kochamchelm
28.04.06, 12:00
Przez sześć miesięcy Jarosław Kaczyński udawał, że tworzy większość sejmową
dla rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Najpierw mieliśmy wirtualny PO-PiS, potem
na wodzie pisany pakt PiS, a ostatnio nie mniej wydumany Samo-PiS. Przez pół
roku w Sejmie zamiast o bezrobociu i innych wielkich problemach społecznych
mówiło się o wyborach. Bo w wolnych od „budowania” koalicji chwilach Kaczyński
straszył wyborami. PSL i LPR powiedziały wczoraj „sprawdzam”. Większościowej
koalicji już nie będzie. Mimo zapowiedzianej rekonstrukcji rządu formuła tego
Sejmu wyczerpuje się. Przedterminowe wybory są przesądzone. Prezesowi PiS nie
pozostanie nic innego jak poddać wkrótce gabinet Marcinkiewicza i przyznać się
do klęski.