Dodaj do ulubionych

Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ?

09.07.12, 22:45
Jestem jeszcze młoda mama, ale odkad nia zostalam, mam wiecej watpliwisci. Mam na mysli edukacje, wartoaci, ksztaltowanie swiatopogladu, ogólne obycie.
W Polsce wydaje mi sie, ze nadal jest bezpieczniej, ale co zreszta?
Starsze mamy jakie sa Wasze opinie. Moje dziecie jeszcze nie jest w nursery.
Jak postrzegacie rozwoj dzieci tu i np jak jedziecie do Polski na urlop.
Naszly mnie takie rozmyslania na wieczor...;)
Obserwuj wątek
    • szczur.w.sosie Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 09.07.12, 23:46
      Czy w Pl, czy UK, czy nie wiem gdzie jeszcze - to rodzice wychowują, nie szkoła, nursery, podwórko.
      Inna rzecz, gdybyś pytała o pracę, stronę finansową itp - są różnice. Ale idea wychowania, jaką mają rodzice, pozostaje ta sama. Chyba Twoje wartości i poglądy nie zmieniają po przekroczeniu granicy? Jakie to ma znaczenie, gdzie jesteś?
      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 08:16
        To rodzice wychowuja a nie szkola I podworko - fajna utopia :)
        Wychowuje jak najbardziej otoczenie, rodzice sa najwazniejszym autorytetem tylko do czasu, kiedy dziecko konczy 10-11 lat zaczyna miec ogromny wplyw grupa rowiesnicza. Dlaczego tysiace rodzin kosztem wielkich wyrzeczen posylaja dzieci do szkol prywatnych - zeby I'm dac jak najlepsze szanse, zeby trafily do grupy gdzie inne dzieci ich dopinguja, gdzie kazdy chce osoagnac wszystko na co je stac.

        Gdzie bezpieczniej? Polskie blokowiska czy angielskie gangi z housing estates, hmmm trudny wybor indeed. .argines wszedzie podobny.

        Drugi biegun - mozliwosci dla tych najlepszych - sa wg mnie nieporownywalnie wieksze w UK.

        No ale to ja.
        --
        Ania's Poland
              • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 13:03
                W duzym uproszczeniu tak. Nie to ze rodzice w ogole nie maja wplywu ale ten wplyw nie jest jakis przeogromny, wsrod nastolatkow wplyw (pozytywny lub negatywny) otoczenia jest
                Duzo silniejszy. Czyli jak najbardziej - posh dzielnice I posh szkoly to najlepsze co rodzice
                Moga dziecku zapewnic. A reszta sama sie ulozy.

                --
                Ania's Poland
                • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 13:33
                  Nie zgodze sie z Toba :)
                  Bo to by bylo za proste :)
                  Moje dziecko jeszcze jest male, wiec wypowiem sie na podstawie wlasnego wychowania - chodzilam najpierw do szkol prywatnych w PL, gdzie mialo byc posh. Nie bylo. Byl alkohol, narkotyki, papierosy, szpan kasa i wszystko inne (mowimy o klasach 1-6 podstawowki!).
                  Potem poszlam do gimnazjum panstwowego - tez byly narkotyki, alkohol, papierosy, paserka, etc. A szkola miala opinie jednej z lepszych w miescie.
                  Potem poszlam do liceum, ktore wtedy bylo najlepsze w Polsce - znowu to samo.
                  Potem poszlam do liceum w UK, prywatnego, miedzynarodowego. Znowu to samo.
                  Na studiach - niespodzianka! - tez.
                  A jakos na ludzi wyszlam. Moim skromnym zdaniem glownie dzieki moim rodzicom. Owszem, mam za soba rozne przygody, proby i niezbyt chwalebne wystepki, ale mysle, ze tak ogolnie to nie wyszlo im najgorzej - gdyby nie podejscie moich rodzicow (ktorzy zawsze byli bardzo liberalni i na wiele mi pozwalali), to pewnie roznie mogloby sie skonczyc - sama szkola nie wystarczy i jestem przekonana, ze jak ktos z domu nie wyniesie pewnych rzeczy, to w najbardziej elitarnej placowce sie stoczy, bo alkohol, narkotyki, papierosy i margines spoleczny sa wszedzie.
                  Jeszcze dodam, ze z mojego otoczenia to ludzie z najbardziej 'opiekunczych' i 'surowych' rodzin najczesciej przechodza faze picia, imprezowania i maja syndrom spuszczenia ze smyczy - koncza ta faze z roznym skutkiem. Ludzie, ktorzy mieli 'wyluzowanych' rodzicow z partnerskim podejsciem jakos nie maja takiej potrzeby - ale pisze tu tylko i wylacznie na podstawie moich znajomych, wiec proba nie jest miarodajna jezeli chodzi o cala populacje ;)
                  • miss_scary Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 21:26
                    Zaprzeczajac potwierdzilas to co napisala Ania, ile osob po tych elitarnych szkolach stoczylo sie na dno i klepie biede? Uzywki byly, jak zreszta wszedzie ale jestem pewna, ze wiekszosc po elitarnych szkolach swietnie sobie radzi, ja tam sie w 100% zgadzam, ze jak najlepsza dzielnica i jak najlepsza szkola sa bardzo dobrym startem dla dziecka,
                    co do wychowywania w Polsce to sie za wiele nie wypowiem ale w UK wychowuja rodzice, szkola, rowienicy a w Polsce do tego dochodza dziadkowie, ciotki, kuzynki, sasiadki, emeryci na ulicach, itd itd wszystcy pouczaja i komentuja.
                • gabez1 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 14:46
                  No to moje dziecko skazane na upadek: nie mieszkam w posh dzielnicy, ani nie zamierzam poslac syna do prywatnej szkoly.

                  Mimo to- majac lat 5 - dziecko mowi:"prosze, dziekuje, nie ma za co, itp. ". Jest ulozonym dzieckiem, szanuje ludzi.
                  Ale moze od dzisiaj oleje temat jego wychowania, skoro to i tak bedzie to totalna porazka:-)

                  A powaznie:
                  Pochodze z patologicznej rodziny.
                  Mimo to: skonczylam studia, pracowalam w bankowosci, mam kochajaca, spokojna rodzine, ktorej daleko od patologii. Wpajam dziecku wartosci, ktore, o dziwo, posiadam.

                  Nie zgodze sie wiec z Toba, ze dziecko swietlany los zapewnic mozna - mieszkajac tylko w bogatej dzielnicy i posylajac do najlepszych szkol. Bo - jak napisala moja przedmowczyni - dzieje sie oj dzieje, w tych posh warunkach.

                  Powodzenia


                  --
                  pozdrawiam serdecznie

                  MamaSzymka
                  • piksi.dixi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:00
                    ja sie zgadzam z aniah.

                    wiadomo, rodzice maja wplyw i wychowuja, ale do czasu. pozniej dzieciak idzie do szkoly i spedza tam caly dzien, ma przyjaciol itd.

                    poza tym , skoro szkola nie wazna, skad tyle dyskusji na forum o przyjeciu czy nie do wymarzonej dobrej szkoly?

                    to super, ze mowi 'przepraszam'' w wieku 5 lat. ciekawe co bedzie mowil jak bedzie mial 15,
                    i jaki na to wplyw bedzie miala matka z ojcem?
                    nie pisze zlosliwie, tylko sama sie zastanawiam, bo tez mam dzieci w tym samym wieku.

                    illigal, moze teraz watpisz, czy te szkoly cos Ci daly, bo dzieciaki byly rozne. ale moze nauczyciele byli fajni i przygotowani do zajec? moze poziom nauki byl wysoki? i nie mialas przyjaciol, ktorzy mysleli tak jak ty?

                    uwazam , ze jesli sie mieszka w marnej dzielnicy i dziecko idzie do marnej szkoly, to jasne, ze moze wyjsc na ludzi, tylko trzeba wlozyc w to o wiele wiecej uwagi i wysilku.

                    poza tym w polsce tez sie juz zmienia. za moich czasow w bloku mieszkal nauczyciel, inzycier, pod nim lekarz i sprzataczka, pijak i policjant - wszyscy wymieszani.
                    teraz ci co mogli, wyprowadzili sie z blokow i pobudowali na obrzezach miasta albo mieszkaja w nowych pieknych blokach na ogrodzonych osiedlach. pozostali ci, ktorzy nie maja takich mozliwosci. pod klatka jest 'palarnia' a pod drzewami 'pijalnia'. nie ma juz zgrai dzieciakow, ktore organizowaly olimpiade, czy robily zima lodowisko. a moja podstawowka szczyci sie mianem najgorszej w miescie :-(


                    • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:23
                      Nauczyciele w zadnej z tych szkol, poza moim brytyjskim liceum, ktore bylo bardzo specyficzne, nie byli autorytetami w jakimkolwiek znaczeniu tego slowa. Szacunek do ucznia bliski/rowny zero, odbebnianie lekcji, zero pasji. Oczywiscie byly wyjatki, ale nieliczne.
                      I ja nie mowie, ze te moje szkoly to alkoholem i narkotykami staly - ale w kazdej z nich ten problem sie pojawial i to nie na mala skale. Napisalam o tym, bo po prostu przed wpadnieciem w 'zle towarzystwo' nie da sie uchronic posylajac do odpowiedniej szkoly.
                      Jasne, ze mialam znajomych z podobnymi wartosciami - ale mysmy je wyniesli z domu. I o to mi wlasnie chodzi - ze szkola wcale nie jest najwazniejsza, bo do szkoly posyla sie dziecko juz mocno uksztaltowane - w Polsce szesciolatki (?), tutaj czterolatki - to nie sa male dzieci i bardzo duzo juz maja wpojone i pokazane. Dluga droga jeszcze przed nimi, ale nie mozna bagatelizowac tych pierwszych lat. Z reszta - to chyba zalezy od nastawienia rodzicow. Moi rodzice zawsze uwazali szkole za zlo konieczne i instytucje i nie wymagali ode mnie slepego posluszenstwa czy szacunku dla nauczycieli tylko dlatego, ze sa nauczycielami. Np. moja mama miala mi w gimnazjum napisac, ze pozwala mi na niechodzenie na religie (!!!). Napisala, ze pozwala mi na samodzielne podjecie decyzji, bo jestem wystarczajaco dorosla - byla z tego zadyma na cala szkole. Ogolnie moi rodzice mieli do mnie bardzo partnerski stosunek, dawali mi mnostwo samodzielnosci i pozwalali podejmowac decyzje - w przeciwienstwie do szkol, w ktorych uczniom nie daje sie prawa glosu i nie traktuje sie ich jak partnerow do rozmowy.
                      Przynajmniej ja mam takie doswiadczenia, mimo swietnej renomy wiekszosci moich szkol.
                      aha - moje liceum bylo super z nauki - ale liczyli sie tylko olimpijczycy i ludzie wpisujacy sie w okreslony schemat. Jak dostalam stypendium do liceum brytyjskiego to dyrektor byl zly, ze nic o tym nie wie (a poproszony o wypelnienie formularza odmowil, skonczylo sie na tym, ze mi jego sekretarka przybila pieczatke z podpisem), a na rozdanie stypendiow wyslal mojego wychowawce. Na koniec roku nie uslyszalam ani pol slowa gratulacji, za to nad finalistami olimpiad wszyscy sie rozplywali. Moze stad to moje rozgoryczenie jezeli chodzi o polski system edukacji ;) ale nie wiem, czy gdziekolwiek indziej jest lepiej, wypowiem sie za jakies 20 lat ;)
                      • fifka01 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 20:03
                        > Jasne, ze mialam znajomych z podobnymi wartosciami - ale mysmy je wyniesli z do
                        > mu.

                        trafiłaś w samo sedno. własnie o to twoi rodzice zadbali posyłajc cię do tych szkół - o twoje środowisko rówieśnicze, wszyscy rodzice którzy posłali dzieci do tych szkół własnie o to zadbali

                        jestem przekonana, że jakbys trafiła do zwykłej podstwówki, gdzieś na byje jakim blokowisku, gdzize nikomu nie przychodzi do głowy robić zadań domowych, gdzie zgłoszenie sie do odpowiedzi na lekcji jest obciachem, gdzie słowa takie jak "ambicja", "cel w życiu", "przyszłość" nie wystepują lokalnie w przyrodzie - uwierz mi, twoi rodzice mieliby o wiele trudniejsze zadanie, zeby cie na ludzi wyprowadzic, a tak - mieli prościej.

                        bo to nie o dostęp do narkotyków i alkoholu chodzi. wszędzie on jest, i zawsze będzie. chodzi o to, zeby był tylko towarem na spróbowanie, przerywnikiem pomiędzy olimpiadami, sukcesami, a nie jedyną skłdowa dni powszedniego.
                        • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:21
                          Najwiecej ludzi z wartosciami podobnymi do tych w moim domu rodzinnych, bylo w moim panstwowym gimnazjum. Ale bylo tam tez mnostwo ludzi z tzw. marginesu. I z nimi tez sie kumplowalam, jakos nie przyszlo mi do glowy krasc, etc. Uczylam sie zawsze dobrze (albo powiem inaczej: do liceum lecialam na inteligencji i nie uczylam sie wcale).
                          W szkolach prywatnych byla skora, fura i komora (PL) albo zadzieranie nosa i patrzenie na ludzi z gory, olewactwo, bo i tak 'tatus zalatwi' (UK) i kompletne odrealnienie (tu i tu).
                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:33
                    Dobra, moze zostawmy wzruszajce opowiesci o tym jak osoby z rodzin patologicznych, rozbitych, niepelnych, narkomanskich, przestepczych wyszly jednak mimo wszystko na ludzi bo to sa wyjatki potwierdzajace regule.

                    A teraz z reka na sercu - czy ktorakolwiek z Was majac do wyboru mieszkanie porzadnej dzielnicy I wyslanie dzieci do szkoly prywatnej \ najlepszej w miescie albo housing estate wsrod bezrobotnych wybralaby to drugie.

                    --
                    Ania's Poland
                    • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:36
                      Ania, ale Ty lecisz w skrajnosci.
                      Jasne, ze kazdy wybiera najlepsza dzielnice na jaka go stac, ale mieszkanie w posh dzielnicy i chodzenie do posh szkoly naprawde nie gwarantuja zyciowego sukcesu ;) Ani fakt, ze mieszka sie w gorszej dzielnicy nie gwarantuje, ze czlowiek spedzi zycie jako lump.
                      Moim zdaniem naprawde wartosci wyniesione z domu i ogolna atmosfera, w jakiej sie czlowiek wychowal, sa lepszym prognostykiem na przyszlosc niz szkola czy dzielnica, w ktorej sie mieszka.
                • mama-123 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:15
                  Tak, to duze uproszczenie, duze.
                  Znam jedna mame z Nigerii, majaca swoja Estate Agency w Londynie. Mam bardzo sie postarala i wyslala swojego syna do boarding school (prywarnej szkoly z internatem). Za kilka miesiecy syn juz do niej mowil: Kobieto, jak Ty ze swoim akcentem wogole otwierasz buzie!

                  No a z drugiej strony to zgodze sie, ze dzieci z prywatnych szkol pewnie beda mialy wieksza pewnosc siebie, lepszy akcent, wyksztalcenie raczej niekoniecznie. Zapewne nie beda wstawialy z zdaniu "like" jako przerywnika.
                • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:17
                  aniaheasley napisała:

                  > Czyli jak najbardziej - posh dzielnice I posh szkoly to najlep
                  > sze co rodzice
                  > Moga dziecku zapewnic. A reszta sama sie ulozy.
                  >

                  LOL!!
                  Współczuje takiego podejścia... Twoim dzieciom.
                  Rodzicielstwo to coś wiecej niż upchniecie dzieci do posh schools w nadziei ze reszta się sama ułoży. Modne jest przezucanie odpowiedzialności za własne dziecko na szkole, kolegów, złe towarzystwo.




                  --
                  jak się nie obrócić to dupa z tyłu
                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 17:45
                    Ciesze sie ze sie dobrze bawisz. Nie przerzucam odpowiedzialnosci, wlasnie biore odpowiedzialnosc za swoje dzieci posylajac je do szkol prywatnych I wyprowadzajac sie z dzielnicy - smietnika. Osoby, ktore mnie zarzucaj naiwnosc same sa tejze naiwnosci ofiarami. Naiwne jest myslenie, ze dzieci z biednych dzielnic I przecietnych (lub gorzej) szkol dojda do tego samego co dzieci ze szkol prywatnych I lepszych dzielnic tko dlatego ze w domu wpaja I'm sie porzadne zasady.

                    Pomyslcie tez przez chwile jacy rodzice decyduja sie na placenie 15 tysiecy rocznie lub wiecej od lebka za szkole prywatna? Rodzice ktorzy cenia I szanuja dobre wyksztalcenie, ktorzy maja na tyle dobre zarobki wiec najczesciej sami dobry zawod, zeby starac sie dzieciom zapewnic mozliwie najlepsze szanse. Udawanie ze te oczywiste fakty sa smieszne lub naiwne - to dopiero oznaka naiwnosci do kwadratu!
                    --
                    Ania's Poland
                    • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 17:56
                      Ania, ja napisałam, ze to, co piszesz jest naiwne - nie dlatego, ze uważam szkoły prywatne za beznadziejne (chociaż nie jestem ich taka entuzjastka jak Ty - z rożnych względów), ale ze względu na druga czesc tego zdania 'a reszta sie sama ulozy' - no cóż, moim zdaniem nie wystarczy przeprowadzić sie do super dzielnicy i posłać dzieci do szkół prywatnych - to jest tylko jakiś tam czynnik składający sie na wychowanie dziecka, ale na pewno nie najważniejszy, a juz na pewno nie wystarczający (moim zdaniem oczywiście).
                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 18:03
                        Ja pisze z doswiadczenia, u mnie tak bylo. Piszac ze reszta sie ulozy mialam na mysli to, ze kiedy dziecko jest w najlepszej z dostepnych szkol w miescie, I mieszka w porzadnej dzielnicy to juz duza czesc roboty odwalona. Rodzice nie musza walczyc ze szkola o to zeby dawac dziecku trudne wyzwanai, ono samo bedzie je sobie dawac bo grupa rowiesnicza bedzie rywalizowac zdrowo ze soba, rodzice nie beda gonic do lekcji, dziecko samo bedzie chcialo miec najlepiej napisany esej, rodzice nie beda sie bali o to ze sasiad w kapturze palacy trawke przed domem zaczepi albo opluje ich dziecko, bo takich kapturow na ich ulicy nie ma. Itd, itp. --
                        Ania's Poland
                        • turmalinka Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 18:16
                          aniaheasley napisała:

                          > Ja pisze z doswiadczenia, u mnie tak bylo. Piszac ze reszta sie ulozy mialam na
                          > mysli to, ze kiedy dziecko jest w najlepszej z dostepnych szkol w miescie, I m
                          > ieszka w porzadnej dzielnicy to juz duza czesc roboty odwalona. Rodzice nie mus
                          > za walczyc ze szkola o to zeby dawac dziecku trudne wyzwanai, ono samo bedzie j
                          > e sobie dawac bo grupa rowiesnicza bedzie rywalizowac zdrowo ze soba, rodzice n
                          > ie beda gonic do lekcji, dziecko samo bedzie chcialo miec najlepiej napisany es
                          > ej, rodzice nie beda sie bali o to ze sasiad w kapturze palacy trawke przed dom
                          > em zaczepi albo opluje ich dziecko, bo takich kapturow na ich ulicy nie ma. Itd
                          > , itp. --

                          O swieta naiwnosci razy dwa. Aniu zawsze wydawalas mi sie rozsadna osoba, twardo stapajaca po ziemi, ale z tego co piszesz wylania mi sie obraz osoby nie majacej pojecia o zyciu.
                          --
                          https://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/09a409c9.gif
                          • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 18:35
                            Zaryzykuje twierdzenie ze akurat w tym temacie orientuje sie wyjatkowo dobrze. Jako matka dziecka konczacego prywatna szkole srednia, I porownujaca jak potoczyly sie juz teraz losy jego wcale nie mniej zdolnych kolegow ktorzy wyladowali w miejscowych szkolach panstwowych. Jak to wplynie na cala ich przyszlosc. A rodziny super porzadne. :) -
                            Ania's Poland
                            • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 18:51
                              Naiwne to jest twierdzenie, ze 15tys rocznie zalatwi sprawe tego, ze jak sama twierdzisz, nie masz juz wplywu na wlasne dzieci.
                              Orientujesz sie wyjatkowo dobrze na wlasnym przykladzie, i na przykladzie tego co potwierdza twoje teorie. Ale nie jestes w temacie wyrocznia na szczescie.
                              Jest Aniu mnostwo innych sposobow na zycie, szczescie i sukces bez nadrabiania posh szkola i posh dzielnica.
                              Warto czasem wyjrzec poza swoje klapki i zrozumiec ze ludzie majacy inne zdanie od Twojego to nie zawsze naiwniacy bez pojecia o zyciu w tym kraju.
                              A Ty nie posiadasz jakiegos wyjatkowego monopolu na wiedze o zyciu tutaj.
                              --
                              jak się nie obrócić to dupa z tyłu
                              • jofin do Ani 10.07.12, 19:01
                                Tak Aniu, szczegolnie ta poshowatosc mozemy docenic teraz, gdy widzimy jak ci posh people rzadza tym krajem. I jak fajnie, a moze lepiej bedzie - specyficznie definiuja moralnosc. Te prywatne szkoly z pewnoscia daly im swietne do tego podstawy.

                                • aniaheasley Re: do Ani 10.07.12, 20:57
                                  Nie bardzo rozumiem dlaczego uzywasz tutaj zwrotu posh, nie bardzo to pasuje do tematu.

                                  Ale skoro juz schodzimy na polityke, to rzeczywiscie, rzad sie troche ociaga ze zrobieniem porzadku, ale moze po nastepnych wyborach bedziemy mieli juz porzadny rzad konserwatywny bez liberalnych obciazen, i kraj zacznie przypominac Wielka Brytanie z naszych marzen. Czego Tobie i sobie zycze.
                                  --
                                  Ania's Poland
                                  • glasscraft Re: do Ani 10.07.12, 21:03
                                    No i nie zapominajmy, ze poprzedni prime minister z partii bardziej na lewo, byl edukowany w jednej z lepszych prywatnych szkol w UK. Moze stad moralnosc rzadu laburzystow pozostawiala cosik niecosik do zyczenia?
                                    --
                                    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                              • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 20:55
                                > 15tys rocznie zalatwi sprawe

                                No tutaj akurat sie zgodze, nie zalatwi. Pisalam w pospiechu.

                                Zupelnie zapomnialam, ze do tych 15 tysiecy golego czesnego trzeba doliczyc co najmniej 2-3 tysiace na wycieczki i wyjazdy szkolne, zarowno te w ramach rozszerzenia programu nauczania (pobyty wymienne u rodzin w Barcelonie, Kolonii, Bordeaux, wyjazdy na pola I wojny swiatowej we Francji, wyjazdy do galerii sztuki w Europie) jak i te bardziej rekreacyjne w czasie ferii i wakacji letnich.
                                Dalszy 1-1,5 tysiaca na wyjscia do teatru w ciagu roku, ktore sa uzupelnieniem programu nauczania angielskiego, historii czy critical thinking, wycieczki do galerii na wystawy czasowe, wyjazdy na weekendowe festiwale literackie (Hay, Oxford), historyczne (Chalke Valley) i niezliczone inne imprezy kulturalno-oswiatowe w calym kraju.
                                --
                                Ania's Poland
                                • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:31
                                  > trzeba doliczyc co
                                  > najmniej 2-3 tysiace na wycieczki i wyjazdy szkolne, zarowno te w ramach rozsze
                                  > rzenia programu nauczania (pobyty wymienne u rodzin w Barcelonie, Kolonii, Bord
                                  > eaux, wyjazdy na pola I wojny swiatowej we Francji, wyjazdy do galerii sztuki w
                                  > Europie) jak i te bardziej rekreacyjne w czasie ferii i wakacji letnich.
                                  > Dalszy 1-1,5 tysiaca na wyjscia do teatru w ciagu roku, ktore sa uzupelnieniem
                                  > programu nauczania angielskiego, historii czy critical thinking, wycieczki do g
                                  > alerii na wystawy czasowe, wyjazdy na weekendowe festiwale literackie (Hay, Oxf
                                  > ord), historyczne (Chalke Valley) i niezliczone inne imprezy kulturalno-oswiato
                                  > we w calym kraju.

                                  I to sa te rzeczy, ktorych nie da sie nadrobic w szkole panstwowej?
                                  Sorry, ale jak ktos z domu nie wyniosl nawyku czytania ksiazek, to szanse, ze mu to w szkole wpoja, sa raczej marne.
                                        • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:08
                                          Ania, ale teraz to ja juz nie rozumiem - nalezy dziecko poslac do szkoly prywatnej i placic za te wszystkie wycieczki, bo jak dziecko pojdzie do panstwowej (mowimy caly czas o tym samym dziecku i tych samych rodzicach) to nie pojedzie? Czemu? Skoro rodzicow stac na placenie na te wycieczki za posrednictwem szkoly, to co stoi na przeszkodzie pojechac na nie prywatnie?
                                          • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:17
                                            Nie wiem, jak funkcjonuja szkoly panstwowe, bo pracuje w prywatnej, ale mysle ze skoro u nas klasy sa male i nauczyciel ma czas i ochote (bo mu placa za te ochote) wyciagac dziecko, ktore moze inaczej nie byloby od razu wibitnym artysta/muzykiem/aktorem/naukowcem, to jednak bez wzgledu na to ile rodzice maja, albo nie maja kasy, szkola ma czas i ochote zauwazyc (bo rowniez szkole to sie "oplaca" i przklada na wyniki), ze dzieciak ma talent i wlasnie to rodzicom zasugerowac. Nie dlatego, ze mozna rodzicow podoic i wyslac dziecko na wyprawe do NY, zeby sobie muzea poogladal, kiedy tenze ma akurat zaciecie do geografii albo sportu, tylko dlatego ze wlasnie ten dzieciak ma ten specyficzny talent. I zamiast miec w d.. i strajkowac, bo panstwo chce wiecej kasy od nauczycieli na prywatne emerytury, jakos im zalezy.
                                            --
                                            Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                                    • derka1 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 00:02
                                      glasscraft napisała:

                                      > Illegal, a tak wszystkie szkoly panstwowe organizuja wypady edukacyjne np do Os
                                      > wiecimia, Islandii, sportowe wypady do SA, wypady do galerii w NY? Naprawde?

                                      Glass, nie wiem czy wszystkie ale moge Ci powiedziec jak to wygladalo w szkole panstwowej, w ktorej ja uczylam (a propos, resultaty GCSE A*-C co roku w okolicach 90%, przy 30 osobowych klasach). Szkola w Surrey wiec niech bedzie, ze czesc rodzicow "przy kasie":

                                      Moj przedmiot, historia, wycieczki co roku, oczywiscie dostosowane do wymogow NC:
                                      Y7 - Chichester Cathedral, Weald and Downland Museum
                                      Y8 - Hampton Court
                                      Y9 - Imperial War Museum, National Army Museum, WWI Battlefields - Francja/Belgia
                                      Y10/11 - Rosja albo Niemcy/Czechy

                                      Inne przedmioty (juz nie chce mi sie rocznikowo wiec bedzie ogolnie):
                                      Geografia - Islandia, tygodniowy biwak w New Forest, wycieczka nad morze dla Y10 (nie pamietam dokladnie gdzie).
                                      Francuski/hiszpanski - wymiany jezykowe albo z Francja albo z Hiszpania (naprzemiennie)
                                      Drama/English - Nowy York, a oprocz tego cykliczne wyjazdy do teatrow w Londynie (mniej wiecej raz w miesiacu)
                                      PE - oboz letni we Wloszech
                                      Science - Marwell Zoo, Przyladek Canaveral, co dwa lata - Indonezja albo ktorys z krajow Ameryki Pd.
                                      Art - londynskie galerie

                                      To te, ktore pamietam. Wyjazdow do kina, na lodowisko, lokalnego kosciola, konkursow itp nie wspominam. Wszystko, jak pisalam wczesniej odbywalo sie co roku (z wyjatkiem tej jednej z science). Na zagraniczne potrzebna byla rodzicielska kasa ale w przypadku tych krajowych prosilismy jedynie o "voluntary contribution". Wiekszosc rodzicow oczywiscie zawsze placila ale zdarzaly sie przypadki, ze szkola pokrywala koszta.
                                      • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 00:10
                                        No to naprawde super, bo nie uwazam ze szkola prywatna to rozwiazania na wszystkie bolaczki systemu nauczania. Ale ile takich szkol jest? Nie wiem, wiec to nie jest prowokacyjne pytanie. Mam nadzieje, ze wiecej niz pojedyncze przypadki i nie trzeba miec super kasy, zeby dziecko/dzieci mialo "lepszy" (vide normalny i dostosowany do indywidualnych potrzeb i "talentow" dziecka) start w zyciu.
                                        --
                                        Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                                • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:38
                                  aniaheasley napisała:

                                  > > 15tys rocznie zalatwi sprawe
                                  >
                                  > No tutaj akurat sie zgodze, nie zalatwi. Pisalam w pospiechu.
                                  >
                                  > Zupelnie zapomnialam, ze do tych 15 tysiecy golego czesnego trzeba doliczyc co
                                  > najmniej 2-3 tysiace na wycieczki i wyjazdy szkolne, zarowno te w ramach rozsze
                                  > rzenia programu nauczania (pobyty wymienne u rodzin w Barcelonie, Kolonii, Bord
                                  > eaux, wyjazdy na pola I wojny swiatowej we Francji, wyjazdy do galerii sztuki w
                                  > Europie) jak i te bardziej rekreacyjne w czasie ferii i wakacji letnich.
                                  > Dalszy 1-1,5 tysiaca na wyjscia do teatru w ciagu roku, ktore sa uzupelnieniem
                                  > programu nauczania angielskiego, historii czy critical thinking, wycieczki do g
                                  > alerii na wystawy czasowe, wyjazdy na weekendowe festiwale literackie (Hay, Oxf
                                  > ord), historyczne (Chalke Valley) i niezliczone inne imprezy kulturalno-oswiato
                                  > we w calym kraju.


                                  Ale komu dokladnie chcesz zaimponowac ta wyliczanka?
                                  Bo to juz brzmi jakbys jakies kompleksy leczyla tutaj.

                                  Dzieci wychowane w biedzie maja o wiele wiecej samozaparcia, ambicji i pracowitosci niz te, ktore rodzice wypchneli do prywatnych szkol i wszystko mialy podane na tacy.
                                  A wyjazd za wlasne zarobione pieniadze moze byc warta wiecej niz te wszystkie z Twojej wyliczanki powyzej.

                                  Wedlug Ciebie ja nie mam pojecia o czym pisze. Wedlug mnie 10 letnie dziecko u ktorego rodzic nie ma autorytetu i wychowywanie przez kase to porazka.
                                  Wiec raczej sie nie zgodzimy.

                                  I jeszcze raz powtorze, nie jestes wyrocznia i nie masz monopolu na racje. Jedyne co masz to swoja opinie i swoja wersje rzeczywistosci oparta na swoich doswiadczeniach i swoim srodowisku.

                                  --
                                  jak się nie obrócić to dupa z tyłu
                                • alphas Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 09:06
                                  aniaheasley napisała:


                                  >
                                  > Zupelnie zapomnialam, ze do tych 15 tysiecy golego czesnego trzeba doliczyc co
                                  > najmniej 2-3 tysiace na wycieczki i wyjazdy szkolne, zarowno te w ramach rozsze
                                  > rzenia programu nauczania (pobyty wymienne u rodzin w Barcelonie, Kolonii, Bord
                                  > eaux, wyjazdy na pola I wojny swiatowej we Francji, wyjazdy do galerii sztuki w
                                  > Europie) jak i te bardziej rekreacyjne w czasie ferii i wakacji letnich.
                                  > Dalszy 1-1,5 tysiaca na wyjscia do teatru w ciagu roku, ktore sa uzupelnieniem
                                  > programu nauczania angielskiego, historii czy critical thinking, wycieczki do g
                                  > alerii na wystawy czasowe, wyjazdy na weekendowe festiwale literackie (Hay, Oxf
                                  > ord), historyczne (Chalke Valley) i niezliczone inne imprezy kulturalno-oswiato
                                  > we w calym kraju.

                                  No to ja sie pytam kiedy takie dziecko ma czas na czytanie tych ksiazek,pisanie najlepszych eseji,przygotowywanie sie do testow,kontakty ze swoim pokoleniem ,wspolne spedzenie czasu z rodzina.Dzieci w szkolach prywatnych maja dluzszy tydzien i dobe?
                                • ta_ruda Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 11:21
                                  hohoho, no to £20,000 - sie pochwalilas;-)
                                  ciagle niestety nie jest to Eton ;-)

                                  aniaheasley napisała:

                                  > > 15tys rocznie zalatwi sprawe
                                  >
                                  > No tutaj akurat sie zgodze, nie zalatwi. Pisalam w pospiechu.
                                  >
                                  > Zupelnie zapomnialam, ze do tych 15 tysiecy golego czesnego trzeba doliczyc co
                                  > najmniej 2-3 tysiace na wycieczki i wyjazdy szkolne, zarowno te w ramach rozsze
                                  > rzenia programu nauczania (pobyty wymienne u rodzin w Barcelonie, Kolonii, Bord
                                  > eaux, wyjazdy na pola I wojny swiatowej we Francji, wyjazdy do galerii sztuki w
                                  > Europie) jak i te bardziej rekreacyjne w czasie ferii i wakacji letnich.
                                  > Dalszy 1-1,5 tysiaca na wyjscia do teatru w ciagu roku, ktore sa uzupelnieniem
                                  > programu nauczania angielskiego, historii czy critical thinking, wycieczki do g
                                  > alerii na wystawy czasowe, wyjazdy na weekendowe festiwale literackie (Hay, Oxf
                                  > ord), historyczne (Chalke Valley) i niezliczone inne imprezy kulturalno-oswiato
                                  > we w calym kraju.
                              • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 21:43
                                Nie, absolutnie nie tylko dlatego. Pewnie, ze obserwacja jakiegos zjawiska przez 6 lat na swoim podworku pomaga w wyrobieniu sobie pogladu, ale wiem tez, ze to nie wystarcza.

                                Tak wiec wypowiadam sie tak dlatego rowniez, ze czytam gazety, slucham wypowiedzi rodzicow, nauczycieli, osob zainteresowanych tematem, czlonkow komisji przyjec na studia, w wiadomosciach, programach publicystycznych, bo slucham znajomych i nieznajomych nauczycieli, opinii przygodnych osob podsluchanych w pociagu tez :) Bo po prostu ze tak powiem orientuje sie.
                                --
                                Ania's Poland
                                • turmalinka Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 21:54
                                  Ania czytanie gazet itp to nadal teoria, zagadnienie z praktycznej strony znasz tylko na przykladzie swojego dziecka tak naprawde.
                                  Ja je znam od innej strony, na przykladzie kilkudziesieciu osob. 80% mlodych ludzi z ktorymi pracowalam pochodzilo wlasnie z domow, gdzie rodzicie uwazali, ze iles tam tysiecy zalatwia sprawe, posylali do prywatnych szkol, bo to najlepsze co moga dziecku dac. I chociaz dzieciaki byly w najlepszych szkolach, mialy zapewnione mase rozrywek kulturalnych itp wypinaly sie na to.
                                  Ja wiem, ze to nie dowod na to, ze posh szkoly sa zle, ale tak samo, to ze twoje dziecko skorzystalo z danej mu szansy nie jest dowodem na to, ze to dzieki prywatnej szkole.
                                  Jedyne co ty mozesz na ten temat powiedziec to, ze TWOIM zdaniem poslanie dziecka do prywatnej szkoly bylo najlepszym co TY moglas dla SWOJEGO dziecka zrobic. A nie traktowanie swojego przypadku jako norme.
                                  To co piszesz robi z ciebie straszna snobke.
                                  --
                                  https://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/09a409c9.gif
                            • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:29
                              Zaryzykuje stwierdzenie, ze orientuje sie rownie dobrze - jako absolwentka prywatnego liceum w UK i absolwentka jednego z uniwersytetow Russel Group, gdzie mialam okazje poznac zarowno absolwentow szkol prywatnych jak i panstwowych.
                              Od skonczenia mojego liceum minelo 7 lat, od skonczenia BSc minely 3 lata - wiec mozna powoli zaczac oceniac, kto idzie w jakim kierunku. Podsumowanie mozna bedzie zrobic za jakies 20 lat jak nie lepiej.
                              • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:56
                                Ale mnie interesuje juz to gdzie i jak kto zaczyna, nie gdzie na jakim stolku skonczy za 20-30 lat. Bo przeciez i tak wiadomo, ze te najwyzsze stolki w kraju obsadza Eton followed by Oxbridge.

                                Chodzi o to, ze te osoby sa wyposazone w idealny toolkit do wejscia w zycie, pewnosc siebie, poczucie swojej wartosci, umiejetnosc przedstawienia i obrony swojego punktu widzenia, dobre wyksztalcenie i wiedza ogolna, oglada towarzyska, itp, itd.

                                Nie chce Ci tutaj kadzic, bo w koncu jestesmy w tym watku po przeciwnych stronach barykady, ale wlasnie dajesz tutaj dowod na to, ze to wyksztalcenie juz u Ciebie zaowocowalo :))))

                                --
                                Ania's Poland
                                • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:03
                                  Ania, zgadzam sie z tym, co napisalas w 'kadzeniu' - docenilam to bardzo niedawno. ALE! Najwieksza zaleta pokonczonych przeze mnie szkol sa ich nazwy wpisane na CV - serio. Jak mowie - do liceum szkola nauczyla mnie bardzo malo, zawsze bylam do przodu (a propos zdolnych dzieci w szkolach prywatnych). Duzo w moim zyciu zawdzieczam wychowaniu, a ze edukacje odebralam w 'odpowiednich' instytucjach, to moje CV robi wrazenie. Stawiam dolary przeciw bananom, ze w innych szkolach bylabym ta sama osoba - moje zycie potoczyloby sie zupelnie inaczej, ale ani nie bylabym mniej pewna siebie, ani mniej wyszktalcona, ani glupsza, ani nie zobaczylabym mniej swiata. Dlatego wlasnie mowie, ze rodzice to podstawa - szkola to takie tam ;)
                                • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:05
                                  aniaheasley napisała:

                                  > pewnosc siebie, poczucie swojej wartosci, oglada towarzyska,

                                  Alez to sa dokladnie rzeczy wynoszone z domu!
                                  To rodzice ksztaltuja/powinni ksztaltowac poczucie wlasnej wartosci i pewnosc siebie u dziecka od najmlodszych lat!
                                  To rodzice, nie szkoly wyrabiaja oglade i kulture towarzyska.

                                  Pewnie, ze mozna sobie nabyc pewnosc siebie w prywatnej szkole lub u dobrego terapeuty. Jesli rodzice tego na starcie nie dali.


                                  --
                                  jak się nie obrócić to dupa z tyłu
                                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:16
                                    Niestety ale pewnosc siebie mlodym ludziom i obycie towarzyskie daje im to w jaki sposob sa postrzegani w grupie rowiesniczej, czy sie w niej dobrze czuja, czy sa w niej doceniani, czy potrafia sie wykazac, jak radza sobie z konfliktami. Nie w domu, w szkole. A to sie bardzo rozni, piramidalnie, od szkoly do szkoly. To zalezy od tego czy w danej szkole panuje prawo piesci, czy slowa. Wiem, ze moj syn w przecietnej szkole pelnej rozwrzeszczanej mlodziezy dla ktorej szczytem aspiracji jest praca w kasie w Sainsburym zmarnowalby sie kompletnie. A takie sa realia w poludniowym Londynie w szkolach panstwowych.

                                    Rodzice w pewnym momencie usuwaja sie w cien, albo dziecko ich usuwa samo. W koncu wsrod swoich rowiesnikow bedzie spedzal od tej pory zycie.

                                    Rodzice tego dziecku (nastoletniemu na progu doroslosci) nie sa w stanie dac.

                                    --
                                    Ania's Poland
                                    • lucasa Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:48
                                      aniaheasley napisała:


                                      > Niestety ale pewnosc siebie mlodym ludziom i obycie towarzyskie daje im to w ja
                                      > ki sposob sa postrzegani w grupie rowiesniczej, czy sie w niej dobrze czuja, cz
                                      > y sa w niej doceniani, czy potrafia sie wykazac, jak radza sobie z konfliktami.
                                      > Nie w domu, w szkole.

                                      tak sie zastanawiam czy dolaczyc sie do rozmowy, bo i tak to takie teoretyczne rozwazania. Kto ma na tyle pieniedzy, ze moze sie zastanawiac - to ma maly dylemat, bo albo posle do prywatnej, albo panstwowej i zapewni setke roznych korepetycji. A kto nie ma, to nie posle nie dlatego, ze woli ogladac katalog Argosu zamast pojechac ogladac obrazy do National Galery w NY, tylko dlatego, ze taka ilosc pieniedzy jest po prostu abstrakcja.

                                      Chcialam sie odniesc Aniu do Twojej pewnosci siebie po szkole prywatnej, bo nie wydaje mi sie, ze masz do konca racje. Bardziej niz fakt, ze sa motywowani w takiej szkole duze znaczenie maja pieniadze, i to ze moga duzo. Ja bym powiedziala, ze generalnie bogaci ludzie sa pewni siebie. Fakt, otwieraja sie horyzonty i mozliwosci wyjazdu ale niekoniecznie dlatego, ze ktos akurat cala klasa zapapala miloscia do do sztuki tylko ze jest realna mozliwosc takiego wyjazdu i ci ktorych to faktycznie interesuje na tym skorzystaja. Nie wierze, ze w tych szkolach, w grupach rowiesniczych wszyscy klepia sie po plecach i sa przyjacielscy. Jak w kazdej grupie - jest przewodnik, sa podgrupki, sa osoby, ktore z rozych wzgledow odstaja, i wcale nie musza byc pewne siebie.

                                      A propos Twoich wczesniejszych postow, ze rodzice, powinni zapewnic dziecku wszystko co najlepsze, tj aby chodzilo to prywatnej szkoly - to ja znam przypadki trzech rodzin, gdzie rodzicom BARDZO zalezalo. Tyle, ze inaczej to wyglada, jak sie ma kupe forsy, i w tym sensie wpasowuje sie w grupe (organizowanie urodzin w szkole prywaTnej, to dopiero impreza!), a nie dlatego, ze tacy super sa nauczyciele i wszyscy glodni wiedzy.
                                      1) rodzina wspolnymi silami pozyczyla pieniadze (miedzy innymi remortgage) aby bylo na czesne i dziewczynka z bardzo dobrymi wynikami, lubiana i rozgadana, ze szkoly panstwowej trafila do prywatnej. Tam okazalo sie, ze nie jest juz najlepsza, ze nie ma bliskiej grupy kolezanek, ze nie potrafi sie odnalezc i nie ma tych wszystkich gadzetow. poczucie pewnosci siebie spadlo do 0.
                                      2) chlopak zdolny, dostal stypendium (u nas akurat sa means-tested), wiec mimo tego stypedium rodzice i tak musieli wbic zeby w sciane. ciezko mu sie odnalezc. po dwoch latach zalozyl jakis zespol rokowy (dobrze, ze mial z kim) i nadal kontestuje cala szkolna rzeczywistosc, a na pytanie jak tam w szkole odrmukuje tylko cos niewyraznie (a presja duza, bo brat po szkole panstwowej jest w Cambridge, a siostra w City)
                                      3) chlopak - prawie geniusz, dostaje bursary, nauczyciele wystawiaja go na piedestal, grupa bliskich kolegow - zapalonych naukowcow, do czasu gdy koledzy dowiaduja sie, ze jest w szkole bo dostal bursary. pod koniec roku juz jest spotkanie z pania pedagog (psycholog?) czy chlopak czasami nie ma objawow autyzmu, bo taki wycofany, oczywiscie oceny leca na leb. Teraz po kiku latach jest lepiej, znalazl swoje pasje, ale bym nie powiedziala, ze szkola przyczynila sie do jego poczucia wlasnej wartosci (o! i nawet gdy byl jako jeden tylko z kilku osob na cala szkole wytypowany do wyjazdu badawczego w Himalaje, tez nie mogl pojechac, bo mamy nie bylo stac na wylozenie kilku tys funtow na wyprawe).

                                      Ten powyzszy akapit to tak apropos tego ,ze rodzice powinni stawac na rzesach aby tylko poslac dzieci do prywatnej szkoly. A jak sie nie ma pieniedzy to sie ich nie wyrukuje, ale to nie znaczy, ze nie ma sie ambicji, nie czyta, nie zwiedza itd..

                                      My mamy znajomego, ktory pracuje w szkole prywatnej i ktory mowi, ze to nie z uczniami jest problem tylko z ich rodzicami (bo corce/synowi cos sie nalezy!).

                                      Dzieciom w szkole prywatnej zazdroszcze glownie zajec pozalekcyjnych prowadzonych na dobrym poziomie (np. u nas w malym miasteczku nie moge znalezc sekcji szachowej dla dzieci itd), i kontaktow, bo jednak jak sie ma w klasie polowe dzieci lekarzy albo szefow firm to potem bedzie latwiej o praktyki, prace itd.


                                      >>>>> Powiedzmy sobie otwarcie, ze rodzice, ktorzy nie przywiazuja wagi do tego czy dziecko czyta ksiazki w domu czy tylko przeglada przyslowiowy juz katalog Argosa, nie beda wydawac ciezko zarobionych pieniedzy na szkole prywatna.

                                      a Ty chyba w ogole nie bierzesz pod uwage ludzi, ktorych ciezko zarobione pieniadze nadal nie wystarcza na cale wycieczki nie mowiac juz o czesnym...

                                      A
                                    • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 00:10
                                      Moglybysmy sie zaczac dlugo i namietnie wglebiac w psychologie dzieci i mlodziezy, a o tym akurat mam dosc spore pojecie.

                                      Jesli dziecko nie ma wszczepionego przez rodzicow poczucia wlasnej wartosci, to bedzie sobie kompensowac i za wszelka cene wykazywac wsrod rowiesnikow. Dziecko, ktore czuje sie od malego doceniane i kochane, nie musi za wszelka cene niczego udowadniac bo te pewnosc siebie ma po prostu w sobie.

                                      Oczywiscie, ze przychodzi etap uczenia sie funkcjonowania w grupie rowiesnikow, ze wszelkimi tego konsekwencjami.
                                      Ale dziecko zaczyna funkcjonowac w takiej grupie majac baze z tego czego nauczyli go rodzice. Bo to rodzice przez pierwsze lata zycia tworza kregoslup i zreb osobowosci dziecka.

                                      Nastolatek potrzebuje rodzica i autorytetu rownie mocno i naprawde bardzo niezrozumiale jest dla mnie gdy piszesz, ze "rodzice tego dziecku nie sa w stanie dac" "rodzice usuwaja sie w cien".

                                      I skoro juz piszemy o osobistych doswiadczeniach to moja mama byla dla mnie niezastapionym autorytetem, wsparciem i pierwsza osoba, do ktorej sie zwracalam jako nastolatka. Pomimo tego, ze wiekszosc czasu spedzalam z rowiesnikami.
                                      Tyle ze ona sobie ten szacunek i autorytet wypracowala poprzez to jak mnie wychowala.
                                      --
                                      jak się nie obrócić to dupa z tyłu
                        • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:26
                          Ale to jest wlasnie sedno - to jest TWOJE doswiadczenie. Ja mam swoje - zupelnie inne. Co nie znaczy, ze moje jest mniej lub bardziej prawdziwe od Twojego - kazdy ma prawo do swojej opinii, ale to jest tylko tyle - opinia.

                          > Rodzice nie mus
                          > za walczyc ze szkola o to zeby dawac dziecku trudne wyzwanai, ono samo bedzie j
                          > e sobie dawac bo grupa rowiesnicza bedzie rywalizowac zdrowo ze soba, rodzice n
                          > ie beda gonic do lekcji, dziecko samo bedzie chcialo miec najlepiej napisany es
                          > ej

                          Albo trafi do szkoly, gdzie dzieci maja wywalone na nauke, bo i tak mu starzy wszystko w razie czego zalatwia. Naprawde, ped do wiedzy nie jest wrodzony ludziom typu 'posh'. To jest wlasnie jedna z tych wartosci, ktore wynosi sie z domu.

                          > rodzice nie beda sie bali o to ze sasiad w kapturze palacy trawke przed dom
                          > em zaczepi albo opluje ich dziecko, bo takich kapturow na ich ulicy nie ma.

                          Na Waszej nie. Na ulicy obok moze byc - szczegolnie w Londynie, gdzie mozna kamieniem rzucic z posh dzielnicy i trafic w sam srodek council estate.
                          Poza tym chyba puscisz dziecko poza swoje osiedle?
                    • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 20:23
                      aniaheasley napisała:

                      > Pomyslcie tez przez chwile jacy rodzice decyduja sie na placenie 15 tysiecy roc
                      > znie lub wiecej od lebka za szkole prywatna? Rodzice ktorzy cenia I szanuja dob
                      > re wyksztalcenie, ktorzy maja na tyle dobre zarobki wiec najczesciej sami dobry
                      > zawod, zeby starac sie dzieciom zapewnic mozliwie najlepsze szanse. Udawanie z
                      > e te oczywiste fakty sa smieszne lub naiwne


                      Rozumiem, ze rozmawialas z tymi wszystkimi rodzicami i dokladnie wiesz, ze taka wlasnie jest ich motywacja?
                      Nie oszukujmy sie, spora czesc rodzicow posyla dzieci do prywatnych szkol bo to swiadczy o ich statusie spolecznym i potwierdzenie przynaleznosci do pewnej klasy.
                      I sa to czesto ci sami ludzie, ktorzy z racji swojej kariery i troski o swoje zarobki nie maja czasu aby byc autorytetem dla wlasnego dziecka.
                      Niedostrzeganie tego oczywistego faktu jest dla mnie rownie nawine i smieszne.
                      --
                      jak się nie obrócić to dupa z tyłu
                      • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 20:39
                        Nie wiem, jaka jest motywacja kazdego rodzica w UK, ktory wysyla dziecko do prywatnej szkoly. Mozliwe, ze czesc jest zmotywowana "zastaw sie a postaw sie"... u mnie wiekszosc jest zmotywowana tym, ze szkola ma dobre wyniki w tabelach i tym ciezkim do wyjasnienia "cosiem", ktore sciaga rodzicow nie tylko z najblizszej okolicy, ale z drugiej strony Londynu - ethos'em. Takin "cos", co powoduje, ze dzieciaki po odejsciu ze szkoly po maturze spotykaja sie w szkole na reunions... takin "cos", ze rodzice poswiecaja swoj czas poza praca na organizowanie niby ze szkola nie zwiazanych, a jednak zwiazanych wydarzen... I nie jest to EC...

                        --
                        Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 20:50
                        I to Ty zarzucasz komus naiwnosc i nieznajomosc zycia? (jezeli nie Ty to przepraszam).

                        Regula jest taka ze rodzice posylaja dzieci do szkol prywatnych bo wiedza ze da im (dzieciom) najlepszy, nie dajacy sie inaczej osiagnac w wiekszosci przypadkow start w zyciu, mozliwosci, i wyniki w nauce konieczne do starania sie o miejsca na najlepszych uczelniach.

                        Szkola prywatna daje dzieciom pewnosc siebie i ambicje, daje im srodowisko gdzie nikt nie wstydzi sie tego ze spedza weekendy na czytaniu ksiazek a nie na imprezach, daje im atmosfere gdzie wszyscy chca osiagnac to wszystko na co ich stac, gdzie nauczyciele, rodzice i uczniowie wszyscy razem pracuja aby kazde dziecko doszlo do tego co lezy w ludzkich mozliwosciach zeby osiagnac. Takie szkoly sa bardzo dumne ze swojej, kilkuset letniej czesto historii, tradycji, kazde nowe pokolenie stara sie w jak najlepszy sposob kontunuowac te historie i tradycje.

                        Jezeli naprawde myslisz, ze warto wspominac o tej garstce rodzicow, ktorzy posylaja dzieci do szkol prywatnych zeby sobie status polepszyc, to wybacz ale naprawde nie masz pojecia w temacie.
                        --
                        Ania's Poland
                        • izabelski Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 15.07.12, 22:31
                          >>Regula jest taka ze rodzice posylaja dzieci do szkol prywatnych bo wiedza ze da im (dzieciom) najlepszy, nie dajacy sie inaczej osiagnac w wiekszosci przypadkow start w zyciu, mozliwosci, i wyniki w nauce konieczne do starania sie o miejsca na najlepszych uczelniach. <<

                          akurat tu np Steph wybrala Grammar School, pisala kiedys o tym dylemacie, jej corki o ile pamietam skonczyly Oxford i Bristol i pracuja w city, czy powiesz te same slowa do niej a ona przyzna ci racje?

                          ja jestem b.zadowolona z Grammar Schools moich dzieci i mam ndzeije moje dzieco jak to osiagnely dzieci Steph - osiagna co najlpeszgo potrafia w swoim zyciu i beda mialy zapewniony start na przyszlosc
                      • yumemi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 21:16
                        > Nie oszukujmy sie, spora czesc rodzicow posyla dzieci do prywatnych szkol bo to
                        > swiadczy o ich statusie spolecznym i potwierdzenie przynaleznosci do pewnej kl
                        > asy.

                        W zupelnosci sie tym zgadzam. Plus jesli dziecko ma problemy z nauka, lepiej zeby bylo w szkole prywatnej. Super zdolnych dzieci nie ma sensu posylac do prywatnych szkol:)) Sama bylam przekonana ze syna poslemy do prywatnej ale wychodzi ze przy dziecku ktore jest bardzo zdolne, wystarczy dobry tutor w domu, i zwykla szkola panstwowa:))
                        • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 21:23
                          > Super zdolnych dzieci nie ma sensu posylac do prywatnych szkol:))

                          Wlasnie takie dzieci jest najwiekszy sens posylac do szkoly prywatnej :)

                          Super zdolne dzieci w szkole prywatnej maja realne szanse dojsc do rzeczy wielkich.

                          Super zdolne dzieci w szkole panstwowej maja realne szanse powaznie ucierpiec z powodu takich klod rzucanych pod nogi jak: liczba dzieci w klasie, liczba dzieci nie znajacych dobrze jezyka angielskiego, liczba dzieci ze statement, liczba dzieci z problemami wychowawczymi, ktorym nie zalezy na edukacji, ktorych rodzicom nie zalezy na edukacji dzieci, liczba dzieci ktore przeszkadzaja na lekcjach, przeklinaja, wychodza z lekcji, krzycza i bija inne dzieci.

                          Wlasnie super zdolnych dzieci w szkolach panstwowych szkoda mi najbardziej, bo marnuja swoje mozliwosci, zaprzepaszczaja juz od razu na starcie szanse na sukcesy.

                          --
                          Ania's Poland
                          • piksi.dixi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:01
                            dokladnie, mysle tak samo!

                            poza tym ile osob wypowiadajacych sie zna dzieci chodzace do prywatnych szkol, zna takie rodziny?

                            moje dzieci chodzily do szkoly prywatnej w londynie, bo edukacja to jest nasza sprawa nr1.
                            rodzice byli rozni, byly ultra posh mamy, ktore w kapeluszach odbieraly dzieciaki za szkoly,
                            oraz ogromna grupa normalnych rodzicow, ktorzy chca, by ich dzieci po prostu chodzily do dobrej szkoly.

                            znacie dzieci po prywatnych szkolach? bo ja patrzac na starsze rodzenstwo kolezanek mojej corki
                            moge powiedziec, ze ich rodzice moga byc naprawde dumni. po prostu milo bylo patrzec.
                            i miec nadzieje, ze moje tez takie beda..

                            niestety, nasza sytuacja finansowa sie zmienila i dzieci ze szkoly odeszly.
                            teraz sa zapisane do najlepszej panstwowej jaka moglismy znalezc i ciekawa jestem jak bedzie.
                            zaczynaja we wrzesniu.
                            i boli mnie, ze tak wyszlo, ale co zrobic...



                            • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:35
                              Ja znam. Skonczylam w UK prywatny 6th form College. Na studiach poznalam absolwentow roznych szkol - panstwowych i prywatnych. Aktywnie udzielam sie na forum polskich uczniow i absolwentow prywatnych szkol brytyjskich. Obserwuje dzieci mojego szefa i slucham, co ma na ten temat do powiedzienia z zona.
                              Moi znajomi nie maja jeszcze dzieci w wieku szkolnym, wiec znam to zagadnienie glownie z punktu widzenia uczniow.
                            • yumemi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:51
                              > poza tym ile osob wypowiadajacych sie zna dzieci chodzace do prywatnych szkol,
                              > zna takie rodziny?

                              Mam kilka rodzin w otoczeniu, stad sama mialam presje aby dziecko poslac do prywatnej, bylam bardzo za i o malo go nie poslalismy.. i cale szczescie ze nie. Widze ze czyta duzo bardziej zaawansowane ksiazki niz kolega z prywatnej, jest duzo bardziej pewny siebie i wygadany. Trafilo mi sie bardzo zdolne dziecko, od dluzszego czasu przychodzi do niego tutor z ktorym robia duzo bardziej zaawansowane tematy z matematyki i angielskiego. I za normalne pieniadze:) Oprocz tego tak jak jego kolega w prywatnej, ma lekcje jezykow obcych, z tym ze kolega w prywatnej ma je w grupie 15 osobowej, a moj ma 1 na 1.
                              Po prostu widze efekty:)) Zawodowo tez, nie jestem po prywatnej szkole w UK, jestem po zwyklych studiach i juz pare razy wyminelam po drodze ludzi po prywatnych szkolach.
                              I widze ze szczegolnie pomagaja i sa ok dla dzieci ktore maja trudnosci i sa srednio zdolne, i potrzebuja wiecej czasu.
                              Inna sprawa, ze gdybym lokalnie nie miala dobrych szkol panstwowych podstawowych i grammar school, to bym tez poslala do prywatnej ale tylko dlatego zeby ominac te panstwowe na niskim poziomie
                              --
                          • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:32
                            OCzywiscie, bo jak wszyscy wiemy, w szkolach panstowych jest po 50 dzieci na klase (co najmniej!), zadne z nich nie mowi po angielsku, na przerwach bawia sie w szturchanie szczura patykiem, a jedza to, co znajda w okolicznym kuble.
                            Ania, sorry, ale takie argumenty sprawiaja, ze ciezko Cie brac powaznie.
                          • yumemi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:56
                            > Super zdolne dzieci w szkole prywatnej maja realne szanse dojsc do rzeczy wielk
                            > ich.

                            Bo maja wiecej uwagi? To samo mozna dostac dajac dziecku lekcje z dobrym tutor w domu, super indywidualna uwaga, duzo wiecej niz w prywatnej, i za duzo mniejsze pieniadze:)

                            > Super zdolne dzieci w szkole panstwowej maja realne szanse powaznie ucierpiec z
                            > powodu takich klod rzucanych pod nogi jak: liczba dzieci w klasie, liczba dzie
                            > ci nie znajacych dobrze jezyka angielskiego, liczba dzieci ze statement, liczba
                            > dzieci z problemami wychowawczymi, ktorym nie zalezy na edukacji, ktorych rodz
                            > icom nie zalezy na edukacji dzieci, liczba dzieci ktore przeszkadzaja na lekcja
                            > ch, przeklinaja, wychodza z lekcji, krzycza i bija inne dzieci.
                            Na szczescie naszej panstwowej to nie dotyczy, ale gdybym trafila na taka z Twojego opisu, zaplacilabym kazde pieniadze zeby dziecko stamtad zabrac. Niemniej nie slyszalam aby w okolicy mojej byly tak koszmarne szkoly, to pewnie kwestia wyboru miejsca zamieszkania.
                            W klasie jest dzieci 24:)

                            > Wlasnie super zdolnych dzieci w szkolach panstwowych szkoda mi najbardziej, bo
                            > marnuja swoje mozliwosci, zaprzepaszczaja juz od razu na starcie szanse na sukc
                            > esy.
                            No u nas jest dokladnie odwrotnie:)
                            A ja po panstwowej w Polsce wykorzystuje swoje szanse na sukscesy bardzo dobrze:)))
                            Ale wiem ze niektorzy rodzice swiecie wierza w prywatne, i czasem nie chca widziec ze rezultat wcale nie musi byc lepszy niz ten u podobnych dzieci po panstwowej.
                            • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:23
                              A jak sie ma ilosc grammar schools w UK do independent schools? Bo to chyba nie tak, ze mozna sie dostac do grammar school (ile ich zostalo po rzadach laburzystow?) tak bez problemu, nawet jezeli dziecko jest super zdolne...
                              --
                              Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                              • rodzynka2000 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:37
                                Mozna sie przeprowadzic do Kent albo Buck, i nie musi byc super zdolne, wystarczy jest zdolne - tam dostaje sie ok 30% uczniow. Niby przyprowadzka to duzy problem, ale chyba mniejszy niz £100K+ na prywatna szkole. Oczywiscie to sa decyzje indywidualne i pewnie zajecia teatralne, orkiestra czy sporty beda lepsze w prywatnej szkole, ale academics beda zazwyczaj lepsze w dobrej grammar.

                                A wiekszosc grammar zlikwidowali podobno konserwatysci za Thatcher gdy sie zorientowali ze dzieci ich wyborcow sie do nich nie dostaja, mimo ze ustawodawstwo przygotowali laburzysci.
                                • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:43
                                  Akurat mieszkam w Kencie, wiec wiem ile taka przeprowadzka tam, gdzie grammar school sa moze kosztowac.

                                  A jak sie w Szkocji mieszka, to tez tak hop siup sie do Kentu leci? Bo te 160 albo cos grammar school tak rownomiernie po calej WB rozsiane nie sa.
                                  --
                                  Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                        • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:39
                          Przyklad mojej pasierbicy to potwierdza - dziecko nawet nie musi byc super zdolne - wystarczy, ze jest po prostu zdolne, chodzi do przyzwoitej szkoly (w naszym przypadku katolickiej) i ma dobrego tutora.
                          O, przyklad mojego szefa tez to potwierdza! Zdolny czlowiek, jest prawnikiem teraz, chodzil cale zycie do szkol panstwowych, skonczyl Durham i bardzo dobrze mu idzie.
                    • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:28
                      aniaheasley napisała:

                      > Pomyslcie tez przez chwile jacy rodzice decyduja sie na placenie 15 tysiecy roc
                      > znie lub wiecej od lebka za szkole prywatna? Rodzice ktorzy cenia I szanuja dob
                      > re wyksztalcenie, ktorzy maja na tyle dobre zarobki wiec najczesciej sami dobry
                      > zawod, zeby starac sie dzieciom zapewnic mozliwie najlepsze szanse.

                      W ubieglym tygodniu poszlam na lunch ze znajoma, dobrze sytuowana Angielka, ktorej ostatnie juz, trzecie dziecko konczy wlasnie boarding w Marlborough College - fees rzedu 30k rocznie. No i tak rozwazalysmy plusy i minusy, czy warte nakladu finansowego etc. Na co Fiona orzekla, ze pomimo, ze zadne z jej dzieci nie jest specjalnie academic, ale warto bylo, bo oprocz wiedzy, wyniosly ze szkoly wspaniala oglade, kulture, tradycyjne maniery, szeroka general knowledge ale przedewszystkim ogromna wiare w siebie, w swoje perspektywy na przyszlosc, kariere zawodowa etc, jak rowniez przyjaznie i przydatne kontakty na przyszlosc. Moim zdaniem worth every penny, chociaz niekoniecznie mozna to powiedziec o kazdej szkole prywatnej.
                      • lucasa Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:50
                        steph13 napisała:

                        > W ubieglym tygodniu poszlam na lunch ze znajoma, dobrze sytuowana Angielka, kto
                        > rej ostatnie juz, trzecie dziecko konczy wlasnie boarding w Marlborough College
                        > - fees rzedu 30k rocznie.

                        Ale to juz chyba jest zupelnie inny poziom? Po wydaniu tych 30k to pewnie na waciki jej tez cos zostalo?

                        Moj maz i jego siostra byli w boarding school. W zyciu bym dzieci nie poslala!
                        A
                      • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 00:47
                        steph13 napisała:

                        > W ubieglym tygodniu poszlam na lunch ze znajoma, dobrze sytuowana Angielka, kto
                        > rej ostatnie juz, trzecie dziecko konczy wlasnie boarding w Marlborough College
                        > - fees rzedu 30k rocznie.


                        No, argument o dobrze sytuowanej Angielce powala wszystko na forum matek z Polski.
                        Ludzie, co Wam z ta kasa?
                        Czy naprawde nie widzicie, ze bez tych 15K czy 30K rocznie tez mozna wychowac i wyedukowac dziecko na szczesliwego czlowieka?

                        --
                        jak się nie obrócić to dupa z tyłu
                          • jaleo Prywatna/panstwowa 11.07.12, 09:56
                            Ja mam poglady bardzo lewicowe, ale gdybym mieszkala w okolicy, gdzie nie ma dobrej panstwowej szkoly, to przy calych moich lewackich pogladach bez mrugniecia okiem poslalabym dzieci do prywatnej. Nawet gdyby to mialoby byc kosztem jedzenia chleba z dzemem przez kilkanascie lat.
                            I nie tylko ja - moj szwagier, zazarty fan Billy'ego Bragga (co daje, mam nadzieje, klarowny obraz jego pogladow na zycie), jak sie przeprowadzil z wioski w Yorkshire do Londynu, to po otrzasnieciu sie z wstepnego szoku, wsadzil trojke dzieci do prywatnej szkoly. Billy Bragg or no Billy Bragg :-)

                            I nawet tu nie chodzi o to, ze dzieci trzeba wychowac na "elyty", bo dla mnie definicja sukcesu zyciowego to nie jest bycie sedzia, dyrektorem czegos tam, czy o zgrozo, politykiem.
                            --
                            "Ostatnimi czasy, posiadanie wasow, brody lub obojga naraz przez muzykow stalo sie niemalze gwarancja grania dobrego solidnego rocka" - powiedziala Jaleo, wybitny krytyk i komentator wspolczensej sceny muzycznej.
                            • izabelski Re: Prywatna/panstwowa 11.07.12, 10:06
                              uczciwie mowiac - poslanie trojki dzieci do prywatnej szkoly , nawet tylko podstawowej to koszt 22-35K gotowki rocznie
                              sredniej - to 60K - czyli miesiecznie trzebaby znalezc 1.8K - 5K, po oplaceniu dzemu :)
                              --
                              Knowledge is knowing that a tomato is a fruit.
                              Wisdom is not putting tomatoes in your fruit salad.
                              • jaleo Re: Prywatna/panstwowa 11.07.12, 11:03
                                izabelski napisała:

                                > uczciwie mowiac - poslanie trojki dzieci do prywatnej szkoly , nawet tylko pods
                                > tawowej to koszt 22-35K gotowki rocznie
                                > sredniej - to 60K - czyli miesiecznie trzebaby znalezc 1.8K - 5K, po oplaceniu
                                > dzemu :)

                                No moj szwagier biedny nie byl... Ale i tak ich to kosztowalo sporo wyrzeczen przez lata. Na szczescie jak sie przeprowadzili, to starsi chlopcy byli juz w 6th form

                                --
                                "Ostatnimi czasy, posiadanie wasow, brody lub obojga naraz przez muzykow stalo sie niemalze gwarancja grania dobrego solidnego rocka" - powiedziala Jaleo, wybitny krytyk i komentator wspolczensej sceny muzycznej.
                            • yumemi Re: Prywatna/panstwowa 11.07.12, 12:09
                              jaleo napisała:
                              ale gdybym mieszkala w okolicy, gdzie nie ma do
                              > brej panstwowej szkoly, to przy calych moich lewackich pogladach bez mrugniecia
                              > okiem poslalabym dzieci do prywatnej. Nawet gdyby to mialoby byc kosztem jedz
                              > enia chleba z dzemem przez kilkanascie lat.

                              Mam takie samo zdanie.
                              Ale tak samo wiem ze szkola prywatna mojemu dziecku nie dalaby duzo wiecej niz jego panstwowa z dodatkowymi zajeciami z tutor. Widze po dzieciach znajomych ktore chodza do prywatnych szkol.
                              Przestalam sie ludzic, kiedys bylam bardzo za prywatnymi szkolami. Ostatnio widzialam u nas w klubie sportowym popis kultury osobistej paru chlopcow z jednej z najlepszych prywatnych szkol, i dziekuje bardzo za taka 'kulture i tradycje'. Arogancja do ntej potegi. Nowobogactwo w prywatnych szkolach jest ogolne i wszechobecne, prywatne szkoly to po prostu bizness. Nie liczy sie dziecko, liczy sie kasa i wyniki tegoz dziecka, za wszelka cene. Szczegolnie kiedy jest recesja. I jeszcze mialabym za to placic:)))
                          • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 14:50
                            aniaheasley napisała:

                            > Dlaczego powala? W watku obok ktos pyta czy warto przyjechac do Londynu z pensj
                            > a ?80-90k.
                            > Dlaczego koniecznie rownac w dol? Jest tutaj wiele osob dla ktorych to nie jest
                            > smiech na sali.


                            Dlaczego powala?
                            Bo argument w stylu "a pewna bogata Angielka to powiedziala..." to, jak ladnie okreslilas, troche smiech na sali.
                            Jak ktos ma stan majatkowy i jest Anglikiem to nie oznacza, ze zjadl wszystkie rozumy (i nic tu nie mam do naszej Fiony).
                            Inteligencja i madrosc zyciowa nie sa przypisane tylko dobrze sytuowanym Anglikom, w ktorych matki Polki maja wpatrywac sie jak w obrazki i sluchac jak wyroczni.
                            A ten syndrom wsrod Polonii w UK niestety czesto sie spotyka.

                            Akurat w kwestii wyboru szkoly dla dziecka podejrzewam, ze wiekszosc rodzicow kieruje sie:
                            - dobrem dziecka
                            - zasobnoscia portfela
                            - wlasnymi przekonaniami

                            I co komu z tych rozrachunkow wyjdzie, to w sumie jego wlasna sprawa.

                            Twierdzenie, ze posh szkola to jedyna sluszna droga aby dziecko wyszlo na ludzi to pewne ograniczenie i slepota.
                            Zycie poza posh dzielnicami i posh szkolami to nie tylko i wylacznie "smietnik". Ale Ty zdajesz sie zupelnie tego nie rozumiec.

                            --
                            jak się nie obrócić to dupa z tyłu
                      • yumemi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 12:05
                        a co Fiona orzekla, ze pomimo, ze zadne z jej dzieci nie
                        > jest specjalnie academic, ale warto bylo, bo oprocz wiedzy, wyniosly ze szkoly
                        > wspaniala oglade, kulture, tradycyjne maniery, szeroka general knowledge ale
                        > przedewszystkim ogromna wiare w siebie, w swoje perspektywy na przyszlosc, kari
                        > ere zawodowa etc, jak rowniez przyjaznie i przydatne kontakty na przyszlosc.

                        No nie dziwie sie ze tak mowi, jakos trzeba usprawiedliwic wydanie takiej kasy:)) To nic ze potemmoze sie okazac ze corka takiej pani idzie na studia, po czym wychodzi za maz i siedzi w domu:) Ambicji i zdolnosci prywatna szkola nie zapewni, a dobra lub przecietna panstwowa im nie zaszkodzi na pewno.
                        Dokladnie to samo dzieci tej pani mogly miec po panstwowej szkole, a te 3 razy 15k mozna bylo wydac na tutor i wyjazdy do szkol za granice w lecie, na przyklad.
                        • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 14:56
                          Yumemi niestety zaden tutor wyrobi w dziecku tej pewnosci siebie, podejscia do zycia I tego 'czegos' o czym Fiona mowi, co jest absolutnie priceless w szkolach prywatnych. Czytam te Twoje uporczywe odniesienia do 'tutor' I wybacz, ale to naprawde nie o to chodzi.

                          I jeszcze jedno, do szkol prywatnych chodza dzieci lekarzy, prawnikow,naukowcow, czyli samej smietanki intelektualnej, plus politykow. Chodza tam dzieci gdzie trudno o wiekszy szacunek dal wyksztalcenia I pracy dla spoleczenstwa. Czy naprawde uwazasz ze ci ludzie masowo myla sie w wyborze tego co najlepsze dla swoich dzieci?
                          --
                          Ania's Poland
                            • zupaslonia Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 16:45
                              Nie no co ty... Ania to po prostu śmietanka intelektualna, a dlaczego? No bo posyła dzieci do prywatnej szkoły, przecież to oczywiste...
                              Ciekawe czy synek wyrośnie na polityka, lekarza, czy po prostu w zadufanego w sobie snobistycznego buca, który swojej mamusi powie "a czego ty głupia poleczko z kiepskim akcentem ode mnie chcesz...?"
                              Straszne co Aniu tutaj wypisujesz, niedobrze się robi... Już nawet nie chodzi o różnice w edukacji prywatnej/państwowej tylko o twoje podejście i uwielbienie systemu, który jest jawnie niesprawiedliwy i który jest jedna z najgorszych i najciemniejszych cech tego kraju.
                              Wielka konserwatystka się znalazła.
                              • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 16:51
                                zupaslonia napisała:

                                > ...systemu, który jest jawnie niesprawiedliwy i który jest jedna z najgorszych i najciemniejszych cech tego kraju.

                                Najciemniejsza cecha UK jest to, ze istnieja szkoly prywatne???
                                Czesto slysze o tym, jakie to UK jest be, no bo dwa krany w umywalce i dywany wszedzie, ale to co napisalas to juz chyba bije wszystkie powody na glowe.

                                --
                                Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                                • zupaslonia Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 17:07
                                  Przecież nie chodzi mi o istnienie szkól prywatnych jako takich...
                                  Chodzi o potwornie niesprawiedliwy system dostępu do edukacji zależny od miejsca zamieszkania i zasobności portfela, przecież o tym ta dyskusja? Nie ma równych szans, nawet kompletny nieudacznik w prywatnej szkole ale z "dobrej rodziny" będzie miał załatwioną posadkę i na pewno wyśle swoje dzieci do tej samej szkoły.
                                  Klasowość społeczeństwa i szklany sufit, o który łatwo się rozbić to wg mnie jedna z najciemniejszych cech tego kraju.
                                  Oczywiście są osoby (i coraz więcej bogu dzięki), które ten sufit przebijają ale ludzie o poglądach podobnych do Ani sprawiają, że ma się on ciągle bardzo dobrze.
                                      • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 18:53
                                        Jejku, naprawde ta klasowosc was tak wszystkie dotyczy? Czujecie sie pozbawione szans i jakos dyskryminowane przez klasy wyzsze od waszej wlasnej? Czy moze jednak klasowosc nie ma sie do niczego, tylko po prostu jak zwykle sprowadza sie to do kasy, jej posiadania albo braku? Bo cos mi sie wydaje, ze gdyby nagle wiekszosc z przeciwnikow klasowosci zgarnelo 60 milionow na loterii, to te klasy by im przestaly przeszkadzac albo zaczeli by sie sami lokowac w tej samej grupie klasowej, ktora do tej pory im sola w oku byla...
                                        --
                                        Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                                  • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 18:46
                                    No czekaj? A Polsce nie ma rejonizacji? Albo prywatnych szkol? I nie ma tak, ze ten z kasa jakos zawsze ma latwiej, nawet jezeli jest totalnym jelopem? Nie jest tak generalnie w kapitalistycznym swiecie? Z klasowoscia akurat dostep do edukacji chyba nie ma nic wpolnego... bo inaczej szkoly prywatne bylyby zapelnione arystokracja, a "chlam" z duzymi pieniedzmi ale brakiem przynaleznosci do wlasciwej klasy i tak by zasuwal do szkol panstowych. Niestety "mi sie nalezy, bo inaczej jest niesprawiedliwie" podejscie w wiekszosci swiata nie dziala...
                                    --
                                    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                              • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 17:11
                                Moj syn planuje najpierw studiowac historie w Oxordzie, potem zrobic law conversion,
                                Podjac prace w MI6 a w ktoryms momencie zostac ministrem sprawiedliwosci. Widzisz cos zlego w tych planach?
                                Syn nie zwraca mi uwagi w sprawie mojego akcentu bo jest na to za dobrze wychowany. A moglby zwracac bo moj akcent idealny nie jest.

                                Konserwatystka jestem, nie wiem czy wielka ale na pewno z glebi przekonan.
                                Sticks and stones, sticks and stones...
                                --
                                Ania's Poland
                                • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 18:55
                                  aniaheasley napisała:

                                  > Moj syn planuje najpierw studiowac historie w Oxordzie, potem zrobic law conver
                                  > sion,
                                  > Podjac prace w MI6 a w ktoryms momencie zostac ministrem sprawiedliwosci. Widzi
                                  > sz cos zlego w tych planach?
                                  > Syn nie zwraca mi uwagi w sprawie mojego akcentu bo jest na to za dobrze wychow
                                  > any. A moglby zwracac bo moj akcent idealny nie jest.
                                  >
                                  Oj Aniu, Aniu, to Ci sie dopiero w glowie poprzewracalo! Nie daj Bog syn jeszcze slub wezmie kiedys w Anglii i, o zgrozo, z middle class Angielka, i dzieci nie bedzie szkolil w polszczyznie, i swojego syna posle do Eton. I pomyslec, ze w tym koszmarnie niesprawiedliwym systemie klasowym i dwukranowym jest to jaknajbardziej mozliwe chociaz nie wszyscy smia marzyc o takim scenariuszu.
                                • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 19:43
                                  w obecnej gloryfikowanej przez Ciebie rzeczywistosci (zakladajac, ze jest dokladnie tak jak mowisz) Twoj syn, ministrem sprawiedliwosci moze zostac co najwyzej z ramienia Labour Party

                                  ewentulanie dzieki znajomosciom wyrobionym w prywatnej szkole, moze bedzie mogl w ministerstwie nosic teczke za, prawdopodobnie mniej zdolnym, ale za to lepiej urodzonym i bardziej majetnym kolega
                                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 09:09
                                        Mam dla Ciebie bardzo zla wiadomosc. Ten szklany sufit istnieje najbardziej w wyobrazni osob, ktore musza cos znalezc na usprawiedliwienie dlaczego cos im nie wychodzi.
                                        Stara i sprawdzona metoda.

                                        O Baroness Warsi slyszalas? Pomoge Ci, zebys nie musiala w wikipedii szukac. Jest dzieckiem imigrantow z Pakistanu. Obecnie w rzadzie Camerona. Da sie. Ale trzeba byc najlepszym.


                                        --
                                        Ania's Poland
                                        • zupaslonia Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 10:30
                                          Sama pisałaś o bajkach, kopciuszkach i wzruszających historiach jak to komuś z patologicznej rodziny się udało a sama teraz wyciągasz jednostkową i wybitnie wyjątkową historię (chociaż nie oszukujmy się Baroness Warsi do najbiedniejszych nie należy)?
                                          Takich historii osób po państwowych szkołach jest znacznie więcej! I co da się?
                                          • aniaheasley Podsumowanie ode mnie 14.07.12, 11:16
                                            No to pieknie. Powtarzam jeszcze raz tylko to co mowilam wczesniej, ze szkola prywatna wyposaza dziecko w wieksza wiare w swoje mozliwosci i pewnosc siebie, ktorej innym czesto brakuje, i to daje im przewage nad panstwowo wyksztalconymi dziecmi.

                                            Konczac juz moje wystepy w tym watku chcialam pare slow dorzucic na zakonczenie, bo jak to zwykle bywa w tak zagorzalej dyskusji, przypisywane sa uczestnikom rozne poglady i teorie.

                                            Pare osob tutaj stwierdzilo, ze jestem wielbicielka systemu gdzie absolwenci szkol prywatnych sa uprzywilejowani ponad wszelka przyzwoitosc, i ze ten system jest niesprawiedliwy.

                                            Otoz nie jestem wielbicielka ani nawet nie popieram tego systemu. Stwierdzam tylko fakty, ze ten system istnieje. Napisalam gdzies tutaj ze nie uwazam, ze ten system jest dobry, ale jakos nikt tego nie zauwazyl.
                                            Jest duza roznica, ogromna, pomiedzy stwierdzeniem jakiegos stanu rzeczy a popieraniem go.

                                            Naskoczyly na mnie osoby, ktore system dwutorowosci wyksztalcenia bardzo irytuje, mowiac oglednie. Naskoczyly, bo pisalam o tym, ze ten system istneje, i nie ma sensu udawac ze jest inaczej. Nie pisalam nigdzie, ze ten system jest super, ze nalezy go podtrzymywac. Stwierdzam tylko fakty, ze po szkole prywatnej dzieci maja lepszy start w zyciu. Z powodow walkowanych tutaj do bolu, najlepiej te powody podsumowala Fiona, kolezanka Steph.

                                            Poslanie dziecka do szkoly prywatnej kosztowalo mnie i nadal kosztuje wiele wyrzeczen. Przyzwyczailam sie juz do nich, ale to nie znaczy ze ich nie ma. Edukacja moich dzieci jest dla mnie jedna z najwazniejszych rzeczy w zyciu, dlatego zdecydowalam sie na ten krok.
                                            Bardzo ciezko pracuje, i dlatego poslanie dziecka tam gdzie chodzi bylo mozliwe (ledwo).
                                            Naprawde wolalabym wydawac te pieniadze na ciuchy, kosmetyczke, fryzjera, fajniejsze urlopy, lepsze jedzenie, kino, itp, itd. Ale zdecydowalam, ze edukacja dzieci jest wazniejsza. Najlepsza z mozliwych. Wedlug mnie.

                                            Nastepna sprawa. Ktos sie pytal czy lepiej byc najbiedniejszym wsrod bogatych czy najbogatszym wsrod biednych.
                                            Akurat tak sie sklada, ze moja rodzina nalezy do obu tych grup. W szkole u syna jestesmy na pewno w grupie najbiedniejszych, chociaz to trudno do konca stwierdzic, bo wiele, bardzo wiele rodzin robi to co my, za cene codziennych wyrzeczen posyla dzieci do szkoly prywatnej.
                                            Natomiast w panstwowej katolickiej szkole podstawowej moich corek na pewno jestesmy jedna z 'najbogatszych' rodzin wsrod najbiedniejszych.

                                            I wedlug mnie zadna z tych sytuacji nie jest dobra. Wolalabym byc w srodku jakiejs grupy, a nie na obrzezach.
                                            Rozmowy z tymi bogatymi wsrod bogatych sa dla mnie jak z kosmosu, ich styl zycia jest abstrakcja, slucha sie tego jak bajki. Ciagle otwarcia, premiery, bale czy spotkania absolwentow Oxbridge, rozmowy nt. jak tam ida przygotowania do procesu, szukamy partnera do kancelarii, toczymy rozmowy, negocjacje weszly w faze koncowa, mamy klopoty z agencja wynajmujaca nasza wille na Cyprze, musimy kupic trzeci samochod, ale najpierw trzeba bedzie powiekszyc garaz, mamy bilety na otwarcie Olimpiady, ale kosztowalo nas to kilka tysiecy, w ostatniej chwili Richard kupil, itp, itd.
                                            Z drugiej strony sluchanie tych biednych wsrod biednych to przygnebiajace dyskusje na temat jak znowu szkola prosi o jakies pieniadze, £10 na wycieczke, niby dobrowolne, ale jak nie dasz to kazdy zapamieta, jakie dokladnie dokumenty mam przedstawic, zeby dziecko mialo darmowe obiady, £11 za bluze, skad mam to niby wziac, w funciaku kupilam super sciereczki do kuchni, itp, itd.

                                            I z jedna i z druga grupa niewiele nas laczy.



                                            Tyle ode mnie.

                                            --
                                            Ania's Poland
                                            • galadriella Re: Podsumowanie ode mnie 14.07.12, 13:57
                                              > Rozmowy z tymi bogatymi wsrod bogatych sa dla mnie jak z kosmosu,

                                              > Z drugiej strony sluchanie tych biednych wsrod biednych to przygnebiajace dysku
                                              > sje

                                              > I z jedna i z druga grupa niewiele nas laczy.

                                              I naprawdę nie widzisz sprzeczności tego co powyżej (zwłaszcza tego w pierwszym wersie) z tym co poniżej?

                                              > szkola prywatna wyposaza dziecko w wieksza wiare w swoje mozliwosci i pewnosc
                                              > siebie, ktorej innym czesto brakuje

                                              Nie włączałam się w ten wątek, bo po dyskusjach o klapsowaniu i o mówieniu do dzieci wyłącznie po angielsku wiem, że przez Twoje betonowe poglądy nic się nie przebija.
                                              Ale to co teraz napisałaś brzmi tak rozpaczliwie...

                                              Dla Ciebie świat prywatnych szkół jest z kosmosu i niewiele WAS z im łączy (jak rozumiem cała rodzinę) ale jednocześnie syn ma obowiązek wypierania tego i odczuwania zupełnie czego innego, mianowicie bycia na swoim miejscu, pewności siebie i wiary w swoje możliwości?...

                                              O jak rany, strasznie współczuję Twojemu synowi presji jaką na niego nakładasz.

                                              A jeszcze musi mieć świadomość, że jego siostry nie są traktowane tak samo (one też muszą mieć tego świadomość, już nie wiem co gorsze...) i że _wszystkie_Twoje_ nadzieje spoczywają na jego barkach...
                                              Naprawdę biedny młody człowiek.
                                              • aniaheasley Re: Podsumowanie ode mnie 14.07.12, 14:30
                                                Moj syn jest wyjatkowo zadowolony z szansy jakie mu ta szkola dala, I to tak najdelikatniej mowiac. Jest na tyle rozgarniety ze docenia dana mu sznase na przyszlosc. Ja moge sie czuc nieswojo, moj syn czuje sie jak ryba w wodzie, tak wiec dziekuje za troske o niego ale jest bezpodstawna.

                                                --
                                                Ania's Poland
                                                • aniaheasley I jeszcze od dziecka 14.07.12, 14:54
                                                  Zapytalam syna czy czul sie kiedykolwiek w swojej szkole, ze nie pasuje do reszty, ze pochodzi z nieadekwatnej do szkoly rodziny.

                                                  Powiedzial tak: na poczatku, w 7 klasie byl to dla niego ogromny szok. Byl do tej pory przyzwyczajony, ze jest najlepszy w klasie, najlepszy w swoim roczniku w podstawowce, a tutaj sie okazalo, ze ma powazne braki i luki w wiedzy z kazdego przedmiotu, nie slyszal o Dickensie, z historii i geografii nie wie prawie nic, nie mial podstaw zadnego obcego jezyka, i to go przerazilo.
                                                  Poza tym, tak zauwazyl, ze nagle jego rodzina, z najlepiej sytuowanej i dobrze zarabiajacej spadla tak w okolice dna w swojej nowej szkole. To drugie nigdy mu nie przeszkadzalo, zreszta, tak jak pisalam, nie byl jedyny, wiele rodzicow poswieca sie dla dobra dzieci, wiec mial kilku kolegow z podobnym doswiadczeniem.

                                                  W swojej wlasnej ocenie mowi, ze pierwsze lata byly wyzwaniem, ale postawil sobie zadanie bycia najlepszym wsrod najlepszych, wiec nadgonil wszelkie zaleglosci do konca klasy 9, a teraz jest znowu najlepszy lub co najmniej w scislej czolowce, troche trudniej porownywac, bo nie wszyscy studiuja te same przedmioty.

                                                  Jest bardzo szczesliwym mlodym czlowiekiem, ma grupe super przyjaciol, apetyt na zycie i jego wyzwania, i w bardzo dojrzaly sposob podchodzi do swojego pochodzenia, do roznic spolecznych, i docenia to ze rodzice wyslali go do tej a nie innej szkoly. Dziekowal nam juz za to we wzruszajacy sposob nie raz. Tak wiec, Galadriella, zachowaj swoj jad na inne tematy, gdzie istnieje chociaz cien szansy, ze mozesz miec racje.
                                                  --
                                                  Ania's Poland
                                                  • galadriella Re: I jeszcze od dziecka 14.07.12, 16:08
                                                    > Tak wiec, Galadriella, zachowaj swoj jad na inne tematy, gdzie
                                                    > istnieje chociaz cien szansy, ze mozesz miec racje.

                                                    Hmmm, a wydawałoby się, że właśnie napisałaś, że przez jakieś dwa lata miałam rację...

                                                    Jak rozumiem, że te jego niepozytywne odczucia to dla Ciebie nowa wiadomość? Skoro do tej pory w dluuuugim wątku jakoś nie było o nich mowy a obrazek entuzjastycznego ucznia prywatnej szkoły był malowany w sposób nieskalanie świetlany bez żadnych najmniejszych rys?
                                                    A prawda, przecież oddałaś wychowanie szkole. No to skąd mogłaś wiedzieć.

                                                    A jeśli chodzi o czas teraźniejszy - wszystko byłoby świetnie i z przyjemnością bym gratulowała synowi przezwyciężenia trudności, gdyby nie...

                                                    > > Syn nie zwraca mi uwagi w sprawie mojego akcentu bo jest na to za dobrze wychowany.

                                                    Mój wredny jad mi nadal popiskuje, że możesz słyszeć to co Ty chcesz usłyszeć a co jemu wypada powiedzieć...

                                                    Ale pasuję, tylko czas pokaże jak jest naprawdę.

                                                    Jeśli za 30-40 lat będę jeszcze żyła i usłyszę o ministrze sprawiedliwości o nazwisku Heasley (i co więcej o jego pozytywnych dokonaniach, bo chyba nie chodzi mu tylko o stołek?...) to z przyjemnością odszczekam.
                                                  • almamag Re: I jeszcze od dziecka 14.07.12, 16:22
                                                    sorry ale jezelii Twoj syn w 7 klasie nie slyszal wczesniej o Dickensie, i prawie nic nie wiedzial z historii czy geografii
                                                    to w czym on byl najlepszy w swojej poprzedniej szkole? w rysowaniu szlaczkow?

                                                    opisujac stan wiedzy Twojego syna na koniec szkoly podstawowej tak naprawde wystawiasz samej sobie swiadectwo, swojemu lenistwu i zaniedbaniom

                                                    ja wiem jaki jest program nauczania, wiem gdzie moje dziecko jest na tle innych, nie tylko w jej klasie, ale i w oglnokrajowych wynikach, wiem jak rozwijac jej zdolnosci i poszerzac jej program nauczania; i nie trzeba do tego geniusza, wystarczy zwykle zaineterowanie wlasnym dzieckiem
                                                    najwrazniej nalezysz do tych, ktorzy wola za to placic innym, Twoj wybor
                                                  • illegal.alien Re: I jeszcze od dziecka 14.07.12, 22:43
                                                    Aniu, przepraszam bardzo, ale jestem w ciezkim szoku.
                                                    Jak mozna do 11 roku zycia nie uslyszec o Dickensie??? Mieszkajac w UK? I Ty uwazasz, ze to jest wina szkoly? No rozumiem, ze do podstawowki trafil kiepskiej (skoro z takimi brakami byl w niej najlepszy), ale Ty jako mama nie poczulas sie odpowiedzialna jakos z nim w domu nadrabiac?
                                                    Ja rozumiem, ze Klub Pickwicka to najwiekszego Dickensofila moze doprowadzic na skraj smierci z nudow, ale Opowiesc Wigilijna dziecko w tym wieku juz mogloby spokojnie przeczytac.
                                                    Brak podstaw jakiegokolwiek jezyka obcego? Znowu - czyja to wina?
                                                    Wiesz, ja sie nie dziwie, ze jestes zawiedziona i rozczarowana poziomem szkol panstwowych, bo z Twoich postow jasno wynika, ze masz do czynienia tylko i wylacznie z naprawde kiepskimi i beznadziejnymi szkolami panstwowymi.
                                                    Odnosze rowniez wrazenie, ze najchetniej przerzucilabys wychowanie swoich dzieci na instytucje - o ile poczatkowo myslalam, ze zdanie 'najlepsze co mozna zrobic dla dzieci to oddac do dobrej szkoly prywatnej, a reszta sie ulozy' jest niefortunna pomylka, ale post, na ktory odpisuje ewidentnie pokazuje, ze naprawde uwazasz, ze nauczyc i wychowac dzieci ma szkola, a Ty nie zrobisz nic - bo nie wiem jak inaczej wytlumaczyc te porazajace braki w wiedzy.
                                                    Mowiac szczerze, jestem bardzo zaskoczona, ze akurat Ty takie rzeczy na forum piszesz, bo nie spodziewalam sie.
                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 17:20
                                                    Nauczycielka nie jestem, nie potrafie prowadzic lekcji historii, geografii, o science nie wspominajac, a z matematyki kompletnie juz nie jestem w stanie pomoc ani uczyc dzieci tak jak szkola uczy. Pilnuje zeby praca domowa byla odrobiona porzadnie, ksiazki zbiblioteki wypozyczamy, robimy summer projects, np teraz olympic scrapbook, drukuje worksheets z internetu, ale oczekuje od szkoly ze to szkola bedzie glownym czynniliem w edukacji moich dzieci.


                                                    --
                                                    Ania's Poland
                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 18:08
                                                    No dobra, czuje sie wywolana do tablicy. Wydaje mi sie, ze robie z dziecmi, dla ich rozwoju ogolnego naprawde duzo, ale chetnie poslucham opinii. Pozwole sobie opisac jak wyglada tydzien moich corek, obecnie koncza Y2 i Y4. Chodza do, moim zdaniem i zdaniem Ofsted, przecietnej podstawowki katolickiej.
                                                    W poniedzialek obie maja kolko dramatyczne, wracaja do domu o 17.00. Jedza obiad, i czytaja ksiazki ze szkoly albo z biblioteki, jakies pol godziny.
                                                    Wtorek. W domu ze szkoly sa o 16.00, odbrabiaja matematyke, albo zadane ze szkoly, albo to co ja im przygotuje dodatkowo, z ksiazek z WHSmith albo drukuje im arkusze z internetu.
                                                    O 18.30 zawoze starsza na poltoragodzinny trening na pobliskim stadionie, trenuje biegi i skok w dal. W domu jest o 20.30, kapie sie i idzie spac.
                                                    W srody starsza starsza ma w szkole trening netball, jest w szkolnej reprezentacji. Wracamy o 17.00 Obiad, i od 18.30 trening tak jak we wtorek.
                                                    W czwartki mlodsza ma pottery club, starsza science club w szkole. Koncza o 16.30. Stamtad prosto jedziemy na polskie tance w pobliskim polskim klubie, gdzie tancza (tance i przyspiewki ludowe polskie), w domu jestesmy o 19.00
                                                    Piatki, powrot ze szkoly o 16.00, po drodze jedziemy do biblioteki na wymiane ksiazek. To jest jedyny dzien kiedy nie maja zadnych zajec dodatkowych, nie robie z nimi juz nic ksztalcacego wieczorami, czas wolny na zabawe.
                                                    W soboty od 9.30 do 13.30 sa w polskiej szkole. Potem czas dla rodziny i przyjaciol.
                                                    W niedziele rano od 9.00 do 12-13 odrabiaja prace domowa, najpierw te zadana ze szkoly, plus porzeszone tematy ode mnie.

                                                    Uwazam, ze nie ma w ich tygodniu czasu na nic jeszcze ponadto.

                                                    I dlatego wedlug mnie nauka historii, geografii, literatury powinna odbywac sie w szkole, w ramach programu nauczania.

                                                    Chetnie poslucham, jak to jest w innych domach. Illegal, jezeli uwazasz, ze za malo czasu i energii w tym poswiecam rozwojowi dzieci to naprawde jestem otwarta na krytyke.

                                                    Co do treningow starszej (9 latki) to rzeczywiscie jest tego duzo, ale ma bardzo dobre wyniki w lekkoatletyce, co widze sama, i co podkresla szkola, dlatego zdecydowalam sie na tyle sportu w jej zyciu. Ona to zreszta uwielbia, widzi ze jest dobra, i nawet w najwieksze ulewy ona sama nie chce opuszczac treningow.
                                                    --
                                                    Ania's Poland
                                                  • lucasa Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 20:46
                                                    Ania, ja sie nie bede wymadrzac, bo mi samej ciagle brakuje czasu na to co bym chciala zrobic z dziecmi. Ale jedna uwaga - jak ida do biblioteki o sami wybieraja ksiazki czy Ty im podsuwasz? Ja mysle, ze moje dzieci na bierzaco, zgodnie ze swoim poziomem "przerabiaja" tutejsze pozycje "classic" (np. zaczynajac od Roald Dahl etc). Opowiesc wigilijna, czarodzejski ogrod, itd mamy na DVD, wiec mysle, ze mieszkajac tutaj nie sposob nie zetknac sie z tutajsza literatura. Ja mam chyba w druga strone, ze ciagle sie dziwie ,ze dzieci juz cos znaja, czego ja im nie podsunelam (tak jak np. kiedys pisalam ,ze moja osmiolatka wiedziala o przygodach Odyseusza zanim zabralam ja do teatru..)...
                                                    A
                                                  • izabelski Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 22:19
                                                    polecam Horrible Histories/Geography, H Science jest raczej trudna dla tych ponizej 11 roku zycia

                                                    polecam Deadly 60, wyjscia do lokalnych muzeow, na imprezy organizowane przez www.nationaltrust.org.uk

                                                    akurat ja mam spora wiedze o biologii i chemii, historii, ojciec dzieci - matematyke i science, moj syn czasami narzeka, ze wiem za duzo ;)

                                                    duzo czytam - dzieci widza mnie krazaca po domu z ksiazka, ogladam programy popularnonaukowe, czasami dosiadaja sie

                                                    ciekawa jestem ile osob czytalo i wie np o Graphene, opowiedzialam dzieciom, podyskutowaklismy o przyszlosci tego materialu

                                                    czy wychodzicie z dziecmi na imprezy organizowane w waszych najblizszych okolicach, poznajac historie dzielnicy czy miejscowosci? w polowie Wrzesnia bedzie nastepny Open Sunday - polecam odwiedzenie lokalnych kuriozow architektonicznych

                                                    Szekspir - prosze bardzo - z serii ktora kupilam dzieciom wiele lat temu na ebay - super filmy animowane:
                                                    www.ebay.co.uk/itm/William-Shakespeare-ANIMATED-TALES-TWELFTH-NIGHT-VHS-PAL-UK-VIDEO-/390114222025?pt=UK_DVD_Film_TV_Videos&hash=item5ad49e9fc9#ht_921wt_1163
                                                    Dikens - zaczac nalezy od www.ebay.co.uk/itm/OLIVER-TWIST-THE-MUSICAL-RON-MOODY-MARK-LESTER-BRAND-NEW-DVD-Region-2-/290733214957?pt=UK_CDsDVDs_DVDs_DVDs_GL&hash=item43b10ccced#ht_958wt_905

                                                    w ciagu ostanich 12 miesiecy co najmniej 3 razy widzialam ogloszenia, ze amdram grupy wystawialy Oliver Twist w poludniowym Londynie

                                                    akurat ten musical moje dzieci znaja na pamiec chyba, bo czestw w chorzespiewaly rozne piosenki z wersji Loyda-Webbera

                                                    moge pisac i pisac - ale czy ktos to wykorzysta, to juz zalezy od zainteresowan i zamilowan danej rodziny
                                                    --
                                                    Knowledge is knowing that a tomato is a fruit.
                                                    Wisdom is not putting tomatoes in your fruit salad.