pawlozsiul 19.03.08, 23:02 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5040395.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kaukonsky Re: Step to zwyczajny chłop psńszczyźnizny 19.03.08, 23:12 Merytorycznie ma trochę racji... Odpowiedz Link Zgłoś
stepby Re: Step to zwyczajny chłop psńszczyźnizny 20.03.08, 07:38 Na szczęście w moim przypadku nie jest aż tak źle ;) - wiem, że w mediach publicznych jest niezła pańszczyzna, ale tam trzeba robic pod zarząd, a zarządy zmieniają się wraz z wyborami ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kumbuks Re: Step to zwyczajny chłop psńszczyźnizny 20.03.08, 07:46 To robisz pod dyrektora - szkoły? Odpowiedz Link Zgłoś
obserwer11 Re: Step to zwyczajny chłop pańszczyźniany 20.03.08, 07:55 kume bukse, sprecyzuj Odpowiedz Link Zgłoś
stepby Re: Step to zwyczajny chłop psńszczyźnizny 20.03.08, 09:08 robię o tym co się dzieje w regionie - a poza tym - Orka jak wszędzie Odpowiedz Link Zgłoś
kaukonsky Konsorcjum 20.03.08, 18:42 NUMER 10/2008 Najazd wikingów Jak Norwegowie podarli polskie gazety Darczyńca oświadcza, iż przekazuje na rzecz Obdarowanej darowiznę w kwocie 4.200.000 PLN (cztery miliony dwieście tysięcy złotych). Przekazanie pieniędzy nastąpi na rachunek bankowy (tu numer prywatnego konta). Obdarowany oświadcza, że przyjmuje darowiznę. Darczyńcą w zawartej 12 kwietnia 2000 r. umowie darowizny jest koncern Orkla Media Polen AS z siedzibą w Oslo reprezentowany przez prezesa zarządu Terje Bertheussena, niepodzielnego pana i władcę wszystkich orklowskich pism w Polsce, z „Rzeczpospolitą” na czele. Obdarowaną nie jest bynajmniej kobieta, lecz Jerzy Hankiewicz, nieco zapomniany obecnie mieszkaniec Wrocławia. Użycie żeńskiej formy słowa „obdarowany” nie jest najdziwniejszą rzeczą w tej historii. Na początku było „Słowo” Wychodzące we Wrocławiu „Słowo Polskie” było najstarszą gazetą na tzw. ziemiach odzyskanych. Do 1989 r. jego wydawcą – podobnie jak dwóch innych wrocławskich dzienników „Gazety Robotniczej” (organu KW PZPR) i „Wieczoru Wrocławia” – był moloch RSW Prasa-Książka-Ruch. Po upaństwowieniu RSW dolnośląska prasa lokalna przeszła w ręce dotychczasowych pracowników. Spółdzielnie dziennikarskie otrzymywały najczęściej tytuły za darmo. Na ich samodzielne wydawanie nie miały jednak żadnych szans. Niedoinwestowane, pozbawione nowoczesnej bazy technicznej gazety musiały wchodzić w układy z wielkimi graczami na rynku mediów. W pierwszej połowie lat 90. udziałowcem „Słowa Polskiego” i „Wieczoru Wrocławia” stała się norweska Orkla, „Robotnicza” zaś, przechrzczona na „Gazetę Wrocławską”, weszła w układ z niemieckim Passauerem. Polskie drogi Droga Hankiewicza do norweskiego potentata także wiodła szlakiem rodzimej prywatyzacji. Do roku 1989 r. cieszył się wśród załogi „Słowa Polskiego” opinią porządnego, niepolitykującego faceta. W nowych realiach włączył się od razu w kierowanie spółdzielnią wydającą „Słowo”. Początki wydawały się obiecujące. W pierwszej połowie lat 90. Orkla posiadała zaledwie jedną trzecią udziałów w spółce wydającej tytuł, a interes rozwijał się w imponującym tempie. – Byliśmy jak dzieci we mgle – wspomina Jan Wawrzyniak, jeden z byłych naczelnych „Słowa”. – Norwegowie wydawali się sympatycznymi, otwartymi ludźmi, którzy nauczą nas nowoczesnego dziennikarstwa. Jako udziałowcy mniejszościowi menedżerowie Orkli zadowalali się rocznymi sprawozdaniami finansowymi. Te zaś wykazywały głównie rosnące zyski. Prócz zysków Norwegów żywo interesowała jeszcze jedna sprawa – stałe zwiększanie udziałów we wrocławskim biznesie. Na przełomie lat 1995/96 Orkla posiadała już równo połowę udziałów w wydawnictwie. Wzrost osiągnęła wnosząc aportem sprowadzoną z Norwegii maszynę drukarską. Wraz ze wzrostem udziałów skandynawscy inwestorzy stawali się stopniowo coraz mniej sympatyczni. Wzrosło parcie Norwegów na stałe zwiększanie zysków. Pierwszym przykazaniem miało być dążenie do przejęcia 100 proc. akcji spółki, do której wkracza Orkla. Było oczywiste, że rozwój wypadków zmierza do całkowitego przejęcia gazet przez Orklę. Przed polskimi udziałowcami „Słowa” pojawił się niełatwy dylemat: trzymać swoje papiery, czy sprzedawać? Sprzedajemy się Udziały kupowało kilka osób. Zdecydowanie najwięcej udziałów zgromadził Hankiewicz. Zainwestował kilkaset tysięcy złotych. Jak mówi, włożył w to swe niemałe zarobki (był w tym czasie jednym z prezesów wydawnictwa), kapitał z gry na giełdzie i pożyczki od rodziny. W sumie zebrał około 23 proc. udziałów reprezentowanych na zgromadzeniu. Skup udziałów wiązał się z ryzykiem. W końcówce lat 90. „Słowo” zaczęło wyraźnie przegrywać konkurencję z wydawaną przez Niemców „Gazetą Wrocławską” i lokalną mutacją „Wyborczej”. Interesy wydawnictwa ratowała jedynie przynosząca dochody drukarnia. W samej redakcji mnożyły się roszczenia płacowe, doszło nawet do strajku ostrzegawczego. – Jurek był człowiekiem Norwegów, to on prowadził wszelkie rozmowy z Orklą – twierdzą zgodnie byli koledzy Hankiewicza. – Prowadzić prowadziłem, ale nie sam. O wszystkim wiedziały pozostałe trzy osoby w czteroosobowym zarządzie Wydawnictwa „Słowo Polskie” skupiającym polskich udziałowców – ripostuje Hankiewicz. Norweg daje i odbiera – To prawda, że posiadam umowę darowizny od Orkli. Kłopot w tym, że jest ona jedynie na papierze – potwierdza Hankiewicz. Były prezes „Słowa” procesuje się obecnie z Orklą przed polskimi i norweskimi sądami. Jakie znaczenie miała darowizna w procesie przejmowania „Słowa” i „Wieczoru”? Wydaje się, że zasadnicze. Wielu byłych dziennikarzy gazety mówi wprost o łapówce. Zdaniem Hankiewicza, pieniądze były wywalczone i przeznaczone dla wszystkich. Fakt, że Norwegowie obiecali przelać kasę na prywatne konto, wynikać miał z zaufania do niego. Liczy na odzyskanie darowanych pieniędzy na drodze sądowej. Nie wiemy, co o sprawie myśli darczyńca Terje Bertheussen. Mimo wielomiesięcznego oczekiwania i parokrotnych monitów nie doczekaliśmy się od Orkli odpowiedzi na postawione na piśmie pytania. Szkoda, zwłaszcza że w wydawanych w Polsce gazetach Orkla uprawia kult publicznej przejrzystości i walki z korupcją. Hankiewicz uważa dziś, że Orkla od początku nie miała zamiaru wywiązać się z umowy darowizny. W umowie i klauzulach towarzyszących zastawione są chytre sidła. Niewątpliwe jest tylko jedno: Hankiewicz obiecanych pieniędzy nie dostał i w sposób niemiły rozstał się z pracą w koncernie. Drugim obok darowizny elementem skłaniającym polskich udziałowców do odstąpienia udziałów Norwegom była obietnica pracy w Orkli. Jerzy Hankiewicz wynegocjował dla siebie wieloletni kontrakt dyrektorski. Gdy jednak zaczął stawiać się w sprawie darowizny, szybko znalazł się w opałach. Wpierw przesunięto go na stanowisko szefa rady nadzorczej. Potem zlikwidowano radę. Osoby zachowujące się powściągliwiej pracują w Orkli nadal. Na przykład Krzysztof Paliński, ostatni orklowski prezes na Dolnym Śląsku, jest dziś dyrektorem ds. rozwoju w „Rzeczpospolitej”. Jerzy Hankiewicz jest dziś emerytem. Liczy na to, że gdy wygra sprawę w norweskim sądzie, jego byli koledzy przyznają mu rację. – Ostatnie lata panowania Orkli to było piekło – wspominają zgodnie osoby sprawujące kierownicze stanowiska w gazecie po roku 2000. Żądano stałego wzrostu dochodów ograniczając jednocześnie do minimum nakłady. Sprzedaż gazet szła cały czas w dół. Guten Tag Mimo iż przedstawiciele Orkli zapewniali polskich udziałowców, że nigdy nie sprzedadzą „Słowa” i „Wieczoru” Niemcom, mimo protestów i strajku załogi, „Słowo” i „Wieczór” trafiły we wrześniu 2003 r. w ręce niemieckie. W rękach Verlagsgruppe Passau znalazły się wszystkie dzienniki regionalne Dolnego Śląska. „Gazetę Wrocławską” połączono ze „Słowem”. Nowy twór nazywa się „Słowo Polskie – Gazeta Wrocławska” we Wrocławiu (gdzie wcześniej lepiej sprzedawało się „Słowo”) i „Gazeta Wrocławska – Słowo Polskie” w pozostałej części województwa, gdzie wcześniej królowała „Wrocławska” i „Robotnicza”. „Wieczór” zamieniono w niewiele znaczący dodatek do gazety. Z połączonej gazety odeszła lub do odejścia została zmuszona większa część znanych dziennikarzy. Wzorowane po części na „Fakcie” pismo robione jest siłami praktykantów i dziennikarzy zatrudnionych na groszowych, niepełnych etatach. Chętnych do pracy nie brak. Po redukcjach zatrudn Odpowiedz Link Zgłoś
kaukonsky cd. 20.03.08, 18:46 Po redukcjach zatrudnienia w dolnośląskich oddziałach gazet ogólnopolskich bezrobocie wśród dziennikarzy na Dolnym Śląsku bije rekordy. Próba budowy opiniotwórczej prasy regionalnej z prawdziwego zdarzenia okazała się, przynajmniej na Dolnym Śląsku, mission impossible. Autor : Maciej Wełyczko www.nie.com.pl/art4077.htm Odpowiedz Link Zgłoś
stepby Re: cd. 20.03.08, 19:02 Myśle, ze gdyby czesc zysków z abonamentu była kierowana na wszystkie media, w tym i "papierowe" to "prawdziwe opiniotwórcze dziennikarstwo" miałoby rację bytu. Teraz wszystcy chcą się utrzymac na rynku i jest jak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
pawlozsiul Lokalna gazeta w Bolesławcu 20.03.08, 21:00 Ja mam taki dziwny zwyczaj, że gdzie się nie pojawię kupuję gazetę. Najchętniej lokalną. Z Dolnego Śląska najlepiej znałem "Wiadomości Bolesławca" [wiadomo - Bolesławiec to albo ostatnie miasto w Polsce przed wjazdem do Niemiec, albo pierwsze po powrocie - często tam się zatrzymywałem]. Zupełnie profesjonalne pismo, nie wywodziło się z dawnej RSW, na brak reklam nie narzekało, nie kupili go żadni Norwegowie. I jakież było moje zdumienie, kiedy w czerwcu ub.r. poprosiłem w kiosku o "Głos Bolesławca" i usłyszałem: "nie ma od roku". No to proszę o inną lokalną gazetę. Nie ma innej. To była dla mnie większa zaskoczka niż perypetie "Słowa". Za grzyb nie pojmuję fenomenu upadku tego tytułu. Odpowiedz Link Zgłoś
romanpidlaszuk Co by bylo gdyby Step...? 21.03.08, 08:16 Co by bylo gdyby Step krzyknal w radiu "prawda", ups "racja" w audycji na zywo, ze w okolicach Bielska i Hajnowki miejscowa ludnosc posluguje sie dialektem ukrainskim...? Odpowiedz Link Zgłoś
romanpidlaszuk Co by bylo gdyby Step...? 21.03.08, 08:24 Co by bylo gdyby Step krzyknal prawde w radiu "prawda", ups "racja" w audycji na zywo, ze w okolicach Bielska i Hajnowki miejscowa ludnosc posluguje sie dialektem ukrainskim...? Odpowiedz Link Zgłoś
stepby Re: Co by bylo gdyby Step...? 21.03.08, 08:59 pewnie Roman by sie w końcu ujawnił kim jest i opadły by nam wszystkim szczęki. Odpowiedz Link Zgłoś