale rozumiem osoby które to robią.
                    bywam w domu raz na miesiąc, na dwa miesiące.
                    a wtedy domowych pierogów nic nie zastąpi
                    • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 19:16
                      No i co z tego ze przeplacam? Proponujesz zebym sobie jezdzil na twoja uczelnie
                      zeby obiad zjesc?
                      U mnie z matematyka jest ok, ale nie mowimy o rodzinie tylko o prowiancie.
                      Czasami sobie mozna cos wziac do akademika, ale przywozenie jedzenia z domu na
                      caly tydzien to glupota. Student dostaje pieniadze to niech sie zywi. Jak
                      przywozi jedzenie to nie powinien pieniedzy dostawac. Proste.
                      • Gość: beret Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 21:39
                        a co powiesz o tym studencie ktory dostaje kase na mieszkanie + jakies niskie
                        kieszonkowe z załozeniem ze bedzie jedzenie brał z domu?
                        • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 21:44
                          A po co takie zalozenie? W domu jedzenie nie kosztuje? No chyba ze ma
                          gospodarstwo-to potrafie zrozumiec. Ale jak mieszka w miescie to nie potrafie
                          zrozumiec.
                          • Gość: beret Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 21:49
                            w domu kosztuje, ale jak wiele osob zauważyło gotowanie na więcej osób jest tansze.
                            pal licho jeśli mieszkasz w mieszkaniu z dobrymi znajomymi o podobnych gustach
                            kulinarnych.
                            raz jeden nasmaży naleśników
                            raz inny przygotuje spagetti
                            a wspolne lepienie pierogów moze byc dobrą zabawą.
                            i koszty jak w domu: niewielkie.

                            dużo taniej jest ugotować dla 5 osob niż dla 1 lub też zjadać w stołówce.
                            osobną kwestią jednak tutaj jest czy nie taniej by było jesc w stołówce niż co
                            tydzien jezdzic do domu.
                            • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 21:53
                              No wlasnie, to jest kwestia do rozwazenia.
                              Moim zdaniem jedzenie w stolowce jest wystarczajaco dobre i wcale nie takie
                              drogie. Mowmy o normalnym zyciu i jedzeniu, a nie gotowaniu makaronu z
                              najtanszym sosem pomidorowym przez miesiac.
                              Z moich doswiadczen wynika, ze gotowac sie nie chce a i jedzenie w stolowce jest
                              bardziej urozmaicone niz jak bym mial sam gotowac.
                              • Gość: beret Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 21:59
                                zależy na jaką stołówkę trafisz.
                                teraz pomyślałam, że fakt może się brać z tego, że idąc na pierwszy rok każdy
                                się przejmuje. Szczególnie mamusie, które to na początku przyzwyczajają dzieci
                                dając wałówkę "na dobry początek". stąd się to bierze.
                                ja naprawdę rozumiem zabrać coś z domu, ale... nie na cały tydzień. Coś
                                ulubionego, co nie smakuje nigdzie indziej.
                                Ale jak słyszę słoik to śmiać mi się chce.

                                ale faktem jest, że gotowanie na jedną osobę jest niewygodne.
                                • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 22:02
                                  No pewnie ze jest.
                                  Ja rowniez nie mam nic przeciwko zabraniu czegos w normalnych ilosciach ale nie
                                  branie 50 sloikow czy przywozenia 20 kg cukru (znam takie przypadki):)
                                  No moze po czesci to tak jest ze mamy przyzwyczajaja-ale potem sa ofiara wlasnej
                                  opiekunczosci bo musza za kazdym razem gotowac.
                                  Najlpiej dac pieniadze dzieciakowi i niech sam sie zywi. Jest dorosly.
                                  • Gość: beret Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 22:08

                                    wiesz... nie każdego też stać aby dać dziecku tyle kasy.
                                    jest tez obawa, ze jego wyzywieniem bedzie alkohol.
                                    wyłacznie
                                    • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 22:09
                                      A stac zeby kupic jedzenie i dac dzieciakowi? W rodzinnym miescie jedzenie nie
                                      kosztuje? Dziwne podejscie.
                                      Jesli dzieciak jest glupi to niech pije, ale jak przepije pieniadze to nie
                                      bedzie mial za co zjesc. To juz jego problem.
                                      • Gość: beret Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 22:11
                                        nadal nie rozumiesz...

                                        gotowanie na kilka osob jest tansze niz gotowanie na jedną. a tym bardziej
                                        tansze niz stołowanie się w stołówce.
                                        średnio obiad kosztuje 10 zł. do tego dolicz jakieś śniadanie i kolację. 15 zł
                                        minimum.
                                        w domu 15 zł wydasz na obiad dla 5 osob...
                                        • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 22:17
                                          No ale nie gotujesz dla 5 osob-tylko dla 4+studenta, ktoremu dajesz jedzenie. W
                                          takim ukladzie to nie wiem czy takie gotowanie jest tak duzo tansze, smiem
                                          watpic w to.
                                          Mi sie wydaje po prostu ze ludzie biora jedzenie z domu majac zludne
                                          przeswiadczenie o ekonomicznym uzasadnieniu. Po prostu chca zachowac wiecej
                                          pieniedzy dla siebie nie muszac kupowac jedzenia i wtedy moga przeznaczyc forse
                                          na inne rzeczy.
                                          Wedlug mnie najuczciwiej po prostu dac pieniadze i wara. Raz na jakis czas wziac
                                          jedzenie w ramach milego prezentu od mamy-a nie ekwipunku prowiantu jak dla
                                          druzyny wojska.
                                          • Gość: beret Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 22:24
                                            czemu nie gotują dla 5? student w domu nie je?
                                            5 bo student też je + 2 bo podwójną porcję musi zabrać ze sobą
                                            • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 22:26
                                              Nie podwojna tylko x 7-rozpatrujemy prowiant na caly tydzien. Na caly tydzien
                                              nie zabierzesz resztek z obiadu-trzeba nagotowac duzo wiecej zeby dac prowiant
                                              na caly tydzien.
                                              • Gość: beret Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 22:28
                                                czemu razy 7?
                                                x2 z soboty x2 z niedzieli to jest 4. w piątek jedzie już do domu więc w domu
                                                zje, tak samo jak w sobotę i niedzielę...
                                                • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 22:40
                                                  No ok-pod warunkiem ze co tydzien sie jezdzi do domu. Ale nie zawsze tak jest.
                                                  A co powiesz o ludziach ktorzy obiadki dostaja w przesylce? Dla mnie to porazka.
                                                  • Gość: janda Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.08, 22:50
                                                    inz_mech napisał:

                                                    > A co powiesz o ludziach ktorzy obiadki dostaja w przesylce? Dla mnie > to porazka

                                                    Nie większa niż Twoja mierna osoba. Gdyby taki był wymiar porażki jak piszesz,
                                                    byłbyś na całkiem dobrej pozycji. Połowa Twoich postów i cały Ty to DNO DNO DNO,
                                                    przykro tylko że swoją głupotą sie tak intensywnie dzielisz na tym forum, które
                                                    bez Ciebie miało całkiem niezły poziom merytoryczny. Ale to było kiedyś, czasy
                                                    się zmieniają na gorsze niestety i przybywa bałwanków na świecie takich jak Ty.
                                                    Dla mnie na odstrzał, zatruwacie tylko pulę genową i nic więcej
                                                  • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 22:54
                                                    W jakim celu napisalas ten zalosny post?
                                                    Bo chyba nie w celu podniesienia, jak to mowisz, niezlego poziomu merytorycznego
                                                    tego forum?
                                                    Nie zrozumialas moich postow? Twoj post tego dowodzi. Nie potrafisz sie odniesc
                                                    do moich argumentow? Przykre, smutne naprawde. A podobno elita.
                                              • Gość: ramzes Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.08, 22:31
                                                inz_mech napisał:

                                                > Nie podwojna tylko x 7-rozpatrujemy prowiant na caly tydzien. Na caly tydzien
                                                > nie zabierzesz resztek z obiadu-trzeba nagotowac duzo wiecej zeby dac prowiant
                                                > na caly tydzien.

                                                I co Ci nie odpowiada? Nie każdy jest leniem i ma tyle kasy żeby w stołowkach
                                                zajadać. Niektózy muszą sobie zrobić jedzenie w domu (sami czy z pomocą mamy) bo
                                                ich nie stać na obiady. 11 zł x 30 to ponad 300 zeta na same obiady. Ja jak
                                                robie w domu to mam od poniedziałku do piątku jedzenie w okolicach 120-130 zł
                                                miesięcznie. Dla mnie duża różnica.

                                                Kwestionujesz coś mechanik co jest faktem i nie przyjmujesz argumentów.
                                                Charakterystyczne dla Ciebie.
                                                • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 22:39
                                                  Co kwestionuje?
                                                  Jaki jest zwiazek z lenistwem i gotowaniem sobie? Ja takiego nie widze. Nie
                                                  widze rowniez nic heroicznego w gotowaniu obiadow-strata czasu. Nie lepiej sie
                                                  pouczyc niz codziennie gotowac? Pewnie ze lepiej.
                                                  A niby dlaczego tak tanio ci wychodzi? Jaka jest roznica czy nagotujesz na caly
                                                  tydzien w akademiku czy w domu?
                                      • Gość: marajka Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 12:48
                                        > A stac zeby kupic jedzenie i dac dzieciakowi? W rodzinnym miescie
                                        jedzenie nie
                                        > kosztuje? Dziwne podejscie.
                                        Zdrowe podejście. Niektórzy, wyobraź sobie, nie mają rodzinnych
                                        miast, tylko wsie. Swoje jajka, swoje warzywa, swoje kurczaki, swój
                                        ser.
                                        W małych miastach naprawdę jest taniej.
                                        Taniej jest zrobić 20 kotletów i 5 litrów gulaszu, niż 1 kotleta i
                                        miskę gulaszu.
                                        A co do picia-racja.
                      • Gość: marajka Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 12:43
                        > No i co z tego ze przeplacam?
                        No i tu jest pies pogrzebany. Nie każdego stać na przepłacanie. Na
                        kupienie kilograma bułki tartek do 2 kotletów, na kupienie główki
                        kapusty na 3 gołąbki. Jak robi się obiad dla kilku osób JEST TANIEJ.
                        No i nie zawsze jest czas na robienie obiadu, nie zawsze kasa na
                        stołówkę.
                • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 19:06
                  Niby jakie mam miec kompleksy jesli chodzi o sloikowcow?
                  Czuje sie naprawde zle jak otwieraja swoje sloiki ze smierdzacym bigosem albo
                  golabkami. Ale to nie kompleksy-tylko moje powonienie.
                  Sama jestes glupia.
                  • Gość: marajka Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 12:50
                    > Niby jakie mam miec kompleksy jesli chodzi o sloikowcow?
                    Może nie ma nikogo, kto by ci ten bigos chciał robić?
      • Gość: olala Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 18:15
        nie ma czegoś takiego jak obowiązek opieki do 26 lat! skąd ci się to wzięło-
        renta rodzinna się należy, o ile się uczysz, do 26 roku życia, ale to co innego.
        A obowiązek alimentacyjny trwa aż do czasu gdy dziecko jest w stanie się
        usamodzielnić, w praktyce-do ukończenia nauki. Z tym, że obowiązek ten nie
        obejmuje gotowania obiadków dorosłym ludziom, a dostarczanie środków
        utrzymania:) a tak poza tym: Ja też biorę jedzenie z domu, bo zawsze zostaje
        więcej kasy na przyjemności
      • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 18:23
        Oczywiscie ze straszne-ze matka gotuje doroslemu czlowiekowi. Szkoda ze nie
        widzisz w tym patologi.
        Wiec po co twoja mama gotuje tyle ze zostaje. Wogole co to za argument ze
        zostaje duzo po obiedzie? To po jaka cholere mama gotuje az tyle ze zostaje?
        Mozesz mi na to pytanie odpowiedziec?
        Opieka nad dzieckiem nie jest rownoznaczne z wyreczaniem doroslego lenia ktoremu
        sie nie chce ugotowac jedzienia. Nie chce sie gotowac to niech chodzi glodne,
        proste.

        Oczywiscie ze sie gotuje obiad w normalnym domu, ale tu nie jest dyskusja na ten
        temat, tylko o gotowaniu prowiantu dla doroslego dziecka.
        • Gość: kasia Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 18:38
          krzywdzisz innych nazywając ich leniem.
          po 1. ugotowanie raz więcej jest tańsze niż ugotowanie 2 razy mniej
          po 2. "nie ma jak u mamy"
          po 3. nie zawsze to mama w domu gotuje - mozna samemu sobie przygotować. własna
          kuchnia to własna kuchnia oraz oszczędność czasu między zajęciami
          po 4. nie wyobrażam sobie rozbicia pół jajka aby usmażyć jednego kotleta

          można tak mnożyć.
          I nie to, że sama tak robię.
          Mieszkam na stałe w dużym mieście, mieszkam z rodzicami.
          Nie znaczy to, że mama stoi przy garach, bardzo często ja gotuję.
          Jednak zawsze gdy przychodzę z uczelni czeka na mnie gotowa zupa. Zjem, chwilę
          odpocznę i mogę się zabrać za gotowanie drugiego dania. Dla całej rodziny...
          • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 18:58
            A wyobrazasz sobie usmazenie paru kotletow naraz? Zreszta co to za problem
            kotleta usmazyc? Zaden.
            Przywozenie prowiantu jest podyktowane glownie lenistwem a nie wzgledami
            ekonomicznymi. Haslo "nie ma jak u mamy" rowniez do mnie nie trafia, bo w
            stolowkach studenckich sa smaczne obiady w przystepnych cenach. Zreszta nie
            musisz jesc "jak u mamy" bo u mamy juz nie mieszkasz, jestes dorosla osoba i
            trzeba sie troszczyc o siebie.
            No mieszkasz i co z tego? Ale nie mowimy o ludziach ktorzy mieszkaja z rodzicami
            bo to inna bajka. Mowimy o takich ktorzy nie mieszkaja z rodzicami.
            • Gość: kasia Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 19:04
              > A wyobrazasz sobie usmazenie paru kotletow naraz?

              tak wyobrażam.
              średnio na patelni mieszczą się 2-3 kotlety naraz w zależności od wielkości
              patelni. chyba ze ty jadasz kotlety o wielkości całej paletni.

              Zreszta co to za problem
              > kotleta usmazyc? Zaden.
              otóż marnotrawstwo składników

              > Przywozenie prowiantu jest podyktowane glownie lenistwem a nie wzgledami
              > ekonomicznymi.

              skąd wiesz? przeprowadzałeś badania w tej dziedzinie?

              > No mieszkasz i co z tego? Ale nie mowimy o ludziach ktorzy mieszkaja z rodzicam
              > i
              > bo to inna bajka. Mowimy o takich ktorzy nie mieszkaja z rodzicami.

              ok mówimy o ludziach którzy nie mieszkają z rodzicami, ale przywożą od nich
              jedzenie.
              Mi też pewnie by się nie chcialo gotować tego całego obiadu wracając po 8
              godzinach na uczelni. Ot przykład, że mam coś gotowe, a coś robię sama.
              Zapewne ci słoikowcy (a na pewno cześć z nich) robią podobnie

              • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 19:08
                No to chyba mozna sobie uzmazyc pare kotletow wiecej. Co za problem? Jakie
                marnotrawstwo skladnikow? O czym ty mowisz?

                Nie przeprowadzalem badan tylko obserwuje-wiem ze taki sposob oceny
                rzeczywistosci jest dla ciebie obcy.
                • Gość: kasia Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 19:12
                  lubisz odgrzewane kotlety?
                  bo ja nie

                  jedzenie ma być przyjemnością jeśli ma być zdrowe.
                  musi smakować
                  • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 19:14
                    To niby jak potraktowac prowiant na caly tydzien od mamy? Nie odgrzewac? Cos
                    krecisz.
                    Przywozisz prowiant na caly tydzien i co z tym robisz? Nic? Ja uwazam ze
                    odgrzany kotlet jest smaczniejszy od nie odgrzanego prowiantu. No ale kazdy ma
                    inny gust.
                    • Gość: kasia Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 19:16
                      pierogi można przywieźć zamrożone. i gotujesz je na świeżo.
                      kotlety można opanierowane i dobrze schłodzone. takie jakie są do kupna w
                      hipermarketach.
                      pierwszy raz tez na tym forum słyszę o gołąbkach w słoiku.
                      U mnie w domu jak coś to się je mrozi.
                      Bigos z resztą też się mrozi.
                      • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 19:17
                        No i co z tego?
              • Gość: sonia Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 19:13
                u mnie na uczelni nie ma czegoś takiego jak studencka stołówka, owszem wspomina
                taki twór moja matka ale ona skończyła studia w latach 80. A mi pozostają fast
                foodowate bary, w których rujnuję żołądek, ale za to niekoniecznie portfel.
                uważam, że za kasę od rodziców i stypendiom muszę się utrzymać bez objadania
                ich z zapasów. To też trening samodzielności-braknie mi to jem chińskie zupki
                albo spróbuję coś w wekend dorobić
            • Gość: qwerty Re: Prowiant z domu IP: *.walecznych.net 10.08.08, 19:18
              inz_mech boli cie ze ktos zje smaczny obiad ze tak przezywasz to ?
              a jak ktos sobie przywiezie 5 kg sliwek z rodzinnego sadu to tez zle ?
              • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 19:21
                A dlaczego ma mnie bolec? Boli mnie jak musze wachac te "specjaly" po dwoch
                tygodniach od przywieznienia.
                Czy obiad "prowiantowy" jest rzeczywiscie smaczny tydzien po przywiezieniu? Nie
                sadze, smaczniejszy jest w stolowce.
                • Gość: łuki Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.08, 20:08
                  A mówią że to blondynki są głupie. Inz_mech łamie wszystkie stereotypy!

                  Gdzie takie osły rosną to aż dziw bierze... debilizm jak nic
                  • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 20:42
                    No rozplakalem sie.
                    Dlaczego "yintelektualisto" nazywasz mnie debilem? Nie umiesz nic wiecej?
                  • Gość: hahaha Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 21:42
                    chyba w słoiku go za długo trzymali i się zepsuł
                • Gość: zielono_mi Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 21:41
                  nie wiem co złego by się miało stać zamrożonym rzeczom. toż one nawet nie śmierdzą.
                  masz umysł uszczelki od słoika czy co?

                  poza tym... wąchasz prowiant każdego studenta w kraju?
                  • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 21:44
                    Wystarczy ze wacham prowiant takim palantom jak ty. To mi wystarczy.
                    • Gość: zielono_mi Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 21:51
                      a to ciekawe. bo ja nie wożę prowiantu.
                      to chyba nogi ci tak śmierdzą.
                      więc nie zwalaj już na innych
                      • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 21:53
                        Nogi nie-tylek mi smierdzi bo sie nie podcieram.
    • Gość: studentka Re: Prowiant z domu IP: 217.98.19.* 10.08.08, 19:36
      A ja uwazam ze nie ma nic zlego w przywiezieniu np jakiegos kotleta z
      niedzielnego obiadu itp ale zeby juz robic zapasy to przesada. Ktos napisal ze
      to zaden wysilek dla mam zrobic te pare pierogow. No pewnie ale jak juz dolozysz
      do tego kotlety, golabki, zupki itp to jednak kupe roboty przy tym jest.
      Zrobienie pieogow po pewnie ok 2 godz, golabki tak samo dorzucic kilka rzeczy i
      juz sie zbierze caly dzien tylko na gotowanie. Smieszy mnie jak ludzie wychodza
      po jedzenie podane w busie i wracaja z cala torba jedzenia. Ludzie dorosnijcie
      troche gotowanie samemu wcale nie jest drogie bo mozna ugotowac na pare dni a
      poza tym w akademiku nie placisz za takie rzeczy jak gaz, woda prad. Ponadto
      najfajniejsze jest gotowanie ze znajomymi w akademiku. Dajcie zyc mamusi. Cale
      zycie nie musi poswiecac dla was.
      • Gość: urwis Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.08, 19:59
        Czytając posty inz_mech mam wrażenie że to pisze małpa a nie człowiek. Bo takiej
        pustej i głupiej argumentacji to normalny człowiek nie wymyśli, nie wierze w to...

        Sam nie biore jedzenia z domu zwykle, ale co mnie obchodzi co robią inni.
        Smaczniejsze jest domowe - bierzcie domowe, komu bardziej smakuje na stołówkach
        żryjcie w tym miejscu. O co chodzi? Bo potem takie półinteligenty jak inz_mech i
        jemu podobne rżną debila wciskając swoje 'racje'. Zresztą - jedzenie na
        stołówkach też swiadczy o lenistwie - dlaczego inz_mech sam se nie ugotujesz,
        tylko na gotowinke lecisz? to jest szczyt lenistwa (sam często teżjem na
        stołówkach właśnie z lenistwa), bo przeciez nie przez brak czasu, w koncu to
        politechnika :D

        Ps. Jak dla Ciebie smaczniejsze jest żarełko w stołówkach inz_mech to nie
        zazdroszcze talentu kulinarnego matki.

        Ps2. Studiując mechanike masz w cholere czasu na opieprzanie sie i mozna sobie
        robić lasagne, pieczenie itp. moze ale jak ktos studiuje porządny kierunek typu
        lekarski, farmacja to juz ciężko znaleźć czas na gotowanie.
        • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 20:45
          Ale sie napisales. No straszne.
          Dlaczego na stolowce jem "yintelektualisto" bo bardzo cenie swoj czas i nie mam
          zamiaru spedzac go w kuchni.
          Jesli chodzi o talent-to widze ze jestes wtornym analfabeta, bo ja powiedzialem
          ze w stolowce smaczniejsze sa obiady w porownaniu do tygodniowego prowiantu. No
          ale czego wymagac od "yintelektualistuf"-przeciez czytanie ze zrozumieniem to
          takie trudne.
          Widze ze nie masz nic do powiedzenia i jestes nastepnym pol-debilem ktory
          politechnike nawet do jedzenia potrafi wrzucic wobec swojej miernoty i braku
          argumentow. Porzadny kierunek farmacja-raczej wyzsza szkola sprzedawcow:)
          Porzadny kierunek rzeczywiscie.
          • Gość: qwerty Re: Prowiant z domu IP: *.walecznych.net 10.08.08, 21:29
            mowiac ze farmacja to slaby kierunek tylko sie osmieszasz myslisz ze kto opracowuje leki ? inzyniezy ?
            • inz_mech Re: Prowiant z domu 10.08.08, 21:45
              Mysle ze spawacze. Albo fryzjerki.
              • Gość: pani_am Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 16:55
                Beznadzieja. Jak mozesz krytykowac innych za ich ignorancje i
                kompletny brak argumentacji w dyskusji jak sam wlasnie wykazales sie
                kompletna niewiedza na temat takich studiow jak farmacja? Skoro
                jestes taki cwany to zapraszamy, postudiuj rok "wyzsza szkole
                sprzedawcow" i zobaczymy co powiesz. Nie masz pojecia na temat
                zawodu farmaceuty. Zawsze uwazalam, ze potrafisz dobrymi argumentami
                wyprowadzic z rownowagi swojego rozmowce, ale teraz stales sie
                zwyklym glupim trollem, ktory bezpodstawnie wyzywa wszystkich na
                okolo.

                Co do prowiantu z domu - ogolnie gotuje sama, ale nic nie smakuje
                tak jak domowe jedzonko, wiec jak jestem w domu to wezme cos
                smacznego, a moja mama jest wtedy szczesliwa, ze moze jakos sie mna
                zaopiekowac i nie widze niczego zlego w zupie w sloiku. Nie badzcie
                bardziej dorosli niz jestescie w rzeczywistosci.

                • inz_mech Re: Prowiant z domu 11.08.08, 17:06
                  Tak naprawde to nie uwazam tak. Napisalem tak tylko dlatego w odpowiedzi na post
                  tego kogos.
                  Moglbym postudiowac i co mialbym powiedziec?
                  • Gość: pani_am Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 17:08
                    piszesz rzeczy z ktorymi sie nie zgadzasz? gratuluje
                    • inz_mech Re: Prowiant z domu 11.08.08, 17:11
                      Rozne rzeczy pisze.
                      Dziekuje za gratulacje.
                      • Gość: 12345 Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 17:19
                        inz_mech napisał:

                        > Rozne rzeczy pisze.
                        > Dziekuje za gratulacje.

                        Da się zauważyć totalny brak konsekwencji połączony z brakiem merytorycznych
                        możliwości.

                        Ja też si dorzucam, gratuluje tupetu i umiejętności wciskania się na chama, tam
                        gdzie Cie nie chcą. Trzeba nie mieć za grosz honoru, a Ty to wszystko masz.

                        Inz_mech - taka SZMATA FORUMOWA i nic więcej (nie ubliżając szmacie) :)
                        • inz_mech Re: Prowiant z domu 11.08.08, 17:22
                          Och, ale mnie to zabolalo.
                          Hm, moje mozliwosci merytyryczne sa dostosowane do rozmowcy. Niestety nie
                          wszyscy merytoryke rozumieja i dla takich betonow jest wersja troche
                          uproszczona-betoniarskie argumenty.
                          No ponazywaj mnie jeszcze troche-pokaz sie z dobrej strony:)
                          • Gość: 12345 Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 17:27
                            Nazywam rzeczy (tak, tak rzeczy) po imieniu po prostu.

                            Zastanawia mnie, dlaczego nie odpowiadasz na pytania dot. mechaniki i budowy
                            maszyn chociażby? Wstyd Ci że skończyłeś beznadziejne studia czy nie masz nic do
                            powiedzenia? Bo udzielanie się w wątkach studentów psychologii itp to Twoja
                            domena. Jak ktoś pyta o jakieś ch..owiny mechaniczne to morda zamknięta i nie
                            szczekasz. A pośmiałby sie człowiek i w tych wątkach. Szmatława istoto mechniczna :D
                            • inz_mech Re: Prowiant z domu 11.08.08, 17:32
                              Oj, a niby czego mam sie wstydzic? Glupi jestes czy jak.
                              A jakie studia sa fajne? Psychologia na ktorej ludzie szukaja wzorcow prac
                              magisterskich? Zaiste elita.
                              Jak to sie nie odzywam, czasem sie odzywam, ale dzieki "psychologom" jest
                              smiesznie:)
                              Odrazu mi sie humor poprawia.
                              A ty w jakim watku sie udzielasz? Jak ktos pyta o ch..owizny humanistyczne?
                              • Gość: jajkosadzone Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 17:41
                                już wiem czemu inż mech ma tyle czasu na dawanie dobrych rad i wypowiadanie się
                                na każdy temat -wystarczy popatrzeć na standardy kształcenia i porównać liczbę
                                godzin na mechanice z wyższą szkołą sprzedawców, czyli farmą. A tak poważnie -
                                podziwiać , cóż za człowiek renesansu, czy w temacie magisterki z psychologii
                                czy śmierdzącego bigosu i jego wpływu na zmysł powonienia -zawsze coś napisze.
                                Czy z sensem to już inna sprawa
                                • inz_mech Re: Prowiant z domu 11.08.08, 17:43
                                  Twoj wniosek jest bledny.
                                  Porownales liczbe godzin na farmie i na mechanice, np na 3 roku? Jak wypada
                                  porownanie.
                                  Czy tylko chciales zablysnac watpliwym intelektem?
                                  • Gość: pani_am Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 18:03
                                    A co ma liczba godzin do trudnosci czy zasadnosci studiow? Sa
                                    kierunki na ktorych jest 10egzaminow w sesji i pelno zajec w
                                    tygodniu ale te 10 egzaminow to i tak mniej materialu i nauki niz na
                                    jeden egzamin na farmacji czy chemii.
                                    Obrazasz wszystkie kierunki jak leci, chociaz sam przyznales, ze nie
                                    uwazasz, ze farmacja to dno, mimo ze wczesniej tak powiedziales.
                                    Pomieszanie z poplataniem - tym wlasnie dowiodles, ze Twoje
                                    wypowiedzi nie maja wartosci merytorycznej - piszesz co popadnie
                                    byle ktos sie zdenerwowal i odpisal i zebys mogl sie z nim poklocic
                                    i powyzywac.
                                    • inz_mech Re: Prowiant z domu 11.08.08, 18:06
                                      No oczywiscie ze liczba godzin nie ma znaczenia. Ale odpowiadam stosownie do
                                      takiego argumentu.
                                      Jesli chodzi o dalsza czesc Twojej wypowiedzi to trudno mi sie z tym zgodzic.
                                      Jesli widze ze rozmowca ma cos do powiedzenia sensownego to chetnie rozmawiam, w
                                      innych przypadkach rozmowa nie ma sensu.
                                      • Gość: pani_am Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 18:08
                                        Jesli nie ma sensu to po co ja kontynuujesz rzucajac marne teksty
                                        typu "farmacja to wyzsza szkola sprzedawcow" zamiast skonczyc
                                        rozmowe?
                                        • inz_mech Re: Prowiant z domu 11.08.08, 18:15
                                          A czemu nie?
                                    • Gość: kasia Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 18:08
                                      podaj kierunek gdzie jest egzaminow w jednej sesji 10?
                                      na większości uczelni (byc moze to odgorny wymog) jest tak, ze w ciągu roku moze
                                      byc max. 8 egzaminów, z czego max. 5 w jednej sesji
                                      • Gość: pani_am Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 18:10
                                        Ok, nie znalam tych przepisow, 10to byl przyklad (widac, ze
                                        przesadzony), ze czasem pare egzaminow na lzejszych kierunkach to
                                        objetosciowo 1 na trudniejszych
                                        • sonic84 Re: Prowiant z domu 11.08.08, 18:52
                                          Z lektury tego wątku wyłania sie taki z lekka przerażający obraz polskiej
                                          rodziny,w której matka niczym niewolnica stoi przy garach aby przygotować koryto
                                          dla schodzących się o zmierzchu domowników (jakby nie można było przygotowywać
                                          sobie posiłków we własnym zakresie lub jadać na mieście).Ponadto to
                                          menu-bigos,pierogi,kotlety..a pozniej otyłość i wszelkie jej
                                          konsekwencje,kiepskie odżywienie organizmu,cukrzyca itd...
                                          • sundry Re: Prowiant z domu 11.08.08, 19:48
                                            Oczywiście każdą polską rodzinę stać na to,żeby jadać na mieście.Poza tym,moja
                                            mama gotuje dla wszystkich i nie wiąże się to z całodniowym staniem przy garach.
                                            • sonic84 Re: Prowiant z domu 11.08.08, 20:14
                                              Tutaj nie chodzi o jadanie na mieście-to był tylko przykład.Mnie osobiście
                                              wkurza takie zaprzęganie matek do harowania w kuchni-no chyba,że jest się
                                              niepełnosprawnym.
                                              Wielu z was znajdzie pewnie tysiące sposobów na usprawiedliwienie takiego stanu
                                              rzeczy w stylu "bo mama to lubi","bo zajmuje to tylko 2 h a nie całą dobę".W
                                              większości przypadków mama to robi bo musi,bo taki schemat funkcjonowania
                                              kobiety w rodzinie wbito jej do głowy w dzieciństwie,bo mężuś wraz z gromadką
                                              latorośli wymaga przygotowania jadła.Żałosne.
                                              • sundry Re: Prowiant z domu 11.08.08, 20:36
                                                To nie jest zaprzęganie,tylko podział ról,mój tata wychodzi do pracy o 5,wraca o
                                                17,mama jest przedszkolanką,pracuje 4 godziny dziennie.Czy w tej sytuacji
                                                uważasz,że tata powinien gotować po powrocie,a mama siedzieć przed tv?
                                                • sonic84 Re: Prowiant z domu 11.08.08, 20:55
                                                  To nie jest zaprzęganie,tylko podział ról,mój tata wychodzi do pracy o 5,wraca
                                                  > o
                                                  > 17,mama jest przedszkolanką,pracuje 4 godziny dziennie.Czy w tej sytuacji
                                                  > uważasz,że tata powinien gotować po powrocie,a mama siedzieć przed tv?


                                                  Nie wiem, nie podejmuje się robienia uwag na temat podziału obowiązków w twojej
                                                  rodzinie.
                                                  Bardzo często spotykam się z opisanym przeze mnie modelem rodziny.Nie
                                                  zaprzeczysz chyba,iż zwykle na kobietę (niezależnie od tego ile pracuje) spada
                                                  obowiązek przygotowania jedzenia dla całej rodziny.Osobiście uważam,iż
                                                  przygotowanie posiłku jest czynnością ,jaką każdy powinien wykonywać we własnym
                                                  zakresie (tak jak nie wołamy innych członków rodzinny do pomocy przy ubieraniu
                                                  się czy ,za przeproszeniem,podcieraniu).Pomijam oczywiście wyjątkowe sytuacje
                                                  takie jak np. święta.
                                                  • Gość: advocato Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 22:54
                                                    sonic84 napisała:

                                                    > Bardzo często spotykam się z opisanym przeze mnie modelem rodziny.Nie
                                                    > zaprzeczysz chyba,iż zwykle na kobietę (niezależnie od tego ile pracuje) spada
                                                    > obowiązek przygotowania jedzenia dla całej rodziny.Osobiście uważam,iż
                                                    > przygotowanie posiłku jest czynnością ,jaką każdy powinien wykonywać we własnym
                                                    > zakresie (tak jak nie wołamy innych członków rodzinny do pomocy przy ubieraniu
                                                    > się czy ,za przeproszeniem,podcieraniu).Pomijam oczywiście wyjątkowe sytuacje
                                                    > takie jak np. święta.

                                                    A ja mam nadzieje że lasek tak myślących jest mało. Zero rodzinności - zero
                                                    pomocy - dziewczyno, w jakiej Ty sie rodzinie wychowałaś? Przerażasz mnie.
                                                    Totalnie. Życze powodzenia w życiu z takim samolubnym nastawieniem.
                                                  • inz_mech Re: Prowiant z domu 11.08.08, 22:56
                                                    Napewno w twojej rodzinie jest za to rodzinnie-matka totalnie za wszystko
                                                    odpowiada a tatus totalnie nic nie robi. Totalny odjazd.
                                                  • sundry Re: Prowiant z domu 12.08.08, 09:52
                                                    Chyba jesteś ciut odrealniony?Każdy wraca o innej porze i gotuje dla siebie po 3
                                                    kartofle i smaży 1 kotleta?To chyba przesada,skoro często jest jedna osoba,która
                                                    wraca wcześniej i szykuje dla wszystkich (ja tak robię,jak nie mam zajęć albo
                                                    wracam wcześniej z uczelni).
                                                  • Gość: advocato Re: Prowiant z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.08, 16:11
                                                    sundry napisała:

                                                    > Chyba jesteś ciut odrealniony?Każdy wraca o innej porze i gotuje dla siebie po
                                                    > 3
                                                    > kartofle i smaży 1 kotleta?To chyba przesada,skoro często jest jedna osoba,któr
                                                    > a
                                                    > wraca wcześniej i szykuje dla wszystkich (ja tak robię,jak nie mam zajęć albo
                                                    > wracam wcześniej z uczelni).

                                                    Sonic84 to kobieta podobno.

                                                    Po jej postach wnioskuję że jest jedynaczką (oczywiście stereotypowo patrząc, bo
                                                    wiadomo że mnóstwo jedynaków jest w porządku) albo po prostu egoistyczna natura.
                                                    Taki typ ludzi to marny materiał na żone i matke, znam takie przypadki i
                                                    współczuje mężom/dzieciom że tak trafili pechowo. Dla mnie takie osoby powinny
                                                    być same, nie nadają się do zakładania rodziny nietstey.
                                                  • sonic84 Re: Prowiant z domu 12.08.08, 17:16
                                                    Taki typ ludzi to marny materiał na żone i matke, znam takie przypadki i
                                                    > współczuje mężom/dzieciom że tak trafili pechowo. Dla mnie takie osoby powinny
                                                    > być same, nie nadają się do zakładania rodziny nietstey.

                                                    Współczuję ciasnych horyzontów i zaściankowej mentalności.Rozumiem,że dla ciebie
                                                    umiejętność życia w rodzinie sprowadza się do codziennego przygotowywania
                                                    wyżerki dla wszystkich jej członków.Smutne,że żarcie odgrywa u ciebie rolę
                                                    głównego (a być może jedynego?)spoidła rodziny.
                                                    Samodzielność jest dla ciebie równoznacznikiem egoizmu? Egoizmem jest
                                                    zaprzęganie jednego członka rodziny do wypełniania domowego koryta.Wszelkie
                                                    czynności mające na celu zaspokojenie fizjologicznych potrzeb (w tym głodu)
                                                    powinny być wykonywane samodzielnie (tak jak defekacja czy oddanie moczu-rodzice
                                                    nie zrobią tego za ciebie).Jeśli ktoś część tych "obowiązków" zwala na inną
                                                    osobę pod byle jakim pretekstem (najczęściej a la "ja pracuję ,więc nie mam
                                                    czasu") jest cholernym samolubem i niedojdą.Owszem rozumiem,że czasami można
                                                    samemu przygotować obiad dla całej rodziny i nie widzę w tym nic złego a wręcz
                                                    przeciwnie,niemniej nie powinno być to normą (no chyba,że codzienne stanie przy
                                                    garach komuś sprawia to wyjątkową frajdę),bo wówczas przeistacza się w wyzysk.
                                                  • sundry Re: Prowiant z domu 12.08.08, 18:49
                                                    A możesz napisać,jak to się odbywa w twojej rodzinie?Co jest spoidłem?Wspólne
                                                    jedzenie jest bardzo ważnym czasem,kiedy rodzina może pobyć razem,w dzisiejszych
                                                    czasach nie zdarza się to niestety często.Poza tym,co rozumiesz przez
                                                    "wypełnianie domowego koryta"?Przynoszenie pieniędzy na wypełnianie,czy też
                                                    gotowanie i podawanie domownikom?Napisz proszę,jak to się odbywa w twoim domu,bo
                                                    mam wrażenie,że piszesz trochę zaczepnie.Czy twoim zdanie osoba,która tyra w
                                                    pracy od rana do wieczora powinna dodatkowo stać przy garach,a ta,co nie pracuje
                                                    zawodowo siedzieć bezczynnie?
                                                  • sonic84 Re: Prowiant z domu 12.08.08, 19:00
                                                    Spoidłem jest miłość a nie żarcie-rozmowy,wspólne przebywanie ze sobą (można
                                                    znaleść na to czas i to nie podczas przeżuwania i połykania).Jedzenie każdy
                                                    przygotowuje sobie sam (bo i każdy z nas wraca do domu o zupełnie różnych
                                                    porach) lub też je na mieście (poza świętami,chorobą jednego z członków rodziny
                                                    itd).
                                                    A co oznacza wypełnianie domowego koryta?Przygotowywanie strawy w sposób opisany
                                                    przez wielu forumowiczów powyżej :D.
                                                  • sundry Re: Prowiant z domu 12.08.08, 19:12
                                                    Miłość miłością,ale wierz mi,jak mówię,że jemy wspólnie z rodziną posiłki,to
                                                    większość się dziwi,bo nawet przy tak prozaicznej czynności nikt z rodziną nie
                                                    przebywa.Znak czasów,niestety.I naprawdę każdy dla siebie gotuje oddzielnie te 2
                                                    ziemniaki?
                                                  • sonic84 Re: Prowiant z domu 12.08.08, 19:54
                                                    U mnie każdy jada inaczej bo i też każdy preferuje inną kuchnię i inną dietę
                                                    (np. ja kiedy zaczynam trenować wprowadzam dietę wysokobiałkową tak więc jadam
                                                    zupełnie co innego i o zupełnie o innych porach niż inni członkowie mojej
                                                    rodziny)a poza tym ,jak już napisałam wracamy do domu o zupełnie innych
                                                    porach,tak więc część z nas jada poza domem (bo nie da się wytrzymać bez
                                                    posiłku/posiłków będąc 12 h na "pełnych obrotach" ;).
                                                    Nie jest moim zamiarem przeforsowywanie mojego modelu rodziny jako wzorcowego i
                                                    nie krytykuję bynajmniej sposobu ,w jaki żyje twoja rodzina.Moje posty były
                                                    sprzeciwem wobec przedstawionego przez wiele piszących tutaj osób wizerunku
                                                    matki-niewolnicy-kucharki,stąd moje ostre słowa typu koryto i żarcie.Tak więc
                                                    nie odbieraj ich osobiście.
                                          • Gość: uno Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 21:01
                                            wyluzujcie. też się macie o co spierać. nie rozumiem dlaczego
                                            wszyscy wsiedli na inz_mech. ma spore racje, może nie do końca, ale
                                            jednak. ja rozumiem zabieranie resztek z niedzielnego obiadu i to
                                            praktykuję. nie rozumiem przywiązania do tych pierogów i bigosu. ja
                                            przez cały rok akademicki tego nie jadłam, a nie powiem - bardzo
                                            lubię. ale pierogi mrożone drogie, a moja mama nie lubi ich robić,
                                            to nie będę wymagać. nie rozumiem też jadania przez cąły tydz. na
                                            mieście - jasne, czasem idzie się na jakies frytki czy coś, wiadomo,
                                            jak są zajęcia od 7.30-20.00 i jedno jakieś większe okienko to nie
                                            ma czasu lecieć i gotować porządnego obiadu. więc ja myślę - niech
                                            każdy robi, jak chce. ale warto się zastanowić czy nie lepiej się
                                            nauczyć gotować, trochę pokombinować, poszukać czegoś, co się opłaca
                                            i tym samym... nauczyć się życia.
                                  • Gość: jakosadzone Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 20:32
                                    dlaczego wątpliwym?po prostu pisze prawdę. Porównaj ilość godzin w cyklu
                                    kształcenia, bo to określają ministerialne standardy kształcenia,dostępne w
                                    internecie też. Na kierunkach medycznych jest ich (godzin) znacznie więcej niż
                                    na zsumowanych studiach I i II stopnia nawet na kierunkach inżynierskich,
                                    których studentów szanuję ( w większości, bo tych co robili bydło na wroc.
                                    juwenaliach to trudno szanować) nie mówiąc już o humanistycznych.
    • Gość: uno Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 21:04
      wyluzujcie. też się macie o co spierać. nie rozumiem dlaczego
      wszyscy wsiedli na inz_mech. ma spore racje, może nie do końca, ale
      jednak. ja rozumiem zabieranie resztek z niedzielnego obiadu i to
      praktykuję. nie rozumiem przywiązania do tych pierogów i bigosu. ja
      przez cały rok akademicki tego nie jadłam, a nie powiem - bardzo
      lubię. ale pierogi mrożone drogie, a moja mama nie lubi ich robić,
      to nie będę wymagać. nie rozumiem też jadania przez cąły tydz. na
      mieście - jasne, czasem idzie się na jakies frytki czy coś, wiadomo,
      jak są zajęcia od 7.30-20.00 i jedno jakieś większe okienko to nie
      ma czasu lecieć i gotować porządnego obiadu. więc ja myślę - niech
      każdy robi, jak chce. ale warto się zastanowić czy nie lepiej się
      nauczyć gotować, trochę pokombinować, poszukać czegoś, co się opłaca
      i tym samym... nauczyć się życia...
      • Gość: pol Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 11:31
        Ale macie problemy - co komu przeszkadza, że sobie ktoś z domu jedzenie przywozi ? Jak was to razi to nie patrzcie. A jak zazdrościcie to macie problem.

        Ja czasem przyjeżdżam do domu i czeka na mnie cała masa jedzenia przygotowana do wzięcia do akademika. Wystarcza to na tydzień. I wiem, że jak nie wezmę to się zmarnuje i zrobię przykrość mamie.
        Oczywiście pewnie wg. was mam odmówić i nie brać, bo przecież mama harowała cały weekend przy garach a ja tylko po to przyjeżdżam.
        Ale nie, ja nie odmówię, grzecznie podziękuję i z uśmiechem na twarzy przyjmę to. I z chęcią zjem.
        I robię to też ze wględu finansowych. Tygodniowo na jedzenie obiadów wydaje się ok. 50zł w stołówkach.( doliczcie sobie śniadania i kolacje) I może mi ktoś wierzyć albo i nie. Bardziej się opłaca przywieźć z domu ( bo taniej wyjdzie mamie zrobić obiadek dla wszystkich) niż mi samej gotować.


        I dodam, że umiem gotować - i to bardzo dobrze, tylko równie dobrze wiem, że ugotowanie obiadu zajmuje conajmniej godzinę. Same ziemniaki czy ryż gotują się ok. 45 minut. a ten czas mogę spokojnie poświęcić na naukę.


        I przez to, że umiecie gotować sami nie znaczy że uczycie się życia ;-) Gotowanie to najmniejszy problem.

        • Gość: ja Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 11:51
          Umiesz gotować?
          Ryż 45 minut? Lubisz papkę?
          Przecież na opakowaniu masz zawsze napisane 15-20 minut.
          A tu nawet nie da rady się rozpędzić z nauką.
          Poza tym jadasz sam ryż i same ziemniaki?

          mnie np. zapach gotowanego ryżu usypia. z nauki nici.
          • Gość: pol Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 13:40
            Nie wiem jaki ryż gotujesz.
            Ten który ja jadam, gotuje się do 40 minut nawet.
            I nie na każdym opakowaniu, i nie ZAWSZE tak pisze.
            No właśnie - sam ryż czy ziemniaki, do tego trzeba coś jeszcze, czyli wychodzi więcej niż moje 40 minut, a więcej niż Twoje 20.
    • Gość: marajka Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 12:36
      Och, następna wscechwiedząca. Moja mama nigdy nie
      gotuje specjalnie dla mnie. Zazwyczaj, wiedząc, że przyjadę zrobi
      więcej gulaszu, czy pieczeń większą. Najczęściej gotujemy razem.
      Nigdy nie jest tak, że męczę mamę staniem nad garami. Zazwyczaj
      jedzenia nie biorę-nie chce dźwigać, nie mam też gdzie trzymać.
      Co ma do tego dorosłośc i samodzielność? Kiedy moi rodzice jadą do
      babci, często wracają z pierogami czy ciastem, bo dla niej to po
      prostu radość, kiedy coś im da-nie ma co robić to gotuje, mrozi i
      rozdaje.
      Nie chce
      > jej sie bo sie skarzy na to ale synowi sie nie przyzna.
      No to głupia jest po prostu. Niech powie synkowi, że mu nie ugotuje.
      Jeśli się nie przyzna, to się męczy. Może on nawet nie wie, że ona
      nie chce? Może przyjeżdża, prosi o pyzy z mięsem, bo ma wielką
      ochotę, a nie wie, że matkę to męczy?
      Tu chodzi głównie o względy finansowe. Może rodzise sĄsiadek nie
      mają pieniędzy, żeby dziweczyny utrzymały się w dużym mieście, to
      przynajmniej na jedzeniu zaoszczędzą. Ale najłatwiej oskarżyć o
      niesamodzielność...
      • Gość: anita Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 13:53
        dla mnie tez dziwne jest zeby mama robila studentowi obiady na caly tydzien, ale
        z domu tez czesto cos zabieram, u mnei wyglada to tak ze mam swoj samochod i
        jesli jade do domu a w lodowce mam jakies jedzenie to biore je do rodzicow, po
        rpostu zeby sie nie zepsulo, a rodzice wiedza ze ja przyjezdzam czesto
        przygotowuja cos co ja lubie, i wtedy ja czesc tej potrawy zabieram do domu,
        rodzice wiedzac ze ja przyjezdzam robia tez czesto po prostu wicej jedzenia, z
        reszta u mnie w domu jest regula ze wiekszy i pracochlonny obiad robi sie co
        kilka dni zeby potem mozna bylo odgrzewac- oboje rodzice pracuja i nie maja
        czasu zeby codziennie robic domowe obiadki,
        ani ja nie widze problemu ani rodzice
    • Gość: TTTTTTTTTTTTTTTTTT Re: Prowiant z domu IP: *.promax-ck.pl 12.08.08, 13:55
      najlepiej to nabrac jedzenia z domu na caly weekend a potem przez
      sobote i niedziele lezec w lozku i ogladac olimpiade, sluchac
      muzyki, walic konia, czytac ksiazki itp.
      • Gość: ja Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 14:04
        olimpiada w trakcie roku akademickiego?
        gdzie ty studiujesz koniu?


        PS. przykro mi, że jesteś ciągle poobijany...
        • Gość: głodna Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 19:57
          Zmuszanie mamy do gotowania zapasowych obiadków - nie. Kiedyś złapałam swoją w niedzielny poranek (w południe miałam wracać) jak się uwijała, żeby zdążyć z kotletami. Nie prosiłam ją o to i było mi zwyczajnie głupio. Wtedy zabrałam ten obiad, bo w domu już i tak bym się nie załapała, ale to był ostatni raz. Samodzielne ugotowanie sobie obiadu to nie jest dużo pracy, no chyba, że komuś do szczęścia są potrzebne 3 dania i deser :) Kiedy mam cięższy dzień to po prostu robię kanapki i tragedia się nie dzieje.
          • Gość: grey Re: Prowiant z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.08, 12:47
            Jeżdżę do domu praktycznie co weekend. mama wiedząc o tym gotuje obiad nie tylko
            dla siebie i taty, alenormalnie na 3 osoby (obiad jest u mnie gotowany
            codziennie). Prawie zawsze z sobotniego czy niedzielnego obiadu coś zostaje,
            czasem mama w tygodniu odleje trochę zupy do słoika (a konkretnie plastikowego
            pudełka, żeby się nie stłukło po drodze). Nie stoi specjalnie przy garach, nie
            gotuje tylko dla mnie, ale naprawdę nie jestemw stanie zrozumieć co jest
            takiego strasznego w tym, że jak w domu jest jedzenie to ja je biorę i odgrzewam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka