Dodaj do ulubionych

Tymczasowe dziecko

08.12.05, 12:40
www.szukamypolski.com/radarxl.php?id=3877&gal=1
A co Wy na to? :)
Obserwuj wątek
    • khaki3 Re: Tymczasowe dziecko 08.12.05, 13:21
      Swietny pomysl.Pamietam,ze sama kiedys sie takim zajmowalam,jak moja kolezanka
      miala na studiach praktyke z mlodymi dziewczynami.Dala takie lalki chyba 10
      osobom.Zajmowalam sie taka lalka przez 4 dni.I juz po 3 szczerze mowiac mialam
      dosc.Ale to dobra nauczka na przyszlosc.Mnie przynajmniej nauczyla,ze dziecko
      to nie zabawka,ktora mozna oddac po 4 dniach i miec tylko jakies wspomnienia.A
      dziecko zostaje na zawsze.Przydalaby sie taka laka w Bielskich szkolach.
    • kaukonsky Re: Tymczasowe dziecko 08.12.05, 21:57
      Regiony Białostocczyzna
      Mamy przez weekend
      Piątek, godzina 18. Od tej chwili lalki zaczynają żyć. Potem karmienie, zmiana
      pieluch, kołysanie... Niektórym „matkom” opadają ręce. – Dziecko to moje
      marzenie, ale wiem, że dziś jest na nie za wcześnie – mówi jedna z dziewcząt
      biorących udział w eksperymencie.
      Uczennice klas trzecich Gimnazjum nr 2 im. Adama Mickiewicza w Bielsku
      Podlaskim zmagały się z wychowaniem „dzieciaczków”. Nie były to żywe maleństwa,
      tylko lalki z komputerem, które rejestrowały każde działanie opiekuna. Przez
      dwie doby dziewczęta musiały się nimi opiekować jak prawdziwymi niemowlakami.
      – W razie jakichkolwiek problemów można było zadzwonić do „matki głównej”,
      naszej nauczycielki, pani Anny Dolińskiej – śmiały się uczestniczki
      eksperymentu.
      Piątek – dzień rodzinny
      Piątkowe popołudnie było radością dla czterech „matek”. Spotkania z „ciociami”
      i „wujkami”, kilka telefonów, „dziecko” do nosidełka i na miasto! Okazuje się,
      że ponad połowa lalek biorących udział w eksperymencie została „wychowana” na
      ławce pod ratuszem lub w parku na Łysej Górce w towarzystwie
      rówieśników „matek”. Tylko co trzecie „dziecko” cieszyło się odpoczynkiem w
      domowym zaciszu. Jedna z „matek” znalazła dla swojej pociechy azyl w piwnicy.
      – Każde miejsce jest dobre, byle bezpieczne – mówiły „matki”.
      Mamusie zaskakiwane były różnymi sytuacjami.
      – Przewijanie Marceliny na środku chodnika w centrum naszego miasta wywołało
      nie lada sensację wśród kilku emerytów i rencistów siedzących niedaleko urzędu –
      wspomina Gosia. – Największa niespodzianka spotkała mnie jednak w kościele.
      Marcelina nie mogła wybrać lepszego miejsca na swój „koncert płaczu” i trzeba
      było się nagle zająć moją niunią.
      Poczuć macierzyństwo
      Wyzwaniem dla młodych „mam” były reakcje znajomych.
      – W większości spostrzegaliśmy pozytywne nastawienie do nas. Było tak na
      przykład, gdy panie ze sklepu rybnego, podziwiając cud techniki, kołysały na
      rękach małego Czarusia – wspomina jedna z „matek”. – Zdarzały się uwagi na
      temat lekkiego ubioru lalek. Niektórzy myśleli, że dzieci są prawdziwe.
      Po wspaniałym weekendzie z dziećmi z bateriami, młodym „matkom” pozostały
      wspomnienia, fotki i filmy. Ale też to, co najważniejsze – doświadczenie.
      – Opieka nad Tobiaszem była bardzo dużym wyzwaniem, ale zarazem ogromną
      przyjemnością. Mogłam troszeczkę poczuć macierzyństwo i poznać jego uroki –
      mówiła jedna z „matek”, Patrycja Pacewicz. – Ten program uświadamia młodym
      dziewczynom, że posiadanie dziecka to ogromna odpowiedzialność i wypływająca z
      tego radość. Mimo, iż była to tylko lalka z komputerem w środku, zżywałyśmy się
      ze swoim „dzidziusiem” i traktowałyśmy go jak prawdziwe dziecko.
      Kamila Borowska, (jan)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka