Trudno się opisuje cokolwiek, gdy wrażenia jeszcze burzą jeszcze myśli. Ale
bardzo chcę podzielić się z Wami spostrzeżeniem starym jak świat: im wino
starsze, tym lepsze. I mimo że nie chcę bazować na porównaniach, to przecząc
sobie samej MUSZĘ napisać, że ten chorzowski koncert był najlepszym, na jakim
było mi dane słuchać Jarka. Na końcu były owacje na stojąco! Były piosenki i
stare, i nowsze oczywiście, nie będę ich wymieniała, ma każdym koncercie
brzmią inaczej, i te poważne, i te mniej. W każdym razie koncert był
wyśmienity! Wyglądam już następnego, bo to grzech nie pójść

Powiem tylko,
zupełnie wybiórczo, że Jarek uraczył nas czarująco zaśpiewaną "Košilką"
(sorry za tę polską końcówkę), nową aranżacją przecudnej piosenki "Velká
voda", był też do bólu elektryzujący "Anděl strážný" (oczywiście a capella, i
bez mikrofonu). Tego właściwie się nie da opisać

Przecież to oczywiste.
Pozostaje tylko podziękować Jarkowi!