Dodaj do ulubionych

Piszemy kryminał?

27.09.06, 15:41
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=52&w=48522827&a=48522827
Ja zacząłem, zamiast się obrażać dopisujcie dalsze części. Żeby Siwy i
I.Madzia nie marudzili - o Partizanie.


TAJEMNICZE ZNIKNIĘCIE PARTIZANA

Kwadrans, może dwa - czas stanął dla niego w miejscu - wpatrywał się w
monitor, poruszając niekiedy myszką, by wyłączyć wygaszacz i przywrócić te
kilka zdań maila, które znał już na pamięć. Ciągle nie mógł wyjść z szoku.
Prędzej spodziewałby się zobaczyć w progu Berezowca z kwiatami i flachą niż
otrzymać list od Romana. Był niemal stuprocentowo pewien, że jest to
jewrejsko-mniejszościowa prowokacja, pozostawał jednak drobny, malutki cień
wątpliwości.

Miał jasno sprecyzowane zadanie, mocodawcy dali mu czas do listopada, w innym
przypadku... Nie, to było zbyt straszne - wolał nie myśleć, co będzie jeśli
nie zdąży. Wiedział doskonale, że z Sycylijczykami nie ma żartów. Propozycja
Romana dawała mu nadzieję na to, że zadanie wykona w terminie. Jeżeli nie
była prowokacją, oczywiście. Z drugiej strony - zniknięcie Partizana mogło
wskazywać, że oferta Romana jest poważna.

Postanowił zaryzykować. Założył na nos spinacz i rozpoczął szperanie w
bieliźniarce. Po dwóch minutach, ledwo dysząc wydobył wreszcie malutki
kawałek plastiku. Włożył go do aparatu, w pamięci był tylko jeden numer.
Serce waliło mu jak młotem, kiedy nacisnął *połącz*:
- Ckmi to pierdoła - podał hasło
W słuchawce zapadła cisza. Po dłuższej chwili sympatyczny kobiecy głos
odpowiedział:
- A Cydz to niby nie pierdoła?
Odzew był prawidłowy. Zdał sobie sprawę, że jest do tej rozmowy
nieprzygotowany, wydarzenia dzisiejszego poranka tak go zaskoczyły, że nie
wiedział od czego zacząć. Jak zawsze w takich sytuacjach, kiedy inni prezesi
i agenci służb rozmawiają o pogodzie, Serwis rozpoczął oryginalnie:
- Dwa i pół roku temu na prawosławny Nowy Rok...

* * * * *
Baam zaczynała powoli dochodzić do siebie. Telefon od Serwisa zaskoczył ją
niebywale. I to przywitanie dziwne. Dobrze, że przypomniała sobie, kogo
jeszcze Serwis wypłoszył z forum. Widać, że Cydzem go sobie zjednała. Serwis
mówił już godzinę. Spojrzała na zegarek - 12.43. Za siedemnaście minut ma
wizytę o kosmetyczki i nie zamierza po raz kolejny wysłuchiwać historii
upadku płotu. Choć musiała przyznać, że dzisiejsza opowieść Serwisa nieco
różniła się od wersji, jaką znała z netu. Właśnie dowiedziała się, że
napastników było sześćdziesięciu i wszyscy przyjechali busem Ryśka. Wprawdzie
byli zamaskowani, ale Serwis rozpoznał prezesa SM i Buraka Cukrowego. Podjął
też z nimi nierówną walkę, którą prawie wygrał.

Nie, jednak wizyta u kosmetyczki była ważniejsza:
- Koleś, przechodź do rzeczy - rzuciła do słuchawki
- Więc tak: otrzymałem maila od Romana i nie wiem, czy mam odpowiadać
- Możesz odpowiedzieć, a możesz też pozostawić bez odpowiedzi.
- Czyli jak w końcu?
- Posłuchaj chłopcze, chyba kultura wymaga, aby odpowiedzieć. No ale ty z
kulturą na bakier chyba jesteś, jak widzę.
- Znaczy, że mam szukać Partizana?

Baam wmurowało. Była jedną z nielicznych osób, które wiedziały, co stało się
z Partizanem. Wiedziała też, jak poważne mogą być konsekwencje jego
odnalezienia.
- Możesz szukać, ale tak żeby nie znaleźć...
- Można prościej, jak Jasio Grubber: tak czy nie?
- Sam sobie odpowiedz, ćwoku. Spadaj koleś!

Baam rzuciła słuchawkę. 12.54 - jeszcze zdąży.

* * * * *
Aby nie wzbudzać podejrzeń postanowił robić za grzybiarza. Przy drodze w
Rybołach kupił trzy kilogramy prawdziwków. Punkt znajdował się w lesie od
strony Orli, dlatego dla zatarcia śladów zaparkował samochód pod Redutami.
Otrworzył bagażnik i do koszyka, na dnie którego spoczywała łopatka
delikatnie przesypał dwie reklamówki grzybów.

Las wydawał się pusty, jakież więc było jego zdziwienie, gdy nagle wyrosła
przed nim kobieta. Też z koszykiem, tylko bez grzybów.
- O, jakie grzyby piękne! Dawno pan je zbiera?
- No, trochę... - Pawlo nie należał do gadatliwych
- A trochę to godzina, dwie?
- Zegarka nie mam...
- A gdzie je pan znalazł? Jakieś miejsce jest?
- Tu i tam...
- Bo wie pan... ja chodzę już po tym lesie cztery godziny i znalazłam dwie
podzielonki. Ale potem spotkałam takiego jednego pana, który kazał mi je
wyrzucić, bo to są podobno grzyby trujące. A ten grzyb, nie wie pan - jadalny
jest?
Akurat na grzybach Pawlo się nie znał. Aby uwolnić się od kobiety rzucił na
odczepnego:
- Po drugiej stronie szosy są prawdziwki.
- Bardzo dziękuję, to ja tam już idę.

Pozbywszy się niechcianej towarzyszki dotarł wreszcie do Zielonego Dębu. Stąd
już tylko 30 kroków na północ, następnie wzdłuż rzeki, przy trzecich
żeremiach skręcić na wschód. Zatrzymał się tuż za pagórkiem i dyskretnie
wydobył z dna koszyka łopatkę.

Jeszcze dwa machnięcia. Jest - kapsel. Partizan zawsze wraz z wiadomością
zostawiał butelkę Heinekena. Odetchnął z ulgą. Znów rozejrzał się wokół.
Nikogo nie zauważył. Kilka energicznych ruchów łopatką i ... zdębiał z
przerażenia. To nie był Heineken tylko piwo, które sam ostatnio zostawił w
skrzynce kontaktowej Partizanowi. Partizan nie tylko nie zostawił
wiadomości... On nawet nie podjął ostatniej przesyłki. Coś musiało się stać!

Za plecami usłyszał trzask pękającej suchej gałęzi. Kiedy się obejrzał
zobaczył kobietę pędzącą w stronę czerwonego samochodu. Tak, poznał ją! To
była ta baba upierdliwa, która pytała o prawdziwki. Wiedział, że nie ma
szans, aby ją dogonić - do samochodu miał trzy kilometry.

Trudno. Będzie musiał o wszystkim opowiedzieć moderatorowi.

* * * * *
Ha, ha - Alutka była z siebie niebywale zadowolona. Entuzjazm rozpierał ją
tak, że nawet nie rozejrzała się wyjeżdżając z leśnego duktu na szosę. Nie
zauważyła też, że zderzakiem zaczepiła rowerzystę. Na szczęście jemu było już
wszystko jedno. Mając cztery promile człowiek nabiera zdrowego dystansu wobec
świata - nawet wypadek drogowy nie robi na nim specjalnego wrażenia.

Alutka lubiła grzyby, nie umiała ich jednak zbierać. Ściślej biorąc - nie
znała miejsc. Zawsze uderzał ją w grzybiarzach egoizm. Strzegli grzybnych
miejsc niczym ksiądz tajemnicy spowiedzi. Znała PIN najlepszej przyjaciółki,
wiedziała kiedy zdradza męża, ale gdy pytała ją, gdzie zbiera grzyby ta
udawała, że nie słyszy pytania. Były razem w Pradze, regularnie wpadały do
Pubu, ale gdy próbowała umówić się z nią na grzyby - koleżankę nagle dopadała
miesiączka. I to taka długotrwała - aktualnie miesiączkowała już od połowy
sierpnia.

A dziś taki fart! Widziała, kiedy ten mrukowaty buc wchodził do lasu i po
pięciu minutach miał już cały koszyk prawdziwków. Udało jej się podejrzeć, w
którym miejscu je zbiera. Jutro, jeszcze przed pracą, będzie musiała tam
wrócić. Tylko kupi w SDH worek, a może i dwa worki - w coś te grzyby trzeba
będzie wkładać.

Nie miała głowy do kontrolowania licznika. Nawet nie zauważyła, jak strzałka
prędkościomierza przekracza 130.

* * * * *

Kochał takie ujęcia. Piękne zielsko w promieniach jesiennego, nisko stojącego
słońca z rozpostartą pajęczyną. Step nie przepadał za letnim słońcem, które
bestialsko niszczyło grę barw i półcieni zamieniając każdy obraz w pejzażyk z
plaży w Teneryfie. Co innego jesień czy zima... Wtedy słońce stawało się jego
sojusznikiem, pomagało wydobyć z krajobrazu ukryte sensy i znaczenia trudne
do opisania słowem, za to tak proste do objęcia sercem. Jak choćby ten pająk
białoruski ze swym rękodziełem.

Tak, to ujęcie będzie najlepsze. Pstrrrryk i... co za czort?! Cały kadr
wypełniało czerwone auto. Spojrzał jeszcze raz przez aparat, zwiększył
zoom... Nic, ani śladu pajęczyny. Pęd powietrza porwał ją bezpowrotnie.

Dosyć!!! Step miał już serdecznie dość drogowych piratów. Postanowił
wypowiedzieć im wojnę. Jutro rano zamieści na bielskim forum zdjęcie
samochodu i prowadzącej go kob
Obserwuj wątek
    • siwy62 Re: Piszemy kryminał? 27.09.06, 16:09
      CZAD, CZAD, JESZCZE RAZ CZAD.
      Pawlo minąłeś się z powołaniem.
      Musisz jednak kontynuować sam, nikt, ale to nikt Ci nie dorówna, ani z taką
      maestrią nie wejdzie w klimat forum BiPi.
      czółko jak najbardziej z uznaniem...
      • stepby Re: Piszemy kryminał? 27.09.06, 16:36
        hehe - mistrzunio nam nowy sie narodził. Godne polecenia wszystkim forumowiczom
        • i.madzia Re: Piszemy kryminał? 27.09.06, 18:18
          ....)i prowadzącej go kob...
          nie dokończył myśli, gdy podejrzany szelest, kazał mu odwrócić głowę. Ciemna,
          zakapturzona postać w rękawiczkach, wyrosła nagle przed nim, jakby spod ziemi.
          Pstryyk...rozległo się bez ostrzeżenia.
          Nagle, dostrzegł scyzoryk i łopatę:
          - umrę -pomyślał - trudno, może ktoś wywoła zdjęcia
          - Stepy, jesteśmy spaleni, mamy w firmie kreta
          - to ty pawlo? ale...miałeś być jutro, a tak między nami, po co ci scyzoryk
          - cii...to rekwizyt, ostatnio różni tu się kręcą.Trzeba powiedzieć w centrali.
          Porozumiewawczo pokiwali głowami, ich myśli i wzrok jednocześnie poędrował w tym
          samym kierunku: kobieta w samochodzie
          - jeszcze dziś się tym zajmę


          ==========================
          Madzia, bardzo starała się, by nie było widać jej zdenerwowania. Usiłowała
          ukoić nerwy, paląc papierosy jednego po drugim.Jednak nadmiar wchłanianej
          nikotyny, zamiast uspokoić - przyspieszał gwałtowne bicie serca. Siedząc przed
          ekranem kompa zdążyła wypalić niemal całą pudełko, kupione rano.
          Czas dłużył się niemiłosiernie, a partyzant sie nie odzywał.
          Poranne wydanie "gazety" zdążyła przeczytać już ze trzy razy, szczególnie
          uważnie studiując sensacyjne doniesienia z czołówki....




          • szarik-102 Re: Piszemy kryminał? 27.09.06, 18:50
            Czytanie "Gazety Kaukonskiey" nie miało i tak najmniejszego sensu. Kaukonsky
            wyraźnie ostatnio nadużywał "Łaciatego". Na jedynki wstawiał same zapchaj-
            dziury z przepastnych archiwów swego kompa. Ot, że Tur awansował do drugiej
            ligi kosza, że premier Buzek odwiedził Bielsk. Znajomi złośliwie mówili, że
            gdyby zawalił się dach pływalni "Wodnik", on i tak napisałby o
            premierze "Strasznego Filmu 2" w kinie "Znicz". Ale Madzia o tym nie wiedziała,
            dlatego po raz kolejny przewertowała gazetę do ostatniej strony.

            W kłębach tytoniowego dymu u jej nóg tarzała się Beza, rozpaczliwie próbując
            przyciągnąć uwagę swojej pani. Wreszcie ich oczy się spotkały. Madzia wreszcie
            domyśliła się, co chce powiedzieć Beza.
            - Chyba masz rację piesku. Same nie damy rady. Musimy wezwać Szarika.
            • pub.blues1 Re: Piszemy kryminał? 27.09.06, 21:49
              ........Wtem, gdzies z oddali dobiegł charakterystyczny łoskot gąsienic. Z
              kierunku zbiegu ulic Widowska i Mickiewicza, drąc niemiłosiernie świeży
              maksbudowski asfalt, sunął weteran wojny ojczyżnianej, wysłużony, ale sprawny
              raczej - T-34 !!! Smród spalin przeniknął, jak oddech z pieca martenowskiego,
              do okolicznych domostw.
              W powietrzu zawisło pytanie: gdzie jest Partyzant?
              Siwa62 już załoga wygramoliła się spod 80 kilogramowego DEKLA, a dzielny jej,
              ale ślepawy już ładowniczy Kenio zakrzyknął: mój Ci on jest!!! - obłapiając
              PubaBluesa w pół. I stała się rzecz niepojeta - Partyzant otwierając dekiel
              mechanika zakrzyknął: Dość tej farsy, a ku ku, tutaj jestem!
              • kenyo Re: Piszemy kryminał? 29.09.06, 02:19
                Arturo!! Parizan nie może tak szybko się odnaleźć!! ładnie się zaczęło i mam
                nadzieję że Pawlozsiul zapoda nam równie dobrą drugą część swej powieści!
                trzymam kciuki i czekam na ciąg dalszy.
    • dwaynehicks Re: Mistrzu!!!!! 27.09.06, 18:59
      Nie śmię nawet kalać swoimi profańskimi myślami takiego dzieła. Nawet Marcin
      Wolski (ten od "Agenta dołu") chowa się ze swimi wypocinami.... Czekam na
      dalszy ciąg - gratuluję!!! hahahahahaha!!!
      • arsen-lupin Re: Mistrzu!!!!! 28.09.06, 00:13
        Tekst bardzo Ok , przyjemnie się czyta po wielkim szumie w mediach o tej co ma
        kurwiki w oczach i lubi ... jak koń owies - tak dalej trzymać,
        Ps. Ciekawe że nasz dyżurny żurnalista-skandalista milczy i nic nie dołożył
    • baam1 Pawlo jestes geniuszem :) 27.09.06, 22:09
      Twoją powieść kupuję od razu w kilku egzemplarzach i ustawiam się w kolejce po
      autograf :)
    • ja-alutka Masz talent...no cóż spróbuję 27.09.06, 22:17
      Zdecydowanie nie lubię spóźnialskich ...Po raz kolejny serwis przemierzał
      niewielka przestrzeń pomiędzy przytsankiem "1" a sklepem. Telefon- dziwny
      bardzo- od Szpili spowodował dziwną rzecz: Serwis pierwszy raz od wielu
      miesięcy zupełnie nie myślał o płotach, przeróbkach, ba: Nawet o niewypitej
      zgrzewce piwa, które zostało w lodówce!! Szpila Zadzwonił do niego z Alarmująca
      wiadomością o Zniknięciu Partizana. To juz nie były takie sobie pogaduchy czy
      też kolejny ze wszech miar udany "zlot " forumowy to była poważna kryminalno-
      forumowa sprawa. Po drodze tutaj próbował zahaczyć o ylubione miejsca Partizana
      ale jedyne co udało mu się zobaczyć to leżącego rowerzystę i uciekający z
      miejsca stłuczki czerwony samochód. Miła dziwne przeczucie, ze ani rowerzysta
      ani to auto nie znaleźli się tam przypadkowo i miał wrazenie że wie kim są. Od
      kiedy Szpila przestał mówić (pamietając o nieprzekroczeniu minuty na ewentualne
      namierzenie) bardziej niz do tej pory wyostrzyły mu się wszystkie zmysły!!
      Widział wyraźniej i słyszał więcej ...Ta kobieta którą minął , pędząca przez
      miasto nie zważając zawzięcie fotografującego ją człoweika to też musiał być
      znak. Poza tym serwis nie wiedzieć czemu wciąz spogladał w górę ...Czy to
      mozliwe ze oko satelity jest skierowane na niego czy to mozliwe ze nawet aż tak
      daleko stąd za Oceanem też wiedzą ...Partizan zniknął i tylko to sie teraz
      liczyło!! .....
      • baam1 Re: Masz talent...no cóż spróbuję 27.09.06, 22:20
        dobre :) wszyscy utalentowani. No nie :)
        • ja-alutka CDN 27.09.06, 22:37
          Pogasił wszystkie światła, sprawdził kasę, odprowadził ostatniego gościa, teraz
          kiedy miał problem z pracownikami szybko udawało mu się zamknąć firmę. Dziś
          jednak miał co innego na głowie. Czy wszyscy juz wiedzą - myślał- powinienem
          odwołac spotkanie klubu Szarika i tak nikt nie przyjdzie wszyscy szukają.
          Podobno ktoś uruchomił nawet policję ... na razie nioficjalnie ale wiadomość
          obiegła lotem błyskawicy Cały swiat...A ten miły pan, wieczny optymista, On też
          dziś bez swego usmiechu...bez optymizmu. Z zatroskaną twarzą obejrzał się za
          ładną nieśmiałą dziewczyną która tak była zajęta studiowaniem Mapy nadleśnictwa
          Bielsk że nawet nie zauwazyła tego spojrzenia pełnego aprobaty...Czy Oni
          wszyscy go znają i czy juz wiedzą??...ON zniknął i jeśli zaraz czegoś nie
          zrobią jedyny łącznik ze światem innych stworzeń niż homo sapiens, leśnych
          stworzeń , jedyny człowiek któy znał Tu każde drzewo, pamiętał każdy wyrwany
          grzyb, i nie mylił żadnego krzewu Zniknie na zawsze...
          • kenyo Re: CDN 28.09.06, 00:45
            Hehehehe zapowiada się ciekawie....ciąg dalszy musi być!
            • ball7 Re: CDN 28.09.06, 18:32
              Szczęsliwie jakiś zabłakany grzybiarz miał w samochodzie laptopa z
              nierozładowaną baterią i uważając , że sytuacja jest poważna zajrzał na stronę:
              www.imgw.pl/wl/internet/zz/pogoda/radary.html
              Poszukiwany obiekt okazał się , niestety , nazbyt mały...
    • pawlozsiul odpowiem zbiorczo 29.09.06, 07:39
      Siwy, Dwaynehicks i Step: zamiast pisać recenzje, lepiej piszcie c.d. Bo może
      się okazać, że Siwy jest kandydatem na burmistrza z ramienia Partii Pesymizmu,
      Dwaynehicks rzecznikiem "Jedności", a Stepby... nowym szefem Związku Ukraińców
      Podlasia. Bierzcie swoje sprawy w swoje ręce - jak mawiał klasyk polskiej
      demokracji.

      A Ty Baam tak łatwo "kupujesz" swój nowy wizerunek?
      • stepby Re: odpowiem zbiorczo 29.09.06, 09:34
        Pawlo miał problem, ale nie z Partyzantem tylko z określeniem lokalizacji
        miejscowości Siule. Co ciekawe sam z tamtąd pochodził. Niestety po ostatnim
        spotkaniu z Partyzantem przeszedł takie pranie mózgu, że potrzebował dobrych 30
        minut by odgadnąc kto spogląda na niego z lustra. Już wiem, powiedział w
        myślach, patrząc na guza pośrodku głowy - ktoś zaatakował mnie wczoraj z
        partyzanta. Niestety nie wiedział kto to był i co stało się z jego współbratem
        Partizanem79. Po głowie kłębiły mu się różne myśli. Nie dopuszał jednak do
        siebie wersji, że to sam Partizan uczynił mu krzywdę i teraz się ukrywa przed
        światem w obawie o swoje życie. - muszę pojechać do Siul - powtarzał z uporem
        maniaka gdy nagle zadzwonił telefon . Miły kobiecy głos zapytał - Czy to
        Siule? - Wszystko jasne pomyślał Pawlo. Jestem u siebie. - TAk odrzekł -
        jestem Pawlo z Siul , słucham .....
        • ja-alutka Pawlo masz Konkurencję!! 29.09.06, 09:50
          Fiu, Fiu ... ☺☺☺
          • pawlozsiul no, przywalił mi obuchem... 30.09.06, 01:31
            Nie wiem, czy się podniosę.
        • pawlozsiul Re: odpowiem zbiorczo 30.09.06, 01:55
          stepby napisał:

          > Pawlo miał problem, ale nie z Partyzantem tylko z określeniem lokalizacji
          > miejscowości Siule. Co ciekawe sam z tamtąd pochodził. Niestety po ostatnim
          > spotkaniu z Partyzantem przeszedł takie pranie mózgu, że potrzebował dobrych
          30
          >
          > minut by odgadnąc kto spogląda na niego z lustra. Już wiem, powiedział w
          > myślach, patrząc na guza pośrodku głowy - ktoś zaatakował mnie wczoraj z
          > partyzanta. Niestety nie wiedział kto to był i co stało się z jego
          współbratem
          > Partizanem79. Po głowie kłębiły mu się różne myśli. Nie dopuszał jednak do
          > siebie wersji, że to sam Partizan uczynił mu krzywdę i teraz się ukrywa przed
          > światem w obawie o swoje życie. - muszę pojechać do Siul - powtarzał z uporem
          > maniaka gdy nagle zadzwonił telefon . Miły kobiecy głos zapytał - Czy to
          > Siule? - Wszystko jasne pomyślał Pawlo. Jestem u siebie. - TAk odrzekł -
          > jestem Pawlo z Siul , słucham .....

          - Renata Pagon z WKU, dzień dobry. Chcieliśmy pana zaprosić na szkolenie
          podoficerów rezerwy do Czerwonego Boru od 29 października do 12 listopada.
          Wysyłam wezwanie i nie mam kodu pocztowego Siul, a w książce też nie ma takiej
          miejscowości.

          Pawlo ciężko opadł na krzesło. Musiał dojść do siebie. Gdzie jest? I ktoś tu
          jeszcze jest - e, nie, facet za lustrem to właśnie on. Jest w Siulach,
          przecież tu nie ma telefonu, he he. Wstawaj! - powiedział do siebie klepiąc się
          po policzkach, sen mara.... O k..., przecież to komórka.
          Miał bardzo specyficzny telefon. Sprzedawca zachwalał go jako inteligentny
          aparat czwartej generacji. W praniu okazało się, czym owa inteligencja jest -
          aparat praktycznie nie miał zasięgu. Pole pojawiało się tylko wtedy, gdy
          dzwonił komornik albo prokurator. No i dziś - WKU. Szczerze taką inteligencję
          pieprzył. Ale umowa była jeszcze na półtora roku.
          Nie, musi się zebrać w sobie. Czoło zapulsowało, kiedy uruchomił jedyną
          dostępną w tym momencie wiązkę neuronów. Jaki Czerwony Bór? Tam dawno nie ma
          już jednostki. Babon głupi chyba z TVNu dzwoni, a nie żadnego WKU. I imię skądś
          znane... Renata - tak chyba właśnie nazywa się dziennikarka śledcza TVN24?

          Nagle przyszło olśnienie, które doskonale zna każdy "wczorajszy", a które obce
          jest abstynentom:
          - Ale wie pani, przecież ja kandyduję z PiSu.
          - O Boże, a ja mam w dokumentach, że z jakiegoś lewactwa!
          Dalej bajerował już jak z nut:
          - Więc kiedy mam się stawić? Ja bardzo chętnie oczywiście. Podporucznik to jak
          podczłowiek, taki wybrakowany jakiś, niepełny. Dzięsięć lat już czekam na
          powołanie, bałem się, że państwo o mnie zapomnieli. Dwudziestego dziewiątego
          pani mówi, niedziela znaczy, o której mam być?
          - Nie, to pan się już nie fatyguje. Powodzenia życzę w wyborach!

          Chwilowo się wykpił. Nie będzie kandydował - po co?! Żeby przez dwa tygodnie
          zdobywać jakiś pagórek drugim rzutem batalionu? Dzień zapowiadał się parszywie,
          a jeszcze ten Step. Co on sugeruje? Że niby Partizan go tak z partyzanta?
          Przeliczył butelki - cztery po 0,7 plus browary. Nie dziwota, że nic nie
          pamięta. Skąd Step mógł to wiedzieć? A prawda - słyszał, że Step pracuje w
          jednej z firm kontrolowanych przez CIA. Zaraz, jak Partizan mógł mu dać w
          głowę, skoro Partizan przepadł? A jeżeli nie z Partizanem, którego nie ma, to w
          takim razie z kim wczoraj pił? Z tym gościem zza lustra? Madzia twierdzi, że
          wieczorem spotkał się ze Stepem. Step mu przykwasił i teraz chce zwalić na
          Partizana? Nie, za trudne - dzisiaj nie będzie sobie tym zaprzątał głowy.
          Lepiej ją potraktuje zimnym strumieniem.
      • baam1 Re: odpowiem zbiorczo 29.09.06, 20:57
        wiem co znaczy fikcja literacka :) A właściwie dlaczego nie???
        • amaselko cd. 30.09.06, 15:42
          Tymczasem w lesie pilickim piłkarze Tura świętowali awans do trzeciej ligi.Były
          cztery zgrzewki Żubra,dziesięć flaszek 0,7l oraz zagrycha,wszystko ufundowane
          przez Berezowca i MOSiR.Nagle spod fiata 126p kapitana drużyny zaczęła wypełzać
          dziwna postać.Cała była zakrwawiona i miała na sobie porwane kozaki
          przywiezione jeszcze za komuny z NRD.Wszystko to obserwował z boku Partizan.Był
          wychudzony i było po nim widać,że przez długi czas nie miał w ustach
          browara.Kiedy zobaczył te stojące na uboczu zgrzewki piwa,pierwsza myśl jaka
          przyszła mu do głowy to się napić.Nie zrobił jednak tego,bo wiedział,że może
          zostać za potraktowny z Zidana.Siedział więc cicho w krzakach do momentu,aż
          któryś z piłkarzy nie wysikał się na niego.Dla partizana nie było to
          upokarzające.A wręcz przeciwnie bardzo przyjemne,bo w lesie było tylko 5
          stopni.Zakrwawiona postać wydała się Partizanowi skądś znana.Czy nie jest to
          przypadkiem ten sklepikarz z Biedronki?-zadał sobie pytanie i w tym też
          momencie dostał czymś ciężkim w łeb.
          • baam1 Re: cd. 30.09.06, 20:45
            a ta wersja jakoś mi się nie podoba :(
            • walker-007 Re: cd. 30.09.06, 20:47
              baam1 napisała:
              > a ta wersja jakoś mi się nie podoba :(

              I dla mnie też.
              • baam1 Re: cd. 30.09.06, 20:56
                i znowu się zgadzamy :)
                • walker-007 Re: cd. 30.09.06, 21:08
                  Nie ukrywam że to mi się podoba
                  • baam1 Re: cd. 30.09.06, 23:10
                    :)
    • pawlozsiul Re: wielki powrót 03.10.06, 08:33
      Amasełko ma w pierdol - bez dwóch zdań. Stepowi się wszystko pomieszało - to
      Step przecież dostał od Partizana w łeb przy ostatnim perepoju. I nie poszło o
      jakieś sprawy polityczne, czy - nie daj Boże - narodowościowe. Nikt nie będzie
      mówił Partizanowi, jak ma ustawiać migawkę. NIKT - nawet Stepby. A jak się
      Stepowi coś przyżółciło, to pewnie dlatego, że ma żółtaczkę. Jak przez mgłę
      pamiętał, że użył wtedy przeciw sile argumentów Stepa argumentu siły. Zdaje
      się, że skutecznie. Albo Pawlo... Nie wytrzymał biedak kondycyjnie, poszedł po
      musztardę i poległ w starciu z framugą. Partizan bardzo to przeżył. Nie, że
      guza sobie nabił, tylko że jeszcze butelka została a tu taki finał imprezy
      przedwczesny. Ruska wóda, mimo że ze sklepu wolnocłowego, zbierała swe krwawe
      żniwo.

      Znacie to uczucie?! Siedzisz przed monitorem, czytasz to, co się na nim
      wyświetla i jesteś absolutnie bezradny. Nie możesz polemizować ani protestować,
      bo... zapomniałeś hasła. Partizan już trzeci tydzień usiłował się zalogować.
      Wcześniej nie miał tych problemów - hasłem było imię ukochanej, tyle że...
      sielanka się skończyła. Partizanowi do głowy by nie przyszło, że zostanie
      wysłany do trzepania dywanu w czasie meczu. Ściślej - chyba nigdy nie
      przypuszczał, że proza życia dotknie go tak głęboko i boleśnie zrani. Trzepak,
      który kojarzył mu się do tej pory z pierwszą randką i ćwiczeniem wymyków stał
      się nagle symbolem kobiecej dominacji, dodajmy: dominacji okrutnej, tyranii
      prawdziwej. Postanowił zaprotestować i żeby nie zmieniać zaraz kobiety (życie
      przed nim, jeżeli sytuacja z trzepaniem będzie się powtarzać - zdąży) zmienił
      na początek hasło. I właśnie tego nowego hasła zapomniał.

      A teraz czytał głupawe wypociny przedstawiające go jako agenta, alkoholika,
      awanturnika, wynędzniałego leśnego wypłocha i nie mógł się odciąć. Zaraz wrobią
      go w zamach na Berezowca! Dobrze, że chociaż Madzia tęskni - miłe to było. I
      Artur nie wierzy w jego zaginięcie. Jest jednak trochę porządnych ludzi na
      forum.

      Pamiętał, że coś było tak filozoficznie, intelektualnie... Coś z istnieniem tam
      było w haśle. Byt, niebyt, browar, piwo, karmi (tak mu się jakoś z niebytem
      skojarzyła ta nazwa) - ciągle ta sama reakcja - "podane hasło jest
      nieprawidłowe". To koniec - pomyślał. Będzie się musiał zalogować
      jako "partizan80". Co sobie pomyśli Keliusz? A jeśli Keliusz zniknie z forum to
      znowu jacyś domorośli grafomani uczynią z Partizana jego zabójcę. Gdyby Keliusz
      miał wprowadzć hasło, pewnie wpisałby: "JOŚĆ". Od niechcenia Partizan wstukał
      te cztery litery w okienko i... oniemiał, gdy strona zaczęła się powoli
      otwierać.

      Jość?! Teraz sobie przypomniał. W niedzielę pił ze Stepem. No to musiał przejść
      niezłe pranie mózgu, skoro strzelił sobie takie hasło. Może jeszcze wstąpił do
      BTSK? Nie pamiętał, ale jakiś Syczewski rzeczywiście nagrał się na pocztę.
      Natychmiast zmienił hasło. Postanowił powrócić do starego, w końcu nieźle
      gotowała i ogólnie nie była złą kobietą. Da jej jeszcze jedną szansę. Musiał
      lecieć, ale wieczorem wróci i powie tym wszystkim idiotom, co o nich myśli.
      Chyba, że będzie robić ciasto albo myć podłogę - wtedy odezwie się nieco
      później.
      • stepby Re: wielki powrót 03.10.06, 08:56
        PAwlo - tylko nie BTSK. Wiesz, że nie lubie festyniarstwa, disco-polo,
        sprzedajności, pseudobiałoruskości i Łukaszenki. Jestem pokoleniem BAS-u
        zaprzeczeniem BTSK - to w ramach wyjaśnień by nie wiązano mnie z dziadkiem
        Syczem
        • pawlozsiul Re: wielki powrót 03.10.06, 09:11
          Dlatego napisałem o BTSK aby nikt nie miał wątpliwości, że to fikcja. Ty i
          Syczewski to jak Roman z Pahonią albo Bush z gałązką oliwną.
      • ja-alutka :))))))) 03.10.06, 13:26
        Za bardzo się śmieję, zeby pisać CDN....Rewelacja!! I....jak pasuje ;)) ☺
    • partizan79 Re: Piszemy kryminał? 03.10.06, 18:30
      O w mordę jeża.. A co to?? Jak wrócę z piwa, to poczytam.
    • ball7 Partizan zrobił "A kuku" 03.10.06, 19:07
      Partizan zrobił "A kuku"
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=252&w=49709140
      i ktoś nastepny musi zginąć smiercią forumową.Może to_ja8 by tak...
      • ball7 Uziemić,ale nie ma szans. 03.10.06, 19:10
        To_ja8 uziemić,ale nie ma szans.Spod uziemienia wylezie,by komuś dogryść.
        Typ wyrażnie nadający się do kryminału.
        • pawlozsiul Re: Uziemić,ale nie ma szans. 03.10.06, 19:12
          A na instalację odgromową też potrzebne zezwolenia i uprawnienia?
        • to_ja8 nie rób synku, co to tobie nie miłe 03.10.06, 22:47
          ball7 napisał:

          > To_ja8 uziemić,ale nie ma szans.Spod uziemienia wylezie,by komuś dogryść.
          > Typ wyrażnie nadający się do kryminału.

          ===

          A nie mówiła ci mamuś: "nie czyń synku innym, co to tobie nie miłe".
          Tak wiem... dawno nie wyszedłeś (po raz kolejny zresztą) na idiotę siląc się na
          jakieś tam dni litości i popisując się nieuctwem.
          Z tą znajomością kryminału, to chyba się za mocno afiszujesz, masz aż tyle
          doświadczeń?

          * * *
          pawlozsiul napisał: ...A różne swoje urazy mozesz powyjaśniać w sądach,
          niekoniecznie na forum.
          • ball7 Do to_ja8 04.10.06, 18:34
            Niesposób się nie odnieść do to_ja,jako idioty.Nie martw się o moje
            nieuctwo.Daleko ci do sredniej inteligencji forumowiczów.Niemiłe pisze się
            razem.Prawdopodobnie jesteś tak uczonym,że jak w starym kawale przeczytałeś w
            życiu dwie ksiązki Szekspira ,Romea i Julię.
            Cytat z to_ja:
            A nie mówiła ci mamuś: "nie czyń synku innym, co to tobie nie miłe".
            Tak wiem... dawno nie wyszedłeś (po raz kolejny zresztą) na idiotę siląc się na
            jakieś tam dni litości i popisując się nieuctwem.
            Z określeniami typu "idiota" , radzę się nawet po alkoholu opanować, bo razem
            żeśmy nie chlali, a widać to lubisz.Jeśli raz jeszcze użyjesz obrażliwych
            słów,będziesz się tłumaczyć w sądzie !
            Jesli chlasz,nie pisz,bo możesz nie miec na heinekena,czy jakieś tam liche piwo.
            • pawlozsiul Re: Do to_ja8 04.10.06, 18:37
              Co wam z tymi sądami odbiło? Agora padnie, wszyscy zapomną, że takie forum
              było, a sprawa dopiero wróci z apelacji. Nie lepiej na osobności?
              • szpila555 Re: Do to_ja8 i jego adwersarza 04.10.06, 19:46
                Merytoryczna to dyskusja nie jest. Jeden forumowicz kiedyś się na forum
                przedstawił (i wystawil tym samym na ataki osobiste swoich wrogow), zaś drugi
                skrywa się za nickiem. Dalibyscie spokój dogryzaniu sobie, a podyskutowali na
                powazniejsze tematy. Szczerze mowiac g..o mnie interesuje a podejrzewam ze i
                pozostalych forumowiczow rowniez czy forumowicz X wg forumowicza Y jest idiota
                i odwrotnie. A kazdy moze literowke czy blad na forum zrobic. Tu dyktand nie
                piszemy.
    • siwy62 Re: Piszemy kryminał? 03.10.06, 20:14
      """........Wtem, gdzies z oddali dobiegł charakterystyczny łoskot gąsienic. Z
      kierunku zbiegu ulic Widowska i Mickiewicza, drąc niemiłosiernie świeży
      maksbudowski asfalt, sunął weteran wojny ojczyżnianej, wysłużony, ale sprawny
      raczej - T-34 !!! Smród spalin przeniknął, jak oddech z pieca martenowskiego,
      do okolicznych domostw.
      W powietrzu zawisło pytanie: gdzie jest Partyzant?
      Siwa62 już załoga wygramoliła się spod 80 kilogramowego DEKLA, a dzielny jej,
      ale ślepawy już ładowniczy Kenio zakrzyknął: mój Ci on jest!!! - obłapiając
      PubaBluesa w pół. I stała się rzecz niepojeta - Partyzant otwierając dekiel
      mechanika zakrzyknął: Dość tej farsy, a ku ku, tutaj jestem!""""

      O JEDEN NAPISAŁ, JAKBY PRZEWIDZIAŁ, ŻE A KU KU PARTIZANT POWIE.
      MUSI PROROK JAKIŚ CZY CUŚ?

      • partizan79 Re: Piszemy kryminał? 04.10.06, 02:13
        Nie wiem, co powiedziec.. Czuję się zaszczycono-obsikany...
        • edi9911 Re: Piszemy kryminał? 04.10.06, 08:53
          partizan79 napisał:

          > Nie wiem, co powiedziec.. Czuję się zaszczycono-obsikany...

          Zdecyduj się na jedno

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka